
1) Bóg i Słowo w Ewangelii Jana 1
2) Słowo Było u Boga
3) Słowo było Bogiem
4) W Nim Było Życie
5) Życie było światłem
6) Wszystkim, którzy Go przyjęli
7) Słowo ciałem się stało
Kevin Bauder
8 maja 2026 r.
Apostoł Jan nazywa Jezusa Słowem . Twierdzi, że Słowo było Bogiem. Twierdzi również, że Słowo stało się ciałem. Ta sama osoba, która była Bogiem przed początkiem, z czasem przyjęła pełną naturę ludzką. Stał się Bogiem-człowiekiem. Nadal istniejąc jako jedna, pojedyncza osoba, miał teraz dwie natury.
To założenie o człowieczeństwie jest wielką tajemnicą. Istoty skończone nigdy w pełni nie zrozumieją, co ono oznacza. Mimo to Pismo Święte ujawnia część jego znaczenia, jeśli tylko zechcemy się nad nim głębiej zastanowić. Na przykład chrześcijanie twierdzą, że Słowo trwa teraz „bez zmieszania, bez przemiany, bez podziału, bez rozłączenia”.
Słowo stało się ciałem. Co więcej, Słowo „zamieszkało wśród nas” ( J 1,14 ). Nie przyjęło ludzkiej natury jedynie jako teoretycznego konstruktu. Przeciwnie, przyszło i żyło jako człowiek pośród ludzi. Bóg-człowiek żył w pełni ludzkim życiem. Zanurzył się w naturalny świat, który stworzył. Niestworzony stał się częścią Jego własnego stworzenia.
Ta prawda przekracza wszelkie wyobrażenia. Ten, który istniał przed wszelkimi początkami, miał początek. Ten, który stworzył wszystko, stał się stworzonym. Jak osoba rozumna może twierdzić tak pozorne przeciwieństwa?
Odpowiedź leży w doktrynie Chalcedonu o jednej osobie i dwóch naturach. Jedna osoba, Jezus Chrystus, jest jednocześnie Bogiem i człowiekiem. Ponieważ jest Bogiem, posiada wszystkie boskie atrybuty. Ponieważ jest człowiekiem, posiada wszystkie ludzkie atrybuty. Przypisuje sobie każdą cechę niezbędną do bycia człowiekiem.
Zanim wyjaśnimy, co to oznacza, konieczne jest jedno zastrzeżenie. Jezus nie przejawia cech, które nie były częścią pierwotnej natury ludzkiej, ale które ludzie przejęli później. W szczególności Słowo nie grzeszy. Grzech nie jest konieczną właściwością natury ludzkiej. Grzech jest czymś, co się nawarstwiło (a dokładniej – pozbawieniem nas czegoś), co nigdy nie było konieczne do pełni człowieczeństwa. Przed upadkiem ludzie nie grzeszyli. Po uwielbieniu, zbawieni ludzie nigdy więcej nie zgrzeszą. Chrystus nigdy nie zgrzeszył i, jako osoba bosko-ludzka, nigdy nie mógł zgrzeszyć. Więcej o tym za chwilę.
Tu właśnie pojawia się pozorny konflikt: cechy, które Chrystus przejawia w swojej ludzkiej naturze, wydają się nie do pogodzenia z tymi, którymi cieszy się w swojej boskiej naturze. Zgodnie ze swoją boską naturą jest On wieczny – przed wszelkimi początkami. Zgodnie ze swoją ludzką naturą miał początek, gdy stał się ciałem.
Zgodnie ze swoją boską naturą, Chrystus jest wszędzie obecny w pełni swojej istoty. Jednak, gdy przebywał wśród nas, można Go było znaleźć w konkretnym miejscu i czasie. Zajmował określone miejsca: żłób, statek, górę, krzyż, grób.
Podobnie, zgodnie ze swoją boską naturą, Chrystus wie wszystko i posiada wszelką mądrość. Lecz gdy przebywał wśród nas, nie znał dnia ani godziny swego przyjścia ( Mk 12,32 ). Musiał nawet pytać, kto Go dotknął ( Łk 8,45–46 ). Zgodnie ze swoją ludzką naturą, nie wiedział o niektórych rzeczach.
Cały sens przyjścia Chrystusa na świat opierał się na jednej z tych pozornych sprzeczności. Jako Bóg był wieczny, nieśmiertelny i niewidzialny ( 1 Tm 1,17 ). Ale kiedy przyszedł na ziemię, otrzymał śmiertelne ciało ( Hbr 10,5–9 ). Na czas swojego pobytu na ziemi został uczyniony niższym od aniołów, aby mógł ponieść śmierć ( Hbr 2,9 ) i rzeczywiście zakosztował śmierci za każdego.
Chrześcijanie uważają za prawdziwe pewne proste twierdzenia. Bóg nie może umrzeć. Chrystus jest Bogiem. A jednak Chrystus umarł. Czy to jawna sprzeczność?
Odpowiedź brzmi: nie . Chrystus jest jedną osobą o dwóch naturach. Każda natura zachowuje swoje wrodzone właściwości lub atrybuty. Cokolwiek można powiedzieć o każdej z tych natur, można powiedzieć o osobie, ale tylko w odniesieniu do tej natury . Innymi słowy, właściwości każdej z natur komunikują się z osobą. Jednakże właściwości każdej z natur nie komunikują się z drugą naturą.
Zatem, gdy Chrystus mieszkał wśród nas, był wieczny według swojej boskiej natury, ale doczesny według swojej ludzkiej natury. Jego ludzka natura nie stała się wieczna. Jego boska natura nie stała się doczesna. Lecz jako jedna osoba, jest prawdziwie wieczny i prawdziwie doczesny, zgodnie z ich naturami.
Dlatego biblijne chrześcijaństwo głosi, że Chrystus nie mógł zgrzeszyć. Bóg nie może być nawet kuszony do grzechu ( Jk 1,13 ). Jest On całkowicie święty ( Ha 1,13 ; Ap 4,8 ). Zgodnie ze swoją boską naturą, Chrystus nie mógł być kuszony i nie mógł grzeszyć. Jednak zgodnie ze swoją ludzką naturą, mógł być kuszony i rzeczywiście doświadczył pokusy ( Mt 4,1–11 ). Czy pokusa wynikająca z Jego ludzkiej natury oznacza, że Jezus mógł grzeszyć?
Nawet zakładając, że Jezus mógł grzeszyć zgodnie ze swoją ludzką naturą, Jego ludzka natura nigdy nie była wolna, by działać samodzielnie. Twierdzenie, że dwie natury mogą działać niezależnie (jak dwie oddzielne osoby) jest herezją nestorianizmu. Ludzka natura Jezusa zawsze była złączona z Jego boską naturą w Jego jednej osobie. Posługując się analogią, nawet jeśli Jego ludzką naturę dało się wygiąć jak spinacz do papieru, spinacz był na stałe przyspawany do masywnego pręta żelaza (Jego boskiej natury), który nigdy nie mógł się zgiąć. Nawet jeśli Jezus mógł grzeszyć zgodnie ze swoją ludzką naturą, Jego osoba nigdy nie mogła. A natury nigdy nie grzeszą. Tylko osoby grzeszą.
Zasada jest taka: cokolwiek można powiedzieć o którejkolwiek z natur Chrystusa, można powiedzieć o Jego osobie zgodnie z tą naturą. Niemniej jednak nie można tego powiedzieć o drugiej naturze. Ta „komunikacja predykatów” jest fundamentalna dla prawidłowego myślenia o wcieleniu Chrystusa. Rodzi jednak również inne pytania, których Jan nie porusza bezpośrednio. Warto może zrobić krótki dygresję, aby omówić niektóre z nich.
_____________________________
Autorem tego eseju jest Kevin T. Bauder, profesor teologii historycznej i systematycznej w Central Baptist Theological Seminary. Nie wszyscy profesorowie, studenci i absolwenci Central Seminary zgadzają się z każdą opinią wyrażoną w tym eseju.