Codzienne rozważania_15.12.2015

Hurynowicz_rozwazania

Ef 4:24.
A OBLECZCIE SIĘ W NOWEGO CZŁOWIEKA, KTÓRY JEST STWORZONY WEDŁUG BOGA W SPRAWIEDLIWOŚCI I ŚWIĘTOŚCI PRAWDY.

Człowiek wierzący „zdjął” z siebie starego człowieka, to znaczy odrzucił swą starą, grzeszną naturę, zepsutą pod działaniem zwodniczych żądz, a równocześnie „przywdział” nowego człowieka, stworzonego zgodnie z zamysłem Boga, ku Jego całkowitemu upodobaniu. Powinniśmy sobie zadać pytanie, czy tę prawdę nieustannie urzeczywistniamy w naszym praktycznym postępowaniu? Niewątpliwie wszyscy musimy wyznać własne uchybienia w tej kwestii. Ale czy ubolewamy nad tym szczerze, czy raczej obojętnie przechodzimy do porządku dziennego nad własnymi zaniedbaniami?
Prawdziwy bogobojny chrześcijanin dokona nad sobą samym w swoim sumieniu sprawiedliwego osądu, ilekroć zawini przeciwko tej prawdzie, jego serce przeniknie smutek i doprowadzi to do wyznania Bogu swej winy. Jeśli rozumiemy jak wielkim przywilejem jest dla nas to, że mogliśmy „zdjąć” z siebie starego człowieka i „przywdziać” nowego, stworzonego w pełnej harmonii z wolą Boga, wtedy z całą pewnością będziemy czuwać, aby nie zgrzeszyć. Ten nowy człowiek, zrodzony z Boga, posiada Bożą naturę, dla której obce jest grzeszenie. Jej naturalną cechą jest przynoszenie plonu miłego Bogu, owoców ku Jego upodobaniu. „Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził” (1 Jana 3:9). Podobnie w naszym życiu, w praktycznym postępowaniu winna odzwierciedlać się tylko nowa natura, żeby wyraźnie były dostrzegalne „sprawiedliwość i świętość prawdy”. W Chrystusie były one doskonale widoczne we wszystkich sytuacjach i okolicznościach, najdonioślej w Jego śmierci krzyżowej. Nieustanne reprezentowanie Bożej natury przez naszego Pana było doskonałe, tak, że mógł o sobie powiedzieć: „Kto mnie widział widział Ojca”. Czy nie powinniśmy prosić Go każdego dnia: „Panie, dopomóż mi, bym kroczył w Twoich śladach, na chwałę Boga i ku klarownemu świadectwu wobec ludzi?”
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_14.12.2015

Hurynowicz_rozwazania

Oz 1:2-3.
POCZĄTEK POSELSTWA PANA PRZEZ OZEASZA. PAN RZEKŁ DO OZEASZA: IDŹ WEŹ SOBIE ZA ŻONĘ NIERZĄDNICĘ I MIEJ Z NIĄ DZIECI Z NIERZĄDU, GDYŻ KRAJ PRZEZ NIERZĄD STALE ODWRACA SIĘ OD PANA. POSZEDŁ WIĘC I POJĄŁ GOMERĘ, CÓRKĘ DIBLAIMA; A ONA POCZĘŁA I URODZIŁA MU SYNA.

Wielu proroków przekazywało Boże Słowo nie tylko ustnie, ale także poprzez wypełnianie trudnych zadań wskazujących innym na obrazowo ujęte Boże poselstwo. Ozeasz otrzymał wyjątkowo trudne zadanie. Bóg często swoją relację z Izraelem porównywał do związku małżeńskiego, aby dobitnie zobrazować zarówno bałwochwalstwo Izraela jak i niewierność tego ślepego i nieczułego ludu, dlatego nakazał prorokowi poślubić niemoralną kobietę, która będzie mu niewierna. Jaką męczarnią i boleścią było dla bogobojnego Ozeasza cudzołóstwo Gomery i sąd, który miał przyjść na nią i na jej dzieci. Zastanawiamy się, dlaczego Bóg zażądał od niego czegoś takiego? O ile większy był Boży ból przez wieki niewierności Izraela okazywanej przez ohydne bałwochwalstwo w odpowiedzi na miłość i troskę, którą On im okazywał. A JAK MY ODPOWIADAMY NA JEGO MIŁOŚĆ? CZY ZADAJEMY JEMU BÓL, CZY SPRAWIAMY RADOŚĆ JEGO SERCU?

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_13.12.2015

Hurynowicz_rozwazania

2Kor. 4:6-7.
BO BÓG, KTÓRY RZEKŁ: Z CIEMNOŚCI NIECH ŚWIATŁOŚĆ ZAŚWIECI, ROZŚWIECIŁ SERCA NASZE, ABY ZAJAŚNIAŁO POZNANIE CHWAŁY BOŻEJ, KTÓRA JEST NA OBLICZU CHRYSTUSOWYM. MAMY ZAŚ TEN SKARB W NACZYNIACH GLINIANYCH, ABY SIĘ OKAZAŁO, ŻE MOC, KTÓRA WSZYSTKO PRZEWYŻSZA, JEST Z BOGA, A NIE Z NAS.

Jesteśmy po to, aby odzwierciedlać chwałę Boga! Nie będziemy jednak w stanie być odbiciem Jego chwały, jeśli najpierw nie będziemy sami oglądać jej z odsłoniętym obliczem. Jeżeli oglądam chwałę Pana, z pewnością powinienem odbijać ją w moim zachowaniu i słowach, które wychodzą z ust moich. Światłość Ewangelii chwały Chrystusa jest cennym skarbem Boga, który powinien jasno świecić w naszych sercach. Chrystus jest obecny w nas a nasze ciała są „naczyniami glinianymi”. Aby światło świecące w nas mogło być widoczne przez tych, którzy są na zewnątrz, naczynia muszą być „rozbite”, dokładnie tak w historii Gedeona (Sędziów 7:19-21). W jaki sposób mogą one być rozbite? Bóg używa do tego różnych okoliczności życia – doświadczeń, trudności i prześladowań, aby rozbić „gliniane naczynia”, tzn., powstrzymać i unicestwiać to, co wypływa z pobudek naszej starej i zepsutej, cielesnej natury. Natury ciała, chociaż początkowo stworzonego przez Boga, odkąd upadła, nie da się już naprawić ani zmienić. W związku z tym musimy nieustannie czuwać. Pytanie, skąd wziąć do tego potrzebną moc? Będziemy ją posiadać tylko wtedy, gdy będziemy zajęci oglądaniem Chrystusa w Jego chwale. Gdy przyglądamy się tej chwale, Duch Pana poprzez swą pracę przemienia nas moralnie na obraz Tego, na którego spoglądamy, sprawiając, że następnie Chrystus świeci przez nas w tym, czym jesteśmy i w tym, co robimy.
Pozdrawiam w ten piękny poranek i życzę Bożego pokoju.

Codzienne rozważania_12.12.2015

Hurynowicz_rozwazania

Ps 19:8-9.
ZAKON PANA JEST DOSKONAŁY, POKRZEPIA DUSZĘ, ŚWIADECTWO PANA JEST WIERNE, UCZY PROSTACZKA MĄDROŚCI. ROZKAZY PANA SĄ SŁUSZNE, ROZWESELAJĄ SERCE, PRZYKAZANIE PANA JEST JASNE, OŚWIECA OCZY.

Czy zastanawialiśmy się, co dla nas, wierzących, znaczy Słowo Boże? Pierwszym skutkiem działania Słowa Bożego wywołanym przez Ducha Świętego jest zrodzenie na nowo. „Jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa” (1Ptr 1:23). Gdy tylko nowe, Boże życie zaistnieje w jakimś człowieku, Słowo Boże staje się pokarmem dla tego nowego życia. „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4:4). Znajdując się w drodze przez wrogi Chrystusowi świat, wierzący człowiek potrzebuje „przewodnika podróży”. Jest nim Słowo Boże. „Słowo twoje jest pochodnią nogom moim i światłością ścieżkom moim” (Ps. 119:105). A w jaki sposób możemy się bronić przed wrogiem i jego chytrymi zakusami? Naszą bronią jest Słowo Boże. „Miecz Ducha, którym jest Słowo Boże” (Efezjan 6:17). Słowo Boże jest miarą poprawności chrześcijańskiej nauki i praktyki. To jego ocenie powinniśmy poddawać nasze życie a także nasze poglądy. Tylko to, co mówi Słowo Boże jest miarodajne i poprawne. Nasze życie i sposób myślenia musimy doprowadzić do zgodności z nim. Jeżeli dojdzie do tego, że się zanieczyściliśmy to Słowo Boże jest nie tylko lustrem, które odbija ten stan, lecz także wodą, która nas oczyszcza. Jeżeli będziemy je stosować w naszej wędrówce z Panem Jezusem, nasze życie stanie się oczyszczone i będziemy trwać w odłączeniu od wszelkiego zła.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_11.12.2015

Hurynowicz_rozwazania

J 20:29.
RZEKŁ MU JEZUS: ŻE MNIE UJRZAŁEŚ, UWIERZYŁEŚ; BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI, A UWIERZYLI.

Spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem głęboko odmieniło sceptycznie nastawionego dotąd Tomasza. Do głębi poruszony wyznał: „Pan mój i Bóg mój!”, a Jezus przyjął to świadectwo. Ostatnie zdanie wypowiedziane przez Pana Jezusa do Tomasza jest szczególnie aktualne w obecnych czasach, w których Pan Jezus nie przebywa widzialnie na ziemi. Słowa te pokazują nam, że o wiele wartościowsza jest szczera wiara w Boże słowa, niż wiara opierająca się na namacalnych, widzialnych dowodach. Jezus nazywa błogosławionymi tych, którzy ufają Bogu i wierzą Jego słowom. W żadnym wypadku nie można nazwać ich łatwowiernymi, wierzącymi w jakieś zmyślone bajki. Ich wiara opiera się na Słowie Bożym i wiarygodnych relacjach naocznych świadków zmartwychwstania Jezusa.

Przez wiarę i dzisiaj możemy spotkać zmartwychwstałego Pana. Wprawdzie nie jesteśmy w stanie zobaczyć Go na własne oczy, lecz patrząc przez wiarę jesteśmy w stanie miłować Go z całego serca i radować się radością niewysławioną i chwalebną(1 Piotra 1:8). Jeżeli przez wiarę w Pana Jezus staliśmy się dziećmi Bożymi, oczekujemy tej chwili, kiedy Chrystus zabierze nas ze sobą do chwały. Wówczas w pełni doświadczymy błogosławieństw, które są rezultatem Jego pojednawczej śmierci. Ujrzymy Go takim, jakim jest i staniemy się do Niego podobni (1Jana 3:1-2).
Pozdrawiam w ten piękny deszczowy poranek i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_10.12.2015

Hurynowicz_rozwazania

J 20:27-29.
POTEM RZEKŁ DO TOMASZA: DAJ TU PALEC SWÓJ I OGLĄDAJ RĘCE MOJE, I DAJ TU RĘKĘ SWOJĄ, I WŁÓŻ W BOK MÓJ, A NIE BĄDŹ BEZ WIARY, LECZ WIERZ. ODPOWIEDZIAŁ TOMASZ I RZEKŁ MU: PAN MÓJ I BÓG MÓJ. RZEKŁ MU JEZUS: ŻE MNIE UJRZAŁEŚ, UWIERZYŁEŚ; BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI A UWIERZYLI.

Tomasz jest poruszony tym, że to jest jego Pan! Po słowach swojego Mistrza poznał, że On dokładnie wiedział, co jest w jego sercu. Pan Jezus widział jego sceptycyzm i rozpacz, jednak odpowiedział na nie z miłością i dobrocią, tak, że wątpliwości Tomasza rozwiały się a smutek zniknął. Już nie odczuwał potrzeby, by włożyć swoją rękę w zraniony bok Pana Jezusa. Został całkowicie przekonany. Pełen podziwu z radością wyznał, że zmartwychwstały Jezus jest jego Panem i Bogiem. Dotychczas jeszcze nikt nie wyraził się tak dobitnie o bóstwie Pana Jezusa. Jednak Tomasz był świadomy swych słów. On wiedział, że są one prawdą. Zmartwychwstały Pan zwyciężył śmierć, a jedynie Bóg posiada tę moc. On jedynie jest Panem życia i śmierci. Kiedyś na pytanie zadane uczniom przez Pana Jezusa: „A wy za kogo mnie uważacie?”, Piotr odpowiedział: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego” (Ew. Mateusz 16:16). Jednak wyznanie Tomasza zawiera jeszcze jeden o wiele ważniejszy element wiary chrześcijańskiej: „Pan mój i Bóg mój”. Pan Jezus całkowicie zgadza się z tym wyznaniem. Gdyby nie był Bogiem, musiałby zaprzeczyć słowom Tomasza, jednak On je przyjął jako świadectwo wiary zgodnej z PRAWDĄ.

Pozdrawiam w ten piękny poranek i życzę deszczu błogosławieństw.

Łatwy sposób zdobywania ludzi dla Chrystusa

SpiritLed_Woman

This is too easy to do, yet so many Christians don't do it.

Cris Rogers

Nigdy nie szło mi dobrze rozmawianie z dziewczętami. Od wczesnych lat wydawało mi się, że to jakaś mistyczna grupa, z którą niemal niemożliwe jest dogadać się. Zawsze, gdy próbowałem skomunikować się z nimi, źle się to kończyło; zasychało mi w ustach i jąkałem się.

Utrzymywałbym, że dla wielu z nas ewangelizacja – czy po prostu: dzielenie się wiarą – daje takie same efekty. Zamiast mówić wyraźnie, albo tracimy okazję, albo jąkamy się, albo wysycha nam w ustach.

Ostatnio stałem razem z przyjacielem, który został zapytany przez kogoś zupełnie obcego, w co wierzą chrześcijanie. Całkowite spanikowanie doprowadziło go do tego, że wciskał wszystko, co tylko mógł w jakieś jedno zdanie, zanim obcy oddalił się.

Od czego więc zaczynać, jeśli chodzi o dzielenie się naszą wiarą? Od grzechu? Jezusa? Zmartwychwstania? Bierzmy się za coś łatwiejszego do przełknięcia i mglistego? A co z miłością? Każdy chce odrobiny miłości, czyż nie?

Prawda jest taka, że mamy do dyspozycji kilka słów, które otwierają rozmowę i kilka, które ją zamykają. Dobrym przykładem jest „grzech”. Tak długo używano grzechu do tego, aby tłuc nim ludzi, że potrząsają ramionami i mówią: „dobra, dobra, powiedz mi coś, o czym nie wiem”.

Co więc robimy? Pomijamy sprawę grzechu? Jak możemy? Grzech jest centralna sprawą ewangelii. Bez grzechu zostajemy z Jezusem, który przyszedł uczynić kilka cudów, lecz krzyż staje się symbolem bez znaczenia, zamiast być katastrofalną chwilą zbawienia.

Usługiwałem w centrum wschodniego brzegu Londynu. Założyliśmy tutaj kościół pięć lat temu, pragnąc zdobywać ludzi z bardzo biednej i straconej społeczności. Jako populacja mamy 65% muzułmanów, tak więc Jezus musiał być na początku i w centrum wszystkiego, co robimy. Niemniej jednak, mając do czynienia z grupą ludzi, którzy zostali oszukani jeśli chodzi o ideę grzechu i uważają Jezusa tylko za proroka, mieliśmy do wykonania ciężką robotę, lecz dzięki temu musieliśmy solidnie przemyśleć, w jaki sposób opowiadać Boże historie, aby inni rozumieli.

Oto kilka z tych rzeczy, których nauczyliśmy się przez ostatnie kilka lat.

Continue reading