Category Archives: Cooke Graham

Odpoczywanie w Bogu

Graham Cooke

 Obecnie musisz skupić się na nieporównywalnej Bożej miłości do ciebie. Właśnie teraz, tam gdzie jesteś, On bardzo cię kocha. Pan nie może cię ani trochę bardziej kochać niż w tej chwili. Dokładnie to chce zasiać w twoim sercu: „Kocham cię, zawsze cię kochałem i zawsze będę kochał cię. Kocham cię w stu procentach, właśnie teraz. Zachowa pokój”.

Nie ma jakiegoś szczególnie dobrego czasu na naukę o odpocznieniu. Zawsze będzie coś, co będzie ci utrudniać odpocznienie. Psalm 46 zaczyna się od trzęsienia ziemi, a kończy wołaniem: „Uspokójcie się…” (w.11; BG). W 4 rozdziale Ewangelii Marka czytamy o burzy, która groziła bezpieczeństwu uczniów. Lekarstwem było wypowiedzenie słów pokoju, jak to zrobił Jezus. Jeśli jednak potrafisz odpocząć teraz, możesz to robić w dowolnym momencie. Bóg dał ci zgodę na odpoczywanie wtedy, gdy jesteś w zamieszaniu co do samego siebie. W czym odpoczywasz? Odpoczywasz w tym fakcie, że Bóg kocha cię teraz. Odpoczywasz w tym, że to On ma możliwość zmieniać cię przez cały czas. Odpoczywasz w tym, że jesteś całkowicie zaakceptowany przez Niego. Nie ma znaczenia to, co się dzieje dookoła ciebie czy w tobie. Dla Chrystusa jesteś zawsze mile widziany. Więc odpocznij/uspokój się.

Zbadaj Mt.  11:28–30:

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (29) Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. (30) Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

Jarzmo jest uprzężą, która spoczywa na ramionach i łączy z tym, który idzie obok, umożliwia nam chodzenie zgodnie razem. Jezus obiecał nam, że jeśli będziemy chodzić z Nim, będziemy w stanie nosić ciężary w całkowicie inny sposób. Co wniosłaby swoboda odpoczywania do naszego zabieganego życia?

Pozwól, aby Boży pokój spoczął na twoim życiu i pokój, który przerasta wszelkie zrozumienie. Proś Pana, aby przyszedł i obmył twój umysł Swoim pokojem. Niech spocznie na tobie. Módl się do Księcia Pokoju, aby przyszedł do ciebie. Proś Go, aby zabrał zmartwienie, strach, zwątpienie, aby zabrał wstręt i nienawiść do siebie, twoje maski, udawanie, pozostawiając na ich miejscu wyłącznie pokój.

Rozpoznaj twój obecny wzburzenie czy brak pokoju. Czego nie rozumiesz o Bożej mocy i skuteczności do wydawania owocu. Czy twój brak pokoju powstaje z powodu złych koncepcji? Co musi się zmienić, aby ten pokój mógł być trwały? Czasami pokój jest odzyskiwany przez zwykły akt odrzucenia zmartwienia, obaw, niepokoju, troski, paniki i niewiary. Spróbuj tego. Podejdź twardo do przyczyn wywołujących niepokój w tobie. Autor Listu do Hebrajczyków wzywa do tego, abyśmy usilnie starali się wejść do tego pokoju (Jego odpocznienia) (Hbr. 4:8-11).

Musimy pracować nad tym, aby być w pokoju!

 как раскрутить сайт самостоятельно бесплатно

Wybieraj pierwszą miłość

Graham Cooke

Nie my wybraliśmy Boga, to Bóg wybrał nas i jako pieczęć na naszym sercu dał nam Swoją miłość. Strzec nas ma żarliwość Jego uczucia do nas w Chrystusie. Wybór tej miłości ponad wszystko inne uzdalnia nasze serca do tego, aby były pochwycone przez bardzo prawdziwe uczucie Ojca do nas. Nasza relacja z Nim jest ugruntowana na tym, co On nam udostępnił w Chrystusie.

Jak zawsze, gdy mówimy o byciu w relacji z Bogiem istotą jest prowadzenie się; dominują tutaj tożsamość i wartość własna. Zawsze można stwierdzić, którzy chrześcijanie pochodzą ze zubożonej duchowo tradycji, ponieważ oni działają w taki sposób jak świat, a nie zgodnie ze wzorami Królestwa.

Wielu chrześcijan zachowuje się tak, jakby fakt, że znaleźli się w Chrystusie, ich bycie w Chrystusie, nie miało żadnego znaczenia jeśli chodzi o uczucia Boga. Wszystko co otrzymują przychodzi do nich dzięki temu, jak żyją, zamiast z Łaski i ich umieszczenia w Chrystusie. Mają niewielkie, lub żadne, pojęcie koncepcji „tej Łaski, w której stroimy„. Continue reading

Wszelkie przeszkody uczą nas Boskiego Przekonania/pewności

Graham Cooke

Wizja nigdy nie jest statyczna czy jednowymiarowe. Wzrasta i rozwija się podobnie jak my w Chrystusie. Wizja tworzy ruch i dostarcza rozpędu, jest też częścią naszego normalnego paradoksu bezruchu i ruchu

Wizja objawi naszą własną kruchość, co jest zarówno ulgą jak i uwolnieniem. Duch Święty pomaga nam w tych sprawach, w których nie jesteśmy dobrzy albo pielęgnując jakąś słabość, aż stanie się mocną stroną, albo dając nam towarzyszy, którzy są w tej dziedzinie mocni. Dobrze jest znać swoje słabości, ponieważ nasza społeczność z Duchem obraca wszystko na plus. On zna nas genialnie całkowicie, kocha nas głęboko i zaspakaja całkowicie.

Duch Święty używa wizji do wskazywania na Boży cel i moc, której możemy uchwycić się w naszej słabości; wykorzystuje wizję, aby nas rozwijać. Widzimy wystarczająco dużo, aby zacząć, a wspominanie wizji przychodzi, powiększając naszą wiarę, pasję i posłuszeństwo. Wizja ułatwia proces naszego wzrostu i rozwoju w Obecności i Celu.

Wizja jest to udzielona przez Boga zdolność do widzenia czegoś w duchowej rzeczywistości, co nie istnieje. Trwa ono w Duchu i wyłącznie wiara umożliwia wiedzenie tego. Gdy trwamy w Chrystusie stajemy się coraz bardziej wizjonerscy. Duch Święty udziela nam tego genu „jasnowidza” wszystkim, którzy są w Chrystusie. Wizja to nie zabawa umysłu. Bóg wkłada w nasze serca coś, do czego nasze myślenie musi się dostosować w Chrystusie. W miarę jak uczymy się trwać w wizji nasza wytrwałość jest coraz bogatsza a nasza droga wiary i cierpliwość coraz wyraźniej określona. Wiara i cierpliwość połączone razem są nie do odparcia (Hbr. 6:12). Obietnica zawsze woła o wypełnieni. DNA obietnicy jest całkowicie dostępne w wierze i cierpliwości.

Przeszkody są bezwzględnie konieczne. Uczą nas tego, co musimy wiedzieć i robić, aby mieć powodzenie. Każda przeszkoda ma swój własny cel pod Niebem. Niektóre uczą nas autorytetu z mocą, ponieważ tylko gwałtowna walka w Jezusie może dać przełom. Niektóre uczą nas radosnego przetrwania, literalnie znosząc przeciwnikiem uśmiechem. Przeciwnik został stworzony, aby służyć Bogu, takie jest jego DNA. Nic się nie zmieniło! Jego bunt i wypędzenie z Nieba nie może usunąć pierwotnego celu jakim jest służenie Bożej woli (Rzm. 9:17). To jest zabawne!!

Pewne okoliczności uczą nas zaufania, radości, dziękczynienia i chwały. Dają nam sposobności do wchodzenia na wyższy poziom. Te trudności zmuszają nas do skupienia się na Bożych zamiarach wobec nas. Przypominają nam o łasce, pasji i obietnicach. Za każdym razem, gdy myślimy o Bożych zamiarach odświeżamy się. Problemy zmuszają nas do patrzenia w Niebo, ponieważ musimy wznieść nasz wzrok wyżej, ponad tymi przeszkodami. Zawsze stawiaj swoją wizję przed problemami. W ten sposób masz łaskę, aby odkrywać moc Tego, z którym jesteśmy Jedno!

Gdy mamy Jego wizję, posiadamy również Jego moc i zaopatrzenie do wypełnienia jej. Z radością przyjmujemy wszelkie trudności, jakie stają na naszej drodze. Możemy udzielać Bożego serca ludziom, aby i oni nie zmęczyli się, nie zniechęcili, aby nie stracili wiary.  Gdy Ojciec daje nam wyraźną wizję to On również wyzwala moc do chodzenia z Nim w społeczności i rozdzielania łaski jej wypełnienia.

W Nim widzimy drogę i cel. Uczymy się jak stać, naciskać i ruszać w całkowitej pewności co do w Jego Imienia i Natury. Przeszkody uczą nas boskiego przekonania/pewności. Są one sposobem, który uzdalnia nas do dziedziczenia. Dzięki temu na czym się skupiamy w czasie tych problemach jesteśmy uzdalniani do jeszcze bardziej pełnego dziedziczenia. Gwarantują nam obfitość, dostarczają niezbędnego szkolenia w cierpliwym i radosnym wytrwaniu. Dzięki nim uczymy się być tak nastawieni na Pana, jak On jest nastawiony na nas.

 продвижение

Rozwój jest przede wszystkim sprawą relacji

Graham Cooke

Bóg chce, abyśmy znali Go w taki sam sposób, jak On nas zna. W każde okoliczności wbudowane jest wezwanie, aby podnieść stan naszego przeżywania/doświadczania Pana. On zawsze daje takie propozycje, które demonstrują Jego miłość, radość i przychylność dla nas. On kocha Swoich ludzi i chce, abyśmy w tym twardym i nieuporządkowanym życiu uczestniczyli w spotkaniach z Nim i przeżywali Jego obecność. W każdych okolicznościach zadaję w sercu jedno pytanie: „Panie, czym chcesz dla mnie być teraz, czym nie mógłbyś być innym razem?” Każda sytuacja jest dla nas również zaproszeniem. Bóg w każdej sytuacji składa nam propozycje. Nasze życie jest otoczone przez objawienie Boga i Jego natury. Nie da się uciec przed tą prawdą i prawdziwym poznawaniem Boga. Duch Święty jest zwyczajnie zbyt dobry w tym, co robi. Jest duchem wyjawienia (Jn. 16:13), On czci Jezusa i jest nieskończenie zafascynowany Jego dziełem w naszym życiu. Jest duchem mądrości i objawienia, który naświetla każdą sytuację. Miłość do Ducha Świętego jest równie ważna jak kochanie Ojca i Syna. Nie da się rozdzielić Osób Boga, lecz należy się z nimi spotykać zarówno razem jak i indywidualnie. Duch Święty jest geniuszem w życiowych sprawach, On wszystko wie o wszystkim i może wszystko zrobić! To zdumiewająca osoba. Być w Jego obecności jest ogromnie rozpalające i zachęcające.

Objawienie jest wglądem; jest to światło spostrzeżenia, które otwiera nas, abyśmy mogli zobaczyć coś więcej niż tylko otaczającą nas sytuację. Spostrzeżenie prowadzi nas do zaufania Panu, co jest pierwszym wymaganiem życia (Przyp. 3:5). Nasze serce zawsze jest na pierwszym miejscu. Bóg nigdy nie mówi do głowy, jeśli wcześniej nie otworzy naszego serca. Wewnętrzny człowiek ma wgląd w wewnętrzne dzieła Boga. Spostrzeżenie zatem prowadzi do zrozumienia. Nasz umysł zostaje odnowiony i zaczyna iść szlakiem serca. Zaufanie staje się wiarą, a my zaczynamy bardziej szczegółowo rozmawiać z Panem. Równocześnie wiara stwarza spotkanie, w którym jesteśmy wystawieni na Bożą Obecność. Pan kocha takie chwile z nami. Spotkanie sprawia, że stajemy się całkowicie przekonani co do tego Kim Bóg jest dla nas i uzyskujemy pewność co do tego, co zrobi w danej sytuacji.

Zetknięcie gwarantuje cały szereg dalszych trwających stale doświadczeń, które w związku z zaistniałą sytuacją, powinny być dostępne nam. Każdy problem ma swoje rozwiązanie, ponieważ każda sytuacja jest zaproszeniem do bliskiego poznania Boga, nawiązania z więzi z Nim. Te doświadczania miłości, pokoju, radości, cierpliwości, dobroci, przychylności itp., wzmagają naszą nadzieję. To jest tak: dochodzenie do pełnego przekonania prowadzi do oczekiwania, które rozszerza zarówno wnętrze człowieka jak i sytuację zewnętrzną. Prawdziwe poznanie musi obejmować spotkanie i doświadczanie, a nie jest czymś wyłącznie intelektualnym, mózgowym.

Przeczytałem kiedyś książkę zatytułowaną „Tortured for Christ”. Jest to historia Richarda Wurmbrandt’a, który był więziony przez Sowietów w obozie na Syberii. Ta książka dała mi pewien obraz, jakąś myśl i pewne zrozumienie tego mężczyzny. Później miałem szczęście spotkać się z nim osobiście i spędzić kilka godzin na rozmowie. To spotkanie (zetknięcie) było głębokim przeżyciem, które spowodowało eksplozję zrozumienia go na zupełnie innym poziomie. Gdy ponownie wróciłem do tej książki, zobaczyłem tam i wyczułem rzeczy, które były dla mnie niedostępne za pierwszym razem. Pismo działa w taki sam sposób.

Akademickie studia nad Biblią ujawniają pewne wartościowe rzeczy, niemniej to spotkanie z Autorem, otwiera nas na coś znacznie więcej niż intelektualne zrozumienie. Każde zetkniecie z Jezusem sprawia, że słyszymy tego samego ducha objawienia, który uruchamia w nas pragnienie nowego doświadczania piękna i cudowności Boga. Nie czerpiemy naszego objawienia Boga z tego, jak przeżywamy Go, lecz czerpiemy je z tego, jak się Sam nam objawia. Każda sytuacja obejmuje zaproszenie do relacji, do przeżywania Go i poznawania Kim jest dla nas teraz. Każda okoliczność ma cel główny i drugorzędny. Celem głównym jest poprawienie naszej więzi z Panem a celem drugorzędnym jest zajęcie się samą sytuacją.

Jeśli skoncentrujemy się na zaproszeniu i nastawimy serca na poznanie Pana to we wszystkich dziedzinach wzrośniemy w Chrystusie (Ef. 4:15). Staniemy się słodką wonią Chrystusa wszędzie dokądkolwiek pójdziemy (2Kor. 2:15). Przede wszystkim wrośnie nasza relacja z Nim. Ten stale trwający proces stykania się prowadzi do regularnego przeżywania/doświadczania Chrystusa, co wzmacnia nas w kształtowaniu na Jego podobieństwo (Rzm. 8:29). Jeśli relację z Bogiem stawiamy przed rozwiązaniem okoliczności to we właściwy sposób wykorzystujemy zaistniała sytuację, zamiast być wykorzystanymi przez nią. Jeśli odwrócimy ten proces, to często jest tak, że niczego nie zyskamy. Nasze okoliczności rzadko rozwiązują się, a nasze rzeczywiste poznanie Jezusa nie wzrasta, a nawet jeszcze gorzej, bo może się okazać, że będziemy musieli ponownie przejść przez te same okoliczności.

Proces, w którym objawienie staje się prawdą w naszym doświadczeniu zawsze jest związany z życiowymi sytuacjami. Zawsze chodzi o coś więcej niż nasz aktualne okoliczności. Wzrastająca dziś wieź z Bogiem otwiera nas na nowy poziom życia w Duchu jutro. Mądrość jest umiejętnością widzenia tak, jak widzi Bóg, myślenia w taki sam sposób i działania w zgodzie z Jego celem. Te wszystkie doświadczenia są przede wszystkim relacyjne. Bóg nie wzmacnia nas po to, abyśmy mogli sprzeciwiać się naszym okolicznościom, z raczej usiłuje dać nam siłę opartą na więzi z Nim, tak aby On zwyciężał w nas i przez nas. Prawdziwe poznanie jest ogólnym wynikiem procesu urzeczywistniania Boga w nas.

Wgląd wywołuje wnikliwość i zaufanie, to z kolei prowadzi do zrozumienia, odnowienia myślenia i wiary. Stąd możemy ruszyć ku spotkaniu z Obecnością, co daje nam relację/więź, pełne przekonanie o tym, Kim jest Bóg dla nas i co chce zrobić w naszej sytuacji. To prowadzi nas do nowego poziomu stale trwającego doświadczenia, które łączy nas z oczekiwaniem (nadzieją!). Końcowym wynikiem tego procesu jest wzrost oczekiwania i prawdziwego poznania Chrystusa wewnątrz, dzięki czemu w każdych życiowych okolicznościach dojrzewamy.

Czym chce Bóg być teraz dla ciebie, czym nie mógłby być innym razem? Odpowiedź na twoja obecną sytuację jest w pierwszym rzędzie związana z więzią z Bogiem. Pozostań w tym miejscu, aż do chwili przełomu w swym postrzeganiu tego, kim Bóg jest dla ciebie. Życie zaczyna się zawsze tutaj!

deeo.ru

Dar zawierzenia

The Gift of Confidence

Graham Cooke

Bóg nie jest optymistą, On jest realistą o radosnym usposobieniu. Jest również pewny, siebie, beztroski i hojny, a będąc w relacjach z ludźmi uśmiecha się, śmieje, śpiewa i tańczy. On zna serce człowieka, a jednak nie jest pesymistą, nie trzyma się negatywów, lecz, zamiast tego, aby okazać Swoją postawę woli dobroć, miłosierdzie, łaskę i cierpliwość. Jego miłość nigdy nie ustaje i nigdy nie zawodzi (1Kor. 13:8).

Używa prawdy, aby uwolnić ludzi, a nie po to, aby ich zakuć w łańcuchy. Nie kruszy ludzkości, lecz wzywa ludzi w górę, ku przyszłości, którą daje w Umiłowanym. W Chrystusie, wziął odpowiedzialność za przeszłości i szuka pełnego miłości partnerstwa, aby podnieść wysoko tożsamość ludzi i ich przeznaczenie w Nim. W Jego rzeczywistości odpowiedzialność zawsze jest związana z wolnością, a nie z poparciem. Pan przedkłada sprawiedliwość nad sądem. Jego karanie jest dowodem miłości, a nie złości. On stwarza, kształtuje i formułuje ludzi na Swoje podobieństwo. Używa wszelkich możliwych okoliczności, aby uczynić nas bardziej podobnymi do Siebie. Jego celem jest wprowadzenie ludzi do chwały przez Synostwo (Hbr. 2:10). Ludzie sami decydują o swoim sądzie, gdy odrzucają swoje miejsce w Królestwie. Są tylko dwie możliwości: światłość i ciemność. Niektórzy ludzie chodzą w świetle, inni bardziej kochają ciemności. Każdy otrzymuje zgodnie ze swoim wyborem. Jego miłosierdzie zawsze góruje nad sądem (Jk. 2:13) i nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz aby wszyscy byli z Nim na zawsze.

Łaska jest bronią masowego zniszczenia, pokonuje wszelkie negatywy, a będąc objawieniem natury Bożej, neutralizuje wszystko, co jest przeciwne tej naturze. Łaska zawsze pewnie umiejscawia się zaraz po każdym grzechu czy błędzie. Tam gdzie grzech obfituje, łaska przejawia się w jeszcze większym stopniu (Rzm. 5:20). Łaska jest Bożą obfitością w miejscu ludzkiej niewystarczalności. Łaska jest fundamentem przekonania/pewności w Bogu. Wszelki wzrost jest budowany na łasce. Pozwala ona stanąć ludziom w miejscu przychylności, a kiedy uczą się tego, jak być podobnymi do Chrystusa, Bóg nie karze ich za ich błędy, lecz ubezpiecza ich. Łaska jest potężną modyfikacją kierunku: od grzesznego człowieka do umiłowanego syna.

Ta podróż, w której jesteśmy kształtowani na Jego obraz, byłaby czymś straszliwym, gdyby nie łaska, ponieważ ludzie stale byliby dręczeni przez strach, niepokój i wątpliwości co do swojego zachowania jako wierzących. Człowiek polegający na swych własnych staraniach nigdy nie będzie na tyle dobry. Bez łaski ludzie byliby zniewoleni przez religijnego ducha i przez miłosierdzie zwątpienia. Łaska jest udziałem Boga, który umożliwia ludziom kochać ucznie się w wolności, której On udziela. Łaska sprawia, że miłość, miłosierdzie i prawda są dostępne w taki sposób, który wynosi ludzi, nie degradując ich wcześniej.

Jeśli Bóg nie jest rozpromieniony to jest niczym. Jeśli Jego miłość nie jest majestatyczna to On jest pomniejszony. Jeśli Jego dobroć nie trwa od wieków na wieki, to nie życia z Nim na wieki nie istnieje. Jeśli Jego radość nie napełnia atmosfery niebios to przebywanie tam nie sprawia żadnej przyjemności. Jeśli łaska nie jest wszechpotężna to nie ma takiego miejsca, w którym ludzie mogliby nabrać ufności w dobroć. Czymkolwiek Bóg jest, jest wytrwały i wieczny. On nigdy się nie zmienia (Mal. 3:6) i jest wiecznie tym samym Sobą (Hbr. 13:8).

Łaska nigdy nie podąża sama (1Tym. 1:14), lecz zawsze towarzyszą jej wiara i miłość, które są w Panu Jezusie i które pochodzą od Pana Jezusa. Tylko faryzeusze mogą kwestionować łaskę, która jest niezrównanym darem (Ef. 2:8), pozwalającym ludziom na swobodne zrzucenie łańcuchów niewoli i przeżywanie w czasie odkrywania łaski korzyści płynących z wolności. Ojciec udziela wszystkiego, co jest potrzebne Jego ludziom (2Kor.4:15), tak aby Jego łaska mogła objąć ogromne obszary. Pan otrzymuje wielką cześć za łaskę. Na całym świecie tłumy ludzi jest bardzo wdzięcznych, ponieważ łaska podniosła ich życie i relację z Bogiem.

Jego tron jest zbudowany na łasce, dzięki czemu u wszystkich, którzy gromadzą się wokół tego tronu następuje ogromny wzrost przekonania/pewności siebie (Hbr. 4:16). W tym miejscu bezpiecznej zależności ludzie są uzdalniani do przyjmowania łaski. Łaska nie jest niezasłużoną przychylnością. Gdyby tak było to Jezus nigdy by jej nie miałby. On wzrastał w łasce u Boga i ludzi (Łk. 2:40; Łk 2:52). Nigdy nie zgrzeszył, lecz potrzebował łaski!

Łaska jest uprawomocniającą Obecnością Boga, która uzdalnia ludzi, aby w procesie dojrzewania, stawali się tym, czym Bóg chce, aby byli. Łaska jest darem przemiany, ponieważ uzdalnia ludzi w miejscach ich słabości (2Kor. 12:9). Uzdalnia ich, aby ufnie dojrzewali do tego, kim są w Chrystusie a co widzi Bóg.

Konieczne jest, aby ludzie cieszyli się łaską; powinni radować się łaską i dziękować za nią. Dar łaski uzdalnia człowieka do tego, aby dotykać, przeżywać i dobrze znać piękny dar miłości, który jest w Panu Jezusie Chrystusie.

сайт продвижение раскрутка

Radość wzmaga wiarę

Graham Cooke

Dziękczynienie daje błogosławieństwo. Stała radość otwiera drzwi ku wzrostowi. W życiu chodzi o możliwości, a nie o negatywy. Jezus powiedział „Wszystko jest możliwe dla wierzącego” (Mk. 9:23).

Dziękczynienie ma kreatywną moc do tworzenia dobra. Radość jest dobra dla nas, stwarza energię, entuzjazm i siłę, rozszerzamy się wewnętrznie, oczy jaśnieją, czujnie wypatrując błogosławieństwa, wzrostu i przychylności. Gdy wywyższamy w sercach Jezusa, przyciąga to do nas dobro, stajemy się atrakcyjni dla przychylności i błogosławieństwa, potrafimy patrzeć na życie i okoliczność inaczej, dzięki czemu widzimy dobro we wszystkim.

Ćwiczenie wywołuje uwalnianie się endorfiny, która wzmacnia nasze poczucie dobrobytu, dzięki czemu jesteśmy w lepszej psychicznej kondycji, szybsi, bardziej ożywieni w sobie. Radość, która jest duchowym równoważnikiem endorfiny, powiększa wiarę a wiara pomaga trwać w gotowości i lepiej skupiać się na tym, aby we wszystkim widzieć Boga i polegać Nim. Gdy jesteśmy wdzięczni, nasza zdolność do ufania i wiary bardzo wzrasta, ponieważ chwała daje moc. Radość pokonuje wszelki wrodzony negatywizm i ustawia serca w pozycji dobrej do przyjęcia trwałej przychylności.

Radujcie się zawsze, w modlitwie nie ustawajcie, we wszystkim bądźcie wdzięczni, ponieważ taka jest wola Boża dla was w Chrystusie Jezusie” (1Tes. 5:16-18). Boża wola zawsze jest powiązana z Jego naturą. Wszystkie nasze życiowe doświadczenia powinny być połączone z dziękczynieniem i radością. Gdy radość jest stylem życia, wtedy życie mniej przypomina roller coaster; płynie, jest bardziej stabilne i równe. Przeżywamy więcej odpocznienia, pokoju, radości i nasza zdolność do wiary nie spada w wyniku różnych wydarzeń.

Jeśli nie chcemy, aby dziękczynienie było naszym stylem życia to możemy mieć pewność, że nie będzie ono strzeżone przed zwątpieniem, strachem i niewiarą. Stajemy się podatni na wszelkie negatywne kierunki i źródła. Łatwo wtedy dać się zdołować przez ludzi, okoliczności czy działalność przeciwnika. Jesteśmy podatni na ataki – jak siedząca kaczka – przez wszystko, co niepożądane w życiu, na wiarę i na szczęście. Ludzie potrafią być tak bojaźliwi, że stają się pesymistami. Można mieć taki pogląd na życie, który tak przeciwdziała prostemu zaufaniu, że człowiek staje się cyniczny wobec tych, którzy wierzą, że Bóg coś zrobi.

Radość jest związana z Boża naturą. On jest dobry, jego dobroć trwa na wieki. Dziękczynienie uzdalnia nas do odpocznienia w jakimś atrybucie Bożej natury. Co Bóg pokazuje ci na swój temat tym razem? Ciesz się z tego! Dziękuj za to, kim jest dla ciebie. Gdy uczyłem się tego jak żyć w pokoju i odpocznieniu jako atrybutach stylu życia, cała moja radość płynęła z tych cnot (Bożych – przyp.tłum.). Byłem tak wyluzowany, że straciłem umiejętność martwienia się. Radość wzmagała pokój i dzięki temu spadało zatroskanie. W trudnych dniach zacząłem wyszukiwać dobra wokół mnie. W czasie przeciwności widziałem przychylność stojącą nade mną. Każdy atrybut, który Bóg ci ogłasza, będzie wzrastał w tobie dzięki dziękczynieniu.

Dziękczynienie jest jak pocisk, który ma celownik nastawiony na podczerwień (ciepło). Wyostrza się na jakiś szczególny znak. Ono jest przyciągane przez dobro, przychylność i wiarę. Jeśli taka jest prawda w jakiegoś rodzaju okolicznościach to musi mieć większą moc w różnych sytuacjach. Twierdzę, że życie w dziękczynieniu nie tylko zwiększa moc przychylności nad okolicznościami, lecz również przyciąga do nas przychylność z przyszłości. Jesteśmy ludźmi teraźniejszości/ przyszłości, ponieważ jesteśmy napełnieni Duchem Świętym, który objawia nam to, co ma przyjść (Jn 16:13). Bezwzględnie możliwe jest osiągnięcia takiego miejsca, w którym wiara wzmaga nasze przekonanie co do przyszłych możliwości, jakie Bóg ma w sercu dla nas. „Albowiem Ja wiem, jakie mam myśli o was, mówi Pan, myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby natchnąć was nadzieją na przyszłość” (Jer. 29:11).

Dziękczynienie utrzymuje nas obecności Bożej teraz i zwiększa oczekiwania na przyszłość. Tworzy wokół nas przestrzeń, której negatywizm nie może spenetrować. W takim kontekście nasze życie modlitewne jest wzmacnianie; modlimy się w wierze, a nie w desperacji. Nie ma nic złego w modlitewnej desperacji, jeśli w jesteś w takim miejscu i tylko tyle masz. Niemniej jednak, to modlitwa wiary daje życie i zdrowie (Jk. 5:15). Jeśli modlitwa jest otoczona przez radość i dziękczynienie (1Tes. 5:16-18) to Boża wola staje się bardzo wyraźna, bez względu na to, co dzieje się wokół nas. Jeśli stylem naszego życia jest dziękczynienie i radość to po prostu nie ma miejsca na zamieszanie.

Jesteśmy ludźmi, których tożsamość i przeznaczenie są ugruntowane w Chrystusie w nas, nadziei chwały. Nasze życie zawsze jest strzeżone przez coś lub kogoś. W Chrystusie radość wzmaga Jego obecność w naszym wnętrzu. W Chrystusie dziękczynienie rozszerza Jego moc i wpływ we wszystkich sytuacjach, jakie przechodzimy. Nasze umiejętność rozpoznawania Bożej woli i przebicia się w modlitwie dramatycznie wzrasta przez dziękczynienie.

Radość jest stylem życia, bez niej kurczymy się, maleje moc a radość z Boga gaśnie.

topod.in

Wywiad z Grahamem Cook’iem

Graham Cooke dzieli się swoją pasjonującą wizją celu i roli nowotestamentowych proroków.

Gdy rozmawiasz z Grahamem, odczuwasz, że jest to człowiek, który przebywa z Bogiem. Jest równocześnie osadzony na ziemi i pełen duchowej mądrości na temat wszystkiego od modlitwy do duchowej walki, proroctwa i intymności z Bogiem. Cooke jest dobrze znany z prowadzonych proroczych szkoleń, a jego pasją jest budowanie prototypu kościoła, który może zdobyć postmodernistyczne społeczeństwo. Bóg używa go również, aby pomagał w przeniesieniu kościoła na wyższe poziomy wizji i służby.

Cooke jest typem proroka budującego.
Z pochodzenia Brytyjczyk jest częścią pastoralnej służby grupy przywódczej w The Mission w Vacaville, Calif. Jego służba pn.: Future Training Institute przekazuje różne zasoby biednym na całym świecie, a jego książki i interaktywne żurnale, w tym „Approaching the Heart of Prophecy,” „Developing Your Prophetic Gifting” oraz „Permission Granted,” pomagają wyposażyć tysiące wierzących do dzieła posługiwania.

Magazyn Voice rozmawiał z Cooke’m na temat stanu proroczej służby dziś.

The Voice: Co prorocy powinni robić w takim czasie?

GRAHAM COOKE: Przede wszystkim istnieje biblijny związek między apostołami i prorokami, którzy kładą fundamenty kościoła. Rolą nowotestamentowego proroka nie jest przede wszystkim prorokowanie, lecz uczenie ludzi tego, jak słyszeć głos Boży dla siebie, ponieważ Jezus powiedział: „Owce Moje, Mój głos znają”. Potrzebne są nam miliony chrześcijan uzdolnionych do słuchania na własny użytek głosu Bożego. Nowotestamentowi prorocy są więc istotnymi prorokami potwierdzenia. Przynoszą oni nowe słowo i tak dalej, lecz ich rolą jest nauczać ludzi, jak mają słuchać głosu Bożego, uczyć ludzi jak żyć, znajdować, odkrywać i żyć w woli Bożej i tworzyć kościół jako proroczą społeczność. W tym wszystkim prorocy uczą ludzi jak radzić sobie z różnego rodzaju poziomami proroctwa, takimi jak budowanie, zachęcanie, pocieszanie, słowo objawienia, słowo ostrzeżenia i tak dalej. Prorocy powinni kształtować to, jak ludzie prorokują; oni modelują to, kim Jezus jest. Tak więc, tworzymy tą proroczą społeczność, która naprawdę rozumie łaskę, miłosierdzie i pojednanie.

THE VOICE: Widzę dziś wiele przekleństw i osądów ogłaszanych w proroczych kręgach. Jaki jest twój punkt widzenia na to?

GRAHAM COOKE: Jan Chrzciciel był ostatnim z proroków Starego Testamentu. Jezus był pierwszym z Nowego Testamentu. Lecz Jan przyszedł z pokłonił się Jezusowi, co oznacza że model starotestamentowy pokłonił się przed nowotestamentowym. Pomyśl więc o tym w taki sposób: Czy myślisz, że Jezus został wystarczająco ukarany za grzech? Czy myślisz, że Ojciec osądził Jezusa całkowicie? Czy Bóg wyładował każdy gram złości i gniewu na Chrystusie na krzyżu?

THE VOICE: Absolutnie.

GRAHAM COOKE: Tak więc nie pozostał już żaden sąd, żaden gniew i żadna kara. Bóg jest całkowicie usatysfakcjonowany. Między Kalwarią, gdy odbył się sąd Chrystusa, a Dniem Sądu, gdy wszystkie księgi zostaną otwarte, nie ma miejsca na sąd na tym świecie. Jak wygląda sąd? My nie sądzimy ludzkości. Posiadamy sędziowski autorytet wobec tego, co demoniczne.
Wypędzamy demony, lecz jeśli chodzi o chory, grzeszny świat to jesteśmy ambasadorami pojednania. Mówimy: „cena została zapłacona”. Nie możesz mówić z jednej strony, że cena została zapłacona, pojednaj się z Bogiem, a z drugiej osądzać ludzi za ich grzech. Jeśli cały sąd został włożony na Chrystusa, to nie pozostaje nic do sądzenia dla nas. To dobroć Boża prowadzi ludzi do upamiętania. Jesteśmy ambasadorami pojednania i musimy poruszać się w łasce i miłosierdziu Chrystusa. Gdy patrzymy na kogoś, kto grzeszy, oceniamy go nie według jego grzechu, lecz na warunkach Ojca. Pytamy, jak wiele łaski i miłosierdzia musimy pokazać takiej osobie po to, aby została pojednana.

THE VOICE: To jest wspaniałe.

GRAHAM COOKE: Jako kościół wchodzimy w tą przepaść z Jezusem i modlimy się o miłosierdzie, a nie o sąd. Chcemy, aby Bóg wylał deszcz miłosierdzia, aby miłość, która przykrywa mnóstwo grzechów, zstąpiła do tej społeczności i ludzi mogli zobaczyć, jaki rzeczywiście jest Bóg i zakochać się w Nim. To jest nasza praca i myślę, że jest to ogromna część proroczej służby na tej ziemi. A jeśli największym problemem Ameryki jest brak dobroci? Biblia mówi, że mamy zło dobrem zwyciężać. A co, jeśli największym problemem w Ameryce jest obecnie to, że Kościół nie rozumie prawdziwego przesłania Ewangelii? I nie rozumie prawdziwej natury Boga. Nie jest więc na pozycji, która umożliwia wypuszczanie przychylności z nieba, ponieważ mamy to inne nastawienie, które mówi, że Bóg jest gniewny/zagniewany. A On nie jest. On całą swoją złość wyładował na Jezusa.

THE VOICE: Za mówienie podobnych rzeczy, ludzie uważali mnie za głupca. Czy spotykasz się z gwałtownymi reakcjami za takie stanowisko.

GRAHAM COOKE: Tak, jest to dobry bój wiary. Walką jest przejście z tego całego religijnego nastawienia do dostrzeżenia siebie jako umiłowanych Boga, tych, którzy mają przychylność Bożą i Boga, który chce przychylność przepchnąć przez Kościół na cierpiący świat. To jest walka, w której trwamy i to jest to, o co rywalizujemy w proroctwie.

THE VOICE: Czy widzisz zbliżający się czas, gdy prorocy będą odnosić się do Pana inaczej?

GRAHAM COOKE: Taaak,.. Znam grupę proroczych ludzi, podobnych do mnie, którzy żyją tym już od dłuższego czasu, lecz widzę właśnie teraz, że fala się odwraca.
Jest coraz więcej proroczych ludzi, którzy dochodzą do tego rodzaju wpływów i aktualnie odcinamy grunt prorokom cowboyom, którzy są wokół robiąc całe to mroczne i czarno wieszcze zamieszanie. Ciągle oczekuję na grupę proroków, aby przeprosili za cały ten nonsens związany z Y2K ( rok 2000). Ci chłopcy byli tak widzialni i zarobili tyle pieniędzy, a teraz nagle wygląda na to, że wyrzekają się tego, jakoby mieli to objawienie.

Liczby stale rosną i jest już pewna miara odpowiedzialności pojawiająca się w służbie proroczej. Musimy zjednoczyć nasze działania i naprawdę patrzyć na to kogo i jak dyscyplinujemy i szkolimy. Właśnie dlatego poprawiam książkę „Rozwijanie Dary Proroczego”. Bez względu na to czy zostanę zabity, czy nie, tego właśnie nauczam, w to wierzę i z tego chcę być znany.

THE VOICE: Religijny duch jest morderczym duchem.

GRAHAM COOKE: Widziałeś kiedyś film „Apostoł”? Pojawił się kilka lat temu i jakiś facet był jego gwiazdą. Rzeczywiście wychował się w zielonoświątkowej religii. Po to, aby zbadać rolę odwiedził mnóstwo zielonoświątkowych kościołów w całym kraju. Grał wspaniale i wykonał znakomitą robotę, lecz nienawidziłem przesłania tego filmu, ponieważ był to po prostu zwykły religijny nonsens. Oszustwa.
Pamiętam, że siedziałem w kinie i nienawidziłem tego tak bardzo, że chciałem wyjść na ekran i podziurawić go. Byłem tak rozdrażniony. W zasadzie to już wstawałem, żeby wyjść, lecz Pan powiedział do mnie: „Siedź. Chcę, żebyś to obejrzał i chcę, żebyś tu przyszedł jutro wieczorem i w następny dzień, bo chcę żebyś wiedział. Chcę, żebyś widział przeciwnika. Chcę, żebyś widział religijnego ducha, ponieważ po to właśnie cię wzbudziłem, żebyś z nim walczył”.

Poszedłem więc na następny seans i robiłem notatki. Tak bardzo chcę z tym walczyć, że czuję tego smak. Nie chcę walczyć w taki sposób, jak on walczy. Chcę walczyć żyjąc w przeciwnym duchu. Nie chcę osądzać go, ponieważ nie ma sądu. Chcę powiedzieć, że jest znacznie lepszy sposób. Chcę poruszać się w przeciwnym duchu, ponieważ zło pokonujesz dobrem.

THE VOICE: Twoje słowa tak bardzo odświeżają. Dlaczego nie widzimy więcej proroków-stróżów, więcej proroków do narodów, którzy rzeczywiście stoją w wyłomie i stawiają mur.

GRAHAM COOKE: Spotkałem na proroczej scenie mnóstwo ludzi i szczerze wierzę, że większość nie dokończy biegu, ponieważ nie mają wiecznego odpocznienia, nie mają miejsca wewnętrznego pokoju i odpocznienia. Przez wiele lat niektórzy z moich mentorów na samym początku, nie uczyli mnie proroczych rzeczy. Uczyli mnie tego, jak żyć z Bogiem.
Uczyli mnie tego w jaki sposób żyć od środka na zewnątrz.
Jeden z nich uczył mnie, że jeśli chcę długowieczności w służbie to muszę poświęcić 80% swego namaszczenia na Boga, w intymności, uwielbieniu, oczekiwaniu na Niego i na medytacji. Obecnie jest to 33 rok mojej służby i cztery miesiące w roku medytuję.

Patrzę na tych ludzi, którzy pojawiają się i niektórzy z nich są tak niesamowicie zajęci, są naznaczeni do służby, lecz na końcu prowadzą do tego, że jesteś bardziej zajęty robieniem czegoś niż byciem. Myślę, że nie ma w nich cierpliwości, cały ich proroczy materiał to: szybko, szybko, szybko.
Myślę również, że jest ogromna różnica między prorokami błogosławieństwa, a prorokami zbudowania. Mamy obecnie zdecydowanie zbyt dużo proroków błogosławieństwa, a nazbyt niewielu proroków zbudowania. Wszyscy ci prorocy błogosławieństwa, dopóki nie zostaną odpowiednio wyszkoleni i mentorowani, zawsze zakorzeniają swoje prorocze zdolności w Starym Testamencie, a nie w Nowym. Jest to więc coś, co musimy poprawić. Zawsze mówię: jestem podekscytowany, Jennifer; to jest walka, jest to dobra walka i jest to walka, którą zamierzamy wygrać.

THE VOICE: Co powiedziałbyś młodym czy nieznanym prorokom, aby ich zachęcić?

GRAHAM COOKE: Znajdź swoje plemię. Przejdź przez Pisma, idź do Nowego Testamentu i proś Ducha Świętego, aby ci opowiedział jak wygląda nowotestamentowe proroctwo, następnie szukaj ludzi, którzy maja tego samego rodzaju przesłanie, którzy mogą być na tej drodze przed tobą. Przyłącz się tam i buduj relacje z tymi, którzy chcą ci dać wolność.
Idź, znajdź swoje plemię a następnie idź do miejsce, gdzie będziesz szanowany, gdzie będziesz mógł wzrastać i rozwijać się. Nie trzymaj się miejsca, gdzie zaledwie jesteś tolerowany, a nie rzeczywiście potrzebny. Wierzę, że Pan wykopuje prorocze studnie w różnych regionach kraju. Idź i przyłącz się do proroczych ojców, którzy pomogą ci w rozwoju do prawdziwego synostwa.

оптимизация сайта под поисковые машины