Category Archives: Pozostałe

Bóg cię kocha 3

Jezus kochał nas, kiedy jeszcze byliśmy grzesznikami.

W Przyp. 7:3 czytamy: „wypisz je (Słowo Boże) na tablicy swojego
serca!” Istnieje różnica między słowem, które dostaje się do głowy, a
tym zapisanym w sercu. Dzięki „zapisaniu w sercu” będziesz mógł chodzić
w prawdzie, którą te wersety zawierają.

Rzym
5,8     Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.

Powyższy wers robi wyraźnie rozróżnienie między trzema rzeczami:
1) Bóg nas kocha.
2) Chrystus za nas umarł.
3) Naszym grzesznym stanem, gdy za nas umarł.

Zwrot „bezwarunkowa miłość” stał się tak powszechny, a szczególnie w
kręgach chrześcijańskich, że może trzeba wrócić i odnowić jego
znaczenie. Jeśli możemy to zrobić, dojść do tego, co rzeczywiście ono
znaczy, co to znaczy być bezwarunkowo kochanym przez Boga, odnajdziemy pokój, radość i wolność jakich nigdy wcześniej nie bylibyśmy wstanie sobie nawet wyobrazić. Jednym z najbardziej skutecznych planów
przeciwnika jest to, aby trzymać nas od tej prawdy z dala. Chce, abyśmy
byli zbyt zajęci oglądając się wstecz w oczekiwaniu na piorun, który
spadnie na nas jako kara za nasz ostatni upadek, żeby skupić nasz wzrok
na Tym, który nas kocha.

Trzeba się poprawić, aby otrzymać Jego miłość.
Wyobraź sobie ten werset: „Ponieważ Bóg tak umiłował świat, że gdy już
poprawili swoje postępowanie, On posła swego jednorodzonego syna…”  Nie tak jest napisane, prawda? Bóg posłał Swego Syna i Jego Syn umarł za nas, gdy jeszcze byliśmy grzesznikami!

Rzym 3:23 mówi nam o tym, że wszyscy zgrzeszyliśmy i odpadliśmy od
Chwały Bożej. My wszyscy. Oznacza to, że Boża miłość, wspomniana w Rzym
5:8, powyżej, jest dostępna dla nas wszystkich. Nie jest ona po prostu
dla „dobrych” ludzi.

Zarówno wtedy jak i teraz.
Ma to zastosowanie również dziś, dla nas. Choć możemy być
chrześcijanami zbawionym z łaski, ciągle upadamy. Niektórzy mogą się
sprzeczać, że nie jesteśmy już więcej nazywani grzesznikami, lecz taka
jest istota rzeczy. Dobrym wersem jest Rzym 3:3, który mówi, że ci którzy grzeszą (w tym przypadku grzechem jest nasza niewiara) nie niweczą wierności Bożej. Nie możesz spowodować, aby Bóg przestał cię kochać.

Bardzo ważne jest zwrócić tutaj uwagę na to, że chrześcijanie nie są moralnie wyżsi od nie-chrześcijan. Łatwo jest pomyśleć o sobie jako o
„dobrych” ludziach, lecz to nie tak. Faktycznie, jeśli jest tak to dlatego jestem chrześcijaninem, że jestem takim moralnym bankrutem. Moje upadki, grzechy i niepowodzenia pokazują, że potrzebuję Zbawiciela.

Bądź dobry ze względu na dobroć.
Większość amerykańskich dzieci zna taki stary refren: „On wie, czy byłeś dobry czy zły, więc bądź dobry ze względu na dobroć”. Wspominając
Świętego Mikołaja, przypominamy o tym, że prezenty są dawane zgodnie z
tym, jak się zachowywaliśmy.

Dobrą nowiną jest to, że Bóg nie może być mieszany ze Świętym Mikołajem. Boża miłość do nas nie jest uzależniona od naszego zachowania.  Jeśli kiedykolwiek zacząłeś wątpić w Bożą miłość do ciebie, wróć i czytaj Rzym 3, a szczególnie wersy cytowane powyżej. Czytaj przypowieść o Synu Marnotrawnym. Spójrz w lustro i powtarzaj sobie w kółko, że nie możesz spowodować, aby Bóg przestał cię kochać.
On kocha cię stale, choć ty grzeszysz.

продвижение сайта

Bóg cię kocha 2#Wiliams James

Bóg kocha nas
wystarczająco mocni, aby oddać swoje życie za nas.


Jest mało prawdopodobne, aby ktoś czytający te słowa nie słyszał o tym,
że Jezus umarł za nasze grzechy, lecz po usłyszeniu tego setki razy w
ciągu wielu lat może się okazać, że ta prawda traci swój wpływ.
Poddanie się śmierci w nasze miejsce jest największym przykładem na to,
jak bardzo Bóg nas kocha.

1 Jana 3:16 nie jest tym samym co J 3,16, lecz oba wersy wspominają
to, że miłość była bardzo zaangażowana w dzieło Kalwarii. Jeden wers
mówi o ofierze, którą poniósł Ojciec, a drugi przypomina nam o miłości, którą Jezus okazał nam:

J 3,16     Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

1 J 3,16     Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje; …

Spotykałem przez lata wielu chrześcijan, którzy faktycznie stracili z pola widzenia to, jak bardzo Bóg ich kocha. W rzeczywistości, najgorsze okresy w moim życiu niemal zawsze powodowały, że nie pamiętałem o Bożej miłości do mnie.

1 Jana 3:16 mówi, że definicja miłości jest zawarta w dziele śmierci Jezusa na Krzyżu. Każda kropla krwi jest dla ciebie. Każda kropla. Została wylana, abyś mógł zawrzeć z Bogiem przyjaźń, która nigdy się nie zakończy.

Proszę, nie pozwól Bóg kocha nas wystarczająco mocni, aby oddać swoje życie za nas.#na to, aby to króciutkie, w porównaniu z innymi, studium, dlatego, że jest krótkie, nie pozwoliło na wpływ prawdy w nim zawartej. Czytaj te wersy stale i wciąż, kilka razy dziennie jeśli trzeba, rozważaj je, rozmyślaj, dopóki nie dojdziesz do rzeczywistej głębokości Bożej miłości dla ciebie.

J 13,1    Jezus….umiłowawszy swoich, …., umiłował ich aż do końca.
15,13     Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich.
10,11     Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce.

Rzym.
5,8     Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami,  Chrystus za nas umarł.

aracer

Bóg cię kocha 1

Bóg kocha nas na tyle mocno, aby nas zaadoptować.

W Przyp. 7:3 czytamy: „wypisz je (Słowo Boże) na tablicy swojego serca!” Istnieje różnica między słowem, które dostaje się do głowy, a tym zapisanym w sercu. Dzięki „zapisaniu w sercu” będziesz mógł chodzić w prawdzie, którą te wersety zawierają. Jest to pierwsza część studium o tym, jak Bóg nas kocha. E-maile jakie dostaję dzięki moim stronom internetowym ujawniają wiele rzeczy, lecz jeden temat trzeba koniecznie zrozumieć tzn. to, jak bardzo Bóg kocha ciebie i mnie.

Szczególnie wybrani.
W okresie mojego dzieciństwa na naszej ulicy była rodzina, która miała adoptowane dzieci. Ponieważ nigdy nie spotkałem nikogo, kto by był adoptowany, więc zapytałem te dzieciaki, jak to jest. Dowiedziałem się, że ich rodzicie powiedzieli im, że słowo „adoptowany”  oznacza „szczególnie wybrany”.

Po fakcie, stało się dla mnie jasne, że powiedziano tym dzieciom, coś bardzo wielkiego. Mówiąc im, że ich te dzieci zostały „szczególnie wybrane”, powiedzieli im w istocie: „Nie zaczynaliście jako członkowie naszej rodziny, lecz przyjęliśmy was i uczyniliśmy swoimi dziećmi. Macie wszystkie przywileje i korzyści z bycia nimi. Pokochaliśmy was,  strzeżemy was, uczymy, zaopatrujemy i troszczymy się o was, a gdy już wszystko to się skończy, otrzymacie dziedzictwo.

Biblia mówi, że jeśli zaufałeś Jezusowi to zostałeś adoptowany przez Ojca, Boga wszechświata. Jesteś Jego dzieckiem. On da ci Swoje nazwisko, ochronę, zaopatrzenie, dziedzictwo i co najważniejsze – Swoją miłość. Nie można tego lekko traktować. Jest to niesamowity dar i to  taki, o którym nieprzyjaciel nie chce ci przypominać. Przyjrzyjmy się kilku fragmentom:

Rzym
8,14    Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi.
8,15    Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu  ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!
8,16     Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśm

[Pamiętaj, że „Abba” oznacza czułe słowo, bliskość, jest podobne do „tatusiu”. Nie jesteśmy stwardniałymi dziećmi, lecz Jego dziećmi, które mają dostęp do wszelkiej możliwej intymności, jeśli tylko zechcą skorzystać.

Gal  3,26     Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

Ef  1,5     przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej,

Tu chodzi nie tylko o życie wieczne jak pisze o tym Jan 3:16, że ci, którzy zaufali Jezusowi są przeznaczeni do życia wiecznego z Bogiem. Jakkolwiek jest to wspaniałe, nie jest to wszystko. Wchodzimy również do relacji Ojcowsko-dziecięcej wraz ze wszystkimi korzyściami wspomnianymi wyżej. On kocha nas, strzeże i zaopatruje i, co równie ważne, my poznajemy Go.

Jest to jedno z najważniejszych celów Słowa Bożego. Ci, którzy postrzegają Biblię jako zbiór przepisów i zasad, czy przewodnik tracą jej najlepszą część. Jest to list miłosny Boga, w którym On ujawnia Siebie, mówiąc ludziom stale i wciąż o Swojej miłości do nas. On podjął decyzję, aby kochać nas.

Cena adopcji.
Sam nigdy nie byłem osobiście związany z adoptowaniem dzieci, lecz wiem o tym, że jest to bardzo kosztowny proces: prawnicy, papiery, weryfikacje… to wszystko kosztuje i to wiele. Zazwyczaj jeśli jakaś para chce adoptować dziecko to na początku słyszy, że pozbędą się kilku tysięcy dolarów,  Jest to poważna przeszkoda, a jednak nie przeraża tych potencjalnych rodziców, którzy pragną wystarczająco mocno. Jeśli faktycznie chcą, aby adopcja doszła do skutku to zapłacą nawet duża cenę.

Podobnie i tutaj, aby Bóg mógł dokonać adopcji, była do poniesienie wielka cena. Kiedy przystępujemy w kościele do Stołu Pańskiego (znanego również jako: Wieczerza Pańska, Komunia, Eucharystia) przypomina nam się o cenie, która została zapłacona za to, abyśmy mogli wejść do Ojcowsko-dziecięcej relacji z Bogiem wszechświata.

Chleb reprezentuje złamane ciało Jezusa, a wino rozlaną krew Jezusa. Cena, która została zapłacona za to, abyśmy mogli być adoptowani przez Boga to złamane ciało i rozlana krew Jezusa. To dlatego Jezus powiedział uczniom (i nam wszystkim), abyśmy brali udział w Wieczerzy Pańskiej regularnie: aby pamiętać o tym, co On uczynił; o cenie; którą  zapłacił.
W porządku, a co ze „szczególnym wybraniem”?
Bez względu na to czy jest to dziecko naturalne, czy adoptowane to do faktu bycia czyimś dzieckiem należy to, że jest przejęcia dziedzictwo. Jedną ze wspaniałych rzeczy, jeśli chodzi o adopcję, z punktu widzenia rodziców jest to, że sami wybierają dziedziców. Bóg wybrał Swoich dziedziców:

Jk  2,5     Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czyż to nie Bóg wybrał ubogich w oczach świata, aby byli
bogatymi w wierze i dziedzicami Królestwa, obiecanego tym, którzy go miłują?

J 15,16     Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem ….

Jest nieszczęściem to, że takie wersety jak J 15:16 stawały się centrum kontrowersji przez wieki. Chrześcijanie czytając te fragmenty i spierając się o predestynację (przeznaczenie), tracili to, co w Słowie jest najpiękniejsze – Bóg cię wybrał; On chce cię adoptować i być twoim Ojcem. Jest to niesamowity Jego dar. Zostałeś szczególnie wybrany. Ciesz się tą prawdą!как раскрутить сайта

Wyjdz i pozostan#Cullen Brad – Artykuły

Przez wiele lat, regularnie nauczalem (raz w ciagu kazdego semestru) w humanistycznych klasach, dobrze znanego chrzescijanskiego uniwersytetu na Zachodnim Brzegu Stanów Zjednoczonych. #19 października 2002

Przez wiele lat, regularnie nauczałem (raz w ciągu każdego semestru) w humanistycznych
klasach, dobrze znanego chrześcijańskiego uniwersytetu na Zachodnim Brzegu
Stanów Zjednoczonych.

Program zajęć, tej szczególnej klasy zawierał w sobie ogólny temat: „Wiara,
życie i uczenie się”. Profesor sam uważał siebie za „współucznia”. W czasie
każdego semestru, przy każdej nowej grupie studentów, zapraszano wielu mówców,
aby dzielili się swoimi sprawami i profesjonalnym doświadczeniem w świetle
chrześcijańskiego wyznania. Wszyscy mówcy, zapraszani byli w czasie przerw
w roku szkolnym.

Zostałem jedynym z tych mówców, na temat „aktywna wiara”. Czasami towarzyszył
mi jakiś konsultant komercyjnych służb finansowych, a czasami psychiatra,
jeszcze rzadziej byli obaj razem ze mną, w tym samym czasie. Ci dwaj mężczyźni,
towarzyszyli mi często w czasie zajęć z innymi grupami. Psychiatra zaprosił
mnie do pracy z kilkoma pacjentami, którym przedstawił mnie jako „czubka,
który wierzy w demony i który pomógł innym moim pacjentom”.

Gość od służb finansowych, często zapraszał mnie do przemawiania, do tej
grupy lub innej z biznesowego stowarzyszenia, w którym był członkiem. Obaj
dzielili się swoimi doświadczeniami, jakie zdobyli ucząc się, jak skutecznie
modlić się o rezultaty w szczególności odnoszące się do uzdrowienia i innych
różnorodnych fizycznych dolegliwości.

W czasie wszystkich moich wystąpień na uniwersytecie, zawsze zdarzało się
coś niezwykłego.
Oczekiwaliśmy tego, profesor oczekiwał i nigdy się nie zawiedliśmy. W czasie
tych sesji zawsze siedzieliśmy „w kółku”. Formą tych sesji, zawsze była otwarta
dyskusja. Profesor przedstawiał mnie klasie jako bliskiego przyjaciela, którego
zna od dwudziestu lat. Mówił studentom, że znaleźli się tutaj po to, aby
wziąć udział w dyskusji na temat wiary i modlitwy, jakiej prawdopodobnie
nigdy wcześniej nie doświadczyli.

Zazwyczaj, zaczynałem te kolegialne sesje zadając pytanie:
Dlaczego tu przyszliście? – i pozwalałem, aby
– odpowiedzi zaczęły wzajemne oddziaływanie.
W czasie ostatniej sesji, młoda kobieta zapytała, co ja takiego szczególnego
wiem na
temat modlitwy? Zapytałem, o co jej dokładnie chodzi.
Mówiła dalej z niemałą wrogością:
– Dlaczego mam słuchać cię, jak mówisz na temat modlitwy – chodzi mi, o
czy jest różnica między tym, jak ty się modlisz, a jak ja?

Słuchałem cicho przez kilka sekund, w końcu powiedziałem to, o czym wiedziałem,
że jest prawdą:
– Różnica jest taka, że kiedy ja się modlę to wiem, że będzie odpowiedź dokładnie
taka, o jaką się modlę – i wyjaśniłem, jakie, mają faktycznie, znaczenie
w oryginalnym języku dwa słowa: „prosić” i „imię”.

Słowo tłumaczone jako „prosić” faktycznie znaczy „domagać się”, a słowo
tłumaczone jako „imię” faktycznie znaczy „w charakterze i autorytecie…”(kogoś).
Innymi słowy, w kontekście, w charakterze i autorytecie (władzy) Jezusa.

Zatem pierwszą rzeczą, jaką powinieneś wiedzieć: to, co mówisz, gdy kierujesz
się bezpośrednio do Boga, stanie się rzeczywistością w fizycznym wymiarze.
Musisz wiedzieć dokładnie, co to znaczy modlić się w charakterze i autorytecie
Jezusa. Po pierwsze, Jego charakter najlepiej wyraża się w tym, że chciał
pełnić wyłącznie wolę swojego Ojca, Jego autorytet jest zawarty w tym, że
Jezus, w swojej preegzystencji, stworzył wszystko we wszechświecie. Zatem
modlę się wyłączenie o to, co wiem, że jest wolą mojego Ojca i wymagam tego,
ponieważ mam autorytet Stworzyciela wszechświata i wszystkiego, co w Nim.
To rozpoczęło długą dyskusję z pięćdziesięcioma uczestniczącymi studentami.

Był tam jeden młody student, który pochodził z Puerto Rico, człowiek, który
miał żonę i dwoje dzieci. Wstał, przeszedł przez koło do miejsca, gdzie siedziałem
i powiedział nieco szyderczo:

– Ten cały intelektualny „stek”. Ja potrzebuję mocy Bożej nad moim życiem.
Moje małżeństwo sypie się i nie wiem, co robić. Pomodlisz się o mnie?

Wstałem i powiedziałem:
– Szatan nie będzie już więcej rządził twoim życiem. Związuję każdego ducha
stojącego przeciwko tobie i w autorytecie, jaki mam przez krew Jezusa Chrystusa,
mówię do każdego ducha, nie możecie się przenosić, komunikować czy wzywać
zastępstwa, opuście go teraz i nigdy nie wywołujcie zamieszania ani dyskomfortu.
Wyjdźcie i pozostańcie tam!
Młody człowiek stał tam przez kilka sekund, po chwili jego twarz, dosłownie,
błyszczała się. Powiedział:

– Więc, tutaj tkwiły moje problemy. Wiem, że jestem wolny.
Dwaj inni studenci, młody mężczyzna i młoda kobieta wyszli i powiedzieli,
że też chcą zostać uzdrowieni. Zostali!

Powiedziałem im, że każdy z nich ma ten sam autorytet, który ja mam, nie
muszą przychodzić do mnie, ale muszą zrozumieć, kim jest Jezus i gdzie jest.

Młoda kobieta, która początkowo była wrogo nastawiona, stała się jeszcze
bardziej wroga.
Powiedziała:
– Myślisz, że źle jest chodzić do lekarzy?!
– Nie zawsze to jest prawdą, lecz chcę zapytać tych dwoje, którzy właśnie
zostali uwolnieni od chorób, co dobrego zrobili dla nich lekarze? poza tym,
że powiedzieli im to, co im się wydawało, że jest nie w porządku.

Spojrzałem na nich i zapytałem:
– Czy to prawda?

Potwierdzili kiwając głowami.

Teraz miała już czerwoną twarz i powiedziała:
– Myślę, że jesteś obrzydliwy.
– Bardziej niż o tym wiesz, bardziej niż wiesz.

Profesor zamkną sesję, mówiąc:
– Rzeczywiście, ożywiona dyskusja jak zwykle, ale niestety jesteśmy już po
czasie. Jeśli ktoś chce mieć kopie czegoś, co Brad napisał na poruszane tematy,
zatrzymajcie się na chwilkę u mnie w biurze i dam wam.

Klasa rozeszła się, a niektórzy studenci zatrzymali się, aby mi podziękować.
Obserwowałem młodą kobietę, która była wrogo nastawiona, jak wychodzi z pomieszczenia.

Pojechaliśmy z profesorem jego samochodem do pobliskiej restauracji na śniadanie.
Powiedział:
– Przypuszczam, że wiesz, iż ten sympatyczny rudzielec, który tak się złościł
jest córką dyrektora szkoły.
– Niezły problem, czy zostaniesz przez to zwolniony? – zapytałem.
Zapewnił mnie, że dyrektor bardzo popiera i słyszał o zamieszaniu, jakie
spowodowałem poprzednimi razy, a nawet pytał profesora, czy powinienem być
zapraszany do głoszenia w „kaplicy”.

Kilka dni później zadzwonił do mnie. Powiedział:
Nigdy nie uwierzysz, kto właśnie wys
– zedł z mojego biura.
Wymienił jej imię, córka dyrektora! Weszła i powiedziała mu, że była tak
wściekła na „tego człowieka”, że gdy wróciła do domu, poszła do swojej sypialni
i powiedziała Bogu:
„Jeśli taki wstrętny człowiek może otrzymywać odpowiedzi na swoje modlitwy
to, dlaczego ja nie?
Rozważała opuszczenie swojej klasy do końca semestru, ponieważ lekarze stwierdzili
u niej
mononukleozę i powiedzieli, żeby odpoczęła. Powiedziała profesorowi, że
to, co ją najbardziej zdenerwowało, to moje pytanie:, co dobrego zrobili
dla nich lekarze? Powiedziała tak:
– Powiedziałam Bogu, co dobrego zrobili dla mnie lekarze, poza tym, że powiedzieli
mi, co jest nie w porządku. Chcę być uzdrowiona i Bóg uzdrowił mnie. Czuję
się świetnie! Proszę podziękuj Bradowi i powiedz, że przepraszam za to, iż
byłam tak destrukcyjna.
Profesor mówił dalej:
– Powiedziałem jej, że nie była destrukcyjna, ponieważ to faktycznie sprawia,
że wielu innych łatwiej jest się zaangażować w dyskusję. Zawsze ktoś jest
zły, gdy Brad przyjeżdża.

Poza tym – to jest istotą wszystkiego jest doprowadzić ludzi do miejsca,
w którym chcieliby wyłącznie woli Bożej i domagali się tego. Brad nie wierzy,
aby Bóg chciał, żeby ktokolwiek chorował, jest w tym moc. Po czym opowiedziałem
jej, jakie miałem przez lata problemy z plecami i jak zostałem uzdrowiony.

Obaj śmialiśmy się i to zakończyło rozmowę.

Jest dostępna doskonała książeczka, która dostarcza więcej szczegółów, jak
osiągnąć wiarę, o której Jezus mówił, że każdy, kto uwierzy w Niego, może
mieć.

Można ją za darmo otrzymać zamawiając prze e-mail:
brad@ministryofspirit.com
продвижение сайта

Słowa, które zmieniły moje życie#Cullen Brad – Artykuły

Slowa, które Jezus dal jako instrukcje, w jaki sposób, otrzymac ten sam rodzaj wiary, której On uzywal do czynienia cudów i powiedzial, ze mozemy ja miec, – aby robic te same rzeczy, najlepiej moga byc opisane jako: intensywny, nieustepliwy, niekonczacy sie poscig AZ DO otrzymania.# Listopad 12, 2002

Słowa, z których każdy może skorzystać!

Słowa, które Jezus dał jako instrukcje, w jaki sposób, otrzymać ten sam
rodzaj wiary, której On używał do czynienia cudów i powiedział, że możemy
ją mieć, – aby robić te same rzeczy, najlepiej mogą być opisane jako: intensywny,
nieustępliwy, niekończący się pościg AŻ DO otrzymania. Innymi słowy, determinacja,
aby to otrzymać i odmowa rezygnacji stałego pukania, domagania się i szukania
– stale i wciąż, AŻ DO chwili, gdy otrzymamy pełną miarę, tego rodzaju wiary.

Jednym z „kamieni potknięcia”, który stał mi na drodze do osiągnięcia tego,
było powtarzania religijnego stwierdzenia, że od Boga niczego nie można wymagać.
Jest to dokładne przeciwieństwo instrukcji, których udzielił Jezus, jak otrzymać
od Boga, cokolwiek się chce.

Kiedy już raz zdałem sobie sprawę z tego, że „nie możesz wymagać niczego”,
co jest przeciwne temu, czego nauczał Jezus, zacząłem dostrzegać, że wiele
z tego, co jest w chrześcijaństwie nauczane bezpośrednio, jest sprzeczne do
tego, czego nauczał Pan. Gdy, już to raz zobaczyłem i postanowiłem iść bardziej
za Jezusem niż tym, czego większość kościołów naucza – otworzyły się przede
mną wszelkiego rodzaju rzeczy, włącznie otrzymaniem „daru” wiary.

Ponieważ często jestem proszony przez ludzi, którzy zostali uzdrowieni przeze
mnie (nie jest samo-wywyższanie się – ja nie uzdrawiam, lecz Ojciec we mnie
uzdrawia… i, jak często mówił Jezus do tych, którzy byli uzdrawiani przez
Jego dotyk… wiele razy tą samą rzecz powtórzył… „twoja wiara uzdrowiła
cię”), aby pójść z nimi do kogoś, kto potrzebuje uzdrowienia, kogoś bliskiego
czy przyjaciela-, aby zostali uzdrowieni.

Prawdopodobnie potrzebujemy wyjaśnienia opinii wyrażonych powyżej. Tak,
porównuję siebie do Jezusa. Czy to zaskakuje cię? Gniewa? Czy jesteś w jakiś
sposób przez to zmieszany? Oto, co powiedział Jezus: „każdy, kto wierzy we
mnie, będzie czynił te same cuda, które widzieliście, że ja robię, a nawet
większe”. Każdy, kto chce wiedzieć, jaki to rozdział i wiersz, proszę do mnie
napisać e-maila na adres zamieszony na końcu artykułu. Dokładny namiar zostanie
wysłany pocztą zwrotną… zupełnie za darmo. 

Kiedy wziąłem słowa Jezusa poważnie i literalnie, zacząłem działać na ich
podstawie – moja wiara zaczęła wzrastać i wzrastać. Widziałem jak ślepi odzyskują
wzrok, głusi słuch, cukrzycy i astmatycy są uzdrawiani, znikają nowotwory,
a lekarze nie mogą uwierzyć w to, co widzą. Widziałem ludzi, którzy wcześniej
nie mogli chodzić przez kilka lat, a teraz biegają i wiele, wiele więcej.
Mam świadectwa tych rzeczy…, ale to nie takie ważne.

To, co jest ważne, to fakt, że nie robię niczego, czego nie może zrobić
również każda inna osoba, faktycznie ktoś, kto mnie zna przyjąłby moje słowa,
że „jestem największym z grzeszników” z całego serca, Amen.
Mówiąc inaczej, zdolność do robienia tego, co robił Jezus nie ma nic wspólnego
z religijną „dobrocią”. Jezus został tak poirytowany kilkoma uczniami, którzy
nie byli w stanie wykonać prostego wypędzenie złego ducha, który powodował
ataki małego chłopca podobne do epileptycznych, że nazwał tych uczniów, w
oryginalnym języku, „grupą niewiernych renegatów”.

Każdy może uzdrawiać, tak samo jak Jezus uzdrawiał, postępując zgodnie z
Jego instrukcjami, które zostawił. Chciałbym również spotykać się z małymi
grupami ludzi, którzy chcą pozostawić za sobą religię i pójść za instrukcjami
Jezusa, aby otrzymać Bożą wiarę, jakiej On sam używał i powiedział, że i
my możemy. Całkowicie ZA DARMO. Po prostu przyjdź, a wcześniej powiedz Bogu,
że chcesz tego, co obiecał Jezus.

Szczegóły: brad@ministryofspirit.com
aracer

O darach Ducha#Cullen Brad – Artykuły

Zamiast rozpatrywac liste darów Pawla, po prostu zrozumiejmy, ze zródlem wszystkich darów Ducha, jest Bozy Duch. Dary nie sa po to, aby je nosic jako odznaki zaslugi, faktycznie one zwyczajnie pokazuja, ze obdarowana osoba przelamala sie ponad niemoznosci natury do rzeczywistosci zostania naczyniem uzytecznym do Bozych celów i dla Bozej czci i chwaly.# Luty 5, 2003

„A co do darów duchowych, bracia, nie chcę, abyście byli nieświadomi rzeczy
(ang. Ignorantami) – napisał Paweł do wierzących w Koryncie(1 Kor. 12:1).

Z powodu sposobu, w jaki Paweł wyraża się, gdy pisze dalej po tym zwrocie,
niektórzy ludzi doszli do wniosku, że już otrzymali „jakiś” duchowy dar i
po prostu muszą odkryć, co to jest. Wielu innych, ignoruje cały temat, ponieważ
nie uważają, że są wystarczająco godni tego, aby otrzymać jakiekolwiek dary.
Jeszcze inni umieszczają tytuł „dar” w wszelkiego rodzaju naturalnych lub
rozwijanych darach, np. „dar gościnności” i nigdy nie dochodzą do zdolności
działania w obecności i mocy Bożego Ducha.

Zamiast rozpatrywać listę darów Pawła, po prostu zrozumiejmy, że źródłem
wszystkich darów Ducha, jest Boży Duch. Dary nie są po to, aby je nosić jako
odznaki zasługi, faktycznie one zwyczajnie pokazują, że obdarowana osoba
przełamała się ponad niemożności natury do rzeczywistości zostania naczyniem
użytecznym do Bożych celów i dla Bożej czci i chwały. Demonstracja „Chrystusa”,
działająca w kimś ponad jego naturalne zdolności. To nie znaczy, że naturalne
zdolności nie mogą być oddane na Boży użytek, lecz przenieśmy centrum naszego
zainteresowania na całkowicie inny poziom kontemplacji, coś, o czym powiedział
Jezus, co ciągle zbyt mało Chrześcijan rozumie i w co wierzy.

„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać
będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie. Nie ja
czynie te cuda, lecz Ojciec, który jest we mnie czyni je”.

W kilku słowach.

Wracając do Pawła i jego listu do pewnych wierzących w Koryncie, zadaje
pytanie: „Czy wszyscy czynią cuda? Czy wszyscy uzdrawiają? Czy wszyscy mówią
językami, których się nie uczyli w naturalny sposób? Czy wszyscy umieją interpretować
te języki ku zbudowaniu wszystkich? Te pytania zostały napisane jako retoryczne,
tzn. oczywista odpowiedź brzmi: „nie”. Idąc dalej za tym, Paweł mówi dwie
rzeczy, które powinniśmy sobie uświadomić:
1) „Usilnie starajcie się o większe dary”
2) 2) „A ja pokażę wam drogę jeszcze doskonalszą”… jakoby posiadanie „miłości”
załatwiało sprawę potrzeby Duchowych Darów. NIE JEST TAK!
Paweł wyraźnie mówi, że miłość jest podstawą do działania darów, bez miłości
są niczym.

Otwierając 14 rozdział, rozwiewa on wszelkie wątpliwości: „Dążcie do miłości,
starajcie się też usilnie o dary duchowe, a najbardziej o to, aby prorokować”.
1). Następnie przechodzi do raczej długiej rozprawy, na temat mówienia językami,
które nie są zdobyte drogą naturalnego uczenia się. Podczas tego mówi: „CHCIAŁBYM
ABYŚCIE WSZYSCY MÓWILI JĘZYKAMI” oraz „DZIĘKUJĘ BOGU, ŻE JA O WIELE WIĘCEJ
MÓWIĘ JĘZYKAMI, NIŻ WY WSZYSCY”. Między tymi dwoma wersami pisze o zasadach,
w jaki sposób języki powinny być używane, w czasie zgromadzenia wierzących.
Sugeruję, aby każdy, kto ma jakiekolwiek pytania, co do języków, przeczytał
uważnie 14 rozdział Pierwszego Listu do Koryntian, pod koniec znajduje się:
„językami mówić nie zabraniajcie”. A teraz zajmijmy się znacznie bardziej
fascynującym materiałem.

Jezus wyposażył nas w formułę otrzymania większej ilości mocy Ducha, tzn.
działania w obecności i mocy Ducha Świętego, abyśmy mogli powiedzieć „nie
ja czynię te dzieła… Ojciec, który jest we mnie czyni je”. Mówiąc inaczej,
jest to, wypełnienie proroctwa Jezusa: „…każdy, kto uwierzy we Mnie będzie
czynił te same cuda, które widzieliście, że Ja czynię”.

Aby wnieść trochę jasności do dyskusji pamiętajmy, że Jezus powiedział,
że „Bóg jest Duchem”. Zostaliśmy tak zakorkowani tradycjami i doktrynami o
„tym’ Duchu Świętym, jako oddzielną częścią „Trójcy”, że przechodzimy tanecznym
krokiem tuż obok faktu, że Ojciec w nas jest obecnością Bożą, Duchem Świętym!
Przeżuwaj to przez chwilę, po czym ruszmy nieco dalej.
Jezus, w odpowiedzi na prośbę uczniów, którzy zasadniczo powiedzieli mu:
„Jak możesz nie nauczyć nas modlić się? W końcu Jan swoich uczniów nauczył”,
przekazał swój „model modlitwy”.

Zanim rozłożymy tą „modlitwę” na części, trzynaście wersów i przed wcześniej
już zapowiedzianą „formułą” otrzymywania zwiększonej ilości mocy Duchowe,
spójrzmy na ostatni wers, który jest istotą całej modlitwy. Niestety, mamy
tendencję do zapominania o tym, że przy naszych próbach tłumaczenia „słowo
w słowo” z oryginalnych języków składnia wielu jest inna, „odwrotna” od naszej.

Znakomitym przykładem jest tutaj angielska wersja węgierskiego powiedzenia,
przerobiona na tytuł komedii: „Throw your mother from the train a kiss”. Większość
Europejczyków mówiących po angielsku jest usatysfakcjonowanych tą maksymą,
– lecz nie są w stanie uchwycić humoru, jaki każdy Amerykanin łapie.
(Literalnie oznacza to, że: „Jestem w pociągu i nagle widzę moją matkę stojącą
na peronie i machającą do mnie, która, jak sądzę, nie widzi mnie. Wyskakuję
z pociągu, podbiegam do niej, łapię ją i wciągam do pociągu. Następnie zrzucam
ją z pociągu i biegnę do niej, aby pocałować jej pokrwawione ciało, po czym
wskakuję do pociągu w dalszą drogę”). A tak przy okazji, ta maksyma znaczy:
„ Uhonoruj swoją matkę pocałunkiem, żegnając się z nią, zanim wybierzesz się
w długą podróż”.

Wracając do istoty tematu, ostatnie wersy „formuły” otrzymywania więcej
i więcej obecności Ducha Świętego i mocy to:

,”Jeśli zatem wy, którzy nie jesteście doskonali, jacy jesteście, umiecie
dobre dary dawać swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz Niebieski da
Ducha Świętego tym, którzy Go proszą!”

Powtórzmy, bo widzę, że mamy prawdziwe problemy ze składnią. W oryginale
jest to jaśniejsze dla naszych uszu. Powinno być: O ILEŻ WIĘCEJ SWEGO DUCHA
DA OJCIEC TYM, KTÓRZY STALE DOMAGAJĄ SIĘ GO TAK, JAK MAŁE DZIECI DOMAGAJĄ
SIĘ.

Nasze tradycje i doktryny usuwają to, co Jezus faktycznie mówi w oryginalnym
języku. On udziela nam instrukcji abyśmy zuchwale (bez szacunku), uporczywie
i stale ŻĄDALI ( w oryginale słowo, które jest tłumaczone jako „prosić”, jest
terminem finansowym oznaczającym żądanie należności) więcej Bożych darów,
WIĘCEJ JEGO OBECNOŚCI. Nie przestawaj stukać i żądać, dopóki nie zobaczysz
więcej Jego obecności…

Więcej na ten temat dostępne jest dla każdego, kto pragnie WIĘCEJ Bożego
Ducha.

brad@ministryofspirit.com
алгоритм раскрутки сайта

Modlitwa – tradycja, mity i prawda#Cullen Brad – Artykuły

Skad wzielismy nasze tradycyjne i religijne poglady na modlitwe? Zaskakujace, ale z naszych tlumaczen z oryginalnych jezyków. Oto przyklad…”Wiele moze usilna modlitwa sprawiedliwego”. # Luty 15, 2003

Skąd wzięliśmy nasze tradycyjne i religijne poglądy na modlitwę? Zaskakujące,
ale z naszych tłumaczeń z oryginalnych języków. Oto przykład…”Wiele może
usilna modlitwa sprawiedliwego”.

Co nam to przekręcone tłumaczenie sugeruje? Jedno to, że nie możesz osiągnąć
żadnych rezultatów dopóki nie jesteś sprawiedliwy. Może, poprawne dla mnie,
było takie właśnie znaczenie tego wersetu, dopóki nie odkryłem prawdy. Faktem
jest, że wielu ludzi nie wierzy w modlitwę, ponieważ wiedzą, że nie są „sprawiedliwi”.
Zamierzam zrobić tutaj pewne dziwaczne, lecz zupełnie prawdziwe twierdzenie.
Wielu ludzie, którzy mnie znają, a patrzą przez różne standardy, ja jestem
bardzo daleki od sprawiedliwości, a jednak znam niewielu ludzi, którzy osiągnęli
tak wiele, jak ja, przez „modlitwę”.

Poprawne tłumaczenie, z oryginalnego języka powinno bardziej wyglądać tak:

„Właściwy (lub „sprawiedliwy”) sposób, osiągnięcia wiele, przez modlitwę
to stanowcze, nieustanne, skoncentrowane domaganie się, aby otrzymać to, co
już zostało przez Boga zarządzone…”

Oto jest miła i powszechnie akceptowana „modlitwa”:

„Dziękuję Ci Boże za to, co mi dałeś. Proszę, udziel pokoju, powodzenia
i dobrego zdrowia, jeśli taka Twoja wola”.

Wybrałem tą mała „modlitwę”, jako podstawę do dalszych rozważań, ponieważ,
podkreśla ona ukrytą warstwę czci dla Boga, podczas gdy, moim zdaniem, odkrywa
potężną miarę ignorancji wobec tego, co już zostało obiecane każdemu z nas.

Pytanie:
Dlaczego to, co wyżej wywołuje gniew i opór? Przeważnie, dlatego, że opieramy
się zmianom, lecz może tu kryć się coś znacznie bardziej zdradzieckiego!
Faktem jest, że Jezus nauczał czegoś zupełnie odmiennego na temat tego,
jak uzyskiwać wyniki w „modlitwie”.
Powtórzmy: „Właściwy (lub „sprawiedliwy”) sposób, osiągnięcia wiele, przez
modlitwę to stanowcze, nieustanne, skoncentrowane domaganie się, aby otrzymać
to, co już zostało przez Boga zarządzone…”
Ten cytat, tj.: ”Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego” pochodzi z Biblii
Warszawskiej z listu napisanego przez kuzyna Jezusa, Jakuba. Lecz oryginalnie
to, co napisał Jakub jest całkowicie zgodne z instrukcjami pozostawionym przez
Jezusa. Każdy, kogo znam, a kto zastosował te instrukcje zaświadcza o dramatycznych
zmianach i rozwoju w różnych dziedzinach ich życia. Również ja sam potwierdzam
te fascynujące i dramatyczne zmiany.

Kiedy raz zrozumiałem, że jest Bożą wolą, aby każdy chodził zdrowy i zaspokojony
i że jedynym celem Szatana jest zabijać i niszczyć – to wszystko są zasady
Biblijne – zrozumiałem również to, co Jezus miał na myśli mówiąc, że mamy
być zwycięzcami nad diabelskimi trikami, do których zalicza się choroby.
W jaki sposób zwyciężamy? Przez stosowanie całkiem wyraźnych (w języku oryginalnym)
instrukcji na temat modlitwy.

Chcesz więcej?

Mam wielką ochotę udzielić więcej, wraz z rozdziałem i wersetem z oryginalnego
języka – lecz ważniejsze od udowodnienia tego, co właśnie powiedziałem jest
prawda zobaczona z Biblijnej perspektywy – jest to prosty plan, krok po kroku,
jeden, dwa, trzy jak zastosować to, co Jezus faktycznie powiedział na temat
modlitwy na każdy dzień.

Dlaczego nie napiszę po prostu tych instrukcji teraz? Odpowiedź jest bardzo
prosta. Moje instrukcje z „wysokości” są po to, aby udzielić prostego i łatwego
zrozumienia w szczególności tych, którzy są spragnieni ich, gotowi pilnie
zastosować w swoim życiu, aby otrzymać rezultaty. Wszyscy inni po prostu
przejdą nad nimi i zignorują tą ofertę.

Poczynię jedną obietnicę… ktokolwiek nauczy się i będzie stosował to,
co Jezus ściśle nauczał w tej dziedzinie, o tym jak uzyskać wiarę, która porusza
„góry” (metafora duchowych trudności, które stoją na drodze otrzymywania
Bożych obietnic), jego czy jej życie zmieni się dramatycznie, na lepsze,
w krótkim czasie.

Chcę również, rozmawiać na jakieś szczególne zagadnienia i udzielić odpowiedzi
na pytania,oparte na moim własnym doświadczeniu.

Jedna krótka i prawdziwa historia, która powinna zilustrować każdemu, że
nikt nie potrzebuje mnie. Lecz jeśli uchwyci prawdę, o której tutaj mówię,
to będą otrzymywali te same wyniki. Zostałem poproszony o przemawianie do
grupy studentów uniwersyteckich na temat modlitwy i wiary.

Grupa składała się z około pięćdziesięciu studentów, forum było otwartą dyskusją
a studenci siedzieli w „koło”. Po wprowadzeniu profesora i podaniu tematu
młoda kobieta zapytała:
– Dlaczego mam wierzyć w cokolwiek, co mówisz na temat modlitwy? Tzn.,
jaka jest różnica między moją i twoją modlitwą?
To było znakomite pytanie i właściwe wyzwanie. Rzeczywiście, dlaczego? Odpowiedziałem
w końcu po kilkunastu sekundach cichego i modlitewnego zastanowienia:
– Powiem ci, jaka jest różnica – powiedziałem – i dlaczego powinnaś rozważyć
to, co mam do powiedzenia. Gdy modlę się o coś, wiem, że to, o co się modlę,
stanie się. Wiem to, ponieważ nigdy nie modlę się o nic, dopóki nie wiem,
że jest to Boża wola i, że czas jest właściwy.

Moje aroganckie stwierdzenie wywołało nie małą wrogość w niej. Mieliśmy
kilka „hapeningów” w czasie tego spotkania i faktycznie kilka osób, zostało
w sposób dramatyczny uzdrowionych. Jej wrogość jeszcze bardziej wzrosła.
Niemal krzyczała na mnie:
– Ty nawet nie wierzysz w doktorów.
Powiedziałem jej, że to wcale nieprawda, po czym twarz jej nabrała barwy
czerwonej.

Kilka dni później profesor, mój przyjaciel od pięćdziesięciu lat, zadzwonił
do mnie i przypomniał mi o tym incydencie. Młoda kobieta właśnie wyszła z
jego biura.
– Weszła – powiedział – i przepraszała za to, że była tak wroga. Zapewniłem
ją, że właśnie ona przyczyniała się do dyskusji. Powiedziała mi, że gdy poszła
do domu była tak zła na ciebie, że poszła do swojej sypialni i zamknęła drzwi.
Powiedziała mi, że padła na kolana przy łóżku i pytała Boga, dlaczego, taki
niemiły człowiek jak ty może otrzymywać odpowiedzi na swoje modlitwy, a ona
nie? Powiedziała mi, że po tym spotkaniu rano, miała mi powiedzieć, że lekarz
zalecił jej odpocząć sobie przez jeden semestr, ze względu na to, że miała
mononukleozę. Powiedziała mi, że modliła się przez około godzinę i nagle
otrzymała pewność, że została uzdrowiona. Powiedziała: „Nigdy w życiu nie
czułam się lepiej!” Chciała, abym do ciebie zadzwonił i przeprosił za jej
zachowanie. Po prostu powiedziałem jej, że zadzwonię i powiem ci, że przeżyła
prawdziwy przełom”.

Chcesz przełomu? Domagaj się i trwaj w tym żądaniu dopóki tego nie dostaniesz.
Nie uważam, że jest to „technika” modlitwy – tego dokładnie nauczał Jezus.

brad@ministryofspirit.com

deeo