Ga 6:7-8
NIE BŁĄDŹCIE, BÓG SIĘ NIE DA Z SIEBIE NAŚMIEWAĆ; ALBOWIEM CO CZŁOWIEK SIEJE, TO I ŻĄĆ BĘDZIE. BO KTO SIEJE DLA CIAŁA SWEGO, Z CIAŁA ŻĄĆ BĘDZIE SKAŻENIE, A KTO SIEJE DLA DUCHA, Z DUCHA ŻĄĆ BĘDZIE ŻYWOT WIECZNY.
Ciało to nasze instynkty wraz z namiętnościami i żądzami, to natura, która nie poskramiana, wybuchnie w postaci uczynków ciała. Ta podła natura pozostaje w każdym z nas po nawróceniu jak i po chrzcie. Jest ona jednym z pól naszej ziemskiej posiadłości na którym możemy siać. Siać dla ciała to zajmować się nim i rozczulać się nad nim, zamiast je ukrzyżować. Ziarno które siejemy to głównie myśli i czyny. Siać dla Ducha oznacza posiadać „zmysł Ducha” oraz „według Ducha postępować”. Powinniśmy usilnie dbać o to, aby nasze myśli były skoncentrowane na Bożych rzeczach, na „tym co w górze, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej”, a „nie na tym co na ziemi”. Jeżeli pragniemy zbierać plon świętości mamy dwa obowiązki: po pierwsze musimy unikać „siania dla ciała”, po drugie, musimy ustawicznie „siać dla Ducha”. Koniecznie i bezwzględnie należy wyeliminować to pierwsze a skoncentrować cały swój czas i energię na tym drugim. Musimy „ukrzyżować ciało” i „chodzić według Ducha”. Nie ma innej drogi do świętości.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia Pańskiego.
Codzienne rozważania_11.10.2016
Ga 5:26
NIE BĄDŹMY CHCIWI PRÓŻNEJ CHWAŁY, JEDNI DRUGICH DRAŻNIĄC, JEDNI DRUGIM ZAZDROSZCZĄC.
Jeśli jesteśmy pełni „próżnej chwały” to łatwo drażnimy innych i prowokujemy ich do zazdrości. Człowiek, który jest próżny i bezpodstawnie ma o sobie wysokie mniemanie, to w sercu swym troskliwie pielęgnuje ułudę, że jest kimś wielkim, a to stanowi zarozumialstwo. Jeśli jesteśmy zarozumiali to nasz stosunek do innych już jest zatruty. Kiedy wkrada się zarozumialstwo to nasz stosunek do innych ludzi jest zepsuty. Gdy jesteśmy pewni własnej wyższości to chcemy ją zademonstrować i rzucamy ludziom wyzwanie, żeby zaczęli z nami dyskusję, żeby sobie udowodnić jaką mamy nad nimi przewagę. Zazdrościmy również, sobie nawzajem posiadanych uzdolnień i osiągnięć. Nasze nastawienie jest spowodowane albo „próżną chwałą” albo zarozumialstwem. Mamy tak niezgodną z rzeczywistością opinię o sobie, że nie możemy znaleźć żadnego rywala. Zupełnie odmiennie zachowuje się miłość, która jest owocem Ducha Świętego i którą objawia chrześcijanin żyjący „według Ducha”. Ludzie mający tę miłość nie są zarozumiali, ale proszą Ducha aby zniszczył w nich wszelkie zarozumialstwo. Nie mają o sobie wygórowanego mniemania, myślą o sobie z umiarem. Duch Święty otworzył ich oczy i potrafią dostrzec swój grzech. Umieją ocenić znaczenie i wartość innych ludzi przed obliczem Bożym. Ci, którzy posiadają tego rodzaju miłość uważają innych za ważniejszych od siebie i szukają sposobności, aby im móc służyć.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Codzienne rozważania_10.10.2016
Ga 5:25
JEŚLI WEDŁUG DUCHA ŻYJEMY, WEDŁUG DUCHA TEŻ POSTĘPUJEMY.
Chrześcijanie ukazani są jako ci, którzy „prowadzeni są przez Ducha”. Duch Święty jako nasz „przewodnik” przejmuje inicjatywę. Objawia swoje pragnienia, przeciwne pragnieniom naszego ciała i kształtuje w nas święte, niebiańskie pragnienia. Wywiera na nas swój delikatny nacisk i musimy się poddać Jego kierownictwu i kontroli. Każdy się myli, kto przypuszcza, że nasz obowiązek polega wyłącznie na biernym poddawaniu się panowaniu Ducha, tak jakby wszystko, co nam pozostało do zrobienia, sprowadzało się do poddania się Jego prowadzeniu. W rzeczywistości jest odwrotnie, my sami mamy chodzić aktywnie i w ściśle zaplanowanym celu, we właściwy sposób, a ścieżką, którą idziemy jest sam Duch Święty, będący równocześnie przewodnikiem, wskazującym nam drogę. Nasze nowe życie objawi się w zdyscyplinowanym praktykowaniu modlitwy i czytania Słowa Bożego, rozmyślania nad nim w społeczności z wierzącymi, którzy będą nas pobudzali do do miłości i czynienia dobrych uczynków, w zachowywaniu dnia Pańskiego jako faktycznie dnia Pańskiego i uczęszczania na zgromadzenia, a także do łamania chleba czyli uczestnictwa w Wieczerzy Pańskiej. Dzięki temu wszystkiemu będziemy mogli zajmować się sprawami duchowymi. Nie wystarczy biernie poddać się władzy Ducha. Tylko w sposób aktywny będzie mógł się pojawić w naszym życiu Jego owoc.
Pozdrawiam w tym pięknym dniu jaki dał nam Pan.
Pustynne kwiaty
„…który cię prowadził przez tę wielką i straszną pustynię, gdzie były węże jadowite i skorpiony; przez bezwodne pustkowie, gdzie wydobył dla ciebie wodę z krzemiennej skały” (Pwt 8: 15).
„Zachowaj też w pamięci całą drogę, którą Pan, Bóg twój, prowadził cię przez czterdzieści lat po pustyni, aby cię ukorzyć i doświadczyć, i aby poznać, co jest w twoim sercu, czy będziesz przestrzegał jego przykazań, czy nie” (Pwt 8: 2).
Czasy posuchy, te bolesne okresu bezpłodności to czas na to,aby się uniżyć przed Panem. Jezus powiedział, że Ojciec będzie uwielbiony, gdy będziemy przynosić „dużo owocu, który będzie trwały”. Zwróćmy uwagę na to, że dzieci Izraela w końcu wydały owoc… po przejściu przez pustynię. Gdy Bóg przeprowadza cię przez pustynię Jego ostatecznym celem jest twoje owocowanie.
Co takiego cennego jest w pustyni? Piasek? Nie, ruchome piaski są wszędzie. Niebo? Nie, tak naprawdę to niewiele jest tam ochrony przed niemiłosiernie bijącym słońcem. Na pustyni cenna jest woda.
Jedna kropla wody może pokazać różnicę między życiem, a śmiercią. Woda jest drogocennym życiowym surowcem. Większość roślin nie może przetrwać na pustyni. Dla tych,które mogą przetrwać przeżycie zależy od tego, jak głęboko mogą wbić swoje korzenie w głąb piasku, aby dotrzeć do wody. Woda jest sprawa życia i śmierci na jałowych terenach. Istnienie wody decyduje o życiu i śmierci.
Spójrzmy na historię Bożego działania z Jego świętymi. On wyprowadził ludzi z Egiptu ręką Mojżesza… przez pustynię skierował ich do Ziemi Obiecanej. Jan Chrzciciel żył na pustyni do czasu, gdy przyszło do niego Słowo Pańskie. Jezus został „poprowadzony przez Ducha” na pustynię, aby tam był kuszony przez diabła. Paweł spędził lata na pustyni, zanim został apostolskie upoważnienie. Bóg używał suszy wielu pustyń, aby wykuć Swych najlepszych świętych.
Pustynie są tak mało znanymi miejscami. Poprzedzają błogosławieństwo, lecz same są postrzegane jako przekleństwo. Funkcjonują po to, ab doprowadzić cię do miejsca, w którym jedynym twoim zmartwieniem jest podstawa egzystencji. Wtedy to właśnie woda, symbol Żywej Wody Bożej, staje się jedynym życiowym problemem, dzięki któremu żyjesz, lub umierasz, czy ostatecznie jesteś już gotowy do wejścia do służby Mistrza. Jedyne czego ci potrzeba to jednak kropla z nieba. Kiedy wszystko wokół na tym świecie wygląda w twoich oczach jak piasek, jak pusty, bezpłodny bezmiar, jesteś gotowy do służby w Królestwie.
Pustynie wywierają ciekawy wpływ: utwierdzają cię w determinacji i uniżają serce przed Bogiem.
Wzrost roślin jest związany wprost z ilością dostępnej wody. Jeśli jesteś w stanie kwitnąć przy małej ilości wody to możesz kwitnąć wszędzie! Po pustyni, będziesz rozwijał się jak „drzewo zasadzone nad strumieniami wód”.
Jedynie te rośliny, które przetrwały pustynię, mają system korzeniowy, który potrafi znaleźć wodę. Te moc absorbowania korzeni musi być większe niż moc gleby. Innymi słowy: musisz bardziej pragnąć Wody Życia, niż ten świat. To wtedy, gdy pragniesz i łakniesz sprawiedliwości, jesteś usatysfakcjonowany.
Nie przeklinaj czasu pustyni. Bóg sprawdza cię, patrząc, co jest w twoim sercu. A tak naprawdę to pozwala tobie samemu zobaczyć to, co On widzi cały czas. Pozwól korzeniom zapuścić się głęboko w Boga, aby „z twego wnętrza wytrysnęły strumienie wody żywej”. Nagle wytryskująca na pustyni rzeka? Tak, to Jego sposób działania.
Bóg często używa pustyni, aby przygotować posłańca. Gdy ten już jest gotowy, przychodzi przesłanie. Do nas należy przygotowanie się do służby, do której powołał nas Bóg. Do tego samego zadania musimy być również przygotowani przez Boga. Gdy jesteśmy w stanie służyć mu w pustynnym miejscu, możemy Mu również służyć w miejscu owocności. Dopiero wtedy, gdy jesteśmy upokorzeni i złamana jest nasza własna moc, Bóg może pokazać Swoją moc na naszą korzyść.
Na pustyni rośnie trochę pięknych rzeczy. Bądź cierpliwy i pozwól Mu skończyć to, co w tobie zaczął. Potrzebny jest głęboko zakorzeniony, dobrze rozwinięty system korzeniowy, aby nie tylko umożliwiał rozwój rośliny, lecz również produkował i karmił wzrost owoców na wszystkich gałęziach. Jeśli nie ma korzeni, nie będzie też owocu. Jego celem jest, aby doprowadzić cię do miejsca owocowania.
-Bryan Hupperts (c)1997.
Codzienne rozważania_09.10.2016
Ga 5:24
A CI, KTÓRZY NALEŻĄ DO CHRYSTUSA JEZUSA, UKRZYŻOWALI CIAŁO SWOJE WRAZ Z NAMIĘTNOŚCIAMI I ŻĄDZAMI.
Co powinniśmy robić, aby utrzymać pożądliwości ciała na wodzy? Odpowiedź – musimy zachować w stosunku do jednej i drugiej natury właściwe chrześcijańskie nastawienie. Musimy „ukrzyżować ciało.” Co to znaczy? Paweł używa tutaj słów Chrystusa, który powiedział: „Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie„. Musimy nie tylko wziąć swój krzyż i iść , ale mamy dopilnować, żeby również nastąpiła egzekucja. Musimy wziąć samolubne i samowolne własne „ja” i przybić je do krzyża (w przenośni). Ukrzyżowanie ma się stać udziałem ciała, jest to niezmiernie istotne. Jeśli mamy ukrzyżować naszą cielesność, to jasne jest, że cielesność ta niczym nie zasługuje na szacunek i że nie wolno jej traktować z uprzejmością i delikatnością, jest ona czymś bardzo złym, nie wartym niczego po nad to, by ją ukrzyżować. Odrzucenie przez nas starej natury jest bolesne ale musi to być czyn zdecydowany. Każdy chrześcijanin musi „brać swój krzyż na siebie codziennie” (Łuk. 9:23). Kto prawdziwie ukrzyżował swoją cielesność, to już nigdy nie będzie chciał wyciągnąć gwoździ.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.
Jezus i cudzołożnica

Richard Murray
Co powinniśmy robić z ludźmi złapanymi na seksualnym grzechu?
Jezus jest naszym przykładem, a odpowiedź może nas zaszokować.
PIERWSZA RZECZ, jaką zrobił Jezus dla kobiety złapanej na cudzołóstwie to:
OCHRONIŁ JĄ PRZED RELIGIJNYM SĄDEM.
Skorzystał z nadnaturalnej mądrości, aby ochronić kobietę przed ukamienowaniem przez ostrzący sobie zęby religijny tłum, który miał Biblię po swojej stronie.
Jezus nie miał nic z tych rzeczy. On rozładował „biblijny gniew” tłumu i pozbawił ten motłoch śmiertelnych kamieni potępienia.
DRUGA RZECZ, jaką Jezus uczynił to wyraźnie powiedział jej, że On jej Nie potępia. Gdy już ją uratował, dał jej poznać, że nie nienawidzi jej ani nie osądza.
PO TRZECIE, Jezus zachęcił ją do tego, aby poszła i już więcej nie grzeszyła. Nawet nie wspomniał o grzechu cudzołóstwa, tak, że, na nowej drodze poznania Bożej troski o nią, ruszyła w nowości życia i unikała niszczących ją samą grzechów.
JAKA z tego płynie dla nas lekcja?
Codzienne rozważania_07.10.2016
Ga 5:16-17
MÓWIĘ WIĘC: WEDŁUG DUCHA POSTĘPUJCIE, A NIE BĘDZIECIE POBŁAŻALI ŻĄDZY CIELESNEJ. GDYŻ CIAŁO POŻĄDA PRZECIWKO DUCHOWI, A DUCH PRZECIWKO CIAŁU, A TE DWIE SĄ SOBIE PRZECIWNE, ABYŚCIE NIE CZYNILI TEGO, CO CHCECIE.
Paweł, używając terminu ciało, ma na myśli to wszystko, czym jesteśmy z natury. Mówi tu o naszym upadłym stanie. Pod terminem Duch, Paweł rozumie osobę Ducha Świętego, który odnawia nas, dając nam nową naturę. Czyli ciało reprezentuje to, czym jesteśmy z racji swego naturalnego urodzenia, podczas kiedy „duch” oznacza to, czym stajemy się dzięki nowemu narodzeniu, narodzeniu z Ducha. Te dwie rzeczy – ciało i Duch – pozostają w zdecydowanej opozycji. Chrześcijanie nie są ludźmi, którzy nie mogą zostać poruszeni i których nie dotykają pożądliwości czy pragnienia uczynienia czegoś dla ciała. Gdy uczymy się chodzić w Duchu, ciało staje się coraz bardziej zdolnym do opanowania. Jednak ciało i Duch są w ustawicznym konflikcie. Ludzie niewierzący również toczą walki wewnętrzne, doświadczając konfliktów moralnych. Ale trzeba stwierdzić, że u chrześcijan konflikt ten jest daleko ostrzejszy, ponieważ posiadają oni dwie natury, cielesną i duchową, antagonistyczne względem siebie, których nie da się z sobą pojednać. Powinniśmy więc zwrócić uwagę na to, do jakiego postępowania te dwie natury są skłonne.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia

