Category Archives: Murray Richard

Moje podejście do teologii

Richard Murray

Mam nieco inne podejście do teologii.

Eschatologia nie wprowadza porwania.
Eklezjologia nie dzwoni moim kościelnym dzwonem.
Biblijny Krytycyzm niewiele wpływa na moją inspirację.

Pozwólcie, że powiem wam, co pompuje moją duchową pasję.

Teologia praktyczna. Praktyczny mistycyzm.
Praktyczna mądrość. Praktyczna miłość.
Praktyczna moc. Praktyczna łagodność.

Co mam na myśli, mówiąc „praktyczny”. Po prostu, coś do czego mogę „się odnieść” i z czego „zaczerpnąć inspiracje”.

Teologia, której można dotknąć, spróbować, poczuć. Teologia z biciem serca.
Teologia, która nie wali cię po głowie, nie uderza poniżej pasa.
Teologia, która ogrzewa serce, pobudza umysł i ożywia ciało.
Teologia, która nie kieruje mnie ku osądzaniu cudzych motywacji, lecz do oczyszczania własnych.

Jeśli jest to teologia, której nie mogę wykorzystać DZIŚ i TERAZ w praktyczny sposób w mojej drodze z Bogiem, aby stawał się dla Niego miłującym synem, nie jestem nią zainteresowany.

Nie możemy żerować na cudzej teologii. Jeśli nie jesteśmy w stania na tyle zrozumieć naszej wybranej teologię, aby przyjąć za własną, zastosować i stale czerpać z niej życie, to po prostu nie ma ona w sobie „praktycznej” wartości.

Teologia, aby była prawdziwa, musi być faktycznie praktyczna, musi być, ponad wszystkim innym, osobista. Nic nie może być bardziej osobiste. Praktyka czyni mistrza.

Elihu, Chrystus ukryty w Księdze Joba

Richard Murray

To zdumiewające, że w całej Księdze Joba tylko JEDNA osoba wychodzi bez uszczerbku jako prawdziwy prorok Bożej natury. Nie jest to Job, który błędnie powiedział: „Tak czy owak On mnie zabije, już nie mam nadziei; jednak swojej sprawy będę przed nim bronił” (Job 13:15), Nie jest to żona Joba, która okrutnie rzekła do niego: „Przeklnij Boga i umrzyj” (2:9). Nie są to również jego trzej przyjaciele, którzy „nie mówili prawdy” o Panu (42:7-9).

Nie, jedyna osoba, która w ciągu 40 rozdziałów mówiła właściwie to Elihu. Był z nich wszystkich najmłodszy. Miał mówić jako ostatni. Był jedynym z mówiących, którego Bóg nigdy nie zganił za błąd. W rzeczywistości, jego wspaniała przemowa w rozdziałach 32-27 proroczo przyspieszyła obecność Pana w rozdziale 38. Taka właśnie powinna być prorocza wypowiedź – łączyć słuchaczy z manifestującą się obecnością Boga. Pod tym względem Elihu jest starotestamentowym TYPEM Chrystusa, tego, który objawia prawdziwą naturę Ojca wszystkim zmieszanym religijnym umysłom swoich czasów.

Zanim spojrzymy na istotę tego, co powiedział, warto zrobić „podsumowanie” Joba i jego trzech przyjaciół, Elifaza, Bildada i Sofara. Tak naprawdę jest to bardzo proste. Przyjaciele Joba , mając różne teologiczne wyjaśnienia wierzyli, że Job ZASŁUŻYŁ sobie na utrapienie, które mu Bóg zesłał. Mówili, że Bóg miał prawo uciskać Joba, z powodu jawnych bądź ukrytych grzechów. Bóg, wierzyli, nie zesłałby gniewu, gdyby nie miał po temu w jakimś stopniu powodu. Sam fakt, że Bóg zesłał je, bez względu na to jak sprawiedliwe na zewnątrz wyglądało jego życie, był tego dowodem.

W przeciwieństwie do nich, Job argumentował, że nie zasłużył na takie zniszczenie. Wierzył, że był sprawiedliwy i nie zasługiwał na cierpienia w tym czasie. Większość naukowców jest przekonanych, że cała Księga Joba mieści się w okresie 9 miesięcy.

  • Główną linią argumentacji przyjaciół Joba jest to, że on sam zasłuży na cierpienie.
  • Główną linią argumentacji Joba było to, że nie zasłużył.
Continue reading

Boży dylemat

Richard Murray

Oto jaki jest Boży dylemat z komunikacją z nami.

Jak Bóg, który wypowiada wyłącznie słowa miłości, światłości i życia, może skutecznie porozumiewać się z ludźmi, którzy zdecydowali się słyszeć wyłącznie potępienie, strach i śmierć?

Każda „oferta życia” dana przez Boga jest odbierana przez człowieka jako „groźba śmierci”. Każde „nawoływanie” Boże jest przez człowieka przerabiane na „potępienie”. Zawsze, gdy Bóg wzywa do „czasu pochwały” człowiek degeneruje to do „czasu użalania się nad sobą”.

Odnowienie umysłu polega na tym, że Bóg nasze dusze „wyposaża w nowe narzędzia” , aby nauczyć nas nowego języku – języka ŻYCIA W CHRYSTUSIE JEZUSIE, abyśmy byli w stanie odkryć dobrą, doskonałą i akceptowalną wolę Bożą w każdej dziedzinie naszego jestestwa.

Ten język mówi wyłącznie w terminach światłości, a NIE ciemności.
Ten język mówi wyłącznie w terminach życia, a NIE śmierci.
Ten język mówi wyłącznie w terminach miłości, a NIE gniewu.

Gotowi do nauki? Płynnie? Gruntownie? Jeśli tak, to musimy wyrzec się śmierci jako naszego pierwszego i podstawowego języka. Tutaj nie wypowiada się słów śmierci! Śmierć jest teraz martwych językiem. Nie ogłaszamy śmierci. Nie myślimy w kategoriach śmierci. Nie czcimy śmierci. Śmierć jest dla nas wrogim językiem, więc już nigdy więcej nie akceptujemy go jako naszego rdzennego języka.

L’ Chaim! Do Życia!

Typy i anty-typy

Richard Murray

Chciałbym, aby na mojej chrześcijańskiej drodze nauczono mnie wcześniej tej dynamiki typów/anty-typów. Oszczędziło by mi to tak wiele konsternacji i frustracji przy czytaniu Biblii.

Zasadniczo, gdy dobrze rozumiemy to, co Biblia nazywa „typami” i „anty typami”, znajdujemy się na nowych orbitach rozumienia Pisma i radości. Orientowanie się w tych dwóch terminach nie tylko pozwala, lecz zaleca nam, abyśmy”przekształcali starotestamentowe wersy tak, aby lepiej pasowały do nowotestamentowej prawdy.

Natychmiast pojawia się pytanie:

Jakim prawem „przekształcamy” znaczenie ST (alegoryzując go), aby pasował do nowotestamentowego światła?

Otóż, dzięki autorytetowi samego Nowego Testamentu, który regularnie informuje nas o tym, że Stary Testament przedstawia nam „obrazy pozorne”, których celem jest zaproszenie nas do przekształcania ich w „rzeczywiste/prawdziwe obrazy” Chrystusa.

Zacznijmy od prostego przykładu:
Hbr 9:24
Albowiem Chrystus NIE WSZEDŁ do świątyni ZBUDOWANEJ RĘKOMA, która jest ODBICIEM/obrazem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga…”

Oto tutaj mamy do czynienia z „typem”, wirtualnym czy symulowanym, obrazem uczynionym ręcznie, który wskazuje czy przypomina, bądź jest cieniem, jakiegoś rzeczywistego boskiego aspektu Królestwa Chrystusa. Niemniej, NIE jest to rzeczywiste królestwo. Chrystus NIGDY nie wszedł do fizycznego Miejsca Najświętszego znajdującego się w jerozolimskiej świątyni. Tak więc, tym WIRTUALNYM „obrazem” jest tutaj Święte Świętych w jerozolimskiej świątyni, LECZ nie jest to RZECZYWISTE Święte Świętych, które znajduje się obecnie wyłącznie w niebie – niebie, które teraz mieszka w nas.

Continue reading

Tajemnica Jana Chrzciciela

https://web.facebook.com/richard.murray.1840


Richard Murray

Przyjrzymy się dwóm tajemnicom dotyczącym Jana Chrzciciela

Zaprawdę powiadam wam: Nie powstał z tych, którzy z niewiast się rodzą, większy od Jana Chrzciciela, ale najmniejszy w Królestwie Niebios większy jest niż on” (Mt 11:11).
Jezus komplementuje Jana w bardzo szczególny sposób. W tym niesamowitym wersie przedstawione są dwie tajemnice.
Po pierwsze: dlaczego Jan Chrzciciel był największym z wierzących Starego Testamentu? Pamiętajmy o tym, że zmarł przed śmiercią Jezusa, zanim poszedł na krzyż i zapoczątkował Nowe Przymierze. Tak więc, był uważany za proroka ST.

Skoro Jezus powiedział, że nie było nikogo większego od Jana to ma to swoje znaczenie i musimy z modlitwą zastanowić się nad tym, dlaczego.

Po drugie: tajemnicą jest tutaj to, że choć Jan był największym, ciągle pozostał najmniejszym w Królestwie Niebios. Innymi słowy: dlaczego najmniejszy nowotestamentowy wierzący jest większy od Jana Chrzciciela?

Dlaczego więc był największym ze starotestamentowych wierzących? Wierzę, że jest tak dlatego, ponieważ jego obraz dobroci Bożej był najmniej zniekształcony. Jego nauczanie często jest pomijane, lecz on dawał ubrania biednym i żywność głodnym. Uczył celników, aby pobierali tylko to, co należne. Uczył żołnierzy, aby nie upokarzali ludzi i byli zadowoleni ze swego żołdu. W skrócie: uczył nas, abyśmy nikogo nie ranili (Lu 3;11-18). Te rzeczy, wraz z chrztem wodnym, pokutą i przygotowaniem serc na przyjście Mesjasza wpłynęło na kształt jego przesłania, w którym zdecydowanie brakowało promocji przemocy i gniewu wśród ludzi.

Jan posiadał Bożą pokorę Mojżesza, bez jego gniewu. Miał Bożą żarliwość Dawida, bez jego skłonności do gwałtu. Jan nie był doskonały, ponieważ bardziej żył swoją własną sprawiedliwością, zamiast polegać na sprawiedliwości Bożej. Z tego właśnie powodu był mniejszy od najmniejszego ze wszystkich nowotestamentowych wierzących, ponieważ my żyjemy w oparciu o Boża sprawiedliwość, a nie własną pod Prawem. Niemniej, Jan Chrzciciel krążył wokół serca Bożego ciaśniej i bliżej niż wszyscy święci ST.

Myślę, że koncepcja „orbity” we wspaniały sposób wyjaśnia różne pozycje starotestamentowych świętych we wszechświecie biblijnego objawienia. Pomaga nam również przedstawić Biblię w zdrowy sposób. W każdym solarnym systemie planety krążą wokół słońca znajdując się w różnych odległościach i pod różnymi kątami. Im dalsza orbita tym bardziej mroźny i przyjazny śmierci klimat, jak na przykład lodowy Pluton. Bliższe, bardziej intymne, orbity pozwalają na cieplejszy i bardziej przyjazny życiu klimat jak luksusowa Ziemia.

Continue reading

Śledztwo kryminalne: CSI Cezarea – Kto zamordował króla Heroda?

Richard Murray

Przy powierzchownym czytaniu wydaje się, że to anioł Pański dokonał zamachu na Heroda, lecz czy tylko w ten sposób można zinterpretować materiał dowodowy? Czy kontekst i podtekst dopuszczają inne, alternatywne odczytanie? Tak, po sprawdzeniu materiału dowodowego, wierzę, że tak.

Proponuję, abyśmy spojrzeli na przyjście anioła Pańskiego jako ostrzeżenie Heroda przed Szatanem, któremu dał niszczący dostęp (bez względu na to czy uważamy Szatana za anioła zniszczenia, czy ciemną kosmiczną niszczącą siłę). Jak strażak raptownie i natarczywie ostrzega nieświadomych mieszkańców płonącego domu: „WYCHODZIĆ TERAZ”, tak ANIOŁ Pański ostrzegał Heroda o tym, że jego duchowy dom jest TERAZ pod szatańskim ogniem, że jest bliski rozpadu i zmiażdży go na śmierć.

W Biblii znajdujemy mnóstwo przypadków aniołów ostrzegających przed zbliżającym się gniewem Szatana. Aniołowie ostrzegali Pawła, Piotra, Józefa, Marię, Lota, Abrahama, Jakuba, Mojżesza i wielu innych przed nieuchronnym atakiem diabła.
Jakoś jednak, ludzkość zawsze ma błędną tendencję do zrzucania winy na posłańca przynoszącego złe wieści. Anioł ostrzegający o nadchodzącym ataku Szatana, często jest oskarżany o to, że przynosi sam gniew. To jest równie szalone, jak oskarżenie bohaterskiego strażaka, który żarliwie ostrzega nas, abyśmy uciekali przed ogniem o to, że faktycznie sam ten ogień rozpalił. Ostrzeżenia, które Pan przekazuje przez aniołów zawsze miały na celu to, aby ci, do których były skierowane, mogli uciec przez zbliżającym się niebezpieczeństwem, czy to przez szybką pokutę, czy to po prostu unikając go.

Sytuacja jest nieco podobna do tego, gdy Paweł został dosłownie strącony z konia przez światłość Pańską, co wskazuje na ogrom grzechu Pawła, który „siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” (Dz 9:1).
Paweł, podobnie jak Herod, został gwałtownie ostrzeżony o wadze swego grzechu. Pan objawił Pawłowi, że prześladował i mordował sługi Boże, a nie Jego przeciwników. Paweł prześladował samego Pana!
Pomimo tego, że powaga grzechu Pawła i Heroda była porównywalne to ich chęć do pokuty już nie. O ile Herod rozpaczał przez pięć dni aż do śmierci, nie znajdując miejsca na Bożą pokutę, Paweł zwrócił się szybko i pokutował w Boży sposób (2Kor 7:9-11, Hbr 12:17). Herod, podobnie jak Ezaw (Hbr 12:17) nie mógł znaleźć płynącej z serca prawdziwej pokuty, podczas gdy Paweł zrobił to. Herod w wielkiej rozpaczy „oddał ducha”, podczas gdy Paweł z wielką radością „przyjął Ducha Świętego”.

Przyjrzymy się teraz niebo bliżej wersetom dotyczącym Heroda. Szatan właśnie miał rościć sobie prawo do życia Heroda, który dał mu do tego prawo popełniając liczne poważne grzechy. Herod, zaczynając od zabijania apostołów przez umieszczeniu siebie w miejsce boga, którego należy czcić, aż do nieoddania Bogu chwały, znalazł się na celowniku szatańskiego ataku.
Tak bardzo odpychał/zasmucał/gasił ochronną obecność Pańska, że był teraz całkowicie wystawiony na pociski diabła. Właśnie miał zostać zrzucony z wysokiej skały pychy, aby rozbić się o diabelskie skały silnego potępienia. Miał dosłownie „wpaść w potępienie diabelskie” (Tym 3:6). Anioł przyszedł, aby potrząsnąć nim, ostrzegając TAK, ABY pokutował, zamiast zostać zniszczonym. Niestety, choć miał pięć dni na pokutę, nigdy tego nie zrobił i umarł.
Opierając się na 12 rozdziale Dziejów Apostolskich wersach 1-25, wielu wierzy, że mówią one o tym, że to „anioł Pański uderzył” i zabił Heroda z zimną krwią. Herod, który był wówczas politycznym królem Izraela, popełnił dwa ważne błędy. Po pierwsze: przeciwstawił się pierwszemu kościołowi, prześladując go przez więzienie i egzekucje wierzących. Po drugie: pozwolił sobie na to, aby czczono go jak boga, nie oddając chwały Panu.

Zastanówmy się nad tym trudnym fragmentem:

„W tym także czasie Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi” .
  Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga. W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia. Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. TRĄCENIEM w bok obudził Piotra i powiedział: Wstań szybko! Równocześnie z rąk [Piotra] opadły kajdany…” (w 1-7).

…Sam zaś udał się z Judei do Cezarei i tam się zatrzymał” (w.19)

„Więc ustalonego dnia, Herod włożył królewskie szaty, zasiadł na trybunie oraz publicznie do nich przemawiał. Zaś mieszkańcy wołali: Głos boga, a nie człowieka. Lecz natychmiast UDERZYŁ go anioł Pana, z tego powodu, że nie oddał chwały Bogu; zatem będąc stoczony przez robaki oddał ducha” (w 21-23 NBG).

Continue reading

Mojżesz

Richard Murray

Wszystko musi się skłonić wobec miłości i światłości Chrystusa, w tym również (szczególnie) nasze czytanie i zrozumienie Pisma.
Biblia w swej istocie nie jest Mojżeszowa, lecz Chrystologiczna.
Kocham i szanuje Mojżesza, lecz miał On poważne problemy. Jeśli nie uznamy jego problemów, będziemy powielać je w sobie samych, a to jest ostatnia rzecz, jakiej Bóg chce dla nas.

Jednym z problemów Mojżesza był gniew. Kolejnym był jego ograniczony rozwój, co czasami powodowało, że miał zniekształcone postrzeganie Boga.
W Księdze Wyjścia 33:18-23 czytamy o tym, że Mojżesz nie mógł zobaczyć 360 stopni dobroci Boga. Gdy próbował zobaczyć dobroć Pana, mógł ją zobaczyć wyłącznie z tyłu i to w pochyle z odległości. Dlaczego? O co tutaj chodziło? Jeśli mielibyśmy zobaczyć czyjś charakter tylko z tyłu i z daleka to można by słusznie kwestionować jak dobrze faktycznie znamy tą osobę.

Powtórzmy: problem z Mojżeszem jest taki, że nie miał pełnego, frontalnego, widzenia Bożej dobroci, która została objawiona wyłącznie w Chrystusie, tak więc nie był w stanie przetworzyć i przejawiać prawdziwej natury Boga, bez zniekształceń. Mojżesz często wypełniał te dziury niewiedzy o naturze Boga własnym gniewem i domysłami.
Brakowało mu sprawiedliwości Chrystusa zamieszkującej w nim tak więc nie rozwijała się u niego zdolność do postrzegania Boga w czystej formie. Mógł być w oparciu o swoją własną sprawiedliwość najlepszym człowiekiem na ziemi, lecz dalej pozostawał przygnębiająco nieodpowiedni do uniesienia i przekazania tej sprawiedliwości, która jest z Chrystusa. Oto przyczyna: Mojżesz miał ogromny problem z GNIEWEM (Lb 20:1-12, Wyj 2:11-14), co w skrajny sposób zatruwało jego możliwość do wiernego odczytania ludziom Bożego charakteru.

Faktem jest, że Mojżesz nie mógł wejść do Ziemi Obiecanej właśnie z tego powodu – w gniewie sfałszował prawdziwą naturę Boga. Znajdujemy tą historię w Księdze Liczb 20:1-2. Bóg polecił Mojżeszowi, aby przemówił do pustynnej skały, w nadnaturalny sposób nakazując jej wydanie z siebie wody dla cierpiącego z pragnienia ludu. Jakiż cud miłości Bożej chciał Bóg pokazać Swemu ludowi!
Mojżesz jednak błędnie zmiksował Boże słowo ze swoją własną frustracją i gniewem na ludzi. Zamiast przemówić do skały, gwałtownie uderzył laską w skałę, dając ludziom wrażenie, że Bóg jest na nich zły i niezadowolony. Woda rzeczywiście wypłynęła, lecz w duchu przerażenia, a nie w duchu respektu i miłości, co było zamiarem Boga. Nic dziwnego, że ludzie bali się tak bardzo wybuchowego charakteru Boga.

Czy nie zastanawia cię to, jak często to, czym Mojżesz dzielił się jako słowem od Boga pobrzmiewało jego własnym gniewem. Tego grzechu nie da się przeakcentować, ponieważ właśnie to ZATRZYMAŁO MOJŻESZA PRZED DZIEDZICTWEM ZIEMI OBIECANEJ. „I rzekł Pan do Mojżesza i do Aarona: PONIEWAŻ MI NIE ZAUFALIŚCIE, ABY MNIE UWIELBIĆ NA OCZACH SYNÓW IZRAELSKICH, DLATEGO NIE WPROWADZICIE TEGO ZGROMADZENIA DO ZIEMI, KTÓRĄ IM DAJĘ” (Lb 20:12).

Continue reading