Dlaczego prześladowania chrześcijan są islamską piętą Achillesa?

30.11.2012

Raymond Ibrahim

FrontPage Magazine

Egipcjanin rozpaczający nad trumnami 24 Koptyjskich chrześcijan zabitych w czasie nocnych rozruchów z egipskimi siłami bezpieczeństwa przed procesją pogrzebową z Koptyjskiego szpitala w Kairze, 10 październik 2011. AFP PHOTO/MAHMUD HAMS

Która z poniższych czołówek gazet jest najtrudniejsza do przełknięcia przez media, włączając w to zwykły szereg ekspertów, apologetów, akademików i polityków – aby wybielać czy usprawiedliwiać? Który najbardziej ujawnia islamskie dziedzictwo nietolerancji?

A) Muzułmanie wrzeszczący “Allahu Akbar” i odpalających rakiety w stronę Izraela.

B) Muzułmanie wrzeszczący “Allahu Akbar” w czasie rozruchów i popełniających akty przemocy w Europie.

C) Muzułmanie wrzeszczący “Allahu Akbar” i podpalających chrześcijańskie kościoły w muzułmańskim kraju.

Prawidłowa odpowiedź to C – prześladowania chrześcijan. Dlaczego?

Ponieważ w przypadku obu scenariuszy, A i B, muzułmanie zawsze będą przedstawiani i postrzeganiu jako strona przegrywająca, słabszy przeciwnik, więc dzięki temu oczyszczani ze swego zachowania i bez względu na to jak wściekłe i szkaradne, bez względu na to jak wiele islamskich sloganów zostaje wywrzeszczanych, umieszczając w ten sposób ich zachowania w czysto islamskim kontekście – przemoc muzułmańska przeciwko Zachodowi i Izraelowi zawsze będzie odprawiana jako produkt słabego i przewyższanego liczebnie statusu muzułmanów, ich statusu jak słabszych, których Zachód lubi idealizować. W ten sposób mają zawsze wolne przejście, bez dodatkowych ceregieli.

Mogą wrzeszczeć i wszczynać rozruchy, odpalać rakiety i niszczyć własność prywatną, cały czas wzywając do śmierci i zniszczenia „nieczystego” Zachodu i/bądź Izraela, przy okrzykach „Allahu Akbar!”. Dalej nie ma problemu. Zgodnie z przekonaniem wspomnianych wyżej ekspertów, apologetów, akademików i polityków, taka żądzą krwi jest naturalnym produktem ubocznym frustracji muzułmanów. Muzułmanie czują się uciskaną mniejszością, „słusznie” rozgniewaną na „kolonialny” Zachód i jego izraelskich pełnomocników. Rzeczywiście, dokładnie w ten właśnie sposób usprawiedliwiany był atak Alkaidy na Stany Zjednoczone z 9/11, przez różnych „ekspertów” – pomimo tego, że nawet słowa AlKaidy ujawniały ich nienawiść jako bezpośredni produkt muzułmańskiej doktryny, a nie chwilowego rozżalenia.

Ostatnio New York Times, w kontekście ataków rakietowych na Tel Aviv, zapewniał, że Izrael „musi zmienić podejście do Hamasu i Palestyńczyków, bardziej opierając się na uznaniu ich historycznych krzywd, a zatem zdejmując całą winę za to „rozżalenie” i „słabszą pozycję” z muzułmanów i Palestyńczyków.

Lecz jeśli muzułmanie otrzymują wolną drogę, gdy ich przemoc jest skierowana przeciwko obecnie silniejszym od nich, jak można usprawiedliwiać ich przemoc, skierowaną przeciwko słabszym od nich, tym, którzy nie mają żadnych politycznych wpływów?

Zastanówmy się nad najbardziej oczywistym z tych scenariuszy to jest wzrastającej epidemii muzułmańskich prześladowań chrześcijan. Od jednego końca muzułmańskiego świata do drugiego, czy to będą arabskie, afrykańskie, chińskie ziemie czy tam, gdziekolwiek muzułmanie są większością, największe niemuzułmańska grupa religijna, chrześcijanie, cierpią niewysłowione bestialstwa. Usprawiedliwienia wykorzystywane do minimalizowania muzułmańskiej przemocy wobec Zachodu i Izraela, tutaj po prostu nie działaj: ponieważ teraz muzułmanie są większością i są tymi, którzy w niepohamowany sposób uciskają swoje mniejszości, często w taki sposób, jaki sprawia, że najgorsze traktowanie muzułmanów przez Izrael wygląda na dobry i życzliwy.

W skrócie: prześladowania chrześcijan jest jednym, jeśli nie najwyraźniejszym odzwierciedleniem islamskiej supremacji. Bardzo mało liczni i zmarginalizowani politycznie chrześcijanie chcą po prostu oddawać cześć w pokoju, a jednak stale poluje się na nich i atakuje, ich kościoły pali i niszczy, ich kobiety i dzieci są zniewalane, gwałcone (Zobacz dla przykładu sprawozdania pt.: Miesiąc muzułmańskich prześladowań chrześcijan).

Ci chrześcijanie są często tacy sami co ich muzułmańscy współobywatele co do rasy, narodowej tożsamości, kultury języka oraz etnicznie: nie ma żadnego sporu ani politycznego, ani o ziemię. Jedynym problemem jest to, że są chrześcijanami – są inni – muszą więc zostać podporządkowani zgodnie z prawem szariatu dla „innych” czy „niewiernych” – co obejmuje również Izrael oraz Zachód.

Taka jest prawdziwa natura muzułmańskiej furii na całym świecie: jest to produkt uboczny doktrynalnej nietolerancji, jeśli nie wręcz nienawiść do innych, którzy zawsze muszą być utrzymywani w stanie poddania i upokorzenia, zgodnie z literą koranu. Tak więc, o ile prześladowania chrześcijan są najwyraźniejszym przykładem tej nienawiści, wyjaśnia to również dlaczego inni są tak odrzucani, na przykład Izrael.

Zastanówmy się: zarówno chrześcijanie jak i Żydzi są w koranie stale chłostani: muzułmanie zalecają, aby nie przyjaźnić się z nimi (5:51), aby walczyć i poddawać sobie ich „aż zapłacą podatek z chęcią poddania i poczują, że są poniżeni” (9:29). Chrześcijanie żyjący pod islamem tak właśnie cierpią: jako pogardzani dhimmis, wykorzystywani i poniżani, rutynowo plądruje się ich życie, godność i własność.

Z drugiej strony, Izrael – dhimmi, którzy uciekli – posiada władze i moc nad muzułmanami. Jeśli więc dhimmis mają być utrzymywani pod totalnym poddaniem mocy muzułmanów, co się dzieje, gdy to oni rzeczywiście panują nad Muzułmanami?

Stąd właśnie bezgraniczna i egzystencjalna furia przeciwko żydowskiemu państwu.

разработка веб поисковое продвижение сайта

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.