Kłamstwo – 7

“NIEDZIELNY” brak jedności

Andrew Strom

Pozwólcie, że zadam wam proste pytanie:

Czy sam fakT, że spotykamy się wszyscy w tym samym czasie w niedzielę już nie tworzy KONKURENCJI i PODZIAŁU w kościele?

Zanim na to odpowiesz, przeanalizujmy to, co dzieje się obecnie na całym świecie w niedzielne poranki.

Na zachodzie w niedziele większość chrześcijan wstaje i przejeżdża jakąś drogę, aby dostać się do swego  ulubionego kościoła. Niektórzy uczestniczą lokalnie, lecz wielu nie. A nawet ci “lokalni” uczestnicy muszą wybierać miedzy kilkoma denominacjami w swym okręgu.

Wszystkie te budynki, dokąd chodzimy mają różne “zawieszki” na sobie i musimy wybrać JEDEN z nich ponieważ spotykają się w tym samym czasie. Zatem również i my zostajemy “oznaczeni” przez grupę, w której uczestniczymy. Stajemy się “baptystami” czy “zielonoświątkowcami” czy “vineyard’owcami”…Przeważnie nie poznajemy większości chrześcijan z naszej ulicy, ponieważ oni chodzą do swoich grup – nigdy więc tak naprawdę nie mamy ze sobą razem społeczności.  Spotykamy się w NASZYCH grupach – i nawet nie znamy chrześcijan z naszego własnego sąsiedztwa.

Czy cokolwiek z tego brzmi “właściwie” dla ciebie. Czy to brzmi jak cokolwiek Dziejów Apostolskich?

Faktem jest, że  niedzielny poranek zamienił się w czas PODZIAŁU, gdy my wszyscy musimy wybrać, do której “sekty” czy którego de nominacyjnego kościoła zamierzamy się udać. Jest to czas, w którym wszyscy dzielimy się na kategorie. “Do której ligi należysz?” Pod jaką hierarchią jesteś? W którą szufladkę możemy cię wsadzić?

Próby przystępowania do tzw. “jedności”w współczesnym kościele są bardzo często słabe. Zazwyczaj zalicza się kilka “wydarzeń”, gdy wszyscy zbierają się razem na chwilę, lecz później wszystko wraca wprost do naszego “podzielonego” stylu ponownie. Mogą to być też regularne spotkania pastorów, co jest widziane jako “jedność”.

Lecz gdy spotkania się kończą to faktem jest, że te wszystkie grupy zasadniczo ze sobą KONKURUJĄ (a szczególnie charyzmatyczne i zielonoświątkowe). Wszyscy spotykają się o tej samej porze w tygodniu – mając nadzieję, że więcej przyłączy się do “ICH” grupy. Wszyscy mają swoją własną hierarchię, swoją ‘rzekę’, do których należą. (nawet tzw. Ponad de nominacyjne kościoły – które są w rzeczywistości równie ‘usystematyzowane’)

Ktoś porównał to do kajdanków “fast-food” ponieważ warunki są bardzo podobne. Przypuśćmy, że Burger Kingotwiera restaurację wzdłuż ulicy, na której stoi już McDonads. Dwaj menadżerowie mogą być bardzo przyjacielscy wobec siebie zewnętrznie. Faktem jest, że oni SPRZEDAJĄ TEN SAM PRODUKT wzdłuż jednej ulicy. Potrzebują więcej klientów więc są KONKURENYCJNI wobec siebie. Czy ktokolwiek może obmyślić prawdziwą “jedność” między Burger King’iem a McDOnalds’em? Nie, nawet za milion lat! (Nie, dopóki nie wykupią siebie nawzajem).

NIE MA JEDNOŚCI w  takim scenariuszu. Jest zaprojektowane do KONKURENCYJNOŚCI, a struktura dzisiejszego kościoła jest rzeczywiście identyczna. My wszyscy jesteśmy wzdłuż jednej ulicy, konkurencyjni – WOBEC SIEBIE. Ten system nie dopuszcza jedności. Został wybudowany z konkurujących “strumieni’, denominacji i oddziałów. Dopóki zachowujemy ten system to szansa na jedność są równie duże jak na PRAWDZIWA jedność McDonads’a stającego się “jedno” z Burger King, jutro.

Jezus modlił się o swoich uczniów: “aby byli JEDNO… aby świat mógł UWIERZYĆ”. Ten podział i brak jedności jest oczywisty dla wszystkich i jest jednym z ogromnych powodów tego, że świat nie WIERZY w to, co mówimy. Wskazują na nasze podziały i (całkiem słusznie) gardzą naszymi słowami.

Jak już wcześniej mówiliśmy, w Księdze Dziejów był JEDEN kościół – zjednoczony pod przywództwem apostołów. Prowadzili oni potężne spotkania miejskie i mniejsze społeczności domowe, lecz wszyscy byli JEDNYN CIAŁEM. Gdy spotykali się razem “po domach” zasadniczo byli to WSZYSCY lokalni chrześcijanie z sąsiedztwa. Mieszkali i przyjaźnili się ze sobą od ulicy do ulicy. To jest rzeczywiste znaczenie “lokalnego kościoła’!

Lecz dziś nie możemy być po prostu częścią “całego Ciała”, prawda? Musimy wybrać “oddział” do którego należymy – inaczej będziemy postrzegani jako “heretycy”. Wierzę, że apostołowie przewracali by się w grobach, gdyby mogli zobaczyć jak kościół dziś funkcjonuje.

Gdybyśmy tylko mogli zobaczyć siebie sami ich oczami. Każdej niedzieli ubieramy się i idziemy do naszej oddziałowej “katedry”, gdzie siadamy, wstajemy, śpiewamy “pięć szybkich, pięć wolnych pieśni”, słuchamy kazania, umieszczamy pieniądze w worku, słuchamy ogłoszeń i idziemy do domu. Tydzień w tydzień, niemal zawsze to samo i wydają nam się, że jest to “życie kościoła”!

Jak napisał pionier  zielonoświątkowy Frank Bertleman: “stale dryfujemy z powrotem do starych, odstępczych, kościelnych koncepcji, form i ceremonii i tak historia smutno się powtarza. Teraz musimy ciągnąć w górę rzeki. Chodzimy do kościoła w niedzielę itd., itd., dokładnie jak “narody (kościoły) wokół nas”. Lecz od początku tak nie było”.

JAK zatem znaleźć prawdziwą JEDNOŚĆ?

 Odpowiedzią na to  pytanie jest to, że MUSIMY wyjść spod tych wszystkich “szufladek”. Musimy odrzucić system, który po prostu nie pozwala nam BYĆ KOŚCIOŁEM jakim powinien być. Wiem, że brzmi to “drastycznie”, lecz rozważałem ten temat latami i jest dla mnie bardzo wyraźne, żę NIE MA DROGI POWROTU do prostej jedności pierwszego kościoła , dopóki nie odrzucimy obecnego systemu. Dzisiejsza struktura NIE MOŻE być zreformowna. Jest to teren kataklizmu – i “podział” jest w samym jego centrum

Jak napisał znany chrześcijański autor John Bunyan: Jeśli chcesz wiedzieć jak chciałbym być nazywany to pragnę, aby Bóg mógł zaliczyć mnie do wiernych, chcę być nazywany chrześcijaninem, wierzącym czy jakimkolwiek innym imieniem, sankcjonowanym przez Ducha Świętego. Lecz jeśli chodzi o te wszystkie frakcyjne tytuły jak, anabaptyści itp., wierzę, że one nie pochodzą ani z Jerozolimy, ani z Antiochii, lecz raczej z piekła i Babilonu, ponieważ mają one naturalną tendencję do dzielenia, a poznasz je po ich owocach”.

Lecz JAK zawrócimy cały kościół do tego typu jedności jaką mieli w Księdze Dziejów? Jakże sprawimy, aby ludzie porzucili te PODZIAŁY?

Jestem przekonany, że  potrzeba będzie pełnego rozkwitu ROZBUDZENIA, aby to się stało. Jestem przekonany, że to rozbudzenia musi się zacząć POZA – poza “4 ścianami” – tak jak w Dziejach.

Dlaczego tak ważne jest wyprowadzenie ludzi z ich religijnego otoczenia i poza ściany? Z powodu tych wszystkich “wyuczonych zachowań” i PODZIAŁÓW, które się z tym otoczeniem wiążą. Ludzie muszą zostawić to wszystko za sobą, choćby tylko żeby zobaczyć jak to jest chore. Również dlatego, że tylko na zewnątrz możemy doświadczyć rzeczywistości “jednego kościoła”. Gdy ludzie prawdziwie przeżyją miłość i jedność zgromadzeń z wierzącymi POZA ŚCIANAMI wtedy zdadzą sobie sprawę z tego, co traciliśmy przez te wszystkie lata i jak proste to jest. Bóg chce, abyśmy ŻYLI W TEN SPOSÓB przez cały czas – a nie przy szczególnych okazjach.

Gdy już ludzie raz doświadczą czym jest prawdziwa jedność to, wierzę, w naturalny sposób poprowadzi ich to do społeczności “po domach” w ich sąsiedztwie. Jest to po prostu kontynuacja tej samej koncepcji.

Teraz, posłuchajcie mnie uważnie: nie wierzę w “wygłuszenie” naszego chrześcijaństwa w celu osiągnięcia jedności. Nie wierzę w jednoczenie się wokół “najmniejszego wspólnego mianownika”.  Wierzę, natomiast, w PODNIESIENIE naszych standardów i zjednoczenie wokół nich. Zatem nic mniejszego niż wspaniały, przepojony Duchem kościół będzie robił – czysty i święty, napełniony chwałą Bożą. Nie głoszę jedności “za wszelką cenę” tutaj. Jest to jednoczenie się wokół PRAWDY i wylewanie Ducha Bożego.

Wracając do rzeczy,  myślę, że  musimy UNIKAĆ NIEDZIELNYCH PORANKÓW jako czasu naszych  zgromadzeń! Inaczej po  prostu stajemy się “konkurencyjni” z kościołami. Przełammy ten  destrukcyjny wzór, dobrze?

 Na zakończenie tego artykułu, wierzę, że ważne  jest dla nas, abyśmy pamiętali to, co wydarzyło się na początku Dziejów:

 (1)  Było zebranie 120 ‘pionierów’ – oczyszczony  i uniżonych przez Boga.

(2)  Ci pionierzy wołali do Boga przez 10 dni.

(3)  Nastąpiło wielkie WYLANIE Ducha Świętego na tych pionierów.

(4)   Pionierzy wyszli na zewnętrz i głosili w mocy  Ducha Świętego i  poprowadzili tysiące innych do tego samego wspaniałego przeżycia  oczyszczenia i napełnienia, przez które sami przeszli.

(5)  To przebudzenie zaczęło się od wielkiego  zgromadzenia poza ścianami i rozszerzyło się „po domach”. Ogień był nie do powstrzymania!

Tak prawdziwy „Przebudzony Kościół” został  narodzony,  całkowicie przepełniony chwałą Bożą.

Tą samą drogą musimy iść dziś, jak wierzę.

Niech was Bóg błogosławi, przyjaciele.

Najlepsze życzenia w Chrystusie

Andrew Strom.

p class=”MsoNormal” style=”margin-left: 19.5pt; text-indent: -19.5pt; text-align: justify;”

deeo

[Głosów:3    Średnia:4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.