DS_24.03.09 1Tes. 2

HeavenWordDaily

David Servant

Na podstawie tego co do tej pory przeczytaliśmy z Księgi Dziejów i Listu do Galacjan, widzimy, że Paweł nie zaczął apostolskiej służby natychmiast po narodzeniu na nowo. Niemniej, na pewno od razu zaczął głosić ewangelię, najpierw w synagogach w Damaszku, następnie w Jerozolimie, później w Syrii i Cylicji (Dz. 9:20-30, 11:25-26; Gal 1:21). Dopiero co najmniej 12 lat po nawróceniu został powołany na apostoła i oddzielony do pierwszej podróży misyjnej. Urząd apostoła jest najwyższym urzędem do jakiego można być powołanym (p. 1 Kor. 12:28). Chodzi o to, że Paweł awansował, gdy okazał się być wierny.

Czytamy dziś w słowach Pawła, że on sam, Tymoteusz i Sylwan zostali „uznani przez Boga za godnych, aby im została powierzona ewangelia” i że Bóg zbadał ich serca (2:4). W grece słowa „uznani za godnych” i „zbadać” to jedno i to samo słowo, które można również przetłumaczyć jako „sprawdzić/przetestować”. Innymi słowy: Paweł mówi, że Bóg sprawdził (doświadczył, wypróbował, przetestował – przyp.tłum.) go wraz z Tymoteuszem i Sylwanem, zanim powierzył im obecną służbę.

Ściślej mówiąc, Paweł wskazuje na to, że Bóg zbadał ich motywacje, ponieważ Pan chce sług (duchownych – przyp.tłum.), których do działania motywuje miłość – do Niego i ludzkości. Jest prawdopodobne, że przeciwnicy Pawła w Tesalonice oskarżali go i jego apostolski zespół o inne motywacje prowadzonej działalności, wydaje się więc, że zamierzał udowodnić ich czystość. Dla każdego kto obserwował go w Tesalonice było oczywiste, że nie głosili dla finansowego zysku, ponieważ sami łożyli na swoje utrzymanie (2:9). Nie głosili również dla zyskania chwały ludzkiej, ponieważ przybyli do Tesaloniki uciekając przed tymi, którzy ich nienawidzili, a tu, na miejscu, znaleźli jeszcze więcej tej nienawiści. Nikt nie mógł oskarżyć ich o jakiekolwiek złe motywacje, ponieważ ich postępowanie było „świątobliwe, sprawiedliwe i nienaganne” (2:10).

Jasne jest, że motywacją działania Pawła i jego towarzyszy była miłość, skoro nowych wierzących w Tesalonice traktowali z łagodnością, „jak żywicielka, otaczająca troskliwą opieką swoje dzieci” (2:7) i „napominali i zachęcali,….niczym ojciec dzieci swoje” (2:11). Brzmi to jak miłość wyrażająca się w prawdziwym uczniostwie!

Gdyby ktokolwiek z wierzących w Tesalonice był kuszony do myślenia, że uczucia Pawła i jego przyjaciół były po prostu chwilowym zdarzeniem, Paweł przypomina im o tym, że nie z własnego wyboru byli nieobecni, lecz z powodu okoliczności, nad którymi nie mieli kontroli i bardzo tęsknili do ponownego połączenia. I rzeczywiście, Paweł próbował wrócić do Tesaloniki kilkukrotnie, lecz przeszkodził im Szatan (2:18). Dla niego ci wierzący byli „nadzieją, radością i koroną chwały” (2:19-20). Z całą pewnością jest to rozdział o miłości tego Listu. Jakże błogosławieni są wierzący, którzy znajdują się pod pełną miłości troską tych, którzy rozumieją, że słowo „minister” (z ang. też: minister, poseł, pastor, duchowny – przyp.tłum.) znaczy „sługa”, a nie „suweren” (monarcha, władca – przyp.tłum.).

Paweł wspomina o tym, że prześladowania, które znosili Tesaloniczanie ze strony swoich rodaków, były podobne do tych, jakie on i jego apostolscy towarzysze dotykały ich ze strony Żydów w Judei. Szło to oczywiście w parze i nie było żadnych powodów, aby wątpić. Lata później Paweł napisze: „Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowania znosić będą” (2 Tym. 3:12).

W końcu Paweł ogłasza, że gniew Boży spadł na Żydów w Judei „na dobre” (2:16). Nie wiemy dokładnie, jak to się stało. Wiemy natomiast, że około 18 lat później Jerozolima została oblężona przez Tytusa i rzymskie wojsko, zdobyta a milion Żydów zginęło w tym holokauście. Jezus przewidywał ten dzień, mówiąc: „Gdy zaś ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wówczas wiedzcie, że przybliżyło się jej zburzenie. Wtedy mieszkańcy Judei niech uciekają w góry, a ci, którzy są w obrębie miasta, niech wyjdą z niego, a mieszkańcy wsi niech nie wchodzą do niego. Gdyż dni te, to dni odpłaty, aby się wypełniło wszystko, co jest napisane„.

Dzięki temu ostrzeżeniu nie zginął wtedy żaden chrześcijanin. Chwała Bogu!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

aracer.mobi

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.