Category Archives: Fenn John

Świątynne myślenie_02

John Fenn

W pierwszej części nauczania na ten temat pisałem o tym, że nowotestamentowi autorzy byli pochłonięci rzeczywistością Chrystusa mieszkającego w ludziach, co czyni z nas chodzące, mówiące świątynie Boże, a każdego z nas kapłanem Boga (1Kor. 3:16, 6:19; Kol.1:27).

Tak więc budynek świątynny został uznany za przestarzały. Przyczyna spotykania się kościoła w domu wychodzi daleko poza to, że Bóg wymyślił pierwszy dom, tam spotykał się z Adamem i Ewą, czy, jakby po drugiej stronie skali, Jezus przygotował miejsce dla nas w domu Bożym, gdzie spędzimy wieczność. Sięga również poza to, że Pan, między Adamem, a przyszłymi niebiosami, zawsze, w całej Biblii, był skupiony na domu.

Główną przyczyną spotykania się w domach zamiast w świątyniach jest to, że my wszyscy staliśmy się świątynią Boga. Tak więc, spotykamy się w domach, skoro Bóg wymyślił taki dom z innymi żywymi świątyniami. W pierwszej części nauczania skontrastowałem to w jaki sposób nauczają nowotestamentowi nauczyciele, a mentalnością instytucjonalnego kościoła.

  • Myślenie świątynne: świeckie naprzeciw świętego

W Starym Testamencie świątynia była poświęconą, świętą ziemią. Każdy inny budynek na świecie był świecki. Świątynia była święta, ponieważ tam mieszkał Bóg , tam manifestowała się Jego obecność.

W Starym Testamencie kapłani byli świętymi ludźmi, a wszyscy inni byli świeccy. To do dziś funkcjonuje w idei pastora, apostoła, proroka czy biskupa, którzy są święci, bądź namaszczeni, a wszyscy inni są świeccy, nie namaszczeni, zajmujący się świecką pracą.

  • Nowotestamentowa rzeczywistość

Wszyscy jesteśmy święci, ponieważ jesteśmy świątyniami Boga. Chrystus żyje we mnie tak samo jak mieszka w kimś, kto zarabia wykonując służbę. Zanosimy Go wszędzie, dokądkolwiek idziemy, więc do naszych domów, naszej pracy i wszystko, co posiadamy, jest święte. MY mamy być bezpiecznym miejscem, które ludzie mają odkrywać jako miejsce ucieczki. Mój samochód jest równie święty jak samochód pastora, mój dom jest równie święty jak dom pastora. Ja jestem równie święty jak pastor. Wszyscy zostaliśmy zbawieni tą samą krwią Jezusa i ten sam Chrystus żyje we wszystkich wierzących, a to prowadzi do następnego porównania/zestawienia.

  • Myślenie świątynne: “urzędy” pastora, apostoła, proroka

Z samej swej natury świątynia miała swoje kapłaństwo, które wykonywało “święte rzeczy”. Kapłaństwo i ci duchowi byli specjalną elitą, której służono i wyniesionej nad wszystkich innych. Dom kapłana, nawet jego ulubione krzesło czy biurko były święte i zwykła osoba nie mogła dotykać tego co święte.

  • Nowotestamentowa rzeczywistość

Ponieważ Chrystus żyje w nas, my wszyscy jesteśmy równi w Chrystusie a to oznacza, że jedynym co nas różni od siebie jest łaska, w której żyjemy i funkcjonujemy (Gal. 3:28; Rzm. 12:3).

W różny sposób funkcjonujemy, zgodnie z udzieloną nam łaską, lecz wszyscy jesteśmy równi. Słowo „urząd” jest użyte czterokrotnie (w Biblii Króla Jakuba – KJV) i w rzeczywistości znaczy „sługa”. W Liście do Rzymian 11:13 Paweł mówi, że „Skoro jestem apostołem służbę swoją chlubnie sprawuję”, a nie jak chce KJV: „chlubię się moim urzędem”.

Tak wiec to, że ktoś służy jako szwaczka, produkując wspaniałe rzeczy dla Ciała Chrystusa jak to robiła Dorkas z 9 rozdziału Dziejów Apostolskich, a ktoś inny regularnie funkcjonuje w proroctwie, a jeszcze inny jest obdarowany w gościnności i serdeczności, a ja jestem apostołem i prorokiem, nie ma absolutnie nic do nas, ponieważ to jest ten sam Chrystus w nas, który czyni nas równymi, lecz działa inaczej. To właśnie dlatego pokora powinna być znakiem charakterystycznym ciała Chrystusa –wszyscy jesteśmy równi, lecz funkcjonujemy w życiu inaczej dzięki Jego łasce.

  • Świątynne myślenie: pastor jest pojedynczym przywódcą

Świątynia miała swoich kapłanów, ci kapłani zaś stanowili radę, która miała jednego wybieranego arcykapłana a służba trwała przez określony czas. On kierował uwabieniem w świątyni oraz działalnością innych a ci byli mu posłuszni. Dziś, pojedynczy pastor służy jako przywódca czy to kierując kościołem jak dyrektor naczelny rodzinnej korporacji czy prowadząc za zgodą rady kościelnej; jest szefem na wzór starotestamentowej świątyni.

  • Nowotestamentowa rzeczywistość

Wiemy, że spotykali się w domach. Wielu z gospodarzy i gospodyń tych kościołów działających w domach jest w Nowym Testamencie wymienionych z imienia. Wiemy, że kiedy przerastali ilością jeden dom po prostu pomnażali się, zaczynając spotkania w innych domach.

Wiemy również, że w każdym domu czy odpowiednich kościołach domowych służyli tak zwani „starsi”. Starszymi mogli być również apostołowie, ponieważ Piotr nazywa samego siebie apostołem i starszym, lecz byli to mężczyźni i kobiety wszelkich możliwych życiowych dróg, jak na przykład wytwórcy namiotów, Pryscyla i Akwilla, czy apostołowie, mąż i żona, Andronikus i Junia, (diakonisa) Febe oraz apostoł Paweł, Starsi byli więc ludźmi z doświadczeniem życiowym, prowadzący moralne życie, uporządkowane domy, dojrzali. Dosłownie, w grece, wyraz „starszy” oznacza „starego mężczyznę” i jest to „presbuterso” z którego wywodzi się „prezbiter” (1Ptr. 5:1, Dz. 18:1-3, Rzm. 16:1, 3-5, 7). To słowo zostało użyte w Dz. 20:17, 28, gdy Paweł spotkał się ze starszymi efeskimi. Powiedział do nich : „…Duch Święty ustanowił was nadzorcami, abyście paśli kościół Boży”.

Starsi są obdarzonymi łaską przez Ducha Świętego, aby być „nadzorcami” lub „biskupami” (greckie: „episkopos) ciała Chrysutsa. Opiekują się kościołem oni od dołu tak, jak nauczał Jezus w Ewangelii Marka 10:42-45, jak mają wyglądać jego przywódcy – mają być sługami wszystkich.

  • Nowotestamentowy pastor

Wyraz “karmić” oznacza “działać jak pasterz” bądź “paść trzodę” jest to ”poimaino”, tłumaczone jako „pastor”.

W żadnym spotykającym się w domu kościele Nowego Testamentu, jak też w biblijnie ugruntowanych kościołach domowych dziś, nie ma pojedynczego „pastora”. Podobnie jak w czasach Pawła, jest to grupa par lub jednostek obdarzonych przez Boga łaską do pasienia trzody. W ramach tej grupy starszych ujawniają się różne rodzaje łaski: jeden jest obdarowanym organizatorem, inny –nauczycielem, inny może mieć miłosierne serce a jeszcze inny serce ku sprawiedliwości i pokucie, lecz wszystko to razem dodaje się wśród tych, którzy są obdarowani łaską do pasienia trzody razem.

  • Miejcie pieczę…

Skład takiej grupy będzie różnił się od jednego kościoła domowego do drugiego, lecz Paweł przekazuje im, co ma być wspólnego: „Miejcie pieczę o samych siebie i o całą trzodę” (Dz. 20:28).

Ci ludzie wzrastają w swojej łasce i poważnie traktują swoją duchową drogę. „Troszczą się o siebie samych”. Użyte tutaj greckie słowo, tłumaczone jako „miejcie pieczę” to ‘prosecho’ znaczące: „żarliwie zwracać pełną uwagę na kogoś”.

Ci starsi, którzy byli obdarzeni przez Boga łaską, aby być nadzorcami pasącymi trzodę, poświęcali całą swoją uwagę na własną drogę z Bogiem. Może to być dla niektórych szokujące, wiem o tym, lecz wielu z tych, którzy nazywają siebie ‘chrześcijanami’ nie poświęca pełnej uwagi i troski swojemu własnemu marszowi z Bogiem i ci starsi mają łaską, aby się nimi zajmować.

Po drugie: poważnie traktują nie tylko swój własny wzrost w Chrystusie, lecz w naturalny sposób podejmują się pasienia kościoła. Nie skupiają się tylko do wewnątrz, lecz na zewnątrz. Dzięki łasce, która jest w nich, troska o innych jest dla nich naturalna.

Oni nie mogą na to nic poradzić, jak tylko gościć innych i modlić się o nich, poświęcać im swój czas i zasoby, aby pomagać wzrastać w Panu w czasie życiowych trudności. Są tacy z natury, to po prostu z nich wypływa, ponieważ taka jest w nich łaska. Nie noszą metek czy tytułów, po prostu poruszają się w swojej łasce.

Wzór kościoła domowego pozostawiony w Nowym Testamencie nie posiada pojedynczego pastora, który podejmuje sam wszystkie decyzje. Wśród starszych decyzje są podejmowane wraz z innymi starszymi i ludźmi z domowego kościoła. Gdy jest tak robione w Nowym Testamencie to przywódcy pracują z ludźmi i Duchnem Świętym jak to działo się w Dz. 15:28: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my…

Ty jesteś święty, Ty jesteś równy każdemu apostołowi, prorokowi, biskupowi i pastorowi, a wszystkie to 5 służb i darów są w Biblii nauczane jako funkcjonujące na poziomie domowym, a usługujący nimi równi wobec każdego innego w pokoju gościnnym, lecz z obdarowaniem różną łaską.

Część Trzecia

 Więcej porównani następnym razem.

Wiele błogosławieństw

John Fenn

раскрутка

Myślenie świątynne_1

John Fenn

 Poprzednim razem…

Nowotestamentowi autorzy byli pochłonięci wspaniałą rzeczywistością: „Chrystusa w was, nadziei chwały” (Kol. 1;27). Chrystus żyje w naszym duchowym człowieku, jest więc tak blisko jak zamiary naszych serc, tak blisko jak większość ulotnych myśli, nie przebywa w jakiejś mgławicy w przestrzeni kosmicznej, dokąd musimy się przebijać walcząc z demonami, aby nas usłyszał.

Prawda mówiąca: “Chrystus jest w nas” pokazuje, że modlitwy o otwarcie portali czy niebios, wybieranie się do trzeciego nieba, bądź walka o wzięcie Królestwa Niebios, są całkowicie obce nowotestamentowemu myśleniu. Mamy Chrystusa w sobie. Mamy Królestwo Niebios, zostało nam przekazane wszelkie duchowe błogosławieństwo w Chrystusie (Ef. 1:3).

Świątynne myślenie usiłuje dodać do dzieła krzyża formuły/zaklęcia, aby rozwiązać to co złego w życiu. Powoduje, że zamiast chodzić w nowotestamentowej prawdzie Chrystusa w nas, przechodzić z Nim przez wszystkie trudne decyzje wymagające wzrostu w Nim, uduchowiane są sprawy moralne, etyka i podejmowanie zdroworozsądkowe decyzji.

Myślenie świątynne – stosowanie krwi 

Ktoś myślący w kategoriach świątyni nie rozumie dzieła Jezusa na krzyżu i często nie zdaje sobie sprawy z tego że znieważa (bluźni) Chrystusa, gdy używa różnych formalnych rozwiązań, formuł. Ojciec, w Swej łaskawości, nie zważa na ignorancję i robi, co tylko może, aby wyjść naprzeciw potrzeb takich ludzi, w tym miejscu, w którym oni się znajdują.

Krew Jezusa jest uważana za coś, co wierzący może sobie przywłaszczyć na swój użytek przeciwko diabłu,  stosując rytualne formuły typ: „Krew Jezusa na tą sytuację” albo „Krew Jezusa na (wpisz co chcesz)” czy nawet „Wyznaczam ci, diable, na piasku granicę krwi”, bądź jeszcze jakieś innego kombinacje.

 

Nowotestamentowa prawda

Krew Jezusa była Jego krwią i wyłącznie Jego, miała być wylana RAZ, aby zapłacić za grzechy tego świata. „W Nim mamy odkupienie przez krew Jego, przebaczenie grzechów według bogactwa Jego chwały” (Ef. 1:7).

Jezus cierpiał poza bramą, aby uświęcić swój lud swoją własną krwią” (Hbr. 13:12).

Krew Jezusa została wylana jako ofiara za nas; jak ktoś śmie myśleć, że MY możemy używać tej krwi, aby nas chroniła jak talizman przeciwko diabłu! Jego krew została wylana RAZ, jest święta i ma być jako taka czczona.

Nigdzie  w Nowym Testamencie autorzy nie uczą tego, aby krew Jezusa został nam dana teraz do duchowej walki!

Gdy ludzie opowiadają mi historie o skuteczności ich modlitw, gdy „stosują tą krew”, pytam ich: „Czy w użyłeś kiedykolwiek w tej modlitwie imienia Jezusa?” Odpowiadają pozytywnie, więc mówię im, że to nie był skutek działania owej formuły, lecz fakt, że w jednej złotej chwili, w jednym momencie całej wypowiadanej formuły padło to Imię, i TO właśnie spowodowało, że Ojciec przez Ducha Świętego wykorzystał – a nie formuła!

(Patrząc na sprawę z punktu widzenia historii, zwrot „stosuję krew” spopularyzowany został przez Kathryn Kuhlman, był używany przez wspaniałego brytyjskiego pastora, Charlesa Spurgeon’a (1834-1892), w kazaniach (parafrazuję): „A co powiesz, o, grzeszniku, gdy staniesz przed Sędzią,… powiadam ci, stosuj tą krew, niech twoją obroną będzie: krew Jezusa zapłaciła za moje grzechy…)

Myślenie świątynne – wyrzucanie demonów

Prowadzi to do tematu związanego ze świątynnym myśleniem; formuły/zaklęcia stosowane do postępowania z demonami. Dostępnych jest mnóstwo książek zajmujących się demonami w duchowej rzeczywistości, wypędzaniem ich z okręgu niebios, z naszych miast, rodzin, życia, a nawet są służby „uwolnienia” całkowicie skupione wokół praw związanych z demonami.

Nowotestamentowe myślenie

Jeśli jakiś demon manifestuje się wokół wierzącego, wierzący mówi mu, aby odszedł. Jeśli MY rozpoznajemy myśl z piekła, my mówimy, aby odeszła i natychmiast stosujemy na to miejsce myśl Bożą. Jezus powiedział, abyśmy wpędzali demony. Kropka. Apostołowie wypędzali demony, Kropka. Nie modlimy się o to, aby odeszły, nakazujemy im odejść. Została nam dana władza do używania imienia Jezusa we współpracy z Duchem Świętym, kierowanym przez Tego, który mieszka wewnątrz nas, aby nakazywać demonom wychodzić z ludzi.

Myślenie świątynne jest w ogromnym stopniu oparte na strachu, na obronie, myśleniu, że takie rzeczy jak stosowanie krwi czy modlitwa językami przy demonach pomaga w danej sytuacji. Modlitwa językami nie wprowadza zamieszania u demona, ani go nie denerwuje, a jedynie ujawnia ignorancję wierzącego – po prostu wypędź i koniec z tym. Żadnych rozmów, żadnego proszenia o historię o tym, jak dostał się do środka człowieka, nie pozwalaj mówić, wymiotować ani robić pokazów – zrób to, co jest właściwe dla osoby potrzebującej uwolnienia i po prostu wypędź to rozkazując.

Czy zauważyłeś w jaki sposób nowotestamentowe listy zajmują się demonami? Większość ludzi została uwolniona, może 99.5% i więcej wskutek podejmowanie właściwych decyzji. Gdy demon odkrywa, że człowiek nie zamierza poddać się grzechowi, opuszcza taką duszę, aby znaleźć lepszego gospodarza. To dlatego NT tak niewiele mówi na temat chrześcijan i demonów – po prostu chodź w Duchu, a zamkniesz drzwi i nie będziesz napełniany pragnieniami ciała (Gal. 5:25).

Warownie?

Burzenie warowni, unicestwianie złych zamysłów i wszystkiego co wynosi się ponad poznanie Boga z 2 Kor. 10:4-5  to mowa o naszych myślach, nie demonach nad miastami czy narodami. Myśli wyobrażenia/zamysły, które wynoszą się ponad poznanie Boga są warowniami. Cały Nowy Testament mówi o Chrystusie w nas, zatem natychmiast stajemy się odpowiedzialni za nasze zachowania i zostaniemy przed Nim rozliczeni za nie, dlatego więc Paweł naucza na temat stawania się podobnym do Chrystusa, a nie myślenia typu: ‘to diabeł zmusił mnie…’

Proszę mnie źle nie zrozumieć – rzeczywiście walczymy jak stwierdza Paweł w 6 rozdziale Listu do Efezjan, lecz nie polegamy na formułach/zaklęciach, które mają nas przeprowadzić. Nowotestamentową rzeczywistością jest to, że my zwyciężamy przez cudowną łaskę Chrystusa w nas, że On jest tak blisko jak myśl, uzdalniając nas do wypędzania demonów, jeśli na nie trafimy, zachowując świętość krwi Jezusa i aby to, co On dla nas zrobił w naszych sercach było na wieki miłowane.

Do nas należy prosta wiara, oparta na relacji, skupiona na Chrystusie w nas, spotykaniu się z innymi żywymi świątyniami w domach, jak to Nowy Testament przedstawia w zarysie.  Więcej następnym razem.

Część druga

Wiele błogosławieństw.

 John Fenn

deeo

Prawda znacznie większa niż bycie Trumanem_(3)

John Fenn

Początek tego cyklu nauczania: TUTAJ

Mówiłem o tym, że byliśmy uczeni Pana bez kontekstu, że cały Nowy Testament został napisany przez ludzi, którzy tworzyli kościół w domu, pisali do ludzi, którzy tworzyli kościół w domu i może być więc najlepiej zrozumiany przez budowanie kościoła w praktyce tak, jak oni to robili, jak uczyli w swoich pismach i w wśród bliskich relacji, jakie wynikają kościoła w domu.

Większą prawdą jest Chrystus w tobie. Widzisz, wszyscy pisarze Nowego Testamentu oddawali kiedyś cześć w świątyni, budynku zbudowanym dla Boga, a Bóg tam mieszkał!

Był czas na świątynię, lecz wszystko zmieniło się, gdy Bóg przeprowadził się z budynku do wnętrza człowieka, jest więc naturalne gromadzić się jako indywidualne świątynie w domach, ponieważ to Bóg wymyślił dom i rodzinę. Człowiek wymyślił audytorium (1Kor 3:16, 6:19, Kol 1:27)

Mogę uchronić cię przed mnóstwem błędów, jeśli uwierzysz…  pomyśl o realności Chrystusa zamieszkującego w tobie. Co to znaczy, że jesteś świątynią Boga? Najpierw podzielę się świątynnym myśleniem a następnie wersami o nowotestamentowej rzeczywistości, które mówią o Jezusie.

Jeśli naprawdę chcesz chodzić blisko z Bogiem, wiedz, że On nie idzie z błędem. On porusza się w nowotestamentowych prawdach. Będziesz musiał odłożyć na bok cenione wierzenia, jeśli nie są zakorzenione w Nim.

Przygotuj się na grilla ze świętej krowy, proszę. Następujące nowotestamentowe prawdy poprowadzą cię do zrozumienia znaczenia tego, że Chrystus mieszka w nas, że jesteśmy świątyniami Boga. O takim rozumieniu nowotestamentowi autorzy pisali stale i wciąż, i stosowali w praktyce w domach wraz z innymi świątyniami Bożymi.

Mentalność świątynna: Módl się, aby Bóg otworzył jakiś portal. Módl się o otwarcie niebios. Nauczanie o „Trzecim Niebie”.

Świątynne myślenie uważa, że Bóg jest daleko w niebie, sądzi, że diabeł stoi między nami, a Bogiem. Usiłuje dodawać do tego, co zrobił Chrystus na krzyżu, różne formuły i wysiłki ciała. Świątynne myślenie prowadzi do robienia różnych rzeczy w nadziei, że zmotywuje to Boga do działania na korzyść tych, którzy tak robią.

Nowotestamentowa Prawda:A usprawiedliwienie, które jest z wiary, tak mówi: Nie mów w sercu swym: Kto wstąpi do nieba? To znaczy, aby Chrystusa sprowadzić na dół; albo: Kto zstąpi do otchłani? To znaczy, aby Chrystusa wywieść z martwych w górę. Ale co powiada Pismo? Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; … ” (Rzm. 10:6-8).

Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. . . .  Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios; . . . – i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie” (Rzm. 5:1-2; Ef 1: 3; 2:4-6).

Pan jest w nas 24/7 i żyjemy w nieustannym stanie jedności z naszym Ojcem przez Jego Świętego Ducha. Wygląda to podobnie do tego, gdy siedzę z żoną w jednym pokoju: jesteśmy nawzajem w swojej obecności. Gdy zaczniemy rozmawiać to ta rozmowa jest prostą kontynuacją wspólnej obecności i przyjaźni. Już jesteśmy w Nim i On w nas. NIE jest to podobno do przebywania w dwóch różnych pomieszczeniach, ja w jednym, a moja żona w drugim, a następnie rozmowa sprowadza nas do siebie razem. NIE. Ojciec jest 24/7 w moim duchu i modlitwa jest kontynuacją bycia we wzajemnej obecności. Nie musisz iść do góry ani sprowadzać Go na dół. Za późno! On mieszka w tobie!

To tutaj, w moim duchu, porozumiewam się z Ojcem i Panem i Duchem Świętym, odczuwam obecność Boga w środku 24/7 i chodzę w społeczności TAM. Gdy się modlę, zaglądam do środka i widzę, jak On reaguje, co myśli, tam włączam ‘słuchacza’ – NIE na zewnątrz w górze czy na dole. To jest nowotestamentowa prawda i nowotestamentowa rzeczywistość.

Mentalność świątynna: nauczanie mówiące, że ‘musimy wziąć niebo gwałtem’. Nauczanie mówiące, że musimy pościć, jęczeć i wyć tak głośno jak tylko można, aby pokazać Bogu „jak szczerzy jesteśmy” oraz nauczanie o tym, że „musimy wzywać na dół przebudzenie”.

Nowotestamentowa Prawda:

Nie bój się, maleńka trzódko! Gdyż upodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo. Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was?. . .  Kto zaś łączy się z Panem, jest z nim jednym duchem. . . . Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga, i że nie należycie też do siebie samych?” (Łk. 12:32, 1Kor. 3:16, 6:17, 19)

Słowa Jezusa skierowane do słuchających Go w tamtych czasach z Mat.11:12: “A od dni Jana Chrzciciela aż dotąd Królestwo Niebios doznaje gwałtu i gwałtownicy je porywają” odnoszą się do Jana głoszącego pokutę, co nie mogło zaoferować łaski zbawienia.

Jan, będąc lewitą i mężczyzną starszym od Jezusa o 6 miesięcy, zaczął swoją służbę w wieku 30 lat, zgodnie z Prawem. Jezus zaczął 6 miesięcy później, gdy również skończył 30 (Lb. 4:3, 35; Łk. 1:26, 3:23).  W czasie tych 6 miesięcy przed rozpoczęciem służby Jezusa, Jan głosił pokutę ludziom, którzy nie byli narodzeni na nowo, mogli pokutować, lecz to było wszystko. Wyobraź sobie, że pokutujesz ze swoich grzechów przed tym, gdy narodziłeś się na nowo. Lecz wtedy nie mogłeś się narodzić na nowo. W czasach służby Jana krzyczeli, nosili szorstkie szaty, jedli proste jedzenie, pościli, naprawiali grzechy wyrządzone innym, aby pokazać Bogu, że ich pokuta była szczera.

Lecz gdy przyszedł Jezus, zaoferował łaskę: „Królestwo Boże jest u drzwi”. Od dni Jana Chrzciciela aż do chwili podjęcia służby przez Jezusa, królestwo doznawało gwałtu, gwałtu ich pokuty, brali je siłą. Nowotestamentowa rzeczywistość mówi, że Chrystus żyje w nas, a my zasiadamy w niebieskich okręgach wraz z Chrystusem i otrzymaliśmy wszelkie duchowe błogosławieństwo niebios. Chrystus jest teraz w tobie – masz to królestwo.

Nie możesz zdobyć siłą tego, co już posiadasz. To jest nowotestamentowa prawda i rzeczywistość.

Następnym razem dalej będziemy grillować, porównując pieszczone współczesne fanaberie nauczania z rzeczywistością Nowego Testamentu. Widzisz, tu nie chodzi tylko o kościół w domu, lecz o Boga w TWOIM domu – twojego ducha, twoją duszę, twoje ciało. Za tym cały stoję i o tym jest moje  usługiwanie. Nie traktuję lekko tego grilla, lecz bardzo poważnie podchodzę do kształtowania uczniów w taki sposób jak Jezus i nowotestamentowi pisarze zalecają.

Nasza droga przyjaciółka znalazła rozwiązanie tego, dlaczego tak trudno jej było ‘zrozumieć’ kościół w domu (a przez rozszerzenie Chrystusa w tobie). Pan powiedział do niej: „Zostawiłaś sobie jedną stojącą ścianę”. Dla niej było to odniesienie do myśli, które jej chodziły po głowie na temat generalnej przebudowy domu, gdy pozostawia się jedną najsilniejszą, nośną, ścianę, lecz można rozbić i poprzenosić wszystkie pozostałe. Starając się uchwycić nowotestamentową rzeczywistość, zawsze zachowywała w umyśle jedną silną ścianę.

Zrozumiała dopiero wtedy, gdy całkowicie oduczyła się wszystkiego, co wydawało jej się, że wiedziała, ucząc się tego, co faktycznie Nowy Testament na ten temat mówi.

Ile ścian stoi nadal u ciebie?

 

Wiele błogosławieństw

John Fenn

Remember to use cwowi   @  aol.com for personal email, and manage your subscription by clicking the link at the very bottom of this email

 раскрутка

Czy jesteś Trumanem_2

 

John Fenn

Poprzednim razem pisałem o tym, że nauczyliśmy się o Panu i Nowym Testamencie w innym kontekście niż ten, w którym żyli i pisali autorzy. Powiązałem to z tematem filmu The Truman Show, w którym Trumana Brubanka grał Carrey.

Truman dorastał w miasteczku, które został całkowicie zbudowane na gigantycznej scenie a wszyscy ludzie, z którymi się spotykał byli zwykłymi aktorami. Całe jego życie nadawane było 24 godziny na dobę jako telewizyjny show na cały świat tysiącom fanów The Truman Show. Truman nie miał najmniejszego pojęcia, że to wszystko było wytworem ludzi.

Przyjął taką rzeczywistości jaką widział, ponieważ tak mu ją przedstawiano.

Pytam, czy nie jesteśmy podobni do niego, lecz w kontekście kościoła. Czy wierzymy w tradycje ludzkie, biorąc je za Słowo Boże tylko dlatego, że taką rzeczywistość nam przedstawiano?

Czy nie zastanawiałeś się…?

Dlaczego doktryna kościoła i duchowe prowadzenie są tak często sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, lecz przedstawiane nam jest jako „to, czego Bóg chce”, gdy więc sprzeciwiasz się przywództwo i kiedy idziesz za swoim przekonaniem i zdrowym rozsądkiem to czujesz się jakbyś sprzeciwiał się Bogu?

Dlaczego Bóg często prowadzi cię w kierunku przeciwnym do tego, co “lider kościoła” mówi, wprowadzając zamieszanie I kwestionując twoją zdolność do słyszenia Boga, ponieważ, przede wszystkim, on jest “mężem Bożym” I a ty nie byłeś w szkole biblijnej?

Dlaczego Pan może tak dotykać twojego serca nauczaniem, a równocześnie jesteś zasmucany bezdennie głupią manipulacją i chciwością w kościele?

Dlaczego kościół jest tak politycznie nastawiony na strukturę, pełen ludzi oszukującymi, aby uzyskać pozycję, strzegących swojego terytorium, że zastanawiasz się gdzie w tym wszystkim jest Bóg i dlaczego czujesz się tak nie na miejscu?

Dlaczego część pastorów żyje tak bardzo ponad stan życia przeciętnego członka zgromadzenia?

Gdy my mówimy____ mamy na myśli ____, Lecz, gdy Paweł powiedział ____ myślał ____.

 Kościół: My myślimy o budynku, audytorium,

Paweł miał na myśli wierzącego bądź grupę wierzących.

Pastor: Nam przychodzi do głowy pojedyncza osoba, która jest szefem kościoła (patrz budynek powyżej).

Paweł używał tego słowa jako czasownika, odnosząc się do grupy mężczyzn/par, którzy „paśli” (pastorowali) owce, jak mówi w Dz. 20:28 w stosunku do starszych domowych kościołów w Efezie – „paście” trzodę.

Urząd: My myślimy o wyznaczonej osobie w 5rakiej służbie, pobożnej czy religijnej pozycji władzy i obdarowania. Paweł nie używał w ogóle tego terminu. Użył wyrazu „służba”  czterokrotnie (w wersji ang. – przyp.tłum.), co było później tłumaczone za każdym razem przez dobrze ustanowioną hierarchię Instytucjonalnego Kościoła jako „urząd” tak, jak chciano, aby czytelnicy widzieli ich jako wyższych od siebie. Wyraz „urząd” w ogóle nie występuje w Nowym Testamencie, za każdym razem jest to „służba”.

Wieczerza Pańska: Dla nas jest to przekazywanie wokół wafelka chleba oraz soku w audytorium,

Dla Pawła było to udział w większym posiłku u kogoś w domu, zachowując podstawowy kontekst pierwszej Wieczerzy Pańskiej.

Uwielbienie: Dla nas jest to grupa muzyków i wokalistów grających przed zgromadzeniem, które podąża za nimi. Paweł miał na myśli uwielbienie w warunkach pokoju gościnnego, mówiąc w 1 Kor. 14:26, że każdy może ofiarować Psalm, a w Ef. 5:18-20, abyśmy „rozmawiali ze sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu, dziękując za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego Jezusa Chrystusa”.

(Cała idea prowadzenia przez jakąś grupę zgromadzenia jest przeciwieństwem Nowego Testamentu: uwielbienie płynie z serc czcicieli ku Bogu, a muzyka czy zespół, bądź wokaliści, powinni iść za uwielbieniem płynącym ze zgromadzenia. Muzyka jest w porządku lecz powinna odzwierciedlać uwielbienie które już płynie z serc ludzi. Więcej na ten temat można znaleźć na mojej płycie z nauczaniem na ten temat  'Things the Lord taught me about Worship”)

Czy wiedziałeś….?

Że List do Rzymian został wysłany do Pryscylii i Akwilii będących w Rzymie, którzy podobnie jak wielu innych gościli domowy kościół w swoim domu (Romans 16:3-5)?

Kiedy czytasz List do Filipian, widać, że spotykali się w domu Lidii (Dz. 16:15, 40).

Gdy czytasz 1List Pawła do Koryntian, który napisał z Efezu, stwierdził, że Pryscyla i Akwila przeprowadzili się teraz do Efezu, gdzie goszczą kościół w swoim domu. Wiemy również z Dziejów Apostolskich 18:7-8, że Gajus Justus gościł w Koryncie (2List do Koryntian napisał z Filipii) (1Kor. 16:8, 19).

Z 1 i 2 Listu do Tesaloniczan widzimy, że Jason był gospodarzem kościoła w swoim domu tutaj (Dz. 17:5).

Czytając Listy do Kolosan i do Filemona, Filemon jest wspomniany jako gospodarz kościoła w swoim domu w Kolosach, a kobieta, Nimfas również gościła kościół w swoim domu (Flm 2, Kol 4:15).

Na podstawie tych wszystkich listów – do Rzymian, Koryntian, Efezjan, Filipian, Kolosan, Tesaloniczan, Filemona, Tymoteusza – wiemy, kim byli gospodarze, do których listy zostały napisane i znamy kościoły będące w ich domach. Wiemy również z historii, że całe ciało Chrystusa spotykało się wyłącznie w domach – od Mateusza do Objawienia – i tam listy były adresowane, tam czytane przez tych, którzy w praktyce tworzyli kościół w domu.

Tak więc zadałem następujące pytanie:

Czy przyjąłeś rzeczywistość tego świata na podstawie tego, co ci zaprezentowano? 

Jeśli tak, nie martw się, nie twoja wina. Jesteś jak Truman, który nie mógł wierzyć w nic innego, ponieważ nie miał nic innego do dyspozycji. Lecz pewnego dnia Truman potknął się o niezgodnościach, co zmusiło go do myślenia.

Część następna

продвижение сайта прайс

Czy ty jesteś Trumanem?

John Fenn

Pozwólcie na mała zmianę tematu. Ostatnio przez kilka tygodni mówiłem o tym dlaczego tak wielu idących za Panem ‘wypada z równowagi’ w tej drodze. Zaoferowałem wyjaśnienie, mówiąc, że odpadliśmy od naszej Deklaracji Misji: „Czyńcie uczniami…. Ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co wam nakazałem”.

W ramach Deklaracji Misji możemy dostrzec Wizję tego, w jaki sposób może zostać ona wykonana: przez relacje, które są na tyle bliskie, że inni mogą „obserwować i wykonywać to, co wam nakazałem”. Jeśli ktoś na to pozwala to takie bliskie relacje dają nam równowagę i odrzucane są nauczania i zachowania, które są niezrównoważone czy grzeszne.

Dziś zaoferuję inne wyjaśnienie: Uczymy się Chrystusa wyrwanego z kontekstu.

  Czy nienawidzisz tego, gdy ktoś cytuje cię bez kontekstu?

Wszyscy wiemy, jak to jest, gdy ktoś weźmie jakąś drobną część z tego, co powiedzieliśmy, umieści to w innym kontekście, który nadaje zupełnie inne znaczenie niż zamierzaliśmy, po czym mówi komuś: „Tak właśnie powiedział”. Wtedy możemy tylko odparować: „Tak powiedziałem, lecz jest to bez kontekstu i nie o to mi chodziło”.

Lecz szkoda zostaje wyrządzona, prawda?

A co by było, gdyby wszystko, co powiedział Bóg było nauczane bez kontekstu? Czy nie wydaje nam się, że, jeśli nauczyliśmy się Boga bez kontekstu, będziemy mieli trudności bądź będziemy zagrożeni całkowitym duchowym i emocjonalnym zniszczeniem, jeśli będziemy starali się żyć zgodnie z takim zrozumieniem pozbawionym kontekstu?

Truman Burbank

W klasycznym i nagradzanym obrazie z 1998 roku pt.: ’The Truman Show’, Jim Carrey gra rolę tytułowego bohatera, mężczyzny, który nie wie o tym, że całe jego życie od samego urodzenia jest nadawane w programie reality show 24 godziny na dobę.

Wszystko, co się dzieje w życiu Trumana, żyjącego na gigantycznej scenie, obserwowanego i podsłuchiwanego przez dobrze rozmieszone kamery i mikrofony, i kierowanego zza sceny przez kogoś o imieniu „Christof”, jest aranżowanym szeregiem zdarzeń, których celem jest zabawianie ogólnoświatowej publiczności The Truman Show.

Obecnie dorosły już Truman nie ma żadnego pojęcia o tym, że jego rodzina, przyjaciele, współpracownicy i ludzie z miasta to wszystko aktorzy. Każdy z nich. Nie ma pojęcia o tym, że jest manipulowany i wykorzystywany. Myśli, że świat to właśnie TEN świat, ponieważ jest to wszystko, co zna. Nigdy nie spodziewał się, że jest cokolwiek innego,  aż do pewnego dnia.

Szczególnie dobrze znana jest z filmu The Truman Show obserwacja, którą Christof, reżyser i dyrektor wyraził tak:

„Przyjmujemy taką rzeczywistość świata, jaką się nam przedstawia”

(dosł.: We accept the reality of the world with which we are presented.)

Truman rozumiał swój świat bez kontekstu, ponieważ taką rzeczywistość mu przedstawiano.

Ty możesz być Trumanem, lecz nie wiesz o tym

A co by było, gdyby wszystko, cokolwiek dowiedziałeś się przez całe swoje życie o Panu, Jego apostołach, kościelnym życiu i każdym słowie, które czytasz w Nowym Testamencie było ci przedstawiane zupełnie bez kontekstu?

Część druga

aracer

Brak duchowej równowagi_3

 Fenn John

Misja i wizja

Ostatnio mówiłem o tym, w jaki sposób jednostki oraz kościoły tracą równowagę i zadawałem pytania na temat istoty naszej kościelnej kultury. Wyjaśniłem nasze Deklaracje Misji przekazaną nam przez Założyciela: „Idźcie na cały świat,… ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem”.

Wyjaśniłem, że deklaracja misji jest istotą tego, o co w firmie, w tym przypadku kościół, chodzi. W biznesie, wszystko co kompania robi powinno dać się prześledzić wstecz do tej Deklaracji Misji.

Po napisaniu deklaracji misji czas na Deklarację Wizji, czyli to w jaki sposób założyciel (Założyciel) widzi wypełnienie misji. Wizje można odnaleźć w Deklaracji Misji. Pozwólcie, że wyjaśnię.

McDonald jest moim ulubionym miejscem, (brawa), czystym  I szczęśliwym…

Przepraszam za osobistą chwilę wspomnień tutaj. Przypomnę Deklarację Misji McDonalda z zeszłego tygodnia:

“Wizją McDonada jest być najlepszą na świecie siecią barów szybkiej obsługi. Mówiąc „najlepszą” mamy na myśli wybitną jakość, służbę, czystość oraz jakość usługi, aby każdy klient w każdej naszej restauracji był uśmiechnięty”.

Człowiek, który doprowadził McDonalda do współczesnej postaci to Ray Kroc. To dzięki niemu i jego zespołowi doradców wprowadzono w życie jego Deklarację Misji, która zbudowała potęgę McDonalda.

Możesz zapytać, gdzie jest wizja wpisana w tą Deklarację Misji, lecz jeśli przyjrzysz się bliżej, zobaczysz to tak, jak zobaczył Ray Kroc. Deklaracja Misji mówi w pewnym miejscu: „…aby każdy klient w każdej naszej restauracji uśmiechał się”. Jak miało się to stać według Ray’a? Oczywiście, wielki klown nazwany Ronald McDonadl!

Tak więc wizja to sposób w jaki Założyciel widzi wypełnienie Misji.

On już wysłał clownów….

Ronald McDonadl jest wielkim symbolem, z którym mają się utożsamiać dzieciaki, lecz co z mamą i tatą przejeżdżającymi drogą obok i rozglądającymi się za jakimś miejscem do nakarmienia trzody?

Co by było, gdyby zamiast wielkiego okrągłego zielonego „M”, pan Kroc i jego kierownictwo zdecydowali się umieścić 5 metrowego plastykowego clowna Ronalda McDonalda, jako ich znak i emblemat? Nie, nie widzę tego. Ray widział tylko „M”.

Oczywiście Ray Kroc rozwinął McDonalda przez franszyzę. Jest to całkowicie własnościowa jednostka, która jest dokładną kopią wizji założyciela i jest prowadzona zgodnie z Deklaracją Misji Założyciela. W ten sposób tysiące franszyz na świecie oferuje swoim klientom zasadniczo te same produkty i wartości. Nie ma żadnego znaczenia do jakiego McDonadla pójdziesz, wiesz co otrzymasz.

Czy widzisz już do czego zmierzam?

Jezus jest oczywiście naszym Założycielem. On dał nam Deklarację Misji i nadzoruje zastosowanie Swojej wizji dla ciała Chrystusa po dziś dzień. Można sięgnąć wstecz do naszej Deklaracji Misji, aby zobaczyć jak nasz Założyciel widział jej wypełnienie.

“Idźcie tedy na cały świat ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem”

Jaka jest więc wizja Jezusa wypełnienia Deklaracji? Jego wizją było wypełniania Misji przez relacje. Słów: „… ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem”  nie da się wypełnić poza relacjami.

Zostaliśmy wychowani w tej myśli, że kształcenie uczniów / uczniostwo odbywa się na namaszczonych spotkaniach na wielkich audytoriach, lecz Deklaracja Misji dostarcza wizji, którą są  duchowi synowie i córki, którzy obserwują i wykonują to, co widzą, gdy my chodzimy z Chrystusem i w Nim.

Oto pewna myśl…

Jezus będzie nas prowadził wyłącznie zgodnie z Deklaracją Misji. Duch Święty prowadzi i naucza jedynie zgodnie z Deklaracją Misji. Wszystko, cokolwiek chcemy od Ojca będzie dane i może zostać przyjęte w ramach Deklaracji Misji.

Jeśli wierzgamy i krzyczymy, narzekamy i ledwo się wleczemy, kiedy Bóg nie chce nas prowadzić w przeciwnym kierunku do Jego wizji uczniostwa w relacjach, to Jego to nie rusza.

Gdy celowo odchodzimy od relacji, które mieszczą się w wizji istnienia duchowych ojców/matek czy duchowych synów/córek, On nie może dużo zrobić dla nas czy w nas. Nadal będzie zamieszkiwał w środku, lecz nie On nie może iść duchowo tam, gdzie my. Gdy tak się dzieje, wydaje się, że Bóg nas opuścił. W pewnym sensie tak jest, ponieważ on nie może wycofać się z relacji jakie dał w Swej Deklaracji Misji, więc właśnie tej części Jego brakuje nam.

Misja Szatana

Szatan zna Deklarację Misji i Wizję Misji wypełnionej poprzez relacje. Tak więc misją Szatana jest rozdzielić nas, próbować niszczyć społeczność, ponieważ on wie, że jedynie przez relacje staniemy się bardziej podobni do Chrystusa. Jego wizja to wywoływać urazy, rozniecać sprawiedliwość własną, arogancję, wywoływać zakłócenia i całe mnóstwo innych środków, które prowadzą nas z powrotem do jego misji, którą jest sprawić, aby każdy był na tym świecie samotną wyspą. Właśnie dlatego, jeśli nie mamy wzajemnych relacji nie możemy wzrastać w Chrystusie.

(Wiedza intelektualna nie powoduje wzrostu ludzi, którzy są tylko słuchaczami, a nie wykonawcami, jak napisał Jakub, czy powiedział Paweł „zawsze się uczą, lecz do poznania prawdy nigdy nie dochodzą”). Tak więc, Szatan robi wszystko co tylko może, aby pobudzić w nas urazę I oddzielić nas od innych.

On powiedział, ona powiedziała.

Gdy jeszcze z Barbara chodziliśmy ze sobą w wieku 17 lat, jeździliśmy w soboty do domu na farmie, gdzie odbywały spotkania „modlitwy i uwielbienia” z dużą grupą nastolatków i dorosłej młodzieży. Bez wyjątku za każdym razem w ciągu 20 minut między odebraniem jej z domu a dotarciem na miejsce, kłóciliśmy się. W końcu zdaliśmy sobie sprawę z tego, że zachowujemy się jak dzieci, gorzej, że jesteśmy wykorzystywani przez diabła do zniszczenia naszego wieczoru  i tego, co Bóg przygotował dla nas na tym spotkaniu i w obrębie tamtych relacji.

Siedzieliśmy więc w samochodzie aż przebaczyliśmy sobie nawzajem i przedyskutowali to. Oto minęło 35 lat i nie jestem w stanie przypomnieć sobie najmniejszej rzeczy, o którą wtedy kłóciliśmy się. Lecz pamiętam ten dzień, gdy zmądrzeliśmy, zdali sobie sprawę z tego, że nie ma znaczenia, kto ma rację a kto nie, czy jak bardzo byliśmy urażeni, tylko to, że kochamy się nawzajem i jesteśmy zdeterminowani nie dać diabłu dostępu do nas i dzielić nas dalej. Później wchodziliśmy do środka do tych, z którymi mieliśmy relacje i spędzaliśmy wspólnie wspaniały czas.

Zdecydowaliśmy się wzrosnąć w Chrystusie  zgodnie z Jego Deklaracją Misji i jest to nadal jedyny sposób w jaki Duch Święty cię prowadzi, ponieważ On może to robić wyłącznie zgodnie z przekazaną Deklaracją… wzrost jest trudny. Wzrost to szereg małych decyzji, aby robić to, co Jezus powiedział, bez względu na to, co mówią emocje.

Pamiętasz, jak powyżej wspomniałem w jaki sposób przez franszyzę rozrósł się McDonald, powielając to co było w sercu założyciela, a dzięki czemu wszędzie dokądkolwiek pójdziesz zjeść, wiesz co jesz?

Zastanawiałeś się może kiedykolwiek nad tym, dlaczego tak nie jest z kościołami? Może ma to coś wspólnego z tym, że nie postępuje się zgodnie z Deklaracją Misji  i Wizją NASZEGO Założyciela?

Jest to nowy lecz związany z głównym temat na następny raz.

Wiele błogosławieństw

John Fenn

topodin

Brak duchowej równowagi_2

John Fenn

Jak zachować równowagę

Do tej pory dzieliłem się tym, że dziś wielu ludziom brakuje zrozumienia tego, że Słowo i Duch są w zgodzie, jeśli więc nauczanie czy jakieś przeżycie nie jest zgodne z oboma naraz to musi być co najmniej odłożone na bok, aby „poczekać i zobaczyć”, a w większości przypadków powinno być od razu odrzucone.

Jak można uniknąć zaufania nauczaniu czy doświadczeniu, które nie jest od Boga? Ja możemy niknąc zboczenia na ścieżki ‘ulubionych doktrynek’, zręcznie wkręcanych przez innych dla emocji, pieniędzy, oraz innych błędów?

Odpowiedzią jest . . .

Deklaracja Misji (dosł.: The Mission Statement). Niespodzianka! Wiele lat temu nauczałem studentów i doradzałem kościołom oraz biblijnym szkołom w temacie deklaracji misji, wizji, celów.

Pozwólcie, że pominę cały konspekt sprawy i powiem tylko, że „deklaracja misji” z definicji jest krótkim akapitem/wierszem dotyczącym biznesu (dosł. w l.mnogiej: „businesses”, obszerniejsze znaczenie tego wyrazu dotyczy: obowiązków, interesów, spraw, działalności komercyjnej, zajęć itp. –przyp.tłum.), które ma być prawdziwe dla niego nawet po 25 czy 50 latach.

Nie jest istotne jak bardzo może ten biznes urosnąć, dana „deklaracja misji” pozostanie w centrum tego, a to co się robi, wszystkie działania, cała polityka i kierunki jakie przedsięwzięcie może podjąć może być prześledzone bezpośrednio wstecz do ich „deklaracji misji”.

Deklaracja Misji nieustannie przypomina zatrudnionym dlaczego firma istnieje i o co chodziło założycielom oraz co ryzykowali, robiąc to.

Jeśli jakaś firma zbacza z kierunku wyznaczonego przez deklarację misji to znaczy, że ludzie zostali odciągnięci przez inne sprawy, bądź zgubili drogę. Podobne to jest do mycia nóg w skarpetach – pracownicy będą czuć, że coś jest nie tak. Jeśli firma ma przetrwać powinni szybko wyprzedać lub strząsnąć z siebie wszystko, co nie jest spójne z ich deklaracja misji  i uzgodnić wszystko co robią z tą Deklaracją

Przykłady

Google posiada taką Deklarację Misji: „Misją Google jest organizowanie światowych informacji, działania na rzecz ich uniwersalnego dostępu i użyteczności”.

Deklaracja Misji Amerykańskiego Stowarzyszenia Raka jest: “Amerykańskie Stowarzyszenie Raka jest ogólnokrajową społecznością, opierające się na wolontariackich organizacjach oddanych sprawie zwalczania raka jako głównego problemu przez zapobieganie powstawaniu raka, ratowaniu życia i ograniczaniu cierpienia spowodowanego rakiem poprzez badania, edukację, popieranie oraz służbę”

Deklaracją Misji McDonalda jest: “Wizją McDonada jest być najlepszą na świecie siecią barów szybkiej obsługi. Mówiąc o „najlepszą” mamy na myśli wybitną jakość, służbę, czystość oraz jakość usługi, aby każdy klient w każdej naszej restauracji był uśmiechnięty”.

Taka jest Deklaracja Misji Kościoła

“Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem” (Mt 28:20)

W biznesie można nie zdawać sobie sprawy z tego, że nieświadomie stosuje się duchowe zasady tworzenia tych deklaracji, lecz tak jest. Jezus jest twórcą i dokończycielem wiary, który wydał dla kościoła tą największą po wszystkie czasy Deklarację Misyjną, zwaną Wielkim  Nakazem.

Tak jak wszystko co robi się w biznesie powinno dać się prześledzić wstecz do deklaracji misji, tak też powinno być ze wszystkim co robi kościół (domowy kościół również) – musi dać się to odnaleźć w Deklaracji Misji, którą dał Jezus. (Oraz my sami jako będący „kościołem” indywidualnie.)

Jako ludzie mamy skłonność do tego, że rozpraszają nas różne rzeczy, sprawiające przyjemność oczom i zmysłom. Od czasu Adama i Ewy, którym dano cały ogród pełen wspaniałych owoców i jarzyn lecz mimo tego skupili się na owocu, który był trucizną, wierzący mają tendencje do podobnego odchodzenia na bok od Deklaracji Misji.

Przykład

W czasie konferencji przyszła do mnie pewna kobieta prosząc o modlitwę za męża i nastoletniego syna, którzy nie szli ściśle za Panem. W chwili szczerości przyznała, że sama wydaje tysiące dolarów rocznie, goniąc na takie czy inne konferencje, a to po to, aby znaleźć ten jeden „klucz”, który zmieni jej rodzinę.

Czytając to można skrytykować jej zachowanie i zauważyć, że bieganie po konferencjach to daleka droga od Deklaracji Misji Jezusa dla jej rodziny. Natychmiast wiedziałem, co ona musi zrobić i powiedziałem jej tak: „Przestań jeździć na te wszystkie konferencje, a zamiast tego spędź czas w domu ze swoją rodziną, pozwalając Jezusa uczyć cię, jak być lepsza żoną i matką, będąc tą żoną i matką z nimi”.

Rozumiecie, takie zachowanie jest spójne z tą Deklaracją Misji, którą jest czynienie uczniów w ramach relacji. Niech oni obserwują ciebie, gdy ty jesteś posłuszny(a) wszystkiemu co ci Ja ci nakazałem!

To jest historia z happy endem. Kilka miesięcy później napisała do mnie email, aby powiedzieć, że jej rodzina służby Bogu, i że to, co jej powiedziałem, było bardzo trudne do wykonania dla ciała, ponieważ poświęcanie czasu i pieniędzy na siebie było zabawne. Przyznała, że nigdy nie pomyślała o tym, że Pan wzywa ją, aby zrobiła coś trudnego dla ciała i przestała gonić za wszystkim co wydawało się takie duchowe i właściwe, a zamiast tego wypełniała ten głupi i nudny obowiązek bycia ze swoją rodziną.

Jeśli mam uzgodnić swoje życie z Deklaracją Misji Jezusa, to muszę się zapytać jak moje życie ma się do tego, co inni mogą zobaczyć we wszystkim co robię w Chrystusie?

Ekklesia/Kościół lepiej zdefiniowany

Słowo “kościół” (greckie ekklesia) został rozwodniony tak bardzo, że pozostała nam tylko część znaczenia tego wyrazu. Ekklesia znaczy „wywołani/powołani”, o czym niewątpliwie słyszałeś. Kaznodzieje długo mówią nam, że jesteśmy „wywołani” z tego świata, że jesteśmy szczególnym rodzajem ludzi „powołanych”, itd., itd., lecz jest to tylko część prawdy.

Jezus używał tego słowa w znaczeniu jakie miało w tamtych czasach istnienia greckich państw-miast. Gdy pojawiały się sprawy, o których wszyscy obywatele musieli usłyszeć czy przedyskutować, zwoływali „ekklesia”, zebranie obywateli tego królestwa, aby załatwiali je.

Ekklesia jest zebraniem obywateli Królestwa, aby zajmowali się jego sprawami.

Obowiązkiem królestwa jest czynienie uczniów. Sprawiedliwość w Chrystusie jest wynikiem wiary w Niego, lecz ta sprawiedliwość jest nie do sprawdzenia, ponieważ jest w sercu. Tak więc człowiek może mówić, że kocha Jezusa, lecz ta miłość musi być wykazana relacjami, w przeciwnym razie twierdzenie bezwartościowe.

Wracamy do sprawy równowagi

Gdy przyglądam się konferencjom, czytam tytuły książek, internetowe tematy, które odnoszą się do ciała Chrystusa, widzę bardzo tak wielki brak skupienia na Deklaracji Misji.

Czy to będzie konferencyjny wędrownik, jak ta kobieta powyżej, która musiała zmienić kierunek swego życia, aby był zgodny z Deklaracją Misji, czy ktoś skupiony wyłącznie na „ulubionych doktrynach”, czy ktoś podążający za błędnym nauczaniem, wielu ludzi odeszło do innych rzeczy niż Deklaracja Misji, a od ludzi, którzy mają wpływ na nasze życie należy wymagać, aby wypełniali tą Deklarację.

 „obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi. Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością” (2 Kor. 11:3-4).

 Niektórzy zostali ściągnięci na boczne ścieżki od naszej Deklaracji Misji, lecz Bóg pracuje wśród wielu ludzi na całym świecie nad tym, aby znowu skupić się na Deklaracji Misji Jezusa i na relacjach w jej ramach zawartych.

 Następnym razem podejmę ten temat.

Część Trzecia

 Wiele błogosławieństw

John Fenn

deeo