Jeszcze nie w domu
Greg Laurie
„Ponieważ ten świat nie jest naszym stałym domem, wyczekujemy domu, który dopiero nadejdzie”
(Hbr 13:14).
Słyszałem historię o starym małżeństwie misjonarzy, którzy od lat służyli w Afryce i wracali do domu na emeryturę. Ich zdrowie było w złym stanie i nie mieli emerytury. Okazało się, że tym samym parowcem, którym płynęli, był bardzo znany pasażer, prezydent Teddy Roosevelt, który wracał do domu z polowania. Gdy pasażerowie wysiedli, wokół zebrał się tłum wielbicieli. Wszyscy byli tam, aby powitać prezydenta Stanów Zjednoczonych. Grała orkiestra, a wiwaty tłumu były ogłuszające.
Ale kiedy para misjonarzy zeszła na ląd, nie grała dla nich orkiestra. Nie było oklasków. Nie było nikogo, kto by ich powitał – ani jednej duszy. Zniechęcony mąż ukrył twarz w dłoniach i jęknął: „Boże, nie spodziewałem się orkiestry ani parady, ale ktoś mógł się tym zająć i powitać nas w domu”.
Słysząc to, jego żona spojrzała na niego i rzekła: „Kochanie, jeszcze nie wróciliśmy do domu”.
Jednym z kosztów naśladowania Chrystusa jest wyzwanie życia w miejscu, które nie jest naszym domem. To stwarza nieuniknione napięcie. Nie możemy ignorować naszych ziemskich obowiązków. Musimy angażować się w wiele różnych aspektów życia na tej planecie. Jednocześnie nie możemy czuć się zbyt komfortowo w naszym ziemskim otoczeniu. Musimy trzymać się z daleka od dominujących postaw i priorytetów tego świata. I musimy mieć jedno oko skierowane na nasz wieczny dom, aby nigdy nie stracić z oczu naszego ostatecznego celu.
Słowo Boże jasno mówi, że wierzący nie są jeszcze w domu, ale pewnego dnia tam będą. Autor Listu do Hebrajczyków napisał: „Albowiem ten świat nie jest naszym trwałym domem, lecz oczekujemy domu przyszłego” (Hbr 13,14).
Nie mamy wpływu na czas naszego ostatecznego powrotu do domu. Bóg wezwie nas do domu zgodnie ze swoim harmonogramem. Naszym zadaniem, aż do tego dnia, jest wierne korzystanie z możliwości i zasobów, które nam dał. Są ludzie, którzy po prostu „idą na całość” jako chrześcijanie. Podejmują ryzyko dla Boga. Chcą dla Niego dokonać wielkich rzeczy. Oddają Mu wszystko, co mają. Są też inni, którzy chcą służyć Panu, ale w bardziej ostrożny i rozważny sposób. Niektórzy podpalają świat, podczas gdy inni wciąż szukają partnera.
Bóg wyposażył nas na naszą wędrówkę po tym świecie. Musimy skupić się na wierności Jemu i korzystaniu z darów, możliwości i zasobów, które nam dał. Ten świat może nie być naszym domem, ale póki tu jesteśmy, możemy wiele w nim zmienić.
Pytanie do refleksji: Jak radzisz sobie z wyzwaniem życia na co dzień w miejscu, które nie jest twoim domem?