Co robić, gdy jesteś zmęczony, wypalony, wszystko jest rutyną_1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

W czasie, gdy piszę ten tekst, czas świątecznych przygotowań trwa w pełni. Poza normalną rutyną życia to czas dodatkowych potrzeb, w tym pieniędzy potrzebnych na prezenty i podróże, wydarzenia związane z pracą i rodziną, jedzenie do przygotowania i wiele innych rzeczy.

Wiele osób czuje się tak, jak dobrze opisuje slogan, który widziałem na koszulce: „Tą resztkę energii, która jeszcze mi została, zamierzam spożytkować na oddychanie, i może jeszcze na mruganie oczyma. Na nic więcej nie mam siły”. Albo taki tekst „Nie jestem rannym ptakiem ani nocnym markiem (sową). Jestem permanentnie wyczerpanym gołębiem.”

Jestem wyczerpany!

W II Liście do Koryntian 1: 8 Paweł powiedział, że on i jego towarzysze podróży mieli taki czas, w którym „byli ponad miarę i ponad siły … obciążeni” – tak jak oliwki wsadzone do tłoczni, uciskane tak, że aż wycieka z nich olej.
Myślę, że wszyscy możemy się czasem z tym utożsamić – nasze życie zostaje z nas wyciśnięte. Ale co możemy zrobić, aby ponownie napełnić się, naładować i odzyskać entuzjazm? Czy to tylko kwestia poczekania, aż ten czas po prostu przeminie i będziemy mogli ponownie naładować baterie?

Paweł powiedział Efezjanom zaskakujące porównanie: „I nie upijajcie się (nasycajcie się) winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni (całkowicie wypełnieni) Ducha” (5:18)

Nie używa tych samych słów, gdy przeciwstawia sobie te dwie rzeczy. Słowo „upijać się” oznacza nasycać się. Słowo „napełniony” w wyrażeniu „napełniony Duchem” oznacza bycie całkowicie pełnym i skończonym. Jak być całkowicie pełnym Duchem Świętym. Jak to zrobić? Paweł wyjaśnia to w następnym wersecie mówiąc:

rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu”.

Psalm w czasach Pawła był śpiewanym wierszem (tekstem), któremu towarzyszyły instrumenty strunowe. Hymn był śpiewany bez instrumentu (a cappella), a duchowa pieśń jest tym, co śpiewamy Panu z naszego serca.

W wyrażeniu ” grając w sercu swoim Panu „, słowo „grać” to „psallontes”, którego pierwszy człon tworzy słowo „psalm”. Dlatego Paweł dosłownie mówi: „uderzajcie w struny waszego serca śpiewając z niego dla Niego”. W taki właśnie sposób można być napełnionym Duchem. To napełnienie pomaga nam w czasie stresu świątecznej gorączki.

Pamiętaj też, że słowo „cześć” użyte w Ew. Jana 4: 23, gdzie Jezus mówi iż Ojciec szuka ludzi którzy oddawaliby Mu cześć w duchu (z serca) i w prawdzie (bez ukrytych powodów i niewłaściwych motywacji) to „proskuneo” dosłownie oznaczającą „całowanie kogoś”. Ojciec szuka „pocałunków”, pocałunków przymierza, wypływających z naszego ducha, które wypływają wyłącznie a naszej miłości do Niego, bez żadnych ukrytych innych motywacji.

Pieśni duchowe mogą być śpiewanymi proroctwami, inspirowanymi przez Boga. Często widzimy je na spotkaniach kościoła domowego. Może to też być po prostu Ty i Pan, gdy wylewasz przed Nim swą miłość i wdzięczność do Niego, gdy używasz własnych słów a nie słów jakiejś piosenki. To melodia zagrana Mu na strunach twojego serca.

Pytanie na dziś brzmi:

Continue reading

Stan_26.11.2018


Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie” (Mt 24:42).

Przez wiele lat ten wers należał do części mojego teologicznego arsenału dotyczącego porwania i końca czasów. Nauczanie na temat porwania jest tak niebezpieczne dlatego, że odkłada wszystko na później, na jakąś przyszłość, co uniemożliwia życie ze świadomością dnia dzisiejszego czy „teraz”, z nie licząc najważniejszego „wyznania wiary”.
Fundamentalizm redukuje chrześcijaństwo do bardzo małego ego i bardzo małego Boga. Po pierwsze: muszę przyznać, że jestem grzesznikiem, po czym muszę zostać zbawiony, przyłączyć się do kościoła i brać udział w nim, modlić się i czytać Biblię, dawać dziesięcinę, ewangelizować, zachowywać się odpowiednio i czekać na porwanie, kiedy to ja ucieknę ze śpiewem na ustach: „O, szczęśliwy dzień”, a reszta dostanie to, na co zasługuje, za nie to, że nie robili tego samego, co ja.

Jezus mówił o przyjściu „królestwa Bożego”, podczas gdy my pozostajemy na przyjściu słodkiego dzieciątka Jezus, które możemy adorować, zamiast naśladować Jezusa. Wywołało to wyssany z palca sentymentalizm (emocjonalizm), dzięki czemu możemy stać z dala i wielbić żłóbek, Krzyż i pusty grób, jako substytuty rzeczywistej relacji i przemiany, które następują przez szacunek dla podróży pełnej paradoksów i sprzeczności. Taki sentymentalizm niewiele od nas wymaga jeśli chodzi o poddanie. Staliśmy się religijnymi ekspertami w omijaniu tych fragmentów Pisma, które kwestionują nasze egoistyczne założenia, specjalistami widzami i religijnymi krytykami.

Patrzenie na to czuwanie i brak wiedzy o przyjściu dnia powrotu Pana z perspektywy porwania, utrzymuje w szukaniu drogi ucieczki, zamiast dążenia do przemieniającej podróży. Gdy czytamy ten wers w stanie drzemki to niczego on od nas nie wymaga poza samozadowoleniem wymieszanym z pewnego rodzaju osądzającą ewangelizacją.

Gdy domagamy się i oczekujemy jakiejś przyszłości, która zadowala nasze egoistyczne potrzeby samozadowolenia i zemsty, całkowicie mijamy się z celem i przesłaniem Chrystusa.

Jeśli żyjemy nie wiedząc, jest to wezwaniem do pobudki i życia w ramach ogromnego oczekiwania, które nazwalibyśmy nadzieją. Nie nadzieją na zakończenie, lecz przepełnionym nadzieją nowym początkiem każdego dnia, każdej chwili. Nadzieja jest cierpliwą i ufną chęcią do życia, które nie wymaga zamknięcia i rozwiązania, lecz nadal daje zadowolenie, ponieważ świadomość sięga poza siebie samego i własne drobne żądania. Teraz możemy swobodnie wierzyć, że może przyjść (pojawić się) jutro, jak to było wczoraj, gdy był obecny w mojej świadomości, okolicznościach, w czasie upadku i strachu. Zamiast czekać na zakończenie, oczekuję i cieszę się stale rozwijającym się nowym początkiem, gdzie stale mówię: „Łał! Byłeś tutaj cały czas, a je nawet nie wiedziałem o tym!”

„Przyjdź, Panie Jezu” nie jest już wtedy wołaniem rozpaczy i nieodwołalności, lecz pewności stałej obecności i nadziei. Jakie oczekiwania i wymagania życia mógłbyś sobie odpuścić dziś, aby uzyskać większą świadomość Jego przychodzenia … dziś? Odroczona nadzieja niszczy świadomość życia dziś. I, tak, dotyczy to również nadziei złożonej w urojeniowej teologii nieba, które ma być kiedyś tam.

Dziś jest dzień Pański.

Stan_22.10.2018

Stan Tyra

Szczęśliwego Dnia Dziękczynienia!

W Psalmie 42:7 czytamy: „Głębina przyzywa głębinę”. Prawdziwe Duchowe życie uznaje istnienie obustronnego związku między szukającym i szukanym, szukającym z znalezionym. Możesz szukać wyłącznie tego, co już zostało częściowo odkryte i dostrzeżone w tobie samym.

Potężny przełom staje się z chwilą, gdy ty szanujesz i akceptujesz boski obraz w sobie samym. Gdy już raz zobaczysz Boga w sobie, nie możesz już nie dostrzegać Go również w każdym innym i wiesz, że jest to po prostu równie bezpodstawne i niezasłużone, jak jest dla ciebie. Tak przestajesz osądzać i kwestionować to czy ktoś inny jest godny, czy nie. O ile wydaje się, że taki przełom następuje nagle, świadomość tego pogłębia się z biegiem czasu.

Ludzie, którzy osądzają innych w równym stopniu osądzają siebie. Ci, którzy już nie określają siebie miarą dobra i zła, funkcjonują w tej integralności i wzbudzając tą jedność u innych po prostu będąc sobą. To dlatego dobrze jest być w pobliżu takich osób.

Ludzie, którzy nie akceptują, bądź nie potrafią przebaczyć, pewnych części siebie, nie mają przebaczenia dla innych i żyją wewnątrz dręczącego ich umysłu, z zamkniętym serce i niezdolni do funkcjonowania w swoim własnym odprężonym wnętrzu, co przenoszą na innych.

Podzielony umysł widzi części, a nie całość, a zatem tworzy antagonizmy, reakcje, strach i opór. To, co dostrzegasz u innych jest pełną reprezentacja twojego wnętrza, bez względu na to, jak to sobie nazwiesz, aby czuć się niewinnym.

Dlatego właśnie dlatego ci, których religijni ludzie nazywali najgorszą częścią ludzkości tak dobrze czuli się z Jezusem i byli przemieniani przez Jego obecność, a nie kazania.

„Karma” jest terminem używanym przez wiele wschodnich religii, niemniej Jezus mówił o tym samym (Łu 6:36-38 BT); „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone…. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”

Nie twierdzę, że tworzysz rzeczywistość wokół siebie, niemniej twoja reakcja tworzy tą rzeczywistość w tobie, a to buduje sposób w jaki widzisz świat wokół siebie. Jak myślisz, czy reagujesz, taki jesteś (Przyp 23:7).

Jeśli chcesz, aby inni byli bardziej miłujący, sam kochaj bardziej. Jeśli chcesz pokoju wokół siebie, twórz pokój w sobie. Jeśli gardzisz drażliwością kogoś innego, porzuć własną. Jeśli obrażają cię czyjeś upadki, przestań mieć pretensje o własne. Jeśli chcesz zobaczyć Boga poza sobą, zobacz Go najpierw w sobie. Nie jesteś w stanie Go znaleźć, jeśli On pierwej nie znalazł ciebie. Wybierasz Go tylko dlatego, że On najpierw i na zawsze wybrał ciebie.

Musimy oczyścić nasz obraz Boga z dualizmu


Richard Murray

Przy literalnym podejściu do Starego Testamentu, wydaje się, że malowany jest obraz Boga, który ZARÓWNO przynosi zło jak i dobro, jest RÓWNOCZEŚNIE tym, który uderza w gniewie, jak i tym, który łaskawie uzdrawia ludzi.

O ile istnieje mnóstwo alegorycznych/ chrystologicznych sposobów przeinterpretowania tych fragmentów, musimy zająć się również tym literalnym podejściem przy pomocy nowotestamentowej mądrości, ponieważ w przeciwnym razie zostaniemy z dwubiegunowym, kapryśnym, dwulicowym bożkiem podobnym do greckiego Janusa (boga wszelkich początków, opiekuna drzwi, bram, przejść i mostów, patrona umów i układów sojuszniczych), który ostatecznie okazuje się być antypatyczny, nieustępliwy i niepoznawalny.

Wierzę, że gdy Jezus „zobaczył Szatana spadającego z nieba jak błyskawica” to jeden z aspektów tego zdumiewającego stwierdzenia mówił o teologicznym „oczyszczeniu” szatańskich cech Starego Testamentu, które były błędnie przypisywane Bogu, a co najmniej na poziomie jego literalnego traktowania. Innymi słowy: Jezus przyszedł, aby rozróżnić, rozwinąć, odnowić i oczyścić „literę” Starego Testamentu w coś lepszego Nowego Testamentu. Widział, jak wszystkie sataniczne cechy „spadają” z niebiańskiego obrazu Boga.

W czasie Swego wcielenia Jezus objawił, że Bóg nie ma natury dualistycznej. Po usunięciu przez Jezusa wszystkich szatańskich cech, Bóg jest pokazany jako:

– ten, który który usuwa udręki, a nie przynosi ich,
– ten, który zatrzymuje burze, a nie wywołuje ich,
– ten, który wzbudza umarłych, a nie zadaje śmierci,
– zawsze jest obecny, aby pomóc w chwili potrzeby, a nie zawsze nieobecny w czasie ucisku,
– jest bezdenną krynicą miłosierdzia i odnowy, a nie wulkanem gniewu i zemsty.

Na górze przemienia, uczniowie, zobaczywszy Mojżesza i Eliasza wraz z przemienionym Jezusem, zapytali czy mają wszystkim trzem zbudować teologiczne świątynie – Jezusowi, dawcy Prawa, Mojżeszowi i prorokowi Eliaszowi. Ojciec odpowiedział z nieba: „Ten jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” Oto Abba daje wyraźnie do zrozumienia, że Jezus stanowi JEDYNE okulary, JEDYNY głos, JEDYNE serce i JEDYNY umysł, których mamy słuchać we wszystkich sprawach dotyczących tego, co boskie.

Jezus poprzez to jak usługiwał, nauczał i prezentował kompletnie rozdzielił, odseparował i odrzucił wszystkie szatańskie cechy z nowotestamentowego obrazu Boga. „Pokój na ziemi i dobra wola dla człowieka!” ogłoszono nowe i lepsze zrozumienie boskiej natury.
Jego słuchajmy!

________________
Przyp. tłum.:
1J 5:20
Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym„.

Stan_20/21.11.2018

Stan Tyra

20.11

Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was” (J 14:20).
Poświęć dziś chwilę na przeczytanie całego 14 rozdziału Ewangelii Jana. Powoli, jakby to był pierwszy raz.

Naucza się tak, jakby „owego dnia” było czymś dotyczącym przyszłości, czymś po śmierci, równocześnie niewiele przywiązując wagę do tego, że choćby prawdopodobnie jest też prawdą na teraz. Jezus zaczyna 14 rozdział, mówiąc o tym, że przygotuje miejsce dla nas. Ponieważ perspektywa jest dualistyczna, więc z tego powodu czytamy ten rozdział i wszystko inne jako coś przyszłościowego, jako coś co się ma zdarzyć jakiegoś „tego dnia”, lecz nie teraz.
Dla większości Jedność z Bogiem jest to sprawa przyszłościowa i głównie dotyczy moralności, dla bardzo nielicznych wyglądało to tak, jak pierwsze zaloty: Bóg udawał, że się tak bardzo nimi nie interesuje, po to, aby oni bardziej zainteresowali się Nim.

Niemniej jednak, boska, a więc uniwersalna, Jedność dalej jest istotą przesłania i obietnicy, celem wszelkiej religii.

Oto wielka przeszkoda: Nie wiesz o tym, że to ty jesteś tym, czego szukasz i dlatego tego szukasz. To czego szukasz już jest uznane w tobie, ponieważ inaczej nie szukałbyś, bądź nie mógł szukać. Wszelkie poszukiwanie rodzi się wewnątrz ciebie i ukrywa się w czymś, co wydaje się być ostatnim miejscem, w którym chcesz szukać: w tobie i twoim życiu. Faktem jest, że „już masz” to, co umożliwia ci, abyś „otrzymał więcej” (Mt 13:12). Szukasz z miejsca obfitości, a nie braku. Kłamstwo z Ogrodu Eden zawsze mówi zdobywaniu czegoś, czego mi brakuje. Grzech pierwotny jest po prostu pierwotną iluzją, jakoby mi czegokolwiek brakowało.

Dualistyczna religia, czego mamy najwięcej, uczy przesłania boskiego oddzielenia na podstawie niedopasowania i różnic nie do pogodzenia. Zła religia, zamiast głosić dobrą nowinę o tym, że „przed założeniem świata wybrałem was” (Ef 1:4), dzięki czemu owa postrzegana przepaść przestałaby się liczyć, sprawiła ten rozwód, zwiększając w efekcie dystans między Bogiem, a ludzkością. Tak więc, „owego dnia” jest dniem, w którym zdasz sobie sprawę z tego, że nie ma żadnej przepaści, a „dziś jest dzień twojego zbawienia” (Hbr 3:15).

Continue reading

Stan_18/19.11.2018

Stan Tyra

Istnieją tylko dwie ścieżki przemiany: wielka miłość i wielkie cierpienie. Jest to oferta dla każdego, która wyrównuje pole zmagań wszystkich światowych religii. Wyłącznie miłość i cierpienie są na tyle silne, aby złamać nasze zwykłe sposoby obrony swego ego, skruszyć dualistyczne myślenie i otworzyć nas na tajemnicę, miłosierdzie i współczucie.

Miłość i cierpienie są jedynymi sposobami na przejście od życia opartego na strachu do życia budowanego na miłości. Nie jest więc dziwnym, że chrześcijańską ikoną zbawienia jest człowiek pokazujący miłość z pozycji ukrzyżowanego.

Miłość i cierpienie są częścią całego ludzkiego życia. Niewątpliwie stanowią najbardziej wpływowych i przemieniających nauczycieli, skuteczniejszych niż jakakolwiek Biblia, usługujący czy sakrament. Pozwalają nam zmienić podstawę naszego opowiadania o Bogu z wiary na doświadczenie.

To z kolei ucisza wszelką religijną retorykę, która nie ma żadnego znaczenia ani mocy przemiany. Redukuje nasze rozwlekłe, skupione na sobie i pełne religijnych wyjaśnień świadectwa do: „Nie mam pojęcia, co i jak, ale wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę. Nie pytaj mnie o nic więcej – to wszystko, co wiem”.

Wszyscy zostaliśmy stworzeni do miłości i tęsknimy do niej, lecz sprzecznością jest to, że to cierpienie zdaje się być najbardziej oczywistym wejściem do tajemnicy. Pozwala nam podróżować ku temu, co wydaje się być drogą bez wyjścia, do miejsca, gdzie wyczerpują się nam wszelkie opcje, więc ostatecznie rezygnujemy. Wyłącznie wtedy jesteśmy w stanie zrezygnować z obrony stanu naszego ego. Pomimo tego, że przechodzimy przez różne okresy zaprzeczenia, gniewu, targowania się, rezygnacji, aby dojść ostatecznie i z nadzieją do akceptacji, musimy przyznać się, że ego jest tym, czym jest.
Cierpienie może zabrać nas na drogę w dół dwoma ścieżkami: ku zgorzknieniu lub wielkiej mądrości. Pamiętaj, jeśli ty nie przekształcisz swego cierpienia, przekażesz go dalej. Osobiście uważam, że „uwolnij nas od złego” nie jest prośbą o uniknięcie cierpienia, lecz prośbą o to, abym, gdy pojawi się cierpienie, nie zgorzkniał i nie oskarżał, co jest złem, które jest rozsadnikiem wszelkiego zła.

_____________

Jezus powiedział, że „lampą ciała jest jego oko” (Łu 11:34). Duchowa dojrzałość to coraz lepsze widzenie. Wydaje się, że dla większości z nas dojście do pełnego widzenia zajmuje całe życie. Dla tych, którzy są szczerzy wobec siebie ta poprawa widzenia jest stałym wzrostem postrzegania, a dla tych, którzy odrzucają poniżającą wiedzę o sobie, jest sprawą zamkniętą.

Każdy cień jest tworzony przez mieszaninę światła i ciemności, co stanowi jedyny obszar ludzkiej zdolności widzenia. Nie da się niczego zobaczyć w pełnym świetle i w całkowitej ciemności. Gdy rozumiesz to, że twój cień jest mieszaniną światła i ciemności, nie będziesz go już więcej otaczał czcią jako samego światła.
Jak powiedział Jezus: „wyłącznie Bóg jest dobry” (Mk 10:18). Wszystko, co zostało stworzone, jest mieszaniną światła i ciemności. Gdy masz tego świadomość, będziesz w stanie akceptować zarówno swoje dary jak i słabości, i będziesz rozumiał, że nie anulują siebie nawzajem.
Tylko wtedy też będziesz mógł tak patrzeć na kogoś innego. Nie dopuścisz do tego, aby jeden czyjś upadek zniszczył waszą relację ani ta słabość nie będzie wszystkim, co w nim będziesz widział.

Zrozumienie tego otwiera człowieka na miłość, cierpliwość i przebaczenie. Bez tego, zostaje złapani w pułapkę własnych osądów, zostaje doprowadzony do tego, że precedens jest wszystkim, co widzi.

„Abba” nie znaczy „tata”

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Niedawno dzieliłem się na ten temat podczas mojego cotygodniowego wideo nauczania na Facebook / YouTube, ale większość osób, które otrzymują mój cotygodniowy biuletyn, nie ogląda tych filmów. Więc dla osób, które tak robią, poniższy tekst, który jest bardziej szczegółowy niż 9-minutowe wideo.

Wiele lat temu byłem w pewnym mieście, aby usłużyć w jednym audytoryjnym kościele. Kiedy rozmawialiśmy z pastorem, on ciągle odnosił się do Ojca jako „tata” mówiąc: „Zobaczymy, co tata o tym myśli” lub „tata był dla nas łaskawy” i tak dalej.
Muszę być szczery – nie czułem się z tym dobrze w swoim środku. Prawdę mówiąc Duch Święty w moim duchu był straszliwie zasmucony, a ja nie wiedziałem dlaczego tak jest. Wszakże nauczanie było takie, że „abba” znaczyło „tato” w języku hebrajskim. Dlaczego więc nie zwracać się do Ojca Boga jako do taty? Przecież Jezus tak robił, czyż nie?

Zdecydowałem zbadać ten temat i przemyśleć dlaczego Duch i mój duch byli zasmuceni, gdy ten pastor jak też wielu innych przez lata używali słowa „tata” odnosząc się do niebiańskiego Ojca.

W języku angielskim słowo „tata” używane jest przez małe dzieci, które nie mają intelektualnego zrozumienia, co to znaczy być ojcem. Mój tata może zrobić wszystko. Mój tata jest najsilniejszym mężczyzną na świecie. Mój tata jest doskonały. Tylko ja i mój tata.

To jest typowe zastosowanie słowa „tata” w języku angielskim, ale ponownie –  mówi tak dziecko, które nie wie, co to znaczy być ojcem. Tata jest po części bohaterem, po części kimś doskonałym, po części towarzyszem zabaw, po części absolutnym autorytetem, ale zawsze tym, który może sprawić, że poczujesz się jakbyś w jego oczach był jedyną osobą na świecie. Tata.

Jednak słowo „ojciec” niesie w sobie intelektualne postrzeganie ojca przez człowieka. Ojciec jest mężem. Ojciec ciężko pracuje, aby zapewnić dach nad głową i jedzenie na stole. Ojciec jest absolutnym autorytetem. Ojciec to ktoś, kogo nie chcę przeciwko sobie. Ojciec dźwiga ciężar świata na ramionach. Słowo ojciec niesie w sobie co to znaczy być facetem, zaopatrzeniem dla rodziny, istotą tego czym jest bycie odpowiedzialnym.

Gdzieś w moich młodzieńczych latach zacząłem odróżniać „tatę” od „ojca”; zacząłem wiedzieć co te słowa oznaczają. „Dobrze tato” oznaczało, że wstawałem aby wyrzucić śmieci, gdy mnie o to poprosił. „Tak, Ojcze” było w odpowiedzi na to, jak nakazał mi opróżnić śmietnik, lub gdy mnie dyscyplinował.

 

Jezus nie nazywał swojego Ojca „tatą”

Podczas nauczania Jezus nigdy nie odnosił się do swego Ojca jako „Abba Ojca”. On nie powiedział nam, abyśmy modlili się: „Nasz Abba Ojcze, który jesteś w niebie …” On nigdy nie powiedział, że Abba Ojciec chce, abyśmy przynosili obfity owoc, tylko że Ojciec chce, abyśmy przynieśli obfity owoc.

Żadna z modlitw Pawła nie jest kierowana do Abba Ojca. W Liście do Efezjan 1: 17,3: 14-20 modli się do Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa. Nie do Abba Ojca naszego Pana Jezusa Chrystusa. Mówiąc o akcie zbawienia, jaki przyniósł Ojciec, Paweł nigdy nie mówi o Ojcu jako o „Abba Ojcu”, który przyniósł zbawienie. Nawet w Jan 3:16 nie czytamy: „Abba Ojciec tak umiłował świat, że dał Swego jednorodzonego Syna …”
Jeśli „abba” oznacza „tata”, dlaczego nie używać go w modlitwie? Dlaczego, gdy naucza się o zbawieniu nie mówić o Ojcu jako o „Abba Ojcu”? Continue reading