Category Archives: Bauder Kevin

W nim było życie

Kevin Bauder
10 kwietnia 2026 r.

1) Bóg i Słowo w Ewangelii Jana 1
2) Słowo Było u Boga

3) Słowo było Bogiem
4) W Nim Było Życie

Pierwszy werset Ewangelii Jana podkreśla trzy prawdy o Jezusie Chrystusie, którego nazywa „Słowem”. Po pierwsze, w każdym możliwym początku Słowo już istniało. Słowo jest wieczne . Po drugie, Słowo zawsze istniało z Bogiem . Ktoś, kto jest Bogiem, różni się od Słowa, a Słowo jest kimś innym . Po trzecie, Słowo posiadało wszystkie cechy i właściwości boskości. Słowo było Bogiem, boskim .

Następne dwa wersety powtarzają i rozwijają te twierdzenia. Ewangelia Jana 1:2 stwierdza, że ​​„Ten” (KJV, „Ten sam”) był na początku u Boga. Werset ten podkreśla zarówno wieczność, jak i inność Słowa. Zawsze istniał tylko jeden Bóg, ale ten jeden Bóg istnieje zarówno jako „Słowo”, jak i „Nie Słowo”. Niezależnie jednak od tego, czy jest to „Słowo”, czy „Nie Słowo”, Bóg zawsze istniał. Jest przed wszystkimi początkami.

Następny werset ( J 1,3 ) wskazuje na radykalną różnicę między Bogiem a „Nie-Bogiem”. Wszystko, co „Nie-Bóg” miało początek: zaistniało. Dokładniej, wszystko, co „Nie-Bóg” zaistniało za sprawą Słowa. Jak ujmuje to Biblia Króla Jakuba: „Wszystko przez Niego się stało”. Z drugiej strony, nic nigdy nie zaistniało bez Słowa. Jedyną rzeczą, która istnieje , ale nigdy nie zaistniała, jest Bóg.
Wszystko, co „nie jest Bogiem”, miało swój początek. Tym, który sprawił, że wszystko, co „nie jest Bogiem”, zaistniało, było Słowo. Skoro nie ma Go wśród rzeczy stworzonych, samo Słowo musi być Bogiem.z

Jan wysuwa nową tezę w 1,4: „W Nim było życie”. Oznacza to coś więcej niż tylko to, że Słowo było żywe. To wyrażenie nawiązuje do stwierdzenia, które Jezus wypowie o sobie w dalszej części Ewangelii Jana: „Ja jestem życiem” (11,25; 14,6). Współgra to również z nauką Jezusa zawartą w 5,26 : „Albowiem jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak i Synowi dał, aby miał życie w sobie samym”.

Stworzenia – istoty, które „nie są Bogiem” – same w sobie nie mają życia. Jeśli żyją, muszą je zdobyć z zewnątrz. Życie stworzeń nigdy nie powstaje spontanicznie. Wszystkie żywe stworzenia, od ameby, przez pajęczaki, po mrówniki, czerpią życie z jakiegoś wcześniejszego życia. Gdy te stworzenia żyją, ich życie musi być podtrzymywane z zewnątrz. Jedzą pokarm, aby żyć. Oddychają powietrzem, aby żyć. Piją wodę, aby żyć. Życie stworzeń jest zależne.

Życie stworzeń jest również uwarunkowane. Żadna stworzona rzecz nie istnieje z konieczności. Żadna żywa istota nigdy nie musiała istnieć. Każda istota, która powstaje, mogła nigdy nie zaistnieć. W rzeczywistości stworzenie jako całość mogło nigdy nie powstać. Bóg miał wolność, by nie tworzyć, i miał wolność decydowania, które istoty stworzy, jeśli cokolwiek stworzy. Nic w tym stworzonym świecie po nie istnieje tak po prostu .

Co więcej, życie istot jest skończone. Życie istot jest ograniczone. Ich istnienie ma swój kres, zarówno w przestrzeni, jak i w czasie. Ich życie nie wykracza poza miejsce zamieszkania. Ta prawda jest powodem, dla którego pytamy, gdzie żyją ludzie. Dlatego każdy nagrobek zawiera datę urodzenia i datę śmierci.

Bóg nie jest taki. Nie potrzebuje niczego poza sobą, by żyć. Jego życie wypływa z Niego samego. Jego życie – Jego byt – jest konieczny. Bóg nigdy nie mógłby przestać istnieć. A Jego życie jest nieskończone. Ściśle rzecz biorąc, istnieje On poza przestrzenią i czasem, ponieważ czas i przestrzeń są Jego stworzeniami. Ponieważ jest poza przestrzenią i czasem, a nawet ponad nimi, może i czyni to jednocześnie w każdym punkcie przestrzeni i w każdej chwili czasu. Gdziekolwiek i kiedykolwiek jest, jest obecny w pełni swojego bytu.

To jest życie Słowa. To jest życie Chrystusa. W Nim było życie: samo życie, życie konieczne, życie nieskończone. Słowo ma życie w sobie, tak jak Ojciec ma życie w sobie.

A co z Ewangelią Jana 5:26 ? W jaki sposób Ojciec dał Synowi życie w sobie? Czy to danie oznacza, że ​​Syn jest w jakiś sposób mniej prawdziwie Bogiem niż Ojciec?

Myśląc o Ojcu i Synu, możemy postrzegać ich relację z dwóch perspektyw. Możemy postrzegać ich albo w kategoriach ich bytu , albo w kategoriach ich osób . W kategoriach bytu, zarówno Ojciec, jak i Syn są w równym stopniu Bogiem. Ponieważ istnieje tylko jeden Bóg, każdy musi posiadać całą boską istotę. Natura Boga nie jest podzielona ani podzielona między Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ojciec nie jest częścią Boga. Ani Syn, ani Duch Święty nie są. Każdy z nich jest wszystkim, czym jest Bóg.

Jeśli chodzi o Osoby Boskie, żadna nie jest przed ani po innej. Razem są niestworzone, niepojęte, wieczne i wszechmocne. Każda jest Bogiem samym w sobie (słowo to brzmi autotheos ). Żadna nie czerpie swojej boskości od pozostałych. Ojciec, Syn i Duch Święty są Bogiem i wszyscy są tym samym Bogiem.

Ale nie są oni tą samą osobą. Jak zatem powinniśmy postrzegać je z punktu widzenia ich osobowości? Osoby rozróżniane są przez relacje, które sugerują ich imiona. Ojciec jest niezrodzony. Syn jest zrodzony. Duch pochodzi. I w tym sensie Syn zawdzięcza swoją osobowość Ojcu, który Go rodzi lub tworzy (nie stwarza). Duch zawdzięcza swoją osobowość Ojcu i Synowi, którzy razem Go tchną (ale nie stwarzają). Syn jest Synem, ponieważ został zrodzony z Ojca. Duch jest Duchem, ponieważ pochodzi od Ojca i Syna. Syn jest Synem tylko w relacji do Ojca. Duch jest Duchem tylko w relacji do Ojca i Syna. W konsekwencji zarówno zrodzenie lub zrodzenie Syna, jak i tchnienie i pochodzenie Ducha muszą być wieczne.

Niektórzy teologowie uważają, że Ojciec przekazuje Synowi boską naturę poprzez zrodzenie Go. To błąd. Jeśli Syn jest prawdziwie Bogiem, to jest Bogiem samym w sobie. To, co Syn otrzymuje od Ojca, to właśnie Jego Synostwo. Ojcostwo Ojca konstytuuje Syna jako Syna . Ale w każdej chwili, w której Syn jest Synem, jest On również (wiecznie) Bogiem.

W pewnym sensie Syn otrzymuje od Ojca wszystko, czym jest jako Syn . W innym sensie posiada w sobie całą boską naturę. Ta podwójna relacja jest paradoksalna, ale nie sprzeczna. Oznacza to, że Syn może zarówno mieć życie w sobie (jako Bóg), jak i zostać obdarzony życiem (jako Syn). Najlepszym podsumowaniem jest stwierdzenie, że Ojciec, który ma życie w sobie, dał Synowi życie w sobie.

Jako Syn, Słowo zawdzięcza swoją osobowość Ojcu. Jako Bóg, Słowo ma życie w sobie. Życie jest w Nim. Życie pochodzi od Niego. On, wraz z Ojcem i Duchem Świętym, jest źródłem wszelkiego życia w stworzeniach.

___________________________________________
Autorem tego eseju jest Kevin T. Bauder, profesor teologii historycznej i systematycznej w Central Baptist Theological Seminary. Nie wszyscy profesorowie, studenci i absolwenci Central Seminary zgadzają się z każdą opinią wyrażoną w tym eseju.

Słowo było Bogiem

Kevin Bauder
3 kwietnia 2026 r.

1) Bóg i Słowo w Ewangelii Jana 1
2) Słowo Było u Boga

3) Słowo było Bogiem
4) W Nim Było Życie

Słowo jest Wieczne. Istniało przed wszelkim możliwym początkiem. Ono samo nie miało początku.

Słowo jest czymś Innym. Istniało z Bogiem. Ktoś był Bogiem, który nie był Słowem. Bóg i Słowo byli wiecznie w komunii.

Słowo jest Boskie. To jasno wynika z ostatniego zdania w Ewangelii Jana 1:1 . Słowo było Bogiem.

Ci, którzy zaprzeczają boskości Słowa, poddali ten tekst intensywnej reinterpretacji. Na przykład, Emphatic Diaglott Benjamina Wilsona , wczesny interlinearny tekst grecki, tłumaczy tę frazę: „Bóg był Słowem”. Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata (NWT), opublikowane przez Strażnicę, tłumaczy: „Słowo było bogiem”. Według jednej z publikacji Strażnicy, „Słowo nie jest samym Bogiem. Zamiast tego, ze względu na swoją wysoką pozycję wśród stworzeń Jehowy, Słowo jest nazywane 'bogiem’. Termin 'bóg’ oznacza tutaj 'potężny’” ( What Does the Bible Really Teach?, s. 202).

Wilson i zwolennicy Strażnicy próbują oprzeć swoje tłumaczenie na zagadnieniu gramatycznym. Argumentują, że termin Bóg (gr. theos ) w ostatniej części Ewangelii Jana 1:1 nie zawiera rodzajnika. Rozumieją, że brak rodzajnika oznacza, że ​​theos jest nieokreślony: oznacza raczej boga niż Boga . Jednak dwa fakty uniemożliwiają ich interpretację.

Po pierwsze, nawet ich własne tłumaczenie jest niespójne. Przekład Nowego Świata oddaje Jana 1:6 : „Pojawił się człowiek posłany jako przedstawiciel Boga, a jego imię było Jan”. Przekłada Jana 1:12 : „A tym, którzy Go przyjęli, dał moc, aby się stali dziećmi Bożymi, ponieważ wierzyli w Jego imię”. Przekłada Jana 1:13 : „A narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli męża, ale z Boga”. Przekłada też zdanie otwierające Jana 1:18 : „Żaden człowiek nigdy nie widział Boga”.

Continue reading

Słowo było u Boga

Kevin Bauder
27 marca 2026
1) Bóg i Słowo w Ewangelii Jana 1

Pierwsze wersety Ewangelii Jana wiele nam mówią o relacji między Bogiem Ojcem i Jezusem Chrystusem. Zdanie wprowadzające zakłada, że ​​Słowo było na początku – w każdym możliwym początku. Przed wszelkimi początkami Słowo już istniało. Nie rozpoczęło . Po prostu było , co oznacza, że ​​Słowo jest wieczne.

Zanim omówimy drugą część zdania w Ewangelii Jana 1:1 , powinniśmy zauważyć, że werset 14 utożsamia Słowo z tym, który „stał się ciałem”. To stwierdzenie jest bardzo istotne i będzie wymagało dokładniejszej analizy w dalszej części. Na razie opis ten utożsamia Słowo z Jezusem Chrystusem. Praktycznie wszyscy badacze tekstu uznają tę identyfikację. Nawet osoby, które mają błędne poglądy na temat relacji Słowa z Bogiem Ojcem, nadal uznają, że Słowo to Jezus. Zatem stwierdzenia dotyczące Słowa w Ewangelii Jana 1:1 odnoszą się do osoby Jezusa.

Jak zauważyliśmy, pierwsze zdanie w Ewangelii Jana 1:1 sugeruje, że Słowo jest wieczne. Słowo istniało przed swoim pojawieniem się na świecie jako Jezus. Zatem Słowo jest boskie, co oznacza, że ​​Jezus jest boski.

Następne zdanie stwierdza: „A Słowo było u Boga”. Jeśli już doszliśmy do wniosku, że Słowo jest boskie (nie może być Nie-Bogiem ), to twierdzenie to nas zastanawia. Jak boska osoba, taka jak Słowo czy Jezus, może być „u Boga”?
Ludzkie analogie nie działają. Jeśli mówimy, że Matylda (na przykład) jest „sama”, mamy na myśli to, że tak naprawdę nie jest przy nikim ani z nikim. Jest sama. Jednak Jan wyraźnie nie sugeruje, że przed wszelkimi początkami Słowo istniało samo.
Nie, w jakimś znaczącym sensie Słowo rzeczywiście było z Bogiem. Ale co to stwierdzenie mogłoby oznaczać? ​​Jeśli Słowo jest Bogiem, to jak może być „z Bogiem”? Dwa punkty pomogą odpowiedzieć na to pytanie.

Po pierwsze, słowo „z” („with”) w Ewangelii Jana 1:1 sugeruje najbliższy możliwy związek. Grecki język koinē, w którym pisał Jan, oferuje kilka przyimków, które można przetłumaczyć angielskim słowem „ with” („z”). Przyimek en niesie w sobie ideę instrumentalności, jak w zdaniu „Uderzył piłkę kijem ”. Przyimek sun oznacza ogólny akompaniament. Meta sugeruje „with”, ale o krok za „with ”. Przyimek para jest w przybliżeniu „obok” z „with” .

Oczywiście, słowa te stale się nakładają i zastępują nawzajem w nieoczekiwany sposób. Nie zawsze mają na celu zwrócenie uwagi na tak subtelne różnice. Wybór jednego z nich nie zawsze implikuje jakieś wyjątkowe znaczenie. Niemniej jednak każde z nich ma swój własny smak „związku”.

Słowo, które Jan wybiera w Ewangelii Jana 1:1 , to gr. pros . Jest to najbliższy grecki przyimek oznaczający „z”. Z grubsza oznacza on „ twarzą w twarz z ” . W takim stopniu, w jakim Jan (lub Duch Święty) wybrał to słowo celowo, sugeruje ono najbliższy możliwy związek między Słowem a Bogiem. Przed wszystkimi wiekami Słowo było twarzą w twarz z Bogiem.
Można by wnioskować, że skoro Słowo było u Boga, to Słowo nie mogło być Bogiem. Byłby to błędny wniosek. Widzieliśmy już, że Słowo było Wiecznym. Jedynym Wiecznym jest Bóg. Aby Słowo było wieczne, musi być Bogiem – i Jan wyrazi tę prawdę wprost w następnym zdaniu.
Ale Słowo było również u Boga . Co to może znaczyć? Prawidłowy wniosek jest taki: musi istnieć ktoś, kto jest Bogiem, a jednocześnie nie jest Słowem.

Continue reading

Bóg i Słowo w Ewangelii Jana 1


Kevin Bauder
20 marca 2026 r.
Kim jest Jezus Chrystus? Jaki jest Jego związek z Bogiem Ojcem? Ludzie, którzy twierdzą, że są chrześcijanami, próbowali odpowiedzieć na to pytanie na różne sposoby. Arianie sugerują, że Chrystus był wywyższonym stworzeniem Ojca. Adopcjoniści argumentują, że Chrystus był sprawiedliwym człowiekiem, którego Bóg wyniósł do boskiego statusu. Triteiści twierdzą, że Ojciec, Syn i Duch Święty to trzej Bogowie, którzy ze sobą współpracują. Modaliści twierdzą, że jedyny Bóg czasami ukazuje się swoim stworzeniom jako Ojciec, czasami jako Syn, a czasami jako Duch Święty. Te odpowiedzi są bardzo stare, ale nadal pojawiają się w grupach takich jak Pentekostalizm Jedności, Mormonizm i Świadkowie Jehowy. I żadna z tych odpowiedzi nie jest prawdziwie chrześcijańska, ponieważ żadna nie jest zgodna z ewangelią.

Choć te schematy są bardzo stare, żaden z nich nie powstał w czasach, gdy pisano Nowy Testament. Mimo to, niektóre fragmenty Nowego Testamentu zdają się przewidywać, gdzie ludzie popełnią błąd w swoim rozumieniu relacji między Bogiem a Chrystusem. Jeden z nich ma szczególne znaczenie dla zrozumienia relacji Chrystusa z Ojcem. Jest to Ewangelia Jana 1:1–18 .

Continue reading

Nie ma powrotu?


Kevin Bauder
13 marca 2026 r.

„Jesteś po złej stronie historii”. To urocze sformułowanie, ale nie stanowi argumentu. Jesteśmy w środku historii, a nie u jej kresu. Dopóki nie dopuścimy jakiegoś elementu nadprzyrodzonego objawienia, nikt z nas nie może twierdzić, że zna koniec historii. Poza objawieniem nie wiemy, jak się to skończy. Więc nie wiemy, która strona jest dobra, a która zła.

Ci, którzy oskarżają innych o bycie po „złej stronie historii”, zakładają jakąś wizję historii. Doszukują się tego założenia w swoich wnioskach. Potrafią powiedzieć (wierzą), która strona historii jest zła, ponieważ już ustalili, która jest właściwa. Popełniają błąd logiczny, zakładając, że pytanie jest prawdziwe. Są ludźmi nierozsądnymi.

Co więcej, są aroganccy. Nie potrafią przedstawić lepszego dowodu na „słuszność” historii niż ich własne zdanie. Kiedy zarzucają: „Jesteś po złej stronie historii”, mają na myśli: „Nie zgadzasz się ze mną, a ja mam rację”. Nie potrafią jednak udowodnić swojej racji, bo inaczej nie uciekaliby się do banałów. Wskazaliby na oczywistą prawdę i wykazaliby, w których miejscach ich przeciwnicy się z nią nie zgadzają.

W niektórych przypadkach tacy ludzie próbują uzasadnić swoje stanowisko, odwołując się do grona osób, które się z nimi zgadzają (tzw. bandwoning). Teraz ich apel brzmi: „Nie zgadzasz się ze mną i moimi przyjaciółmi, a my mamy rację”. W innych przypadkach powołują się na rzekomych ekspertów, których ostateczne prawo do wypowiadania się opiera się nie na przedstawionych dowodach, lecz na ich rzekomej wiedzy fachowej. Teraz apel brzmi: „Nie zgadzasz się ze mną i moimi przyjaciółmi, a ci eksperci twierdzą, że mamy rację”. Czy ktokolwiek może zapomnieć o Anthonym Faucim, który twierdził, że jest nauką?

Nierozsądni i aroganccy ludzie starają się również wzmocnić swoje twierdzenia, ośmieszając swoich oponentów. Przeinaczają ich poglądy i wystawiają ich na krytykę za pomocą fałszywych argumentów. Atakują ich chęć lub kompetencje do mówienia prawdy (atak ad hominem, obraźliwy i oparty na poszlakach ). Są skłonni demonizować osoby, które się z nimi nie zgadzają. Jeśli uda im się sprowadzić swoich oponentów do uroczego mema, tym lepiej.

Niestety, żyjemy w czasach, w których memy można pomylić z argumentami. To, jak dobrze ktoś potrafi bronić swoich twierdzeń, ma mniejsze znaczenie niż obrazowość i ironia, z jaką je wyraża. Ale sytuacja jest jeszcze gorsza.

Lewica marksistowska wychodziła z założenia, że ​​działanie jest skuteczniejsze niż argumentacja. Przez sto lat lewica opierała się na nieustannym odwoływaniu się do siły, argumentum ad baculum . Nie trzeba cię przekonywać; trzeba cię zmusić do podporządkowania się. Jak mawiał Mao: „Władza wyrasta z lufy karabinu”.

Continue reading

Myśl trynitarna i Biblia

Kevin Bauder
6 lutego 2026
Pamiętam, jak jeden z moich profesorów doktoranckich zauważył: „My, ewangelicy, nie jesteśmy poważnymi teologami trynitarnymi”. Wtedy jego uwaga mnie zaskoczyła. Przypomniałem sobie zajęcia z teologii w seminarium, podczas których profesor godzinami bronił jedności natury boskiej i potrójności osób boskich. Włożył wiele wysiłku w udowodnienie pełnego Bóstwa każdej osoby w Piśmie Świętym. Przeanalizował herezje antytrynitarne i podał biblijne uzasadnienie odrzucenia każdej z nich. Zastanawiałem się, dlaczego ta obszerna prezentacja nie była poważną teologią trynitarną.

Ale nawet wtedy, w seminarium, zdawałem sobie sprawę, że pewne kwestie pozostawały bez odpowiedzi. Słowa takie jak „pokolenie” , „inspiracja” i „procesja” pojawiały się w lekturach, ale rzadko w klasie. Uczono nas, że dodanie „filioque” do wyznania wiary wywołało kontrowersje , ale nie powiedziano nam, dlaczego warto o tym dyskutować.

Obowiązkowa lektura wskazywała również, że niektóre aspekty tradycyjnego trynitaryzmu były przedmiotem sporów, nawet w kręgach fundamentalistycznych. W tamtym czasie John MacArthur wciąż twierdził, że doktryna wiecznego zrodzenia jest niebiblijna. Teolog fundamentalistyczny, J. Oliver Buswell, kwestionował pewne aspekty tradycyjnego trynitaryzmu – a nawet pewne od dawna uznawane wnioski tradycyjnego teizmu, takie jak ponadczasowa wieczność Boga.

Poza tymi terminami znajdował się świat trynitarnej terminologii, o której rzadko słyszeliśmy. Nie potrafiłbym odróżnić substancji od bytu, nie mówiąc już o relacji bytu. Nigdy nie rozmawialiśmy o wiecznych relacjach pochodzenia. Nie dowiedzieliśmy się niczego o własnościach osobistych, zawłaszczaniu ani boskich misjach. Dowiedzieliśmy się o perichorezie, przynajmniej pokrótce, ale nie uczono nas o nierozłącznych operacjach.

Mówiąc uczciwie, nasz profesor miał za zadanie nauczać studentów, którzy byli niemal teologicznie niepiśmienni – i nie zdawali sobie z tego sprawy. To problem, który tylko się pogłębił w ciągu tych lat. Przez trzydzieści lat uczyłem moich studentów tylko bardzo podstawowego trynitaryzmu. Byliby przytłoczeni, gdyby mieli więcej.

Continue reading

Humanizm i Wcielenie


Kevin Bauder
5 grudnia 2025, 13:42
[Ten esej został pierwotnie opublikowany 13 grudnia 2013 r. ]

Współcześnie humanizm jest często utożsamiany z sekularyzmem lub autonomią człowieka względem boskości. Pierwotnie jednak termin ten był używany do określenia celebracji nauk humanistycznych, tych dążeń i dyscyplin, które są najbardziej charakterystyczne dla ludzkiej przedsiębiorczości. Nauki humanistyczne uważano za wartościowe, ponieważ były humanistyczne – ponieważ odzwierciedlały autentyczne człowieczeństwo tych, którzy je uprawiali. W tym sensie humanizm to nic innego jak ugruntowane uznanie wartości i godności człowieka.

Ze wszystkich ludzi, chrześcijanie powinni być najgorliwszymi humanistami. Dlaczego? Ponieważ nauki humanistyczne czerpią swoją wartość z człowieczeństwa (tj. z natury ludzkiej), a człowieczeństwo jest niezwykle cenne i godne. Nic tak nie podkreśla wartości człowieczeństwa i natury ludzkiej, jak wcielenie Pana Jezusa Chrystusa. Potwierdzenie wcielenia Boga-Człowieka jest potwierdzeniem wartości człowieczeństwa. Historia Bożego Narodzenia podkreśla wartość i godność człowieka na trzy sposoby.

Pierwszym z nich jest uznanie pełnego człowieczeństwa Pana Jezusa Chrystusa. Cały sens wcielenia polega na tym, że Druga Osoba Bóstwa, nie przestając być Bogiem, dodała do swojej boskiej osoby pełną naturę ludzką. Czasami chrześcijanie twierdzą, że Bóg stał się człowiekiem, ale to stwierdzenie jest zarówno fałszywe, jak i mylące. Jest fałszywe, ponieważ żadna część boskości Syna nie została przekształcona w człowieczeństwo. Jest mylące, ponieważ pozostawia wrażenie Chrystusa, który jest tylko częściowo boski (przekształcił część swojej boskości) i, najprawdopodobniej, tylko częściowo ludzki (ponieważ Jego boskość zastępuje pewne aspekty człowieczeństwa).

Continue reading