Bio-chipy

 


Pojawiają się implanty w posatci bio-czipów przeznaczonych  do wykonywania bezgotówkowych transakcji.Oświadczenie złożone na konferencji światowego bezpieczeństwa ujawnia bliskość wprowadzenia mikroczipów idnetyfikacyjnych (ID).


Październik 21, 2003
Sherrie Gossett
© 2003 WorldNetDaily.com

 

Federalnej Komisji Handlowej z 2002 r.

 Przenośny czytnik Verichip

W swym dzisiejszym wystąpieniu na konferencji ID World 2003 (Świat ID 2003) w Paryżu, Scott R. Silferman, szef zarządu Applied Digital Solutions (Zastosowań Cyfrowych Rozwiązań) nazwał czipy „rozwiązaniem stratoodpornym” i powiedział, że czipy są „unikalną formą”, która może być wykorzystywana do identyfikacji w świecie zabezpieczeń i finansów.  Firma musi konkurować, organizacjami używającymi skanowanych odcisków palców w podobnych zastosowaniach.

Odbywająca się wczoraj i dziś w centrum Chrels de Gaulle Światowa Konferencja ID skupiła się na obecnych i przyszłych zastosowaniach technologii fal radiowych (RFID), biometrii, kart smart i baz danych. Różnorodne firmowe „Verichip’y” należą do czipów RFID, w których umieszczony jest unikalny numer identyfikacyjny i mogą być przenoszone osobiste dane na temat noszącego go urządzenia. Gdy energia w postaci fali radiowej przenika skaner, chip, który normalnie jest nieaktywny (nie ma niezależnego zasilania), zostaje pobudzony i nadaje na falach radiowych zawarte w nim informacje do
czytnika, który dalej łączy się z bazą danych.

Początkowo ADS bardzo ostro promowała radiowe czipy identyfikacyjne (RFID) do stosowania przy kontroli wstępu do budynków, dostępu do komputerowych danych, zapisu medycznych diagnoz,działań uniemożliwiających kidnaping i do różnych wymuszanych przez
prawo zastosowań.   Firma opracowała również odpowiednie ręczne i przenośne czytniki, które mogą skanować dane w chwili, gdy posiadacz czipa wchodzi do budynku czy pokoju.


Kieszonkowy czytnik Verichip

Zastosowanie tego w „bezgotówkowym społeczeństwie” nie jest niczym nowym – było
już dyskutowane poprzednio przez Applied Digital. Niemniej, dzisiejsza dyskusja reprezentuje pierwsze formalne wprowadzenie przez firmę takiego programu. 

Przedstawiając VeriPay delegatom konferencji Świata ID, Silverman stwierdził, że implanty mają „nieprawdopodobny potencjał rynkowy” i zaprosił bankierów i firmy kredytowe do partnerstwa z Korporacją VeriChip (filia ADS) do rozwijania specyficznych komercyjnych zastosowań i rozpoczęcia od programów pilotażowych i badań rynku.

Zapowiedź Applied Digital sugeruje wprowadzanie technologii bezprzewodowych, rozwijanie RFID, nowe rozwiązania programowe, zastosowanie kart smart i podskórnych implantów może któregoś dnia to wszystko scalić jako ostateczne rozwiązanie dla świata straszonego oszustwami, terroryzmem, zawiązanego mamoną, rządami i agencjami prawnie Palatino, Book Antiqua, Times New Roman, Georgia, wymuszającymi
łatwe zbieranie danych czy korporacji zainteresowanych marketingową bonanzą, z którymi ten nowoczesny
sposób identyfikacji oparty na technologii lokalizacji może sobie poradzić.


Verichip

Verichip

System bezgotówkowej płatności jest teraz częścią większego wydarzenia technologicznego: rządowych eksperymentów z identyfikacją, które usiłują połączyć bezgotówkowy system płatności z dodatkowymi informacjami identyfikacyjnymi (ID) na środku (takim jak np. karta smart), który zawiera pełny zestaw administracyjnych, osobistych,
zawodowych i komercyjnych danych na pojedynczym, bezdotykowym czipie RFID.

W pewnych scenariuszach, rządowo-korporacyjne koalicje obstają przy zastosowaniu takich czipów przez pracowników oraz do kontrolowania wejść na teren ich pracy, w sieciach komputerowych do zredukowania kosztów opłacania korporacji zarządzających osobistymi kartami ID.

Głównym przykładem jest tutaj malezyjska narodowa karta ID „smart”  „MyKad”

W międzyczasie prywatni adwokaci wyrażają swój niepokój rozwojem technologii RFID, wymieniając obawy dotyczące odczytywania osobistych czipów RFID bez pozwolenia przez ludzi, którzy posiadają swoje własne czytniki.

Kilka prywatnych i społecznych grup swobód obywatelskich ogłosiło dobrowolne moratorium na stosowanie RFID „aż do czasu, gdy będzie mogła mieć miejsce formalna ocena technologicznego tego procesu, włączając w to wszelkiego rodzaju bramki z czytnikami i konsumentów”.  Sygnatariuszami tej petycji są American Civil Liberties Union, Electronic Frontier Foundation, Electronic Privacy Information Center, Privacy International oraz Foundation for Information Policy Research,.

Komentując dzisiejsze wystąpienie, Richard Smith, konsultant przemysłu komputerowego, odnosząc się do tego, co niektórzy „sieciowcy” już nazywają  „czipektomią” powiedział: „VeriChipy nadal mogą być kradzione, lecz jest raczej makabryczne pomyślenie sobie o tym, w jaki sposób ci kanciarze będą dokonywać tego typu rabunków. Smith wskazał na to, że większość głównych firm promujących karty kredytowe patrzy na czipy FRID jako środek do tego, aby karty kredytowe stały się szybsze, łatwiejsze i bezpieczniejsze w użyciu.

– Wielkim problemem są pieniądze. – powiedział Smich – Wymagało by milionów dolarów unowocześnienie sieci kart kredytowych z istniejacych czytników na czytniki RFID. W czasie tej wymiany karty kredytowe będą wymagały zarówno starych czytników jak i RFID, będzie to więc ogólnie do przyjęcia.

Niektórzy zawodowi przemysłowcy sugerują, aby mieszkańcy płacili połączonymi czipami: identyfikacyjnym   z bezgotówkowym, które byłyby  umieszczone na wybranym nośniku  Technologie wykorzystujące RFID mogą przyjąć różne fizyczne formy i nie wykazują jeszcze dążenia do jakiegoś jednolitego światowego standardu.

Przed dzisiejszym oświadczeniem, Art Kranzley, prezydent senior MasterCard, skomentował system Pay Pass w wywiadzie w dzisiejszym „USA Today”: – Niewątpliwie szukamy projektu w postaci jakiś przedmiotów powszechnego użytku. Może to być pióro czy para kolczyków. Ostatecznie może zostać wstawione w cokolwiek – być może, któregoś dnia, nawet pod skórę.

Prawdopodobny związek z Księgą  Objawienia 13:16-18:

On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole,  i że nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma znamienia, to jest imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia. Tu potrzebna jest mądrość. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę zwierzęcia; jest to bowiem liczba człowieka. A liczba jego jest sześćset sześćdziesiąt sześć :

„On” odnosi się tutaj do człowieka, który będzie władał w imieniu „bestii” – zwanego również ‘antychrystem’. Temu człowiekowi będzie udzielony autorytet, aby zwieść mieszkańców ziemi” (Obj. 13:14) i on „postawi posąg na cześć bestii” po czym każe „wszystkim” czcić go; ci którzy odmówią, zostaną zabici (Obj. 13:15).

Jezus obiecał Swym prawdziwym uczniom (Obj. 2:10) : Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota

Służąc Mu,

Paula

* If you would like to be added to my mailing list, send a blank
email to paula@servinghim.net
and type PIP on the subject line.

 сайт

Rozdział 9

2 Moj. 33.12-15

I rzekł Mojżesz do Pana: Oto Ty mówisz do mnie: Prowadź ten lud, a nie oznajmiłeś mi, kogo poślesz ze mną, chociaż powiedziałeś: Znam cię po imieniu, oraz: Znalazłeś łaskę w oczach moich. Toteż jeśli znalazłem łaskę w oczach twoich, daj mi poznać zamysły twoje, abym cię poznał i wiedział, że znalazłem łaskę w oczach twoich; zważ też, że twoim ludem jest ten naród. Odpowiedział Pan: Oblicze moje pójdzie i zaznasz spokoju ode mnie. Rzekł do niego Mojżesz: Jeżeli oblicze twoje nie pójdzie z nami, to nie każ nam stąd wyruszać.

Jeżeli Bóg nie jest z nami, to my nie chcemy tam być. Możemy być w najlepszym zgromadzeniu, wśród wspaniałych ludzi, może się wydawać w naturalnym świecie najlepsza z możliwych sytuacji,  lecz my nie chcemy przebywać bez obecności Pana gdziekolwiek. Dzięki Bogu, że pokazuje nam obecność w tych dniach i w tej godzinie.  Bożą obecnością jest chwała, poniżej w tym samym rozdziale Mojżesz mówi (w.18):

I rzekł Mojżesz: Pokaż mi, proszę, chwałę twoją!

I w. 21-22
I rzekł Pan: Oto miejsce przy mnie. Stań na skale. A gdy przechodzić będzie chwała moja, postawię cię w rozpadlinie skalnej i osłonię cię dłonią moją, aż przejdę, a gdy usunę dłoń moją, ujrzysz mnie z tyłu, oblicza mojego oglądać nie można.

Żyjemy w innych czasach, Bóg teraz nie przechodzi obok, On odpoczywa, trwa: umożliwia nam przebywanie w Jego Chwale, Jego świętej obecności.

Jezus bardzo lubił chodzić do Betanii, było to jedno z Jego ulubionych miejsc, a jednym z powodów, dla których lubił tam bywać było to, że Maria, Marta i Łazarz chętnie go przyjmowali u siebie w domu. Z pewnością było wiele innych osób, które chciałyby gościć Jezusa, ponieważ on był Uzdrowicielem. Byli tacy, którzy pragnęli z Nim być, ponieważ robił cuda. To on rozmnożył chleb i ryby i byli tacy, którzy kochali go z tego powodu. Lecz Maria, Marta i Łazarz nie pragnęli od Niego niczego innego jak Jego obecności.
– proszę, wejdź i usiądź z nami.

Mogę nawet słyszeć jak mówią:
– pozwól nam przygotować dla ciebie posiłek. Siądź tutaj, a my siądziemy razem z Tobą, chcemy po prostu być z Tobą. Nie musisz nas niczego wielkiego nauczać, po prostu posiedź z nami w naszym domu.

Jezus kocha przebywać wśród tych, którzy odwzajemniają Jego miłość, wśród tych, którzy kochają przebywać w Jego obecności. To nie oznacza, że Bóg nie rozkoszuje się robieniem cudów. To nie oznacza, że Bóg nie chce już uzdrawiać, chce – lecz to, czego się uczymy to fakt, że cuda znajdują się w samej Jego obecności. Uzdrowienie jest w samej Jego obecności. Cud może się wydarzyć bez wypowiedzenia przez Niego jednego słowa. Sama jego obecność tworzy cudowność. Cuda mogą się zdarzać bez wyciągania przez Niego rąk i dotykania kogokolwiek. Jego obecność tworzy cuda.

Jest chwała w Bożej obecności i uczymy się doceniać te manifestacje jego obecności między nami. Nie chce chodzić do kościoła, w którym Jego obecność nie pojawia się. Może być tam najlepszy chór i najlepsza usługa; lecz wolę być w miejscu, gdzie chór nie jest tak muzycznie obdarowany, (na czym się koncentruje świat), lecz jest zbudowany z tych, którzy potrafią śpiewać w chwale i potrafią sprowadzić chwałę do mojej duszy i ducha.
Lubię być między tymi, którzy zbierają się po to, by być z Nim, ponieważ kiedy tak się dzieje, nagle Jego obecność da się między nami potężnie odczuć. Właśnie, dlatego lubię chodzić do zboru, nigdy nie opuszczam Domu Bożego bez dotknięcia Jego chwały, ponieważ Bóg nauczył nas jak dostać się do tej chwały, jak jej doświadczać.

Bóg powiedział do Mojżesza: „oto jest miejsce przy Mnie.” To jest miejsce, w którym chcę być, to miejsce jest zarezerwowane dla mnie, abym mogła być blisko Niego.
On mówi do nas
– zbliżcie się do Mnie
To jest jak podciąganie krzesła i siadanie tuż obok twojego dziadka. To jest przysuwanie krzesła i siedzenie tuż obok twego najlepszego przyjaciela. Jest to przybliżanie się do Pana, który sam jest święty. Jest to przybliżanie się do Pana, który sam jest sprawiedliwy. Po prostu zbliżając się do Niego, zaczynasz odczuwać Jego obecność i manifestację Jego chwały.

Chwała wpływa na ciebie w namacalny sposób:

2 Moj. 34,29 A gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj, mając w ręku dwie tablice Świadectwa, nie wiedział Mojżesz, gdy zstępował z góry, że skóra na twarzy jego promieniała od rozmowy z Panem.

Promieniowanie z twarzy Mojżesza było dowodem obecności Boga. Nie możesz znaleźć się w Jego obecności bez widocznych w twoim życiu zmian. Któregoś wieczoru wzięli udział w naszym nabożeństwie czterej Baptyści. Powiedzieli nam, że głównym powodem ich wizyty jest dramatyczna zmiana, jaką zobaczyli po odwiedzinach na naszych spotkaniach u swojego współpracownika Davida Huntera.
Obecność Pana zmienia nas w każdym aspekcie naszego jestestwa. Było to widoczne jako błyszczenie twarzy Mojżesza i każdy z nas powinien przybrać wygląd chwały – święty wygląd, wygląd kogoś, kto spoglądał w twarz Jezusa. Często można to dostrzec w oczach ludzi, którzy byli z Bogiem.
W czasie nabożeństwa w Teksasie w Caddo Mills, matka wraz z synem byli wśród tych, którzy byli położeni w Duchu. Młodzieniec leżał tam przez godzinę lub dłużej bez poruszenia, wyglądając jak zamrożony w miejscu. W dwa czy trzy dni po wyjeździe siostra Shelli Baker ciągle tam usługiwała, i włożyła ręce na tego młodego człowieka, a on, wraz z wielu innymi, padł pod mocą Ducha. Kilka godzin później, gdy pastor przygotowywał się do opuszczenia zboru, młodzieniec leżał tam ciągle zamrożony w bezruchu. Większość świateł na audytorium została przygaszona i nagle ci, którzy jeszcze pozostali, zauważyli światło spoczywające na chłopcu. Właściwie to światło nie spoczywało po prostu na nim, lecz wydawało się z niego promieniować, wychodząc z samych porów jego skóry. Zawsze sądziłam, że światłość bijąca z twarzy Mojżesza była odbiciem, ponieważ stał twarzą w twarz z Panem, to światło z oblicza Pańskiego oświetlała twarz Mojżesza i to zewnętrzne zjawisko zaowocowało świeceniem od wewnątrz. Po tym, gdy usłyszałam o tym doświadczeniu w Teksasie, nie jestem już tego pewna, wygląda na to, że to jest wewnętrzne doświadczenie, które skutkuje świeceniem na zewnątrz.
Twarz Mojżesza błyszczała i nasze również mogą. Jak bardzo jasna była jego twarz? To nie była po prostu poświata czy słaby przebłysk. Jego twarz była tak jasna, że ludzie nie mogli na niego patrzeć. Tego właśnie pragnie Bóg w tych dniach dla nas. Wydawało nam się przedtem, że tylko Mojżesz mógł doświadczyć tego wspaniałego przeżycia, lecz teraz już wiemy, że wszyscy zostaliśmy na to przeznaczeni, aby widzieć Chwałę Bożą i odbijać ją na tym świecie.
Mojżesz przebywał w obecności Boga dłużej niż ktokolwiek z nas, lecz gdy będziemy w to wchodzili coraz bardziej i spędzali więcej czasu z Nim, rozmawiając z Nim, czcząc Go, okaże się, że światło Ewangelii Jezusa Chrystusa świecić będzie nie tylko w naszych sercach, lecz będzie świecić również z naszego życia.
Mam wspaniały obraz, który jest raczej stary, lecz ostatnio został udostępniony. Przedstawia on Zmartwychwstałego Pana w ogrodzie w poranek zmartwychwstania. Rozmawia z Marią. Artysta wykonał mistrzowską pracę uchwycenia tej chwili, ponieważ jest taka chwała na obliczu Marii i coś, co mogę tylko opisać jako chwała zmartwychwstałego świecąca z twarzy Pana.
Wiem o tym, że była z Jezusem chwała podczas całej Jego ziemskiej służby, była obecna przy Jego narodzinach, lecz tego poranka chwała spoczywająca na Nim była większa niż chwała Narodzenia. Gdy chodził po ziemi i robił cuda, chwała spoczywała na nim, lecz w chwili wskrzeszenia z martwych chwała była jeszcze większa. Było to coś jeszcze większego niż chwała, jaka spoczęła na Nim na Górze Przemienienia, gdy Bóg dał Mu przedsmak zmartwychwstania. Służymy zmartwychwstałemu Chrystusowi, który przeszedł z chwały do chwały do chwały i On przenosi nas z chwały do jeszcze większej chwały. Otrzymałam w tym roku wspaniałe błogosławieństwo w postaci wizji Jezusa Zmartwychwstałego. Wspaniałe w Nim było to, że, gdy wyszedł z grobu, życie było w otaczającej Go chwale, życie w tej chwale ponad wszelką chwałę, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam. Przez wiele dni później nawet, gdy tylko rozważałam zmartwychwstanie i Jezusa, Zmartwychwstałego Jezusa, ponownie widziałam to wspaniałe życie i wibrującą chwałę, chwałę, która ciągle żyła. Było to tak wielkim błogosławieństwem, że nawet teraz, gdy zaczynam o tym mówić, widzę chwałę Zmartwychwstałego. Wielu z pośród nas dochodzi teraz do tego doświadczenia, które Mojżesz przeżył z Bogiem na górze. To dzieje się, gdy szczerze pragniemy obecności Boga, gdy wołamy do Niego:
– pokaż mi Swoją Chwałę.
Podobnie jak Jezus został przemieniony na oczach uczniów, jesteśmy zmieniani przez manifestacje Chwały Pańskiej. On zmienia nas z chwały w chwałę. To są dni przebudzenia, gdy On ową przemieniającą łaskę wszczepia w nas i czyni przez moc Swojego Ducha.

Chcę ogłosić, podobnie jak to zrobił Mojżesz, że jeżeli Jego obecność nie pójdzie ze mną, nie chcę iść. Nie chcę iść tam, gdzie On nie wyruszył przede mną w pełni Swej Chwały, w manifestacji Jego obecności. To On zdejmuje zasłonę z naszych oczu, klapki opadają. To On usuwa skorupę powstałą na naszym sercu, wskutek trosk o życie, tak abyśmy mogli doświadczać Jego chwały w nowy, wspanialszy sposób. On objawia nam siebie samego, przez moc Ducha Świętego.

Nadchodzą dni, gdy ludzie patrząc na nas będą dostrzegać widzialną chwałę Pańską stojącą za nami. To jest chwała, którą on pragnie objawiać w tych dniach tak, że niektórzy będą mówić: – nie przyszedłeś tu sam.

Będziemy mogli się upierać przy tym, że przyszliśmy sami, lecz oni będątrwać z równym ferworem przy tym, że widzieli jeszcze kogoś. Jeżeli ludzie z Babilonu mogli zobaczyć czterech mężczyzn w piecu ognistym, to Bóg może spowodować, że obecność z nami Drugiej Osoby będzie tak rzeczywista, że inni nie będą mogli odrzucić Jego obecności. On jest z nami w samym środku życiowych sytuacji i będziemy odczuwać w tych dniach Jego obecność coraz więcej i więcej.

Nic nie da się porównać z Jego obecnością. On jest z nami nie tylko przez swoją obietnicę, lecz przez doświadczenie, możemy odczuwać Go. Im więcej przebywamy w jego Obecności tym bardziej będziemy zdeterminowani, podobnie jak Mojżesz, nie wyruszać nigdzie, jeżeli Jego obecność nie pójdzie z nami.
Bóg zmusza nas do spoglądania w górę, czasami poprzez sytuacje wynikłe w naszym życiu. Stają się one tak trudne, że jesteśmy zmuszeni na spoglądanie w górę, do Boga. Wszyscy musimy nauczyć się spoglądać w górę w chwałę, bez przymuszania.
Przez dwadzieścia pięć lat mieszkania w Jerozolimie nauczyliśmy się, w jaki sposób wchodzić w obecność Pana i wznosić się ponad aktualne kryzysy. To jest różnica między myszołowem a orłem. Podczas gdy myszołów trzyma się blisko ziemi szukając padliny, orzeł wznosi się ponad wszystkim, co się dzieje na tej ziemi i wzbija się wysoko. W Duchu, Bóg daje nam taką zdolność wznoszenia się.

W Jerozolimie bez przerwy nadchodziły przeraźliwe wiadomości, często mówiłam, że życie wśród nieustannych „pogłosek wojennych” jest znacznie gorsze niż w życie w czasie wojny i wierzę, że tak jest. Wojna również nie jest przyjemna. Mieszkaliśmy w czasie Wojny w Zatoce w zabezpieczonym pokoju. Gdy słyszeliśmy syreny odzywające się o drugiej w nocy, wyskakiwaliśmy wszyscy szybko z łóżek, biegliśmy do schronu, zakładaliśmy maski przeciwgazowe i siedzieliśmy oczekując na to, co się może wydarzyć. Mieliśmy na to dwie minuty. Niemniej to doświadczenie i wszystkie związane z tą wojną nie były tak trudne do zniesienia jak życie wśród pogłosek o wojnie.

Niemal codziennie przychodziły jakieś pogłoski o nadchodzącym nieszczęściu:
„Przed wschodem Syria zaatakuje”
„przed zakończeniem tygodnia, będziemy mieli…… (to i tamto i jeszcze owo)”
Początkowo te pogłoski okazały się dla nas bardzo niepokojące, bo cóż, jeżeli okażą się prawdziwe?
Z pewnością chcieliśmy być przygotowani. Co więc, powinniśmy zrobić aby się przygotować. Skąd możemy wiedzieć, co się dokładnie wydarzy lub też jak poważny może okazać się kolejny kryzys?  Szybko przekonaliśmy się, że jedyne, co możemy zrobić po usłyszeniu takich pogłosek to wejść w obecność Ducha. Zdaje się, że czasami wróg nie zdaje sobie sprawy z tego, że gdy rzuca nam pod nogi tyle problemów, zwraca nas w stronę ramion Pana. Gdy będzie zmierzał za tobą wystarczająco długo, nauczysz się zanurzać w Duchu szybko.

To jest podobne do posiadania wiertarki. Za pierwszym razem, gdy ją masz, może ci zająć piętnaście minut wywiercenie otworu, lecz jeżeli posługujesz się nią wystarczająco często, nauczysz się jak maksymalnie oszczędzać czas. Powinniśmy być wdzięczni za problemy, które zwracają nas w stronę szukania Pana. Wszyscy musimy nauczyć się, w jaki sposób szybko wchodzić w obecność Pana i w jaki sposób przerzucać wszystkie nasze ciężary na Jezusa. Musimy nauczyć się nie patrzyć na rzeczy, które są chwilowe, lecz spoglądać w górę – na to, co jest wieczne.

Bóg dał nam wieczną nadzieję, a jest to znacznie więcej niż nadzieja naturalna, która jest przelotna i umyka wraz z czasem. Ponieważ nasza nadzieja jest wieczna, musimy być porwani w górę w chwale i oglądać wieczną rzeczywistość. Musimy pozwolić Bogu zabierać nas często do tej rzeczywistości w Jego Duchu.
Większość ludzi, gdy mówi o Bogu jako o Ogniu Trawiącym, zazwyczaj mówi to odnosząc się do swoich grzechów, o których wiedzą, że powinni z nich pokutować. Podczas gdy wielu z nas posiada rzeczywiście nadmierny bagaż, którego powinniśmy się pozbyć, to ci, którzy gorliwie szukają Pana, żyją bezgrzesznym życiem. Gdy popełnimy błąd, Duch Święty szybko przekonuje nas o tym, a my spieszymy się, aby prosić o przebaczenie i idziemy dalej. Żyjemy bezgrzesznie, lecz stale mamy ciężary, których nie chcemy zrzucić, dopóki Pan nie strawi ich Swoim Ogniem. Tego właśnie pragnie Bóg. Chce, aby ogień płonął w naszych wnętrzach, aż do chwili, gdy On stanie się każdym naszym pragnieniem, każdą myślą, każdym planem i celem. On pochłania nas i przenika całe nasze jestestwo. Wizja Pana jest ukształtowana całkowicie w nas i całkowicie nad nami.

Możesz powiedzieć:
– Siostro Rut, żyjemy w naturalnym świecie. Tak, żyjemy, lecz nie musimy być przez niego dotykani. Nasze stopy mogą dotykać tego, co naturalne, nasze ręce mogą dotykać naturalnych sytuacji, podczas gdy, w tym samym czasie, możemy wznosić się na wysokości.

To nie twoja papierkowa robota czy zajęcia spychają cię w dół, to są ograniczenia twoich myśli. Boży ogień może cię pochłonąć tak, że możesz wypełnić wszystkie swoje ziemskie zobowiązania i pozostać od nich wolny. Wejdź w chwałę i trwaj w niej, a rzeczy ziemskie zatroszczą się same o siebie.

 продвижение

Film "Pasja" w krajach Środkowego Wschodu#Różne artykuły

Chciałbym wspomnieć o zdumiewającej rzeczy, któradzieje się w tej części świata a dotyczy filmu Mela Gibsona ?PasjaChrystusa?. Jak wiecie, większość krajów w tym regionie bardzo niewieleotwiera drzwi dla ewangelii a szczególnie w publicznych mediach.#


Od: Tima i Mary mieszkających
w Joradnii



Wysłano: Niedziela, 28 marca 2004 7:51
Drodzy przyjaciele. Chciałbym wspomnieć o zdumiewającej rzeczy, która
dzieje się w tej części świata a dotyczy filmu Mela Gibsona „Pasja
Chrystusa”. Jak wiecie, większość krajów w tym regionie bardzo niewiele
otwiera drzwi dla ewangelii a szczególnie w publicznych mediach. Każda
próba zwiastowania biblijnego przesłania o śmierci i zmartwychwstaniu
Chrystusa jest zazwyczaj uważana za próbę prozelityzmu i władze bardzo
do tego zniechęcają. Niemniej tutaj, w Jordanii, i w kilku innych
krajach tego regionu, ten film jest oglądany przez tysiące, nawet w
objazodwych kinach i na DVD. Jedną z prawdopodobnych przyczyn tego, że
ten film nie został zatrzymany z dala od Jordanii jest fakt, że
pierwszą rzeczą jaką wszyscy o nim słyszeli to fakt, że Żydzi byli nim
bardzo zdenerwowani, a niektórzy nawet chcieli zakazać jego
pokazywania, ponieważ pokazuje Żydów w złym świetle. Oczywiście te
wieści sprawiły, że Arabowie zapragnęli oglądać go i sprawiły to, że
nieprawdopodobne było, aby arabskie władze zakazały go (jak to
słyszano, że Żydzi usiłowali). Słyszałem, że, jeśli chodzi o
frekwencję, jest to najpopularniejszy film, jaki był kiedykolwiek
wyświetlany w Jordanii. Nieustannie pokazują go wielu kinach w kilku
wielkich centrach handlowych tutaj w Amanie? i wszystkie pokazy
zapełniają sale. Z powodu tego wszystkiego, co słyszeliśmy na temat
szczegółowych obrazów fizycznego znęcania się na Chrystusem nie byliśmy
wcale tacy chętni z Martą do oglądania tego filmu. Niemniej jednak, gdy
usłyszeliśmy jak wielu muzułmanów chodzi oglądać go, pomyśleliśmy, że
powinniśmy też zobaczyć, abyśmy znaleźli wspólny język z każdym, kto
pochodzi z niechrześcijańskiego środowiska i ma jakieś pytania.
Ostatecznie poszliśmy zobaczyć go w środę z grupą z tutejszego
międzynarodowego kościoła. Pomimo, że zawiera kilka pozabiblijnych
dodatków i my, osobiście, chcielibyśmy widzieć wyraźniejszy nacisk
położony na zmartwychwstanie to faktem jest, że prawda ewangelii jest
tutaj właściwa i chwała Panu, tysiące ją oglądają. Słyszeliśmy o wielu
ludziach, którzy po obejrzeniu filmu proszą teraz swoich
chrześcijańskich przyjaciół i znajomych o arabskie biblie. Niech
czytają i nich dojdą do osobistego poznania Tego, który cierpiał za
nich. Proszę módlcie się o bezprecedensowe owoce z całego tego regionu.
Miano zgodzić się na emisję filmu w Dubai w ZEA 15 marca, lecz odłożono
to na 31 marca. Módlcie się o to, aby stało się to 31-go. Słyszeliśmy
też, że rozważa się zgodę na wyświetlanie w Omanie. Choć nie ma
otwartych pokazów w Arabii Saudyjskiej to słyszeliśmy, że pirackie
kopie DVD krążą tam. Jednym z problemów związanych z pirackimi kopiami
jest to, że arabskie tłumaczenia mogą nie być poprawne i nie oddawać
prawdy. Módlcie się o tych, którzy oglądają w tym regionie film z DVD,
aby dotarło do nich prawdziwe przesłanie. To jest kilka rzeczy, o które
należy się modlić. Jest to niezwykle interesujący czas na pobyt w tej
części świata. Duch pracuje tutaj w niesamowity sposób. Niech imię
Chrystusa będzie wywyższone, aż do właściwego Mu miejsca.  
Tim….

Również:

Nadano: Wtorek, 30 marca 2004 10:42 AM
Otrzymane od przyjaciela, chrześcijanina z Atlanty. Chwała Bogu! Heidi.

Drodzy bracia. Dziś był prawdopodobnie najbardziej znaczący dzień, jaki
kiedykolwiek mogliśmy oglądać na Środkowym Wschodzie. Ku zdumieniu i
zaskoczeniu wszystkich „Pasja” została dziś dopuszczona do wyświetlania
w Katarze. Właśnie, gdy kilka dni temu, jedna z uczestniczek naszego
zespołu modlił się na naszym spotkaniu modlitewnym, aby to się stało
(wiedzieliśmy, że zostało dopuszczone w Zjednoczonych Emiratach
Arabskich tydzień wcześniej), to szczerze mówiąc nie mieliśmy wiary w
to, że jej modlitwa ujrzy odpowiedź. Musicie zdawać sobie sprawę z
tego, że do tej pory mogliśmy pokazywać film „Jezus” po arabsku kilku
Katarom w domowym zaciszu w ukryciu. W nadchodzących tygodniach
prawdopodobnie dziesiątki tysięcy arabskich muzułmanów zobaczy ten
potężny obraz cierpienia i śmierci Chrystusa. Dziś o 4:30 nasz cały
zespół poszedł zobaczyć debiut tego filmu w Doha, w Katarze! To
zdumiewające jak wielu ludzi przyszło zobaczyć go w teatrze pełnym
arabskich muzułmanów ? kobiet i mężczyzn. W ciągu dwóch krótkich godzin
więcej Katarów usłyszało ewangelie niż my mogliśmy opowiedzieć w ciągu
3 lat! Arabskie napisy były całkowicie poprawne ? tłumacze nie
rozwadnili NICZEGO ani nie zmienili języka tak, żeby muzułmanie mogli
się z czymś nie zgodzić. Wszyscy oglądaliśmy film w zdumieniu nad tym,
czego Bóg dokonał. Muzułmanie siedzący wokół nas byli głęboko poruszeni
? łapiąc haustami powietrze, płacząc i reagując ze wstrętem na
brutalność z jaką zetknął się Jezus. Jeśli cokolwiek słyszałeś na temat
tego, dlaczego muzułmanie chcą oglądać ten film to wiesz, że jest tak
dlatego, że „słyszeli”, że jest antyżydowski. Ponieważ nienawidzą Żydów
to do oglądania motywuje ich zupełnie przeciwny duch. Przesłanie KOCHAJ
NIEPRZYJACIÓŁ SWOICH i Jezus modlący się na krzyżu o przebaczenie,
doskonale przetłumaczone na arabski, dotykał muzułmańskich teatromanów
w potężny sposób.

Podobnie jak Szatan z pewnością czuł, że wygrywa, gdy Chrystus zaczynał
cierpieć, a okazało się być to plądrowaniem jego domu i jego totalną
porażką, tak muzułmanie idą obejrzeć film z powodu swojej nienawiści (i
prawdopodobnie również z ciekawości), aby na zakończenie usłyszeć
przesłanie, aby KOCHAĆ. Czyż nie jest to właśnie sposób Bożego
działania? Oni mieli złe zamiary, a Bóg obrócił to ku dobremu! Poniżej
znajduje się fragment z dzisiejszej lokalnej gazety „,MIĘDZYNARODOWY
szlagier filmowy „Pasja” będzie dziś wyświetlany w  wielu
miejscach w Doha. Katar jest pierwszym krajem Środkowego Wschodu, gdzie
to się dzieje…” Niemniej zupełnie inna jest motywacja zwolnienia tego
filmu w Katarze niż znalezienie się na pierwszym miejscu wśród krajów
wyrażających zgodę na to. Katar jest krajem, który usiłuje zmienić swój
wizerunek na kraj tolerancyjnego islamu. Niewiele zdają sobie sprawę z
tego, że ten film przedstawia ich ludziom prawdy, które kategorycznie
odrzucają  (synostwo Chrystusa, Ojcostwo Boga, Zastępcza Śmierć
Chrystusa za grzechy świat i oczywiście nakaz „miłowania nieprzyjaciół”
? wszystko bezkompromisowo przetłumaczona na arabskie napisy!). Wszyscy
jesteśmy nadal w potężnym szoku spowodowanym przez to, co się wydarzyło
i to, co się będzie działo w nadchodzących dniach. Proszę módlcie się o
następujące, pilne sprawy:
1. Aby ten film mógł być pokazywany przez znacząco długi okres czasu.
Jest pokazywany w 3 różnych teatrach do 4 razy dziennie.
Fundamentaliści z pewnością będą czynić wrzawę o to bezprecedensowe
wydarzenie. Podobnie jak uważaliśmy telewizję „Satellite” za
najbardziej znaczący sposób zasiewania ziarna ewangelii, tak ten film
pojawia się wśród muzułmańskich narodów!
2. Aby ten film wywołał znaczący wstrząs i poruszenie wśród katarskich
muzułmanów prowadząc ich do zbawienia.
3. Aby Bóg poprowadził nas do mężczyzn i kobiet, którzy zostali (lub
zostaną) dotknięci tym wspaniałym obrazem. Będziemy was informować na
bieżąco ? to powinno BYĆ INTERESUJĄCE. Nie ma takiej możliwości, aby
ktoś wyszedł z tego filmu bez głębszego objawienia miłości Bożej ku
niemu.

seo поисковая оптимизация сайтов

Rozdział 11 – Poniesieni w Chwale.

Heflin Ruth

Obj. 4,1-2

Potem widziałem, a oto drzwi były otwarte w niebie, i głos poprzedni, który słyszałem, jakby głos trąby rozmawiającej ze mną, rzekł:
Wstąp tutaj, a pokażę ci, co się ma stać potem.
I zaraz popadłem w zachwycenie. A oto tron stał w niebie, na tronie zaś siedział ktoś;

Gdy Jan usłyszał wezwanie Pana, aby wstąpił wyżej „zaraz popadł w zachwycenie” ( w ang. znalazł się w Duchu), został poniesiony w Duchu, doświadczył czegoś, co się zdarza w tych dniach coraz częściej również nam. W jednej chwili Jan był na wyspie Patmos, spoglądając na ziemskie otoczenie, a w następnej znalazł się w „Niebie” spoglądając „na tron.”

Jan nie musiał się sam nigdzie przenosić, po prostu musiał się poddać Duchowi, a Duch przeniósł go dalej. Miejsce znane powszechnie jako miejsce zesłania Jana na wyspie Patmos nie było bardzo skomplikowane. To była prosta grota, lecz gdy został uniesiony i otworzył swoje oczy, nie był już w grocie, znajdował się w obecności Bożej.

Podobne doświadczenie miał również Ezechiel:

Ez 37,1 (Biblia Warszawsko-Praska)

Pan wyciągnął nade mną rękę i przeniósł mnie w duchu i postawił w samym środku pewnej doliny,

„Ręka Pana” również i nad nami może się wyciągnąć i „przenieść nas w duchu.” To przenoszenie jest cudowne, ponieważ sam Bóg planuje podróż. Gdy robimy to my sami, możemy się czasami zawieść, lecz gdy robi to Bóg, nigdy nie będziemy zawiedzeni. On jest potężnym Bogiem i gdy on nas unosi, to nie możemy być pewni, dokąd zmierzamy.

Jan został przeniesiony wprost przed tron i widział go w pełnej jego chwale. Widział to, co było z przodu tronu, z tyłu i to, co działo się wokoło. Bóg może zabrać cię do jakiegoś innego miejsca i pokazać ci Swoje zamiary, aby wrzucić nieco wiary do twojego serca, abyś mógł wierzyć w większe rzeczy, aby nauczać cię w tych dziedzinach, których w ogóle nie znałeś. Bóg nie chce abyśmy byli przywiązani do ziemi. Nie jesteśmy przeznaczeni na ten świat i gdy jesteśmy porywani w Duchu, On pozwala nam zrozumieć, w taki sposób, że żaden inny nie byłby tak skuteczny, że jesteśmy tylko pielgrzymami na tej Ziemi, że nie jesteśmy pochodzenia naturalnego, lecz duchowego.

W takich chwilach, gdy manifestuje się chwała, zwykli ludzie tacy jak ja czy ty, nagle jesteśmy przenoszeni i możemy oglądać rzeczy, których nasz naturalny wzrok nigdy nie mógłby zobaczyć.
Podobnie jak jest patrzenie naturalne, tak też jest i duchowe.
Niektórzy nauczają, że powinniśmy sobie wyobrazić to, co chcemy, aby Bóg dla nas uczynił i wierzyć w to, lecz ja wolę zgodzić się na to, że to Bóg wybiera dla mnie. Bardziej zgadzam się na to, że to On daje mi wizję, niż na to, że to ja daję wizję Jemu. Nigdy nie byłabym w stanie wyobrazić sobie tak wspaniałych rzeczy, jakie On mi pokazuje. Nawet nie byłabym w stanie zacząć marzyć o tym wszystkim, co Bóg dla mnie ma w swoim sercu. Moje własne oczekiwania są tak malutkie w porównaniu z Jego oczekiwaniami dla mnie.
Zanurz głowę w rzece. Niech rzeka dotyka twojego słuchu, niech dotyka twojego wzroku, niech dotyka twoich zdolności rozumowania, niech dotyka każdej części twojego życia. Nigdy dotąd nie było takich dni objawienia jak teraz. Zwykli ludzie widzą rzeczy, które tylko wielcy oglądali w przeszłości:

Mat 13,17
Bo zaprawdę powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli

Ps. 8,3
Z ust dzieci i niemowląt ugruntowałeś moc na przekór nieprzyjaciołom swoim, Aby poskromić wroga i mściciela.

Lecz, aby zostać uniesionym, musimy nauczyć się poddawania samych siebie Duchowi. Ap. Paweł napisał:

Rzym 6,13
Nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości.

To jest wszystko, jeżeli chodzi o poddanie się. Możesz wejść do rzeki tak szybko jak tego tylko zechcesz. Możesz wejść do chwały tak szybko jak chcesz. Jeżeli jesteś wystarczająco spragniony, poddasz się. Nie potrzebujesz, aby pięciu następnych ewangelistów przyjechało i wprowadziło się delikatnie. Po prostu wejdź, pozwól, aby rzeka
poniosła cię.

Dalej Paweł pisze:

Rzym 6,19
Po ludzku mówię przez wzgląd na słabość waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości ku popełnianiu nieprawości, tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu

Wiemy o poddaniu więcej niż chcielibyśmy na ten temat się wygadać.
Przez całe nasze życie poddawaliśmy samych siebie jako narzędzia grzechu, poddawaliśmy się nieczystości. Poddawanie się jest zawsze takie samo, różnica jest tylko w celu, który się obecnie zmienił. Niektórzy ludzie, którzy tańczyli w świecie, nie chcą tańczyć w Duchu, z powodu strachu znalezienia się „w ciele.”
Jeżeli potrafisz się poddać temu grzesznemu światu, potrafisz się również poddać światu świętemu.

Zbliżanie się do Boga jest świętym aktem i jeżeli zbliżasz się do Niego w tańcu, lub przez podnoszenie rąk, to bez względu na to, w jaki sposób zbliżasz się do Niego – to poddawanie się Jemu jest święte. Poddaj się Jemu a On przeniesie cię do miejsc, o których inaczej mógłbyś tylko marzyć.
Wszyscy uczymy się poddawać nasze członki Panu. Zazwyczaj nie ma dla mnie znaczenia czy ludzie padają, czy nie, lecz czasami, gdy wkładam ręce, czuję, że ktoś opiera się działaniu Ducha. Najczęściej modlę się o nich dwukrotnie i przechodzę do następnych osób, lecz czasami czuję, że jestem przez Ducha ograniczona do pomagania tylko im.
Niektórzy zaczynają iść wstecz starając się nie upaść.
Mówię im
– stój spokojnie i poddaj się Duchowi Świętemu.
Gdy stoją spokojnie, upadają. Innym razem, gdy widzę kogoś stojącego i oczekującego na uderzenie Ducha mówię do niego  – po prostu poddaj się Duchowi w taki sposób jak poddałbyś się w ramionach twojego ojca.
Lub czasami mogę powiedzieć
– pozwól się unieść rzece, po prostu pływaj w niej.
Gdy się poddadzą są natychmiast unoszeni przez rzekę.

Poznanie tego, w jaki sposób poddać swoje członki Bogu, nie zawsze jest automatyczne. Musimy się tego uczyć. Bóg może nas zoperować jak chirurg, gdy siedzimy lub stoimy, lecz często kładzie nas na podłodze, aby nauczyć nas nowych rzeczy. Aby przyjąć nowe rzeczy musimy zrelaksować się w Bożej rzece i unosić się w chwale. Wyluzuj swoje członki i poddaj je Bogu. Możesz nie widzieć, co On przez ciebie zrobi w przyszłości, lecz ufaj mu i nie obawiaj się.
Jeżeli jesteś typem człowieka, który zanim sam coś wypróbuje, musi mieć wszystko już dokładnie przetestowane, możesz się znaleźć z boku przyglądając się jak inni idą do przodu.
Jeżeli zaś inni, po prostu zaczynają pływać nie czekając aż wszystko zostanie wypróbowane, to bardzo szybko cię wyminą. Jeżeli pragną się poddać Bogu i pozwolą Mu robić to, co On chce, podczas gdy ty siedzisz i roztrząsasz wszystko, szybko pozostaniesz z tyłu przebudzenia.
Kiedy już raz mówiłeś na językach, następnym razem jest już znacznie łatwiej, wiesz jak się temu poddać. Gdy śmiałeś się w Duchu po raz pierwszy, to następny raz będzie łatwiejszy. Wiesz już jak się temu poddać i możesz to robić stale i wciąż. Poddaj swoje członki Bogu.
Czasami Bóg chce, abyś poddał mu swoje ręce, czasami swoje stopy, a czasami są to usta.
Jeżeli wydaje ci się, że umiejętność pływania wcale nie jest ważna, to nigdy nie będziesz próbować. Jeżeli wydaje ci się, że bez tego też wszystko jest w porządku, nigdy nie podejmiesz wysiłku, aby się nauczyć. Oglądasz wspaniałą rzekę, lecz rzeka jest do pływania, a nie do oglądania. Opisywanie rzeki jest wspaniałe, lecz rzeka nie jest po to by ją opisywać, lecz aby w niej pływać. Nie ograniczaj się tylko do mówienia o niej. Wejdź do wody i zacznij pływać. Wielu z tych, którzy głoszą wspaniałe kazania na temat rzeki, jeszcze nie poświęciło czasu na to, aby się nauczyć pływać. Na co czekasz!!!?  Bóg mówi:
– wejdź i pływaj. To są wody przeznaczone do pływania.
Nie wiem jak ty, ale ja jestem gotowa do pływania, nie tylko jestem gotowa do pływania, lecz chcę nauczyć się kilku nowych styli.
Radość da nam siły potrzebne do pływania. Długodystansowi pływacy bardzo duża trenują, aby wytrzymać najbardziej wyczerpujące wyścigi, lecz my możemy przepłynąć kanał z powodu radości, jaką Pan tchnął w nas. Bóg daje nam siłę na długie dystanse, na wszystko, z czym się spotkamy w tym ostatnim dniu i godzinie.
Bóg, nasz Trener, nie stoi na brzegu wykrzykując w naszym kierunku polecenia, lecz jest z nami w głębokościach rzeki, zachęcając i wzmacniając nas. Słyszymy nieustannie Jego głos zalecający nam – idź dalej, idź, zanurz się głęboko.
On płynie przed nami i jest naszym Instruktorem, Pomocnikiem na wszystkich drogach. Tłumy wchodzą do wody, nie zostawaj w tyle. Ruszaj do przodu.

Bądź odważny! Bądź śmiały! Pływaj!. Nie bój się tego, co się wydarzy, gdy wejdziesz na głęboką wodę. Ufaj Bogu. Pływaj. Wskocz na sam środek tego strumienia.
W zeszłym roku Ruthie Kendrick robiła czarno białe zdjęcia na naszej konferencji letniej, gdzie doświadczaliśmy chwały Pańskiej.
Zdecydowała, że zamiast jechać do Europy czy jakiegoś innego miejsca, poświęci lato na fotografowanie przebudzenia. Początkowo rozważała możliwość wyjazdu do Pensacoli i fotografowanie tego, co Bóg tam robi, potem myślała o jeszcze kilku innych miejscach, aż ostatecznie pozostała z nami w Richmond, aby dokumentować Boże działanie w jej mieście.
Gdy poświęcana była nowa biblioteka w Szkole Świętej Katarzyny w Richmond, przy wspaniałej liście gości, pokazywana była wystawa prac Ruthie, zdjęć ukazujących Boga wylewającego Swoją moc na pokornych ludzi w Tabernakulum w Ashland, w stanie Wirginia. Gdy zobaczyłam wspaniałe zdjęcia, zawołałam moją dobrą przyjaciółkę Karolinę Duncan i zapytałam czy zechciałaby je wydać w formie albumu, na co zgodziła się tak, że również świat może być przez nie błogosławiony. Jakaż to miła rzecz, mieć album ze zdjęciami Bożych ludzi uniesionych w chwale.

Panie.

Chcę być unoszona, do niebiańskiej rzeczywistości stale i wciąż, chcę być unoszona z Tobą.

W imieniu Jezusa,

Amen!раскрутка

Chrześcijanie często myślą, że..

Akaron Adam
Chrześcijanie często myślą, że Jezus umarł na krzyżu po to, aby ich grzechy mogły być przebaczone i w ten sposób mogli pójść do nieba. Jakkolwiek przerażające może się to wydawać na pierwszy rzut oka to, jak mi to Bóg pokazał, to nie jest prawda. Powiedzenie, że Jezus umarł na krzyżu po to, abyś otrzymał przebaczenie grzechów i poszedł do nieba jest podobne do tego, jakbyś twierdził, że wynająłeś kościół i urząd stanu cywilnego, wziąłeś ślub i wydałeś wesele, zaangażowałeś szofera limuzyny, zaprosiłeś rodzinę i przyjaciół, wybuliłeś mnóstwo baksów na ślubne stroje po to, aby otrzymać złoty pierścionek i świadectwo ślubu do powieszenia na ścianie. Oczywiście to jest idiotyczne, lecz nie mniej głupie jest powyższe stwierdzenie dotyczące śmierci Jezusa. Wchodzisz w związek małżeński po to, aby wejść do intymnej więzi z drugą osobą.

Jezus umarł na krzyżu po to, abyśmy mogli wejść do intymnej relacji z Bogiem. To była główna przyczyna wszystkiego, co Jezus zrobił. Jezus przyszedł, aby wypełnić wolę Ojca, którą było pojednanie nas z Bogiem.

Na drodze stał grzech, więc Jezus wziął na siebie za nas karę za grzech tak, abyśmy mogli być ponownie wprowadzeni do więzi z Bogiem. Gdy raz wejdziemy do relacji z Bogiem, jesteśmy pojednani z Nim. Nasz duch łączy się z Nim, który jest Duchem. Mieszkamy razem tu i teraz i w przyszłości. To jest niebo – trwanie w więzi z Bogiem. Technicznie rzecz biorąc, w wielkiej ofierze dla nas Jezusa usunięcie grzechu i przejście do nieba było zapewnione, lecz faktyczną przyczyną tej ofiary było to, abyśmy mogli cieszyć się intymnością z naszym Ojcem. Jeśli zatem, nie cieszysz się osobistą, intymną więzią z Bogiem, to nie przywłaszczyłeś sobie tego, za co Jezus zapłacił tak wysoką cenę, aby ci dać.
Jest to zdumiewająca nowina – intymna więź ze stworzyciele wszystkiego. Systemu słonecznego, galaktyki, najdrobniejszego insekta i ich wewnętrznych organów; od najdrobniejszego do największego on to wszystko uczynił i oto On pragnie intymności ze mną! Ooooo.

Jaka była moja relacja?

Zwrot „relacja z Bogiem” jest stale wymieniana w chrześcijańskich kręgach. Niestety dla zbyt wielu oznacz tylko pewną frazę, sam używałem jej bez przerwy. Głosiłem na jej temat i wzywałem ludzi do wejścia do relacji z Bogiem. Problem polegał na tym, że w tym czasie moja własna relacja była szokująca. Gdyby ktoś miał taką samą relację (więź) ze swoim współmałżonkiem jaką ja miałem z Bogiem to otrzymałby rozwód. Myślałem w tamtym czasie, że wszystko jest w porządku, a niektórzy ludzie nawet komentowali, że wydaje się być tak bliska. Smutnym faktem było to, że w porównaniu z ich więzią z Bogiem, była. A jednak było to dalekie i zimne, wywrócone do góry nogami i tyłem do przodu.

Zamiast dowiedzieć się czego Bóg pragnie w związku z wierzącym i dostosować moją wolę do Jego, ja usiłowałem przekonać Boga, aby dostosował swoją wolę do mnie. Sławny byłem z moich długich modlitw. Jakże byłem święty spędzając liczne godziny w komorze modlitwy. Jakże byłem głupi usiłując zmusić Boga do tego, aby zrobił dla mnie to czy tamto. Kimże był Bóg w tej relacji? Usiłowałem zmotywować Boga do robienia czegoś. To nie były egoistyczne rzeczy, niektóre nawet całkiem chwalebne, no wiecie, zbaw zgubionych, uzdrów chorych, nakarm głodnych i tego typu sprawy. Błogosław tego, wzmocnij tamtego, daj przebudzenie – bla, bla, bla, bla, bla,… Mogłem tak stal i wciąż, dręcząc i nie dając Bogu czasu na odpowiedź. Wychodziłem wtedy z takim dobrym samopoczuciem na swój temat. Myślę, że jedyną rzeczą jaką wtedy osiągałem było pompowanie mojego ego. .

Drugą połową mojej tak zwanej relacji z Bogiem były studia biblijne. Atakowałem ten temat z takim samym zapałem jak modlitwę i jak atakowałem innych ludzi tym, co przeczytałem. Zdecydowałem, że moje duchowe pożywienie będzie miało priorytetowe znacznie nawet nad naturalną żywnością. Nie zjadłem, zanim nie przeczytałem najpierw Biblii. Czytałem przed śniadaniem, obiadem i kolacją; czytałem przed przekąskami. Czytałem i powtarzałem czytanie, studiowałem, myślałem nad ją i głosiłem. Zmagałem się z greką i walczyłem z hebrajskim.

Przyszedłem do Boga bez niczyjej pomocy, wiec znałem go już, lecz później zdecydowałem iść do kościoła. Pierwszą rzeczą jaką Joe, pastor kościoła Baptystów, do którego poszedłem, nauczył mnie to był autorytet Biblii. Usiadłem naprzeciw niego w jego biurze, które było u niego w domu. Dał mi Nowy Testament i powiedział, że jeśli usłyszę z jego lub kogoś innego ust cokolwiek to musi to być poparte wersetami. Powiedział mi też, że jeśli będzie głosił cokolwiek, co będzie niezgodne z Biblią wtedy mam obowiązek powiedzieć mu o tym. Była to oferta, z którą później często do niego przychodziłem.
Byłem więc uczony tutaj i gdzie indziej na temat autorytetu Biblii, Słowa Bożego. Uczono mnie nawet tego, że Bóg jest związany przez nie! Jeśli coś było w Biblii to tam było, jeśli tego nie było, to było to coś zewnętrznego. Tak wiele godziny zmarnowanych na dyskusjach z braćmi i siostrami na świetniejsze tematy. Dla mnie samego i tak wielu innych Biblia osiągnęła magiczne rozmiary, nie żebyśmy używali takiego terminu.

Taka była moja relacja z Bogiem. Czytanie o Nim, rozmawianie o Nim i mówienie do Niego. Myślałem, że to właśnie będzie zbliżać mnie do Niego.

To było żałosne, a ja nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy.

Jaka jest moja relacja.

Moja więź z Bogiem jest dla mnie tak cenna. Jestem tak bardzo zakochany w Bogu. Jest ze mną nieustannie. Wiem o tym nie jako o doktrynalnym fakcie, lecz jest to rzeczywistość. Przeżywam moje życie w samym centrum Jego woli. Słyszę Jego głos i przeżywam Jego obecność. On uczy mnie o życiu w sferze naturalnej i o życiu w sferze duchowej. On wzmacnia mnie i pokrzepia. Nie ma już odpływów i przypływów, lecz stały wznoszący się w górę wzrost intymności. Z Nim jestem sobą i nie mam przed Nim rodziców. On uwolnił mnie od tak wielu więzi, które miałem włączając w to tych wielkich gości od religijnych i socjalnych uwarunkowań. Z pewnością jestem bliżej Boga niż jakiejkolwiek innej osoby. On prowadzi mnie a wszelkie pragnienia mojego życia to wypełnienie Jego woli, cokolwiek by to nie było. Teraz spędzam czas w Jego obecności, słuchając Jego głosu. W wyniku Jego obecności mam głęboki, pełny pokój i wyciszenie, które są zrównoważone przez radość i szczęście, które mogą pochodzić wyłącznie od Boga. Nie szukam tych rzeczy, lecz one towarzyszą mojemu życiu z Bogiem. Kiedyś miałem zwyczaj mówić o relacji z Bogiem, a teraz ją mam. Różnica jest taka jak między fantazjowaniem o wielkiej miłości twojego życia, a faktycznym zakochaniem się w taki sposób.

Pewne kroki przez które poprowadził mnie Bóg.

Pierwszą rzeczą, którą Bóg na mnie wymusił to było poczynienie nowego oddania. Zasadniczo Bóg poproawił naszą świeżą relację i ustawił ją na właściwych nogach i we właściwym porządku. Bóg wprowadzał moje życie w nowy obszar. Przygotowywał mnie do nowego marszu z Nim. Doszedłem do tego, że jeśli ten nowy kierunek miał być utrzymany to oznaczało to dla mnie zupełnie nowe oddanie się na całą tą podróż. Dał mi do wyboru powrót do powierzchownej relacji jaką miałem wcześniej, lub rozpoczęcie nowej. To nowe oddanie miało być proste lecz przerażające. Miałem się oddać Bogu całkowicie i zupełnie i nie oczekiwać w zamian niczego. W rzeczywistości powiedział mi, że może mnie używać przez całe moje życie a potem posłać mnie do piekła na wieczność. Dał mi jeden dzień na zastanowienie. Powiedziałem tak i oddałem siebie następnego dnia.

Tak właśnie miało być cały czas, oddanie Bogu, ponieważ On jest Bogiem, bez ukrytych motywów i obietnic odpłaty.

Następnym krokiem było zrozumienie grzechu. Nauczył mnie tego, czym jest a czym nie jest grzech i uwolnił od nieustannego niezadowolenia i potępiania samego siebie. W tym czasie uwolnił mnie też do podążania za Jego głosem. Pokazał mi, że usiłowałem wypełnić wymagania, które On dał innym ludziom w innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Powiedział mi też to były inne chwile i każdy z tych momentów miał swoje własne wymagania. Te wymagania miały mi być dane wyłącznie przez Boga. On uwolnił mnie od zakonu (prawa) – patrz artykuł nr. 01.

Następną ważną lekcją na drodze do mojego wzrostu w intymności z Nim była komunikacja. Nauczył mnie tego w jaki sposób słuchać i postępować za Jego głosem ponad wszystkim innym. Uczył mnie bardzo dużo na temat słuchania i posłuszeństwa. Szedłem sobie ulicą modląc się o coś wewnątrz, gdy Bóg wrzasnął na mnie:
– ZAMKNIJ SIĘ!
Było to tak silne, że zatrzymałem się w miejscu. Powiedział:

– Słuchałem jak gadasz przez lata, a teraz, kiedy słyszysz mnie wyraźnie, chcę żebyś słuchał.

Było to w 1995 i od tej pory nie modliłem się, z wyjątkiem kilku razy, gdy On powiedział mi, abym się modlił o kogoś. Gdy takie coś się zdarza, Pan daje mi zarówno słowa modlitwy i to, o co się modlić, nie jest to więc modlitwa. Pan wyjaśnił mi, żeby nie zadawać mu pytań, ponieważ on wie to, co i kiedy mam słyszeć. Powiedział również, że ten kto zadaje pytania, dominuje w konwersacji, nie muszę więc zadawać pytań, ponieważ On wie, co mam usłyszeć i nie muszę również o nic prosić, ponieważ On wie, czego mi potrzeba. To był wielki zwrot od jak żyłem wcześniej. Teraz relacja była na właściwym gruncie, Bóg kontrolował wszystko, a nie ja.

Wzrost intymności wymaga posłuszeństwa i poddania się, rezygnacji ze swojej woli, zaufania i posłuszeństwa we wszystkim, co On do mnie w każdym doświadczeniu. Jest tak piękny i wspaniale wychowuje tych, których serce tęskni do Niego i daje im możliwości rozwoju w tej relacji z Nim.
Bardzo interesujące, a niestety zbyt często pomijane, jest to, że Bóg określa to jak bardzo intymna ma być ta więź. On decyduje o tym, czy ktoś będzie mógł wejść do Jego obecności i również On decyduje kiedy i jak głęboko będzie mógł Go doświadczyć.

W ten sposób wyjaśnił mi to. On zaprasza ludzi, aby weszli w relację z Nim. Jeśli odpowiedzą i poddadzą się Jego wymaganiom, które stawia przed tymi osobami, aby mogli podjąć ofertę to wtedy mogą swoją podróż w relacji z Panem.  W miarę jak chodzą z Nimi i wzrastają, Pan dopuszcza ich bliżej. Posłuszne zaufanie osoby, która idzie za Nim, wzrasta w miarę jak Jego zaproszenia spotykają się z właściwą reakcją. W miarę jak zbliżamy się do Niego jednoczymy się z Nim i przybieramy Jego charakter i w taki właśnie sposób wzrastamy w podobieństwo (obraz) Chrystusa.

Można odmówić intymności i usunąć się od Niego. Niektórzy ludzie utykają tam, gdzie są w danej chwili, lub wracają, a nawet tracą tą bliskość, którą mieli, gdy po raz pierwszy odpowiedzieli na zaproszenie do relacji.

Często chrześcijanin dostaje się w pułapkę myślenia, że skoro już uczynili przymierze czy decyzję dla Jezusa to już potem tylko czekają na niebo. Niektórzy myślą, że po zbawieniu staną się pracownikami dla Boga. Prawda jest taka, jak mi to Bóg wyjaśnił, że początkowe powołanie jest zaczątkiem relacji, która ma być później rozwijana. Jest ona stale wzrastająca.

Szybkość wzrostu zależy od Bożego prowadzenia i twojego naśladowania. Uwielbiam spędzanie czasu z Bogiem i czuć, że mógłbym Go słuchać na wieki. Logicznie rzecz biorąc wydaje się, że mógłby to być dobry sposób na przyspieszenie wzrostu, lecz Bóg czasami nie chce, abym w ciągu dnia bardzo dużo słuchał, skoro chce, abym coś robił. Powiedział mi, że jest czas na słuchanie i jest czas na wykonywanie. To wszystko należy do Niego, ponieważ On jest Bogiem.

Ranek za rankiem.

Inną ważna praktyką jest zaczynanie każdego dnia na skoncentrowaniu się na Bogu. Bóg może i będzie mówił do ciebie przez cały dzień. Nie ma znaczenia, gdzie jesteś i co robisz, jeśli nastawisz swojego ucha na słuchanie. Bóg ma ci coś do powiedzenia znacznie częściej. Niemniej jednak wyraźne słyszenie w ciągu dnia jest często uzależnione od zbudowania solidnego fundamentu rano. Zostaliśmy powołanie do życia dzień za dniem. Bóg często zajmuje się ludźmi na bazie codzienności. On uczy mnie tego, że każdy dzień powinien zacząć się od czasu nieprzerwanej koncentracji.
Powiedział mi, że do właściwego skoncentrowania się potrzeba jest pewnej zewnętrznej procedury, która ogromnie w tym pomoże. Nie zawsze całe to postępowanie jest możliwe, lecz ja osobiście robię wszystko co mogę, aby zrobić, co się tylko da.

Powiedział mi, że ciepło i sytość są ważne zawsze, lecz szczególnie wtedy, gdy przychodzi do koncentracji jedynie na Bogu. Zarówno głód jak i chłód (czy gorąco) będą utrudniać koncentrację. Mam również taką pozycję, której używamy wyłącznie do słuchania i do niczego innego. Podświadomie pomaga przypomnieć, ze gdy w niej się znajdujesz to jesteś nastawiony na koncentrowanie się na Bogu. Nie ma znaczenia jaka to pozycja o ile jest wygodna, używana wyłącznie w trakcie koncentracji na Bogu i nie sprzyjająca zasypianiu. Po jakimś czasie umysł wypracuje sobie nawyk uświadamiania sobie, że gdy znajdziesz się w niej, to jesteś tu, aby słuchać.
Bóg zna nas osobiście i różne rzeczy będą nam towarzyszyć w tym, aby trwać w koncentracji na Bogu, a nie wędrować myślami po różnych obszarach. Pan będzie pomagał nam rozwinąć dobre nawyki.

Dobrze jest poświęcić na czas z Bogiem poranki. Czasami może to zając kilka minut a czasami zostaniesz pochłonięty na znacznie dłuższy czas. Nie musisz obawiać się tego, czy Pan skończy we właściwym czasie. Łatwo jest iść spać o pół godziny wcześniej i te pół godziny wcześniej wstać.

Moja poranna rutyna wygląda tak: wstaję wcześnie rano, jem śniadanie, biorę prysznic i następnie idę do mojej „poczty nasłuchowej”, którą jest stołem w mojej sypialni. Często zapalam kadzidło, klękam na podłodze i z ramionami, rękoma i głową opartą na krześle poświęcam czas na oczyszczenie umysłu. Koncentruję się i jeśli jest cokolwiek dominującego uspakajam to. Jest to czas potrzebny na oczyszczenie umysłu i daje Duchowi Świętemu możliwość pokazania tego, co wymaga załatwienia na czele. Może to być gniew czy nieprzebaczenie czy całe mnóstwo innych rzeczy. Gdy już jestem uspokojony, zrelaksowany i nic mi nie przeszkadza zwracam się w stronę Bożego głosu. Pamiętaj, że wszyscy różnimy się między sobą i tylko Bóg może powiedzieć ci w jaki sposób wszystko robić. Pamiętaj również, że Bóg jest Bogiem i musimy podjąć ten czas i wysiłki, aby przystąpić do Niego z respektem i czcią.

Ten czas pomoże ci nastawić cię na wyraźniejsze słuchanie w ciągu całego dnia.сайт

Czego Bóg nauczył mnie o grzechu.

Akaron Adam

Byłem na Złotym wybrzeżu w Queensland w Australii. Bóg powiedział, abym się tam udał, ponieważ było to miejsce, gdzie miał mnie uczyć słuchania. Wprowadziłem się na parking przyczep kempingowych tuż obok wody i większość czasu spędzałem słuchając Boga. Pan powiedział mi, że potrzebuję miejsca wyciszenia, abym mógł lepiej się skupić i, że potrzebne będzie większe miejsce do prowadzenia spotkań, bo moja przyczepa zaczęła ograniczać rozwój. Następnego dnia poszedłem do budynku znajdującego się obok parkingu, w którym był wynajem mieszkań. Był to dwupiętrowy budynek z mieszkaniem na dole. Gdy tam wszedłem trafiłem na dwóch mężczyzn rozmawiających o Biblii. Postałem chwilę i przyłączyłem się do rozmowy. Jednym z nich był Geoff, dzierżawca tego domu. Gdy wychodziłem zaprosił mnie na popołudnie na kawę. Zaprosił mnie na dół do mieszkania. Było to małe jednopokojowe mieszkanie z sypialnią, kuchnią i łazienką do wynajęcia. Powiedział mi, że usiłował wydzierżawić je kilka razu lecz nikt nie został z powodu duchów. Na ścianie znajdował się pentagram, który pokazywał się kilka razy nawet po wielokrotnym malowaniu. Gdy przejął dom w tym mieszkaniu było sporo śladów krwi na ścianach. Powiedziano mu, że było ono używane przez satanistyczną grupę i ktoś popełnił samobójstwo podcinając sobie żyły i zadeklarował lojalność Szatanowi pisząc to krwią na ścianie. Nic dziwnego, że to skromne miejsce było pod taką duchową opresją. Geoff mieszkał na górze, gdzie przyjmował klientów. Usiłował dwukrotnie wynająć to mieszkanie, za każdym razem najemcy opuszczali je szybko twierdząc, że światło i kuchenka włączają się i wyłączają same. W poprzek pokoju przelatywały przedmioty i wszelkie tego typu triki, w które niektóre duchy lubią się bawić. Sam Geoff rozważny mężczyzna w wieku około lat sześćdziesięciu był świadkiem tych rzeczy i chciał, aby to miejsce zostało oczyszczone, ponieważ był przekonany, że była to również przyczyna problemów z pomocnikami mieszkającymi na piętrze. Gdy wyjaśnił mi sytuację, zapytał czy mógłbym coś zrobić w tej sprawie, jako że byłem uczniem Jezusa. Wierzył w Boga i chciał się narodzić na nowo, lecz był przerażony sądząc, że jego grzech jest gorszy niż innych ludzi. Powiedział, że jeśli potrafię oczyścić mieszkanie z niechcianych gości to mogę z niego korzystać tak długo jak będzie potrzeba i to bezpłatnie. Poprosiłem go, aby się modlił razem ze mną i po prostu nakazałem demonicznym duchom opuścić to miejsce, co oczywiście zrobiły. Jak tylko wypowiedziałem te słowa odczułem wzmagającą się moc Bożą i ogłosiłem, że plecy i nerki Geoff’a zostały uzdrowione. On sam nie wspominał mi o tych zdrowotnych problemach, lecz gdy Bóg mówi, to musisz za tym podążać.

Następnego dnia poszedłem do tego mieszkania, żeby go przygotować do czasu poważnej koncentracji na Bogu. Geoff zbiegł na dół bardzo pobudzony i szczęśliwy. Powiedział, że po raz pierwszy od dwudziestu lat nie było w jego moczy krwi i przespał całą noc bez przerw. Zamieszkiwał tam też pomocnik, który powodowało mnóstwo problemów. Mężczyzna bił ludzi i robił jakieś dziwne duchowe rzeczy. Umieszczał laleczki voodoo w na drzwiach sypialni i w nocy rzucał przez nie przekleństwa. Usiłowali pozbyć się go nawet przy pomocy policji, lecz on wracał i byli zbyt przerażeni by go powstrzymać. Geoff był ogromnie odprężony, ponieważ ten człowiek miał w nocy sen. Wyskoczył z łóżka, pozbierał swoje graty i opuścił mieszkanie. Nigdy więcej się już nie pokazał, jako że światłość nie może współistnieć z ciemnością. W ciągu tygodnia Geoff zaczął swoją drogę z Bogiem. Rozpoczęliśmy wieczorne spotkania na piętrze poza tym, które już prowadziłem w mojej przyczepie kempingowej. Wysprzątałem mieszkanie, dostałem biurko, kanapę, krzesła a nawet mikrofalówkę i lodówkę. Zawiesiłem firanki i zasłonki na okna. Było czysto i wyglądało porządnie – doskonałe miejsce do nauki słuchania. Był to początek najbardziej ekscytującego i niewiarygodnego czasu w moim życiu; czas siedzenia u stóp Boga i wzrastania na jego obraz i podobieństwo, do czego powołane są wszystkie dzieci. Ten piękny czas ciągle mi się zdarza i im więcej poznaję Boga, tym bardziej chcę go znać. Pan powiedział, że chce mnie uczyć jak słuchać Jego głosu. Wydawało się to dziwne, jako że słyszałem Jego głos od chwili nawrócenia, w rzeczywistości to zostałem zbawiony na Jego głos.

To było w parku w Melbourne, gdzie byłem z moją ówczesną dziewczyną. Sprzeczaliśmy się. Ona powiedziała, że myśli, że ja jej nie kocham.
Oburzony odpowiedziałem:
– Jak możesz tak mówić po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem?

Jak tylko te słowa wyszły z moich ust, usłyszałem głos Boży po raz pierwszy. Pan powiedział:

– Jak możesz mówić, że cię nie kocham po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem?

Natychmiast padłem na kolana i łzy spłynęły mi po twarzy. Oczy miałem zamknięte i widziałem twarz Jezusa. Od tej chwili mogłem słyszeć głos Boga. Funkcjonowałem w darach proroctwa i słowa wiedzy, a tu nagle, po piętnastu latach mówi mi się, że On zamierza mnie nauczyć słuchania.

To było coś nowego, zupełnie innego. Pierwsza rzecz, o której mi powiedział to, to że potrzeba było czasu, wysiłku i oddania, aby ze mnie wywalić światowe sposoby a teraz jest czas na jeszcze trudniejsze zadanie, wywalić religię. Pan powiedział, że muszę być całkowicie odarty ze wszystkiego i odbudowany od zera. Miałem pozbyć się wszystkiego; wszystkiego co posiadłem, ceniłem i w co wierzyłem. Powiedział mi też, że nie muszę przez to wszystko przechodzić jeśli nie chcę. Mogę nadal tak żyć jak do tej pory lub wejść na nową drogę. Ostrzegł mnie poważnie, że to będzie bolesne i trudne. Powiedział mi, że nie będę miał absolutnie żadnych praw.
Od chwili spotkania Boga w parku głównym celem mojego życia było zbliżenie się do Pana. Niczego bardziej nie pragnąłem niż Jego woli, zgodziłem się więc i poddałem się tej nowej drodze, którą mnie prowadził.

Gdy następnego dnia siadłem w pokoju, Bóg mówił do mnie tak wyraźni i pięknie. Powiedział mi, że pierwszą rzeczą, której chce mnie nauczyć, to reedukacja na temat grzechu. Powiedział, że do tej pory nie rozumiałem
Tego wcale i to zaważyło na moim życiu. Wyjaśnił mi, że żyłem w potępianiu samego siebie zawsze myśląc, że jestem winny z powodu takiego czy innego grzechu. Tak bardzo starałem się żyć w prawości. Stale usiłowałem kontrolować swój umysł, lecz zawsze było coś takiego, co wprawiało mnie w zakłopotanie. Zbyt usilnie naciskałem na to, wiele oczekiwałem od siebie usiłując sprawić, aby wszystko było w porządku. Myślałem, że tak miało być. Pan zaczął mówić do mnie na temat Biblii i tego, w dlaczego źle ją czytałem. Kocham biblię i czytam jej mnóstwo codziennie. Pokazał mi to, że jeśli historia biblijna zajmuje się jakimś człowiekiem czy ludźmi to znaczy to, że to On się zajmował tą osobą czy tymi ludźmi, NIE MNĄ. Pokazał mi, że ja już nie jestem pod zakonem i nie powinienem starać się stosować wszystkich wymagań nakładanych na innych ludzi w innym czasie. Zaczął wprowadzać nowe słowa do mojego słownika i nowe pojęcia do mojego sposobu rozumienia.

Powiedział mi, że muszę patrzeć na życie, jako na składające się z chwil. Każda chwila ma swoje własne wymaganie i cel. Przypomniał mi to, jak Jezus wysyłał siedemdziesięciu dwóch w ew. Łuk 10:3-4. Pan wymagał od nich, aby nie brali ze sobą żadnego zaopatrzenia dla siebie. Niemniej jednak później zmienił ten wymóg, tak że musieli zabrać ze sobą zaopatrzeni na drogę.

Łuk 22;35/36
I rzekł do nich: Gdy was posłałem bez trzosa, bez torby, bez sandałów, czy brakowało wam czegoś?aracer.mobi

Rozdział 12 – Ufając Chwale w zaopatrzenie.

Ruth Heflin
Fil. 4,19.
A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie.

Gdy staniemy się czcicielami, ludźmi obłoku chwały, przekonamy się, że nasze potrzeby są automatycznie zaspokajane. Nie chce znać tronu Bożego wyłącznie jako miejsca składania próśb. Nie cieszą mnie już więcej nabożeństwa zdominowane przez potrzeby, są zbyt skoncentrowane na ludziach, zamiast na Bogu. Wiem o tym, że ludzie Boży mają potrzeby, lecz nie chcę spędzać czasu koncentrując się na brakach i potrzebach, nie chce również głosić w ten sposób, aby utrzymywać w ten sposób uwagę ludzi. Możemy być całkowicie pochłonięci przez problemy, choroby, braki finansowe, problemy emocjonalne itd., i stracić wielkie rzeczy, które Bóg chce nam dać. Nasz Bóg jest potężny a my nie musimy spędzać całego naszego czasu na fizycznych i materialnych potrzebach.

W obłoku chwały jest zaopatrzenie, podobnie jak naturalne chmury zaopatrują ziemię:

Iz 55,10 Gdyż jak deszcz i śnieg spada z nieba i już tam nie wraca, a raczej zrasza ziemię i czyni ją urodzajną, tak iż porasta roślinnością i daje siewcy ziarno, a jedzącym chleb,

Przestań patrzyć na to, co widzialne, przestań zajmować się stale swoim budżetem, usiłując sobie wyobrazić jak to wszystko będzie możliwe. To jest akt niewiary. Są takie rzeczy, których nie musisz sprawdzać zbyt dokładnie. Po prostu spojrzyj na ogólny obraz, nie musisz się troszczyć o szczegóły. Utrzymuj swój wzrok na Niebiosach, wypatruj wieczności, tego, co niewidzialne, Bożych rzeczy.

Niektórym nie udaje się wyruszyć z obłokiem chwały, ponieważ myślą, że obłok nie ma substancji, że nie ma w nim nic praktycznego. Cóż za głupota! Nie potrzebujemy niczego bardziej solidnego niż obłok Bożej Chwały. To jest tak solidne. Jak możesz to zdobyć. ??Jeżeli nie masz nic innego, możesz opuścić dom opierając się na poruszeniu obłoku. W ciągu ostatnich lat miałam możliwość przebywania w najpiękniejszych domach na świecie. Mogłabym je nazwać rezydencjami. Bóg uczynił dokładnie tak jak zapowiedział:

Mat 19,29
Każdy, kto by opuścił domy albo braci, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla imienia mego, stokroć tyle otrzyma i odziedziczy żywot wieczny.

Nie musisz się niczego obawiać, jeżeli postępujesz za obłokiem chwały Bożej. Ten obłok jest tak solidny, że ????????????

Tak długo jak długo jesteś pewien, że obłok przebywa nad twoją głową i tak długo, jak długo jesteś gotowy podnieść się, gdy on zaczyna się poruszać i zatrzymać się, gdy on staje, nie musisz się martwić o żadne finansowe sprawy. Bóg zrobi dla ciebie to, co wyznaczył.

Nie są ci potrzebne źródła finansowania, po to by Bóg mógł cię w tych dniach używać. Po prostu wejdź pod obłok, a On zatroszczy się o resztę. Nie musisz być sławny, aby być używanym przez Boga, musisz po prostu wejść pod Jego obłok. On może cię postawić na samym przedzie różnych sytuacji z równą łatwością jak innych i z równą łatwością może zaopatrzyć wszystkie twoje potrzeby.

To, co robi Bóg dla swoich ludzi w tych dniach jest niesamowite. Któregoś dnia powiedział do nas:
– W jednej chwili czegoś nie ma, a w następnej jest – i to się właśnie dzieje.
W jednej chwili nie ma nic, a w następnej jest obfitość; w jednym momencie nie ma żadnej możliwości, a w następnej jest wielka. W jednym momencie nic się nie dzieje, a w następnym jest taki ruch, że wydaje się, iż za tym nie nadążamy. Wjedźmy pod obłok, właśnie wyrusza!

Jeżeli otworzył dla ciebie drzwi w Duchu, nie potrzebujesz żadnych innych otwartych drzwi, Jego Chwała wystarczy. Jeżeli będziesz naciskał na to, aby mieć coś  bardziej materialnego to stracisz Bożą wolę dla swojego życia. Przestań prosić Boga o coś „bardziej materialnego,” a zacznij Go prosić, aby dał ci wrażliwość na Jego obłok. Proś, aby nauczył cię czuć go, widzieć i poruszać się z nim. Proś Go, aby nauczył cię odbierania tego, kiedy jego obecność jest, a kiedy jej nie ma, proś o większą wrażliwość na chwilowe zmiany, o umiejętność rozpoznawania tego, kiedy należy wstać i ruszać z obłokiem, jak sprowadzać obłok do zgromadzenia. Jeżeli będziesz w tym wierny nie będziesz musiał się zupełnie o nic troszczyć w dziedzinie finansowej.

Pewne małżeństwo Hindusów odwiedziło któregoś lata nasz obóz. Planowali podróżować i zarabiać na pracę w Indiach, lecz Pan powiedział im, że mają pozostać na obozie i trwać w Chwale i przyjmować więcej i więcej Jego. Oddali na składkę ostatnie czterysta dolarów, jakie posiadali, gdy ich czas się skończył i mieli wracać do kraju, nie uginali się pod ciężarem materialnych błogosławieństw, jakich się spodziewali, lecz z pełnym bagażem duchowego błogosławieństwa.
Wkrótce po powrocie do domu otrzymali list od człowieka, którego nigdy nie znali ani nie spotkali, który przesłał im czek na dwadzieścia cztery tysiące dolarów. Byli raczej zszokowani i postanowili zadzwonić do osoby, która wysłała czek, podziękować i dowiedzieć, dlaczego zdecydowała się wysłać czek na tak olbrzymią sumę pieniędzy. Skąd dobroczyńca zdobył ich nazwiska i adres? Skąd wiedział o tym, że ich bardzo szczególna służba ma takie potrzeby? Gdy wreszcie mogli porozmawiać z osobami, które te pieniądze przekazały, powiedziano im, że Pan, w czasie modlitwy, dał im nazwisko i adres oraz powiedział im dokładną kwotę, którą należało wysłać. Nigdy nie stracisz finansowo, gdy będziesz poruszał się z obłokiem i spoczywał pod nim.

W czasie spotkania w Caddo Mills podszedł do mnie pewien pastor, byłam wspaniale odświeżona przez jego entuzjazm. Powiedział:
– Miałem nawiedzenie przez anioła, posłańca Pańskiego. Powiedziano mi, że Bóg wybrał mój zbór, abyśmy doświadczyli przebudzenia. Byłem pewien, że to się nie może stać, z powodu kilku ważnych przyczyn i wymieniłem mu je. Po pierwsze, powiedziałem aniołowi, że nasz zbór jest zbyt mały. Mamy tylko kilka ławek dla około stu ludzi, stu pięćdziesięciu ostatecznie.
– Zatroszczymy się o to – odpowiedział anioł – Ojciec chce, aby wszystkie kościoły, duże i małe doświadczyły przebudzenia.
– OK. – powiedziałem – lecz przebudzenie nie może przyjść do mojego zboru, ponieważ nie ma nikogo do pomocy.
Wtedy anioł przypomniał mi o czterech nowych osobach, które właśnie
przyszły do zboru.
– każda z nich – pokazał mi – jest w stanie ci pomóc.
– OK. – przyjąłem to – lecz ciągle nie ma możliwości żeby to się stało z powodu braku pieniędzy.
– zatroszczymy się o to – ponownie mnie zapewnił.
Ponownie wydało mi się, że przebudzenie nie może do nas przyjść z powodu bardzo ograniczonego miejsca na parkingu, ale dla anioła nie wydawało się to problemem. Powiedział mi, że mam wrócić do zboru i do tego, co już w zborze robię, dodać półtorej godziny modlitwy, aby zaprosić moich współpracowników do wspólnej modlitwy, lecz nie naciskać na nich bardzo, gdyby się opierali.
Zacząłem chodzić do zboru codziennie na półtorej godziny modlitwy, a moi współpracownicy po jednym przyłączali się do mnie i bardzo szybko przebudzenie zaczęło się przełamywać na naszych nabożeństwach.  Wkrótce potem zbór, który właśnie likwidował swoją działalność poprosił tego pastora oznajmiając mu, że mają trochę pieniędzy, które chcą mu przekazać i dali mu trzydzieści tysięcy dolarów, co umożliwiło mu wyłożenie sporego kawałka parkingu wokół zboru. Kiedy zaprosili go ponownie przekazali mu osiem instrumentów muzycznych. Mógł zarobić pieniądze i kupić dwieście pięćdziesiąt tapicerowanych krzeseł. Ławki, których do tej pory używali, ograniczały miejsce do siedzenia. Dzięki krzesłom mógł zmieścić więcej ludzi i w ten sposób ilość miejsc została niemal podwojona. To wszystko stało się zaledwie w ciągu kilku tygodni i teraz ten brat powiedział mi:
– siostro Rut, mam teraz poważny problem. Czuję, że zaprowadziłem moich ludzi tak daleko jak tylko byłem w stanie, lecz co mam robić teraz?
– Bracie – powiedziałam – nikt, kogo odwiedził anioł nie musi mnie się pytać jak to robić. Stałam się cielesna i poleciłam mu, żeby sobie kupił moją książkę „Chwała” mówiąc mu, że to pomoże jego ludziom wejść w większą rzeczywistość chwały. Byłam tak poruszona tą historią o Bożym zaopatrzeniu, że powtarzałam ją wielokrotnie w moich nauczaniach. To jest typowe, tak Bóg działa na całym świecie. Nie mam się absolutnie czego obawiać w rzeczywistości zaopatrzenia, gdy znajdziemy się w Bożym obłoku chwały.

Boże zasady zaopatrywania mnie i mojej służby ustabilizowały się, gdy jeszcze byłam bardzo młoda. Gdy miałam piętnaście lat, obiecałam Bogu, że jeżeli On będzie mnie zaopatrywał, nigdy nie podejmę świeckiej pracy ani nie będę pobierała pensji. Mieszkałam w Hong Kongu otrzymując na własne potrzeby tylko pięćdziesiąt dolarów, gdy otworzyła się możliwość służby w Indiach. Wielu hinduskich przywódców zapraszało amerykańskich ewangelistów i kaznodziejów, aby głosili słowo u nich, lecz oczekiwali tego, że przyjadą oni z tysiącami dolarów na pokrycie wydatków własnych krucjat. Niektórzy z moich przyjaciół spędzili całe miesiące na zarabianie pieniędzy na jedną krucjatę i nie chcieli tego robić więcej.

Byłam tego pewna, że gdzieś w Indiach są ludzie, którzy modlą się o kaznodziei na nadchodzące konferencje i wielkie spotkania. Modliłam się o to, abym stała się odpowiedzią na ich modlitwy i aby Bóg skontaktował mnie w sposób nadnaturalny z nimi i dokładnie tak właśnie zrobił.
Bóg umożliwił mi spotkanie z pastorem P.M. Philip’em w Kottayan,. Kerala, jednym z największych ewangelistów, człowiekiem, który był regularnie zapraszany na największe konferencje w Indiach. Zabrał mnie na swoją największą doroczną konferencję w Town Hall w Kottayam. Po sprawdzeniu, zaprosił mnie abym przemawiała na tej konferencji, co wieczór. W tym czasie miałam dwadzieścia dwa lata, tak więc było to wielkim przywilejem dzielić wspólnie z nim podium przez sześć miesięcy w roku przez cztery kolejne lata głosząc razem z nim, a także sama do wielu tysięcy ludzi, na największych konferencjach. Pośród wielu konwencji gdzie głosiłam była także Ogólno – hinduska Konwencja Zielonoświątkowa. Cała moja służba w Indiach nie kosztowała mnie ani centa. Dzieliłam się z hinduskimi braćmi finansami, jakie dawał mi Bóg, lecz nie byłam obciążona koniecznością zarabiania olbrzymich sum pieniędzy na poszczególne spotkania. To był Boży sposób zaopatrzenia mnie w tamtych czasach i wzorzec tego, co miało nadejść w przyszłości. W ciągu mojego życia wielokrotnie obserwowałam jak Bóg powtarzał ten cud bardzo często.

Nauczyłam się przez te wszystkie lata ufać w Jego zaopatrzenie każdego dnia. Bez względu na to, czy to były drobne sprawy czy wielkie finansowe cuda. Poznawałam cudowne sposoby zaopatrywania przez Pana każdego dnia i byłam Mu równie wdzięczna za jednego jak i setki dolarów. Jest to Boża wierność i wierność Bożych ludzi.

Na dwa tygodnie przed odejściem mojego brata do Nieba usługiwałyśmy z siostrą Rut Carneal w zborze, do którego chodzi Renee Smith w Lincolnton w stanie Georigia. Rut wypowiadała do zboru słowo poznania, gdy nagle zwróciła się do mnie:
– właśnie zobaczyłam cię w wizji z dwoma głębokimi torbami na ofiary. Bóg zamierza rozszerzyć twoją służbę przez wolne datki.

Całe swoje życie i służbę zawdzięczałam ofiarom. Dopiero po śmierci brata zdałam sobie sprawę ze znaczenia tego posłania. Bóg był tak wierny, że informował mnie o tym, że torby z ofiarami będą głębsze i pełniejsze, aby zatroszczyć się o wszystkie wyzwania, z jakimi miałam się spotkać.

Wejdź w Ducha, a Bóg również ciebie zaopatrzy. ON jest wszystkim, czego potrzebujesz.

Panie.

Ty jesteś wszystkim, czego potrzebujemy dla naszego ciała, ducha i duszy. W tobie jest pełnia zaopatrzenia. Spraw abyśmy mieszkali w rzeczywistości bogactwa Twojej chwały.
W imieniu Jezusa
Amen!продвижение