Otwieranie skarbnicy Bożych darów 04 – Cele

Cullen Brad

IV

REALNE CELE … REALNE PRZESZKODY

 

Zanim zaczniemy przygotowania do tego, aby zostać zwycięzcami, musimy zrozumieć, że przeszkody w duchu (w niewidocznej rzeczywistości) realnie istnieją i musimy poznać do jakiego stopnia uniemożliwiają nam poruszanie się do przodu. Przede wszystkim, musimy zobaczyć, że aby przeszkoda stojąca na drodze do osiągnięcia celu była realna, konieczne jest, aby również cel był realny.

Jeśli ustanawiam sobie cel, że chcę być taki jak Bóg chce abym było, oraz że chcę robić to, co Bóg mówi, że robić mogę to co zakładam stawiając taki cel? Zakładam, że jest on osiągalny. Taki cel wymaga mojej wiary w to, że może być osiągnięty. Kto/co może być przeciwne osiągnięciu takiego celu? Kto/co może być przeciwne mojej wierze w to, że jest to możliwe?

Duch anty-wiary. Zanim przejdziemy do poszczególnych sposobów na to jak samemu pozbyć się tego ducha, spojrzymy na kilka metod budowania przez ducha anty-wiary warowni. Zanim zrozumiemy biblijną zasadę „poddawania wszystkiego w posłuszeństwo Chrystusowi” musimy podążyć za nakazem Jezusa, aby burzyć warownie, które ten i inne duchy mogą tworzyć w myśli, a które urastają do niewiary i samozadowolenia.

Jak negatywna jest moc słów,   które wypowiadamy, zamierzam zilustrować wam to „moją własną” historią. Jeśli możesz sobie przypomnieć prawdę, że słowa mają swoją własną moc – zarówno pozytywną jak i negatywną – to zaczniemy rozumieć w jaki sposób demony zdobywają warownie.

Swój drugi samochód kupiłem od pary, która kupiła go jako nowy. Samochód był dwudziestodwu letni, lecz miał tylko 63.000 mil i był w „średnim” stanie. Szukałem czegoś niedrogiego do jeżdżenia z domu na wsi do biura w mieście około 20 mil dojazdu w jedną stronę. Mój biznesowy partner zobaczył ten samochód w gazecie i pojechaliśmy razem go zobaczyć.

Wykonaliśmy próbną jazdę i wydawał się od strony mechanicznej w porządku, wyglądał też całkiem przyjemnie. Ci ludzie powiedzieli nam, że kupują mini-vana a mają już dwa samochody, więc nie potrzebują trzeciego i żeby im coś zaoferować. Samochód był piękny i więcej wart niż siedemset dolarów, które chcieli za niego otrzymać. Powiedziałem im jednak, że szukam czegoś bardziej ekonomicznego a ich samochód to był model z 1968 roku, duży „benzynowy wieprz”, więc z tego powodu, nie byłem w stanie zapłacić tyle.

Poprosili mnie, abym coś zaoferował. Odmówiłem, ponieważ samochód wart był ponad 700 dolarów i byłem pewien, że ktoś kupi go za tą cenę. Mężczyzna zapytał, czy mi się podoba. Zapewniłem go, że tak, lecz że nie chcę płacić tak dużo – w szczególności biorąc pod uwagę wysokie ceny benzyny. Ponownie poprosił, żebym podał jakąś ofertę, bo muszą zrobić miejsce w garażu na vana. Znów odmówiłem.

Zostawiłem im moją wizytówkę i powiedziałem, żeby starali się go sprzedać, a gdyby nie mogli to niech do mnie zadzwonią i powiedzą, ile za niego chcą. Po jakichś trzech godzinach zadzwonił do mnie ten mężczyzna i powiedział, że chcą oboje, żebym to ja dostał ten samochód i podał im jakąś dogodną dla mnie ofertę. Prosiłem znowu, żeby oni podali jakąś cenę, ponieważ cała sprawa nie była dla mnie warta poczucia, że ich oszukuję. On dalej upierał się, żebym to ja coś zaoferował.

Powiedziałem mu, że zawsze, zanim coś kupię, modlę się o to i że zadzwonię do niego. Gdy modliłem się, kwota 150 dolarów wyraźnie pojawiła się w moim umyśle. Sprzeczałem się z tym, ponieważ nie wydawało mi się to w porządku. Powiedziałem mojemu partnerowi, co otrzymałem i on argumentował, że samochód jest prawdopodobnie wart co najmniej 1500$ . Zgodziłem się. Zapytałem o jego zdanie ile powinienem zapłacić. Był pewien, że wezmą 500$ i że w tych warunkach będzie to uczciwa cena.

Znów modliłem się o „dostałem” 150$. Powiedziałem mojemu partnerowi, że poszukam mniejszego samochodu i zapomnę o tym. Ale ci ludzie zadzwonili do mnie znowu i pytali czy już doszedłem do jakiejś ceny, która byłaby dla mnie wygodna. Powiedziałem, że tak, lecz że nie chcę ich obrażać. Powiedziałem:
– 150$
– Ok. – natychmiast odpowiedział mężczyzna – odprowadzimy go do pańskiego biura i odbierzemy mini-vana.
– Jest pan pewien? – zapytałem – Naprawdę nie chcę was wykorzystać.

Odpowiedzieli, że naprawdę dobrze się czują z tym, że ja będę miał ich samochód i mogą go dostarczyć.
– Gee – krzyknął mój partner – ukradłeś go!
– No, – powiedziałem – za sto pięćdziesiąt dolarów to może spalić się do cna i nie będzie wielkiej straty.

Gdy zamknęliśmy biuro zwróciłem się do domu, aby zabrać moją żonę i pokazać jej „nowy” samochód, który zdecydowałem się wykorzystać na wyjazdy do sklepu (około 2 mile dalej) oraz do innych spraw w pobliżu domu.
– Kpisz ze mnie – krzyknęła – jest piękny. Ile zapłaciłeś.
Poprosiłem ją, żeby zgadła.
– Musiał kosztować 3000$, zdawało mi się, że mówiłeś, że nie chcesz zapłacić więcej niż 500 i że potrzebujesz mniejszego samochodu.

Opowiedziałem jej całą historię i powtórzyłem to, co powiedziałem do mojego partnera:
– Za sto pięćdziesiąt dolarów to może spalić się do cna i nie będzie wielkiej straty.

Zgodziła się ze mną.

Zatrzymaliśmy się w drodze powrotnej z biura, aby zatrzymać inny samochód i pokazać nasz kilku przyjaciołom.
– Łał, myślałem, że mówiłeś, że zamierzasz zapłacić 500$ za jakiegoś mniejszego „rupiecia” – wykrzyknął mężczyzna.

Przyjrzeli się mu i powiedzieli, że to piękny samochód. Mówili jak czysty i dobrze utrzymany jest zarówno w środku jak i na zewnątrz. Kolega powiedział, że właśnie o tym modelu zawsze marzył. Zapytałem go czy chce go, bo rzeczywiście potrzebowałem mniejszego samochodu. Zaoferował 1500$. Zaśmiałem się i poprosiłem, żeby zgadł ile dałem za niego. Był zdumiony.

Znów relacjonując historię powtórzyłem:
– Za sto pięćdziesiąt dolarów to może spalić się do cna i nie będzie wielkiej straty.

Mój przyjaciel zganił mnie zdecydowanie i powiedział, że to ja zawsze głosiłem, żeby nie mówić takich rzeczy, ponieważ daję w ten sposób przeciwnikowi zgodę na atak. Zgodziłem się z tym i podziękowałem mu za przypomnienie. Pożegnaliśmy się i wsiedliśmy do samochodów. Gdy zjeżdżaliśmy z raczej długiej drogi dojazdowej moja żona powiedziała:
– Czuję jakby coś się paliło i mam nadzieję, że to na zewnątrz.
– Z pewnością – odpowiedziałem.

W ciągu kilku minut dym kłębił się spod maski. Podjechałem do stacji przeciwpożarowej wrzeszcząc na żonę i 9 letniego syna, aby natychmiast wysiedli i oddalili się od samochodu. Jeden z mężczyzn ubrał azbestowy kombinezon i powiedział, abym przeszedł na drugą stronę ulicy. Gdy otworzył maskę samochód stanął w płomieniach. Do chwili, gdy ugasił ogień samochód spłonął kompletnie, „do cna.’  Przypadek? Być może, lecz weź pod uwagę fakt, że właśnie otrzymałem samochód od właścicieli, którzy nigdy nie mieli z nim żadnych problemów mechanicznych przez dwadzieścia dwa lata! Jedyne co przy nim było robione to rutynowa wymiana oleju i serwis. Faktycznie stwierdzili, że musieli jedynie zrobić regulację i wymianę świec oraz zapłonu jakieś 5000mil wcześniej.  Powiedziałem, że może spłonąć do cna i spłonął.

Na marginesie: facet, który stał z boku przyglądając się gaszeniu ognia zapytał mnie, co zamierzam zrobić ze skorupą. Zapytałem go dlaczego pyta, a on odpowiedział, że wziąłby go na holu do swojego sklepu i dał mi 300$ za części.

Dobiliśmy targu i w niecałe pięć godzin od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłem samochód zarobiłem 150$! Zajęło mi dwa dni wyszukanie 8 letniej Toyoty Corolla za 300$, którą miałem później przez dwa lata.

Nasze słowa mają znacznie większą moc niż w to wierzymy. Za każdym razem, gdy dzielę się tym zdarzeniem z ludźmi to niezmiennie wywołuje podobne historie. Dlaczego? Ponieważ to, co wypowiadamy naszymi ustami przydarza się nam… zarówno „dobre” jak i „złe” a doświadczenia tej prawdy są wszędzie wokół nas. Co ma ta historia do rzeczy z przezwyciężaniem ducha anty-wiary?

Czy to możliwe, że duch zwany anty-wiarą nie tylko pracuje nad tym, aby powstrzymać nas przed uwierzeniem w nasze prawdziwe przeznaczenie, lecz również nad tym, aby powstrzymać nas przed uwierzeniem w to, jak niszczące mogą byś skutki naszych słów?

Dostrzeżenie tej prawdy prowadzi do świadomości bitwy, która nieustannie rozgrywa się o nasze umysły… w niewidocznej rzeczywistości duchowego świata. Jak ktoś powiedział, poznanie naszego przeciwnika i sposobów jego działania przygotowuje nas do pokonania go.

Wskazówka: Naszym podstawowym celem jest dalsze zrozumienie tego, że ten przeciwnik jest już pokonany i tego, w jaki sposób możemy wejść i odbić terytorium, które pozwoliliśmy mu zająć przez to, co myślimy i mówimy. W jaki sposób to osiągniemy? Przez odnowienie umysłów.

V Cele_2

topod.in

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.