Czy Abba torturuje w nieskończoność sługę, który nie przebacza?

Richard Murray
Mamy tutaj do czynienia z pozornie trudnym do pogodzenia z dobrocią Bożą tekst. Niemniej, proponuję, abyśmy go czytali jako „tekst otwarty” W ten sposób, szczególnie w przypadku przypowieści, Jezus pobudza nas do zaangażowania się w tekst, wejścia weń i rozwinięcia go, podobnie jak robiły to lepiej lub gorzej poprzednie pokolenia. On zachęca nas do tego, aby „odświeżyć i uzgodnić” to tak, abyśmy wiedzieli. Co Jezus mówi do nas „dziś, tutaj i teraz”.

Zastosujmy więc to podejście do Ewangelii Mateusza 18:21-35, do przypowieści o nie przebaczającym słudze. Całość zaczyna się od rozmowy Jezusa z Piotrem i Jego odpowiedzi na pytanie: „Ile razy mam przebaczać?”, na co Jezus mówi, że do 77 razy.
Przypowieść zaczyna się dobrze; Król okazuje miłosierdzie pewnemu dłużnikowi całkowicie przebaczając mu dług. Niemniej, pod koniec pojawia się niepokojący fragment po tym, gdy tenże sługa nie przekazał tego przebaczeniu innemu, który był jego dłużnikiem.

Mt 18:31:
A współsłudzy jego widząc to, co zaszło, zasmucili się bardzo i poszedłszy, opowiedzieli panu swemu wszystko, co się stało. Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu: Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą? I rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług. Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie odpuści z serca swego bratu swemu”.

Myślę, że problemem jest to, że zazwyczaj czytamy ten fragment literalnie, innymi słowy: „tekst zamknięty”.
Oznacza to, że nie wchodzimy w narrację tak, jakby to rzeczywiście miało miejsce.

Stajemy poza tekstem, jak bezosobowy interpretator. W przeciwieństwie do tego, otwarty tekst pozwala nam wejść do wewnątrz jako główny uczestnik, aby przyjrzeć mu się tak, jak prawdziwy aktor. Oto taki tekst jest uważany za niekompletny dopóki nie zwiążemy się z nim i nie dodamy swego uczestnictwa.
Tak więc, zaangażujmy się w tekst. Co Jezus miał na myśli, mówiąc, że Ojciec potraktuje nieprzebaczającego sługę w taki sam sposób jak ten król. Czy chodziło Mu o to, że Jego Abba całkowicie ci przebacza, jak na początku tej historii, czy też w gniewie cofa swoje pierwotne przebaczenie ponieważ postąpiłeś jak hipokryta? Jak Bóg może w jednej chwili CAŁKOWICIE przebaczać nam wszelkie grzechy, a następnie CAŁKOWICIE cofnąć i żądać spłaty całego długu tylko za jedno naruszenie, z powodu którego wszyscy będziemy nieskończenie torturowani prawdopodobnie na zawsze?


To są trudne pytania, na które z pewnością przy pomocy martwej litery odpowiemy źle. Pismo musi pozostać dla nas otwarte, że odkrywa nasze najgłębsze motywacje i stara się oddzielić naszą duszę od naszego Ducha.

Jeśli zachowamy otwartość tekstu to zobaczymy, że sami wchodzimy w tą narrację. Stajemy się ?czarnym charakterem?, który ma możliwość skonsultowania się z Jezusem. Nasza reakcja i wkład stają się istotne, jeśli naprawdę zaangażujemy się ten tekst i wejdziemy w jego najlepsze znaczenie ?

W miarę jak sytuacja rozwija się, słuchacze przypowieści prawdopodobnie wiwatują na cześć króla za poczucie karzącej sprawiedliwości. Czy przyjmujemy to z radością razem z ich żądzą karzącej sprawiedliwości, czy też zaniepokoją nas implikacje działania króla, który w gniewie cofnął przebaczenie, sprawiając, że staje się ono łatwo odwołalne i darem łaski całkowicie warunkowym. Co więcej, nie tylko król je odwołuje, lecz sprowadza na przestępcę brutalne tortury do czasu, aż długo będzie w pełni spłacony.
Potencjalne implikacje, jeśli chodzi o charakter Boga, są tutaj przerażające:

Przede wszystkim, Bóg przedstawiony jest jako lichwiarz i weźmie żonę i dzieci w niewolę dopóki dług mężczyzny nie zostanie spłacony (18:24-27):
Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował”.

Czy ten opis pasuje do Abba gdziekolwiek indziej, gdzie Jezus o Nim mówi? Król litościwie uwalnia spod zniewalającego sądu całą rodzinę swego sługi? Gdy narodził się Jezus, aniołowie ogłaszali: „Pokój całej ziemi i dobra wola dla ludzi!” Nie mówili: „W porządku, wszyscy spłacą to, co są winni, lub wy i całe wasze rodziny zostaniecie sprzedani, a wy sami torturowani, aż wszystko zostanie mi w pełni spłacone”.

Oczywiście, że nie!
Co więc ta przypowieść stara się nam powiedzieć? Czy znajdujemy się w tej historii, aby rzucić wzywanie zachowaniu króla i poprawić jego reakcję dzięki lepszemu czytaniu Pisma? Sam Jezus po prostu powiedział w latach poprzedzających tą przypowieść, że MY sami mamy przebaczyć naszemu bliźniemu 77 razy.

Czy, jeśli – dziś, tutaj i teraz – mamy dotrzeć i mieć udział w tej historii jako otwartym tekście, jesteśmy gotowi, jako „uzdolnieni (przez Pana) słudzy Nowego Przymierza” (2Kor 3:6). TERAZ upoważnieni do zadawania pytań i przedstawiania sugestii Jezusowi, który zamieszkuje teraz nasze sumienie. Czy możemy skonsultować się z zamieszkującym w nas Chrystusem, jak ten tekst nawiązuje do Jego nauczania na temat przebaczenia w innych miejscach.

„Chodźcie, pomyślmy razem” – zachęca nas Pan. Czy nie powinniśmy uchwycić się Go w tej sprawie?
Na przykład, jeśli mamy być „doskonali, jak doskonały jest nasz Ojciec w Niebie” (Mt 5:48) to jak mamy przebaczać innym „siedemdziesiąt siedem razy” (przenośnia oznaczająca nieskończone przebaczenie)? Król przebaczył słudze tylko jeden raz – nie 77. Fakt, że był to ogromny dług, lecz stało się to tylko jeden raz. Mówiąc ściśle, na poziomie dosłownym, ta przypowieść maluje obraz Króla jako lichwiarza, który najpierw domaga się pełnej spłaty, gotów poddać w niewolę żony i dzieci, aby wymusić spłatę długu, lecz ustępuje chwilowo tylko wskutek rozpaczliwego błagania na kolanach. Niemniej to przebaczenie jest mocno warunkowe i odwołane natychmiast przy pierwszej popełnionej hipokryzji.
Bez ostrzeżenia, bez drugiej szansy, bez wyjaśnień – po prostu zły król torturuje człowieka, który ośmielił się zachować jak hipokryta.
Wielu czytających ten fragment jako tekst zamknięty, przyjmuję, ze ten sługa dostał to, na co zasłużył – cofnięcie przebaczenia i nieokreślone tortury.
„Jednak, to właśnie w tym miejscu musimy zatrzymać się i przyjrzeć się ponownie. Dlaczego, jako słuchacze, jesteśmy rozeźleni na zachowanie niesprawiedliwego sługi? Dlaczego cieszy nas decyzja tego króla? Jeśli ten król jest metaforą Boga, to co to za Bóg, które w gniewie cofa Swoje przebaczenie i potępia kogoś na wieczne tortury? Jeśli od nas, jako chrześcijan, oczekuje się przebaczania siedemdziesiąt siedem razy, to dlaczego Bóg tego nie może? Czy jest możliwe, aby nasza gniewna reakcja na zachowanie niesprawiedliwego sługi wskazywała na naszego własnego nieprzebaczającego ducha? Być może my, jako słuchacze, musimy zbadać nasze własne serca i pokutować z twardego osądzania innych” – Jirair Tashjian, The Christian Resource Institute, 2013.

Może w tym wszystkim Jezus ośmiela się rozbierać na części nasze dosłowne czytanie i zamiast tego wprowadza, angażuje i rozwija tekst tak, aby lepiej pasował do charakteru Jego Abba.

Przy pewnej okazji Jezus rzuca wyzwanie innym, aby nie zgadzali się z nim czy Jemu rzucali wyzwanie. Odmawia uzdrowienie córki Syrofenicjanki, w trakcie rozmowy nazywa ją „psem” uznając za niegodną uwolnienia. Wyraźnie widać, że chciał, aby się z Nim zetrzeć, zatrzymać.

Pomimo tego, że uznaje swoją niegodność i podobieństwo do psa, w wersach 21-28 (Mt 15), wprowadza korektę twierdząc, że mimo wszystko jest godna uzdrowienia dlatego, że znajduje się tak blisko Pańskiego stołu zaopatrzenia. Wiedziała, że natura Pana jest lepsza i jaśniejsza od tego „NIE”, które zdawało się oferował jej Jezus. I JEZUSOWI PODOBAŁO SIĘ TO! „”O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka była zdrowa” (w. 28).

Co więc ten fragment oznacza? Myślę, że chodzi po prostu o to, że nasze nieprzebaczenie oplata naszą zdolność do ZROZUMIENIA Bożego przebaczenia. Daje to miejsce Szatanowi na wkroczenie, uciskanie i torturowanie naszych dusz potępieniem – potępieniem siebie, potępieniem innych i potępieniem Boga.
Jeśli przywdziejemy umysł Chrystusa, przebaczamy wszystkim ludziom siedemdziesiąt siedem razy. Jeśli jednak przywdziejemy umysł nieprzebaczenia, torturujemy siebie siedem razy siedemdziesiąt. Nieprzebaczenie, mówiąc prosto, wyklucza nas z działania w Królestwie Bożym.

Po pierwsze: wypacza nasze postrzeganie Boga. Dla czystych i przebaczających Bóg jawi się jako czysty i przebaczający, lecz dla pokrętnych Bóg jest pokrętny i bezlitosny (Tyt 1:15, 2Sam 22:27). Nic nas tak nie wynaturza jak nieprzebaczenie i gniew. Tak więc, wypacza nasz obraz Boga w taki sposób, że staje się on gniewnym katem, który mści się za nas miażdżąc tych, którzy nas ranią. To z kolei zatruwa sposób w jaki czytamy Biblię, jak modlimy się i w co wierzymy.

Po drugie: nieprzebaczenie wypacza nasze patrzenie na siebie nawzajem, tak JAK GDYBY gniew skierowany wobec kogokolwiek mógł osiągnąć COKOLWIEK dobrego. Nieprzebaczenie prowadzi tylko do potwornych i skalanych myśli przeciw naszym bliźnim, których naszym powołaniem jest kochać, a nie czuć wstręt.

Ostatecznie, jeśli nie przebaczymy innym, nie jesteśmy w stanie przebaczyć nawet sobie samym. Ostatnio przeżywałem toksyczne nieprzebaczenie w stosunku do pewnych ludzi, z którymi doświadczyłem czegoś niesłychanie gorzkiego. Im więcej karmiłem nieprzebaczenie tym bardziej przeżywałem wstręt wobec siebie i nieprzebaczenie, które gwałtownie gromadziło się nade mną, za mój udział w tej sprawie. Pomimo, że intelektualnie wiedziałem, że Pan mi przebaczył, pozwalałem na to, aby nieprzebaczenie wobec innych jątrzyło się w moim sercu w sposób niekontrolowany, a mój wewnętrzny wstyd potęgował się do tego stopnia, że mamrotałem w ciągu dnia: „Proszę, przebacz mi” z każdym oddechem. Jakże jest to szalone?

Ostatecznie, przechowywanie nieprzebaczenie doprowadzi do zniekształcenia każdego naszego impulsu i idei. Lekarstwo? Przyoblecz umysł Chrystusa i przebaczaj wszystkim ludziom ich przestępstwa wobec ciebie. Stawka jest tak wielka: nasz obraz Boga, nasze widzenie innych i nasze postrzeganie samych siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.