Różnica miedzy zaopatrzeniem a szafarstwem

Logo_Carpenter


Carpenter Gary

Ta lekcja napisana jest specjalnie z myślą o Bożych Biznesmenach, lecz jej zasady mają zastosowanie do wszystkich, którzy są „powołani” w Królestwie Bożym.

W grudniu 1997 roku prowadziłem serię wykładów opartych na Ew. Łuk 17,1-10 zwaną „Boże Szafarstwo Finansami Królestwa”. Centrum tego nauczania było objawienie, które nazwałem

„Wiara synowska a dzierżawcy”. W skrócie, Duch Święty pokazał mi, że Chrześcijaństwo jest „rodziną” a nie „religią” i, że działa bardzo podobnie jak „rodzinny biznes” tu na ziemi. Duch Święty przypomniał mi rodzinną farmę mojego dziadka i to, jak wiele wszyscy synowie i córki musieli pracować, aby wykonać swe dzienne zadania skierowane na osiągnięcie wspólnego „zbierania żniwa”. Wszystkie dzieci wiedziały, że żniwo należało do dziadka. Nikt nie myślał o tym, że nawet niewielka część tego żniwa jest osobiście jego.

Jednak wiedzieli również, że gdy każdego wieczoru zabrzmi gong wzywający na posiłek, każdy z nich ma zasiąść przy stole i jeść z dziadkowego stołu nie dlatego, że „służyli mu przez cały dzień”, lecz raczej dlatego, że wszyscy byli jego wnukami. Dziadek oczekiwał, że będą jedli z jego stołu, aż do syta. Zaspokajanie ich potrzeb nie było proporcjonalne do ich „działania” na farmie w ciągu dnia. Oczekiwano, że będą korzystali ze wszystkiego, co jest na stole, czego zechcą, po prostu dlatego, że byli jego dziećmi.

Stosując tę zasadę do Finansów Królestwa, musimy zrozumieć, że: Jako dzieci Boga, naszego Ojca, nasze potrzeby są zaspokajane przez Jego Łaskę… po prostu dlatego, że Jezus dokończył dzieła, które otworzyło dla nas drzwi do adopcji do Bożej rodziny. Możemy oczekiwać tego, że będziemy ubrani, mieli mieszkania i będziemy nakarmieni tylko dlatego, że jesteśmy Jego dziećmi i dziedzicami Boga. Tej zasady nauczał Jezus w Mat 6, gdy powiedział:

Mat 6:25-26

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo

co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie? Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?

Jedno jest pewne: ptaki niebieskie, nie są związane ze żniwem jakiejkolwiek farmy. Jeśli cokolwiek mają z nim wspólnego, to przyczyniają się do jego zmniejszania wyjadając dojrzewające ziarna, a jednak Ojciec żywi je. Czyż my, będąc dziećmi naszego niebieskiego Ojca, mamy oczekiwać od Niego mniej? Nie! Jesteśmy dziećmi Bożymi i możemy spodziewać się, że będziemy darmo posileni wyłącznie z Jego Łaski, opierającej się na niczym innym, jak tylko na skończonym dziele Jezusa, które umożliwiło nam stanie się „narodzonymi z ducha” dziećmi Bożymi.

Naszą postawą powinno być to, że nigdy nie musimy troszczyć się o zaspokojenie naszych własnych potrzeb, tak, abyśmy mogli cały swój czas i życie poświęcić na służeniu Ojcu, wychodząc na pola i zbierając dla Niego żniwo dusz. Inaczej mówiąc, nie musimy spędzać naszego życia pochłonięci zarabianiem pieniędzy na zaspokojenie naszych potrzeb. Zamiast tracić czas na zarabianie możemy służyć Bogu naszemu Ojcu zachowując całkowity pokój umysłu, pewni, że wszystkie nasze potrzeby zostaną zaspokojone darmo, z Łaski. Oczywiście, była to główna myśl, której nauczał Jezus w Mat 6:

Mat 6:24

Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a

drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie

możecie Bogu służyć i mamonie.

Mentalność dzierżawcy jest całkowicie odmienna. Wiedząc o tym, że nie jest synem będzie obrabiał część dziadka farmy w nadziei na zebrania żniwa „dla siebie” za swoją pracę. Wie, że nie należy do rodziny i nie reaguje na gong wzywający na obiad przy jadalnym stole dziadka. Wszelka jego praca na tym polu będzie motywowana zaspokajaniem swych potrzeb. Nawet jeśli część jego ziarna jest ustalona jako procent, to w jego umyśle funkcjonuje zasada: „Im więcej wysieję, tym więcej będę miał”. Nigdy nie będzie miał mentalności przeciwstawiającej „pracę dziedzictwu,” czy też „uczynki łasce” i zawsze będzie jadł owoce swej własnej pracy.

Jest to właściwy sposób na życie, lecz taka mentalność może być tragiczna dla prawdziwych „synów i dziedziców”. Śmieszne by było, gdyby którykolwiek z dzieci dziadka myślał, że ilość obiadu jaką może dostać każdego dnia jest w jakiś sposób ograniczona i zależy od tego, ile hektarów ziemi w tym dniu „obsiali”. Nie do pomyślenia! To są przecież dzieci. Mogą jeść ze stołu wszystko, cokolwiek zapragną, dlatego, że są dziećmi.

Po powrocie z Houston w grudniu 1997 roku, w czasie modlitwy Duch Święty już nie uczył mnie więcej zasad Finansów Królestwa. Koncepcja, którą zaczął mi objawiać, była zgodna całkowicie z nauczaniem pastora Dave`a Robersonona. Po jakimś czasie zapytałem Pana: „Panie, dlaczego już nie uczysz mnie na temat transferu pieniędzy? Przecież rozumiesz, że Hollywood ciągle ma pieniądze, a Kościół nie?”

Odpowiedzią Pana było: „Nadnaturalny transfer pieniędzy jest możliwy wyłącznie przez dziedziczenie. Przeprowadziłem cię przez ścieżki Finansów Królestwa tak daleko, jak tylko mogłem, dopóki nie zrozumiesz lepiej kim jesteś i jak zawładnąć twoim dziedzictwem”.

Zostało mi polecone, abym spędził mnóstwo czasu w 1998 roku na modlitwie i upewnieniu się, że właściwie zrozumiałem pastora Dave`a. W rzeczywistości, w ciągu całego roku 1998, Pan pozwolił mi być tylko trzy miesiące poza Centrum Modlitwy, pomimo, że miałem dużo zaproszeń do przemawiania gdzie indziej. Po setkach godzin modlitwy i rozważaniu lekcji i nauczania, jakie pastor Dave przekazał w tym roku, znowu otworzyły się drzwi do następnego pokoju objawienia dotyczącego nadnaturalnych sposobów transferu majątku.

Zajęło mi cały rok i jeden miesiąc zrozumienie i przemiana, umożliwiające wejście do tego pokoju. W wolności mogę zaznaczyć, że czuję, iż zaledwie przekroczyłem jego próg. W tym pokoju jest tak wiele do zbadania.

Przez ostatnie kilka tygodni Duch Święty uwypuklał, podczas sesji modlitwy, następujące wersy:

Łuk 17:7-9

Kto zaś z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z

pola: Chodź zaraz i zasiądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze, że uczynił to, co mu polecono?

Nie potrafię rozwinąć tego, co nauczał pastor Dave na temat tego fragmentu, tak więc po prostu zacytuję go:

Sługa pierwszej klasy jest to taki sługa, który zawsze stawia potrzeby swego Mistrza na pierwszym miejscu. Jego życie jest poświęcone temu jednemu celowi … zaspokojeniu potrzeb Mistrza. Taki sługa nigdy nie będzie myślał o obsłużeniu siebie, dopóki nie jest zadowolony z tego wszystkiego, co zrobił, aby zaspokoić potrzeby swojego Mistrza każdego dnia”.

W Centrum Modlitwy (podobnie jak w większości kościołów) jest kilka osób, które mają oczywiste powołanie na Ewangelicznych Przedsiębiorców. Nie trzeba ich wymieniać po nazwisku bo ich „powołanie” jest oczywiste dla każdego, kto ich spotyka. Wszyscy, włączając w to mnie, są na różnych stopniach rozwoju, w miarę, jak nasze umysły są odnawiane do myślenia zgodnie z zasadami Królestwa Bożego.

Podczas tego samego okresu czasu, gdy Duch Święty uwypuklał to, że „sługa pierwszej klasy najpierw zaspokaja potrzeby swego Pana”, również upewniał mnie w tym, co widziałem u siebie samego i ludzi, którzy poddani byli temu nauczaniu. Nie ma potrzeby wymieniać ich nazwisk ani metod przez nich stosowanych. Ważne są dla nas podstawowe wspólne wzory. Jeden odczuwa powołanie na ewangelicznego przedsiębiorcę przez zajmowanie się rynkiem, inny przez tworzenie i wprowadzanie nowych pomysłów, jeszcze inny, przez rozpoczęcie i prowadzenie działalności biznesowej, podczas gdy jeszcze jeden jest w tak wczesnym stadium swego rozwoju, że nawet nie wie, jaką „metodę” przeznaczył mu Pan…. lecz wie, że ma „powołanie” dokładnie takie samo i ma rację. W tym punkcie rozwoju i ćwiczenia Bożego Biznesmena jego walka to głównie „stanie w modlitwie”. Oczywiście jest to pierwszy poziom, który wszyscy szukający Pana prawdziwie muszą przejść.

Wszyscy ci ludzie są szczerzy i mają najczystsze serca, jakie kiedykolwiek znałem, jeśli chodzi o służenie Bogu…. a nie mamonie.

Podczas gdy Duch Święty stale zaznaczał mi zasadę „sługi pierwszej klasy”, również upewniał mnie co do pewnych wspólnych dla wszystkich tych ludzi wzorców, wraz ze mną, gdy schodziliśmy się wspólnie. Nikt z nas na tym poziomie rozwoju nie miał wiele do powiedzenia na temat ilości pieniędzy, które moglibyśmy przeznaczyć na zaspokojenie potrzeb naszego Mistrza. Przyczyna? Nie mieliśmy ich! Z pewnością każdy z nas dawał tak wiele, jak tylko mógł, lecz, jak dotąd, te ilości były relatywnie małe. Nie były to te wielkie przepływy pieniędzy jakie „widzieliśmy” w naszym duchu.

Nie, nasze świadectwa zazwyczaj nie dotyczyły naszej „służby”, lecz raczej Jego „zaopatrzenia”.

Wszyscy byliśmy zadziwieni tym, w jaki sposób Pan w cudowny sposób zaopatrywał nas nawet podczas okresu, gdy nasze myślenie było tak infantylne, że w rzeczywistości nie było żadnej służby dla Królestwa, jeśli chodzi o finanse. Co więcej Duch Święty był nawet bardziej dokładny pokazując mi jak wiele jeszcze przemian musi w naszych umysłach zajść.

Pokazał przykład z mojego życia najpierw. Gdy ostatecznie posłuchałem powołania do służby w pełnym wymiarze, serce miałem przepełnione chęcią służenia Mu do końca mojego życia. Gdy modliłem się i otrzymywałem coraz dalsze polecenia, poddawałem się im (czasami bardzo poniewczasie) krok po kroku. Mówię o takich rzeczach, jak rozpoczęcie studium biblijnego, oferowanie kaset za darmo itd. Lecz wiedziałem również, że częścią mojego powołania jest przelewanie majątków królestwa ciemności do Królestwa Bożego.

Ci, którzy znają moje świadectwo wiedzą o tym, że przez posłuszeństwo Pańskim poleceniom zostałem faktycznie odcięty od wszelkich możliwych konwencjonalnych źródeł przychodów, zarówno ze świeckich jak i postrzeganych jako „normalne”, jak: sprzedaż kaset, listy itp. Ostatecznym efektem był to, że pomimo, iż miałem serce do służenia Panu i tylko Jemu, jako ojciec i mąż w mojej ziemskiej rodzinie byłem pochłonięty myślami: „jak my przetrwamy finansowo”.

Czas nie pozwolił mi na ponowne przerabianie koncepcji, których nauczyłem się w czasie tej drogi, lecz wystarczy powiedzieć, że byłem zbyt pochłonięty myśleniem o tym, jak „moje” własne potrzeby będą zaspokojone, aby zaspokajać potrzeby mojego Mistrza… ostatecznie w dziedzinie finansów. Trudno byłoby powiedzieć, że „opis sługi pierwszej klasy” z Ew. Łuk 17,17-19 pasował do mnie.

Moim pragnieniem było, aby Duch Święty uczył mnie tajemnic, które spowodują przelew pieniędzy ze światowego systemu mamony do Królestwa Bożego. Zamiast tego, On był zajęty uczeniem mnie pojęć „Synostwa” i „Dziedzictwa” i darmowego otrzymywania z Ojcowskiej Łaski.

Teraz odkrywam, że Duch Święty nie miał innego wyjścia. To przekonanie jest kluczem otwierającym drzwi do następnego pokoju zrozumienia.

To, co powiedziałem o sobie, można było równie dobrze powiedzieć o pozostałych członkach Centrum Modlitwy. Na przykład jeden mężczyzna rzucił pracę etatową, aby zająć się wyłącznie działaniami na rynku. Nikt nie robi takich rzeczy dopóki nie jest całkowicie zaprzedany Bogu w dziedzinie finansów. Lecz gdy się spotkaliśmy nie miał żadnego świadectwa dotyczącego wielkich przelewów majątku dla Królestwa. Nie, podobnie jak ja, jego świadectwo dotyczyło Bożej wierności w zaspokajaniu potrzeb nawet pomimo, że jego najlepsze wysiłki w obrocie rynkowym nie przynosiły żadnego żniwa dla Królestwa.

Podobnie jak mnie, Duch Święty uczył go najpierw, zarówno przez naukę jak i praktykę, poznania wierności naszego Ojca w zaopatrywaniu swych dzieci, nawet jeśli nasze „działania” były w rzeczywistości żadne. Zwróć uwagę na to, że powiedziałem „działania” a nie wysiłki. Ten człowiek spędzał niezliczone godziny zarówno na modlitwie jak i nauce zasad działania rynku. Lecz jego „działania” dotyczące transferu bogactw były w rzeczywistości zerowe.

Cóż powiedział Jezus?

Mat 6:26

Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a

Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?

Mogę podawać przykłady za przykładami, pokazujące takich ludzi, którzy są powołani do dokonywania transferów bogactw ze światowego systemu mamony do Królestwa Bożego, lecz do dziś, pierwsi uczą się tego, że są synami, których zaopatrzenie nie jest uzależnione od ich działania. Nie chcę, aby czytelnik myślał, że oni wszyscy mają swoje codzienne potrzeby zaspokojone w sposób rozrzutny. Przeciwnie, więcej było doświadczeń „pustyni” niż „posiadania w nadmiarze”. Było to bardzo podobne do otrzymywania „manny”, aby utrzymywać życie każdego dnia: zapłacić za prąd, mieć jedzenie dla całej rodziny, zatankować bak na następny jeden przejazd itd. Było to po prostu sympatyczne „doświadczanie nauki” dla każdego z nich.

Podobnie jak Izraelici podczas ich czterdziestoletniej drogi po pustyni, wolelibyśmy mieć do jedzenia przepiórki i obfitość naszych finansów. Lecz czego nauczył się Izrael w ciągu czterdziestu lat takich lekcji? Wszyscy mieli mówić ludziom: „Pan jest zaopatrzeniem moim”.

Nauczyli się również tego, że ich zaopatrzenie nie zależało od ich działania, w końcu nie zdobyli ani jednego centymetra kwadratowego Ziemi Obiecanej w tym czasie. Po pierwsze musieli nauczyć się, że Bóg jest ich Zaopatrzeniem i, że to zaopatrzenie było oparte na Jego łasce… a nie na ich uczynkach. Wierzę, że tej samej lekcji byli uczeni ci mężczyźni, którzy byli szkoleni na

Bożych Biznesmenów.

Paweł powiada:

1 Tym 6:5-8

Ciągłe spory ludzi spaczonych na umyśle i wyzutych z prawdy, którzy sądzą, że z

pobożności można ciągnąć zyski. I rzeczywiście, pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym. Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym.

Dzięki Bogu, nie zajęło czterdziestu lat przyjęcie tego nastawienia serca, ani życie w takim stanie zadowolenia. Co jest potrzebne, aby „wejść do tego odpocznienia?” Objawienie, że jesteś dzieckiem Bożym! On jest twoim Zaopatrzycielem, ponieważ jest twoim Ojcem. Jego zaopatrzenie nie jest oparte na twoich działaniach. On zawsze zaopatruje w oparciu o skończone dzieło Pana Jezusa Chrystusa, który zapłacił cenę za ciebie, abyś stał się narodzonym z Ducha dzieckiem Bożym. Nigdy nie staniesz się „synem”, który jest równocześnie „sługą pierwszej klasy” (w finansach), dopóki nie „wejdziesz do tego odpocznienia”. Zawsze będziesz bardziej skoncentrowany na swoich własnych potrzebach, niż na konieczności zaspokajania potrzeb Mistrza. „Lęk przed niedostatkiem” zawsze będzie ci dyktował, że pieniądze, które do ciebie przychodzą powinny być raczej przeznaczone najpierw na potrzeby własne, lub schowane na przyszłość niż na zaspokajanie potrzeb finansowych Królestwa Bożego. Innymi słowy mówiąc:

NIE JESTEŚ WOLNY, ABY BYĆ SŁUGĄ BOŻYM, DOPÓKI NIE JESTEŚ „W PEŁNI PRZEKONANY”, ŻE JESTEŚ SYNEM!

Dlaczego synowie mojego dziadka byli tak wolni od trosk o zaspokojenie ich własnych potrzeb, że mogli czuć się wolni do poświęcenia całych swoich dni na „biznes rodzinny”? Ponieważ oni dobrze zrozumieli to, że są synami! Wiedzieli o tym, że gong wzywający na posiłek odezwie się na czas, wiedzieli, że wszyscy razem będą spożywać z jadalnego stołu dziadka każdego wieczora. Nie było żadnego powodu, aby sądzić inaczej. Byli synami, dziedzicami wszystkiego, co należało do niego. Było nie do pomyślenia, że dziadek odmówiłby im posiłku. Mieli całkowite przekonanie, że ojcowskie zaopatrzenie codziennych potrzeb umożliwia całkowite oddanie całej siły na pracę w polu.

++++++++++++

Gdyby mieli jakiekolwiek wątpliwości co do zapewnienia im przez dziadka zaopatrzenia, musieli by część swego czasu poświęcić na zaspokojenie swoich własnych potrzeb. Lecz wolni od tych trosk, cały swój czas i uwagę kierowali na przyniesienie żniwa.

Taka „wiara w Ojcowskie zaopatrzenie” jest dokładnie tym, czego nauczał Jezus w Ew. Mateusza 6, gdy mówił:

Mat 6:31-34

Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.

Smutno to powiedzieć, lecz Kościołowi w znacznej części brakuje tego przekonania. Pierwszą przyczyną jest to, że weszliśmy raczej na drogę „religii” niż „synostwa”. Nie zrozumieliśmy tego, że najpierw jesteśmy synami, a dopiero później sługami. W rzeczywistości jest nawet znacznie gorzej. Po raz pierwszy widzę, że nigdy tak naprawdę nie będziemy wolni do „służby pierwszej klasy” dopóki nie zrozumiemy w pełni, że jesteśmy naprawdę „synami” i „dziedzicami” Boga.

Byliśmy tak zorientowani na „uczynki”, że przyjęliśmy słowa Jezusa Mat 6,33 „szukajcie najpierw królestwa Bożego” nadając mu znaczenie „pracuj ciężej i ciężej, służąc Bogu” wpierw, a wtedy będziesz błogosławiony. Nie, Nie, tysiąckroć NIE! W ten sposób buduje się coraz więcej z mentalności najemnika opierającej się na twojej własnej sprawiedliwości i błogosławieństwie opartym na własnych uczynkach. Jest to mentalność najemnika a nie „synów i dziedziców”.

Pięć razy w Ew. Mateusza 6 Jezus powiedział „nie troszczcie się…” w odniesieniu do trosk o nasze życie. Dlaczego tak silnie to podkreślał? Powtórzę jeszcze raz NIE MASZ KWALIFIKACJI NA BOŻEGO SŁUGĘ, DOPÓKI NIE JESTEŚ NAJPIERW W PEŁNI PRZEKONANY, ŻE JESTEŚ JEGO SYNEM!

Dopóki nie masz pełnego przekonania o tym, że twój Ojciec wiernie zaopatrzy wszystkie twoje potrzeby zgodnie z obfitością chwały w Chrystusie Jezusie… opartego WYŁĄCZNIE na fakcie, że jesteś Jego „synem i dziedzicem”, nigdy nie będziesz prawdziwie WOLNY do służby tylko i wyłącznie dla Niego w dziedzinie finansów.

Gdy Duch Święty zaczął kłaść silny nacisk na to, że „sługa pierwszej klasy” stawia potrzeby swego Mistrza NAJPIERW, moje uczucia były zranione i, prawdę mówiąc, byłem nieco zaniepokojony. Jedną z rzeczy, których nauczyłem się przez te okresy intensywnej modlitwy w duchu było to, że absolutnie nie mam żadnej kontroli nad tym, co Duch Święty wybierze do nauki dla mnie w danej chwili. Chciałem zapytać: „jeśli moje szafarstwo jest główną rzeczą, którą muszę poznać, aby stać się sługą pierwszej klasy, to dlaczego nie uczysz mnie tych rzeczy NAJPIERW?” Powiedziałem wcześniej, że Duch Święty nie miał innego wyboru, jak nauczyć mnie wpierw rzeczy dotyczących darmowego otrzymywania z Ojcowskiej łaski. Tylko teraz, po tych latach wiernego zaspokajania przez Niego, bez względu na moje żałosne działania, moich potrzeb, dochodzę do miejsca, gdzie mogę w swym umyśle te dwie rzeczy rozdzielić. Uczę się teraz różnicy między ZAOPATRZENIEM a SZAFARSTWEM!

Moje prawo do spożywania przy Ojcowskim stole jest dane z łaski, dane mi na bazie doskonałego i zupełnego dzieła Jezusa Chrystusa. Wiara w tym skończonym dziele jest wystarczająca do zaspokojenia wszystkich moich potrzeb przez całą resztę mojego naturalnego życia a także na całą wieczność. Spożywam przy stole mojego Ojca ponieważ jestem Jego synem….!

Jeśli chodzi o zaspokajanie moich osobistych potrzeb: Jestem synem, współdziedzicem z Jezusem Chrystusem. Zawsze będę miał swobodny dostęp do jadalnego stołu dzięki Łasce Ojca opartej wyłącznie na skończonym dziele Chrystusa, gdy cierpiał, umarł i powstał z martwych, aby otworzyć mi drzwi adopcji do rodziny Bożej.

Szafarstwo, jednak, jest zupełnie inną sprawą. Teraz, gdy już zobaczyliśmy istotę naszego dziennego zaopatrzenia z łaski, opartego wyłącznie na synostwie, spójrzmy na szafarstwo. Ponownie Duch Święty uczył mnie dalej używając analogii do farmy dziadka. Gdy synowie wzrastali w fizycznej budowie, mądrości i umiejętnościach, wzrastał wraz z czasem też poziom ich szafarstwa. Gdy byli bardzo młodzi, powiedzmy w wieku pięciu lat, mieli obowiązek siedzieć w kombajnie obok dziadka lub jednego ze starszych braci. Gdy nieco podrośli, otrzymywali na początku bardzo proste zadania. Być może pierwszym zadaniem, jakie otrzymywali było wierne smarowanie kół każdego dnia; technicznie bardzo proste lecz konieczne, jeśli kombajn miał być utrzymany w dobrym stanie.

Dziadek mógł przyglądać się przez pewien czas, aby zobaczyć czy są wierni w tym codziennym szafarstwie. Jeśli, po jakimś czasie, okazali się godni zaufania, w miarę, jak rośli i mądrzeli, mógł przydzielić im zadania bardziej odpowiedzialne. Ta zasada promowania nigdy się nie zmienia (jeśli chodzi o szafarstwo) w Królestwie Bożym:

Łuk 16:10

Kto jest wierny w najmniejszej sprawie i w wielkiej jest wierny, a kto w najmniejszej jest niesprawiedliwy i w wielkiej jest niesprawiedliwy.

Proszę, zachowaj to najważniejsze w pamięci, że to jest zasada „Szafarstwa” a nie Łaski. Przede wszystkim to stwierdzenie Jezus uczynił na zakończenie przypowieści, którą nazywamy „O złym słudze”. Sam Jezus uczył jak człowiek powinien zarządzać swym życiem, aby służyć Królestwu Bożemu. Fakt, że Jezus nauczał tutaj o zarządzaniu pieniędzmi jest oczywisty poprzez następne zdanie:

Łuk

16:11

Jeśli więc w niesprawiedliwej mamonie nie byliście wierni, któż wam powierzy

prawdziwą wartość?

Właśnie tego Bóg szuka, gdy chodzi o wyposażenie Bożych Biznesmenów namaszczeniem mądrości, poznania i pełnej radości ku wypełnieniu ich powołania. On poszukuje szafarzy, którzy będą „wierni w zarządzaniu niesprawiedliwą mamoną”. Wywyższenie dotyczące twego szafarstwa pieniędzmi JEST w 100% zależne od twojego działania. Niewierność nie odsuwa cię od jadalnego stołu Jego Łaski. Nadal jesteś synem, lecz niewierność w zarządzaniu pieniędzmi, które ci powierzył zdyskwalifikuje cię z wyniesienia na wyższy poziom finansowego zarządzania finansami Jego Królestwa.

Jeśli okazałeś się być „niesprawiedliwym szafarzem”, On po prostu rozejrzy się za innym synem, który będzie wierny w tej dziedzinie. To nie jest kosmiczna wiedza. Jezus bardzo zniżył swoje nauczanie, abyśmy mogli właściwie zrozumieć, czym jest szafarstwo. Zasady objawione w przypowieści o złym słudze nie są przedmiotem tej lekcji. Chcemy wyjaśnić bardziej subtelne sposoby działania przeciwnika. Jeśli czytelnik nie jest zaznajomiony z zasadami tej historii, mam inne lekcje napisane i z radością wyślę ci je, jeśli będziesz je chciał mieć.

Myślę, że aby ruszyć dalej z tego miejsca dobrze będzie spojrzeć na świadectwo jednego z mężczyzn, który ma Boże powołanie do prowadzenia Bożego Biznesu. Stwierdził tak:

„Pan położył przede mną idee Finansów Królestwa jakieś 15 lat temu. Jednak 4 lata temu przemówił do mnie i powiedział, abym Mu zaufał w całkowicie nowej dziedzinie. Powiedział, że chce kogoś, kto ma zwyczaj podejmowania ryzyka. Był to dla mnie wielki krok, lecz zdecydowałem wziąć Go za słowo”.

Wtedy skierował mnie do handlu nieruchomościami i spekulacji towarami drobno-hurtowymi. Chciałbym móc powiedzieć, że ten plan był aż dotąd pełen sukcesów, lecz fizyczny poziom naszego sukcesu był ograniczony. Chciałbym również móc powiedzieć, że wykonywałem polecenia Pana z dokładnością co do literki. Niestety, teraz widzę, że daleko odszedłem od szczegółowych instrukcji, jakie miałem w tym czasie. Tak więc nie mogę oskarżać Boga o mój brak sukcesów”.

Niepowodzenia w postępowaniu zgodnym ze szczegółowymi poleceniami Pana są wspólną cechą, którą odkryłem we wszystkich świadectwach, jakie od tych mężczyzn otrzymałem. To samo mogłem zaobserwować u ludzi z Centrum Modlitwy, którzy mieli takie samo powołanie. Jest wiele powodów nieposłuszeństwa w dokładnym wypełnianiu szczegółowych instrukcji, lecz muszę podkreślić coś, co musi zostać zaznaczone jako pierwsze… TROSKA!

Wszyscy potencjalni Boży Biznesmeni, których osobiście znałem, byli zrównani z ziemią aż do tej chwili. Diabeł (jak dotąd) odnosił sukcesy w „pożeraniu” ich służby przenoszenia majątku do Królestwa Bożego. Jaka jest przyczyna tego, że diabeł odnosił sukcesy „pożerając” kogokolwiek lub ostatecznie skuteczność ich służby? Oto werset, z którym jesteśmy dobrze zaznajomieni, lecz rzadko kiedy jest nauczany w kontekście:

1 Ptr 5:8

Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew

ryczący, szukając kogo by pochłonąć.

Bez względu na to, czy zechcemy to zauważyć czy nie, każdy potencjalny Boży Biznesmen, którego osobiście znam, mógłby powiedzieć: „Aż do tej chwili, diabeł skutecznie pochłaniał skuteczność mojej służby. Zrobili wszystko, co mogli, aby „sprzeciwić się diabłu mocni w wierze”, jak stwierdza następny werset, lecz na próżno. Dlaczego? Otóż ciągle jesteśmy niszczeni przez brak poznania (Oz 4,6). Kluczem do „przeciwstawiania się diabłu w mocnej wierze” jest poprzedni werset mówiący:

1 Ptr 5:6

Ukórzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego.

1 Ptr 5:7

Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie.

(W BT Wszelkie troski złóżcie na niego,…)

Gdy „troszczymy się” (martwimy), jesteśmy kandydatami do „pochłonięcia”. Nie jest to bardziej skomplikowane, niż brzmi. W swym świadectwie ten mężczyzna powiedział, że Bóg potrzebuje kogoś, kto będzie podejmował ryzyko. Jest to zwykły sposób Bożego działania, jak to widać przez cały Stary Testament. Posłał Abrahama oraz jego 318 domowników na bitwę przeciwko zjednoczonym armiom królewskim. Posłał Gedeona z 300 mężczyznami przeciwko nieprzeliczonym tłumom wyszkolonych, doskonale uzbrojonych żołnierzy. Kluczem do zwycięstwa zawsze jest nauczenie się polegania na mocy Boga bardziej, niż na sobie.

Boży Biznesmen jest nie mniej w stanie wojny niż Abraham, Jozue, Gedeon czy król Dawid. Dopóki oni nie wypełnią swego powołania, diabeł i jego ludzie zawsze będą kontrolować gro ziemskiego majątku. Powstaje pytanie: „Jak to się stało, że diabeł odnosił takie sukcesy w pochłanianiu służby tych ludzi?” Z pierwszego listu Piotra widzimy, że to przez nasze „troszczenie się” (troski) diabeł bierze nad nami przewagę – pochłania nas.

Powtarzam, pięć razy w Ew. Mateusza, w szóstym rozdziale Jezus powiedział „nie troszczcie się”. Uczył, w jaki sposób służyć Bogu, a nie mamonie. „Ryzyko”, o które Bóg prosi Bożych Biznesmenów może wyglądać rzeczywiście przerażająco! Dopóki Boży Biznesmen nie jest całkowicie wolny od troski, nigdy nie będzie zdolny do precyzyjnego wykonywania poleceń, które otrzymał od Pana.

JESZCZE NIE NAUCZYLIŚMY SIĘ TEGO, ŻE NASZE ZAOPATRZENIE JEST CAŁKOWICIE NIEZALEŻNE OD NASZEGO SZAFARSTWA! ZAOPATRZENIE JEST OPARTE NA ŁASCE! SZAFARSTWO JEST OPARTE NA DZIAŁANIU. TO POZNANIE UWALNIA CZŁOWIEKA CAŁKOWICIE OD „TROSKI” DOTYCZĄCEJ ZASPOKAJANIA ICH OSOBISTYCH POTRZEB!

Byliśmy niszczeni przez brak tego „poznania”. Jest to jedno z subtelnych zwiedzeń, które diabeł używał, aby „pożerać” Bożych Biznesmenów. Gdy ryzyko naszego szafarstwa znacznie wzrasta, widzimy, że to ryzyko zagraża naszemu zaopatrzeniu. W tym momencie idziemy na kompromis ze szczegółowymi Bożymi instrukcjami z powodu naszego własnego wnioskowania…. i to, co chcieliśmy przez kompromis zatrzymać… tracimy!

Powtarzam stale i wciąż, nasza służba jako Bożych Biznesmenów jest „pochłaniana” przez wroga ponieważ w naszych umysłach nie oddzieliliśmy wystarczająco SZAFARSTAWA od ZAOPATRZENIA.

Lecz to się zmieni

topodin.com

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.