Świadectwo w zborze

Stephen Crosby

Czy kiedykolwiek musiałeś znieść mniej niż budujące tzw.: nabożeństwo „świadectw? Ja z pewnością tak, a do niektórych się przyłożyłem! Są to jedne z moich najbardziej męczących i bolesnych kościelnych doświadczeń – czy to składając je czy słuchając. Jakże bym pragną przewinąć wstecz kilka rzeczy.

Powiedzmy, że przeżyłeś potwierdzoną, cudowną, boską interwencję jeśli chodzi o fizyczne uzdrowienie, zaopatrzenie czy cokolwiek innego. Wstajesz i mówisz o błogosławieństwie Pańskim, o tym jak jest wielki itp., itd. Tak jakby robienie tego „dawało chwałę Bogu”.
Robisz to jednak bez odrobiny świadomości, przekonania czy wrażliwości wobec innych, którzy tkwią latami w okropnej sytuacji a nie doświadczyli przełomu uzdrowienia czy boskiej interwencji, jaka tobie się zdarzyła to twoje świadectwo nie będzie dla nich w ogóle błogosławieństwem. Wprowadzi ich w depresję, zniechęci i spowoduje rozpacz.

Oddawanie Bogu chwały polega na właściwej trosce o innych: „Cokolwiek uczyniliście najmniejszemu, Mnie uczyniliście”. Bogu oddają chwałę przynoszące owoce posłuszeństwo i ukrzyżowane życie, a nie pozbawione wrażliwości świadectwo.
W Piśmie mnóstwo rzeczy jest trudnych i niejasnych. TO nie jest. Apostolskie napomnienie skierowane do Koryntian miało na celu uświadomienie im ich obowiązku kochania społeczności, tego w jaki sposób zachowanie jednostki wpływa na całość. „Niech wszystko będzie u was czynione ku zbudowaniu”, a nie indywidualny pęd adrenaliny w nadmiernie duchowy skutek.

Zazwyczaj fałszywką jest to, że twoje świadectwo ma na celu sprowokowanie wiary , w domyśle ” oni mogą uzyskać to samo, co ty otrzymałeś, jeśli po prostu _„. Wypełnij wolne pole czymkolwiek z cielesnej dziedziny duchowości Koryntian, według swego wyboru.
Banialuki. Jeśli nie kochaliście się nawzajem, twoje świadectwo jest irytującym dzwonkiem.
Maria, matka naszego Pana, doświadczyła błogosławieństwa wszystkich błogosławieństw i zachowała to dla siebie. Jeśli chodzi o te sprawy, powinniśmy iść za jej przykładem.

W porządku, powiesz, czy może być coś „złego” w podzieleniu się dobrocią Bożą? Tak. Jeśli ma to wpłynąć negatywnie na innych. Możesz dzielić się tym prywatnie wśród bliskich znajomych tam, gdzie szkielet miłości i wzajemnego zrozumienia jest w stanie właściwie unieść to i gdzie później może mieć miejsce dialog, modlitwa i dyskusja. Tak to powinno wyglądać. Nie ma w Biblii niczego na poparcie tego, że musisz się dzielić dobrocią Pańską na „spotkaniu”.
– No, po prostu czuję, że muszę się tym podzielić…
– No, wszyscy muszą to usłyszeć…
– Nie, ani ty nie musisz, ani oni.

Jest to po prostu mowa wynikająca z braku poczucia bezpieczeństwa i ubieranie tego w super-duchowy język. Poza tym, jeśli jest to rzeczywiste, inni zobaczą skutki (nie da się długo ukrywać ciąży!) czy cokolwiek z tego, co przeżyłeś i zapytają: „Co się stało u ciebie?” W ten sposób masz zgodę jednostki, która dodaje słuchaczowi godności a nie narusza twojej – skądinąd wprowadzonymi w błąd dobrymi intencjami. Nie karmisz zbiorowo na siłę swoim błogosławieństwem ludzi, którzy mogą być nieprzygotowani w danej chwili do zniesienia go.
Budowanie w społeczności szkieletu troskliwej miłości jest nieskończenie ważniejsze niż ogłaszanie twojego cudu, jeśli ono szkodzi innym, a najczęściej tak właśnie jest.

W świecie genderowego zamieszania potrzebujemy miłości Jezusa

W czasach, gdy jako dziecko dorastałem w Alabamie, uczono mnie, że są dwie płcie. Nauczyłem się czytać korzystając z popularnych książek „Dick and Jane”, mieliśmy łazienki dla dziewcząt i łazienki dla chłopców. Moja nauczycielka z pierwszej klasy, Mrs. Mizelle, nie pozwoliłaby w 1964 roku korzystać chłopcom z damskiej łazienki – a rodzice uczniów zaprotestowali by gorąco, gdyby pozwoliła.

Niemniej, teraz rzeczy mają się inaczej.
Już myślałem, że oficjalnie są zapisane tylko 64 rodzaje płci – takich jak „gender fluid” (płynna płeć), „pansexual,” „bigender” oraz „genderqueer”, na TikToku pojawiło się wideo nagrane przez kogoś nazywającego się Bunny (Króliczek), wyjaśniającego terminy takie jak: „genderfae” („nonbinary identity with no feelings of masculinity”) , „genderfaun” („no feelings of femininity”), wraz z : „genderfaer” oraz „genderflor.”

Jeśli drapiesz się po głowie co do tych opisów, zauważ, że mamy również nową listę zaimków do zapamiętania. Niektórzy chcą, żeby się do nich odnosić tak: „ze” czy „zir”, „xe” czy „xem”, jak również „oni” czy „ich”.
Ten fenomen transgender nie ma sensu dla ludzi, którzy zakładają, że żyjemy w dwuskładnikowym świecie, w którym mężczyźni są mężczyznami, kobiety kobietami, a wszyscy akceptują naukowe zasady biologii.
Nie żyjemy już w danym świecie. Pomimo tego, że nieustannie przypomina nam się o tym, abyśmy „szli za nauką” kiedy chodzi o szczepionki, wirusy i globalne ocieplenie, mamy ją ignorować, gdy chodzi o gender.

Continue reading

Odpoczywasz w Panu … czy pocisz się?


J. Lee Grady
Oto szczere wyznanie: zmagam się z tym, aby odpoczywać w Panu, gdy wykonuję Jego dzieło. Apostoł Paweł napisał do Filipian: „Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie” (Filipian 2:13).
Jest to zdumiewającą prawdą, że Bóg używa zawodnych, ludzkich naczyń do wykonania Swojej woli. Nie może przez nas pracować, gdy jesteśmy zatroskani, próbując wykonać tą pracę sami.

W Starym Przymierzu Bóg polecił kapłanom, aby ubierali się w szaty z płóciennych materiałów, a nie w wełniane, aby nie pocili się w czasie pracy. W Księdze Ezechiela 44:18b czytamy: „Będą nosić na głowie zawoje lniane i na biodrach spodnie lniane; nie będą opasywać się w materiał wywołujący poty”. Bóg nie potrzebuje twoich potów, aby osiągnąć
Swój cel – nie może przez nas pracować, gdy jesteśmy zatroskani, strapieni bądź mamy własne sposoby.

Pan pracuje przez ludzi, którzy Mu ufają. Naszym zadaniem nie jest zmagać się w ciele, lecz odpoczywać w Duchu. Jeśli chcesz, aby Bóg używał cię w potężny sposób, musisz nauczyć się tego, jaka jest różnica między potem ciała, a słodkim olejem niebios. A jest to wielka różnica. Gdy modliłem się o więcej mocy Ducha Świętego w moim życiu, zdałem sobie sprawę z tego, że często produkujemy własną wersję „namaszczenia”, więc wygląda to tak, jakby Bóg błogosławił to, co my robimy. Często jest tak, dlatego, że mamy błędne zrozumienie tego, jak wygląda prawdziwe namaszczenie Boże. Musimy odkryć następujące prawdy:

Continue reading

Czy kiedykolwiek słyszałeś nauczanie na ten temat? – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Kiedy byłem w szkole biblijnej w 1979 roku, mieliśmy lekcje na temat sprawiedliwości. Były też lekcje na temat życia Chrystusa. Mieliśmy także wiele innych zajęć, ale żadne z nich nie nauczały tego, co tak naprawdę Nowy Testament mówi o tym, że jest fundamentem naszej wiary.

Wiele lat później, gdy zostałem dyrektorem szkoły biblijnej, kiedy jako obowiązkowy kurs zaproponowałem zajęcia na temat „Podstawy naszej wiary”, uczniowie nie mieli pojęcia, o co mi chodzi. Trochę ponarzekali, że zmusza się ich do wzięcia udziału w tych zajęciach, ponieważ myśleli, że to nie dla nich, ponieważ wszystko to już na pewno wiedzą.

W naszych czasach wszyscy się ze sobą spierają i kłócą, przyjaźnie są zrywane i z tego powodu ludzie opuszczają kościoły. Zastanawiam się, czy gdyby uczestniczyli w takich zajęciach wkrótce po tym, jak narodzi się na nowo, to czy dalej takie kłótnie, które widzimy, miałyby jeszcze miejsce? Bardzo rzadko naucza się tych doktryn w kazaniach. O jakich doktrynach mówię?

Podstawa: Hebr. 6: 1-3
Dlatego pominąwszy początki nauki o Chrystusie, zwróćmy się ku rzeczom wyższym, nie powracając ponownie do podstaw nauki 1) o odwróceniu się od martwych uczynków 2) i o wierze w Boga, 3) nauki o obmywaniach, 4) o wkładaniu rąk, 5) o zmartwychwstaniu 6) i o sądzie wiecznym. To właśnie uczynimy, jeśli Bóg pozwoli”.

Odwrócenie się od martwych uczynków, wiara w Boga, chrzest, nakładanie rąk, zmartwychwstanie umarłych, sąd wieczny. Zwróćmy uwagę na przejście od odwrócenia się (pokuty) aż do sądu. Dlaczego nie naucza się powszechnie na ten temat w kościele?

Continue reading