Category Archives: Pozostałe

Hodowanie Gołąbka #Toronto

Niedlugo po tym, jak obecne odswiezenie zaczelo sie w naszym zborze, Ojciec zaczal pracowac ze mna nad sposobem jak #

Niedługo po tym, jak obecne odświeżenie
zaczęło się w naszym zborze, Ojciec zaczął pracować ze mną nad sposobem
jak „prowadzić” kościół. Po dwudziestu latach pastorskiej służby myślałem,
że wiem w jaki sposób prowadzić zgromadzenia, które były „przyzwoite i
w porządku.” To wszystko miało się zmienić. W moim poprzednim artykule
(„nie zabijaj gołąbka” – 2/1999) dzieliłem się tym w jak dramatyczny sposób
zaczęły się te zmiany. Jadąc do kościoła w niedzielę rano zbliżyłem się
do delikatnego gołąbka, który przysiadł na ulicy tuż naprzeciwko mnie.
W tej chwili poczułem Pana mówiącego do mnie:

Nie zabijaj gołąbka.

Aby go uchronić przed śmiercią zwolniłem,
po czym zatrzymałem się całkowicie, gdy odlatywał. Przez kilka następny
tygodni Pan pokazywał mi kilka sposobów „zabijania gołąbka,” czy też zasmucania
Ducha Świętego na naszych zgromadzeniach.

Pastorzy mogą być świetnie wyszkoleni
w zabijaniu gołębia, nie mając takiego zamiaru, wtedy gdy starają się wydawać
owoce przy pomocy własnych starań. Polegamy na puszkowanych programach,
nowych podkreśleniach tu i tam i zgromadzeniach prowadzonych w dobrych
kościołach, zamiast nauczyć się jak być prowadzonym przez Ducha Świętego.

Jednak pastorzy nie są jedynymi osobami,
które mogą zabić gołąbka. Robią to też gromadzenia. Dlaczego więc nie przyjrzeć
się kilku rzeczom, które mogą zrobić członkowie zboru, aby hodować gołębia
i uchronić zbór przed gaszeniem Ducha Świętego? Wiele z tego, ma do czynienia
z nastawieniem.

Skarb obecnego poruszenia Bożego

Na drugi dzień konferencji „Catch
the Fire” w Domu Ojca, członek zboru zapytał mnie:

Jak myślisz, co Bóg następnie zamierza
zrobić?

W ciągu dwóch poprzednich dni oglądaliśmy
ludzi zbawianych, a kilka osób doświadczyło napełnienia

Duchem Świętym. W czwartek wieczór
budynek był wypchany po brzegi. Uwielbienie było entuzjastyczne i intymne,
a co najmniej dwie osoby otrzymały uzdrowienie fizyczne. Jedna osoba została
uzdrowiona z opryszczki. Podczas konferencji ludzie pozostawali nasiąkając
obecnością Bożą długo poza 23 godzinę.

Zanim zaczęło się odnowienie w 1994r.
w naszym zborze byliśmy szczęśliwi, gdy ludzie pokazywali się w niedzielny
poranek. Wtedy musielibyśmy być szaleni, aby planować spotkanie na czwartek
wieczór. Nikt nie mówił językami od pięciu lat, a fizyczne uzdrowienia
były jeszcze rzadsze. Dlaczego więc, w samym środku tego cudownego działania
Ducha Świętego wśród nas, jesteśmy tak zainteresowani tym, co Bóg będzie
robił następnie?

Czy to jest możliwe, aby członkowie
zboru nie zauważyli obecnego przebudzenia, dziejącego się wśród nich i
zaczęli lekceważyć obecne działanie Boga? Wśród ludzi będących od samego
początku przebudzenia, istnieje takie pokuszenie, że zmęczą się czynieniem
dobra. Modlitwa usługującego zespołu o ludzi może być ciężką pracą, szczególnie
jeśli modlimy się o tych, którzy wyschli lub są cyniczni. Jednak musimy
sobie wysoko cenić to, co Bóg robi wśród nas. Musimy pamiętać, że On nie
wywołuje naszego upadania tak po prostu, On robi to, abyśmy upadli w miłości
do Jego obecności. On nie uzdalnia nas po prostu do śmiechu; On odnawia
w nas radość ze zbawienia.

Następnym razem, gdy zdecydujesz,
czy jechać czy nie na następne przebudzeniowe zgromadzenie, po prostu spróbuj
sobie przypomnieć jak się sprawy miały w twoim zgromadzeniu, zanim Bóg
się w nim pojawił.

Wtedy tchnij modlitwę i powiedz Jezusowi,
że nigdy nie chcesz wrócić do tego, co było! Na tym samym oddechu podziękuj
Mu za „Ojcowskie Błogosławieństwo” i trwaj nasiąkając Jego obecnością.
Robiąc w ten sposób, będziesz gotowy na to, cokolwiek przyjdzie następnie.
Powinniśmy się radować tym wszystkim, lecz aby się cieszyć ważne jest,
aby pojawić się we właściwym czasie.


 

Pojawienie się we właściwym czasie

Świeże wylanie Ducha zawsze zmienia
sposób, w jaki zgromadzenie uwielbia. Przed przebudzeniem jedną z naszych
głównych trosk było to, aby nie obrażać gości; tak więc skróciliśmy uwielbianie
do 20 minut. Wtedy, nagle, w trzecią niedzielę października 1994 roku,
Bóg pojawił się w naszym kościele. W tą niedzielę uwielbianie i śpiew trwały
45 minut. Wszyscy czuli respekt, a każdy robił wielkie oczy jak księżyc
w pełni nad Pacyfikiem. Obecność Boża była gęsta w samym środku tej szkolnej
stołówki. Nikt nie patrzył na zegarek a wszyscy wiedzieliśmy, że Bóg miał
coś do zrobienia. Obecnie, już od pięciu lat, doświadczamy stałego wylania
Ducha.

Zaczęliśmy zmiany od spędzania większej
ilości czasu na uwielbianiu Go i radowaniu się Jego obecnością. Stopniowo,
ludzie zaczęli tańczyć i wtedy w którąś niedzielę, gdy wolność w chwale
stała się celebracją Jego łaski, pojawiły się pierwsze transparenty i flagi,

Zanim nadeszło Ojcowskie błogosławieństwo,
śpiew był wstępem do kazania, które było centrum zgromadzenia. Teraz, uwielbienie
i nasiąkanie Jego obecnością jest równie ważne jak słuchanie głoszonego
Słowa. Gdy uwielbianie było tylko wstępem, to pojawienie się we właściwym
czasie, na pierwsze dźwięki, nie było wcale ważne. Jednak, teraz, gdy zostało
podniesione na ważne miejsce, ważne również stało się być na miejscu i
zdążyć na pierwsze dźwięki.

Pierwsze 15 minut uwielbiania jest
bardzo znaczące. Gdy wchodzimy w uwielbianie z niepohamowanymi oczekiwaniami,
mamy większe szanse na znaczące spotkanie z Bogiem. Jeśli stracimy celebrację
czci i celowo przyjdziemy na zgromadzenie później, rozglądając się za wolnym
miejscem i wchodząc w uwielbienie tylko dla naszej wygody, to prawdopodobnie
straciliśmy najważniejszą część poranka. Ważne jest, aby się strzec zbliżania
do Pana od niechcenia.

Przekaż to dalej

Dodatkowo do wysokiego cenienia sobie
przebudzenia i gotowości do uwielbiania, innym kluczem do utrzymania świeżości
wylania Ducha w zgromadzeniu jest dzielenie się tym z innymi tak często,
jak to tylko możliwe. Nie znaczy to, że mamy wstać z podłogi i zacząć wszystkim
świadczyć! Zbyt wielu pastorów zabiło gołąbka usiłując zamienić Ojcowskie
błogosławieństwo w narzędzie wzrostu kościoła. Gdy po raz pierwszy przyszło
Ojcowskie odświeżenie i przebudzenie, praco-holicy, postorzy o mentalności
Mary, już po kilku miesiącach odnowienia, zaczęli zachęcać swoje owce,
aby „zanieśli to na ulice.” Prawda jest taka, że tylko na miarę tego, jak
owce są napełniane, odnawiane i uzdrawiane, będą myśleć o tym, aby zabrać
to na ulice!

Wierzę, że prowadzenie specjalnych
konferencji przebudzeniowych jest jednym z najskuteczniejszych środków,
które pozwalają lokalnym zborom przekazywać to innym, co Ojciec robi pośród
nich. Moim zdaniem, jednym z najlepszych przykładów jest TACF. W ciągu
sześciu lat za darmo dawali światu to, co Ojciec dał im. Lecz dawanie wymaga
jednego: ciężkiej pracy nad każdym członkiem zgromadzenia. Kościół będzie
potrzebował więcej wprowadzających i pracowników szkółek, budynek będzie
częściej używany i będzie wymagał więcej prac konserwatorskich. Zgromadzenie
będzie wzywane do udzielania gościny wielu kaznodziejom jak również do
reklamowania poruszenia Bożego. To wszystko wymaga nakładów finansowych
i często lokalne zgromadzenie musiało nadrobić braki zbiórkami, czy opłatami
rejestracyjnymi.

Bardzo ważne jest również, aby zgromadzenie,
w którym odbywają się przebudzeniowe spotkania, nie


wykorzystywało poruszenia Bożego
do budowania wzrostu własnego kościoła czy organizacji. Musimy pamiętać,
że dajemy to darmo miastu w nadziei, że ludzie będą odświeżeni po to, aby
wrócili do swych kościołów żywi, z nową pasją dla Jezusa, gotowi do uwielbiania
i służenia Mu z nowym wigorem. W ten sposób, odnowienie, będzie się rozprzestrzeniało
do innych kościołów w naszym regionie.

Innym sposobem „dawania dalej’ jest
to, co jeden z mówców konferencyjnych nazwał 'opowiadaniem”duchowych historii”
– tj., historii Ducha Świętego. Są to historie o działaniu Ducha Świętego
w naszym”kościele, naszym życiu i życiu innych. Gdy dzielisz się cudami
Bożymi, uzdrowieniami i odnowieniem relacji, twoja radość będzie iskrą
zapalającą pragnienie. Zapraszaj ludzi na odświeżające zgromadzenia zachęcając
ich do wyjścia do modlitwy po zgromadzeniu, po czym siedź z tyłu i patrz,
jak Pan robi dla nich to samo, co uczynił tobie!

Jeśli każdy członek zgromadzenia pamięta
o tych kluczach i nauczy się nieść swoją część „chwały” nie


potrzeba będzie wiele czasu, aby
to cudowne błogosławieństwo rozszerzyło się wokół świata.


aracer.mobi

Czy jestes nowym winem, kompatybilnym z 2K (2000). #Toronto

Osobiscie nie potrzebowalem zadnego przebudzenia, myslalem. Dobrze mi szlo. Faktycznie uslugiwalem ewangelia i, choc nie bylem w stanie zrobic niczego, aby pomóc mojej duchowo rozbitej zonie, to nie mialo nic do rzeczy. Przede wszystkim, bylem czlowiekiem z powolaniem i wizja, nie dopuscilbym, aby cokolwiek spowolnilo mnie, nawet gdyby nasze malzenstwo wydawalo sie rozpadac.#

Osobiście nie potrzebowałem żadnego
przebudzenia, myślałem. Dobrze mi szło. Faktycznie usługiwałem ewangelią
i, choć nie byłem w stanie zrobić niczego, aby pomóc mojej duchowo rozbitej
żonie, to nie miało nic do rzeczy. Przede wszystkim, byłem człowiekiem
z powołaniem i wizją, nie dopuściłbym, aby cokolwiek spowolniło mnie, nawet
gdyby nasze małżeństwo wydawało się rozpadać.

Na początku 1994 roku jeden z moim
przyjaciół, pastorów, dzwonił do mnie i namawiając mnie na wyjazd i sprawdzenie
„rozszerzonych” spotkań przebudzeniowych, które odbywały się w Lakeland
na Florydzie w Carpenter’s Home Church (Kościół Domu Stolarza). W tym czasie
zanim mogłem zaplanować czas i namówić moją „mniej – niż- chętną – na wyjazd
– na – inną chrześcijańską – konferencję” żonę na przelot ze mną całej
trasy z Seattle na Florydę, był już początek 1995.

ZASKOCZONY JEGO RADOŚCIĄ

Gdy w końcu dotarliśmy późno w poniedziałek
na zgromadzenie, byliśmy zszokowani tym, że kościół był całkowicie wypełniony.
Zgromadzenie zaczęło się i w ciągu kilku minut chwała Boża napełniać „martwe
i bezpłodne” serce mojej żony Swą słodyczą. Dawno stracone poczucie obecności
Jezusa wróciło i marnotrawna córka wracała teraz do domu.

Podczas gdy wszyscy obecni wydawali
się być bardzo radośni, śmiali się, skręcali na podłodze lub biegali wokół
audytorium, Winni siadła obok mnie całkowicie owładnięta przez Jego bliskość
płacząc nieopanowanie przez większość spotkań w ciągu całego tygodnia.

Z drugiej strony, ja nie mogłem sobie
wyobrazić w jaki sposób odpowiedzieć na wezwanie południowo afrykańskiego
kaznodziei, który nawoływał ludzi: „wypij następny łyk nowego wina!”

„Wypij – myślałem sobie – co on ma
na myśli mówiąc wypij?” Gdy mi powiedział, że mam zrobić coś takiego jak
„módl się,” czy „wyznawaj” albo „wierz” wtedy bym go zrozumiał, lecz „wypij?”
Wydawało się, że jestem na tym miejscu jedynym facetem, który ma z tym
problemu.

Choć czytałem drugi rozdział Dziejów
Apostolskich wielokrotnie, niewiele wiedziałem o tym, co Biblia nazywa
„nowym winem.” Wszystko koc wiedziałem o winie, go było stare wino. Wychowałem
się we Wschodniej Europie i pamiętam ojca, jak zajmował się swą własną
uprawą winorośli i przechowywaniem wina w drewnianych baryłkach. Jednak
odkąd zostałem chrześcijaninem nie myślałem wiele o winie, ponieważ to
był w naszym kościele temat kontrowersyjny. Nic nie mogłem przestać myśleć
o tym, co ewangelista mówił. „Jak mogę pić nowe wino, jeśli to nie jest
w ogóle rzeczywiste wino? Przede wszystkim – myślałem – w dniu Zielonych
Świąt wielkie było mówienie językami, a nie wino, czy upojenie.”:

Gdy te myśli chodziły mi po głowie,
odkryłem, że na wpół się modlę: „Czy muszę się wrócić na sam początek,
aby nauczyć się ponownie czegoś podstawowego? Czy myślisz, Panie, że coś
przegapiłem?

Czy gdzieś gwałtownie zboczyłem z
kursu?”

OD PEŁNI DO WYSUSZENIA I Z POWROTEM

Nagle, jak w filmie, moje przeżycia
jako chrześcijanina przez poprzednie 20 lat zaczęły przepływać mi w pamięci,
zaczynając od pierwszego spotkania z Panem, na gołym szczycie górskim na
północ od Los Angeles, gdzie pierwszy raz zderzyłem się z Nim.

Następnie przypomniałem sobie dzień
chrztu Duchem Świętym, gdy otworzyły się w wizji niebiosa i zobaczyłem
tron Boży okryty tysiącami aniołów i kul ognistych padających na moje piersi,
wypalając wszystko w moim wnętrzu. Wtedy byłem imigrantem, prosto z łodzi,
sam w Ameryce, lecz byłem tak podekscytowany Jezusem i tak spragniony Jego
Słowa, że spędzałem z Nim każdą wolną chwilę, czasami 10, 12 godzin dziennie.
Jakiż czas mieliśmy wtedy razem. To było jak roczny miesiąc miodowy. Historie
biblijne i rzeczywistość Ducha stały się dla mnie realne.

Wtedy poszedłem do szkoły biblijnej.
Byłem tak spragniony nauki, czytałem coraz więcej i więcej książek, komentarzy
Biblijnych i studiów teologicznych. Wkrótce nastąpiła ordynacja, małżeństwo
i więcej obowiązków lidera. Jednak, im bardziej „dojrzały” się stawałem,
tym bardziej byłem zajęty i tym mniej czasu miałem dla Niego.

Nadnaturalność uciekły z mojego życia.
Wizje, sny ustały i przekształciły się w tworzone przez ludzi plany i ustanawiane
przez siebie plany. Nie ograniczany czas oddania i długie posty dla Pana
powoli zanikły i zostały zastąpione wyznaczonymi spotkaniami, ściśniętymi
w kalendarzu. Mój poświęcony czas stał się wytężoną duchową walką. Stopniowo
więź miłości z Panem została zastąpiona powtórzeniami, biblijnymi wyznaniami
i nieustanną walką o rozwinięcie czegoś znanego jako chrześcijański charakter.
Wizyty Pana już dawno ustąpiły, zamienione na wielopunktowe, samo rozwojowe
formuły, wymagające działania i wymiernych rezultatów.

A teraz, oto ponownie znalazłem się
w oceanie Bożej chwały, spontanicznej radości i, choć walczyłem o to, nie
wiedziałem jak w tym wziąć udział. W nieopisanej manifestacji chwały, wszyscy
obecni zostali pochwyceni od stóp do głów na wiele godzin, spontanicznie,
głośno chwaląc Jezusa. Tutaj w Jego obecności, to wszystko, co usiłowałem
przez siedem długich lat zrobić, aby przywrócić moją żonę do poprzedniego
stanu i co nigdy mi się nie udało, Bóg zrobił w ciągu siedmiu pełnych chwały
dni.

Winnie zanurkowała w Rzece Bożej!
Nasza córka, Yana, nie wiedziała na początku, co się z mamą stało. Nigdy
nie wdziała jej czytającej Biblię. Nagle Winnie pożerała znowu Słowo w
dzień i w nocy, jak to było, gdy po raz pierwszy przyszła do Pana. Często
wybuchała spontanicznym śmiechem bez jakiejś szczególnej przyczyny i często
kończyła kręcąc się na podłodze.

Ostatecznie, również ja zostałem chwalebnie
dotknięty. Gdy, któregoś wieczoru, Bóg manifestował się we mnie, wszystko
w moim środku wirowało jak mikser. Silne strumienie Ducha Świętego wiały
przez wprost przez mojego ducha, napędzając mnie ponownie na wysokie poziomy
Jego łaski. Pan ponownie zaczął kontrolować moje życie.

ODNOWIENIE NASZEGO MAŁŻEŃSTWA

Gdy wróciła nasza miłość do Jezusa,
wrócił również romans naszego małżeństwa! Ponownie zaczęliśmy się zakochiwać
w sobie nawzajem!

Któregoś ranka powiedziałem do Winnie:
„Kocham cię, Winnie, jak Chrystus kocha kościół.” Padła w moje ręce i zaczęła
płakać bez kontroli. Wierzę, że było to dotknięcie Pana, który mówił do
niej moim głosem. Dlaczego zajęło mi 17 lat, abym pozwolił Mu to powiedzieć?
Lecz jestem wdzięczny, że w końcu poddałem się Jego głosowi.

Kilka miesięcy później tego samego,
niezapomnianego roku, pojechaliśmy do Kanady odwiedzić Toronto Airport
Christian Fellowship. Wow!

Czegoś takiego nie widzieliśmy nigdy.
Znów zobaczyliśmy tą samą budzącą respekt Rzekę Ducha Świętego, jak ta,
która płynęła na spotkaniach w Lakeland, na Florydzie. Lecz tutaj Rzeka
niosła inną różnorodność manifestacji i środków wyrazu. Tutaj widzieliśmy
wysuszonych wierzących i poranione sługi ze wszystkich stron świata, przyjeżdżających
po uzdrowienie i odświeżenie.

To w Toronto, gdy Winnie przyglądała
się usługiwaniu zwykłych ludzi z zespołu modlitewnego, działających pod
namaszczeniem Ducha Świętego, Bóg odnowił jej służbę Gdy wróciliśmy do
domu, porzuciła pracę i przyłączyła się do podróżnego zespołu na pełny
etat. Teraz jesteśmy partnerami, „moja” służba, stała się „naszą” i Bóg
odnowił powołanie, która nam dał jako partnerów w służbie, ponad 25 lat
temu. Jak tęskniliśmy za tym tak długo, nie wiedziałem!

Ostatecznie, jak Abrahamowi i Sarze,
Bóg dał nam „Izaaka.” To jest istota Ewangelii; majestat objawienia Jego
manifestującej się chwały mieszkającej w nas na zawsze.

„Nowe wino” jest przeznaczone dla
„nowego człowieka,” chichota Winnie, gdy pije z Duchowej Skały.

„Nie przy następnej „suchej” okazji!”
to jedno z jej ulubionych powiedzeń. Jak może istnieć jakikolwiek inny
sposób, skoro zostaliśmy przeznaczeni do tego, aby być stale napełnieni
Duchem? Winnie nie jest również na „socjalnym łyczku.” Odnalezione, nowe
„Boskie upojenie” już się przekształciło w stałe uzależnienie!

„Cóż mogę powiedzieć? – uśmiecha się
– zdaje się, że to działa dla tych, którzy wierzą!”

Tak, widzisz, gdy przystępujemy do
roku 2000 i każdy pyta czy jesteś Y2K kompatybilny (zgodni z rokiem 2000),
śmiejemy się wraz z Winnie, i naszą córką, Yaną – my staliśmy się new wine
2K compliant (zgodni z nowym winem 2000). Dlaczego nie przyłączysz się
do nas i nie zaczniesz pić Jego nowego wina?!
aracer

Szafarstwo a Duch Święty

Logo_Carpenter

Gary Carpenter

Łuk 19,19-26

Rzekł i do niego: Także i ty bądź nad pięcioma miastami. A inny przyszedł i rzekł: Panie, oto mina twoja, którą trzymałem w chustce. Bałem się bowiem ciebie, żeś człowiekiem surowym; bierzesz, czego nie położyłeś, i żniesz, czego nie posiałeś.

Rzecze do niego: Na podstawie twoich słów osądzę cię, sługo zły. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym; biorę, czego nie położyłem, i żnę, czego nie posiałem. Dlaczego więc nie dałeś pieniędzy moich do banku? Po powrocie miałbym je z zyskiem? A do tych, którzy stali obok, powiedział: Odbierzcie od niego minę, a dajcie temu, który ma dziesięć min. A oni rzekli do niego: Panie, ma już dziesięć min. Powiadam wam, iż każdemu, kto ma, będzie dane, temu zaś, który nie ma, i to, co ma, będzie odebrane.

Wspólną dla wszystkich potencjalnych Bożych Biznesmenów jest obawa przed popełnieniem błędu w „obracaniu” i ewentualnej stracie Pańskiej miny. Jednak w tym nauczaniu Pan wspomniał tylko człowieka, który uzyskał najwięcej, tego, który uzyskał mniej oraz sługę, który nic nie zarobił, ponieważ odmówił obracania miną.

Na początku nie mogłem zrozumieć, dlaczego Pan nie dał nam przykładu Swej reakcji na sługę, który by stracił minę wskutek popełnionych błędów. Przede wszystkim, patrząc tylko na tę przypowieść, wydaje się, że owi słudzy zostali pozostawieni sobie samym, gdy Pan odjechał do dalekiego kraju. Z pewnością, mając świadomość, że są to tylko śmiertelni ludzie, skorzy do popełniania błędów, istniała możliwość straty. Lecz Pan nigdy nie wspomina o takiej możliwości, ani w tej przypowieści ani w Mat (25,14-30).

Myślałem tak: „Czy Pan nie wie o tym, że my jesteśmy upadłym ludem, skorym do błędów? Dlaczego nic nie wspomniał o możliwości utraty miny?” Wtedy zrozumiałem, dlaczego Duch Święty wybrał taką sekwencję objawień, by uczyć mnie, w poprzednim roku. Pierwsza była seria objawień nazwanych „Służący Syn”.

Aby pokrótce przedstawić: Służący Syn opuścił dom Ojca w misji z czystym sercem i zgodnie z wolą Boga. Szybko okazało się, że jest przeciwnik, który zażarcie sprzeciwia się mu przez bezpośrednie ataki i wszelkiego rodzaju zwiedzenia.

Jego motywy były czyste, chciał służyć Ojcu wypełniając misję, lecz przekonał się, że nie był w stanie sprzeciwić się diabłu o własnych siłach. Zwiedzenie po zwiedzeniu nachodziły go przez fałszywych przyjaciół i fałszywych proroków. Ostatecznie Służący Syn (ciągle starający się jak najlepiej) został ograbiony, głodny i zniszczony i wybity z kursu.

W tym momencie Ojciec posłał Pomocnika, Ducha Świętego! Ten Pomocnik nie mógł zostać zwiedziony, nie mógł być kuszony, ani zwyciężony w walce. Kluczem do pokonania przeciwnika, za każdym razem, była całkowita współpraca z Pomocnikiem, którego Ojciec posłał. Syn nauczył się całkowicie poświęcać swoje siły i energię na naukę współpracy z poruszeniem i dziełami Ducha Świętego. Tak długo, jak Służący Syn wykonywał wszystko wraz z Pomocnikiem, był zwycięzcą… za każdym razem!

Zwycięstwo dla niego przyszło gdy stał się „jedno” z Pomocnikiem w myśli, celu i sposobach.

To wymagało od Służącego Syna poświęcenia olbrzymiej ilości czasu na społeczność z Pomocnikiem. Za każdym razem, gdy Służący Syn otrzymywał komplet porad i działał w doskonałym posłuszeństwie, zwycięstwo nad przeciwnikiem było pewne i zupełne, w każdej bitwie i bez strat!

Wracając do historii Łukasza o zarządzaniu jedną miną, „wydaje się”, że ci słudzy, gdy Pan odjechał, zostali o własnych siłach. Lecz tak nie było. Nasz Mistrz nie zostawił nas sierotami, które muszą znaleźć swą własną drogę przebicia się przez upadły świat.

Nie, Jezus powiedział:

Jan 14:16-18

Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was.

„Przyjdę do was”. Jak? Przez Ducha Świętego, prawdziwego Pomocnika, którego Ojciec posłał. Duch Święty udziela nam „umysłu Chrystusowego” do każdej decyzji, jaką musimy podjąć. Dla Bożych Biznesmenów, problem był taki, że zaczęliśmy przezwyciężać mamonę raczej ludzką mądrością, niż płaceniem ceny za społeczność z Duchem Świętym, aby otrzymać instrukcje, które pochodzą z umysłu naszego Mistrza, Samego Jezusa Chrystusa!

Boży Biznesmenie…. NIE JETEŚ SAM! Jesteś współpracownikiem Ducha Świętego, którego posłał Ojciec. Gdy trwałem w modlitwie w sierpniu 1998 roku, Duch Święty powiedział do mnie:

Polecenia, które nie zostały usłyszane, nie mogą być wykonane. Wielu nie słyszy głosu Tego, Który mówi z nieba, ponieważ nie nauczyli się siedzieć i słuchać Moich rad. Mówię ponownie, to Ja jestem tym, który przynosi każdemu wierzącemu umysł Chrystusa. Przynoszę ten umysł w szczególny sposób dla tych, którzy siedzą i słuchają Moich porad i szczegółowych instrukcji”.

Każde polecenie, które ode Mnie otrzymują… nie jest dodatkiem do ich ciężarów. Ono uwolni ich od ich ciężarów, ponieważ te instrukcje pochodzą z umysłu Chrystusa i mają w zamiarze uwolnić Mnie i Moją moc w życiu każdego wierzącego. Jego polecenia nie przychodzą w taki sposób, że ja stanę bezczynnie, a człowiek ma pracować. Jego instrukcje przychodzą tak, że człowiek może odpocząć w wolności, która należy do synów Żyjącego Boga, a Duch wykonuje wszystko zgodnie z Moją mocą, która obecna jest we Mnie.

To jest pomoc, którą Ojciec i Syn posłali dla swoich Służących Synów. NIE DZIĘKI MOCY, ANI SILE, LECZ PRZEZ MOJEGO DUCHA, MÓWI PAN!”

Bez takiej współpracy między nami a Duchem Świętym, mamy gwarancję niepowodzenia i istnieje potencjalne niebezpieczeństwo „straty Pańskiej miny”. A co dla tych, którzy zapłacą cenę za społeczność z Duchem Świętym? Dla tych, którzy czekają na Pana, aż do otrzymania pełnej porady Jezusa Chrystusa przez Ducha Świętego? Dla nich nie ma upadku, straty miny.

1 Jan 4:4

Wy z Boga jesteście, dzieci, i wy ich zwyciężyliście, gdyż Ten, który jest w was, większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie.

продвижение

Zarzadzanie jedna mina

Logo_Carpenter

W przypowieści o dziesięciu minach czytamy:

Łuk 19:16

Zjawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, mina twoja przyniosła dziesięć min zysku. Zwróćmy uwagę, że ten pierwszej klasy sługa odniósł się do oryginalnej miny, zasady, „twoja” mina. Ten sługa nie miał w niej udziału, ani nie obracał nią zwiększając jej wartość dla swoich własnych celów. Zgodnie z nauczaniem o „Różnicy między zaopatrzeniem a zarządzaniem”, ten sługa znał ostry podział między zaopatrzeniem swych potrzeb, a swym zarządzaniem Pańską miną. Nie mieszał ze sobą tych dwóch spraw. Zwróć uwagę na to, że nie powiedział: „Panie, twoja mina przyniosła dziesięć min, minus to, co wykorzystałem na wykarmienie rodziny”. Nie, on rozumiał różnicę między spożywaniem przy stole łaski a swym szafarstwem Pańską miną.  Zauważ również, że ta przypowieść ilustruje stwierdzenie: „Wywyższenie dotyczące twoich finansów JEST w 100% uzależnione od twojego działania”. Słudzy byli wynoszeni proporcjonalnie do skuteczności swego zarządzania. Im lepszą pracę w zarządzaniu Pańską miną wykonali, tym większa odpowiedzialność zarządzania została im powierzona. Ten sługa, który zarobił dziesięć min, dostał władzę nad dziesięciu miastami:

Łuk 19:17

I rzekł do niego: To dobrze, sługo dobry, przeto iż w małym byłeś wierny, obejmij władzę nad dziesięciu miastami. 

Sługa, który zarobił pięć min, dostał władzę nad pięcioma miastami:

Łuk 19:19 Rzekł i do niego: Także i ty bądź nad pięcioma miastami.

Konieczne jest zwrócenie uwagi na to, że żaden z tych sług nie korzystał z tego, co „zarobił” przez obracanie pierwotną sumą, „na życie”. Nikt z nich nie „jadł” z tego obszaru finansowego. W jaki sposób więc zdobywali zaopatrzenie? Ze stołu Łaski Mistrza! Wyniesienie na wyższy poziom szafarstwa jest oparte na działaniu, lecz działanie nigdy nie ogranicza prawa dzieci do korzystania z Ojcowskiego jadalnego stołu. Jest interesujące, że nie mamy w tej przypowieści przykładu sługi, który by w skutek obracania początkową sumą doznał straty. Być może taka myśl nie przyszła do głowy naszemu Panu, który wiedział o tym, że może posłać Swego Ducha Świętego, aby tym sługom towarzyszył w czasie Jego nieobecności. Lecz wyraźnie mówi nam, że jedyne działanie, które spowodowało Jego gniew, to…… NIE ZROBIENIE NICZEGO!

Zadziwiające jest, że to nie strach przed stratą zatrzymał złego sługę przed obracaniem pieniędzmi…. to była motywacja jego serca. Nie rozumiał, kim jest „pierwszej klasy sługa”. Pamiętasz z Łuk 17,7-9, że „sługa pierwszej klasy” zawsze stawia potrzeby swego Mistrza na piewszym miejscu! W wersji Króla Jakuba odpowiedź złego sługi jest zapisana w ten sposób:

Łuk 19:20-21

Przyszedł następny mówiąc: Panie, oto twoja mina, którą trzymałem w chustce. Ponieważ obawiałem się, że jesteś człowiekiem surowym: bierzesz, czego nie położyłeś i zbierasz to, czego nie zasiałeś.

Nie mówił o tym, że obawiał się zawieść Pana, gdyby stracił pieniądze. Nie, taka motywacja, co najmniej do pewnego stopnia, jest w sercu każdego sługi Pańskiego, który jest powołany do obracania finansami na ryzykownym rynku. Przyglądając się dokładniej temu, co powiedział ów zły sługa, okazuje się, że nie obracał pieniędzmi, ponieważ postrzegał swego Mistrza jako takiego, który „bierze, czego nie położył i zbiera to, czego nie zasiał”.

Jest w wersji Biblii Króla Jakuba coś, czego nie możemy zauważyć. Jakkolwiek nie jestem zwolennikiem Żywego Słowa, to jednak wierzę, że ta wersja da nam nieco więcej światła na badany werset. W Biblii Żywego Słowa napisane jest tak:

Łuk 19:20-21 Lecz trzeci mężczyzna przyniósł tylko te pieniądze, z którymi zaczynał.

Zachowałem je bezpiecznie – powiedział, Ponieważ obawiałem się (że zażądasz ode mnie moich zysków), bo jesteś twardym człowiekiem i zabierasz to, co nie należy do ciebe, a nawet konfiskujesz kłosy z innych plantacji.

Słowa „obawiałem się, że zażądasz ode mnie moich zysków” mówią bardzo wiele. Ten człowiek uważał, że jeśli spędzi swoje życie na obracaniu miną, zyski powinny należeć do niego….a nie do Mistrza! Z całą pewnością nie miał serca sługi pierwszej klasy. Był zainteresowany swoim „własnym” zskiem, a nie zdobywaniem zysków dla Mistrza.

Pomimo, że zły sługa wiedział o tym, że pierwotna mina należała do Pana, nie skonsumował jej dla siebie. Problem jest taki, że on nie chciał tracić życia na obracaniu miną, po to, aby przynosił zyski dla Mistrza, dopóki nie było w tym żadnej „korzyści dla niego”. Był sługą „wynajętym”, „najemnikiem”. Dlatego Jezus powiedział:

Łuk 17:10 Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy.

Gdy Jezus powiedział do uczniów, aby mówili: „sługami nieużytecznymi jesteśmy”, oczywiście nie miał na myśli, że powinni myśleć o sobie, że są bezwartościowi w Królestwie. Ci słudzy, którzy przynieśli dziesięć i pięć min byli z pewnością sługami przynoszącymi owoce dla Królestwa Bożego i dlatego właśnie ich Mistrz promował ich na wyższy poziom odpowiedzialności. Tylko zły sługa był zainteresowany swoim „własnym” zarobkiem i jego Sam Jezus określił jako Nieużytecznego dla Finansów Królestwa. W opisie tej sytuacji w Ew. Mateusza, Jezus mówi o złym słudze, który nie obracał otrzymanymi pieniędzmi:

Mat 25:30 A nieużytecznego sługę wrzućcie w ciemności zewnętrzne; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Boży Biznesmeni, Boży Szafarze Finansów Królestwa mają być „użyteczni” dla Królestwa Bożego. Nie mamy być tacy, jak ów zły sługa i widzieć siebie jako „najemników”. Jesteśmy nieużyteczni w tym sensie, że „obracałem powierzoną mi miną po to, aby zdobyć zysk dla mojego Mistrza na korzyść Królestwa Bożego. Zrobiłem to, ponieważ takie jest moje powołanie. Nie robię tego dla moich zysków, nie robię tego, jak najemca. Nie oczekuję prowizji za moją służbę, ani nie potrzebuję jej, dlatego, że wszystkie moje potrzeby są już dla mnie zaspokajane u stołu Łaski mojego Ojca”. Musimy zrobić wyraźną różnicę między statusem synów, którzy jedzą przy rodzinnym stole a naszym szafarstwem na Ojcowskich polach. Spożywamy przy Ojcowskim stole dlatego, że jesteśmy synami Boga, wyłącznie przez łaskę. Nie musimy korzystać z zysków zarobionych przez nasze zarządzanie.

раскрутка

Różnica miedzy zaopatrzeniem a szafarstwem

Logo_Carpenter


Carpenter Gary

Ta lekcja napisana jest specjalnie z myślą o Bożych Biznesmenach, lecz jej zasady mają zastosowanie do wszystkich, którzy są „powołani” w Królestwie Bożym.

W grudniu 1997 roku prowadziłem serię wykładów opartych na Ew. Łuk 17,1-10 zwaną „Boże Szafarstwo Finansami Królestwa”. Centrum tego nauczania było objawienie, które nazwałem

„Wiara synowska a dzierżawcy”. W skrócie, Duch Święty pokazał mi, że Chrześcijaństwo jest „rodziną” a nie „religią” i, że działa bardzo podobnie jak „rodzinny biznes” tu na ziemi. Duch Święty przypomniał mi rodzinną farmę mojego dziadka i to, jak wiele wszyscy synowie i córki musieli pracować, aby wykonać swe dzienne zadania skierowane na osiągnięcie wspólnego „zbierania żniwa”. Wszystkie dzieci wiedziały, że żniwo należało do dziadka. Nikt nie myślał o tym, że nawet niewielka część tego żniwa jest osobiście jego.

Jednak wiedzieli również, że gdy każdego wieczoru zabrzmi gong wzywający na posiłek, każdy z nich ma zasiąść przy stole i jeść z dziadkowego stołu nie dlatego, że „służyli mu przez cały dzień”, lecz raczej dlatego, że wszyscy byli jego wnukami. Dziadek oczekiwał, że będą jedli z jego stołu, aż do syta. Zaspokajanie ich potrzeb nie było proporcjonalne do ich „działania” na farmie w ciągu dnia. Oczekiwano, że będą korzystali ze wszystkiego, co jest na stole, czego zechcą, po prostu dlatego, że byli jego dziećmi.

Stosując tę zasadę do Finansów Królestwa, musimy zrozumieć, że: Jako dzieci Boga, naszego Ojca, nasze potrzeby są zaspokajane przez Jego Łaskę… po prostu dlatego, że Jezus dokończył dzieła, które otworzyło dla nas drzwi do adopcji do Bożej rodziny. Możemy oczekiwać tego, że będziemy ubrani, mieli mieszkania i będziemy nakarmieni tylko dlatego, że jesteśmy Jego dziećmi i dziedzicami Boga. Tej zasady nauczał Jezus w Mat 6, gdy powiedział:

Mat 6:25-26

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo

co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie? Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?

Jedno jest pewne: ptaki niebieskie, nie są związane ze żniwem jakiejkolwiek farmy. Jeśli cokolwiek mają z nim wspólnego, to przyczyniają się do jego zmniejszania wyjadając dojrzewające ziarna, a jednak Ojciec żywi je. Czyż my, będąc dziećmi naszego niebieskiego Ojca, mamy oczekiwać od Niego mniej? Nie! Jesteśmy dziećmi Bożymi i możemy spodziewać się, że będziemy darmo posileni wyłącznie z Jego Łaski, opierającej się na niczym innym, jak tylko na skończonym dziele Jezusa, które umożliwiło nam stanie się „narodzonymi z ducha” dziećmi Bożymi.

Naszą postawą powinno być to, że nigdy nie musimy troszczyć się o zaspokojenie naszych własnych potrzeb, tak, abyśmy mogli cały swój czas i życie poświęcić na służeniu Ojcu, wychodząc na pola i zbierając dla Niego żniwo dusz. Inaczej mówiąc, nie musimy spędzać naszego życia pochłonięci zarabianiem pieniędzy na zaspokojenie naszych potrzeb. Zamiast tracić czas na zarabianie możemy służyć Bogu naszemu Ojcu zachowując całkowity pokój umysłu, pewni, że wszystkie nasze potrzeby zostaną zaspokojone darmo, z Łaski. Oczywiście, była to główna myśl, której nauczał Jezus w Mat 6:

Mat 6:24

Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a

drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie

możecie Bogu służyć i mamonie.

Mentalność dzierżawcy jest całkowicie odmienna. Wiedząc o tym, że nie jest synem będzie obrabiał część dziadka farmy w nadziei na zebrania żniwa „dla siebie” za swoją pracę. Wie, że nie należy do rodziny i nie reaguje na gong wzywający na obiad przy jadalnym stole dziadka. Wszelka jego praca na tym polu będzie motywowana zaspokajaniem swych potrzeb. Nawet jeśli część jego ziarna jest ustalona jako procent, to w jego umyśle funkcjonuje zasada: „Im więcej wysieję, tym więcej będę miał”. Nigdy nie będzie miał mentalności przeciwstawiającej „pracę dziedzictwu,” czy też „uczynki łasce” i zawsze będzie jadł owoce swej własnej pracy.

Jest to właściwy sposób na życie, lecz taka mentalność może być tragiczna dla prawdziwych „synów i dziedziców”. Śmieszne by było, gdyby którykolwiek z dzieci dziadka myślał, że ilość obiadu jaką może dostać każdego dnia jest w jakiś sposób ograniczona i zależy od tego, ile hektarów ziemi w tym dniu „obsiali”. Nie do pomyślenia! To są przecież dzieci. Mogą jeść ze stołu wszystko, cokolwiek zapragną, dlatego, że są dziećmi.

Po powrocie z Houston w grudniu 1997 roku, w czasie modlitwy Duch Święty już nie uczył mnie więcej zasad Finansów Królestwa. Koncepcja, którą zaczął mi objawiać, była zgodna całkowicie z nauczaniem pastora Dave`a Robersonona. Po jakimś czasie zapytałem Pana: „Panie, dlaczego już nie uczysz mnie na temat transferu pieniędzy? Przecież rozumiesz, że Hollywood ciągle ma pieniądze, a Kościół nie?”

Odpowiedzią Pana było: „Nadnaturalny transfer pieniędzy jest możliwy wyłącznie przez dziedziczenie. Przeprowadziłem cię przez ścieżki Finansów Królestwa tak daleko, jak tylko mogłem, dopóki nie zrozumiesz lepiej kim jesteś i jak zawładnąć twoim dziedzictwem”.

Zostało mi polecone, abym spędził mnóstwo czasu w 1998 roku na modlitwie i upewnieniu się, że właściwie zrozumiałem pastora Dave`a. W rzeczywistości, w ciągu całego roku 1998, Pan pozwolił mi być tylko trzy miesiące poza Centrum Modlitwy, pomimo, że miałem dużo zaproszeń do przemawiania gdzie indziej. Po setkach godzin modlitwy i rozważaniu lekcji i nauczania, jakie pastor Dave przekazał w tym roku, znowu otworzyły się drzwi do następnego pokoju objawienia dotyczącego nadnaturalnych sposobów transferu majątku.

Zajęło mi cały rok i jeden miesiąc zrozumienie i przemiana, umożliwiające wejście do tego pokoju. W wolności mogę zaznaczyć, że czuję, iż zaledwie przekroczyłem jego próg. W tym pokoju jest tak wiele do zbadania.

Przez ostatnie kilka tygodni Duch Święty uwypuklał, podczas sesji modlitwy, następujące wersy:

Łuk 17:7-9

Kto zaś z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z

pola: Chodź zaraz i zasiądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze, że uczynił to, co mu polecono?

Nie potrafię rozwinąć tego, co nauczał pastor Dave na temat tego fragmentu, tak więc po prostu zacytuję go:

Sługa pierwszej klasy jest to taki sługa, który zawsze stawia potrzeby swego Mistrza na pierwszym miejscu. Jego życie jest poświęcone temu jednemu celowi … zaspokojeniu potrzeb Mistrza. Taki sługa nigdy nie będzie myślał o obsłużeniu siebie, dopóki nie jest zadowolony z tego wszystkiego, co zrobił, aby zaspokoić potrzeby swojego Mistrza każdego dnia”.

W Centrum Modlitwy (podobnie jak w większości kościołów) jest kilka osób, które mają oczywiste powołanie na Ewangelicznych Przedsiębiorców. Nie trzeba ich wymieniać po nazwisku bo ich „powołanie” jest oczywiste dla każdego, kto ich spotyka. Wszyscy, włączając w to mnie, są na różnych stopniach rozwoju, w miarę, jak nasze umysły są odnawiane do myślenia zgodnie z zasadami Królestwa Bożego.

Podczas tego samego okresu czasu, gdy Duch Święty uwypuklał to, że „sługa pierwszej klasy najpierw zaspokaja potrzeby swego Pana”, również upewniał mnie w tym, co widziałem u siebie samego i ludzi, którzy poddani byli temu nauczaniu. Nie ma potrzeby wymieniać ich nazwisk ani metod przez nich stosowanych. Ważne są dla nas podstawowe wspólne wzory. Jeden odczuwa powołanie na ewangelicznego przedsiębiorcę przez zajmowanie się rynkiem, inny przez tworzenie i wprowadzanie nowych pomysłów, jeszcze inny, przez rozpoczęcie i prowadzenie działalności biznesowej, podczas gdy jeszcze jeden jest w tak wczesnym stadium swego rozwoju, że nawet nie wie, jaką „metodę” przeznaczył mu Pan…. lecz wie, że ma „powołanie” dokładnie takie samo i ma rację. W tym punkcie rozwoju i ćwiczenia Bożego Biznesmena jego walka to głównie „stanie w modlitwie”. Oczywiście jest to pierwszy poziom, który wszyscy szukający Pana prawdziwie muszą przejść.

Wszyscy ci ludzie są szczerzy i mają najczystsze serca, jakie kiedykolwiek znałem, jeśli chodzi o służenie Bogu…. a nie mamonie.

Podczas gdy Duch Święty stale zaznaczał mi zasadę „sługi pierwszej klasy”, również upewniał mnie co do pewnych wspólnych dla wszystkich tych ludzi wzorców, wraz ze mną, gdy schodziliśmy się wspólnie. Nikt z nas na tym poziomie rozwoju nie miał wiele do powiedzenia na temat ilości pieniędzy, które moglibyśmy przeznaczyć na zaspokojenie potrzeb naszego Mistrza. Przyczyna? Nie mieliśmy ich! Z pewnością każdy z nas dawał tak wiele, jak tylko mógł, lecz, jak dotąd, te ilości były relatywnie małe. Nie były to te wielkie przepływy pieniędzy jakie „widzieliśmy” w naszym duchu.

Nie, nasze świadectwa zazwyczaj nie dotyczyły naszej „służby”, lecz raczej Jego „zaopatrzenia”.

Wszyscy byliśmy zadziwieni tym, w jaki sposób Pan w cudowny sposób zaopatrywał nas nawet podczas okresu, gdy nasze myślenie było tak infantylne, że w rzeczywistości nie było żadnej służby dla Królestwa, jeśli chodzi o finanse. Co więcej Duch Święty był nawet bardziej dokładny pokazując mi jak wiele jeszcze przemian musi w naszych umysłach zajść.

Pokazał przykład z mojego życia najpierw. Gdy ostatecznie posłuchałem powołania do służby w pełnym wymiarze, serce miałem przepełnione chęcią służenia Mu do końca mojego życia. Gdy modliłem się i otrzymywałem coraz dalsze polecenia, poddawałem się im (czasami bardzo poniewczasie) krok po kroku. Mówię o takich rzeczach, jak rozpoczęcie studium biblijnego, oferowanie kaset za darmo itd. Lecz wiedziałem również, że częścią mojego powołania jest przelewanie majątków królestwa ciemności do Królestwa Bożego.

Ci, którzy znają moje świadectwo wiedzą o tym, że przez posłuszeństwo Pańskim poleceniom zostałem faktycznie odcięty od wszelkich możliwych konwencjonalnych źródeł przychodów, zarówno ze świeckich jak i postrzeganych jako „normalne”, jak: sprzedaż kaset, listy itp. Ostatecznym efektem był to, że pomimo, iż miałem serce do służenia Panu i tylko Jemu, jako ojciec i mąż w mojej ziemskiej rodzinie byłem pochłonięty myślami: „jak my przetrwamy finansowo”.

Czas nie pozwolił mi na ponowne przerabianie koncepcji, których nauczyłem się w czasie tej drogi, lecz wystarczy powiedzieć, że byłem zbyt pochłonięty myśleniem o tym, jak „moje” własne potrzeby będą zaspokojone, aby zaspokajać potrzeby mojego Mistrza… ostatecznie w dziedzinie finansów. Trudno byłoby powiedzieć, że „opis sługi pierwszej klasy” z Ew. Łuk 17,17-19 pasował do mnie.

Moim pragnieniem było, aby Duch Święty uczył mnie tajemnic, które spowodują przelew pieniędzy ze światowego systemu mamony do Królestwa Bożego. Zamiast tego, On był zajęty uczeniem mnie pojęć „Synostwa” i „Dziedzictwa” i darmowego otrzymywania z Ojcowskiej Łaski.

Teraz odkrywam, że Duch Święty nie miał innego wyjścia. To przekonanie jest kluczem otwierającym drzwi do następnego pokoju zrozumienia.

To, co powiedziałem o sobie, można było równie dobrze powiedzieć o pozostałych członkach Centrum Modlitwy. Na przykład jeden mężczyzna rzucił pracę etatową, aby zająć się wyłącznie działaniami na rynku. Nikt nie robi takich rzeczy dopóki nie jest całkowicie zaprzedany Bogu w dziedzinie finansów. Lecz gdy się spotkaliśmy nie miał żadnego świadectwa dotyczącego wielkich przelewów majątku dla Królestwa. Nie, podobnie jak ja, jego świadectwo dotyczyło Bożej wierności w zaspokajaniu potrzeb nawet pomimo, że jego najlepsze wysiłki w obrocie rynkowym nie przynosiły żadnego żniwa dla Królestwa.

Podobnie jak mnie, Duch Święty uczył go najpierw, zarówno przez naukę jak i praktykę, poznania wierności naszego Ojca w zaopatrywaniu swych dzieci, nawet jeśli nasze „działania” były w rzeczywistości żadne. Zwróć uwagę na to, że powiedziałem „działania” a nie wysiłki. Ten człowiek spędzał niezliczone godziny zarówno na modlitwie jak i nauce zasad działania rynku. Lecz jego „działania” dotyczące transferu bogactw były w rzeczywistości zerowe.

Cóż powiedział Jezus?

Mat 6:26

Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a

Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?

Mogę podawać przykłady za przykładami, pokazujące takich ludzi, którzy są powołani do dokonywania transferów bogactw ze światowego systemu mamony do Królestwa Bożego, lecz do dziś, pierwsi uczą się tego, że są synami, których zaopatrzenie nie jest uzależnione od ich działania. Nie chcę, aby czytelnik myślał, że oni wszyscy mają swoje codzienne potrzeby zaspokojone w sposób rozrzutny. Przeciwnie, więcej było doświadczeń „pustyni” niż „posiadania w nadmiarze”. Było to bardzo podobne do otrzymywania „manny”, aby utrzymywać życie każdego dnia: zapłacić za prąd, mieć jedzenie dla całej rodziny, zatankować bak na następny jeden przejazd itd. Było to po prostu sympatyczne „doświadczanie nauki” dla każdego z nich.

Podobnie jak Izraelici podczas ich czterdziestoletniej drogi po pustyni, wolelibyśmy mieć do jedzenia przepiórki i obfitość naszych finansów. Lecz czego nauczył się Izrael w ciągu czterdziestu lat takich lekcji? Wszyscy mieli mówić ludziom: „Pan jest zaopatrzeniem moim”.

Nauczyli się również tego, że ich zaopatrzenie nie zależało od ich działania, w końcu nie zdobyli ani jednego centymetra kwadratowego Ziemi Obiecanej w tym czasie. Po pierwsze musieli nauczyć się, że Bóg jest ich Zaopatrzeniem i, że to zaopatrzenie było oparte na Jego łasce… a nie na ich uczynkach. Wierzę, że tej samej lekcji byli uczeni ci mężczyźni, którzy byli szkoleni na

Bożych Biznesmenów.

Paweł powiada:

1 Tym 6:5-8

Ciągłe spory ludzi spaczonych na umyśle i wyzutych z prawdy, którzy sądzą, że z

pobożności można ciągnąć zyski. I rzeczywiście, pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym. Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym.

Dzięki Bogu, nie zajęło czterdziestu lat przyjęcie tego nastawienia serca, ani życie w takim stanie zadowolenia. Co jest potrzebne, aby „wejść do tego odpocznienia?” Objawienie, że jesteś dzieckiem Bożym! On jest twoim Zaopatrzycielem, ponieważ jest twoim Ojcem. Jego zaopatrzenie nie jest oparte na twoich działaniach. On zawsze zaopatruje w oparciu o skończone dzieło Pana Jezusa Chrystusa, który zapłacił cenę za ciebie, abyś stał się narodzonym z Ducha dzieckiem Bożym. Nigdy nie staniesz się „synem”, który jest równocześnie „sługą pierwszej klasy” (w finansach), dopóki nie „wejdziesz do tego odpocznienia”. Zawsze będziesz bardziej skoncentrowany na swoich własnych potrzebach, niż na konieczności zaspokajania potrzeb Mistrza. „Lęk przed niedostatkiem” zawsze będzie ci dyktował, że pieniądze, które do ciebie przychodzą powinny być raczej przeznaczone najpierw na potrzeby własne, lub schowane na przyszłość niż na zaspokajanie potrzeb finansowych Królestwa Bożego. Innymi słowy mówiąc:

NIE JESTEŚ WOLNY, ABY BYĆ SŁUGĄ BOŻYM, DOPÓKI NIE JESTEŚ „W PEŁNI PRZEKONANY”, ŻE JESTEŚ SYNEM!

Dlaczego synowie mojego dziadka byli tak wolni od trosk o zaspokojenie ich własnych potrzeb, że mogli czuć się wolni do poświęcenia całych swoich dni na „biznes rodzinny”? Ponieważ oni dobrze zrozumieli to, że są synami! Wiedzieli o tym, że gong wzywający na posiłek odezwie się na czas, wiedzieli, że wszyscy razem będą spożywać z jadalnego stołu dziadka każdego wieczora. Nie było żadnego powodu, aby sądzić inaczej. Byli synami, dziedzicami wszystkiego, co należało do niego. Było nie do pomyślenia, że dziadek odmówiłby im posiłku. Mieli całkowite przekonanie, że ojcowskie zaopatrzenie codziennych potrzeb umożliwia całkowite oddanie całej siły na pracę w polu.

++++++++++++

Gdyby mieli jakiekolwiek wątpliwości co do zapewnienia im przez dziadka zaopatrzenia, musieli by część swego czasu poświęcić na zaspokojenie swoich własnych potrzeb. Lecz wolni od tych trosk, cały swój czas i uwagę kierowali na przyniesienie żniwa.

Taka „wiara w Ojcowskie zaopatrzenie” jest dokładnie tym, czego nauczał Jezus w Ew. Mateusza 6, gdy mówił:

Mat 6:31-34

Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.

Smutno to powiedzieć, lecz Kościołowi w znacznej części brakuje tego przekonania. Pierwszą przyczyną jest to, że weszliśmy raczej na drogę „religii” niż „synostwa”. Nie zrozumieliśmy tego, że najpierw jesteśmy synami, a dopiero później sługami. W rzeczywistości jest nawet znacznie gorzej. Po raz pierwszy widzę, że nigdy tak naprawdę nie będziemy wolni do „służby pierwszej klasy” dopóki nie zrozumiemy w pełni, że jesteśmy naprawdę „synami” i „dziedzicami” Boga.

Byliśmy tak zorientowani na „uczynki”, że przyjęliśmy słowa Jezusa Mat 6,33 „szukajcie najpierw królestwa Bożego” nadając mu znaczenie „pracuj ciężej i ciężej, służąc Bogu” wpierw, a wtedy będziesz błogosławiony. Nie, Nie, tysiąckroć NIE! W ten sposób buduje się coraz więcej z mentalności najemnika opierającej się na twojej własnej sprawiedliwości i błogosławieństwie opartym na własnych uczynkach. Jest to mentalność najemnika a nie „synów i dziedziców”.

Pięć razy w Ew. Mateusza 6 Jezus powiedział „nie troszczcie się…” w odniesieniu do trosk o nasze życie. Dlaczego tak silnie to podkreślał? Powtórzę jeszcze raz NIE MASZ KWALIFIKACJI NA BOŻEGO SŁUGĘ, DOPÓKI NIE JESTEŚ NAJPIERW W PEŁNI PRZEKONANY, ŻE JESTEŚ JEGO SYNEM!

Dopóki nie masz pełnego przekonania o tym, że twój Ojciec wiernie zaopatrzy wszystkie twoje potrzeby zgodnie z obfitością chwały w Chrystusie Jezusie… opartego WYŁĄCZNIE na fakcie, że jesteś Jego „synem i dziedzicem”, nigdy nie będziesz prawdziwie WOLNY do służby tylko i wyłącznie dla Niego w dziedzinie finansów.

Gdy Duch Święty zaczął kłaść silny nacisk na to, że „sługa pierwszej klasy” stawia potrzeby swego Mistrza NAJPIERW, moje uczucia były zranione i, prawdę mówiąc, byłem nieco zaniepokojony. Jedną z rzeczy, których nauczyłem się przez te okresy intensywnej modlitwy w duchu było to, że absolutnie nie mam żadnej kontroli nad tym, co Duch Święty wybierze do nauki dla mnie w danej chwili. Chciałem zapytać: „jeśli moje szafarstwo jest główną rzeczą, którą muszę poznać, aby stać się sługą pierwszej klasy, to dlaczego nie uczysz mnie tych rzeczy NAJPIERW?” Powiedziałem wcześniej, że Duch Święty nie miał innego wyboru, jak nauczyć mnie wpierw rzeczy dotyczących darmowego otrzymywania z Ojcowskiej łaski. Tylko teraz, po tych latach wiernego zaspokajania przez Niego, bez względu na moje żałosne działania, moich potrzeb, dochodzę do miejsca, gdzie mogę w swym umyśle te dwie rzeczy rozdzielić. Uczę się teraz różnicy między ZAOPATRZENIEM a SZAFARSTWEM!

Moje prawo do spożywania przy Ojcowskim stole jest dane z łaski, dane mi na bazie doskonałego i zupełnego dzieła Jezusa Chrystusa. Wiara w tym skończonym dziele jest wystarczająca do zaspokojenia wszystkich moich potrzeb przez całą resztę mojego naturalnego życia a także na całą wieczność. Spożywam przy stole mojego Ojca ponieważ jestem Jego synem….!

Jeśli chodzi o zaspokajanie moich osobistych potrzeb: Jestem synem, współdziedzicem z Jezusem Chrystusem. Zawsze będę miał swobodny dostęp do jadalnego stołu dzięki Łasce Ojca opartej wyłącznie na skończonym dziele Chrystusa, gdy cierpiał, umarł i powstał z martwych, aby otworzyć mi drzwi adopcji do rodziny Bożej.

Szafarstwo, jednak, jest zupełnie inną sprawą. Teraz, gdy już zobaczyliśmy istotę naszego dziennego zaopatrzenia z łaski, opartego wyłącznie na synostwie, spójrzmy na szafarstwo. Ponownie Duch Święty uczył mnie dalej używając analogii do farmy dziadka. Gdy synowie wzrastali w fizycznej budowie, mądrości i umiejętnościach, wzrastał wraz z czasem też poziom ich szafarstwa. Gdy byli bardzo młodzi, powiedzmy w wieku pięciu lat, mieli obowiązek siedzieć w kombajnie obok dziadka lub jednego ze starszych braci. Gdy nieco podrośli, otrzymywali na początku bardzo proste zadania. Być może pierwszym zadaniem, jakie otrzymywali było wierne smarowanie kół każdego dnia; technicznie bardzo proste lecz konieczne, jeśli kombajn miał być utrzymany w dobrym stanie.

Dziadek mógł przyglądać się przez pewien czas, aby zobaczyć czy są wierni w tym codziennym szafarstwie. Jeśli, po jakimś czasie, okazali się godni zaufania, w miarę, jak rośli i mądrzeli, mógł przydzielić im zadania bardziej odpowiedzialne. Ta zasada promowania nigdy się nie zmienia (jeśli chodzi o szafarstwo) w Królestwie Bożym:

Łuk 16:10

Kto jest wierny w najmniejszej sprawie i w wielkiej jest wierny, a kto w najmniejszej jest niesprawiedliwy i w wielkiej jest niesprawiedliwy.

Proszę, zachowaj to najważniejsze w pamięci, że to jest zasada „Szafarstwa” a nie Łaski. Przede wszystkim to stwierdzenie Jezus uczynił na zakończenie przypowieści, którą nazywamy „O złym słudze”. Sam Jezus uczył jak człowiek powinien zarządzać swym życiem, aby służyć Królestwu Bożemu. Fakt, że Jezus nauczał tutaj o zarządzaniu pieniędzmi jest oczywisty poprzez następne zdanie:

Łuk

16:11

Jeśli więc w niesprawiedliwej mamonie nie byliście wierni, któż wam powierzy

prawdziwą wartość?

Właśnie tego Bóg szuka, gdy chodzi o wyposażenie Bożych Biznesmenów namaszczeniem mądrości, poznania i pełnej radości ku wypełnieniu ich powołania. On poszukuje szafarzy, którzy będą „wierni w zarządzaniu niesprawiedliwą mamoną”. Wywyższenie dotyczące twego szafarstwa pieniędzmi JEST w 100% zależne od twojego działania. Niewierność nie odsuwa cię od jadalnego stołu Jego Łaski. Nadal jesteś synem, lecz niewierność w zarządzaniu pieniędzmi, które ci powierzył zdyskwalifikuje cię z wyniesienia na wyższy poziom finansowego zarządzania finansami Jego Królestwa.

Jeśli okazałeś się być „niesprawiedliwym szafarzem”, On po prostu rozejrzy się za innym synem, który będzie wierny w tej dziedzinie. To nie jest kosmiczna wiedza. Jezus bardzo zniżył swoje nauczanie, abyśmy mogli właściwie zrozumieć, czym jest szafarstwo. Zasady objawione w przypowieści o złym słudze nie są przedmiotem tej lekcji. Chcemy wyjaśnić bardziej subtelne sposoby działania przeciwnika. Jeśli czytelnik nie jest zaznajomiony z zasadami tej historii, mam inne lekcje napisane i z radością wyślę ci je, jeśli będziesz je chciał mieć.

Myślę, że aby ruszyć dalej z tego miejsca dobrze będzie spojrzeć na świadectwo jednego z mężczyzn, który ma Boże powołanie do prowadzenia Bożego Biznesu. Stwierdził tak:

„Pan położył przede mną idee Finansów Królestwa jakieś 15 lat temu. Jednak 4 lata temu przemówił do mnie i powiedział, abym Mu zaufał w całkowicie nowej dziedzinie. Powiedział, że chce kogoś, kto ma zwyczaj podejmowania ryzyka. Był to dla mnie wielki krok, lecz zdecydowałem wziąć Go za słowo”.

Wtedy skierował mnie do handlu nieruchomościami i spekulacji towarami drobno-hurtowymi. Chciałbym móc powiedzieć, że ten plan był aż dotąd pełen sukcesów, lecz fizyczny poziom naszego sukcesu był ograniczony. Chciałbym również móc powiedzieć, że wykonywałem polecenia Pana z dokładnością co do literki. Niestety, teraz widzę, że daleko odszedłem od szczegółowych instrukcji, jakie miałem w tym czasie. Tak więc nie mogę oskarżać Boga o mój brak sukcesów”.

Niepowodzenia w postępowaniu zgodnym ze szczegółowymi poleceniami Pana są wspólną cechą, którą odkryłem we wszystkich świadectwach, jakie od tych mężczyzn otrzymałem. To samo mogłem zaobserwować u ludzi z Centrum Modlitwy, którzy mieli takie samo powołanie. Jest wiele powodów nieposłuszeństwa w dokładnym wypełnianiu szczegółowych instrukcji, lecz muszę podkreślić coś, co musi zostać zaznaczone jako pierwsze… TROSKA!

Wszyscy potencjalni Boży Biznesmeni, których osobiście znałem, byli zrównani z ziemią aż do tej chwili. Diabeł (jak dotąd) odnosił sukcesy w „pożeraniu” ich służby przenoszenia majątku do Królestwa Bożego. Jaka jest przyczyna tego, że diabeł odnosił sukcesy „pożerając” kogokolwiek lub ostatecznie skuteczność ich służby? Oto werset, z którym jesteśmy dobrze zaznajomieni, lecz rzadko kiedy jest nauczany w kontekście:

1 Ptr 5:8

Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew

ryczący, szukając kogo by pochłonąć.

Bez względu na to, czy zechcemy to zauważyć czy nie, każdy potencjalny Boży Biznesmen, którego osobiście znam, mógłby powiedzieć: „Aż do tej chwili, diabeł skutecznie pochłaniał skuteczność mojej służby. Zrobili wszystko, co mogli, aby „sprzeciwić się diabłu mocni w wierze”, jak stwierdza następny werset, lecz na próżno. Dlaczego? Otóż ciągle jesteśmy niszczeni przez brak poznania (Oz 4,6). Kluczem do „przeciwstawiania się diabłu w mocnej wierze” jest poprzedni werset mówiący:

1 Ptr 5:6

Ukórzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego.

1 Ptr 5:7

Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie.

(W BT Wszelkie troski złóżcie na niego,…)

Gdy „troszczymy się” (martwimy), jesteśmy kandydatami do „pochłonięcia”. Nie jest to bardziej skomplikowane, niż brzmi. W swym świadectwie ten mężczyzna powiedział, że Bóg potrzebuje kogoś, kto będzie podejmował ryzyko. Jest to zwykły sposób Bożego działania, jak to widać przez cały Stary Testament. Posłał Abrahama oraz jego 318 domowników na bitwę przeciwko zjednoczonym armiom królewskim. Posłał Gedeona z 300 mężczyznami przeciwko nieprzeliczonym tłumom wyszkolonych, doskonale uzbrojonych żołnierzy. Kluczem do zwycięstwa zawsze jest nauczenie się polegania na mocy Boga bardziej, niż na sobie.

Boży Biznesmen jest nie mniej w stanie wojny niż Abraham, Jozue, Gedeon czy król Dawid. Dopóki oni nie wypełnią swego powołania, diabeł i jego ludzie zawsze będą kontrolować gro ziemskiego majątku. Powstaje pytanie: „Jak to się stało, że diabeł odnosił takie sukcesy w pochłanianiu służby tych ludzi?” Z pierwszego listu Piotra widzimy, że to przez nasze „troszczenie się” (troski) diabeł bierze nad nami przewagę – pochłania nas.

Powtarzam, pięć razy w Ew. Mateusza, w szóstym rozdziale Jezus powiedział „nie troszczcie się”. Uczył, w jaki sposób służyć Bogu, a nie mamonie. „Ryzyko”, o które Bóg prosi Bożych Biznesmenów może wyglądać rzeczywiście przerażająco! Dopóki Boży Biznesmen nie jest całkowicie wolny od troski, nigdy nie będzie zdolny do precyzyjnego wykonywania poleceń, które otrzymał od Pana.

JESZCZE NIE NAUCZYLIŚMY SIĘ TEGO, ŻE NASZE ZAOPATRZENIE JEST CAŁKOWICIE NIEZALEŻNE OD NASZEGO SZAFARSTWA! ZAOPATRZENIE JEST OPARTE NA ŁASCE! SZAFARSTWO JEST OPARTE NA DZIAŁANIU. TO POZNANIE UWALNIA CZŁOWIEKA CAŁKOWICIE OD „TROSKI” DOTYCZĄCEJ ZASPOKAJANIA ICH OSOBISTYCH POTRZEB!

Byliśmy niszczeni przez brak tego „poznania”. Jest to jedno z subtelnych zwiedzeń, które diabeł używał, aby „pożerać” Bożych Biznesmenów. Gdy ryzyko naszego szafarstwa znacznie wzrasta, widzimy, że to ryzyko zagraża naszemu zaopatrzeniu. W tym momencie idziemy na kompromis ze szczegółowymi Bożymi instrukcjami z powodu naszego własnego wnioskowania…. i to, co chcieliśmy przez kompromis zatrzymać… tracimy!

Powtarzam stale i wciąż, nasza służba jako Bożych Biznesmenów jest „pochłaniana” przez wroga ponieważ w naszych umysłach nie oddzieliliśmy wystarczająco SZAFARSTAWA od ZAOPATRZENIA.

Lecz to się zmieni

topodin.com

Szafarstwo finansami królestwa

Logo_Carpenter

Gary Carpenter

Ta część nauczania przeznaczona jest dla tych, którzy zostali powołani do przelewania pieniędzy ze światowego systemu do Królestwa Bożego, aby napełnić zbiorniki kombajnów przebudzenia ostatnich dni. Aktualne jest dziś powołanie do tego urzędu (służby), o której rzadko kiedy naucza się Ciało Chrystusa. Pewne referencje do tej służby znajdziemy w Piśmie: „obdarowywanie w szczerości” (Rzym 12,8) i przypowieść o dziesięciu minach Łuk 19,11-27. Ten urząd funkcjonuje jako część służby „pomocy” wymienionej w 1 Kor 12,28. Paweł mówi nam:

Rzym 10:14   Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje?

Rzym 10:15a A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani?

Nie każdy został wezwany do jednej z pięciu służb. Z tych wersetów widzimy, że są tacy, którzy zostali „posłani, aby głosić” i tacy „którzy posyłają”. Oczywiście, wszyscy wierzący są zachęcani do tego, aby wspierać pracę ewangelizacyjną finansowo, lecz sfinansowanie olbrzymich przebudzeń, jakie wkrótce zaleją ziemię, będzie wymagało potężnych transferów pieniędzy. Bóg daje zrozumienie Słowa, aby nauczać tych, którzy są szczególnie powołani do przelewania pieniędzy ze światowego systemu Mamony do Królestwa Bożego, w celu zapewnienia niezbędnych funduszy na głoszenie ewangelii wszystkim narodom, państwom, językom i ludziom.

Celem tej części jest nauczanie tych, którzy wiedzą, że mają powołanie do Szafarstwa Finansami Królestwa dni ostatecznych. Nawet jeśli nie jesteś w pełni przekonany, że masz to szczególne powołanie, zasady szafarstwa stosują się do wszystkich wierzących.Tym z was, którzy wiedzą, o swoim powołaniu do Szafarstwa Finansami Królestwa, sugeruję abyście zachowali te lekcje na przyszłość. Kto wie, czy Pan nie pośle cię na jakieś miejsce. Jest taki termin, którego często używam w tym nauczaniu, z którym nie wszyscy mogą być zaznajomieni. Tym terminem jest Boży Biznesmen (dosł. Gospel Entrepreneur – Biznesmen Ewangelii). Jest to osoba, z którą współpracuje Duch Święty poprzez Dary Ducha, aby wykonywała dzieło przelewania bogactw ze światowego systemu Mamony do Królestwa Bożego. Aby zobaczyć dokładny obraz takiej osoby, przyjrzyj się Łuk 19,11-27. Boży Biznesmen bierze powierzone mu pieniądze, przynosi zysk obracając nimi i całość przynosi z powrotem do Pana, na pracę w Królestwie. Boży Biznesmen jest tylko jednym z typów Szafarzy Finansów Królestwa, są również i inni, którzy zostaną opisani w poszczególnych lekcjach.

раскрутка

Wiara syna, a wiara dzierzawcy

Logo_Carpenter

Gary Carpenter

WIARA SYNA A WIARA DZIERŻAWCY

Paweł powiedział, że mówił w obcych językach Bogu i
wypowiadał „tajemnice”:

1 Kor 14:2

Bo kto językami mówi, nie dla ludzi mówi, lecz dla Boga; nikt go bowiem nie rozumie, a on w mocy Ducha rzeczy tajemne wygłasza.

W moim osobistym życiu odkryłem, że czasami spędzam wiele godzin w modlitwie, a czasami kilka dni i przez cały ten czas „mój rozum tego nie przyswaja”.

Jedną z rzeczy, którą każdy, kto rozwinie stałe życie modlitewne modląc się w duchu jest to, że Duch Święty, Duch Prawdy pomaga nam modlić się „tajemnicami” ewangelii. Na te modlitwy, podobnie jak i na inne, na przykład modlitwy wiary, zostaną udzielone odpowiedzi. Jednak odpowiedzi na te modlitwy przychodzą w postaci objawionego poznania, ponieważ każda tajemnica jest przemodlona aż do końca.

1 Kor 14:14

Bo jeśli się modlę, mówiąc językami, duch mój się modli, ale rozum mój tego nie przyswaja.

Jednak gdy już „przemodlę” tę szczególną „tajemnicę” nagle… przychodzi zrozumienie w postaci objawionego poznania. Czasami objawienia przychodzą w formie wizji, czasami słyszę głos Ducha Świętego wyjaśniającego mi a czasami jest to po prostu samo objawienie tzn. w jednej chwili czegoś nie wiem, a zaraz potem wiem to!

Tak było w czerwcu 1997 roku. Jechałem do domu ze spotkania, modląc się trochę w duchu, gdy…

nagle … bez ostrzeżenia.. Duch Pana powiedział do mnie:

Jednym z fragmentów Pisma, które Duch Święty zadał mi do rozważań był:

„Dawanie i zbieranie jest to wiara dzierżawcy. Jest dobra do pewnego czasu i pewnego poziomu wiary, a większość ludzi nigdy z tego poziomu nie wydostanie się na wyższy. To, czego pragnę to wiara synowska, gdy ty wiesz dobrze, że jesteś właścicielem pola, na którym pracujesz. Nie jesteś dzierżawcą Królestwa Bożego. Jesteś synem i wszystko, co moje, należy do ciebie”.W porządku, trzeba stwierdzić, że nigdy nie słyszałem czegokolwiek takiego w całym moim życiu! Poznałem głos Ducha Świętego przez lata wystarczająco dobrze, aby wiedzieć na pewno, że to On, lecz szczerze mówiąc, po prostu zarejestrowałem to, co powiedział, zapisując w zeszycie i dalej nadal modliłem się aż do chwili, gdy nauczy mnie więcej. Przez następne sześć miesięcy, Duch dalej usługiwał memu rozumowi, krok po kroku, zrozumienie po zrozumieniu, aż do objawionego poznania, którego potrzebowałem.

Łuk

17:7-10

Kto zaś z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z pola: Chodź zaraz i zasiądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze, że uczynił to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy.

Powiedzcie „jesteśmy nieużytecznymi sługami?” Brzmiało to dla mnie jako bardzo dziwne wyznanie. Czy Jezus mówił tutaj o nastawieniu na to, że jesteśmy bezwartościowi, bezużyteczni dla naszego Ojca? Zarówno Szatan jak i religia byłyby uszczęśliwione gdybyś w to uwierzył, ponieważ:

Przyp 23:7a

Ponieważ jak myśli w swoim sercu, takim jest….. (tłum z ang.)

Jeśli naprawdę uwierzysz w swoim sercu, że jesteś bezwartościowym i bezużytecznym sługą w Królestwie Bożym, to właśnie takim się staniesz! Dawno temu nauczyłem się nie brać wyizolowanych, trudnych wersetów takich jak ten, wyrywać ich z kontekstu usiłując zrozumieć co one znaczą. Prawdziwa medytacja nad Słowem Bożym MUSI pozwolić Biblii interpretować Biblię. Aby tak było, zawsze zaczynam cofać się w Słowie, aby zobaczyć gdzie sprawa ma początek, tak, abym trudną część mógł rozważać wraz z kontekstem całego nauczania. W tym przypadku musisz się wrócić aż do Łuk 15,1:

Łuk 15:1

Przychodzili też do Niego, żeby Go posłuchać, wszyscy celnicy i grzesznicy, faryzeusze zaś i uczeni w Piśmie, widząc to, szemrali: On przyjmuje grzeszników i jada z nimi.

Co tutaj widzimy? Widzimy Syna Bożego, który ze swej własnej woli opuścił domostwo swego Ojca (niebo) i przyszedł na Ojcowskie pola, aby zbierać żniwo dusz (grzeszników) dla swego Ojca. Syn stał się „Sługą” Swego Ojca! Czy ten „Służący Syn” jest bardzo wartościowy i godny dla Swego Ojca? Oczywiście, że tak!

W każdej z tych lekcji naucza, w jaki sposób prawdziwy „sługa” Ojca będzie zarządzał swym życiem, i swymi celami, aby wykonywać dzieło Ojca i „szukać i zbawiać to co zginęło”. Jezus nie zmienił tego tematu przez całe dwa rozdziały 15 i 16. Kulminacja tego nauczania znajduje się w Łuk 17,1-10. Wiedział o tym, że któregoś dnia wstąpi do nieba, aby zasiąść po prawicy Ojca. Misja „szukania i zbawianie tego, co zginęło” zostanie wtedy przekazana Jego uczniom. Uczy tutaj ich, aby stali się „służącymi synami”, podobnie jak On Sam.

A teraz mając to wszystko w pamięci, wróćmy do pierwszego pytania. Czy Jezus zamierzał, aby Jego uczniowie stali się bezwartościowymi i bezużytecznymi sługami Ojca? Czy o takich sługach mówi w rozdz. 15,1-2 Ew. Łukasza?Nie! Co więc miał na myśli gdy powiedział: Mówcie „jesteśmy sługami nieużytecznymi?” Jedyny sposób na zrozumienie tego, to zobaczenie jakiego rodzaju „Służącym Synem” jest Jezus w Łuk 15,1-2. Widzimy, że Jezus nie służył swemu Ojcu dla jakiegoś osobistego zysku, nie był „najemcą”. Nie robi tego, co robi, dla zapłaty. Jest Synem Swego Ojca, całkowicie wolnym, a jednak wybrał wyłącznie z powodu miłości oddać swoje życie jako Sługa pracujący na polach Ojca, aby zebrać żniwo dusz. Nie został wynajęty! Służy wyłącznie Ojcu, a nie mamonie!

Bardzo trudno jest nam zrozumieć takie koncepcje, ponieważ ciągle postrzegamy chrześcijaństwo jako religię. Chrześcijaństwo nie jest religią. Chrześcijaństwo jest rodziną! Bóg jest naszym Ojcem, my jesteśmy Jego dziećmi. Gdy trwałem w medytacji nad tym Słowem i spędzałem wiele czasu na modlitwie w duchu, Duch Święty zaczął mi pokazywać coraz więcej na temat tego, co miał na myśli przez rozróżnienie: „wiary synowskiej a wiary dzierżawcy”.

Mój dziadek miał dwanaścioro dzieci, synów i córek. Miał również olbrzymią farmę w Oklahomie. To był typowy „rodzinny biznes”, w którym wszystkie dzieci musiały, w miarę jak dorastały, pracować.Pod koniec każdego dnia był przygotowany olbrzymi posiłek. Były olbrzymie gary ziemniaków, pieczonych kurczaków, steku, fasoli itd. Gdy zadzwonił obiadowy dzwon, synowie i córki schodzili się od swoich zajęć. Gdy już wszyscy siedzieli przy stole odzywała się modlitwa dziękczynna i zaczynali jeść. Każdy miał zjeść tyle, aby być całkowicie nasyconym… czegokolwiek i wszystkiego czegokolwiek zapragnął z tego stołu. Słyszę głos mówiący: „podaj mi, proszę, ziemniaki”, podczas gdy w tej samej chwili na drugim końcu stołu inny głos mówił: „podaj, proszę, fasolkę”. Talerze z jedzeniem podsuwano każdemu, kto tego potrzebował i WSZYSCY JEDLI COKOLWIEK CHCIELI! Dziadek sądziłby, że są umysłowo chorzy, gdyby nie jedli dlatego, że z jakiegoś powodu wydawało by im się, że on chce, aby odeszli głodni. Absurd!

W miarę jak każde z nich rosło, była im przyznawana coraz większa odpowiedzialność w tym „rodzinnym biznesie”. Synowie mogli wychodzić w pole z dziadkiem, to była rodzina, a nie religia.

Królestwo Boże jest takim „rodzinnym biznesem”. Często używam powiedzenia Sp-ka „Bóg & Synowie”, ponieważ to pomaga mi przypomnieć sobie, że nawet pomimo tego, że jestem sługą Bożym, jestem również jednym z Jego synów. Ja i moi bracia pracujemy na polach naszego Ojca, aby zbierać żniwo wieczności. Korzystamy ze wszystkiego, czym nas wyposażył; talenty, umiejętności, sprzęt, finanse, aby pracować na polach, których jesteśmy dziedzicami, aby zbierać żniwo wiecznych dusz, których On pragnie.

Jako Synowie, nie pracujemy dla osobistego zysku. Nie, to jest rodzinny biznes. Wszyscy pracujemy na polach i wszyscy jemy z tego samego stołu jadalnego (Łaski). Wszyscy możemy swobodnie korzystać tak dużo, jak tylko chcemy ze stołu, który nasz Ojciec przygotował dla nas.Wracając do obrazu rodzinnego stołu jadalnego, ważne jest zwrócić uwagę na to, że ilość jedzenia, którą każdy z synów zjadał, nie była proporcjonalna do tego, jak wiele pracy w tym dniu wykonał. Mam na myśli to, że każdy syn miał różne talenty i umiejętności. Jeden z synów umiał prowadzić kombajn a inny, mniej zdolny, mógł tylko smarować koła kombajnu, lecz ten, który prowadził kombajn nie dostawał pięciu kawałków kurczaka, podczas gdy temu od smarowania należał się tylko jeden. Nie, tak długo, jak długo sprawowali z cierpliwością przeznaczone im na polu zadania, wszyscy mogli jeść ze stołu do woli tak wiele jak tylko zapragnęli. Jeśli chodzi o Boże zaopatrzenie Jego służących synów jest tak samo. Każdy jest wolny i może jeść ile tylko zapragnie. Nie ma załamań Ojcowskiej Łaski. Stół jest zastawiony obficie dla każdego z nich.

Ich talenty i zdolności nie wpływają na to, jak wiele mogą jeść ze stołu. Nie, ich talenty i zdolności określają poziom ich szafarstwa na polach. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że poziom odpowiedzialności jest większy dla syna, który prowadzi kombajn niż dla tego, który tylko smaruje koła. Komu wiele dano od tego wiele wymagać się będzie, lecz oba zadania są całkowicie niezbędne. Kombajn stałby się bezużyteczny, gdyby nie smarowano jego kół. Tak długo, jak długo każdy z synów wykonywał rzetelnie swoją pracę, nie ma absolutnie żadnej różnicy między nimi, jeśli chodzi o ich prawa do wolnego uczestnictwa we wszystkim czego zapragną ze stołu, który został zaopatrzony przez Ojca.

Teraz, gdy już przyjrzeliśmy się w jaki sposób synowie i córki są zaopatrywani, spójrzmy na inny scenariusz… dzierżawcy. Przypuśćmy, że jakiś człowiek przyszedł do mojego dziadka i powiedział, że zauważył, iż jest około 100 akrów ziemi dziadka jeszcze nie oczyszczonej i gotowej do użycia. Ten człowiek ma żonę i kilku synów, lecz nie miał ziemi do uprawiania na własność. Nie miał również pieniędzy na zakup ziemi, tak więc zaproponował wydzierżawienie nieużywanych 100 akrów. Zgoda mogłaby wyglądać w ten sposób: „Ja oczyszczę tę ziemię z kamieni, usunę korzenie drzew, wypalę wszystkie ciernie i osty i przygotuję tę ziemię. Jeśli ty dostarczysz mi ziarna, wtedy ja zasieje je i wykonam całą pracę potrzebną do wydania plonów. Oddam ci ziarno, gdy dojrzeje z wyjątkiem tego, co jest mi potrzebne na utrzymanie mojej rodziny”.

Jest to zwykła „dzierżawa”. Zazwyczaj zgoda z właścicielem ziemi jest ustanawiana w oparciu o stosunek procentowy, przy czym właściciel ziemi otrzymywał olbrzymią większość ziarna. Ostatecznie, dzierżawa nie daje niczego oprócz pracy.Zobaczmy, że dzierżawca wykonuje dokładnie taką samą pracę jak synowie i córki mojego dziadka, lecz różnica polega na tym, że DZIERŻAWCA I JEGO RODZINA NIE OTRZYMUJĄ JEDZENIA ZE STOŁU ŁASKI. Ten stół jest zarezerwowany dla rodziny. Dzierżawca pracuje dla własnego zysku i w tym sensie zawsze musi zjadać owoce swej własnej pracy.. jego własny zasiew i zbiór z pola mojego dziadka. On nigdy nie będzie posiadaczem ziemi, nie jest dziedzicem, jest, do pewnego stopnia, po prostu wynajętym sługą. Gdy „sieje” robi to z myślą o swoim własnym zysku. To jest właśnie to nastawienie, którego Jezus nie chce widzieć u swoich uczniów.

Ponieważ doktryna o „sianiu i zbieraniu” była silnie nauczana w Kościele, wszyscy staliśmy się „dzierżawcami” w naszym myśleniu, jeśli chodzi o finanse Królestwa. Straciliśmy to objawienie, że jesteśmy synami Boga, którzy po prostu dbają o dzieło Ojca. Odpadliśmy od łaski bycia synami i dziedzicami, współpracownikami na Bożych polach wraz z naszymi braćmi, w celu przyniesienia żniwa jako jedynego celu i zadania. Zapomnieliśmy, że synowie dostają jedzenie za darmo z rodzinnego stołu, który przygotował Ojciec.

Jezus wyraźnie powiedział nam, abyśmy przyjmowali ze stołu łaski Ojca.

Jezus jasno powiedział nam, jak otrzymywać ze stołu łaski naszego Ojca:

Religia reprezentowana przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie niczego nie rozumie z serca jakie ma Ojciec dla zgubionych grzeszników, ani dla misji Jezusa Chrystusa (Służącego Syna), aby ich zbawić i oni gorąco sprzeciwiali się Jego pracy na tych właśnie polach (wśród grzeszników), na które Go Ojciec posłał. Jezus zaczął nauczać o ich błędach i trwa to przez całe rozdziały 15 i 16 Ew. Łukasza. W tych rozdziałach znajdujemy: zgubioną owcę, zgubioną monetę, marnotrawnego syna, niesprawiedliwego sługę, bogacza i Łazarza.

Jan 16:23

W tym dniu o nic już nie będziecie Mnie pytać. Zaprawdę, zaprawdę mówię wam, o cokolwiek poprosicie Ojca w imię moje, da wam.

Jan 16:24

Dotychczas o nic nie prosiliście w imię moje. Proście tedy, a otrzymacie, i radość wasza będzie pełna

Czyż nie brzmi to podobnie, jak: „Ojcze, podaj mi, proszę, ziemniaków?” Syn, w każdej rodzinie, nie obawiałby się wypowiedzieć głośno takiej prośby. Jezus pragnie, abyśmy mieli takie samo nastawienie jako dzieci naszego niebiańskiego Ojca. Czego ci potrzeba? Proś, powiedział Jezus! On nie powiedział „najpierw zasiej”, po czym Ojciec „zapłaci ci” proporcjonalnie do twojego zasiewu. Nie, po tysiąckroć nie! Jesteśmy synami, pracującymi na polach ojca z własnej woli. To jest jego wielka przyjemność wyjść naprzeciwko naszym potrzebom. Nie ma ograniczeń dla jego zaopatrzenia.

O wiele smutniejszą jest sytuacja syna, niż sytuacja dzierżawcy, który przez swój własny wybór zdecydował stać się dzierżawcą.Starszy syn z Ew. Łuk 15 rozdziału właśnie to zrobił. Jego relacja z Ojcem była oparta na uczynkach, a nie na łasce. Nie przychodził, aby zjeść i spędzić podczas posiłku czas z ojcem. On spędzał czas pracując na polach i oczekując, że jego wysiłki zostaną wynagrodzone.

Nie mógł po prostu zrozumieć koncepcji łaski udzielanej synom i tego, że on już był dziedzicem wszystkiego, co posiadał ojciec. Zdecydował swoją relację z ojcem oprzeć na swoich uczynkach zamiast na łasce. Był synem, który zdecydował się zostać dzierżawcą. Musiał jeść z owoców swego zasiewu i zbiorów, zamiast przyjść do domu w czasie posiłku i jeść ze stołu łaski wraz z ojcem i braćmi.Ważne jest zwrócić uwagę na to, że ci którzy nie opierają swej relacji z Ojcem na łasce, zawsze stają się sprawiedliwi we własnych oczach i krytyczni wobec tych, którzy po prostu „przyjmują obfitość Bożej łaski”. Starszy syn, nie mógł zrozumieć tego, jak jego ojciec mógł przyjąć marnotrawnego syna z łaski. Samo-sprawiedliwość tak zaciemniła jego zrozumienie, że nigdy nie był w zgodzie z sercem swego ojca.

To dotyczy nie tylko dziedziny grzechu, lecz również dziedziny dawania. Ponieważ dzierżawca żyje ze swej pracy – siania i zbierania – w zrozumiały sposób staje się dumny z tego, że wykonuje dobrą pracę. Lecz syn, a szczególnie syn zaadoptowany do rodziny, za darmo, z łaski, nie robi nic, co go upoważnia do zasiadania przy jadalnym stole. Nie, to była łaska Ojca, gdy zaadoptował go do rodziny jako syna:

Rzym 8:15

Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!

Drogi czytelniku, czy żyjesz wciąż w strachu, że twój niebiański Ojciec nie zaopatrzy ciebie, swojego własnego dziecka? Ten rodzaj strachu nie przychodzi od Ojca. Jezus dał ci słowa wiary, aby pokonać ten strach, jeśli tylko będziesz Mu wierzył:

Mat

6,24-32

Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie? Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one? A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć? A co do odzienia, czemu się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich. Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni? Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.

Lecz to, co najlepszego od naszego Ojca zaczyna się wtedy, gdy dojrzejemy do zrozumienia, że jesteśmy Jego własnymi synami i córkami. Jesteśmy dziedzicami. Gdy dajemy pieniądze na cele „rodzinnego biznesu”, naszą motywacją jest zbieranie żniwa dusz dla naszego Ojca. TO JEST „zainteresowanie w biznesie Ojca”. A co z zaspokojeniem naszych osobistych potrzeb? Cóż to za dzwon słyszę? O tak, to już czas na obiad i Ojciec dzwoni w dzwon, aby wezwać wszystkie Swoje dzieci, aby przyszły i spożywały ze stołu Jego łaski.

Wybacz mi … czas na posiłek!

Czy to ma cokolwiek wspólnego z „sianiem i zbieraniem?” Absolutnie nic, lecz zmienia to całkowicie motywacje stojącą za naszym sianiem. Gdy dajemy finanse (lub w jakikolwiek inny sposób) na Królestwo Boże, to czy nasza motywacją jest „osobisty zysk” z tego? Jeśli tak, to mamy mentalność dzierżawcy a nie syna. Pamiętaj Duch Święty powiedział, że był to dobry poziom wiary do działania na nim i, że niewielu z niego wyjdzie. Nasz Ojciec pozwala na działanie dzierżawców w Królestwie, podobnie jak mój dziadek pozwalał na swoim gruncie.

Jan 21:12a

Pójdźcie i spożywajcie……

aracer