Category Archives: Bauder Kevin

Myśl trynitarna i Biblia

Kevin Bauder
6 lutego 2026
Pamiętam, jak jeden z moich profesorów doktoranckich zauważył: „My, ewangelicy, nie jesteśmy poważnymi teologami trynitarnymi”. Wtedy jego uwaga mnie zaskoczyła. Przypomniałem sobie zajęcia z teologii w seminarium, podczas których profesor godzinami bronił jedności natury boskiej i potrójności osób boskich. Włożył wiele wysiłku w udowodnienie pełnego Bóstwa każdej osoby w Piśmie Świętym. Przeanalizował herezje antytrynitarne i podał biblijne uzasadnienie odrzucenia każdej z nich. Zastanawiałem się, dlaczego ta obszerna prezentacja nie była poważną teologią trynitarną.

Ale nawet wtedy, w seminarium, zdawałem sobie sprawę, że pewne kwestie pozostawały bez odpowiedzi. Słowa takie jak „pokolenie” , „inspiracja” i „procesja” pojawiały się w lekturach, ale rzadko w klasie. Uczono nas, że dodanie „filioque” do wyznania wiary wywołało kontrowersje , ale nie powiedziano nam, dlaczego warto o tym dyskutować.

Obowiązkowa lektura wskazywała również, że niektóre aspekty tradycyjnego trynitaryzmu były przedmiotem sporów, nawet w kręgach fundamentalistycznych. W tamtym czasie John MacArthur wciąż twierdził, że doktryna wiecznego zrodzenia jest niebiblijna. Teolog fundamentalistyczny, J. Oliver Buswell, kwestionował pewne aspekty tradycyjnego trynitaryzmu – a nawet pewne od dawna uznawane wnioski tradycyjnego teizmu, takie jak ponadczasowa wieczność Boga.

Poza tymi terminami znajdował się świat trynitarnej terminologii, o której rzadko słyszeliśmy. Nie potrafiłbym odróżnić substancji od bytu, nie mówiąc już o relacji bytu. Nigdy nie rozmawialiśmy o wiecznych relacjach pochodzenia. Nie dowiedzieliśmy się niczego o własnościach osobistych, zawłaszczaniu ani boskich misjach. Dowiedzieliśmy się o perichorezie, przynajmniej pokrótce, ale nie uczono nas o nierozłącznych operacjach.

Mówiąc uczciwie, nasz profesor miał za zadanie nauczać studentów, którzy byli niemal teologicznie niepiśmienni – i nie zdawali sobie z tego sprawy. To problem, który tylko się pogłębił w ciągu tych lat. Przez trzydzieści lat uczyłem moich studentów tylko bardzo podstawowego trynitaryzmu. Byliby przytłoczeni, gdyby mieli więcej.

Continue reading

Humanizm i Wcielenie


Kevin Bauder
5 grudnia 2025, 13:42
[Ten esej został pierwotnie opublikowany 13 grudnia 2013 r. ]

Współcześnie humanizm jest często utożsamiany z sekularyzmem lub autonomią człowieka względem boskości. Pierwotnie jednak termin ten był używany do określenia celebracji nauk humanistycznych, tych dążeń i dyscyplin, które są najbardziej charakterystyczne dla ludzkiej przedsiębiorczości. Nauki humanistyczne uważano za wartościowe, ponieważ były humanistyczne – ponieważ odzwierciedlały autentyczne człowieczeństwo tych, którzy je uprawiali. W tym sensie humanizm to nic innego jak ugruntowane uznanie wartości i godności człowieka.

Ze wszystkich ludzi, chrześcijanie powinni być najgorliwszymi humanistami. Dlaczego? Ponieważ nauki humanistyczne czerpią swoją wartość z człowieczeństwa (tj. z natury ludzkiej), a człowieczeństwo jest niezwykle cenne i godne. Nic tak nie podkreśla wartości człowieczeństwa i natury ludzkiej, jak wcielenie Pana Jezusa Chrystusa. Potwierdzenie wcielenia Boga-Człowieka jest potwierdzeniem wartości człowieczeństwa. Historia Bożego Narodzenia podkreśla wartość i godność człowieka na trzy sposoby.

Pierwszym z nich jest uznanie pełnego człowieczeństwa Pana Jezusa Chrystusa. Cały sens wcielenia polega na tym, że Druga Osoba Bóstwa, nie przestając być Bogiem, dodała do swojej boskiej osoby pełną naturę ludzką. Czasami chrześcijanie twierdzą, że Bóg stał się człowiekiem, ale to stwierdzenie jest zarówno fałszywe, jak i mylące. Jest fałszywe, ponieważ żadna część boskości Syna nie została przekształcona w człowieczeństwo. Jest mylące, ponieważ pozostawia wrażenie Chrystusa, który jest tylko częściowo boski (przekształcił część swojej boskości) i, najprawdopodobniej, tylko częściowo ludzki (ponieważ Jego boskość zastępuje pewne aspekty człowieczeństwa).

Continue reading

Allhallowstide – Święto wszystkich Świętych



Kevin Bauder
31 października 202

Dzisiaj – w dniu, w którym ten esej ukazuje się publicznie – przypada 31 października, Wigilia Wszystkich Świętych. Halloween stało się drugim najpopularniejszym „świętem” obchodzonym w Stanach Zjednoczonych. My, Amerykanie, mamy tendencję do przeinaczania każdego święta. Jak mawiał Robert Delnay, Święto Dziękczynienia poświęciliśmy pożądliwości ciała, Boże Narodzenie pożądliwości oczu, a Wielkanoc pysze życia. Kiedyś 31 października był dniem przygotowań do Dnia Wszystkich Świętych. W tych dniach zapoczątkowano obchody Allhallowtide, które obejmowały Dzień Zaduszny. Okres ten był czasem wspominania zmarłych, zwłaszcza świętych, męczenników i innych wiernych. Wśród chrześcijan Zachodu był to czas dziękczynienia za wierność Boga.

Nadszedł czas, by straszyć się nawzajem makabrą, okultyzmem i demonami. Nie mogę przejść przez swoją okolicę bez natknięcia się na ludzkie szkielety. Wiszą albo leżą tu i ówdzie. Zakładam, że to sfabrykowane reprodukcje, ale tak naprawdę nie jestem pewien. Wyglądają tak realistycznie, że nie sposób odróżnić ich od prawdziwych kości.
Kilka trawników w mojej okolicy zamieniło się w cmentarze. Kilka domów stało się siedliskiem gigantycznych pająków i innych powiększonych szkodników. Kilku właścicieli domów wyposażyło swoje domy w głośniki, które wypełniają noc upiornymi dźwiękami. Wiele domów ma sznury lampek w kolorze fioletowym i innych sezonowych kolorach. Niektórzy sąsiedzi eksponują tyle lampek, że dorównują one świątecznym dekoracjom.

Na szczęście niewiele miejsc w mojej części miasta aktywnie celebruje demony. Pojawia się kilka stereotypowych czarownic, ale niewiele jest w nich jawnych odniesień do okultyzmu czy zaświatów. Mimo to, mieliśmy kiedyś sąsiadkę, prawdziwą czarownicę. Miała w ogrodzie coś w rodzaju miniaturowego Stonehenge i tabliczki z napisami w rodzaju „Błogosławiony niech będzie” i „Czarownice uzdrawiają”. Ale była czarownicą całoroczną, a nie udawaną, i wyprowadziła się lata temu.

Continue reading

Wiedza i analogia


Kevin Bauder
10 paź 2025

Niektórzy teologowie obawiają się stosowania języka analogii. Uważają, że wszystkie nasze wypowiedzi o Bogu należy rozumieć dosłownie. Mówiąc dosłownie, mają na myśli, że słowa, których używamy o Bogu, muszą oznaczać dokładnie to samo, co słowa o nas samych. Obawiają się, że dopuszczając jakikolwiek element analogii, zaczniemy zsuwać się w dół, w kierunku języka pozbawionego znaczenia.
Biblia przyjmuje dokładnie odwrotną perspektywę. Pismo Święte traktuje analogię jako jeden z dwóch najważniejszych sposobów poznawania Boga. Drugim sposobem jest historia – ale to temat na inną dyskusję. Teraz musimy rozważyć, w jaki sposób Słowo Boże używa analogii, aby pomóc nam zrozumieć osobę i charakter Boga oraz naturę rzeczy świętych. Biblia regularnie posługuje się metaforami i porównaniami w ich różnych odmianach, aby dać nam wgląd w osobę i dzieła Boga.

Metafory i porównania to analogie. Porównania to analogie pośrednie: to jest jak tamto . Metafory to analogie bezpośrednie: to jest tamto, ma tamto lub robi tamto. Wiele innych tropów, takich jak meryzm, metonimia i synekdocha, to po prostu wyspecjalizowane formy metafor.

Rozważmy jedną z najsłynniejszych analogii w Piśmie Świętym: „Pan jest moim pasterzem”. To stwierdzenie o Bogu z pewnością nie jest dosłowne. To obraz, obraz słowny. Ale nie traci przez to na znaczeniu. Mówi nam coś znaczącego o Bogu – przynajmniej jeśli rozumiemy, kim jest pasterz i co pasterz robi. Mówi nam również coś znaczącego o nas samych. Jeśli Pan jest naszym pasterzem, to jesteśmy jak owce. Kiedy rozumiemy tę metaforę, poznajemy Boga. Poznajemy również siebie.
Ta obserwacja otwiera ważną perspektywę. Jak już widzieliśmy, język, którym posługujemy się w odniesieniu do Boga, jest analogiczny. Poznajemy Boga poprzez analogie. Ale co, jeśli poznajemy również siebie i nasz świat poprzez analogie? Analogie, które pomagają nam pojąć rzeczy święte, pomagają nam również zrozumieć, gdzie znajdujemy się w stosunku do tych rzeczy.

Pismo Święte pomaga nam poznać Boga poprzez wiele analogii. Karty Pisma Świętego przedstawiają Pana nie tylko jako pasterza, ale także skałę, wieżę, fortecę, dowódcę, wojownika, porzuconego męża, wielkiego króla, ojca, miejsce zamieszkania lub dom, prawodawcę, sędziego, dziedzictwo, nauczyciela, plantatora winnicy, rolnika, trawiący ogień, schronienie, jeźdźca na burzy, słońce i tarczę, sztandar, myśliwego, który łapie w sidła swoją zdobycz, śpiewaka, koronę chwały i piękna, śpiącego, który ma się obudzić, i garncarza, który formuje naczynie. Listę można by ciągnąć dalej. Każda z tych analogii mówi coś nie tylko o tym, kim jest Bóg, ale także o tym, kim jesteśmy my w relacji do Niego.

Continue reading

Duch, dusza i ciało

Kevin Bauder
14 mar 2025
Duch, dusza i ciało, część pierwsza: ocena problemu
Doktrynalne kontrowersje wchodzą i wychodzą z mody. Studenci Biblii mogą debatować nad pewnym problemem w pewnym momencie, ale później mogą uznać to za nudne. Czasami spory na jakiś czas przycichną. Ponownie się rozpalają, gdy ktoś wymyśli nowe potencjalne implikacje argumentu.

Jedna z tych powtarzających się kontrowersji dotyczy naszej podstawowej natury. Kim jesteśmy i co czyni nas ludźmi? Czy nasza materia jest naszym prawdziwym ja? Czy niematerialne jest prawdziwym nami? Czy nasze prawdziwe ja żyje w naszych ciałach, czy też nasze ciała w jakiś sposób definiują bycie sobą? Jeśli jesteśmy niematerialni, ile mamy niematerialnych części? Czy duszę i ducha można odróżnić, czy są one identyczne? A co z innymi cechami, takimi jak serce? Jak wszystkie te pytania są powiązane z naszym stworzeniem na obraz Boga?

Duża część tej debaty wyszła z mody pokolenie lub dwa temu. Ostatnie perspektywy ponownie ją wysuwają na pierwszy plan. Na przykład transpłciowość zmusza nas do pytania, jak nasze ciała odnoszą się do naszej tożsamości. Chrześcijańscy doradcy spierają się, jak dusze wpływają na ciała i odwrotnie. Niektóre teorie uświęcenia zakładają, że duch i dusza to dwie różne rzeczy. Inne teorie twierdzą, że są tym samym.

Dwa poglądy były kiedyś popularne. Zazwyczaj nazywaliśmy jeden dychotomią , a drugi trichotomią . Czasami nazywaliśmy je teoriami dwudzielnymi i trójdzielnymi . Trichotomiści twierdzą, że ludzie składają się z trzech substancji (ciała, duszy i ducha). Dichotomiści widzą tylko dwa elementy (ciało i duszę/ducha).
Trichotomiści przytaczają kilka dowodów z Pisma Świętego, aby poprzeć swoje stanowisko. Jeden tekst, 1 Tesaloniczan 5:23 , wymienia ducha, duszę i ciało równolegle. Trichotomiści postrzegają ten paralelizm jako dowód na istnienie trzech równych części natury ludzkiej. Wskazują również na Hebrajczyków 4:12 , który mówi, że Słowo Boże może oddzielić duszę od ducha. Następnie zwracają się do Magnificat Marii. Maria stwierdza, że ​​jej dusza wielbi Pana, a jej duch raduje się w Bogu, jej Zbawicielu ( Łukasza 1:46–47 ). Trichotomiści postrzegają to jako kolejny dowód na to, że dusza nie jest tym samym, co duch. Przyznają, że dusza i duch są niematerialne. Jednak nalegają, że dusza i duch są odrębnymi aspektami istoty ludzkiej.

Continue reading

Puchar i Chleb

Kevin Bauder

Jedna z najdziwniejszych wzmianek o Stole Pańskim w Nowym Testamencie pojawia się w 1 Liście do Koryntian 10:15–22 . Jest to niezwykłe, ponieważ nie pojawia się w dyskusji o obrzędach kościelnych. Zamiast tego Paweł bada kwestię, czy chrześcijanie mogą jeść mięso ofiarowane bożkom. Jest to również dziwne, ponieważ odwraca kolejność obrzędu. Wszędzie indziej chleb jest wymieniony jako pierwszy, a następnie kielich. Tylko tutaj Nowy Testament stawia kielich przed chlebem.
Ta kolejność jest celowa. Jest to konieczny krok w argumentacji Pawła. Gdyby użył tradycyjnej kolejności (chleb, a następnie kielich), jego przesłanie zostałoby utracone.

Czy chrześcijanie mogą jeść mięso ofiarowane bożkom? Paweł poświęca trzy rozdziały, aby odpowiedzieć na to pytanie, i odpowiada na nie na więcej niż jeden sposób. W 1 Liście do Koryntian 8 Paweł zauważa, że ​​bożek jest niczym na świecie (8:4). Można by argumentować, że jeśli bożek jest niczym, to mięso ofiarowane bożkowi zostało ofiarowane niczemu. Nie różni się ono od mięsa, które w ogóle nie zostało ofiarowane. Nie jest zanieczyszczone; nie może wyrządzić żadnej krzywdy. Dlatego chrześcijanie muszą mieć swobodę jego jedzenia.

Ten argument jest słuszny, ale pomija dwa czynniki. Pierwszym jest to, że niektórzy wierzący nie mogą jeść mięsa bożka, nie będąc świadomymi bożka. Naruszaliby swoje sumienie, jedząc, a naruszanie własnego sumienia nigdy nie jest słuszne. Udział wbrew własnemu sumieniu oznacza jego zbezczeszczenie (8:7).

Wierzący, którzy rozumieją swoją wolność, nadal mają odpowiedzialność wobec wierzących, którzy jej nie rozumieją. Nie mogą ośmielać swoich braci do kalania ich sumień (8:9–12). Sprawienie, że brat się zgorszy, jest grzechem przeciwko niemu. Paweł podsumowuje: „Jeśli mięso gorszy mojego brata, nie będę jadł mięsa, póki świat istnieje” (8:13).

To stwierdzenie wydaje się ekstremalne. Czytelnik mógłby pokusić się o potraktowanie go jako przesady. Nie jest nią. W rzeczywistości Paweł oferuje rozszerzone wyjaśnienie tego nakazu w 1 Koryntian 9. Wyraźnie daje do zrozumienia, że ​​jest gotów zawiesić każdą wolność, która stanie na drodze posługi.

Paweł powraca do głównego pytania w 1 Liście do Koryntian 10. Przyjmuje dziwną taktykę, której używa, aby wprowadzić drugi pomijany czynnik w swoim pierwotnym argumencie. Zaczyna mówić o starotestamentowych przykładach jedzenia i picia. Sednem jego przesłania jest to, że jedzenie i picie mogą być znaczącymi aktami. Mogą one nieść znaczenie wykraczające poza samo spożywanie jedzenia i picia.

Szczególnym przykładem jedzenia i picia, które niesie ze sobą znaczenie, jest Wieczerza Pańska. Paweł chce argumentować, że uczestnictwo w Stole Pańskim jest wysoce znaczącym aktem. Aby wyjaśnić znaczenie, zaczyna od kielicha.

Continue reading

Człowiek ukryty w cieniu

Oryg.: The Man in the Shadows

Kevin Bauder,
20 grudnia 2024
W okresie Bożego Narodzenia dwie postacie słusznie znajdują się w centrum uwagi. Jedną z nich jest Jezus, który urodził się w Betlejem. Drugą jest Maria, Jego matka. Trzecia postać zazwyczaj pozostaje gdzieś w cieniu: wiadomo, że była obecna, ale wydaje się, że nie ma to większego znaczenia. Tym mężczyzną jest Józef.

Wielu chrześcijan traktuje Józefa jako symbol zastępczy. Skoro wiadomo, że Jezus został poczęty i narodzony z dziewicy, zakłada się, że Józef był obecny tylko jako mąż Marii. Uważają, że to, że w ogóle był w tej historii, jest niemal przypadkowe. W końcu, co Józef wniósł? Był mężem Marii. Był męską postacią rodzicielską dla Jezusa. Być może szkolił Jezusa w zawodzie budowlanym. Historia byłaby jednak zasadniczo taka sama, gdyby Józef nigdy nie żył. Inny mężczyzna — czy nawet jego brak — niczego by nie zmienił.
Ewangelie podważają takie założenia dotyczące Józefa. Podają powody, dla których można powiedzieć, że odegrał on wyjątkową rolę w narodzeniu naszego Pana. Bez Józefa misja Jezusa Chrystusa nigdy nie mogłaby się powieść. Był niezwykłym człowiekiem z kilku powodów.

Przynajmniej Józef jest ważny ze względu na swój charakter. Mateusz nazywa go sprawiedliwym lub prawym człowiekiem (Łukasza 1:19). Tylko około dziesięciu osób w Biblii jest nazywanych sprawiedliwymi lub prawymi. To określenie już umieszcza Józefa wśród elity.

Continue reading