Nieunikniony temat
Greg Laurie
„Przesłanie krzyża jest głupstwem dla tych, którzy zmierzają ku zagładzie! Ale my, którzy jesteśmy zbawieni, wiemy, że to sama moc Boga. Jak mówi Pismo Święte: „Zniszczę mądrość mądrych i odrzucę inteligencję rozumnych”. Gdzie więc to stawia filozofów, uczonych i błyskotliwych mówców tego świata? Bóg sprawił, że mądrość tego świata wydaje się głupotą. Ponieważ Bóg w swojej mądrości zadbał o to, by świat nigdy nie poznał Go przez ludzką mądrość, wykorzystał nasze głupie głoszenie, aby zbawić tych, którzy wierzą” (1Kor 1:18–21).
Jedną z największych przeszkód, z jakimi boryka się wiele osób w ewangelizacji, jest niechęć do mówienia o nieprzyjemnych aspektach ewangelii. Chętnie dzielą się tym, że „darem łaski Bożej jest życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6,23). To właśnie pierwsza część Rz 6,23: „zapłatą za grzech jest śmierć” (NLT) ich blokuje.
Nie możemy jednak zapominać, że Jezus wiele mówił o piekle. W rzeczywistości mówił o nim częściej niż którykolwiek inny kaznodzieja w Biblii. Dlatego nie chcemy unikać tego tematu. Chcemy raczej biblijnego zrozumienia tego, co mówi Biblia, abyśmy mogli dzielić się tą wiedzą z innymi.
Apostoł Paweł zakończył swoje przemówienie na Wzgórzu Marsowym słowami: „Bóg dawniej nie zwracał uwagi na niewiedzę ludzi w tych sprawach, teraz jednak wzywa wszystkich i wszędzie, aby pokutowali ze swoich grzechów i nawrócili się do Niego. Ustanowił bowiem dzień, w którym sprawiedliwie osądzi świat przez Człowieka, którego ustanowił, i przekonał wszystkich, kim On jest, wskrzeszając Go z martwych” (Dz17:30–31).
Autor Listu do Hebrajczyków z pewnością nie unikał tematu sądu: „A jak każdy raz umrze, a potem sąd, tak i Chrystus raz na zawsze został złożony w ofierze, aby zgładzić grzechy wielu. Powróci nie po to, aby zgładzić nasze grzechy, ale aby przynieść zbawienie tym wszystkim, którzy Go oczekują” (Hbr 9,27–28 NLT).
My też musimy o tym rozmawiać. Oczywiście, aby to zrobić, musimy właściwie rozumieć sąd Boży – czym on jest, a czym nie jest. Niektórzy twierdzą, że mówienie o takich rzeczach nie jest wyrazem miłości, że to uciekanie się do taktyki zastraszania. Ale nie mogę się z tym bardziej nie zgodzić. Myślę, że rozmowa o tych tematach to najbardziej pełna miłości rzecz, jaką możemy zrobić.
Wyobraź sobie, że widzę płonący dom. I przez okno widzę, że w środku jest ktoś, kto najwyraźniej nie wie, że dom się pali. Czy byłoby miłosierdziem z mojej strony, gdybym wyważył drzwi, złapał go i wyprowadził z płonącego domu? Oczywiście, że tak.
Z drugiej strony, nie byłoby to oznaką miłości, gdybym przeszedł obok i powiedział: „O, ten dom się pali! Bardzo ciekawe. No cóż, pozwólcie mi już iść”. To wcale nie byłoby miłością.
Jeśli naprawdę wierzymy w życie pozagrobowe – a konkretnie w Sąd Ostateczny – i jeśli naprawdę wierzymy, że będziemy pociągnięci do odpowiedzialności za nasze słowa i czyny, wpłynie to na nasze życie. Dlatego musimy dać innym możliwość usłyszenia prawdy o sądzie Bożym i zareagowania na nią.
Nie unikaj tematu osądzania. Może on odegrać kluczową rolę w zmianie czyjegoś życia.
Pytanie do refleksji: Jak najlepiej rozmawiać o sądzie Bożym z niewierzącymi?