Nieobecny w ciele, obecny u Pana
Greg Laurie
„Zawsze więc jesteśmy pewni siebie, choć wiemy, że dopóki żyjemy w tych ciałach, nie jesteśmy u Pana. Żyjemy bowiem wiarą, a nie widzeniem. Tak, jesteśmy w pełni pewni siebie i wolelibyśmy być z dala od tych ziemskich ciał, bo wtedy będziemy u Pana. Niezależnie więc od tego, czy jesteśmy tutaj, w tym ciele, czy poza nim, naszym celem jest sprawianie Mu przyjemności (2Kor 5:6–9).
Co się z nami, wierzącymi, dzieje po śmierci? Trafiamy prosto do obecności Boga. Apostoł Paweł napisał, że kiedy „opuścimy ziemskie ciała […], wtedy będziemy u Pana” (2Kor 5:8). Nie ma okresu oczekiwania ani opóźnień w dostawie. W chwili, gdy kończy się nasz czas na ziemi, zaczyna się nasz czas w obecności Boga.
Dlatego Paweł napisał: „Dla mnie bowiem żyć znaczy żyć dla Chrystusa, a umrzeć – jeszcze lepiej. A jeśli żyję, mogę owocniej pracować dla Chrystusa. Tak więc naprawdę nie wiem, co jest lepsze. Jestem rozdarty między dwoma pragnieniami: pragnę iść i być z Chrystusem, co byłoby dla mnie o wiele lepsze, ale dla was lepiej jest, abym nadal żył” (Flp 1:21–24). Chciał kontynuować swoją pracę na ziemi, ale myśl o niebie była nieodparta.
Kiedy Szczepan poniósł śmierć męczeńską za wiarę, ujrzał przedsmak chwały, którą następnie opisał ludziom, którzy go uśmiercali. „Lecz Szczepan, pełen Ducha Świętego, patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą, i ujrzał Jezusa stojącego na miejscu honorowym po prawicy Boga. I rzekł do nich: «Oto widzę niebiosa otwarte i Syna Człowieczego, stojącego na miejscu honorowym po prawicy Boga!»” (Dz 7,55–56 NLT).
Według Dziejów Apostolskich 6:15: „Wszyscy w Radzie Najwyższej wpatrywali się w Szczepana, bo jego twarz stała się promienna jak twarz anioła” (NLT). Ponieważ Szczepan widział drugą stronę, jego twarz promieniowała Bożą chwałą.
Kiedy wielki ewangelista D.L. Moody leżał na łożu śmierci, jego ostatnie słowa brzmiały: „Czy to umieranie? Przecież to błogość. Nie ma żadnej doliny. Byłem w bramach. Ziemia się cofa; Niebo się otwiera; Bóg woła; Muszę odejść”. Po tych słowach Moody wkrótce wydał ostatnie tchnienie i odszedł do wieczności.
Pociesza mnie myśl, że kiedy mój syn Christopher odszedł z tego świata, aniołowie zanieśli go do Boga. Wierzę w to całym sercem. I wierzę, że to samo dotyczy wszystkich chrześcijan, kiedy ich życie na ziemi dobiega końca.
Kiedy opuścimy ten świat, aniołowie zaniosą nas do obecności Pana, gdzie pozostaniemy na zawsze, przepełnieni absolutnym pokojem, spełnieniem, radością i zachwytem. Gdybyśmy i my mogli zobaczyć, jak wspaniałe jest Niebo, jestem pewien, że zmieniłoby to całkowicie nasze postrzeganie śmierci.
Ciesz się życiem póki możesz, ale nigdy nie trać z oczu tego, co jest po jego stronie.
Pytanie do refleksji: Czego najbardziej pragniesz w kontekście nieba?