Category Archives: Murray Richard

Rozmowy Jezusa

Richard Murray

Gdy Jezus rozmawiał z jednostkami, wydaje się, że ton Jego głosu był zazwyczaj niebywale łagodny, nieosądzający i zachęcający. Kiedy jednak został otoczony grupą, jakby przypadkowo, „wybuchał” na nich. Skąd taka zmiana?

Jeśli przypatrzymy się w Ewangeliach temu schematowi, można powiedzieć, że Jezus zdecydowanie gromił „gromadny umysł” (dosł.: „hive mind”) faryzeuszy, choć zazwyczaj było tak wtedy, gdy zbierali się wokół
Niego, aby rzucać mu otwarcie wyzwanie i hamować działania Jego służby. Rzeczywiście, Jezus kilkakrotnie ostro krytykował aspekt toksycznego „grupowego myślenia” faryzejskiej „mentalnej kultury”, lecz nigdy nie wymieniał ich z imienia ale otwarcie oskarżał ich używając obszernych terminów. Wygląda na to, że Jezus przywoływał złożony
faryzeizm, instytucjonalny zlepek.
Przeciw temu „zbiorowemu umysłowi” wypowiadał się zdecydowanie i orzekająco. Z kolei wobec jednostek, wobec tych, „którzy NIE wiedzą, co czynią”, był niebywale cierpliwy i łagodny jednak bezpośredni. Jednak ton Jego głosu w rozmowach twarzą w twarz był zdecydowanie inny niż wtedy, gdy gromił różne „zbiorowe umysły” swych czasów.

Im staję się starszy, tym lepiej widzę, że naszym największym wrogiem jest zazwyczaj zdemonizowany „zbiorowy umysł”, który stara się pokonać i zniewolić swoich członków jakiegoś rodzaju toksycznym i wrogim „grupowym
myśleniem”. Nienawiść, arogancja, potępienie i wrogość, które osiadły w tych „zbiorowych umysłach” jest zarówno mrożąca krew w żyłach jak i zdumiewająca.

Właśnie to tworzy mordercze tłumy.
Właśnie to tworzy rasistowskie tłumy.
Właśnie to tworzy mizoginistyczne tłumy.
Właśnie to tworzy polityczne tłumy.

Prawdopodobnie, co najsmutniejsze, to właśnie tworzy religijne tłumy, gdzie ukrytym celem jest NIE uwolnienie ludzkości KU uzdrawiającej i oświecającej energii Bożej, lecz wstrzymanie ludzi PRZED odkryciem tej prawdziwej natury Boga. Jezus osądzał te „zbiorowe umysły”, ponieważ były prawdziwymi wrogami ludzkości.

W Nim tego nie było. Celem Jezusa było ujawnienie i eksterminowanie tych demonicznych „zbiorowych
umysłów” przy pomocy miłości i światła Boga.

Czy „słowo-logos Boga” to Biblia?

Richard Murray
Mamy do czynienia z wielkim zamieszaniem dotyczącym trzech bardzo ważnych, lecz całkowicie odrębnych nowotestamentowych terminów. Z tego powodu wielu wpada w Bibliochwalstwo, błędne oddawanie czci Biblii
Oto te trzy terminy:

1) Pisma.
2) Słowo-Logos Boga.
3) Słowo – Rhema.

Niniejsze studium pozwoli na rozpoznanie różnych sposobów korzystania z tych trzech ważnych terminów w Biblii.
Zazwyczaj, gdy Nowy Testament odnosi się do Biblii jako całości, używa wyrazu „Pisma”, po grecku: „Grafe”. Jezus mówiąc o całości Starego Testamentu, który składał się na ówczesną Biblię nieustannie mówił: „Pisma”. Obejmuje to Prawo, Proroków i Księgi mądrości, Psalmy.
Badacie Pisma (greckie: Grafe), bo sądzicie, że w nich macie życie wieczne, a one świadczą o Mnie” (J 5:39). Patrz również: Mt 21:42, 22:29; Mk 14:49; 15:28; Łk 24:32, 45).
Kiedy jednak Nowy Testament używa terminu „słowo- rhema” odnosi się on do bosko natchnionego zrozumienia. Reprezentuje to boską prawdę „ożywioną” przez Boga, gdy jest „wyrażona poprzez” serce i usta człowieka.
Blisko ciebie jest słowo-rhema, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy, słowo wiary, które głosimy” (Rzym 10:8).
Nie samym chlebem (rhema) żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4:4; również Łk 4:4).

W przeciwieństwie do tego, gdy Nowy Testament odnosi się do „TEGO Słowa Bożego” używa greckiego „Logos”, zawsze i wyłącznie odnosi to do boskiej obecności Jezusa. Oczywiście, grecki wyraz „logos” w innym kontekście może być użyty w innym znaczeniu, lecz „TO” logos „Boga” zawsze dotyczy Ducha Chrystusa.

„Logos” znaczy po prostu „wyrażona istota” czegoś. Tak więc, Jezus jest „wyrażoną obecnością” Ojca, samym obrazem Boga niewidzialnego (Kol 1:15-18).

Na początku było Logos-Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. …
A Logos – Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy
” (J 1:1,14).

Jeszcze jesteście ze mną? Logos – Słowo to Jezus, bądź jak można to lepiej ująć „Duch Jezusa” – istota obecności, Jezusa, który później „STAŁ się ciałem”. Poza krótkim okresie 33 lat wcielenia w Starym Testamencie przebywał pozbawiony ciała Duch Chrystusowy, Który obecnie przebywa i spoczywa na ziemi. Duch Chrystusa jest jedynym przedstawicielem Boga, który prowadzi nas do wszelkiej Prawdy (J 16:13; Rzym 8:14). Ten Duch jest obecnie na tym świecie mówiąc do wszystkich ludzkich sumień zgodnie z tym, jak mogą słuchać i przyjmować Jego prowadzenie.
Wprost mówiąc: BEZ Ducha Chrystusa „ożywiającego” nasze umysły i serca, nie posiadamy żadnej rzeczywiście przemieniającej wiedzy o Bogu.

Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto NIE MA DUCHA CHRYSTUSOWEGO, ten NIE jest jego” (Rzym 8:9).

Czy Abba torturuje w nieskończoność sługę, który nie przebacza?

Richard Murray
Mamy tutaj do czynienia z pozornie trudnym do pogodzenia z dobrocią Bożą tekst. Niemniej, proponuję, abyśmy go czytali jako „tekst otwarty” W ten sposób, szczególnie w przypadku przypowieści, Jezus pobudza nas do zaangażowania się w tekst, wejścia weń i rozwinięcia go, podobnie jak robiły to lepiej lub gorzej poprzednie pokolenia. On zachęca nas do tego, aby „odświeżyć i uzgodnić” to tak, abyśmy wiedzieli. Co Jezus mówi do nas „dziś, tutaj i teraz”.

Zastosujmy więc to podejście do Ewangelii Mateusza 18:21-35, do przypowieści o nie przebaczającym słudze. Całość zaczyna się od rozmowy Jezusa z Piotrem i Jego odpowiedzi na pytanie: „Ile razy mam przebaczać?”, na co Jezus mówi, że do 77 razy.
Przypowieść zaczyna się dobrze; Król okazuje miłosierdzie pewnemu dłużnikowi całkowicie przebaczając mu dług. Niemniej, pod koniec pojawia się niepokojący fragment po tym, gdy tenże sługa nie przekazał tego przebaczeniu innemu, który był jego dłużnikiem.

Mt 18:31:
A współsłudzy jego widząc to, co zaszło, zasmucili się bardzo i poszedłszy, opowiedzieli panu swemu wszystko, co się stało. Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu: Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą? I rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług. Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie odpuści z serca swego bratu swemu”.

Myślę, że problemem jest to, że zazwyczaj czytamy ten fragment literalnie, innymi słowy: „tekst zamknięty”.
Oznacza to, że nie wchodzimy w narrację tak, jakby to rzeczywiście miało miejsce.

Stajemy poza tekstem, jak bezosobowy interpretator. W przeciwieństwie do tego, otwarty tekst pozwala nam wejść do wewnątrz jako główny uczestnik, aby przyjrzeć mu się tak, jak prawdziwy aktor. Oto taki tekst jest uważany za niekompletny dopóki nie zwiążemy się z nim i nie dodamy swego uczestnictwa.
Tak więc, zaangażujmy się w tekst. Co Jezus miał na myśli, mówiąc, że Ojciec potraktuje nieprzebaczającego sługę w taki sam sposób jak ten król. Czy chodziło Mu o to, że Jego Abba całkowicie ci przebacza, jak na początku tej historii, czy też w gniewie cofa swoje pierwotne przebaczenie ponieważ postąpiłeś jak hipokryta? Jak Bóg może w jednej chwili CAŁKOWICIE przebaczać nam wszelkie grzechy, a następnie CAŁKOWICIE cofnąć i żądać spłaty całego długu tylko za jedno naruszenie, z powodu którego wszyscy będziemy nieskończenie torturowani prawdopodobnie na zawsze?

Continue reading

Czy krzyż i zadośćuczynienie były konieczne, aby przebaczone zostały nasze grzechy?

Richard Murray

Tak, to podchwytliwe pytanie.
Na pewno Jezus nie musiał umierać po to, aby zmienić pełne miłości i dobrej woli serce Boga i „ku” i „dla” nas czyli Jego gotowości hojnego obdarzania nas Miłością. W sercu Ojca nie ma „nieprzebaczenia” wobec nas, JEŚLI zdefiniujemy ten wyraz tak, jak jest powszechnie używany w j. angielskim: „brak przyzwolenia na błąd czy słabość”. Problem pojawia się dlatego, że w oryginalnej grece, w której został napisany Nowy Testament, wyraz tłumaczony jako „przebaczeni”  zupełnie nie pasuje do tej definicji.

Nowy Testament nie tyle uczy nas o „przebaczeniu grzechów” co o „wolności OD grzechu”. Termin „przebaczenie” nie jest najlepszym tłumaczeniem greckiego „afaesis”, który znajdujemy w takich wersach jak Łuk  24:45-47; Dz 2:38-40; 5:29-31; 13:35-39; 26:15-18; Ef 1:7; Kol 1:12-14.
W każdym z tych miejsc w wersji Króla Jakuba znajdujemy albo „UMORZENIE grzechów” lub „PRZEBACZENIE grzechów”, gdzie grecki odpowiednik „afesis” znaczy po prostu „wolność”. „Afesis” jest również tłumaczony w NT jako „UWOLNIENIE” bądź „WOLNOŚĆ”. Główne znaczenie to „uwolnić z niewoli bądź uwięzienia” (Thayer and Smith).
„Avesis” pochodzi od greckiego „afeimi” co znaczy „odesłać” jak w przypadku „męża rozwodzącego się żoną”. Biorąc to wszystko pod uwagę, lepszym tłumaczeniem tego greckiego terminu, który znajduje się w wyżej cytowanych miejscach, nie jest „PRZEBACZENIE GRZECHU”, lecz raczej: „UWOLNIENIE OD GRZECHU”, bądź „WYBAWIENIE OD  GRZECHU”. Zwrot ten dosłownie mówi o naszym wyratowaniu i uwolnieniu Z naszego związania grzechem. Jak powiedział G.K. Chesterton: „Wszyscy jesteśmy chorzy na chorobę morską i wszyscy znajdujemy się na tym samym statku”. Choroba dusz naszych, jako zbiorowości oraz indywidualnie, sprawiła  w nas wszystkich duchową anemię i rozpaczliwą potrzebą transfuzji leczniczej energii Bożej. Tak więc, Jezus JEST żywą personifikacją Bożej uzdrawiającej energii.

Continue reading

Łazarz i bogacz, różne interpretacje

Richard Murray

Był pewien człowiek bogaty, który się przyodziewał w szkarłatne szaty i kosztowne tkaniny i co dzień wystawnie ucztował. (20) Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały. (21) I pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza, a tymczasem psy przychodziły i lizały jego rany. (22) I stało się, że umarł żebrak, i zanieśli go aniołowie na łono Abrahamowe; umarł też bogacz i został pochowany. (23) A gdy w krainie umarłych cierpiał męki i podniósł oczy swoje, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. (24) Wtedy zawołał i rzekł: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca swego w wodzie i ochłodził mi język, bo męki cierpię w tym płomieniu. (25) Abraham zaś rzekł: Synu, pomnij, że dobro swoje otrzymałeś za swego życia, podobnie jak Łazarz zło; teraz on tutaj doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. (26) I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić. (27) I rzekł: Proszę cię więc, ojcze, abyś go posłał do domu ojca mego. (28) Mam bowiem pięciu braci, niechaj złoży świadectwo wobec nich, aby i inni nie przyszli na to miejsce męki. (29) Rzekł mu Abraham: Mają Mojżesza i proroków, niechże ich słuchają. (30) A on rzekł: Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli kto z umarłych pójdzie do nich, upamiętają się. (31) I odrzekł mu: Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą” (Łk 16:19-31).

Jest to historia często cytowana przez chrześcijan z obozu „ognia i siarki” jako dowód na to, że Bóg pośle wszystkich niewierzących na wieczne męki. Na jej podstawie charakter Boga jako wiecznego oprawcy został wstawiony w kalwinistyczny beton.

Niemniej, jest pewien problem z taką interpretacją. Nie jest jasne, jaki jest główny cel tego opowiadania. Niektórzy wierzą, że jest to dosłowny, historyczny opis zdarzenia dotyczący dwóch prawdziwych mężczyzn, którzy po śmierci znaleźli się w pewnej rzeczywistości. Inni uważają to za fikcyjną przypowieść, której głównym powiązanym celem nie jest piekło, lecz ujawnienie religijnej pychy i hipokryzji Izraela. Jeszcze inni są przekonani, że Jezus wykorzystał ówczesny dobrze znany żydowski mit do poczynienia obszernego satyrycznego wniosku dla faryzeuszy i saduceuszy.

Continue reading

Czy rzeczywiście Bóg chciał zabić Mojżesza?

Richard Murray

W czasie drogi, na noclegu, natarł na niego Pan i chciał go zabić. Wtedy Sefora wzięła ostry kamień, odcięła napletek syna swego i dotknęła nim sromu Mojżesza, i rzekła: Jesteś mi oblubieńcem krwi. I zaniechał go. Wtedy ona rzekła: Oblubieńcem krwi przez obrzezanie” (Wyj 4:24-26).

Czy Bóg chciał zabić Mojżesza tylko dlatego, że nie obrzezał na czas swego syna? Czy to ma jakikolwiek sens? Czy możemy sobie wyobrazić, że Jezus robi coś choćby z dala przypominające coś takiego?
Oczywiście, że nie. Przyjrzyjmy się bliżej temu.

Po pierwsze, ten fragment mówi, że Bóg chciał zabić Mojżesza najwyraźniej za to, że nie obrzezał swego syna 8 dnia po narodzeniu. Ówczesne myślenie Żydów często przedstawiało „Pana” jako tego, który robi „tą śmiertelną rzecz”, czy „Pana” robiącego „tamtą śmiertelną rzecz”, lecz później przypisywano rzeczywiste niszczące działanie aniołowi. Interpretowano wszelką „anielską działalność” jako „Pana”. Uważano, że Szatan, „anioł śmierci” wywołujący plagi w Księdze Wyjścia po prostu idzie za morderczymi rozkazami Pana. Ten fragment z 4 rozdziału nie różni się niczym.

Judaizm i kalwinizm robią ten sam zasadniczy teologiczny błąd – w obu przypadkach wierzą, że Szatan robi WYŁĄCZNIE To, co Bóg wyraźnie nakazuje mu zrobić. Kalwinizm twierdzi, że Szatan jest wściekłym psem uwiązanym na napiętym łańcuchu Pana, LECZ robi WYŁĄCZENIE to, co Pan mu rozkaże.A to Szatan jest tym ,który morduje i niszczy.

Judaizm niewiele różni się od tego, twierdząc, że Szatan nie jest wściekłym psem, lecz z pewnością jest posłusznym sługą, który wykonuje WYŁĄCZNIE to, co Pan rozkaże mu zrobić. Tak, czy inaczej, Szatan jest uważany za wykonawcę zgubnych sądów Bożych.

Powtórzmy, Żydzi przypisywali WSZELKĄ anielską działalność Bogu. Gdy Jakub walczył z Bogiem, Biblia w jednym miejscu opisuje to jako walkę Boga z Jakubem, a w innym jako anioła walczącego z nim. Gdy Bóg pojawia się, aby powiedzieć, że On sam uderzy pierworodnych Egiptu, w rzeczywistości jest to anioł śmierci, który wykonuje swą brudną robotę, a judaizm anioła śmierci zawsze rozpoznawał jako Szatana.

Jak podaje Encyklopedia Żydowskiej Myśli (THE ENCYCLOPEDIA OF JEWISH CONCEPTS by Philip Birnbaum): „Szatan … jest … utożsamiany z aniołem śmierci. Jego głównymi zadaniami są kuszenie, oskarżanie i osądzanie. Pod Boża kontrolą działa wyłącznie za boskim przyzwoleniem, wykonując swoje intrygi” (Sanhedrin Press, page 594). Rabbi Benjamin Blech pisze podobnie: „Judaizm uważa Szatana za sługę Boga, którego funkcją jest przygotowywać  decyzje między dobrem, a złem, abyśmy mogli korzystać z wolnej woli… [Jego] oczywista surowość jest po prostu kamuflażem dla boskiej troski i miłości”. JEŚLI Bóg JEST TAK DOBRY TO CZEMU ŚWIAT JEST TAK ZŁY? Simcha Press, pages 7-9

Poniżej jedno z najbardziej sławnych żydowskich komentarzy tego fragmentu, zwany komentarzem Rasziego. Raszi był wybitnym komentatorem żydowskiej Biblii żyjącym w Średniowieczu.

Wyj 4:24. „W czasie drogi, na noclegu, natarł na niego Pan i chciał go zabić”.
כד. וַיְהִי בַדֶּרֶךְ בַּמָּלוֹן וַיִּפְגְּשֵׁהוּ יְהֹוָה וַיְבַקֵּשׁ הֲמִיתוֹ:

Gdy był w drodze, tj.: Mojżesz.

ויהי: משה בדרך במלון:

Chciał zabić Mojżesza, ponieważ ten zlekceważył obrzezania swego syna,Eliezera. Ponieważ zlekceważył, miał być ukarany śmiercią. Tak nauczano w Braita: Rabbi Jose powiedział: „Boże uchowaj! Mojżesz nie zlekceważył tego, lecz myślał: czy mam go obrzezać tu, na drodze? To będzie niebezpieczne dla dziecka przez trzy dni. Czy mam go obrzezać czy poczekać te trzy dni? Święty, Błogosławiony polecił mi: „Idź, wracaj do Egiptu”. [Mojżesz spieszył się do Egiptu zamierzając obrzezać Eliezara po swym powrocie.] Dlaczego miałby być ukarany śmiercią? Ponieważ najpierw poganiał siebie samego szczegółami zakwaterowania. [To pojawia się] w traktacie Nedarim (31b). ******

Anioł zamienił się w coś w rodzaju węża i pochłonął go [Mojżesza] od głowy do bioder, a następnie [wąż wypluł go i] pochłonął od stóp do intymnych jego części. Sefora zrozumiała więc, że powodem było niewykonanie obrzezania. — [za: Ned. 32a, Exodus Rabbah 5:5].”

Septuaginta (grecki przekład Starego Testamentu) podobnie przypisuje atak na Mojżesza raczej aniołowi Pańskiemu niż bezpośrednio Jahwe. Zwróć uwagę na to, że starotestamentowi święci mieszali Szatana i Pana w następujących wersach: 1 Krn 21:1 oraz 2 Sam 24:1. W obu przypadkach to samo wydarzenie, grzech policzenia przez Dawida Izraela, co spowodowało śmierć 70.000 ludzi, jest przypisywane w pierwszym fragmencie Szatanowi, a w drugim „gniewowi Pana”. Tak więc, jeśli w Starym Testamencie „gniew Boży” jest w rzeczywistości „służbą Szatana”, to „uwaga, Huston, mamy problem” we właściwym rozumieniu w Starym Testamencie różnicy między Bożą naturą, a naturą Szatana.

W istocie chodzi o to, że starotestamentowi świeci wierzyli, że Szatan jest lewą ręką Boga, głosem Jego gniewu, Jego oficjalnym sługa gniewu. TAK WIĘC, gdy ONI opisywali „anioła Pańskiego” jako tego, który wykonuje dzieła zniszczenia, odnosili się do Szatana.

Jeśli w tej sprawie dopuścimy ich niezrozumienie to będziemy wierzyć we wszelkiego rodzaju straszliwe rzeczy o Bogu. Jezus objawił Boga jako tego, który wyłącznie daje i chroni życie, a Diabła jako tego, który jedynie zabiera i niszczy życie (J 10:10 i Hbr 2:14). Jezus doskonale znał różnice między czynami Boga, a czynami Szatana – starotestamentowi święcie często nie mieli takiego poznania.

Jeśli nie możemy sobie wyobrazić tego, jak Jezus zabija Mojżesza za nieobrzezanie swego syna, to nie możemy wyobrazić sobie Boga Ojca, który to czyni. Jeśli więc Mojżesz miał jakiś problem z posłuszeństwem Bogu, prawo – wiary, które jest ważne w tym obszarze uświęcenia rodziny, mogło dać Szatanowi prawny dostęp do możliwości gnębienia go i próby zabicia. To dlatego Nowy Testament ostrzega nas, abyśmy „nie dawali diabłu przystępu” (Ef 4:24). Wierzę, że właśnie takie coś ma tutaj miejsce. Niemniej, Sefora zaradziła temu pokutując.

Paweł Pisze do Galacjan, że fizyczne obrzezanie jest „niczym”, lecz wszystkim jest obrzezanie serca. Wyobrażać sobie, że Jezus w ogóle zabija kogokolwiek za brak fizycznego znaku ceremonii, którą Nowy Testament nazywa „niczym” jest niepojęte. Zawsze musimy zaczynać od Nowego Testamentu i pracować wstecz.

Czy Pan daje i odbiera błogosławieństwa?

Richard Murray

Czy Pan daje nam błogosławieństwa jedną ręką, a zabiera drugą? Czy Jego lewa ręka przekleństwa wchodzi w „bitwę klepania” z prawą ręką błogosławieństwa?

Konkretny przykład: Czy Jego lewa ręka gniewu wysyła na nasze drogi mordercze burze, podczas gdy Jego prawa ręka miłości „gromi” później te same burze, aby nam nie zrobiły krzywdy?

Twierdzę, że nie.

Każdą komórką mego istnienie wierzę, że Jezus jest tym, który przerywa burze, a NIE sprowadza ich. Niemniej jednak współcześnie wielu się z tym nie zgadza. Twierdzą, że Pana „niezbadane i wyższe” sposoby działania w jakiś sposób koniecznie obejmują w Jego naturze ZARÓWNO cechy tego, który sprowadza burze jak i ucisza je.

Niezgoda. Błędna koncepcja Jezusa, który zarówno sprowadza jak i zatrzymuje burze, ma naprawdę oszałamiająco cudaczne implikacje.

Usiłuję sobie wyobrazić Jezusa, który gromi ten sam zabójczy sztorm, który sprowadził. Jak to działa? Gdy zgromił burzę, zgromił samego Siebie? Czy uderzył Siebie samego w twarz? Przede wszystkim po co gromił burzę, za to, że robiła coś, co jej wcześniej nakazał? Jakże głupi obraz.

Lewą ręką przywołuje: „burzo przyjdź!”, a następnie prawą ręką gestykuluje: „burzo odejdź!” Jego ręce prowadzą walkę ze sobą na ciosy, rywalizując o dominację, która ręka zwycięży i ta silniejsza zdecyduje czy też która, przywoła burzę, a która ją uciszy?

„Dom podzielony w sobie nie ostoi się” – powiedział Jezus, gdy faryzeusze bezsensownie oskarżali Go o wyrzucanie Szatana Szatanem. Twierdzenie, że Jezus jest ZARÓWNO tym, który wywołuje burze, jak i je ucisza opiera się na tym samym błędnym założeniu.

Continue reading