Różne sposoby przemawiania Boga do swoich dzieci.

Możesz przeczytać cały artykuł lub kliknąć na poniższy link i przenieść
się bezpośrednio do podtytułu.

Potwierdzenie
Sny
Wizje
Głos Boży

Czy chcesz otrzymać posłanie od Boga? Jest więc wysoko prawdopodobne,
że Bóg ma coś dla ciebie, choć, nigdy nie ma pewności. Czasami Bóg nie
chce komuś przekazać posłania z bardzo ważnej przyczyny.

Prawda jest taka, że Jezus umarł na krzyżu po to, abyśmy mogli wejść w
społeczność z Ojcem. Ta społeczność jest relacją komunikacji. Bóg chce
mówić do ciebie przez cały czas o wszystkim. On chce pomóc ci wzrastać
i rozwijać się, chce budować bliską jedność z tobą. Do tego Bóg chce
poprowadzić wszystkie swoje dzieci. Znacznie lepiej byłoby, gdybyś
podążał za tego rodzaju stałą komunikacją zamiast używać Boga jako
pogotowia ratunkowego, podobnie jak używasz zapasowego koła.
.
OK., powiedziawszy to, zobaczmy czy możemy pomóc ci w otrzymaniu
posłania od Boga.

Bóg komunikuje się na wszelkiego rodzaju sposoby: sny, wizje, niezwykłe
wydarzenia, innych ludzi, w Biblii czytamy, że przemówił nawet przez
osła.

IV Mój. 22:28:
Wtedy Pan otworzył usta oślicy i
ona rzekła do Balaama: Co ci to zrobiłam, że mnie tak zbiłeś już trzy
razy?

Uwaga: Bóg jest Bogiem i zawsze musimy mieć całkowity respekt i cześć,
jeśli chodzi o Niego. Niektó®zy ludzie prosili mnie, abym pomógł im
słyszeć Boga i gdy słyszę jaka jest ich postawa, gdy do Niego lub o Nim
mówią to jestem zszokowany. Gdyby do mnie lub o mnie tak mówili to nie
odezwałbym się do nich więcej. Nigdy nie możemy dopuścić do tego, aby
popaść w taką poufałość ze Stworzycielem wszystkiego.

Gdy ludzie chcą otrzymać od Boga posłanie to generalnie są dwa różne
rodzaje, których szukają: posłanie i potwierdzenie.

style=”font-weight: bold;”>Potwierdzenie
Proste potwierdzenia mogą wymagać zewnętrznych uwarunkowań. Gedeon
chciał potwierdzenie od Boga, aby upewnić się, że posłanie dotyczące
ratunku udzielonego przez Boga Izraelowi przez niego, było dobrze
odebrane. Wykorzystał potwierdzenie przez stworzenie pewnych fizycznych
okoliczności.Sędz. 6:37:
To ja rozłożę runo wełny na
klepisku; jeżeli rosa będzie tylko na runie, a cała ziemia wokoło
pozostanie sucha, to będę wiedział, że wybawisz moją ręką
Izraela, jak obiecałeś.

Bóg współpracował również w taki sposób, aby pomóc Gedeonowi. Bóg
często będzie pracował z ludźmi w ten sposób. Jeśli potrzebujesz
odpowiedzi typu „tak lub nie”, potwierdzenia, czy to, co wydaje ci się,
że Bóg chce od ciebie, jest właściwe czy nie, to może to być skuteczny
sposób, przez który Bóg będzie pracował z tobą. Nie musisz
oczywiście kupować owczego runa. Może się coś pojawić ci jako
„właściwe” runo. Jeśli tak stanie, to często właśnie Bóg prowadzi cię w
tym kierunku.Jakieś osiemnaście lat temu przechodziłem przez naprawdę bardzo trudny
czas a musiałem się dowiedzieć, czego Bóg ode mnie oczekuje. W tym
sanie w jakim się wtedy znajdowałem nie słyszałem Boga wyraźnie. Jeśli
to cokolwiek dla ciebie znaczy to wiesz, że możesz być tak emocjonalnie
zblokowany, że wyraźne słyszenie Boga wydaje się niemożliwe.
Potrzebowałem wskazania kierunku, co do moich decyzji, które mogły
bardzo poważnie wpłynąć nie tylko na moje życie, lecz również na
życie innych.

Pracowałem w tamtym czasie jako oparator koparki. Urządzenie na którym
pracowałem miało bardzo słabe akumulator. Kiedyś jadąc pociągiem do
pracy i przeżuwając całą moją sytuację nagle stało się dla mnie
widoczne, że ów akumulator może być moim runem. Wiedziałem, że to Bóg
pokazuje mi sposób w jaki zamierza mi potwierdzić to, czego ode mnie
oczkuje. Powiedziałem, że jeśli chce, abym zrobił „A” to akumulator
będzie dziś naładowany i wyczerpany jutro. Jeśli chce, żebym zrobił „B”
to niech akumulator będzie wyczerpany dziś, a naładowany jutro.
Otrzymałem swoje potwierdzenie i wszystko poszło dobrze.

Jest dostępnych dla ciebie nieskończoność run do wykorzystania. Ten
sposób pomógł mi wielokrotnie w czasach gdy w desperacji potrzebowałem
pomocy, lecz nie można na nim polegać cały czas. Nie może ani nie
powinien
Zastępować intymnej relacji z Bogiem, kiedy znasz wyraźnie głos Boży.

style=”font-weight: bold;”>Otrzymywanie posłania we śnie.Zasadniczo sposobem na otrzymanie posłania od Boga przez sen jest
udanie się spać. (To jest ta łatwiejsza część do wykonania). Niemniej
jednak może być coś znacznie więcej do zrobienia. Możesz i powinieneś
prosić Boga, aby dał ci sny i posłania przez sen. To nie znaczy,
że da, lecz że może dać. Biblijne sny występują bardzo powszechnie.Bóg ostrzegł Abimelecha we śnie: 1 Moj. 20:3
Jakub otrzymał posłanie i obietnice przez sny: 1 Moj.
28:12; 1 Moj. 31:10; 1 Moj. 31:11; 1 Moj. 31:24Józef syn Jakuba miał sny od Boga i je zinterpretował:. 1 Moj. 37:5, 1
Moj. 37:6, 1 Moj. 37:8, 1 Moj. 37:9, 1 Moj. 37:10, 1 Moj. 40:5, 1 Moj.
40:9, 1 Moj. 40:16, 1 Moj. 41:1, 1 Moj. 41:5, 1 Moj. 41:7, 1 Moj.
41:11, 1 Moj. 41:12, 1 Moj. 41:15, 1 Moj. 41:17, 1 Moj. 41:26, 1 Moj.
41:32

Gedeon otrzymał potwierdzenie przez sen innego człowieka: Sędz.
7:13, Sędz. 7:15

Salomon otrzymał posłanie od Boga we śnie: 1 Król. 3:5, 1
Król. 3:15

Daniel zarówno miał jak i interpretował sny: Dn 2:3,Dn 2:4,Dn 2:5,Dn
2:6,Dn 2:7,Dn 2:9, Dn 2:16,Dn 2:23,Dn 2:24,Dn 2:25,Dn
2:26,Dn 2:28,Dn 2:36,Dn 2:45,Dn 4:5,Dn 4:6,Dn 4:7,Dn 4:8,Dn 4:9Dn
4:18,Dn 4:19,Dn 7:1.

Joel prorokował, że ludzie będą mieli sny : JOEL 2:28

Józef, ziemski ojciec Jezusa, otrzymał bardzo ważne ostrzeżenia przez
sen: MT 1:20, MT 2:12,MT 2:13,MT 2:19,MT 2:22,

Żona Piłata również otrzymała ostrzeżenie przez sen: MT
27:19

Mnóstwo ważny ludzi miało mnóstwo ważnych snów.

Są sny udzielane przez Boga i są po prostu sny. Niektórzy ludzie gubią
równowagę i myślą, że każdy sen jaki mają ma jakieś znaczenie. Nigdy
tak nie jest, wiele snów jest formą uwolnienia podświadomości. Następną
bardzo ważną rzeczą jest przyjęcie do wiadomości, że wyłącznie Bóg może
przekazać interpretację snu. Nigdy, nie staraj się ani nie interpretuj
snu z sennika, to jest po prostu głupie. Różne rzeczy mogą mieć różne
znaczenia w odniesieniu do różnych ludzi.
Bóg da tobie lub innej osobie interpretację snu jaki daje tobie. Często
będziesz budził się znając sen i jego znaczenie. Często sen wróci do
ciebie w ciągu dnia w postaci zrozumienia go. Niektórzy ludzie
pamiętają sny i przesłanie w nich zawarte pojawia się po jakimś
czasie, po prostu bywa całkiem różnie. Bóg ma powody, aby dawać sny,
więc proś Go o interpretację, jeśli nie otrzymasz, to spróbuj z
kimś, o kim wiesz, że funkcjonuje w Bożej duchowej
rzeczywistości, podzielić się nim. Jeśli nie znasz nikogo takiego, to
napisz do nas i zobaczymy, czy da nam interpretację.

Nie staraj się wypracować tego przy pomocy logiki i rozumu. Jeśli Bóg
daje sen to również On musi go zinterpretować. Jest to podobne do daru
języków. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie próbował interpretować
języków przy pomocy naturalnego zrozumienia. Byłoby to po prostu
zgadywanie i nikt nie robi tego również w przypadku snów.

Boże sny mogą czynić wszelkie dobro w naszym życiu. Miałem taki okres
około trzech tygodni, gdy miałem mnóstwo snów. Byłem wtedy około pół
roku po przyjęciu Chrystusa i miałem sen, że zrobiłem coś złego. W tym
śnie cierpiałem z powodu konsekwencji moich błędnych decyzji. To było
okropne. Czułem w tym śnie ogromny żal i skruchę i wielkie uwolnienie,
gdy się obudziłem. Dzięki Bogu, myślałem, to tylko sen. Tego dnia byłem
kuszony do zrobienia właśnie tego, w takich samych okolicznościach, jak
w owym śnie. Natychmiast wyświetliła mi się sytuacja ze snu,
przypomniałem sobie żal i skruchę i wycofałem się z tej sytuacji,
wielbiąc Boga za sen, który był dla mnie ostrzeżeniem. Tej nocy miałem
następny sen, na temat następnego pokuszenia i następnego dnia
spotkałem się z tym pokuszeniem. Działo się tak około siedemnastu razy
w ciągu następny trzech tygodni. Nie zawsze w bardzo
dramatycznych sytuacjach, czasami w pomniejszych sprawach, lecz
zachowało mnie przed popełnieniem błędu, który zraniłby mnie i innych.

Innym razem śniłem, że spaceruję ze znajomą, gdy kątem okaz zauważyłem
węża. Próbowałem ją zepchnąć z niebezpiecznej drogi lecz nie udało mi
się i została ugryziona. Byłem tym bardzo wstrząśnięty, lecz wkrótce po
obudzeniu zapomniałem o tym śnie. Tego dnia szedłem z tą znajomą wzdłuż
wiejskiej drogi. Nagle ten sen błysnął mi w umyśle i chwyciłem ją.
Wrzasnąłem:
– Stój, wąż. – choć nie widziałem żadnego.
Wrzasnąłem tak głośno, że stanęła jak martwa w miejscu. Rozejrzeliśmy
się wokół i okazało się, ze w trawie tuż na wprost przed nią leżał wąż.
Dziwaczne? Nie całkiem, Bóg ostrzegał mnie we śnie tak, jak to robił
dla wielu ludzi.

Innym doświadczeniem ze snem było to, gdy bóg mówił do mnie w czasie
snu. We śnie wylądowałem w bardzo złej sytuacji. Ludzie byli wokół
usiłując mnie zranić. Byłem przerażony, brudny i zagubiony. Znajdowałem
się w mieście, lecz nie wiedziałem w jakim, ani jak się tutaj dostałem.
Kuliłem się w uliczce w pobliżu wysypiska boźliwie ukrywając się przed
łowiącymi mnie ludźmi. Bóg przemówił do mnie i powiedział, że to był po
prostu sen. Powiedział mi, że nie chce, abym budził się, lecz przejął
kontrolę nad sytuacją. To było wielkie przeżycie. Uniosłem się nad
dróżką i szybowałem nad drapaczami chmur. Miałem całkowitą kontrolę nad
snem zupełnie tak, jakbym obudził się, a przecież ciągle spałem.
Robiłem mnóstwo ekscytujących rzeczy w tym śnie i to było naprawdę
fantastyczne. To przeżycie zdarzyło mi się jeszcze kilka razy od tamtej
pory. Bóg używał tego przeżycia we śnie, ucząc mnie pewnych rzeczy na
temat wywierania duchowego wpływu w naturalnej rzeczywistości.

Bóg może nas ostrzegać, uczyć, wzmacniać, ukazywać nam
futurystyczne wizje i udzielać nam instrukcji. Gdy otrzymasz sen od
Boga to zazwyczaj wiesz, że jest to coś innego niż normalny sen. Czuje
się różnicę i często niesie on poczucie ważności w sobie. Niektóre będą
oczywiste a inne będą wymagać interpretacji. Są ważnym narzędziem
jakiego Bóg używa i które musimy poważnie traktować.

Wizje.
Aby zrozumieć wizje, musimy rozumieć istnienie fizycznej i
nadnaturalnej rzeczywistości. Jest to potężny temat i zbyt głęboki, aby
się nim zająć tutaj. Przeczytaj nasz artykuł nr 5, który zawiera pewne
informacje dotyczące tego tematu. W istocie wizje mają miejsce w
duchowym umyśle. Dysponujemy naszymi naturalnymi oczyma, aby postrzegać
fizyczną rzeczywistość i mamy duchowe oczy, aby postrzegać
rzeczywistość duchową. Niemal wszystkie wizje są postrzegane przez
nasze duchowe oczy. Duchowe wizje są widziane w umyśle. To, co często
wprawia w zamieszenie wielu ludzi to fakt, że są wyświetlane na tym
samym ekranie, na którym pojawiają się obrazy wyobraźni. Jest to
podobne do Windows Media Player w komputerze. Jest to platforma, która
pozwalać na oglądanie i słuchanie wielu różnych plików medialnych.
Możesz oglądać DVD, CDV i filmy z internetu. Mają one różne formaty,
lecz mogą być odtwarzane na tym samym monitorze. Twój umysł ma taki
prosty media player, który odtwarza naturalne i duchowe wizje i
wyobrażenia, co oznacza, że możesz tworzyć swoje własne wizje.
Potrzebne zatem jest rozróżnianie między nimi. Niektórzy ludzie nie
umiejący rozróżniać biegają wokół sądząc, że wypełniają jakiś wielki
plan przekazany im przez Boga w wizji podczas, gdy jest to tylko ich
wyobraźnia. Inni otrzymują wizje od Boga, lecz je lekceważą myśląc, że
jest to tylko ich wyobraźnia i tracą wagę informacji, która mogłaby być
wielką korzyścią dla nich samy i innych.

Jedynym pewnym sposobem na właściwe rozeznanie czy wizja pochodzi od
Boga czy nie, jest posiadanie komunikatywnej relacji z Nim. Jest to
prawdziwe wobec wszelkiego rozeznawania i rozszyfrowywania wizualnego
czy dźwiękowego. Możesz szukać potwierdzenia przez zewnętrzne środki
„potwierdzania”. Niemniej jednak przekonanie o tym, co słyszałeś i
widziałeś jako pochodzące od Boga może być faktycznie osiągnięte tylko
poprzez znajomość z Nim. Im więcej masz praktyki w przebywaniu w
obecności Bożej i korzystaniu ze swoich duchowych zmysłów, tym bardziej
pozwoli ci to na prawdziwe rozpoznawanie, co jest od Boga, a co jest
tylko twoją wyobraźnią.

Gdybym poszedł do galerii sztuki i nie byłoby widać podpisów to nie
byłbym w stanie odróżnić Rembranta od Leonardo Da Vinci. Nie mam
żadnego pojęcia na temat tej formy sztuki. Na pewno widziałem obrazu
obu artystów, ale to nie na wiele by mi się przydało. Natomiast ktoś,
kto studiował sztukę po wejściu do galerii będzie się od razu
orientował w różnicach, bez żadnego problemu. Powodem jest oczywiście
znajomość prac tych artystów, widział je już wielokrotnie wcześniej.

Podobnie jest z duchowymi wizjami. Jeśli Bóg zdecyduje, aby w ten
sposób komunikować się z tobą to im więcej czasu poświęcisz na zajęcie
się tymi wizjami, tym łatwiej będzie ci je rozróżniać. Po pewnym czasie
nie będzie dla ciebie żadnych wątpliwości która wizja jest która.

Początkowo Bóg przekaże ci dowody potwierdzające. W miarę jak będziesz
wzrastał w zrozumieniu potrzeba takich dowodów będzie malała.
Wychowując dzieci nie masz zamiaru stale karmić ich, przebierać i
pomagać w chodzeniu. Wraz z przystąpieniem do tych duchowych darów, Bóg
będzie udzielał ci pomocy w tym, abyś stanął na nogi lecz ty sam musisz
wykazać chęć wzrostu i rozwoju.

Wspaniale jest móc spotkać kogoś kto funkcjonuje już w tej duchowej
dziedzinie, która właśnie się dla ciebie otwiera – snów i
słyszenia Bożego głosu – kto potwierdzi ci czy wizje są od Boga. Bóg
często umożliwia spotkanie z taką osobą i daje to znaczne upewnienie.
Potrzeba asysty takiej osoby będzie malała w miarę wzrostu umiejętności
rozeznawania i pewności własnej. Jeśli nie ma nikogo takiego wokół
ciebie to napisz do nas w sprawie swoich wątpliwości i pytań. Na naszej
stronie internetowej jest sporo wizji, które mieli różni ludzie, ze mną
włącznie. Jeśli jesteś zainteresowany wizjami to przeczytanie wizji
kogoś innego wraz z interpretacją może się przydać.

Niektóre wizje będą wyłącznie dla ciebie podczas, gdy innymi trzeba się
będzie dzielić. Kiedyś miałem bardzo szczegółową wizję w czasie jazdy
samochodem. Zostałem zaproszony na konferencję w północnej części Nowej
Walii. W czasie jazdy zobaczyłem wielki stół z jedzeniem wszelkiego
rodzaju, jakie tylko mógłbyś sobie wyobrazić. Były pieczone kurczaki,
wołowina, baranina, wieprzowina, góry owoców zarówno znanych jak i
egzotycznych. Wielkie srebrne tace pełne były gotowanych jarzyn,
wszelkiego rodzaju orzechów zdobiły szklane dzbany. Wszystko to było
zaprezentowane pięknie i wykwintnie. Siedzieli na tym znakomitym
bankiecie na wygodnych pluszowych fotelach sami wielcy nauczyciele i
duchowi przywódcy. Ci ludzie objadali się i nie było żadnej rezerwy czy
delikatności w tym, jak to robili. Zagarniali jedzenie pełnymi
garściami do swoich ust.
Byli jak wygłodzone świnie przy korycie. Niektórzy mieli tak pełne
brzuchy, że siedzieli z trudem mogąc się ruszać. Nagle jeden z nich
wstał, podszedł do okna, otworzył je, wystawił na zewnątrz głowę i
zwymiotował zawartość swego brzucha na brudną grunt pod nim. Całe
jedzenie, które pochłonął zmieszane było z tym, które zjadł wcześniej.
Wszystko to wyszło jako jedna mieszania i nie wyglądało tak jak przed
zjedzeniem, przeżute, przetrawione; wyglądało i śmierdziało okropnie.
No, przynajmniej tak to wyglądało dla mnie, lecz dla wielu siedzących
dookoła na zewnątrz na brudnej ziemi była to manna z nieba. Zrywali się
zakurzeni i brudni i biegli do świeżych wymiocin i zjadali je.
Wyglądało to obrzydliwie i czułem się potwornie. Wtedy następny gość
zerwał się od stołu i zwymiotował swój ładunek na zewnątrz. Jak tylko
spadło to na dół inna grupa ludzi poderwała się, podbiegła i zjadła to.
Przy stole ludzie nadal jedli i wymiotowali przez okno a ludzie z
zewnątrz świętowali przy tych wymiocinach. Ci przy stole byli zwykłymi
ludźmi, którzy mieli swoje ulubione potrawy i takie mniej. Jedni woleli
mięso i jedli je niemal wyłącznie podczas, gdy inni woleli jarzyny, a
jeszcze inni owoce. Na tym skończyła się wizja. Natychmiast po
zakończeniu tej wizji przemówił do mnie Bóg podając mi interpretację.
Pan powiedział mi, że ludźmi przy stole byli nauczyciele i przywódcy
kościoła. Stół to duchowa rzeczywistość a pożywienie to prawda.
Powiedział, że każda z tych osób lubi pewne szczególne aspekty prawdy a
innych nie. To właśnie dlatego jedli tylko pewien rodzaj jedzenia na
bankiecie. Gdy wymiotowali przez okno, to uczniowie tych nauczycieli
zjadali ich wymiociny. Robili to, ponieważ nie wiedzieli, że sami byli
również zaproszeni do stołu. Wymiociny to było to, co najlepsze dla
nich. To, co nie było takie oczywiste to fakt, że te wymiociny
zawierały nie tylko jedzenie ze stołu, lecz również to, co skonsumowali
gdzieś indziej. Nauczyciele i kaznodzieje, którzy zdobyli duchowe
prawdy generalnie mieszali je z innymi wpływami. Nie jest to
zamierzone, lecz się zdarza. Wiążą te prawdy z innymi informacjami,
które sami słyszeli od innych lub sami przemyśleli. Wymiociny nigdy nie
są proste ze stołu a nauczanie nigdy nie jest wprost od Boga.

Wtedy Bóg powiedział mi, że chce, abym się tą wizją podzielił wraz z
przesłaniem, że On chce, aby nauczyciele pomogli ludziom z zewnątrz
wejść i jeść ze stołu. Jest mnóstwo miejsca, powiedział, zachęcajcie
ich, aby weszli do środka i jedli. Pan powiedział mi, że niektórzy
potrzebują tylko informacji o tym, że są zaproszeni, inni potrzebują
wyznaczenia kierunku podczas, gdy jeszcze inni boją się i trzeba ich
wziąć za rękę i zaprowadzić na ich miejsca. Raz już znajdą się w
środku, niektórzy będą wiedzieli, co robić podczas, gdy inni nadal będą
potrzebowali pomocy. Nigdy nie widzieli pomarańczy i nie wiedzą jak ją
obrać. Niektórzy nic nie wiedzą o łuskaniu orzechów. Tłum będzie
potrzebował pomocy w różnym stopniu i ci, którzy już jedli ze stołu
teraz mają im pomagać. To wszystko stało się w czasie, gdy prowadziłem
samochód górska drogą jadąc na konferencję, która, nawiasem mówiąc,
była konferencją dla przywódców.
To była wizja, którą Bóg chciał, abym się podzielił z innymi. Dawał mi
takie, którymi nie miałem się dzielić, lecz nie chciałbym w to
wchodzić.

Jeśli potrzebujesz pomocy w interpretacji wizji napisz do nas.

Słyszenie
głosu Bożego

Jest to jeden z najlepszych ze wszystkich sposobów komunikacji z Ojcem.
Biblijnie rzecz biorąc to słyszenie głosu Bożego jest należy do
najwybitniejszych między wszystkimi sposobami porozumiewania się Boga.
Bóg ma wiele wizji, snów i znaków, lecz przede wszystkim mówi.
Uwielbiam słyszeć głos Boży, zostałem zbawiony dzięki niemu i żyję nim.
On mi udziela mi poleceń, uczy mnie, zachęca, pokrzepia i wyraża Jego
wolę dla mojego życia. Jest wsparciem dla wszystkich pozostałych form
Bożej komunikacji jak interpretacja języków, snów i wizji.

W skrócie – słyszymy głos Boży wewnętrznie. Podobnie jak w przypadku
wizji nie słyszymy ducha przy pomocy naszego naturalnego zmysłu słuchu,
lecz naszymi duchowymi uszami. To są uszy, o których Jezus mówił w
słowach: „kto ma uszy do słuchania, niech słucha” (Mk. 4:9). Również
podobnie jak z wizjami, głos boży jest słyszalny na tej samej
multimedialnej platformie, na której słyszymy nasze własne myśli i
wspomnienia i ponownie niezbędnym wyposażeniem jest zdolność
rozróżniania. Stosuje się te same zasady i konieczność zaufania. Jezus
zajmuje się sprawą słyszenia jego głosu w dziesiątym rozdziale ew.
Jana.

10,1-171.Zaprawdę,
zaprawdę, powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz
w inny sposób się tam dostaje, ten jest
złodziejem i zbójcą.
style=”color: rgb(0, 0, 0);”>2. style=”color: rgb(255, 0, 0);”>Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest
pasterzem owiec.
style=”color: rgb(0, 0, 0);”> 3. style=”color: rgb(255, 0, 0);”>Temu odźwierny otwiera i owce słuchają
jego głosu, i po imieniu woła owce
swoje, i wyprowadza je.

разработка и раскрутка сайта

Zachowując pokój

 W oryginale jest to dość proste: “Pokój mój wam daję, nie jak świat daje.”   Pewien ewangelista podróżujący wiele po całym świecie mówi: “życie  wiary jest nieustannym życiem na krawędzi katastrofy”.

Niektórzy religijni ludzie mają pokój dzięki temu, że żyją według swojego własnego kodeksu sprawiedliwości. Jak to ktoś podsumował: “No tak, chodzę do kościoła co niedziela, nie piję, nie palę, czytam Biblię, płacę podatki, nie kłamię i nie oszukuję. Wierzę, że to jest dobre świadectwa Chrystusa, które mogę dać i zachowuje mi to pokój”.  Brzmi dobrze… lecz czy to jest pokój, o którym mówił Jezus? Czy jest to pokój, który daje świat?

Pozostawiam odpowiedź na to pytanie każdemu osobiście. Niemniej jednak, chciałbym  zaoferować pełne miłości wyzwanie. Powyższe “świadectwo” brzmi okropnie podobnie do tego przedstawionego Bogu w historii, którą Jezus opowiedział o dwóch ludziach modlących w Świątyni. Jeden powiedział: “Dziękuję ci, Boże, że uczyniłeś mnie lepszym od innych ludzi. Nie kłamię, nie oszukuję w swoich sprawach, daję dziesięcinę ze wszystkiego biednym” itd., itd., i dalej kontynuował wychwalanie wszystkich swoich cnót, które wydawały mu się znakiem tego, że Bóg czyni go lepszym niż inni ludzie. Skończył tą listę mówiąc: “Dziękuję ci, Boże, szczególnie za to, że uczyniłeś mnie lepszym niż ten oto człowiek”.

“Ten człowiek” to rzymski celnik. Celnicy w czasach Jezusa byli notorycznymi oszustami, kłamcami i dosłownie zdziercami. Historia opowiedziana przez Jezusa mówi  o tym, że ów celnik nie zastanawiał się dwa razy nad „robieniem biznesu” z biednymi wdowami, które nie były w stanie zapłacić swoich podatków, czy przywłaszczania sobie cudzej własności – to była banda absolutnie zepsuta.

Dla mnie jest to jedna z najbardziej zdumiewających historii opowiedzianych przez Pana. Zakończył ją mówiąc, że to ten drugi człowiek, wypełniony poczuciem winy i wstydu za swoją grzeszność, stanął w rogu Świątyni ledwie mogąc podnieść swoją głowę. Uderzał się w piersi i wołał: “ Boże, bądź miłościw takiemu grzesznikowi jak ja”. Teraz następuje zdumiewająca część tej historii… część zupełnie pomijana przez wielu religijnych ludzi, którzy swój pokój czerpią z postępowania według swojego własnego kodeksu religijnego.  Jezus powiedział dosłownie i wystarczająco jasno: Ten drugi odszedł do domu przyodziany w Bożą sprawiedliwość – (a teraz słuchaj) ZAMIAST tamtego.  Kto otrzymał prawdziwy pokój?

Codziennie otrzymuję listy od ludzi z całego świata, biadających nad grzechem, w którym tkwią. Grzechy są różne i nie ma sensu ich wymieniać. Grzech jest grzechem, lecz największym grzechem, jak to Jezus zilustrował w tej przejmującej przypowieści, jest grzech życia w iluzji własnej sprawiedliwości – aczkolwiek sprawiedliwości nauczanej i stosowanej jako “dobra” przez niektórych religijnych nauczycieli.
Dla tych wszystkich, którzy podobnie jak ja, znaleźli się w sytuacji  oczerniających siebie za swoje własne grzechy bez widocznej drogi wyjścia,… odważnie i z mocą mówię… że Jezus pokazał w tej historii drogę wyjścia… i wiele innych rzeczy powiedział, które również są przez religijnych ludzi pomijane.

Wiedziałem wielu, którzy znaleźli pokój i wolność…dzięki temu, że przenieśli centrum zainteresowania ze swoich „złych” zachowań i usiłowania powstrzymania ich, na proste bicie się w piersi – dosłownie czy metaforycznie – i znajdując doskonały Boży pokój wołając o miłosierdzie.   Ostatnio pewien przyjaciel powiedział do mnie:

– Ze wszystkiego czym się ze mną dzieliłeś, ta historia miała na mnie największy wpływ. Gdy usiłowałem modlić się i okazywało się, że modlitwy nie dochodziły wyżej niż do sufitu, nie wiem czemu, lecz bicie się w piersi i proszenie o Boga o Jego miłosierdzie wydawało się po prostu rozpraszać wszelkie przeszkody.

Wiecie, ja również nie wiem „dlaczego tak jest”… lecz z pewnością  działa to również dla mnie.

Wiele religijnych dusz mówiło mi również, że zachęcam ludzi do trwania w ich grzechach. Taka obiekcja mija się z istotą przypowieści Pana. Pozwolę sobie przypomnieć wszystkim, że to nie ja opowiedziałem tą historię – Jezus opowiedział. Widocznie skupiłem się na niej, ponieważ mam większą skłonność do stałego trwania w myślach i uczynkach, z których trudno byłoby być dumnym. Lecz istotą jest to, że również żyję w wierze… w takim rodzaju wiary, który udziela mocy i uzdrowienia tym, którzy wierzą. Jaki jest początkowy punkt takiej wiary?

„Boże, bądź miłościw takiemu grzesznikowi jak ja!!!”

Wtedy, oczywiście mamy do dyspozycji  inną sytuację, która zaszła między Jezusem i Piotrem, i które dla mnie jest bardzo pomocna. Piotr powiedział:

– Jeśli ktoś postąpi źle wobec mnie i poprosi o przebaczenie, jak wiele razy  mam mu przebaczyć? Czy siedem razy?”

– Nie –  Jezus opowiedział – lecz siedemdziesiąt siedem razy.

Jeśli to jest „przykazanie” Jezusa dla nas, aby uwalniać siebie nawzajem spod osądu i krytycyzmu – ogromniaste czterysta dziewięćdziesiąt (za to samo zgorszenie powtarzane stale i wciąż), to jakie jest Boże własne zobowiązanie wobec nas? Odpowiedź brzmi: nieskończone. Zatem drogą wyjścia jest: „Bądź miłościw takiemu grzesznikowi jak ja”. Koniec historii.

Początek życia w wierze i mocy.

No, jest to skuteczne przynajmniej dla mnie. Nie chciałbym zachowywać tego pokoju ze względu na aprobatę ludzi – i to jest z pewnością jeden z moich „grzechów” – głęboko pragnąc ich aprobaty.

Tatusiu, pragnę Twojej woli. Chcę więcej Twojego Ducha, abym mógł przyjmować stale wzrastające pragnienie Twojej sprawiedliwości… a nie zewnętrznej sprawiedliwości człowieka. Dzięki Ci.

рейтинги seo компаний

Rozdział 13 – Odpoczywanie w Chwale.

Ruth Heflin
IV Mój. 10,28-29

Taki był pochód synów izraelskich według ich zastępów i tak ruszali. I rzekł Mojżesz: Wyruszamy do miejsca, o którym Pan powiedział: Dam je wam. Pójdź z nami, a dobrze ci będzie u nas, gdyż Pan obiecał, że dobrze się będzie powodzić Izraelowi.

IV Mój. 10,33-36

Potem wyruszyli od góry Pańskiej na odległość trzech dni drogi. A Skrzynia Przymierza Pańskiego w ciągu tych trzech dni szła przed nimi, aby upatrzyć dla nich miejsce odpoczynku. A obłok Pański był nad nimi w dzień, gdy wyruszali z obozu. Gdy Skrzynia wyruszała, Mojżesz mówił: Powstań, Panie, a niech się rozproszą twoi wrogowie. I niech uciekną przed tobą ci, którzy cię nienawidzą. Gdy zaś zatrzymała się, mówił: Wróć, Panie, do niezliczonych tysięcy Izraela.

Jestem przekonana, że Bóg chce nas przywieść do takiego poznania rzeczywistości chwały, gdzie poznamy Jego odpocznienie. On pragnie, aby wszystkie nasze walki i zmagania odpadły. Pan ma dla nas miejsce odpocznienia i zadowolenia, a można go znaleźć w rzeczywistości chwały.

Nigdy byśmy nie znaleźli tego miejsca o własnych siłach, lecz Bóg idzie przed nami i wyszukuje nam miejsca odpoczynku. Wtedy będziemy mogli siedzieć na brzegu Jego rzeki ze świadomością faktu, że On zaopatrzy wszelkie nasze potrzeby.
Możemy przyjść do świątyni ze wszystkimi życiowymi stresami, lecz po kilku minutach spędzonych w Bożej chwale, rozluźniamy się. Czujemy się tak jakbyśmy właśnie wrócili z miesięcznych wakacji i nagle rozumiemy, co to znaczy, co to jest „pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł.” Nie potrzebujemy treningu psychiatrycznego, nawet nie potrzebujemy godzin poradnictwa duchowego z przywódcami zboru. To właśnie w rzeczywistości chwały odkrywamy Pana idącego przed nami i szukającego dla nas miejsca do odpoczynku i prowadzącego nas do nowych miejsc gdzie znajdziemy odpoczynek dla naszych dusz.
Pan nie tylko idzie przed nami wyszukując nam miejsca odpoczynku w duchowej rzeczywistości, lecz jeśli wejdziemy do tej duchowej rzeczywistości, odkryjemy, że On również przegląda wszystkie dziedziny naszego życia. Nie musimy planować każdej chwili naszej służby, Bóg robi to dla nas, przez Swojego Ducha. Po prostu wejdź w rzeczywistość objawienia, On będzie mówił, a ty będziesz wiedział, że to, co do ciebie mówi jest odpowiedzią.
Jedną z obaw, jakie miałam w związku z powrotem do służby w Ameryce było to, że stracę kontakt z tym, co osiągnęliśmy przez wieloletnie podróżowanie po świecie wysyłani przez objawienie. Wielu Amerykanów jest zbyt zorganizowanych i mają zbyt dokładnie zaprogramowaną przyszłość, a ja chciałam być prowadzona przed Ducha. W kwietniu tuż przed moim wyjazdem na Konferencję Pastorów do Brownsville, Brat Batchelor zadzwonił do mnie i powiedział:
– Powiedziałem w zborze, że zamierzam cię zabrać prosto z konferencji do nas do domu.
– gdzie mieszkasz? – Zapytałam
– w Alabami, około dwóch godzin drogi od Pensacoli.
– ale, o co ci chodzi – zapytałam go, a gdy mi odpowiedział zdecydowałam się jechać z nim.
W piątek po nabożeństwie u nich w zborze, był wspólny obiad z kilkoma lokalnymi pastorami, a następnie nabożeństwa w sobotę i niedzielę wieczorem. W drodze na obiad w sobotę przypomniałam sobie, że nie powiadomiłam nikogo w swoim zborze, gdzie jestem, zadzwoniłam więc do biura i zostawiłam im numer telefoniczny hotelu, w którym przebywałam.
Po powrocie z obiadu czekała na mnie wiadomość. Gdy zadzwoniłam pod wskazany numer, mężczyzna powiedział do mnie:
– Siostro Rut, nazywam się Jerry Stewart, jestem pastorem i przeczytałem ostatnio twoją książkę. Trwamy w przebudzeniu od dwóch tygodni, co wieczór, wraz z całym zborem. Byłbym bardzo zaszczycony, gdybyś znalazła chwilę czasu i przyjechała do nas z usługą.
– Gdzie mieszkasz – zapytałam.
Gdy powiedział mi, że mieszka w Stockbridge, w południowej Atlancie, okazało się to dla mnie bardzo interesujące, ponieważ zamierzałam być na krucjacie Benny Hinna rozpoczynającej się w następny czwartek w Atlancie. Zamierzałam polecieć do Dallas na początku tygodnia, aby odwiedzić przyjaciół skoro już miałam być tak blisko nich, lecz nie miałam czasu, aby ich powiadomić, że przyjeżdżam ani nie zarezerwowałam sobie biletów lotniczych.
– jeśli, chcesz – powiedziałam – to mogę być u ciebie w poniedziałek, wtorek i środę wieczorem
– Bóg powiedział mi, że właśnie tak odpowiesz.
Nie wiem czy był bardziej szczęśliwy z tego powodu, że przyjadę, czy dlatego, że Bóg mnie prowadzi, lecz oboje byliśmy głęboko poruszeni tą zgodnością. Pan zrobił to z taką łatwością. Spędziłam wspaniały czas z pastorem Jerrym Stewardem, jego żoną i zborem, po czym wspólnie wzięliśmy udział w krucjacie Benny Hinna.
Około południa w czwartek zadzwonił do mnie do hotelu pastor z Macon w stanie Georgia. Dwie kobiety z jego zboru wzięły udział w nabożeństwach w Stockbridge i on zapraszał mnie do Macon na usługę. W czasie rozmowy zapytałam go czy wybiera się na spotkanie z Benny Hinnem zaczynające się tego wieczoru. Powiedział mi, że nie planował tego; niemniej wyjaśniłam mu jak ważne jest znalezienie się w zbiorowym namaszczeniu dwudziestu tysięcy ludzi modlących się i wielbiących wspólnie. W czasie zbiorowego namaszczenia uzdrowienia i cuda zdarzają się tak łatwo. Kocham tą atmosferę podniecenia dla Jezusa, która zbiera się na takich zgromadzeniach. Atmosfera jest naładowana obecnością Boga.  W ciągu kilku minut przekonałam go, aby wziął udział w kilku wieczorach. Był w zborze, zawołał żonę, aby przygotowała trochę rzeczy i zebrał wstawinników aby się modlili, gdy będzie w drodze do Atlanty. Następne trzy nabożeństwa zmieniły całe jego życie.

Pod koniec 1996roku zostałam zaproszona na przemawiania na Konferencji Kobiet Zborów Bożych w Fargo w Północnej Dakocie. W ostatnim dniu, rano, gdy wstałam z siedzenia, aby wyjść za kazalnicę, Pan powiedział do mnie, że On „zasiada nad potopem.” Nie zupełnie zrozumiałam, co miał na myśli.
Towarzysząca mi siostra Rut Carneal, przemawiała przede mną i powiedziała, że przyszła jej na myśl stara pieśń „Red River Valley” (Dolina Czerwonej Rzeki). Gdy wspomniał o tym organizatorom, powiedzieli jej, że właśnie znajdujemy się w Dolinie Czerwonej Rzeki. Nie wiedziałyśmy o tym.
Odczułam taką grozę w tym, co Bóg do mnie mówił, że On „zasiada nad potopem,” że natychmiast zaczęłam płakać. Szybko odnalazłem miejsce, w którym ten zwrot jest dokładnie użyty:

Ps 29,10
Pan zasiadł na tronie nad wodami potopu, Pan zasiadać będzie jako król na wieki.

Następnego roku w kwietniu znów byliśmy zaproszeni, aby przemawiać na Konferencji Chwały i Uwielbienia w tym samym zborze w Fargo. Było to na dzień przed straszliwą powodzią, która nawiedziła ten region. Następnego dnia rano przyszedł do hotelu pastor z wiadomością, że z powodu podnoszącej się fali powodziowej, będzie zmuszony odwołać konferencje. Odczuwałam, że nie mogę wyjechać z miasta, zanim nie pojadę do domu pastora i nie będą się modlić o ochronę.
– woda jest już około 3 metrów od mojego domu, lecz jeden z braci zawiezie cię tam – powiedział.

Poszłam powiadomić pozostałe kobiety, które przyjechały ze mną na konferencję, co się dzieje, a one powiedziały mi, że w czasie mojej nieobecności był telefon do mnie. Dzwoniła kobieta z północnej części Minnesoty. Oglądała wiadomości telewizyjne pogarszającej się powodzi w Fargo. Gdy do niej oddzwoniłam, powiedziała:
– wybieraliśmy się na tą konferencję, lecz teraz rozumiem, że została odwołana, a ponieważ nie będziesz usługiwać na konferencji w Fargo, czy nie chciałabyś przyjechać do drobnego miejsca w Minnesocie?
– gdzie jesteś?  – Zapytałam
– jesteśmy z Milaca – odpowiedziała – nie miałam czasu porozmawiać o tym z pastorem, lecz myślę, że będzie chciał cię przyjąć, jeśli ty zechcesz przyjechać. Jeżeli nie będziemy w stanie zorganizować spotkania w zborze, zrobimy to gdziekolwiek indziej.

Musieliśmy złapać samolot do Minneapolis i dostać się na czas samochodem do Milaca. Powiedzieliśmy jej, że zrobimy, co się da, spakowaliśmy szybko nasze rzeczy, aby wyruszyć na lotnisko. Obiecaliśmy zadzwonić do niej, gdy już będziemy znali numer lotu i czas przybycia.
Zanim opuściliśmy Fargo przejeżdżaliśmy obok domu pastora wierząc w Boży cud. Wielu młodych ludzi otaczało jego posiadłość workami z piaskiem i jak powiedział nam pastor, woda była już tylko w odległości trzech metrów. Zaczęłam śpiewać w Duchu, przemawiając do powodzi. Gdy wyjeżdżaliśmy tego dnia, miałam pewność, że wody powodzi nie dosięgną domu pastora. Później jego żona zadzwoniła, aby nam powiedzieć, że ich dom był jedynym w tym rejonie, który nie został poważnie zniszczony. Bóg dał im wielki cud.

Byliśmy gotowi na wyjazd do portu lotniczego Fargo i złapać samolot do Minneapolis. Spotkaliśmy się z siostrą z Milaca, która zawiozła nas wprost na nabożeństwo do zboru. Niektórzy przybyli z bardzo daleka, przejeżdżając ponad 10 godzin, aby się tu dostać. Niektórzy z nich byli z Południowej Dakoty i pierwotnie zamierzali wziąć udział w konferencji w Fargo. Gdy dowiedzieli się o jej odwołaniu przyjechali w zamian do Milaca.
Bardzo interesujące okazało się to, że drugi pastor zboru brat John powiedział do pastora kilka dni wcześniej:
– któregoś dnia siostra Rut przyjedzie do naszego zboru. Pastorowi wydawało się to zupełnie nieprawdopodobne, lecz oto byłyśmy na miejscu. John poczuł się bardzo zaszczycony faktem, że Bóg dał mu to poznanie w jego duchu. Z powodu odwołania konferencji w Fargo, zostaliśmy przez Boga posłani do ich zboru.
Któregoś wieczora opowiadałam ludziom o mojej wizycie w czerwcu ubiegłego roku w Malezji i o tym, że wybieram się tam następnego czerwca. Czułam, że pastor z Milaca powinien pojechać do Malacca, w Malezji i usługiwać ( zarówno Milaca jak i Malacca wymawia się jednakowo). Pojechał i ta wyprawa otworzyła przed nim olbrzymi obszar nowej służby.

Przestań walczyć ze swoim rozkładem zajęć, pozwól Bogu zrobić to za ciebie. On pragnie doskonałości dla ciebie nie tylko w duchowym, lecz również w naturalnym wymiarze. On powołał nas do „obfitości chwały.”

II Kor 3,10
Albowiem to, co niegdyś miało chwałę, teraz nie ma chwały z powodu chwały, która tamtą przewyższa.

Każdego dnia możesz doskonalić swoje działania w chwale, Bóg pragnie, aby ci się wiodło we wszystkich dziedzinach codziennego życia. W rzeczywistości On chce, abyś się doskonalił i honorował Pana, aby ludzie wiedzieli, że jest tak, dlatego, że to On idzie przed tobą i wyszukuje ci miejsca gdzie mógłbyś się rozwijać.
Niektórzy stają się zbyt nerwowi, gdy sprawy zaczynają przybierać zbyt szybki obrót lub dzieją się zbyt łatwo. Wydaje nam się, że to powinno wymagać tak dużo walki i cierpienia, że gdy Bóg zrobi coś w sposób łatwy to czujemy się niewygodnie. Gdy Bóg stawia nam odpowiednią osobę wprost na drodze, to zastanawiamy się czy to nie jest jakaś sztuczka.

Możesz, na przykład, potrzebować hydraulika, przeglądasz wszystkie żółte strony mając nadzieję, że zadzwonisz do kogoś godnego zaufania i akurat wolnego, lub też możesz pozwolić Bogu, by skrzyżował wasze drogi. Spotkasz go wtedy w autobusie zaczniecie rozmawiać i nie zdziw się, gdy nagle powie ci, że jest hydraulikiem. Bóg idzie przed tobą, On przygotowuje ci drogę.

Miałam takie przekonanie już wcześniej i teraz wiem, że dla tych z was, którzy pragną wypełnić Bożą wolę, nie przyjdzie to bez walki. Nadchodzą dramatyczne zmiany, lecz ja nie obawiam się ich. Nie zgadzam się na niepokój, ponieważ Bóg jest po mojej stronie. Gdy siedzę w Jego obecności, On szuka. Gdy medytuję nad Nim, On pracuje na moją korzyść.  Jestem zdecydowana nie opuszczać szybko obecności Pana, gdy widzę, że coś się dzieje. Czasami nasze nabożeństwa są coraz lepsze, gdy są dłuższe, a niektórzy ludzie opuszczają spotkania tuż przed tym, gdy najwspanialsze rzeczy mają się wydarzyć. Chcę czekać w Pańskiej obecności tak długo, aż On określi moją przyszłość.

Boża chwała okrywa nas, On bierze udział w każdej sprawie naszej codziennej egzystencji i przenosi nas do pełniejszej rzeczywistości niż moglibyśmy to sobie wyobrazić. Kocham to, gdy Bóg szuka i przeszukuje, On zawsze wie, co robi. Jeżeli cenię Boga, On jest taki rozrzutny i wspaniały, że nawet nie wiedziałabym, od czego zacząć. Gdzie zacząć?  Dzięki Bogu, że on umie znacznie więcej niż ABC, on zna wszystkie XYZ. Jeżeli pozwalam Duchowi przebadać wszystkie tajemne miejsca mojego życia, gdy poświęcam czas, aby spoczywać pod Jego drzewem i pozwolę, aby Jego owoce słodko mi smakowały, nigdy nie się zawiodę.
Jakub nic nie wiedział o tym, jak szukać Bożych rzeczy przeznaczonych dla jego życia, lecz gdy położył głowę na kamieniu, którego użył zamiast poduszki, nagle pojawiła się drabina między Niebem a Ziemią i zobaczył aniołów Bożych wstępujących i zstępujących. Chcę tego doświadczać stale i wciąż. Chcę położyć się spać i oglądać otwarte Niebo nad moją głową.
Wiem o tym, że żyjemy w naturalnej rzeczywistości i większość ludzi chce abyśmy stale dostrzegali to, co naturalne. Jeżeli jednak nie zgodzimy się na ściąganie nas na dół przez otaczające nas sytuacje i skoncentrujemy się na niebieskich, jedna po drugiej ziemskie rzeczy zaczną się porządkować i wchodzić pod Boży porządek. Chcę, aby każdy krok w moim życiu był podporządkowany Bogu.
To Bóg układa twoje życie i jeżeli będziesz mieszkał pod obłokiem Jego chwały nie podejmiesz w życiu ani jednego fałszywego kroku. Każdy, kogo spotkasz na drodze życia będzie częścią Bożego planu, abyś się rozwijał: ty, twoje miasto, twój kraj, twoja rodzina i twoja służba.
Twoja służba nie powinna być nieustanną walką. Bóg chce się o nią zatroszczyć i prowadzić do rozwoju w swojej Chwale. W Jego Chwale jest odpoczynek i Jego odpoczynek jest w Chwale.

W naturalnym wymiarze, nie ma zbyt wiele miejsca na odpoczynek w czasie przebudzenia, tak wiele się dzieje i do tego tak szybko. Jest tak wiele otwartych drzwi, zaproszeń, możliwości, a będzie tylko przybywać. Jedyny odpoczynek, z którego będziemy korzystać w tych ostatecznych dniach, będzie odpoczynkiem w chwale Pana i jeżeli nigdy nie zostaniemy przemienieni w chwałę, nigdy nie zaznamy tego, czym jest odpoczynek.

Pan ma tak wiele do powiedzenia nam i tak wiele chce nas nauczyć. On pragnie nas uczyć przez swojego Ducha, aby człowiek wiedział, co to znaczy, gdy On mówi: „to jest nauka Pana.” On pragnie wyjaśnić nam to wszystko, co tak bardzo pragnęliśmy osiągnąć i On chce zrobić to z taką łatwością, że nie będzie wcale żadnych zmagań. On pragnie nasycić nasze głębokie pragnienia.

Nasz Ojcze Niebieski, Zabierz zmagania z naszego życia, niech Twój obłok chwały przyjdzie i pomoże nam poruszać się z nim. Idź przed nami i wyszukuj miejsc odpocznienia dla naszej służby, poddajemy się Twojej woli i oddajemy Tobie całkowicie władzę planowania naszego życia w każdym szczególe. Będziemy postępowali za Tobą i mieszkali pod obłokiem Twojej Chwały.

Ucz nas tego, o czym powinniśmy wiedzieć przez Twojego Ducha, aby nasze życie się rozwijało.

W imieniu Jezusa

Amen.оптимизация интернет сайта маркетинг

Potykając się o prostotę

 Jezus  powiedział: “Wszystko jest możliwe dla wierzącego”. Jest to  z pewnością wystarczająco proste, lecz czy rzeczywiście w to wierzę.

Tak, zdarzyło się, że uwierzyłem i doprowadziłem to, zdaniem niektórych, do całkiem absurdalnej skrajności.

Jak  dostałem się tutaj (do wiary w to, że nie ma nic niemożliwego) stamtąd(braku wiary w to, że cokolwiek więcej niż “normalność” jest możliwa)?
To była decyzja potraktowania tego, co mówią ewangelie jako zapis słów Jezusa poważnie.  Niektórzy z was czytając to ciągle nie wiedzą, o co chodzi. Inni przełamali się z niewiary do wiary. Ci z was, którzy piszą do mnie, że rzeczywiście wyłamali się z niewiary do dającej w pewnym stopniu wyniki wiary, wszyscy zwracają uwagę na to samo. Również wy zdecydowaliście, aby wziąć słowa Jezusa poważnie i to był początek twojego przełomu.
Pozostańmy prości po prostu przez chwilę: „NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO DLA TEGO, KTO WIERZY”. Proszę pamiętać, że ja tego nie powiedziałem. Jezus to powiedział a ja to po prostu cytuję. Wielu decyduje się na odrzucenie tego stwierdzenia jako absurdalnego. To, co mnie tak zdumiewa to fakt, że ludzie, którzy sami siebie nazywają „wierzącymi w Jezusa Chrystusa” mogą również mówić, że to, co On powiedział jest absurdalne, ponieważ praktyka nakazuje im tak wierzyć.

Nadal pozostając w prostocie,  czy wierzę, że ponieważ wierzę, że coś jest możliwe, to to samo w sobie czyni to możliwe?

W porządku, teraz może troszkę skomplikujmy. Podejdźmy do tego, co powiedział Jezus w tej szczególnej deklaracji, przyglądając się kontekstowi, w którym to się stało. Pewien człowiek przyprowadził swojego syna do Jezusa i powiedział: „Proszę pomóż mi. Mój chłopak ma ataki, wpada do wody a nawet do ognia. Przyprowadziłem go do twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić”.

Powiedział uczniom, co myśli na temat ich niepowodzenia (w oryginalnym języku jest to całkowicie jasne, że nazwał ich „bandą odstępców bez wiary”), dalej tekst mówi, że zgromił demona powodującego ataki i chłopiec został natychmiast uzdrowiony.  Uczniowie byli najwyraźniej poirytowani uwagą Jezusa o „niewiernych odstępcach” skierowanej do nich i przyszli później do Pana pytając:
– Dlaczego to my nie mogliśmy wypędzić tego demon?

Oto właśnie jest kontekst stwierdzenia, które jest tematem tych rozważań:
– Ponieważ nie macie dość wiary. Gdybyście mieli dość wiary moglibyście to zrobić. NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO DLA TEGO, KTÓRY WIERZY.

A teraz, czy w tym wąskim kontekście, mogę uwierzyć temu stwierdzeniu? Jaki jest kontekst? Taki, że Jezus przez zwykłe zgromienie demona powodującego ataki podobne do padaczki, uzdrowił go. Dalej, jego uczniowie, którzy wcześniej wypędzali wiele demonów  w tym przypadku zawiedli. Oni sami najwyraźniej oczekiwali tego, że dadzą sobie z tym radę i człowiek, który przyprowadził do nich swojego syna też. Co więcej, Jezus oczekiwał od nich, że to zrobią.
Zatem uczniowie zapytali:
– Dlaczego nie mogliśmy?
– Ponieważ nie macie dość wiary – odpowiedział im Jezus – Gdybyście mieli dość wiary, zrobilibyście to.

Wtedy Jezus przeszedł dalej mówiąc o tym, w jaki sposób zdobyć WYSTARCZAJĄCĄ wiarę. Jezus używa tutaj zwrotu, który modyfikuje znaczenie słowa lub zwrotu, mówiąc, że jest TYLKO jeden sposób otrzymania wystarczającej ilości wiary – wiele modlitwy i postu.

Czy śmiem rozszerzać znaczenie tego stwierdzenia i jego cały kontekst na współczesność i na swoje własne życie? Tak, ci którzy to zrobili mogą ci powiedzieć – to działa! Powiemy ci, że pójście za tym, co powiedział tutaj Jezus i postępowanie według Jego instrukcji, jak się modlić o WYSTARCZAJĄCĄ wiarę działa. Im więcej to stosujemy, tym więcej wiary otrzymujemy.

Codziennie ludzie piszą do mnie, że włożyli ręce na kogoś i modlili się  i to „nie działało”. W tym szczególnym przypadku Jezus ani nie włożył rąk na chłopca, ani nie „modlił się” o niego. Po prostu zgromił demona wywołującego problem. Uczeni ludzie dziś wyjaśniają, że demony nie istnieją. Ci, którzy są pod wpływem tych uczonych ludzi, którzy nie są w stanie wykonać tego, co robił Jezus, sami tak samo nie są w stanie robić tego, co robił Jezus. Nie zapominajmy, że Jezus powiedział, że każdy, kto wierzy w niego będzie w stanie robić te same rzeczy, które On robił. Kontekst tego twierdzenia mówi, że te „te same dzieła”, oznaczają również wypędzanie demonów.

Ponad dwadzieścia lat temu przeszedłem przed krótki okres wytężonej nauki w bardzo skomplikowanym systemie egzorcyzmowania – wypędzania demonów. Było to skuteczne lecz, jak powiedziałem, bardzo skomplikowane. Kiedy trafiłem  na ten fragment mówiący o tym, że Jezus po prostu zgromił demona, zapytałem:
– Dlaczego ja muszę godzinami przechodzić przez ten cały śmietnik i  paplaninę, aby uzyskać to, co Jezus osiągał natychmiast przez zwykłe zgromienie?

Odpowiedź była jasna: ponieważ nie miałem DOŚĆ wiary! Odpowiedź na  pytanie  dlaczego nie miałem dość wiary, również była oczywista. Nie miałem jej, ponieważ uzyskuje się ją WYŁĄCZNIE przez wiele postu i modlitwy.

Jaki rodzaj postu? Jaki rodzaj „modlitwy”?

Jeśli rzeczywiście chcesz wiedzieć i wierzysz że to, co powiedział Jezus, że jest możliwe, dla każdego, jest możliwe dla CIEBIE, innymi słowy, że to ty sam jesteś „każdym”, będę bardzo szczęśliwy dzieląc się z tobą  szczegółami, całkowicie za DARMO.

 продвижение сайта

Perspektywa

Jest mnóstwo sposobów patrzenia na wszystko – każdy z nich nazywa się „perspektywą”.  Jezus powiedział, że jeśli ktoś patrzy na drugą osobę z pożądaniem w swym sercu, to już popełnił cudzołóstwo czy jak to ktoś może nieco surowo powiedział: „jest równie dobrze, jakby to zrobił”.

Jaki cel miał Jezus mówiąc w ten sposób?

Oto jedna z perspektyw. To, co Jezus mówił (zaznaczam, że jest to mój punkt widzenia), to stwierdzenie faktu, że wszyscy jesteśmy cudzołożnikami. Stawanie więc na stanowisku własnej sprawiedliwości (samo-sprawiedliwości) nie popełnienia fizycznie cudzołóstwa czy też nie popełniania już więcej cudzołóstwa mentalnie nie ma absolutnie nic wspólnego z dziedziną sprawiedliwości Bożej.  Żydowski prorok powiedział, że wszyscy odpadliśmy od Boga i że Mąż Boleści przyszedł, aby wszystkie nasze upadki wziąć na siebie i że to On jest „barankiem ofiarnym”, który ma zabrać nasze niemoce i zjednoczyć nas ponownie z Bogiem.

Autor Nowego Testamentu powiedział: „Nędzny ja człowiek. Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci. Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, że jest droga wyjścia z tego! Nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie”. (wersja ang.).

Oto macie, drodzy cudzołożnicy (jeśli tak wizytówka do ciebie nie pasuje, to jej nie noś). Z żydowskiej perspektywy – a faktycznie to nawet z dwóch perspektyw. Bo ostatecznie ten, który napisał, że „jest droga wyjścia” (niektórzy odnoszą się do niego jako do ap. Pawła) – był Żydem, lecz był nim również Jezus. Dlaczego to rozgrzebuję? Nie wiem, po prostu czuję silne pobudzenie, aby tego nie zignorować. Paweł powiedział, ze Abraham, ojciec Żydów, był ojcem nas wszystkich. Czy zapominamy o tym, że Abraham był biologicznym ojcem Ismaela, przodkiem Mahometa czyli Islamu? To już jest zdumiewająca perspektywa, nieprawdaż! Wracając jednak do rzeczy:

Jeśli chodzisz w potępieniu to może zechcesz wiedzieć o tym, że poczucie winy i potępienia nie są Bożymi drogami. Nie jest nią również związanie tym, co powstrzymuje nas przed życiem w pełni – włączając w to choroby, cierpienie i ból. No, w porządku, to tylko moja perspektywa. Jeśli chcesz to zakwestionować, lub będziesz chciał się podzielić z kimś, kto nie wyda osądu (ponieważ on sam jest szefem grzeszników sam w sobie) i szukasz sposobu na uwolnienie od nich –  napisz do mnie. To również jest za darmo.

P.S. Katalizatorem do udzielenia pomocy każdemu, kto jej potrzebuje był e-mail od pewnego mężczyzny, który napisał:

„Drogi Brad. Piszę ponieważ byłem całkowicie zdesperowany. Nic nie wiedziałem o tym, jak wielką pomoc można otrzymać przez internet. Jak wiesz, byłem na skraju samobójstwa. Ty pokazałeś mi drogę do wolności. Czarna chmura depresji odeszła po raz pierwszy, o ile mogę sobie przypomnieć. Zdaję sobie sprawę z tego, ze to nie „ty” zrobiłeś, lecz pokazałeś mi pewny sposób obejścia ponad 15 lat terapii i uzależnienia od przepisywanych leków”.

(jest droga wyjścia, która jest unikalne dla każdego, kto chce być wolnym).

продвижение сайта в топ10

Rozdział 14- Unikanie przeszkód na drodze do Chwały.

Heflin Ruth

Ef. 4,30

A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia.

1 Tes. 5,19

Ducha nie gaście.
W rok po finansowym cudzie, jaki wydarzył się hinduskiej parze, ten mężczyzna przyjechał do nas na letni obóz i zaczął płynąć w cudownym objawieniu. W różnych momentach nabożeństwa widział pracujących aniołów, iskry emanujące z ludzi, którzy uwielbiali Pana i obłok chwały Bożej unoszący się nad pojedynczymi osobami lub całym zgromadzeniem podczas uwielbiania.

Powiedziałam do niego

– Bracie, czy mógłbyś mi zrobić przyjemność. Stale uczę się coraz więcej na temat tego, jak reagować na chwałę, jak sprowadzać chwałę na zgromadzenia, uwydatniać chwałę.
Nauczyłam się, że pewne rzeczy temu przeszkadzają, więc zostawiliśmy je. Gdy widzisz te rzeczy, które pokazuje ci Bóg, czy mógłbyś zapisywać to, co ja w tych momentach mówię lub robię, co się dzieje w czasie nabożeństwa, tak abym mogła to sobie potem przejrzeć i zobaczyć, co nam służy, a czego należy się pozbyć w czasie naszego usługiwania?

Wspaniałomyślnie zgodził się na to i prowadził dla nas tego lata mały notatnik, z którego tak wiele się nauczyliśmy.
Czasami wypowiadamy niewłaściwe rzeczy i chwała gaśnie, gdy takie rzeczy mamy stwierdzone, to nie chcemy nigdy więcej ich powtarzać. Czasami zdarza się też, że zostanie powiedziane coś, co wywołuje strumienie iskier we wszystkich kierunkach, a gdy wiemy o tym, chcemy takie słowa powtarzać jak najczęściej.

Jedną z rzeczy, które poważnie hamują przepływ Chwały Bożej jest brak braterskiej miłości wzajemnej, takiej, jaką nas umiłował Jezus. W chwilach największego zdesperowania wywołanego przez różnych ludzi, Duch Boży szeptał do mojego serca, mówiąc:

– to jest ten, za którego umarł Chrystus.

Gdy to się zdarzało moje serce topniało, ponieważ bez względu na to, co sobie myślałam, jeżeli Pan umarł za tę osobę, to kimże ja jestem, abym wypowiadała cokolwiek przeciw niej. Kimże jestem, abym podnosiła swój głos przeciwko temu człowiekowi? Kim jestem abym była sfrustrowana, poruszona czy doprowadzona do rozpaczy przez tę osobę? Kimże jestem, abym doszła do kresu swojej wytrzymałości z tą osobą? Muszę przebaczyć i poruszać się w przebaczeniu.

Przebaczenie jest tak potężne, że w tym momencie, na myśl o tym, że Chrystus umarł za kogoś, okazywało się, że zapominałam o wszystkim, co początkowo powodowało moją frustrację. Przebaczenie utrzymuje cię przy zdrowych zmysłach i pozwala zachować namaszczenie.

Pewien pastor, który przyjechał na nasz obóz z Pakistanu powiedział mojemu bratu:

– nie wierzcie każdemu pastorowi, który przyjeżdża z naszego kraju i twierdzi, że przemawiał do tłumów, generalnie tak nie jest. Zdarzało się to również i mnie, dopóki nie zacząłem uważnie śledzić tego, czego słuchałem i co mówiłem. Uwaga w tych dwóch dziedzinach spowodowała nową falę cudów w moim życiu i dopiero wtedy zacząłem głosić do tłumów.

Niedawno Barbara Lanzdorf miała wizję kaznodziei stojącego za kazalnicą i głoszącego słowo. Z jednej strony jego ust wypływał strumień szarańczy i pożerał żniwo. Krytycyzm, gorycz, obgadywanie, i walki pożerają żniwa, w które wierzysz.
Jedno dotknięcie Bożej Chwały zmiękcza najtwardsze serce, powoduje, że „ góry spływają do morza.” Niech nawet najmniejsze wzgórki twojego ducha zostaną usunięte.
Gdy Chwała Boża porusza się, nawet cienie myśli, których tam być nie powinno będą przeszkodą. Usuń to wszystko, pozwól Duchowi Bożemu, aby cię upokorzył.

Po pewnym czasie nauki dowiedzieliśmy się jakie rzeczy najbardziej niekorzystnie wpływają na Chwałę Bożą pośród nas:


nasze pragnienie by podobać się ludziom

nasze obawy przed wyglądaniem na zbyt prostych, zbyt niewykształconych


nasza niezdolność do traktowania wszystkiego co wiemy, jako śmieci, jak to czynił Paweł

pragnienie wywoływania wrażenia na ludziach naszym wykształceniem, umiejętnościami i tym z kim bywaliśmy


nasza niezdolność do porzucania raz już wyuczonych rzeczy, gdy Bóg przystępuje do uczenia nas czegoś nowego


nasza niezdolność lub niechęć do odkładania na bok tradycji


nasza niechęć do przebaczania innym.

Bóg pragnie nam dać większą wrażliwość w tych dziedzinach. Jeżeli nauczymy się rozpoznawać obłok – bez względu na to, czy jest obecnych pięć, pięćset, pięć tysięcy czy pięćdziesiąt tysięcy ludzi – będziemy stać pod obłokiem i usługiwać ludziom wprost z Chwały. To jest odnowienie Chwały.

Będziemy musieli porzucić nieco staroci, aby otrzymać trochę nowości, lecz Pan będzie nam pomagał i uczył nas, obiecał, że będzie naszym Pomocnikiem, obiecał nas prowadzić do przodu i będzie to robił, jeżeli my będziemy zdecydowani, aby stać pod obłokiem chwały lub w nim.

Jeżeli odkryjesz takie rzeczy, które przyczyniają się do chwały, rób je, a gdy odkryjesz takie, które zdają się go gasić – unikaj ich. To jest właśnie tak proste.

Jest taki szczególny rodzaj surowości, osądu, który stał się „zielonoświątkowym stylem,” podejścia, które zostało zaakceptowane przez proroków, którzy chcą „ściągać ogień z nieba.” Jedyny problem polega na tym, że ci, którzy chcą przyjąć ten styl, wzywają ogień z nieba na świętych a nie na fałszywych proroków.
Zapominają o tym, że Jezus, który był największym z proroków demonstrował łagodnego ducha. Nie wahaj się poruszać w łagodności chwały.

Niektórzy mogą nas oskarżać o to, że stosujemy jedną rzecz, którą nudzimy stale, lecz jeżeli ta jedna rzecz sprowadza Chwałę, róbmy to, bez względu na to, co mówią ludzie.
Śpiewajmy te nuty, które znamy, aż Bóg nauczy nas nowych, bądź wierny w śpiewaniu dwóch nut, które znasz, aż Bóg da ci nutę trzecią, czwartą i piątą.
Rób cokolwiek musisz zrobić, aby przejść do wiecznej rzeczywistości.
Gdy zaś nauczymy się tego, co zasmuca i odtrąca Ducha tak, że musi odstąpić, z wolnością i radością porzućmy je, tak abyśmy mogli przejść wyżej do większej chwały, którą dla nas przygotował.

Odkryłam, że śpiewanie w Duchu jest jedną z najłatwiejszych dróg do wejścia w chwałę i trwania w niej.

Panie,
Zabierz nam te rzeczy, które oddzielają nas od Chwały, a daj takie, dzięki którym będziemy ją mogli przeżywać mocniej.

W imieniu Jezusa.

Amen.

topod.in

Rozdział 15 – Utrzymanie prostoty chwały

Heflin Ruth


Takie jest słowo Pana do Zorobabela: Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie – mówi Pan Zastępów.


Wizja, jaką otrzymał Zachariasz była skomplikowana, lecz Boże przesłanie dla niego było proste i to samo proste przesłanie jest ważne dla wszystkich pokoleń:
NIE DZIĘKI MOCY ANI DZIĘKI SILE, LECZ DZIĘKI MOJEMU DUCHOWI TO SIĘ STANIE.

Odkryłam, że Bóg stale zwraca nas do tego samego przesłania, jest to najczęściej cytowany werset w napełnionych Duchem kręgach. Znamy go i cytujemy często. W samym środku komplikacji życiowych, Bóg musi przypominać nam go. Tak wiele dodajemy do naszego życia, że On chce abyśmy zobaczyli, że nie ma nic takiego, co mogłoby nam dać zwycięstwo, a zwycięstwo zawsze przychodzi przez to, co On robi w nas i przez nas.

Kilka osób powiedziało mi, że mają moją książkę „Chwała” w domu na półce, lecz nigdy jej nie czytali.

Gdy pytali Pana o Jego odpowiedź na pytanie o przebudzenie, odpowiadał im, że już im przesłał odpowiedź i żeby przeczytali tą książkę.
W późniejszych wersjach pieśni były wykonane bardziej profesjonalnie, lecz sądzę, że głównym celem jest zachowanie ich wielkiej prostoty na pierwszym miejscu.
Nasze zdolności, nasze poznanie i doświadczenia często ograbiają nas z odebrania większych rzeczy, które Bóg chce nam dać. Po porostu staliśmy się zbyt skomplikowani.

Powiedzcie mi, który chór zborowy zniżyłby się do śpiewania pieśni aniołów:
„Święty, Święty, Święty” i który dyrygent pozwoliłby to śpiewać?

Gdy te pieśni były nam dawane w Jerozolimie, nie mieliśmy wyszkolonych muzyków, którzy robiliby notatki, lecz to ograniczenie okazało się być dla nas zaletą.
Gdybyśmy byli lepiej wyszkoleni to prawdopodobnie w pierwszym rzędzie odrzucilibyśmy prostotę tych pieśni.

Prostota jest ważna, to właśnie dlatego Bóg pobudza ciągle nowe ruchy. Gdy poprzedni ruch stanie się już tak delikatny i wygładzony, że traci umiejętność poruszania się do przodu w nowych rzeczach, które robi Bóg, zmusza Go to do pójścia dalej.
Jest zupełnie możliwe stać się ZBYT zorganizowanym. Za każdym razem, gdy dochodzimy do miejsca, w którym nasza zależność od Ducha Świętego jest ograniczona- On idzie gdziekolwiek indziej.

W wielu kręgach ludzie potrafią głosić bez względu na to, czy Duch Święty jest czy nie i często to robią. Gdy skończą wszyscy możemy powiedzieć:- o jakie wspaniałe kazanie,

lecz niewielu z nas może powiedzieć- jak potężna chwała, jakie świeże dotknięcie Ducha Świętego spoczęło na ludziach!

Wolę słuchać ludzi działających w Duchu, którzy nie wydają się tacy gładcy.
Kiedy wiem, że oni zdobywają następne słowo, to znaczy, że to pochodzi od Boga.
Są wyjątki od tego, wiele doskonale wypolerowanych naczyń wciąż ma umiejętność dziecięcego reagowania na Boga. Najlepszym tego przykładem, jaki znam jest Monisgnor Walsh z Wynnewood w Pennsylwanii.

Inni z kolei podchodzą do tego z innej strony:
– no wiesz, to nie może być od Boga, jąka się i przerywa,

lecz czasami jąkanie i stękanie wykazuje bardziej niż cokolwiek innego, że to BYŁO od Boga.

W dniu Zielonych Świąt Bóg pokazał nam, że On pracuje używając niedoskonałych ludzi.
Piotr, który zaledwie parę dni wcześniej wyrzekł się Pana, był jednym z tych, którzy zostali użyci do wylania błogosławieństwa na wielu innych.
Doświadczenie, jakie przeżył w Górnej Komnacie (Wieczerniku) zmieniło całe jego życie na zawsze. Trzy tysiące ludzi zostało przydanych do Kościoła tego dnia, a pięć tysięcy kilka dni później. Możemy ufać Duchowi Świętemu i wierzyć, że to, co On chce będzie zrobione dobrze.

Zach. 4,1

Anioł, który rozmawiał ze mną, powrócił i obudził mnie, jak budzi się kogoś ze snu,

Anioł zbudził proroka pomimo, że najwyraźniej był już wcześniej aktywny.Przedstawił to w ten sposób, „jak budzi się kogoś ze snu.” Pomimo, że nie spał, został obudzony ze snu. Znam wielu takich ludzi, zdaje się, że nie śpią, lecz z pewnością muszą być obudzeni przez Ducha. Bóg pragnie abyśmy byli zdecydowanie otrząśnięci ze snu w tym przebudzeniu.
Anioł powiedział do Zachariasza:

(4,2-6)


Zapytał mnie: Co widzisz? A ja odpowiedziałem: Widzę, oto jest świecznik cały ze złota, a na jego szczycie jest czasza. Na niej jest siedem lamp, a lampy, które są na jej szczycie, mają po siedem knotów.

Dwa drzewa oliwne stoją obok niego, jedno z prawej strony czaszy, a drugie z jej lewej strony.
Wtedy odezwałem się i rzekłem do anioła, który rozmawiał ze mną: Co to oznacza, mój panie?
Anioł, który rozmawiał ze mną, tak odpowiedział: Czy nie wiesz, co to oznacza? Ja odpowiedziałem: Nie, mój panie!
Wtedy on odpowiedział, mówiąc do mnie: Takie jest słowo Pana do Zorobabela: Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie – mówi Pan Zastępów

w.7-14

Kim ty jesteś, wysoka góro? Wobec Zorobabela staniesz się równiną! On położy kamień na szczycie wśród okrzyków: Cudny, cudny!
I doszło mnie Słowo Pana tej treści:
Ręce Zorobabela położyły fundament pod ten przybytek i jego ręce wykończą go, i poznacie, że Pan Zastępów posłał mnie do was.

Bo ci, którzy gardzili dniem małych początków, będą się jeszcze radowali, gdy zobaczą kamień szczytowy w ręku Zorobabela. Te siedem lamp – to oczy Pana; one to przepatrują całą ziemię.

Wtedy odezwałem się i zapytałem go: Co oznaczają te dwa drzewa oliwne po prawej i po lewej stronie świecznika?

I powtórnie odezwałem się, i zapytałem go: Co oznaczają te dwie gałązki drzew oliwnych, które dwiema złotymi rurkami wypuszczają z siebie oliwę do złotych lamp?
Wtedy on odpowiedział mi: Czy nie wiesz, co one oznaczają? I odpowiedziałem: Nie, mój panie!

A on odrzekł: To są dwaj pomazańcy, którzy stoją przed Panem całej ziemi.

Zorobabelowi zostało przekazane przesłanie, że te same ręce, które położyły fundament, będą mogły również oglądać zakończenie. Bóg kończy to, co rozpoczął i jeżeli Bóg pozwolił ci coś rozpocząć, to On namaści cię do tego, abyś skończył pracę.
Rozpoczęcie czegoś wymaga takiego samego namaszczenia jak zakończenie dzieła.
Jak to autor listu do Hebrajczyków ujął:

(12,2)

…patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary

Jeżeli potrzebujesz cudu, aby coś się działo, to potrzebujesz go również, aby to zakończyć.

Ten wielki świecznik miał źródło oliwy i ci, którzy stali obok rurek zaopatrujących w olej byli pomazańcami. Nigdy nie wstydź się namaszczenia, możesz przyjechać gdzieś nie posiadając nic innego, lecz nie wybieraj się tam bez namaszczenia.
Jeżeli zgubisz swoją walizkę możesz bez niej żyć, lecz nie próbuj żyć bez namaszczenia.

Podróżowałam tak wiele, że kiedyś mój bagaż zaginął kilka razy w ciągu tygodnia.
Nigdy nie oskarżałam linii lotniczych, Bóg kontroluje nasze życie i czasami chce nas czegoś nauczyć. Jedną z lekcji, których się nauczyłam jest to, że Bóg nie chce abyśmy uzależnili się od tego, co wozimy w naszych walizach. Któregoś lata musiałam kupować nową Biblie, co kilka tygodni. Gdy przyjeżdżałam dokądś, aby głosić nie miałam nawet Biblii do czytania. Czasami nie było nawet czasu czy możliwości zakupienia nowej Biblii i musiałam głosić wprost ze skarbów zawartych we mnie. Odkryłam, że mam wystarczająco dużo, aby głosić. Bóg zainwestował swoje bogactwo we mnie.

Gdy kładę się wieczorem do łóżka, słyszę Słowo Boże odbijające się szerokim echem w mojej duszy, a gdy wstaję, aby rozpocząć nowy dzień, jest odświeżone i nowe również na ten dzień. Boży skarb jest we mnie. Gdy odkryjesz wystarczająco dużo skarbów w sobie, nigdy już nie będziesz uzależniony od walizki.

Gdy przyjdziesz na nabożeństwo do zboru, ludzie nigdy nie będą wiedzieli o tym, że kilka minut temu dowiedziałeś się o paru osobistych tragediach. Powinni raczej doświadczać Bożego skarbu, jaki jest zawarty w tobie.

Jak pisałam w mojej książce „Chwała”, często zbyt skomplikujemy nasze uwielbianie a rezultat może być tragiczny.
Jeżeli pieśni nie są wystarczająco proste, nie jesteśmy w stanie dać się ponieść razem. Osobiście czuję się ograbioną na takich nabożeństwach.
Gdy nie mam możliwości uwielbiania Boga wraz ze wszystkimi tracę to, po co tu przede wszystkim przyszłam. Przychodzę do Domu Bożego, aby spotkać Boga, dotknąć Jego Chwały i nie mogę być zadowolona dopóki to się nie stanie. Ponieważ Bóg używa chwały i uwielbienia, aby sprowadzić na dane miejsce Chwałę, jeżeli nie da się zgromadzeniu przywileju uwielbienia, wszyscy czujemy się ograbieni i możemy odjeść do domów sfrustrowani. Jest źle, jeżeli prowadzący nabożeństwo tak bardzo je komplikują, że uniemożliwiają innym możliwość uwielbiania i poruszania się w prostym poruszeniu Ducha Bożego przez chwałę i uwielbianie.

Ostatnio byłam na nabożeństwie, gdzie lider uwielbiania chciał, aby wszyscy wiedzieli jak dużo nowych pieśni się nauczył. Myślałam, że może młodzież zna pieśni, które on śpiewał. Pomimo, że znam ich tysiące te, które on śpiewał były mi zupełnie obce. Rozglądałam się wokół siebie, żeby sprawdzić czy się nie mylę, bo może to jest tylko sprawa pokoleń, lecz nikt z młodzieży również nie śpiewał. Ostatecznie, weszłam do niego na scenę i wyszeptałam mu do ucha:

– zaśpiewaj coś, co my wszyscy znamy, tak abyśmy wszyscy mogli zaśpiewać i przyjąć z tego błogosławieństwo.
Jest w porządku, gdy lider zamyka oczy i uwielbia Boga pieśniami, lecz czasami trzeba otworzyć je i zobaczyć czy ktokolwiek śpiewa z nami. Jeżeli nie śpiewają, to musimy przerzucić się na coś, co wszyscy mogą zaśpiewać, nawet, jeżeli to nie jest najnowsza pieśń, czy nawet jakiś szczególny rytm, w którym chcielibyśmy śpiewać. Znacznie lepiej jest prowadzić pieśń znaną zborowi tak, aby wszyscy mogli poruszać się z dobrocią Pańską.

Życie w chwale wymaga pewnego poświęcenia jak i w pierwszym rzędzie doświadczenia.
Jednego wieczoru, siostra Ruch Carneal, prowadziła nasze nabożeństwo podczas letniego obozu i Bóg przemówił do niej dając jej nową pieśń, mówiąc jej, że ci, którzy zechcą ją śpiewać będą uwolnieni od smutku, i ciężarów w sercu.
Właściwie brzmiało to bardziej jak bicie w bębny niż jakaś konkretna melodia.
Pomyślała sobie „nie będą robić tych śmiesznych dźwięków, jak to niektórzy ludzie robią” i sprzeciwiła się temu. Gdy jednak Pan dalej naciskał na nią tymi prostymi rytmami „bum-bum-bum,” gdy więc poddała się, przyłączyli się wszyscy.

Następnego dnia pewien brat z Ugandy, który brał udział w konferencji podszedł do niej i powiedział:

– wczoraj, dostałem wiadomość, że moja matka zmarła w Ugandzie. Przez cały dzień było mi bardzo smutno i było mi smutno nie tylko z tego powodu, że zmarła a mnie tam nie było, lecz również dlatego, że nie będę w stanie pojechać na jej pogrzeb. Gdy zaczęłaś to rytmiczną, perkusyjną pieśń, Pan zabrał mi cały smutek i żal.

Opowiedział tą historię wiele razy w ciągu następnych dni, został uwolniony nie tylko ze smutku, lecz został uwolniony całkowicie.

We wszystkim cokolwiek robimy musimy trwać w prostocie chwały i pozwolić Bogu być Bogiem naszego życia.

Panie,Pomóż nam zachowywać prostotę przed Tobą, zawsze polegając na Tobie i na Tobie  jedynie.

W imieniu Jezusa

Amenпоисковая оптимизация сайта реклама