Category Archives: Pozostałe

Boża odtrukta i wąż z brązu

ŚWIĘTA ODTRUTKA I WĄŻ Z BRĄZU

Lekarstwo na trujące ukąszenie węża

Bóg
dał mi wizję, w której węże pełzały wokół
moich stóp    u mnie w pokoju. Pan dał mi takie
wrażenie w sercu, że węże same w    sobie nie są złe.
Wąż został stworzony przez Niego i jako    stworzenie
nie jest zły. Niemniej, może dopuścić do tego, aby był  �
używany do złych celów. Może decydować czy podda się Bogu,
czy diabłu.

WĄŻ
ZOSTAŁ STWORZONY PRZEZ BOGA –
A
wąż był chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta, które
uczynił Pan Bóg.
(I
Moj. 3:1)

ZA
PIERWSZYM RAZEM PODDAŁ SIĘ W OGRODZIE EDEN DIABŁU –

Wtedy
rzekł Pan Bóg do węża: Ponieważ to uczyniłeś, będziesz
przeklęty wśród wszelkiego bydła i wszelkiego dzikiego
zwierza. Na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po
wszystkie dni życia swego!
(I Moj. 3:14)

ZA
DRUGIM RAZEM PODDAŁ SIE BOGU NA PUSTYNI

IV
Moj. 21:4-9 (NIV)

Od
góry Hor wyruszyli potem ku Morzu Czerwonemu, aby obejść
ziemię Edom. Lecz lud zniecierpliwił się w drodze.

I zaczął lud mówić przeciw Bogu i przeciw Mojżeszowi: Po co
wyprowadziliście nas z Egiptu, czy po to, abyśmy pomarli na
pustyni? Gdyż nie mamy chleba ani wody i zbrzydł nam ten nędzny
pokarm. Wtedy zesłał Pan na lud jadowite węże, które kąsały
lud, i wielu z Izraela pomarło. Przyszedł więc lud do Mojżesza i
rzekli: Zgrzeszyliśmy, bo mówiliśmy przeciwko Panu i
przeciwko tobie; módl się do Pana, żeby oddalił od nas te
węże. I modlił się Mojżesz za lud. I rzekł Pan do Mojżesza: Zrób
sobie węża i osadź go na drzewcu. I stanie się, że każdy ukąszony,
który spojrzy na niego, będzie żył. I zrobił Mojżesz
miedzianego węża, i osadził go na drzewcu. A jeśli wąż ukąsił
człowieka, a ten spojrzał na miedzianego węża, pozostawał przy
życiu.

 �

ZWRÓĆ
UWAGĘ NA SŁOWA „GDY KTOŚ ZOSTAŁ UKĄSZONY”. TU NIE
JEST NAPISANE, ŻE NIKT JUŻ NIE BYŁ KĄSZONY, GDY STANĄŁ WĄŻ Z
BRĄZU! TUTAJ JEST NAPISANE, ŻE UKĄSZENIA TRWAŁY NADAL. NIEMNIEJ,
POJAWIŁO SIĘ COŚ DLA TYCH, KTÓRZY ZOSTALI UKĄSZENI.

 

Słowo,
które mi Bóg dał to:
DWUKROTNE
UKĄSZENIE!

 

PIERWSZE
UKĄSZENIE BYŁO ZARZĄDZONE PRZEZ BOGA

ABY
KĄSZONE BYŁY JEGO DZIECI, GDY JESZCZE ZNAJDOWAŁY

SIĘ
NA PUSTYNI Z POWODU ICH NARZEKANIA I NIEPOSŁUSZEŃSTWA.

TO
NIE BYLI NIE-WIERZĄCY. TO BYŁY DZIECI BOŻE

 

1
Kor. 10:1-5 (NIV)

[Ostrzeżenie
z historii Izraela]

A
chcę, bracia, abyście dobrze wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy
byli pod obłokiem i wszyscy przez morze przeszli. I wszyscy w
Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, I wszyscy ten sam
pokarm duchowy jedli, I wszyscy ten sam napój duchowy pili;
pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a
skałą tą był Chrystus. Lecz większości z nich nie upodobał sobie
Bóg; ciała ich bowiem zasłały pustynię.

 �

Będąc
na pustyni nieustannie narzekali i marudzili na coś. Byli
skupionymi na sobie wierzącymi, którzy kochali siebie
samych i wyszli, żeby robić to, co im się podoba. Chrześcijanie
robią dziś to samo!

Nie
jesteśmy wierni Bogu; nie zawsze idziemy za Nim; nie zawsze
jesteśmy godni zaufania i nie ufamy Jemu w pełni; robimy swoje
własne dzieła; i nie traktujemy Go jako Świętego. . . i Bóg
karze nas! TAK, jak rodzic, jeśli prosimy o przebaczenie (1 Jn1:9)
ON przebacza nam. Lecz nie mylcie się, On jest naszym Niebieskim
Ojcem i jak każdy dobry rodzic stale karze nieposłusznych.
Surowość tej kary zależy od Niego i od Niego wyłącznie, ponieważ
jest suwerenny. W Księdze Liczb Bóg karze plagami, żmijami,
ogniem, trzęsieniem ziemi i jeszcze gorszymi rzeczami tych, którzy
później nie wejdą do Ziemi Obiecanej. Dziś robi dokładnie
to samo! Nie dajcie się zwieść, nadal Bogiem nie da się 'bawić’
ani nie można się z niego naśmiewać. Cokolwiek siejesz to i żąć
będziesz. Chrześcijanie powinni siać ziarna wdzięczności dla Boga
za wszystkie Jego błogosławieństwa, dziękując Bogu zawsze, za
wszystko i we wszelkich okolicznościach, dobrych czy złych (1 Tes.
5:16-18). Lecz zamiast postawy wdzięczności, narzekamy na wszystko
i dobrowolnie grzeszymy.

DRUGIE
UKĄSZENIE NADAL JEST Z ROZKAZU BOGA

DLA
DZIECI, KTÓRE SĄ NA PUSTYNI SWYCH UMYSŁOW

ZADOWOLONYCH
ZE SWEGO LETNIEGO STANU.

1
Kor. 10:6-10  (NIV)

A
to stało się dla nas wzorem, ostrzegającym nas, abyśmy złych
rzeczy nie pożądali, jak tamci pożądali. Nie bądźcie też
bałwochwalcami, jak niektórzy z nich; jak napisano: Usiadł
lud, aby jeść i pić, i wstali, aby się bawić. Nie oddawajmy się
też wszeteczeństwu, jak niektórzy z nich oddawali się
wszeteczeństwu, i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące,
Ani nie kuśmy Pana, jak niektórzy z nich kusili i od wężów
poginęli, Ani nie szemrajcie, jak niektórzy z nich
szemrali, i poginęli z ręki Niszczyciela.

 

ZOSTAŁEŚ
OSTRZEŻONY!

 

1
Kor. 10:11-13  (NIV)

A
to wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku
przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy się u kresu wieków.
A tak, kto mniema, że stoi, niech baczy, aby nie upadł. Dotąd nie
przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły
ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli
kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście
je mogli znieść.

ALE
TO WY MACIE WYBRAĆ DROGĘ UCIECZKI, A NIE PODDAWAĆ SIĘ GRZECHOWI.

 

Następnym
słowem, które mi Pan dał było: ODTRUTKA!
Zacząłem więc poszukiwania na temat odtrutki i tego, jak się ją
robi.

Węże
często kąsają w kończyny (ręce, stopy), gdzie jest mało tkanki
mięśniowej, która może przyjąć wstrzykniętą w czasie
ukąszenia truciznę. Ukąszenia wężów jadowitych mogą być
fatalne. Przed wynalezieniem odtrutki wielu cierpiało i umierało
po takim ukąszeniu.

 

I
Moj. 3:15 (KJV)

I
ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim
potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je
w piętę
.

OTO
WIDZIMY TUTAJ, JAK BÓG ZACZYNA PROCES PRZYGOTOWYWANIA
ODTRUTKI.

Ukąszenie
przez jadowitego węża może być leczone odtrutką. Odtrutki na węża
są produkowane przez ludzi – jest to biologiczny produkt
zwany surowicą przeciwko jadowi węży. Jest to szczepionka odkryta
przez L. Pasteura, najsławniejszego francuskiego mikrobiologa i
chemika. Lecz zamiast wywoływać bezpośrednio u pacjenta odporność
jest ona wywoływana u zwierzęcia nosiciela i takie super
odpornościowa surowica jest przetaczana pacjentowi.

Najpierw,
trucizna jest „wyciskana” z węża. Każda jej kropla
otrzymywana przez proces wymuszonego ukąszenia, jest cenna.
Następnie jest to rozcieńczane i wstrzykiwane koniowi, owcy lub
królikowi. Zwierzę przechodzi przez immunologiczną reakcję
organizmu, wytwarzając przeciw aktywnym cząstkom trucizny
antybiotyki, które później są odzyskiwane z krwi
zwierzęcia i używane do leczenia zatruć (ukoszeń węża) i innych.

Iz
53:4-6

Lecz
on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my
mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz
on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany
został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.
Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę
zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich.

ALLELUJA,
CHWAŁA BOGU.

PO
PRZECZYTANIU TEGO,

NIC
INNEGO NIE MOŻNA ZROBIĆ

JAK
TYLKO WIELBIĆ PANA

TERAZ,
NOWA BOŻA, ŚWIĘTA ODTRUKTA

JEST
W PRODUKCJI A NASZ NOWY WĄŻ Z BRĄZU

ZOSTAŁ
PODNIESIONY

Jezus
powiedział Nikodemowi, że cud uzdrowienia przez węża z brązu był
proroctwem mówiącym o Nim i Krzyżu, lecz nie tylko po to,
aby uchronić od fizycznej śmierci, lecz od wiecznej śmierci i aby
dać nam życie wieczne: Jezus powiedział:

Jak
Mojżesz wywyższył węż na na pustyni, tak musi być wywyższony Syn
Człowieczy
(Jn.3:14-15).
Boża świętość osądza grzech i wymaga kary za niego. Ponieważ
karą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest
żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym
(Rzm 6:23).

Teraz
masz do wyboru, albo trwać nieskruszony i żyć dalej w swym
grzesznym stanie, albo pozwolić na to, aby kara została ci
wręczona BEZPOŚREDNIO. Lecz widz o tym, że odkupieńcze dzieło
Chrystusa na Krzyżu jest doskonałe, usuwa smród śmierci i
uzdrawia ukąszenia węża. Jego Święta Odtrutka nic nie kosztuje!
Bóg przygotował lekarstwa na ukąszenia węża TWOJEGO
GRZECHU, umieszczając Jezusa na krzyżu dla ciebie! Wszystko co
musisz zrobić to spojrzeć na Niego, ponieważ On jest autorem
i dokończycielem naszej wiary
(Hebr. 12:2). Ta odtrutka
jest dla każdego, kto został ukąszony przez grzech, dla
uzależnionych od narkotyków, dla chrześcijan, dla muzułman,
dla mnie i dla ciebie. Jezus powiedział: Nie
gwoli mnie odezwał się ten głos, lecz gwoli was. Teraz odbywa się
sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony. A
gdy ja będę wywyższony, wszystkich do siebie pociągnę. A to
powiedział, by zaznaczyć jaką śmiercią umrze
(Jn
12:30-33).

niesamowite przesłanie…

wąż  reprezentuje grzech, bezprawie, wieczne potępienie. Chrystus wziął to wszystko na Siebie na Krzyż i uśmiercił. 

To  dlatego symboliczny wąż z brązu został podniesiony na pustyni, dokładnie  to, co Chrystus wziął na Siebie. W starym testamencie widzimy węża  wywyższonego nad niewidocznym jeszcze Chrystusem, lecz w widoczny sposób manifestujący się wszystkim uzdrowionym ludziom. 

W  Nowym Testamencie widzimy widzialnego Chrystusa wyniesionego, lecz  niewidzialnego węża, widocznego zaś przez rany, cierpienia i ciężary na Chrystusie. 

W  istocie On wziął węża na siebie (wąż reprezentuje grzech i wszelką nieczystość) i zawlókł 

go  w dół do śmierci. Chrystus został ponownie wzbudzony, lecz wąż pozostał martwy…

i  w Chrystusie każdy ma powstać z Nim z grzechu i śmierci; grzech i śmierć pozostają poza nim, w grobie

Synowie zaś powstają ponownie w Chrystusie do życia. 

Chwała Ci Jezu na wieki! Amen….Pastor Tom Ruff. 

Jestem podobny do mojego niebieskiego Ojca i lubię również obrazy. Biblia wypełniona wizerunkami, metaforami, ludźmi i tradycjami, sytuacjami, które są „typami” Chrystusa. Bóg  nakazuje, aby Jego ludzie umieścili obraz węża na palu, gdzie każdy będzie mógł zobaczyć go i zostać uzdrowionym. Jezus Chrystus jest barankiem zabitym po to, aby stworzyć Bożą Świętą Odtrutkę i On jest dziś Wężem z brązu.

 

PRZESTAŃ ROBIĆ TO, CO ROBISZ, 

SPÓJRZ NA WĘŻA Z BRĄZU

I PRZYJMIJ DZIŚ TWOJĄ ODTRUTKĘ. 

IGŁA MOŻE UŁUĆ CI SERCE

LECZ LEKARSTWO JEST DOBRE DLA DUSZY.

~EWANGELISTA T. BRUMBY~

 

 раскрутка

TGIF_09.02.07 Sianie we łzach

Today God Is First

Logo_TGIF2

Ci, którzy sieją we łzach, będą żąć w radości Psalm 126:5 (BB)

Psalm 126 opisuje interesujący proces, który w stoi w sprzeczności z naszymi naturalnymi tendencjami postępowania, gdy znajdujemy się w trudnych chwilach. Za każdym razem, gdy zostajemy wplątani w kryzys, który przynosi łzy, naszą skłonnością jest ucieczka lub wycofanie się we łzach i zranieniu. Niemniej, jest lepszy sposób znoszenia takiego czasu mozolenia się, o którym mówi nam Bóg.

Ci, którzy siali we łzach, będą zbierać w radości. Którzy idą z płaczem niosąc nasienie, tedy przyszedłszy, z radością znoszą snopy swoje. (Ps. 126:5-6).

Bóg mówi nam, że gdy będziemy robić to, co jest dla nas nienaturalne w takich warunkach, możemy być pewni, że nasze łzy wrócą w postaci radości. Jest to jedna z najważniejszych lekcji do nauczania, gdy spotykamy się z trudnościami. Zamiast siąść i pozwolić sobie na to, aby pożerało nas użalanie się nad sobą i zniechęcenie, powinniśmy w tym czasie siać ziarno. Wyjdź do kogoś, kto potrzebuje przyjaciela; zainwestuj w czyjeś życie; rozejrzyj się, gdzie możesz kogoś pobłogosławić – daj siebie.

Psalmista przyznaje, że robimy to w czasie, gdy jesteśmy w bólu. Niemniej, właśnie w takim czasie, mamy zasiewać ziarno. To ziarno wróci do nas w innej formie. Oto, co się wydarzy: Którzy idą z płaczem niosąc nasienie, tedy przyszedłszy, z radością znoszą snopy swoje.

Otrzymamy radość i owoce zasiewu, którego dokonaliśmy w tamtym czasie. Snopy reprezentują owoce żniwa; faktycznie otrzymamy plon z tego ziarna.

„Nie wolno ci dopuścić do tego, aby okoliczności zniszczyły cię! Zbyt wielu w Królestwie liczy na ciebie, na to, że przejdziesz to, ponieważ jest na twoim życiu powołanie!” – powiedział kiedyś do mnie przyjaciel w czasie, gdy znajdowałem się w samym środku problemów biznesowych i osobistych, które groziły mi emocjonalnym zniszczeniem. Ten człowiek zobaczył, co Bóg robił i widział też owoce, które Bóg chciał przynieść przez te okoliczności. Czasami potrzebni są nam inni ludzie przy nas, aby przepchnąć nas przez trudny czas. Jeśli znajdujesz się dziś w trudnościach, rozejrzyj się, gdzie możesz zasiać nieco ziarna. Wkrótce będziesz zbierał pieśni radości.

seo оптимизация под яндекс

Gdybym mógł po swojemu#All About Families

#

W
porządku, dotarłem do jednej z moich osobistych słabości: lubię robić
po swojemu. Gdybym mógł robić po swojemu, nie byłoby
terrorystów, pustynie byłyby pełne zdrowej żywności, Huston
Astros wygraliby World Series, a Kansas Sity Chiefs wygraliby Super
Bowl.

Gdybym
mógł robić po swojemu, nie znałbym lekarza, ponieważ byłbym
tak zdrowy. Rzadko bym go widywał. A tak, jak jest teraz, to znam go
na tyle dobrze, że mogę do niego mówić po imieniu. Wszyscy
ludzie zgadzali by się ze mną w politycznych sprawach i moralnych.

Gdybym
mógł tak po swojemu … moja żona postrzegała by różne
rzeczy tak samo jak ja je widzę. Nigdy nie widziałaby żadnych braków
w moim zachowaniu, ani nie proponowała by mi żadnych dobry rad, aby
ulepszyć moje towarzyskie zachowanie. Gdybym mógł po swojemu .
. . ona lubiłaby wszystko to, co ja lubię, entuzjastycznie traktowała
moje muzyczne preferencje, wybierane ubrania jak i sposób
odpoczynku od działalności.

Gdybym
mógł po swojemu . . . cały czas żeglowałbym przez życie bez
jakichkolwiek oporów i nienawidziłbym tego. Byłbym marnym,
skupionym na sobie, nierozważnym, nudnym idiotą. Nie mogę oczekiwać,
że osiągnę osobiste szczęście robiąc wszystko po swojemu. Jest to
jedna z najtwardszych zasad, której trzeba się nauczyć, lecz o
ileż bardziej proste staje się życie, gdy to sobie wyobrazisz.

A
tak rzeczywiście to chyba ciągle robię po swojemu znacznie częściej
niż powinienem. Bóg chce, żebym się uczył jak żyć radośnie.
Radosne życie nigdy nie stanie się rzeczywistością, dopóki nie
nauczymy się praktycznego wyrzeczenia siebie. Jezus powiedział: Jeśli
kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie
krzyż swój, i niech idzie za mną
. (Mat. 16:24). Nie
żadnej innej możliwości, aby został poważnym uczniem Jezusa i trwał
otulony w siebie.

„Miłość
nie upiera się przy swoich prawach”. Takie jest tłumaczenie
Williama Barclay’a wersu z 1 Kor. 13:5. Pawła komentarz o naturze
miłości koliduje z kodeksem zachowań, który przyjęliśmy.
Przeciętna osoba prawdopodobnie odrzuci taką myśl. Większość z nas
myśli: „Mam prawo, aby dostać to, co mi do głowy przychodzi.
Takie nastawienie na „uprawnienia” jest mordercą małżeństw.
Pomyśl o tym. Jeśli masz takie prawo, to jak chcesz mieszkać z kimś,
kto tak samo myśli ?

Przypuścimy,
że mąż i żona decydują się na wyrwanie z codziennych zajęć jednego
dnia i poświecenie go na uporządkowanie swoich „uprawnień”.
Każde z nich zabiera ze sobą podkładkę z kartkami i rozdzielają się
gdzieś w lesie. Na jednej podkładce wypisuje listę swoich nie
podlegających dyskusji żądań żona i na drugiej mąż robi to samo. Bądź
pewien, że ich oczekiwania zderzą się w którymś momencie.
Jeśli coś nie podlega dyskusji to jak zamierzają rozwiązać konflikt?
Jeśli oboje będą upierać się przy swoich żądaniach, nie da się tego
zrobić. Jest to taki przypadek, gdy spotyka się nieodparta siła z
nieusuwalnym przedmiotem. Jeśli ktoś nie zrezygnuje, kończą, wzywając
prawnika.

Z
drugiej strony, gdy już raz zrozumiemy to, że „miłość nie upiera
się przy swoich prawach”, możemy w wolności przyznać słuszność i
nie mieć wrażenia, że poddaliśmy się jakiemuś despocie. Kluczem do
pełnej miłości, domowej relacji jest wzajemne poddanie.

aracer

Piękno Krzyża

Piękno krzyża

Jestem zdumiony mocą, która przychodzi do nas przez cierpienie; niczym jesteśmy bez krzyża. Oczywiście, drżę i konam, gdy to trwa i wszystkie moje słowa o korzyściach płynących z cierpienia ZNIKAJĄ w torturach. Lecz, gdy już jest po wszystkim, spoglądam wstecz na doświadczenie z głębokim szacunkiem i jestem zawstydzony tym, że znosiłem to z tak wielkim zgorzknieniem; sam uczę się bardzo dużo z własnej głupoty! Zatem, bez względu na cierpienia jakie twoi przyjaciele znoszą, są oni błogosławieni będąc tak całkowicie pod ręką Bożą. Jeśli umrą, pójdą do nieba. Jeśli przeżyją będą żyli dla Niego. Królestwo Boże zaczyna się na Kalwarii. KRZYŻ był konieczny. Gdy bierzemy KRZYŻ Jezusa i nosimy go WWWWWW Miłości do Niego, Jego królestwo zaczyna się W nas. Musimy z satysfakcją nosić ten KRZYŻ tak długo dopóki to jest JEGO wolą. Możesz potrzebować KRZYŻA tak samo jak i ja. Wierny dawca wszelkich dobrych darów udziela ich każdemu z nas SWOJĄ własną Ręką. Błogosławione Jego Imię! Każdy KRZYŻ jaki nam daje jest dla naszej korzyści, zaprojektowany dla każdego indywidualnie. Nie myśl,
że to dziwne. . .

Francis Fennelon 1638 A.D.

deeo

Sam siebie nazwał Człowiekiem Jezusem#Różne Artykuły_2

#

Skip
Whitmore

29
stycznia 2007

Mat
24:24

Powstaną
bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie
znaki i cuda,

aby,
o ile można, zwieść i wybranych.

Nazywa
siebie Bogiem.

Arian
Campo-Folres.

Puertorykański
pastor mówi, że Chrystus 'zintegrował’ się z nim. Inni
nazywają go przywódcą kultu lub szarlatanem.

Newweek
Mag
5 luty 2007

Na
pierwszy rzut oka to zwykłe zgromadzenie zboru w hurtowni w Doral na
Florydzie. Typowa ewangeliczna hiszpańska grupa. Jest tutaj 10
osobowy zespół, śpiewający i kołyszący się, tańczący. Lecz
spójrzmy bliżej. Nie ma w środku krzyża. Kazalnica jest
opatrzona repliką pieczęci prezydenckiej, tyle że z hiszpańskim
napisem: boży rząd na ziemi. Z boku stoi trzech krzepkich
gości w czarnych strojach i ze słuchawkami w stylu tajnych służb. Gdy
otwierają się drzwi, straż przystępuje do akcji. Otaczają mężczyznę
ze spływającymi na plecy włosami i eskortują do jego miejsca. Gdy
dostrzega go tłum, szaleje. Ludzie skandują: „Pan! Pan! Pan!”.
Szybko staje się jasne, że odnoszą się do niego. „To sam Jezus
Chrystus!” ogłasza kaznodzieja stojący na scenie. „Przywitajmy
Człowieka Jezusa Chrystusa!”

W
pełnych zachwytu oczach trzody, Josue Luis de Jesus Miranda jest
rzeczywiście drugim przyjściem Chrystusa. Jako szef Growing in Grace
Internationa Ministry, zarządza rozrastającą się organizacją,
obejmującą obecnie ponad 300 zborów w 24 krajach od Argentyny
do Australii. Ma już ponad 100.000 uczniów i głosi, że
osiągnie miliony więcej przez nadający całą dobę kanał telewizyjny,
radio i kilka stron internetowych. Jest wspierany przez hojność
swoich wielbicieli, którzy uruchomili około 450 różnych
działalności gospodarczych, aby wrzucać pieniądze do skarbonek
Growing in Grace. Choć uczniowie de Jesus czczą go, inni ogłaszają go
jako szarlatana. Niemniej, wszyscy zgadzają się co do tego, że jego
nauczanie jest rozpalające.

John
Loomis / Redux for Newsweek

Growing
in Grace: Uczniowie de Jesus wierzą, że on jest Panem

———————————————————-

Z
pochodzenia Puertorykańczyk, de Jezus (60 lat) spędził swoją młodość
wędrując z Kościoła Katolickiego do zielonoświątkowców i
baptystów. Pewnej nocy 1973 roku został obudzony i zobaczył w
wizji dwóch mężów stojących przy łóżku po obu
stronach, którzy ogłaszali przybycie Pana, który, jak
mówi de Jesus, „przyszedł do mnie i zintegrował się ze
mną”. W początkowych lata budowania Growing in Grace w Miami w
1986r., de Jesus nie twierdził, że jest Chrystusem, lecz pracował
jako pastor głoszący swoją doktrynę: pod nowym przymierzem z Bogiem,
nie ma grzechu, nie ma Szatana, a ludzie są przeznaczeni do
zbawienia, lecz w miarę jak zwiększała się ilość jego zwolenników,
rosły jego twierdzenia. W 1998 roku, de Jesus, wyznał, że jest
reinkarnacją apostoła Pawła. Dwa lata temu, w czasie konferencji
Growing at Grace w Wenezueli ogłosił siebie Chrystusem. A w zeszłym
tygodniu, nazwał siebie Antychrystem i ujawnił wytatuowane 666 na
przedramieniu. Jak wyjaśnia: jako drugi przejście Chrystusa, odrzuca
stałe oddawanie czci Jezusowi z Nazaretu.

Od
wszystkich członków Growing in Grace oczekuje się oddawania
dziesięcin wraz ofiarami, co w zeszłym roku przyniosło centrali 1.4
miliona dolarów. Jednym z podstawowych obowiązków na
każdym zgromadzeniu jest zbiórka pieniędzy (karty kredytowe są
przyjmowane). Ci, którzy zaprzysięgli swoje biznesy de
Jesus’owi dają znacznie więcej. Alvaro Albarracin, utalentowany,
skuteczny biznesmen, któremu de Jesus nadał tytuł Entrepreneur
of Entrepreneurs (chrześcijańskiego biznesmena biznesmenów),
jest tego przykładem. Szacuje, że w ciągu 14 lat swojego pobytu w tym
kościele dał okrągłe 2.5 miliona dolarów. Takie fundusze
pozwalają na rozrzutne życie lidera, włączając w to złote pierścienie
inkrustowane diamentami, oraz fantazyjne samochody, lecz większość
pieniędzy idzie na media nadające jego audycje.

Niektórzy
obserwatorzy nazywają Growing in Grace kultem. De Jesus wymaga
absolutnej władzy nad służbą. W wyniku tego przez lata wielu odeszło,
jak matka Albarrancin’a, Regina, która początkowo
przyprowadziła syna do tego kościoła. „Wypiorą ci umysł”,
mówi. Z powodu jej niezgody, Regina i jej syn milczeli przez
lata (teraz uczestniczy w kościele ewangelicznym). „To moja
jedyna rodzina” Alvaro mówi o Growing in Grace.

Takie
poddanie martwi Daniel’a Alvarez’a, instruktora badań nad religiami
na Międzynarodowym Uniwersytecie na Floridzie. „Mam nadzieję, że
[de Jesus] nie zmieni się w Jima Jones’a”, mówi odnosząc
się do przywódcy kultu, który poprowadził swych uczniów
do masowego samobójstwa w Gujanie. „Dysponuje tego samego
rodzaju kontrolą nad ludźmi” (De Jesus odpowiada, że zborownicy
są wolni i mogą przychodzić i odchodzić, kiedy tylko im się podoba.)

W
ciągu ostatniego roku, de Jesus, zachęcił swoich uczniów, aby
protestowali wobec rzekomych kłamstw innych kościołów. W
reakcji, zwolennicy pikietowali katolickie zgromadzenia i spalili
religijne materiały, w tym krzyże. „Naszym celem jest otworzyć
ludzkie umysły”, mówi prawa ręka de Jesus, Carlos
Cestero, który twierdzi, że grupy odrzucają przemoc. Jezus w
żaden sposób tego nie przejawiałby, pytanie: czy de Jesus
myśli podobnie?

———————————————————-

Obj.
17:17: Bóg bowiem natchnął serca ich
[ostatnich 10 królów z wersu 13]
, by wykonali
jego postanowienie i by działali jednomyślnie, i oddali swoją władzę
królewską zwierzęciu, . . .”

deeo

Okrutny Jezus

Święci,

Ten kryzys tożsamości trwa w kościele Jezusa na całym świecie. 

 Czy Pan jest tożsamy z przyzwalającym na wszystko dziadkiem, zawsze pełnym nieograniczonej łaski, uśmiechającym się na wszystko, co robimy, zawsze odwracającym głowę na każdy grzech i wysyłającym nas zpaczką cukierków do Disney Land’u, życząc nam dobrej zabawy?

Czy też jest utożsamiany ze złośliwym, kapryśnym i arbitralnym despotą, kosmicznym zabijaką, który tylko patrzy, żeby uderzać przy każdej okazji. Czego uczy Jego Święte Słowo o Jego pełnej tożsamości? Czy jesteśmy na tyle w Jego Słowie, aby to rzeczywiście wiedzieć. I dlaczego przy Jego tronie przez eony czasów te postacie śpiewają antyfonalną pieśń: „Święty, Święty, Święty”?

Jeśli ujdzie twojej uwadze kim On jest w Swej rzeczywistej tożsamości – stracisz wszystko. Po prostu spytaj nieskruszony kościół Laodycejczyków z Obj. 3. Jezus nie stworzył, ani nie głosił Religii Nicei.

Mark Galli
jest świętym, który tworzy chrześcijańską historię. Wierzę, że w podobnym wymiarze jak Christianity Today. Korespondujemy ze sobą, ponieważ on nie stoi na uboczu. Jest prawdziwym żołnierzem. Zawsze cenię jego otwartość i równowagę. Poniższy fragment wart jest rozważenia. 

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – 

Czy Jezus był okrutny? 

Mark Galli „Christianity Today”

Gdy Jezus działa czy mówi ostro, wydaje się, że jest niemiły, lecz nie jest to dalekie od miłości. Pan zaczyna swoją służbę jako raczej wymagający rabbi. Nagle pojawia się przed dwom grupami rybakówi surowo nakazuje im: Pójdźcie za mną! (Mk 1:16-20). Nakazuje obłąkanemu mężczyźnie, żeby się zamknął i powoduje, że ten zwija się w cierpieniu (Mk 1:25-26). Po tym, gdypomógł bezradnemu trędowatemu, Marek mówi przygroziwszy mu, zaraz go odprawił (Mk 1:43).

Grecki zwrot stojący za „przygroziwszy mu” może oznaczać: „ostro zdemaskować” lub „zbesztać”. Zwrot „zarazodprawił” jest tłumaczeniem z greckiego słowa ekballo, które w innym miejscu jest tłumaczone jako „wypędzić” lub „wyrzucić”. Proste czytanie tego tekstu sugeruje, że Jezus zbeształ go i wyrzucił. Nic dziwnego, że niektóre starożytne rękopisy na wstępie opisu tego wydarzenia stwierdzają, że Jezus, zaniepokojony przez tego trędowatego, został poruszony nie „współczuciem”, lecz „gniewem” i to co najmniej zgadza się z ogólnym zachowaniem Jezusa tutaj. 

Nie jest to jakieś niezwykłe zachowanie Mesjasza. Jezus wypędził ludzi zpomieszczenia (ponownie ekballo), aby uzdrowić dziecko, po czym, „ostro przykazał” świadkom tego cudu, aby milczeli (Mk 5:40, 43). Wszedł w spór z Piotrem i na wzajem się gromili(Mk. 8:32-33). Jezus był rozdrażniony tłumem i swoimi uczniami: O, rodzie bez wiary, jak długo będę z wami. Dokąd będę was znosił? (Mk. 9:19). Przeklął drzewo figowe (Mk 11:13-14). Wypędził ludzi ze świątyni (przy pomocy bicza, jak pisze Jan 2:15), poprzewracał stoły i fizycznie zastraszył ludzi, aby uniemożliwić im przejście (Mk. 11:15-17)

Jeśli chodzi o postawę Jezusa wobec autorytetów to trudno nazwać ją szacunkiem. Nazywa Heroda listem (Łk. 13:32), dług karci uczonych w Piśmie i faryzeuszy nazywając ich „ślepymi przewodnikami” i „obłudnikami„(Mat. 23:24-25), i praktycznie przeklina ich mówiąc: jesteście jak groby pobielane, które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i wszelakiej nieczystości (Mat. 23:27). 

Służba Jezusa obfituje w takie incydenty i tak naprawdę jest bez nich nie do wyjaśnienia. Gdyby Jezus był zwyczajnie kochający, współczujący i dobry – gdyby były tylko miły – to dlaczego zarówno  Żydzi jak i Rzymianie mieliby się czuć przymuszeni, aby GO zamordować? 

Naturalnie, nie są to te fragmenty nad którymi medytujemy w porannych czasie społeczności, ani nie zapamiętujemy ich dla inspiracji. Dlaczego więc niepokoi jeśli, czytając dalej, znajdziemy w nich coś budującego? Tak wiec, pomimo takiej ich wagi w Ewangeliach, te fragmenty są nam obce. Jest po temu przyczyna. 

Dziś przylgnęliśmy do Religii Nicei. W tej religii, Bóg jest życzliwym dziadkiem, który przymyka oczy na ludzkie błędy i bez słów wiadomo, że On zawsze rozumie – w końcu ludzką rzeczą jest błądzić, boską przebaczać. 

W szkicu: „Sympatyczny Jezus
Marilyn Chandler McEntyre pisze: „Jedną z najlepszych rodzicielskich chwil mego męża było to, gdy powiedział niemiłe słowo napomnienia do rozkapryszonego dziecka. Potem pochylił się, spojrzał córce prosto w oczy i powiedział: „Słonko, tak właśnie wygląda miłość”. W tym przypadku musiało się jej wydawać, że miłość jest bardzo daleka od sympatyczności”. 

Gdy Jezus odzywa się ostro do uzdrowionego trędowatego, gdy karci faryzeuszy i gdy gromi Piotra, wydawaje się, że jest to bardzo dalekie od bycia miłym, lecz nie było to dalekie od miłości. Mówiąc prosto, gdy Jezus nie jest miły, stara się doprowadzić do tego, aby ludzie zrobili to, co jest właściwe. 

Weźmy tego uzdrowionego trędowatego. Jeśli przyjrzymy się kontekstowi to Jego surowość staje się jasna: 

Mk. 1:43-45 

A  Jezus, przygroziwszy mu, zaraz go odprawił. I rzekł mu: Bacz, abyś nikomu nic nie mówił; ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swoje oczyszczenie ofiarę, jaką nakazał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Ale on, odszedłszy, zaczął rozgłaszać i rozsławiać tę rzecz, tak iż Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, ale przebywał na ustroniu, na miejscach pustych. I schodzili się do niego zewsząd.

Jezus zdaje sobie sprawę z tego, że mężczyzna jest bardzo wdzięczny i chce zrobić coś nadzwyczajnego dla Jezusa, lecz Jezus nie chce tego nadzwyczajnego. On chce, aby mężczyzna zrobił to, co przewidywały ówczesne religijne wymagania (jak zapisano w III Moj. 14). Gdyby rzeczywiście chciał zrobić coś dla Jezusa, to wykonałby to zgodnie z księgą i w ten sposób okazał zwierzchnikom, że Jezus nie łamie Prawa (oskarżenie, o którym Jezus wiedział, że wcześniej czy później się z nim zetknie) a to pozwoliło by Jezusowi kontynuować jego służbę w miastach Galilei. 

Komentator Pisma, Ben Witherington, mówi, że uzdrowiony trędowaty: „przyniósł świadectwo o czymś złym, w zły sposób” . Tak więc Jezus nie mógł już wejść do miast a więc i synagog – domów chwały i wykształcenia, bogato symbolicznego miejsca, gdzie wolałbym przemawiać o wypełnieniu czasów dla Izraela. Teraz ludzie zaczęli oblegać go, nie po to, aby słuchać przesłania, lecz aby uzyskać uzdrowienie ze swoich chorób. 

Różne odmiany tego samego – Jezus pragnący, aby inni zrobili coś właściwego – widać w zgromieniu przez Niego hipokryzji faryzeuszy i ignorancji Piotra. Jezus jest mniej niż miły, ponieważ ludzie są często źli i głupi, i muszą zostać wyszarpnięci ze swego odurzenia. Mówiąc prosto: „Pan karci tych, których miłuje” (Heb. 12:6). 

Taka konfrontacja jest czymś więcej niż udzieleniem ludziom pomocy, aby zrobili to co właściwe. Służy to również pogłębieniu naszych wzajemnych relacji. W ten sposób Paweł mówi kościołowi w Kolosach: Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich . . . (Kol. 3:16), równocześnie, w tym samym miejscu ostrzegając ich: przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości (Kol. 3:14). Paweł tęskni do głębszej, intymnej jedności w kościele i ta intymność jest wprowadzana przez różnego rodzaju zachowania takie jak: współczucie, dobroć, pokorę,łagodność i cierpliwość (Kol. 3:12), lecz również przez zachętę do napominania jedni drugich.

Małżeństwa wiedzą, kiedy ich relacje wchodzą w głębszą intymność: to jest wtedy, gdy zaczynają się regularnie sprzeczać. Rzeczywiście, wiele argumentów nie ma nic wspólnego z miłością, lecz mnóstwo z nich tak. Często zaczyna się od tego, że jedno z małżonków ma niewygodny obowiązek przekazania drugiemu: „Zrobiłeś coś źle”. 

Może to być powiedziane w najbardziej miły tonie, lecz rzadko kiedy miło się tego słucha i zazwyczaj prowadzi to do „konwersacji”, która staje się mniej niż miła. Strona, która zaczyna całą sprawę musi mieć wiele odwagi, stąd większość par nie robi tego, dopóki nie zajdą nieco dalej w swych relacjach, gdy już są całkiem pewni, że ta druga strona nie wyjdzie bezceremonialnie. Są wtedy gotowi zaryzykować sprzeczkę, ponieważ wiedzą, że dopóki ich relacja nie posunie się w stronę tego co nie-miłe, ich miłość nigdy nie pogłębi się. 

Święci, jesteśmy o jeden dzień bliżej Domu i Pana! Kochajmy Go z całego serca!

раскрутка

Sympatyczny Jezus

Bracia,

Gdyby przybył do was ktoś z rzeźbionym wizerunkiem jakiegoś bóstwa, któremu cześć oddaje, to jak byście to nazwali? Co ważniejsze, w jaki sposób nasz niebieski Ojciec nazywa to w Swojej Świętej Biblii. Jeśli ktoś, kto głosi, że jest uczniem Wszechmogącego Świętego Majestatycznego kształtuje sobie boga, którego podobieństwo niewiele ma wspólnego z tym Jedynym, który pozostawił po Sobie zapis, jak zareagowalibyśmy? 

Totem jest obrazem rzeczy, które wymyślają ludzie. Na Zachodzie, Jezus, którego najczęściej się widzi, o którym mówi i którego „uwielbia” (a zasadniczo, głośno śpiewa pieśni stale i wciąż przez kilka godzin w tygodniu) wygląda i działa podobnie jak ludzie Zachodu. Jest to demoniczny akt samo-uwielbienia. Czy nie jest to tworzenie następnego Amerykańskiego Idola?”
(„idol” w j.ang. Znaczy bałwan – przyp.tłum.)

Mark White

Obj.22:15: 

Na  zewnątrz (nieba i wrzuceni do wiecznego jeziora ognistego z diabłem i  jego aniołami) są psy, czarownicy i wszetecznicy, i zabójcy, i BAŁWOCHWALCY, i wszyscy, którzy miłują kłamstwo i czynią je

Jak Piłat musiał  zastanawiać się, kim jest ten człowiek, którego zwą Chrystusem? 

Oto jest próbny  materiał, który powinien wstrząsnąć nami ku pełnemu zderzeniu z rzeczywistością:

Coś więcej: Tu nie chodzi o to, aby być miłym!

Czasami miłość jest ostra, twarda, pogmatwana i wydaje się, że krzywdząca.

Marilyn Chandler McEntyre 

Christianity Today, 13 października 2000 


– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

 Jakiś czas temu przeczytałem synoptyczne Ewangelie z grupą studentów literatury, w której tylko nieliczni twierdzili, że są „znośnie zaznajomieni” z tymi księgami. Przebyliśmy drogę przez historię narodzenia, Kazanie na Górze, cuda i nauczanie. Zmagaliśmy się z niektórymi „twardymi powiedzeniami” i niepokojącymi zdarzeniami, takimi jak uschnięcie drzewa figowego i wpędzenie demonów w świnie. („To były niewinne świnie! – ktoś zaprotestował. – Należały do jakiegoś niewinnego farmera!”). Byłem zadowolony z tego, że pojawiła się szansa na uzyskanie czegoś z szokujących wartości tych historii, tak często spłaszczanych w staraniami, aby je byłby bardziej apetyczne. 

Gdy lekcja na temat Ewangelii dobiegała końca, zapytałem chrześcijan: „W jaki sposób czytanie tych wydarzeń z życia i służby Jezusa zmieniło wasze zrozumienie Go?”

Uniosła się jedna ręka: „Nie wiem, jak to dokładnie ująć. – zastanawiała się młoda kobieta. – Lecz nie jest to ten Jezus, z którym dorastałam. Nie wydaje się taki bardzo . . .sympatyczny”.

Bez  wątpienia myślała o powikłaniach spraw ze świniami, drzewem figowym, może o pytaniu: „A kto jest matką moją?” czy nazwaniu Piotra Szatanem. Pomimo starannych wyjaśnień, to co nadal ją niepokoiło to była nieuprzejmość Jezusa. Pomyślałem chwilkę, co znaczy: modliłem się o właściwą odpowiedź na to, co wydawało mi się niewinnym, jeśli nie zabawnym strapieniem. Powiedziałem jej: „Tu nie chodzi o to, aby być sympatycznym”. Sympatyczność to nie to samo, co świętość. „Bóg jest miłością” nie znaczy „Bóg jest sympatyczny”. Czasami Bóg wcale nie jest sympatyczny – nie według naszych standardów. 

Rzeczywiście, jako chrześcijanie powinniśmy mniej starać się być sympatycznymi, a  bardziej, aby kochać sprawiedliwie. Jedną z najlepszych rodzicielskich chwil mego męża było to, gdy powiedział niemiłe słowo napomnienia do rozkapryszonego dziecka. Pochylił się, spojrzał córce prosto w oczy i powiedział: „Słonko, tak właśnie wygląda miłość”. W tym przypadku musiało się jej wydawać, że miłość jest bardzo daleka od sympatyczności. 

Wiele nie rozwiązanych konfliktów w kościołach w rzeczywistości może brać się stąd, że za bardzo starami się być sympatyczni (mili dla siebie – przyp.tłum.). Starając się o to, aby inni czuli się dobrze, możemy lekceważyć trudniejszą sprawę uczenia się, głęboko i szczegółowo, tego, jak może wyglądać miłość. Miłość angażuje nas w „skandal wdawania się w szczegóły”. Miłość stara się rozeznawać, co należy w danej chwili zrobić, na poziomie o wiele głębszym niż towarzyska wrażliwość. Czasami jest twarda, ostra, pogmatwana i wydaje się być krzywdząca. To czego miłość wymaga a rodzicie wykonują, może być bardzo różne w zależności od różnych dzieci.

Wszyscy mamy jakieś pojęcie o tym, jakie są koszty tego, gdy rodzice za bardzo starają się być mili dla źle zachowującej się latorośli. W kościelnej społeczności, jak w rodzinie, nadmiar sympatyczności może maskować konflikty, które należałoby zdrowo przewietrzyć, uważnie mediować i cierpliwie negocjować. Niewiele jest takich  zborów, które wiedzą jak tolerować głębokie różnice i rozmawiać o nich bez uciekania na bezpieczny grunt, gdzie każdy może być sympatyczny (miły). 

Lecz miłość nie zawsze jest – i tylko – miła. Miłość jest cierpliwa, a cierpliwość nie jest tym samym, co pasywność. Miłość jest dobra, a dobroć to nie to samo co łagodzenie. Jednym z powodów do ponownego czytania listów Pawła, jest nauczenie się czegoś o miłości od męża, który porzucił świetny układ wraz z tanią łaską podobania się wszystkim, na rzecz ewangelii. 

Paweł nie wyruszał, a by „zdobywać przyjaciół i wpływać na ludzi” choć miał zarówno głębokie przyjaźnie jak i poważny wpływ. Spierał się również z Piotrem, dyskutował i przestrzegał błądzące kościoły i wymieniał ich grzechy bez nadmiaru taktu. 

Energia jego miłości wychodziła znacznie poza zwykłą dyplomację i wymagała tego rodzaju odwagi, którą trudno rozwinąć, gdy uprzejmość oferuje takie poczucie bezpieczeństwa, afirmacji i dobra wszystkim wokoło. 

Moją receptą na nadmiar uprzejmości, poza poważnym spojrzeniem na Nowy Testament, jest przeczytanie kilku krzepkich, wesołych, zgryźliwych historii Flannery O’Connor. Trudno jest zapomnieć i przebaczyć jej sympatycznym chrześcijańskim damom. Ukształtowały Jezusa na swój własny obraz: Jezusa, który całkowicie aprobuje ich zamiłowania, osądy i społeczne skłonności. 

O’Connor daje do zrozumienia, że nie będzie miejsca na ich upodobania w królestwie niebieskim. Będą musiały zostać oczyszczone ze swojej uprzejmości. Nalegając na to, że sentymentalizm jest bardzo pokrewny sprośności, wykorzystuje swoja fikcję do ukazania grzechu zadowolonej z siebie uprzejmości podobnej do grobów pobielanych. 

Jesteśmy wezwani do tego, żebyśmy byli „czuli i przebaczający sobie na wzajem”, współczujący z cierpieniem innych, abyśmy wyczuwali punkt widzenia innych, liczyli się ze swymi własnymi ograniczeniami, modlili się o łaskę uzdrowienia, nie zbaczali na ciężkie zajęcie zwracania uwagi na zranienia, gniew czy zamieszanie i starali się o autentyczne pojednania. 

To zadanie wymaga czegoś o wiele więcej niż uprzejmości; ono wymaga tego, abyśmy byli zarówno twardego umysłu, jak i czułego serca, abyśmy czasami stawali „twarzą w twarz”, jak i byli wrażliwi na serce innych. Czasami nawet może to wymagać, abyśmy byli całkowicie ekscentryczni, no, co najmniej jeśli mamy wierzyć słowom O’Connor: „Powinieneś poznać prawdę – ostrzegała. – a prawda zrobi z ciebie dziwaka”. 

Święci, jesteśmy o jeden dzień bliżej Domu, i Jego! 

Kochajcie Go z całego serca! 

******************************************************************

раскрутка