Category Archives: Frangipane Francis

Naśladuj tych, którzy naśladują Chrysutsa

Francis Frangipane

Bądźcie naśladowcami moimi, bracia, i patrzcie na tych, którzy postępują
według wzoru, jaki w nas macie
” – Flp.3:17

Paweł spotkał się z pewnym ważnym problemem w pierwszym wieku: do kościoła wkradli się fałszywi nauczyciele. Apostoł ostrzegał Filipian, a równocześnie nas, abyśmy rozpoznawali różnice jakie istnieją między prawdziwym mężem Bożym, zwodniczym nauczycielem czy prorokiem. Bez jakiegokolwiek cienia fałszywej pokory, Paweł ogłosił, że zarówno jego wizja jak i duchowa postawa są dla nas przykładami do naśladowania. Poleca nam, abyśmy w mocy naszego rozeznania szukali i „obserwowali” przywódców, w których życiu widoczna jest istota Bożego celu, to jest upodobnienie się do Chrystusa.

Kontekst, w którym Paweł to pisze, zawiera się między sprawiedliwością własną, którą miał zanim znalazł Chrystusa, a skrajnym odrzuceniem cielesnego przekonania. Zbadamy te wersy dokładniej, ponieważ w wieku narastającego zwiedzenia, nie każdy, kto krzyczy „prawda, prawda” broni podobieństwa do Jezusa.

Strzeżcie się psów

Paweł zaczyna dyskusję od ujawnienia trzech różnych rodzajów fałszywych nauczycieli. Ostrzegał: „Strzeżcie się psów, strzeżcie się złych pracowników,strzeżcie się przesady w obrzezywaniu” (Flp. 3:2). Wszystkie trzy przypadki mają swoje współczesne odpowiedniki.

Pierwszą grupę Paweł określił jako „psy”. Zwrot „strzeżcie się psów” jest nam dziś znany i oznacza obecność wściekłego zwierzęcia w pobliżu. W czasach Pawła większość psów, które żyły w sforach, żywiła się odpadami ze śmietników. Można było trafić na dziesiątki psów wyjadających z tych śmietników znajdujących się poza miastem, z pyskami spuszczonymi w dół, obwąchujących i wygrzebujących odpady, którymi się karmiły.

Współczesny kościół ma wielu podobnych do nich ludzi, wygrzebujących błędy, którzy niezmordowanie karmią się w swej własnej sprawiedliwości śmieciami i upadkami człowieka w jego obecnym stanie. Paweł, mówi nam: „strzeżcie się tych, którzy mają zawsze coś negatywnego do powiedzenia, którzy stale osądzają i oczerniają innych. Jeśli słuchasz takich ludzi, staniesz się taki jak oni. Ich słowa ograbią ciebie z wizji, pozbawią radości i wyczerpią energię”. Oczywiście, nie chodziło mu o całkowite ignorowanie tego, co jest złe w ludziach. Musimy rozeznawać. Pozwólcie, że wyjaśnię: we współczesnym kościele są poważne doktrynalne błędy i grzechy, lecz kiedy jesteś świadkiem wynajdywania przez kogoś w poczuciu sprawiedliwości własnej i w złości błędów u innych, gdy głównym punktem czyjegoś widzenia jest to, co złe, strzeż się. Pamiętaj, Jezus ostrzegał przed faryzeuszami, którzy: „pokładali ufność sami w sobie, że są sprawiedliwi, a lekceważyli innych” (Łk. 18:9). Strzeżcie się, gdy wasz nauczyciel musi często niszczyć innych po to, aby wynosić siebie.

Źli pracownicy

Następne ostrzeżenie Pawła zwraca się przeciwko „złym pracownikom”. Opisuje tę grupę krótko w pierwszym rozdziale. Ci, z kolei, głoszą Chrystusa, lecz robią to „z zazdrości,.., przekory, kłótliwości, nieszczerze” a nie z miłości (Flp. 1:15-17). Dla nich budowanie kościoła jest konkurencyjnym przedsięwzięciem, biznesem. Jakub również podkreśla ten problem, mówiąc: „Bo gdzie jest zazdrość i kłótliwość, tam niepokój i wszelki zły czyn” (Jk. 3:16).

Część wysiłków Pawła, jako apostoła, była skierowana na budowanie wśród chrześcijan jedności skupionej wokół Chrystusa, Chrystocentrycznej. Niemniej, ci „źli pracownicy” byli zajęci bardziej sobą, niż Chrystusem.

Zanim pójdziemy za jakimkolwiek liderem, musimy szczerze zobaczyć wzrastający wpływ Chrystusa na jego charakter. Staraj się słuchać tego, co pastor mówi – co najmniej okazjonalnie – o jego wizji osiągania podobieństwa do Chrystusa. Szukaj dowodów pokory; wysłuchuj czy ma pragnienie modlitwy, czy kultywuje jedność chrześcijan z innymi kościołami. Jeśli idzie za Chrystusem, owoc jego służby będzie najprawdopodobniej zdrowy.

Judaiści

Trzecie ostrzeżenie zostało skierowane przeciwko „przesadzie w obrzezywaniu” (Flp.3:2 w ang. tłumaczeniu jest „fałszywemu obrzezaniu” – przyp.tłum.). Chodziło o chrześcijan z Żydów, którzy otrzymawszy zbawienie, starali się o to, aby chrześcijaństwo stało się poszerzeniem judaizmu. To ostatnie nauczanie było najbardziej niebezpieczne, ponieważ wydawało się bardzo wiarogodne.

Istotą tego błędu było twierdzenie, jakoby odkupienie Chrystusa nie wystarczało do zbawienia; aby być zbawionym, musisz więc zachowywać cały system Mojżeszowego Prawa. Dziś, ludzie nadal trzymają się ważnych religijnych obowiązków w przeżywaniu zbawienia. Ujawniając i ostrzegając przed wpływami „fałszywego obrzezania”, Paweł sprzeciwił się pętom legalistycznych wymagań. O ile rzeczywiście droga, która wiedzie do życia jest wąska, tą Drogą jest Osoba; Jezus Chrystus to nie dochodzimy do naszego celu zachowując prawo, lecz ufając Chrystusowi, że nas utrzymuje.

Prawdziwy wzór

Jedną rzeczą jest umieć rozeznać, co jest fałszywe, a inną, o wiele większą wartością, jest znać wyraźny wzór tego co jest prawdziwe. Tak więc, Paweł pisze trzeci rozdział Listu do Filipian, aby ujawnić postawę swego serca. Robiąc w ten sposób, pokazuje nam wzór, przez który powinniśmy potrzeć na lidera.

Po przedstawieniu swego rodowodu w wersach 5-6 – Izraelita z urodzenia; według Prawa, faryzeusz; gorliwy prześladowca kościoła; sprawiedliwy według Prawa; bez winy – Paweł wymienia właśnie to, co osiągnął, mówiąc: „lecz to wszystko, co mi było zyskiem, uznaję za szkodę ze względu na Chrystusa” (w. 7). Dla dojrzałego chrześcijanina, żadna pozycja czy szacunek wśród ludzi nie może zastąpić „doniosłości jaką ma poznanie Chrystusa Jeusa, Pana [mego]”. Te najbardziej zdumiewające osiągnięcia stały się „śmieciami, aby zyskać Chrystusa” (w.8)

Paweł oddziela się jeszcze dalej od Prawa Mojżeszowego, ujawniając swoją pogoń, „aby znaleźć się w Chrystusie, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie; lecz tę, która wywodzi się z wiary w Chrystusa,..” (w. 9). Wyratowany z konsekwencji Prawa, otrzymawszy nowe źródło „sprawiedliwości, która jest z Boga, na podstawie wiary„, Paweł ma wolność, aby dążyć do swego prawdziwego celu: podobieństwa do Chrystusa!

Umiłowani, zaczęliśmy to studium przestrogą Pawła, abyśmy „patrzyli na tych, którzy postępują według wzoru, który macie w nas” (3:17). W następujących wersach, Bóg pokazuje wzór, który mamy kopiować:

Żeby poznać Go i doznać mocy zmartwychwstania Jego i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do Niego w jego śmierci, aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania” (ww. 10-11).

Jest pewna różnica między poznaniem zbioru religijnych prawd, a rzeczywistym poznaniem Chrystusa. Prawda jest w Jezusie; On sam jest drogą, prawdą i życiem. Poznanie Go to życie wieczne, a życie w społeczności z nim to współudział w nektarze niebios. Jednak poznanie Chrystusa oznacza współudział w Jego cierpieniach, gdy składamy nasze życie za odkupienie innych. Ci, którzy cierpią dla Jezusa, pamiętajcie: współudział w Jego cierpieniach jest częścią poznawania Go.

Paweł nie chwytał śmierci jako jakiegoś bytu samego w sobie; on uchwycił się śmierci Chrystusa, która nie jest samą śmiercią, lecz jest również triumfem miłości. To poddanie się „śmierci dla Jezusa” pozwala na to, aby „życie Jezusa manifestowało się w naszym śmiertelnym ciele” (2 Kor. 4:11).

Dalej Paweł pisze do Filipian: „Nie jakobym już to osiągnął, albo już był doskonały, lecz dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa” (Flp 3:12). Ponownie widać, że patrzymy na wzór, według którego Bóg chce kształtować każdego z nas. Dojrzały chrześcijanin to ten, który żyje dążąc do Boga!

Paweł powiedział: „… zapominając o tym co za mną i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie” (vv.13-14). O czym Paweł „zapomina”? Pozwala odejść zranieniom, przebacza prześladowcom, przekazuje Bogu wczorajsze rozczarowania. Naciska do przodu ku nagrodzie, aby posiąść Chrystusa.

Przyjdzie wielu nauczycieli i będą prześwietlać twoje życie. Pamiętaj ostrzeżenia Pawła, gdy modlisz się o tych, których nauczanie może na ciebie wpłynąć. Patrz na tych, którzy prą do przodu ku nagrodzie jaką jest podobieństwo do Chrystusa. Jeśli chodzi o innych, módl się o nich, stój z nimi, i, gdy poprowadzi cię ku temu Pan, przyłącz się do ich kościoła, zachęcaj ich w miłości i modlitwie. Lecz jeśli oni nie idą tam, gdzie ty idziesz, nie idź za nimi!

Paweł dał nam wzór. W tych czasach zwiedzenia, oskarżenia i fałszywego rozeznania, szukajmy i obserwujmy tych, którzy postępują według przykładu Pawła. Rozpoznawajmy wpływ Jezusa w tych, którzy nas prowadzą. Jak wyraźnie widzimy Pana, tak idźmy za tymi, którzy idą za Chrystusem.

бесплатная раскрутка сайта ucoz

Królestwo Niebios w zasięgu ręki

Francis Frangipane

Od chwili zaistnienia czasu Królestwo Niebios w interaktywny sposób przeplatało się z przeznaczeniem człowieka. Bóg, i aniołowie, mówili do człowieka „z Nieba” (Rdz. 21:17; 22:11; 22:15); Pan dał człowiekowi obietnice i błogosławieństwa z Nieba (Rdz. 24:7; 49.25); gdy było to konieczne sprowadzał osąd na złych ludzi „z nieba” (Rdz. 19:24).

I rzeczywiście, objawienie Królestwa Bożego w Świętych Pismach nie jest sprawą przypadku. W Biblii znajduje się kilkaset wersów, w których Niebo czy Królestwo Boże są wymienione przy użyciu różnych określeń. To właśnie nad tym królestwem chciałbym się zastanowić, najpierw w kontekście Starego Testamentu, a następnie w objawieniu w mocy przez Chrystusa w Nowym Testamencie. Skoncentrowani na Bogu, musimy dowiedzieć się czegoś o rzeczywistości otaczającej Najwyższego; Jego wiecznej siedzibie.

Rzeczywistość zwana Niebem jest nie tylko „rzeczywista”, lecz jest również „królestwem wiecznym„, a „panowanie jego trwa przez wszystkie pokolenia” (Ps. 145:13). Narody powstają i upadają, ludzie, kultury wzbijają się w pychę i próżność tylko po to, aby zniknąć, a Królestwo Boże trwa na wieki.

Czas się wypełnił

Ze wszystkich miejsc w Starym Testamencie mówiących o Niebie, z wyjątkiem nielicznych, wynikało, że faktyczne życie Niebios jest odległe i niedostępne dla przeciętnego człowieka. Izrael miał Prawo i Proroków; przeżywał chwile chwały i nawiedzenia, a jednak Królestwo Boże było większe nawet niż standardy sprawiedliwości Izraela.

To z Izraela przyszedł Mesjasz, a jednak Jego przesłanie nie miało na celu odnowienie Prawa; było to ogłoszeniem Królestwa Bożego. Zarówno Jezus, jak i Jego zwiastun, Jan Chrzciciel, głosili to samo, niesamowite słowo:

(Mk 1:15)

(BW) „Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże; upamiętajcie się i wierzcie ewangelii

(BT) „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię„.

Czas wypełnił się? Tak, nowe zrządzenie opatrzności nadeszło! Królestwo Boże jest u drzwi! Tak, Niebiosa znalazły się w zasięgu człowieka. Rzeczywistość Boża przybliżyła się! Przesłanie o królestwie było bezprecedensowe, ale takie było! Wszelkiego rodzaju choroby były uzdrawiane natychmiast wraz z dotknięciem ręki Jezusa, ponieważ Niebo było w zasięgu ręki! Dręczeni przez demony byli uwalniani, ponieważ Niebo uprawniło Jezusa do tego. Tak, jak Duch Święty uprawnił Jezusa, tak On Sam uprawnił i posłał Swoich uczniów, a Niebo manifestowało się również przez nich! Władza i współczucie Niebios przepływały przez oddział Jego uczniów; mieli moc do uzdrawiania, uwalniania a nawet wskrzeszania zmarłych.

(Mat: 10:7)

(BW) „A idąc głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios„.

(BT) „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie„.

Królestwo „bliskie”? Co to znaczyło, to samo Niebo, niegdyś odległe i niedostępne dla przeciętnego człowieka, teraz było bliskie na tyle, że było dostępne z tych miejsc, gdzie był człowiek.

Umiłowani, Jezus powiedział, że tak powinien wyglądać kościół! Uzdrowienie, uwolnienie, moc: Królestwo Boże manifestuje się przez życie poddanych, wierzących mężczyzn i kobiet. I tak będzie wyglądał kościół, zanim Jezus powróci.

To jest Ewangelia Królestwa

Jezus wiedział, że nastąpi wielkie odstępstwo od Królestwa Bożego, ostrzegał przed fałszywymi prorokami i nauczycielami, którzy powstaną, aby zwieść wielu. Z całą pewnością mieliśmy udział w rozwodnionym i płytkim chrześcijaństwie, lecz pomimo naszych upadków Jezus przepowiedział coś ważnego:

I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec” (Mat. 24:14).

Pomimo wielkiego odejścia, jest też wielki powrót do Królestwa Bożego. Słuchajmy Słów Jezusa z wiarą. Powiedział, że zanim „nadejdzie koniec” i On wróci, ta ewangelia królestwa będzie głoszona wszystkim narodom. Nie powiedział, że cały świat będzie poddany zanim On wróci, lecz że cały świat będzie świadkiem Królestwa Niebios głoszonego z mocą.

Podkreślam dodające otuchy podsumowanie, powiedział: „Ta ewangelia” – to jest, Jego ewangelia, Jego nauczanie, te „słowa na czerwono” (w niektórych wydaniach Biblii angielskich (Red Letter) słowa wypowiedziane przez Jezusa są zaznaczone na czerwono – przyp.tłum.). Jeśli skupimy się na tym, aby stać się podobni do Niego w posłuszeństwie wobec Jego słów, Pan obiecuje, że naszemu głoszeniu będzie towarzyszyć wzrastająca moc do czynienie cudów i znaków.

Pan powiedział: „I będzie głoszona ta ewangelia…” Nie ewangelia samego zbawienia (jakkolwiek cudowna jest!), lecz również przesłanie o królestwie. Ewangelia zbawienia jest za darmo. Nie możemy wejść do królestwa nie przeżywszy zbawienia przez wiarę w Bożą łaskę. A jednak wiele kościołów zatrzymało się na zbawieniu, w ogóle nie oglądając ani nie wierząc w obietnicę Królestwa Bożego.

Umiłowani, nasza teologia została zanieczyszczone niewiarą i martwymi tradycjami. Musimy wrócić do słów Chrystusa. Musimy dążyć do rzeczywistości Królestwa Bożego, ponieważ w miarę jak kończy się ta era, z całą pewnością Niebo będzie w zasięgu ręki.

раскрутка

Kielich_3

Kielich.

Część trzecia: Przywództwo powołane jest do tego, aby umrzeć.

(Część pierwsza i druga)

Francis Frangipane

W Ewangelii Mateusza 20:17-19 Jezus starał się przygotować uczniów na trudności, które ich oczekiwały. Ostrzegał ich, że nadchodzą czasy, gdy On będzie wyszydzany, wyśmiewany i ukrzyżowany na rzecz zbawienia. W samym środku tego bardzo poważnego ostrzeżenia, niesamowite, matka Jakuba i Jana poprosi, żeby Jezus wypełnił ich rodzinne ambicje! Powiedziała: „Powiedz,
aby ci dwaj synowi moim zasiedli jeden po prawicy, a drugi po lewicy twojej w Królestwie twoim
” (w. 21).

Ona myśli jeszcze o postępie, pozycji i miejscu; Jezus myśli o wyszydzaniu, wyśmiewaniu i śmierci. Ona patrzy na koronę; Chrystus patrzy na krzyż. Odpowiedź Jezusa nie tylko ucisza jej ambicje, lecz mówi również do naszych: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja pić będę?” (v. 22).

Zdumiewające, odpowiedzieli mu: „Możemy„. Tak naprawdę, nie mieli najmniejszego pojęcie o cenie, która miała zostać zapłacona. To tylko pycha, ignorancja i ambicje przemawiały przez nich. A jednak, słuchajcie tego, jak Jezus odpowiada im: „Kielich mój pić będziecie, ale zasiąść po prawicy mojej czy po lewicy – nie moja to rzecz, lecz Ojca mego, który da to tym, którym zostało przez niego przygotowany” (w.23). Słuchajcie tego wy, którzy pragniecie prawdziwego duchowego spełnienia. Jezus powiedział im: Ja nie mogę spełnić waszych ambicji. Mogę wam tylko pokazać, jak umrzeć. Nawet w czasie ich niedojrzałości, Jezus wiedział, że zwyciężą. Zapewnił ich: „Kielich Mój pić będziecie„.
Wyrosną z ludzkich ambicji i staną się dla nas wielkimi przykładami. Ale my również będziemy pić Jego kielich. Jezus opisał składniki tego kielicha, mówiąc dalej o zabijaniu smoka ambicji:
I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym. Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu” (vv. 27-28).

Jeśli masz posuwać się na przód z Chrystusem, przemyśl sobie słowa, których używa do opisania bramy do mocy: „sługa,… służyć,… okup”. Zwróć uwagę na to, że Pan nie wyliczył nagród, których jest wiele, lecz pokazał im drogę do prawdziwej mocy zmartwychwstania. Daj siebie na „okup” na rzecz swojej rodziny, kościoła czy miasta. Umieść siebie w pozycji modlitwy, postu i wary za innych. Stań w wyłomie, aby inni mogli żyć. To jest kielich, który prowadzi do duchowego spełnienia.

Lecz zapewniam cię, nie jest to mroczna droga; jest to droga do życia w niebie. Ponieważ, jeśli Chrystus żyje w nas, On stanie się przemożną, trwałą radością. Pismo mówi, że Chrystus patrząc na radość, która została przed nim postawiona, wycierpiał krzyż (Hebr. 12:2 – wg. tłumaczeń anglojęzycznych – przyp.tłum.). Krzyż uwalnia nas od więzienia zajmowania się sobą; uwalnia nas ku prawdziwej rzeczywistości Bożej, którego „obecność jest obfitością radości” i w którego prawicy jest „rozkosz na wieki” (Ps. 16:11).

Możesz przekonywać: „Nie rozumiesz mnie, Francis, zostałem zraniony”. Tak, my wszyscy spotykamy się z bólem serca i zniechęceniem, a ból który przeżywamy może być głęboki. Tak, w poszukiwaniu sprawiedliwości dla siebie, musimy strzec się głosu samo użalania. W rzeczywistości, użalanie się nad sobą zachowuje wszystkie nasze zranienia przy życiu. Zamiast nieść krzyż, niesiemy urazę. Musimy zgromić użalanie się i nakazać, aby odeszło. My jesteśmy uczniami Chrystusa, więc przebacz przykrość i niech odejdzie. Nie jest to głęboka prawda; to podstawowa droga Chrystusa!

Paweł napisał o źródle cudów i cnoty w jego życiu. Powiedział: „Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, …. nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło” (2 Cor.4:7-10).

Czym jest noszenie „śmierci Jezusa”? To sposób w jaki umarł Jezus: gdy przychodzą urazy, gdy jesteśmy uderzeni niesprawiedliwością, gdy ludzi zawodzą nas czy nawet zdradzają, my sami stajemy na pozycji zbawienia: modlimy się modlitwą miłosierdzia: „Ojcze, przebacz im„. Jedyny sposób, aby ambicje spełniły się jest taki, że to ambicje Chrystusa zostaną objawione przez nas.

Dalej Paweł pisał: Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło. Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was” (2 Kor. 4:11-12).

Umiłowani! Śmierć ma do wykonania w nas pracę. Czy nie jest to właśnie to, czego pragniemy ponad wszystko inne, aby: „życie Chrystusa …. ujawniło się na śmiertelnym ciele naszym„?

Paweł mówi: „Śmierć wykonuje dzieło w nas„. W rękach naszego wiecznego Projektanta, śmierć nie jest naszym przeciwnikiem: staje się rzeczywistym sprzymierzeńcem w procesie przemiany naszych dusz. Wykonuje ona w nas pracę, której inaczej nie jesteśmy w stanie wykonać, ponieważ tylko śmierć naszego starego ego prowadzi do ujawnienia życia Jezusa. Oto prawdziwe duchowe spełnienie, nie w walce o stworzenie miejsca dla siebie, lecz w złożeniu siebie samego, aby zrobić miejsce dla Jezusa.

Przywództwo jest powołane do tego, aby umrzeć. Duchowa dojrzałość oznacza głębokie zaczerpnięcie z kielicha Chrystusa.

aracer.mobi

Kielich_02

Kielich

Francis Frangipane

Część druga: Chrystus żyjący w nas

(część pierwsza)

Posiadanie prawdziwej wizji to nie to samo, co posiadanie pobożnych motywacji. Osoba, która ma wizję bezpośrednio od Boga, starając się wypełnić ją, może być jednak kierowana ambicjami i chęcią promocji siebie.

Jezus głosił, że królestwo Boże jest u drzwi. To jest wizja, lecz nauczał również tego, że: „Każdy kto che iść za mną, niech cię wyrzeknie siebie i bierze swój krzyż” (Mat. 16:24).

Zauważ, że jeśli mamy iść za Jezusem, to każdemu z nas dano nasz własny unikalny krzyż: „Niech bierze swój krzyż„. Bóg ma krzyż szczegółowo zaprojektowany do ukrzyżowania naszych cielesnych ambicji na drodze do wypełnienia wizji.

Pomyślmy o Józefie. Bóg dał mu sen o jego przyszłości, lecz zamiast cicho rozmyślać nad tym boskim doświadczeniem, wywyższył się nad swych dziesięciu starszych braci. Przekonywał ich, że pewnego dnia oni wszyscy skłonią się przed nim jak snopy zboża w akcie poddania mu. Jego cielesna niedojrzałość pobudziła do cielesnego, a nawet diabelskiego spisku jego braci: starali się go zabić. Wizja była od Boga, lecz motywacjom brakowało charakteru, a jego zachowanie prawie kosztowało go życie (p. I Moj. 37).

Tak, Bóg był z Józefem, nawet w czasie jego braku duchowej wiedzy i powinniśmy cieszyć się z tego, że Bóg jest z nami również, nawet w czasie naszej niedojrzałości i pobudzenia ambicji. Powinniśmy również zrozumieć, że prawdziwa wizja zabije ciebie, zanim się wypełni. Józef musiał nauczyć się ufać Bogu w każdych okolicznościach czy niesprawiedliwości w jakich się znalazł; musiał nabrać cierpliwości, służąc innym dopóki nie nadszedł czas, gdy jego sen rozkwitł w rzeczywistości.

Aż do czasu, gdy się spełniło słowo jego i wyrok Pana go uniewinnił” (Ps. 105:19).

Pomyśl: Wszechmogący z pewnością mógł sprowadzić Józefa do Egipt w mniej drastyczny sposób. Józef mógł dojrzewać wśród swej rodziny i nie zostać niewolnikiem. Ponieważ otrzymał dar snów i interpretacji snów, Duch Święty mógł dać mu sen, aby przeprowadził się do Egiptu (jako to było w przypadku innego Józefa kilka stuleci później). Gdyby już się tam bezpiecznie znalazł, jego sława jako interpretatora snów mogła dotrzeć do uszu faraona we właściwym czasie, powiedzmy rano, zaraz po nocy, w której miał złowieszcze sny. Józef, „marchand snów”, mógł był wtedy zostać umieszczony we właściwym miejscu, dokładnie we właściwym czasie.

Zamiast tego, Bóg sprowadził go do Egiptu trzynaście lat wcześniej. Młody człowiek musiał spotkać się i pokonać powtarzające się doświadczenia wewnętrznego umierania dla siebie. Przeżył zdradę i porzucenie; został niewolnikiem, był kuszony erotycznie, pomówiony i uwięziony. Jak beznadziejna mogła być jego sytuacja? A jednak, jeszcze wtedy spotkał się z wyzwaniem zapomnienia. Pomimo tego, wszystkiego, Józef ufał Bogu i wzrastał zarówno w mądrości jak i duchowej integralności.

Bogu nie był potrzebny mężczyzna, który potrafi interpretować sny, lecz człowiek, który umie panować nad swym sercem, gdy cierpi odrzucenie, niesprawiedliwość, lżenie, odrzucenie, zdradę i nadal pozostaje mimo wszystko mężem Bożym.

Józef zachował swe serce przed zgorzknieniem, które pochłania duszę, gdy człowiek cierpi stale powtarzający się ból serca. Tak, Józef nigdy nie pozwolił na to, aby jego zranienia zatwardziły serce czy uniemożliwiły mu ufanie Bogu. Był człowiekiem, który zapłakał, gdy w końcu zobaczył swych braci. To byli ci, którzy śmiali się, gdy on płakał, wrzucony do pustej studni, gdzie miał być zostawiony powolnej śmierci, gdyby nie przejeżdżająca karawana. Józef mógł się zemścić – ściąć ich głowy! Lecz Pismo mówi, że Józef pięć razy odwracał się i płakał w czasie rozmowy z rodziną; raz nawet „zapłakał tak głośno, że usłyszeli to Egipcjanie i usłyszał to dwór faraona
(IMoj. 45:2).

Józef był mężem z charakterem, mężem, którego ambicji umarły, lecz wizje żyły. Pił kielich podany mu przez Boga, a jego sen urzeczywistnił się. Jezus pił podany Mu kielich i my przeżyliśmy zbawienie. Lecz każdy z nas ma na swej drodze do przeznaczenia, do wypicia kielich. Nie będzie skrótów na drodze do mocy. Wypijemy wszystkie resztki i choć to nas zabija, będziemy żyć. Lecz to nie będziemy już my, lecz Chrystus żyjący w nas.

раскрутка

Kielich_01

Francis Frangipane

Część pierwsza: śmierć ambicji

Gdy przyszedłem do Chrystusa, Pan dał mi sen o mojej przyszłości. Myślałem, że wszystko, co Pan powiedział, miało się stać natychmiast; nie wiedziałem o pracy przygotowania i umierania dla siebie, o uczeniu się cierpliwości i zachowywaniu wizji w czasie prób, o tym, że zanim Boże obietnice wypełnią się, musi przyjść tamto. Konsekwencje były takie, że byłem pełen ambicji. Ambicja to jest pierwsza motywacja, która pojawia się u duchowo niedojrzałych. Byłem jak ci uczniowie, którzy kilka dni po zmartwychwstaniu Jezusa, już pytali: „Panie, czy w tym czasie odbudujesz królestwo Izraelowi?” (Dz. 1:6).

Ambicja jest zwodnicza, jest podobna do posłuszeństwa, a jednak ponieważ nie znamy naprawdę Pana, głos, któremu jesteśmy posłuszni nie należy do Pana, lecz jest nasz własny. Nasza wizja może rzeczywiście pochodzić od Pana, lecz motywacją jest ego. W konsekwencji, tam, gdzie jest ambicja, Jakub
mówi nam, że szybko pojawiają się: „nieporządek i wszelki zły czyn” (Jk 3:16). Dlaczego? Ponieważ zaczynamy myśleć, że możemy osiągnąć wolę Bożą przy pomocy ludzkiej siły. Poszukujemy przełomu; Bóg chce naszego złamania.

Człowiek duchowo niedojrzały nie rozpoznaje swojej niedojrzałości, ponieważ nie jest dojrzały. Staje się więc niecierpliwy, bojaźliwy i żądający. Ponieważ
pycha zaślepia ambitnych, uważamy, że jesteśmy gotowi do większych zadań w Bogu, a w rzeczywistości stajemy się trudnym zadaniem dla tych, którzy pracują z nami, ponieważ nasze zachowania stale wywołują zmagania. Ambicja stara się zabijać to, co stoi jej na drodze do duchowego spełnienia. Tak, jeśli mamy dotrzeć do spełnienia to właśnie sama ambicja musi umrzeć. Słownik Webstera mówi nam, że ambicja jest: „gorącym pragnieniem jakiegoś rodzaju osiągnięcia czy dystynkcji, bogactwa czy sławy, i pragnieniem walki o to”.
Słowo tłumaczone jako „ambicja” w Biblii NAS (New American Standard) przekazywane jest w Biblii Króla Jakuba jako „walka”. Naprawdę, ambicja jest główną przyczyną walki, podziałów w kościele i konfliktów w nim. Myślałem, że posiadanie obietnic Bożych, było tym samym, co otrzymanie rozkazu od Boga. Nie rozumiałem tego, czego osobiście brakowało mojemu charakterowi ani tego, co miałem osiągnąć jeśli chodzi o wierność, stając się sługą związanym i posiadaczem wdzięcznego serca. To te rzeczy musiały zostać wypracowane we mnie przed Bogiem, abym mógł rzeczywiście wypełnić Jego większe obietnice i możliwości. To czym się stałem dla Boga było ważniejsze od tego, co dla Niego zrobiłem.

Dziś, żyję w duchowej substancji tego, co było właśnie snem sprzed 33 lat. Moje ambicje bardzo ucierpiały, a jednak moje marzenia wypełniły się. O ile jeszcze ciągle nie dotarłem do największych aspektów mego powołania, rozumiem różnicę między ambicją, a prawdziwym przywództwem i polega ona na tym, że: Służba to nie powołanie do prowadzenia, lecz do śmierci.

Każdy duchowy postęp, jakiego udało mi się dokonać jest poprzedzany przez możliwość do uśmiercenia ego. Moc w moim życiu pochodzi z miejsc, w których umarłem dla siebie i teraz żyję dla Chrystusa. Chcesz duchowych postępów? Bramą do mocy zmartwychwstania jest ukrzyżowanie. Bóg ułoży dla ciebie okoliczności tak, abyś umierał dla siebie, musisz je umieć rozróżniać. Umieranie dla ego i jego ambicji jest środkiem uzyskania prawdziwego duchowego spełnienia. Jeśli zareagujesz na możliwość uśmiercenia ego cielesnym gniewem czy oburzeniem, nie osiągniesz spełnienia, jeśli jednak możesz utrzymać swoją wizję w czasie, gdy ambicja równocześnie umiera, odniesiesz powodzenie.

раскрутка

Znajdź Boga!

Famcis Frangipane

Tylko jedna rzecz powstrzymuje większość kościołów przed duchowym powodzeniem: one dopiero muszą znaleźć Boga.

Świętość pojawia się jako skutek szukania Chwały Bożej.

Jakże możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę,… ? (Jn 5:44).

Jeśli w jakiś sposób pokazujemy naszą duchowość, aby zrobić wrażenie na człowieku, jeśli nadal chcemy być czczeni przez innych ludzi i stale żyjemy tak, aby być w oczach innych sprawiedliwymi czy „namaszczonymi”, czy możemy szczerze powiedzieć, że chodzimy blisko żywego Boga? Stąd wiemy, że we właściwy sposób
odnosimy się do Boga, gdy nasze pragnienie Jego chwały powoduje, że odrzucamy chwałę ludzką. Czyż cała chwała ludzi nie blednie wobec Jego chwały? Tak jak Jezus rzucił wyzwanie szczerości wiary faryzeuszy, tak też rzuca wyzwanie nam: „Jakże
możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę,..

Jakże lichą pociechą jest chwała człowieka. Na jakże kruchym fundamencie, my śmiertelnicy, budujemy nasze szczęście. Zastanów się: w ciągu kilku dni do chwili, gdy Likaończycy chcieli oddać chwałę Pawłowi, gratulowali sobie tego, że go ukamienowali! (Dz. 14:11-19). Zastanów się: czy to nie to samo miasto, którego śpiew i cześć witały Jezusa jako „Króla,… łagodnego, który przybywa na osiołku” (Mat. 21:5-9), krzyczało „Ukrzyżuj Go!” (Łk. 23:21), w niecały tydzień później? Staranie się o ludzką cześć to jak rzucić się w morze takiej niestałości!

Musimy zadać sobie pytanie, czyjej chwały szukamy w życiu? Bożej czy naszej własnej? Jezus powiedział: „Kto mówi sam od siebie, szuka własnej chwały” (Jn 7:18). Czy gdy mówimy sami z siebie, nie zabiegamy o ludzką chwałę, która należy sięwyłącznie Bogu? Szukać własnej chwały to jak upaść na głowę w próżnię i zwiedzenie. „Lecz – Jezus mówi dalej. – kto szuka chwały tego, który go posłał, ten jest szczery i nie ma w nim nieprawości” (Jn
7:18). Właśnie taka jakość serca, która była udziałem Chrystusa, musi być również naszym standardem, ponieważ tylko w takim stopniu w jakim szukamy chwały Bożej, nasze motywacje są szczere! Tylko w takim stopniu w jakim przebywamy w chwale Tego, który nas posłał, w takim nie ma w nas nieprawości!

Tak więc, szukajmy chwały Bożej i czyńmy to dopóki nie znajdziemy Go. Gdy już uchwycimy naturę Chrystusa, gdy nasze oczy będą Go oglądać, jak Job będziemy „brzydzić się” sobą i „pokutować w prochu i popiele” (Job 42:1-6). Gdy jesteśmy skąpani w Jego chwale, będziemy oczyszczani z pragnienia szukania chwały człowieka.

Jeśli rzeczywiście znajdziemy Go, nikt nie będzie musiał mówić nam, abyśmy byli pokorni; nikt nie będzie musiał przekonywać nas, że nasza stara natura to szata splugawiona. Gdy rzeczywiście znajdziemy Boga to te rzeczy, które były tak bardzo cenione wśród ludzi, staną się wstrętne 0w naszych oczach (Łk. 16:15).

Co może być ważniejszego niż znalezienie Boga? Poświęć dzień, tydzień, miesiąc i nie rób nic innego jak tylko szukaj Go, trwając uparcie przy tym, aż Go znajdziesz. On obiecał: „A gdy Mnie będziecie szukać i znajdziecie Mnie, gdy będziecie Mnie szukać z całego serca” (Jer. 29:13).

Znajdź Boga i gdy Go już znajdziesz, zdecyduj przeżyć całą resztę twego życia dążąc do Jego chwały. Gdy Go dotkniesz, coś ożyje w tobie – coś wiecznego, ktoś Wszechmocny! Zamiast spoglądać w dół na ludzi, będziesz starał się ich wynieść w górę. Będziesz mieszkał w obecności Bożej i będziesz święty, jak On jest święty.

раскрутка

Uwolnić więźniów

Francis Frangipane

Wostatnich chwilach tego wieku powstanie ogromna armia, która będzie składać się z wielu tych, którzy byli kulawi, chromi i duchowo uciśnieni. I rzeczywiście, tłumy tych, którzy są ostatnimi, staną pierwsi, aby wejść do Jego chwały.
Gdy zastanawiamy się nad zmierzchem tego wieku – czasu sądu, chwały i terroru, musimy trwać skupieni na łasce i celach Bożych. Pismo mówi nam, że Jezus Chrystus jest wczoraj, dziś i na wieki ten sam (Hebr. 13:8). Chrystus nigdy nie przestaje być Odkupicielem ludzkości, nawet w czasach boskiego sądu.

Możemy zastanawiać się, czy On nie przychodzi z wielkim gniewem? Tak, lecz „Lew„, który jedynie jest godzien, „otworzyć księgę„, jest również „stojącym Barankiem, który został zabity” (Obj. 5:5-6). Chrystus nigdy nie przestanie być Odkupicielem, nawet w dniach gniewu; w gniewie, On pamięta o miłosierdziu (Hebr. 3:1-2).

Prawda jest taka, że wielu tych, którzy w ostatnich latach często zawodzili Pana, odkryje nową łaskę w nadchodzącym czasie. To, co się zbliża, będzie dla wielu czasem odnowienia i uzdrowienia.

W owym dniu, mówi Pan, zbiorę chromych, zgromadzę to, co rozproszone, i tych, których utrapiłem (Mich. 4:6).

Myślimy i boimy się tego, że sprawiedliwość Pańska wymaga od Niego wymierzenia kary tym, którzy popadli w więzy; z pewnością grzech sam w sobie niesie poważne konsekwencje. Niemniej, miłosierdzie Pańskie triumfuje nad sądem (Jk. 2:13). Bóg widzi wszystko przez okulary odnowienia i odkupienia. Mówi do nas tak: Oto Ja w owym czasie położę kres wszystkim twoim ciemiężycielom. Wspomogę to, co kuleje, zbiorę to, co rozproszone, obdarzę ich chwałą i sławą w każdym kraju, gdzie doznali hańby (Sof. 3:19).

Widzisz, Bóg zajmuje się nie tylko naszym grzechem, lecz konfrontuje również tych, którzy nas uciskają. My nie jesteśmy wrogami Boga, diabeł jest Jego wrogiem, lecz to my możemy być głównym polem bitwy w wojnie między niebem a piekłem! Tak, gdy my grzeszymy musimy być odpowiedzialni i pokutować, lecz to diabeł stara się ukraść nas Panu i to Pan pragnie wyratować nas z rąk diabła. W końcu, tak naprawdę ta walka odbywa się między nimi; my musimy wybrać po której stronie stoimy.

Zastanów się: Jezus zaczął swoją służę od proroctwa, które pochodzi od proroka Izajasza. Tekst cytowany przez Niego w doskonały sposób definiuje Jego misję i naturę:

Duch Wszechmocnego, Pana nade mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym ogłosił rok łaski Pana …(Iz. 61:1-2).

Bóg, Wieczny Ojciec, posłał Swego Syna na ziemię, namaścił Go mocą, tak aby Jezus mógł ogłosić jeńcom wyzwolenie i przynieś wolność więźniom. Jeśli ktoś jest uwięziony przez grzech, jest zamknięty w więzieniu zbudowanym nie ze stali i betonu, lecz składającym się z oskarżeń, strachu, wstydu, żalu i uzależnienia od samego grzechu. Rządzi tym więzieniem demoniczny „mocarz” (p. Łk. 11:21). Gdy przychodzi Jezus, pokonuje tego mocarza. Chrystus spłaca nasze „grzywny” i uwalnia nas. Nie przyszedł, aby potępić więźniów, lecz aby ich uwolnić.

Zwróć uwagę również na to, że Jezus kończy to proroctwo z Izajasza w środku zdania. Obietnica proroka idzie dalej, opisując pełny cel Boga w Chrystusie. Czytamy: abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga (Iz. 61:2). Uwielbiam to, że Chrystus głosi rok łaski Pana i tylko jeden dzień pomsty. Taka jest równowaga w sercu Chrystusa: gniew trwa tylko chwilę, lecz Jego łaska trwa na wieki.

Jednak ten wymiar Bożej pomsty jest w rzeczywistości zrodzony z miłosierdzia. Naprawdę, dla ofiar niesprawiedliwości czy duchowego ataku, pomsta Boga jest często czasem, gdy więźniowie zostają uwolnieni. Zastanówmy się: to właśnie w tym szczególnym „dniu gniewu” przychodzi Chrystus, aby „pocieszyć wszystkich zasmuconych, dać płaczącym zawój zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty żałobnej, pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia„. Jest to również czas, w którym nasz duchowy potencjał jest uwalniany, a nasze przeznaczenie nabiera tempa, ponieważ ci, którzy byli uciśnieni stają się „dębami sprawiedliwości, szczepem Pana, ku Jego wysławieniu” (Iz. 61:2-3).

Boży gniew przychodzi, aby zniszczyć to, co nas niszczyło! Zmagania wielu chrześcijan to nie tylko walka z grzechem, lecz z demonicznym wzmacnianiem mocy grzechu. Przeciwnik okrada nas z radości, siły i zdrowia, pozostawiając nas podatnymi na depresję i grzech. Chrystus pociesza nasze narzekanie, rozbrajając demoniczną część naszej walki. Pan uwalnia nas, abyśmy mogli uwalniać innych. O tych, których właśnie pocieszył, Pan mówi tak: „I odbudują starodawne ruiny, podźwigną opustoszałe osiedla przodków, odnowią zburzone miasta, osiedla opustoszałe od wielu pokoleń” (Iz. 61:4).

Nie piszę tego jako teorii, lecz jako ktoś, kto sam „był spustoszony”, kogo Pan uwolnił. Dziś, jestem częścią Bożej armii, którą pan używa do duchowego odbudowywania starożytnych ruin i do pomocy w podnoszeniu zburzonych miast. Nie rezygnuj ze swoich bliskich. W nadchodzących czasach, uzależnieni wszelkiego rodzaju staną się najskuteczniejszymi świadkami boskiej łaski; wielu członków gangów i homoseksualistów przejdzie przez dzieło odnowienia Ducha Świętego i, już jako nowe stworzenia w Chrystusie, będą potężnie używani przez Boga.

Bez względu na to, czy uciskanym jest ktoś bliski, przyjaciel, czy choćby ty sam, Pan jest tutaj, aby opatrzyć złamane serca i ogłosić wolność więźniom. On nie przyszedł po to, aby potępiać, lecz po to, aby uwolnić więźniów.

продвижение