Pojednanie w niebie – 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Czułem, że powinienem podzielić się tym, co zobaczyłem w niebie, a o czym wspominam tylko od czasu do czasu podczas wywiadów lub prywatnych rozmów. Otóż w niebie widziałem ludzi rozmawiających o nieporozumieniach i sytuacjach, które wydarzyły się w czasie, gdy żyli na ziemi. Widziałem to wiele razy i skłoniło mnie to do przyjrzenia się Pismu, aby potwierdzić to, co widziałem, rozdziałem i wersetem Biblii. Jest w niej o tym mowa i daje nam to wgląd w relacje w niebie.

Powinno to przynieść pokój wszystkim, którzy chcieliby, aby mieli możliwość pożegnania się po raz ostatni, powiedzenia tego, co trzeba było powiedzieć, przeproszenia lub otrzymania przeprosin, zanim ukochana osoba albo ktoś, z kim kiedyś mieliśmy kontakt, odszedł z tego świata.

Jezus był pierwszy
W I wieku nauczano, że Mesjasz przyjdzie i podbije Rzymian, ustanawiając swoje panowanie z Jerozolimy. Takie też było oczekiwanie wszystkich uczniów na samym początku i dlatego matka Jakuba i Jana poprosiła, aby jej synowie zasiedli w królestwie po Jego bokach. Judasz próbował zmusić Jezusa, aby udowodnił, kim jest, nie rozumiejąc, że Mesjasz przyszedł najpierw jako cierpiący Sługa, przynosząc rok łaski Pana, a nie dzień Jego pomsty.

Kiedy więc został aresztowany i umarł, uczniowie byli zdezorientowani, przestraszeni i całe ich życie zostało wywrócone do góry nogami. Wszystko, czego nauczono ich i w co wierzyli na temat Mesjasza, okazało się błędne co ich zdezorientowało. Od przekonania, że otrzymają jakieś oficjalne stanowiska w królestwie Jezusa, które to miał właśnie ustanowić, przeszli do uświadomienia sobie, że wszystko, czego nauczono ich z Pisma o Mesjaszu, było inne, niż sądzili. Jezus nawiązywał do swojej nadchodzącej śmierci, a nawet mówił im o niej wprost, lecz Jego słowa były tak dalekie od wszystkiego, czego ich nauczono i w co wierzyli, że Go po prostu nie rozumieli.

W Łk 24:44-45, wkrótce po swoim zmartwychwstaniu, Jezus przyszedł do nich i powiedział: „To jest właśnie to, o czym mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że musi się spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków, i w Psalmach. Wtedy otworzył ich umysły, aby mogli zrozumieć Pisma”.

To oraz inne wydarzenia po Jego zmartwychwstaniu, takie jak J 21 i Jego polecenia skierowane do Piotra i Jana, pokazują nam, że rzeczy niezałatwione w chwili śmierci człowieka, zostaną później omówione i wyjaśnione, tak jak Jezus uczynił to z uczniami. Widzimy to również w J 20:24-28 w przypadku Tomasza, którego nie było z nimi w dniu zmartwychwstania i który, jak powszechnie wiadomo, stwierdził, że jeśli nie włoży ręki w miejsca po gwoździach na rękach Jezusa oraz w Jego bok, w który wbito włócznię, i nie zobaczy tego na własne oczy, nie uwierzy. Około tygodnia później Jezus ponownie ukazał się uczniom i tym razem Tomasz był tam obecny. Jezus natychmiast wezwał go, aby zrobił to, co wcześniej powiedział, a tym samym uwierzył, że On zmartwychwstał. Pokazuje to, że ktoś znajdujący się w rzeczywistości nieba (Jezus) jest świadomy wyzwań i rzeczy wypowiadanych na ziemi oraz będzie miał możliwość się do nich odnieść i udzielić odpowiedzi na pytania.

Obj 6:9-11 – otwarcie piątej pieczęci
W pewnym obrazie pochwycenia Kościoła, które ma nastąpić przed wydarzeniami ostatnich 7 lat tego wieku, Jan mówi nam w Obj 4:1-2, że usłyszał głos podobny do dźwięku trąby i usłyszał słowa: „Wstąp tutaj”, po czym został porwany do nieba i znalazł się przed tronem Ojca. W Obj 5:7 Baranek, który został zabity, Lew z pokolenia Judy, podszedł do Ojca siedzącego na tronie i „wziął księgę z prawej ręki tego, który siedział na tronie”.

Następnie Pan otwiera jedną pieczęć po drugiej, począwszy od 6:1, aż dochodzi do piątej pieczęci w 6:9-11, co apostoł jest świadkiem: „A gdy otworzył piątą pieczęć, widziałem pod ołtarzem dusze zabitych za Słowo Boże i za świadectwo, które złożyli. I wołały głosem wielkim: Dokądże, Panie święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i mścił się za krew naszą nad tymi, którzy mieszkają na ziemi? I dano każdemu z nich białą szatę, i powiedziano im, aby jeszcze przez krótki czas odpoczęli, aż się dopełni liczba ich współsług i braci, którzy mieli być zabici jak i oni”.

Apostoł Jan widzi w niebie tysiące męczenników, którzy niedawno zostali zabici za swoją wiarę i upominają się teraz o sprawiedliwość. W niebie pamiętają swoje życie na ziemi, sposób, w jaki umarli, i nadal domagają się sprawiedliwości. Przejście do nieba nie powoduje utraty pamięci.

To, że widzimy ludzi w niebie, którzy są doskonale świadomi niesprawiedliwości, których doświadczyli, proszących Ojca, aby sprowadził sąd na ich wrogów, a następnie słyszących polecenie, by jeszcze poczekali, podczas gdy otrzymują białe, weselne szaty sprawiedliwości, pokazuje, że po dotarciu do nieba jest tam czas brania i dawania, właściwy czas i cierpliwe czekanie, pouczenie oraz pragnienie, aby wszystko zostało naprawione. Zaczynając od zmartwychwstałego Pana, który wyjaśnia uczniom, co im powiedział, gdy był wcześniej z nimi, aż po męczenników w niebie wołających o pomstę na tych, którzy ich zamordowali – życie trwa dalej. Wspomnienia są żywe. Niebo nie sprawia, że nagle zapominamy o życiu na ziemi – nie. Niebo potwierdza i koryguje nasze życie. Życie trwa dalej, a my trwamy dalej. Niebo to przejście do innego wymiaru, przy czym wszystko w naszym duchu i duszy pozostaje nienaruszone.

Wasze udręki i zwycięstwa na ziemi stają się duchowym materiałem budowlanym
Czasami trudno jest zrozumieć, że nasze zmagania w tym życiu mają bezpośredni wpływ na nasz niebiański dom. Pismo jednak naucza, że nasze życie tutaj jest właśnie tym – budulcem mającym na celu ukończenie niebiańskiego miasta.

W Ps 56:9 Dawid napisał: „Ty policzyłeś dni mojej tułaczki, zebrałeś łzy moje w bukłak swój. Czyż nie są zapisane w twej księdze?”

Słowo „tułaczka” to hebrajskie „nod” (nuwd), oznaczające wygnanie. Nagłówek psalmu (informacja podana przed wersetem 1) mówi, że został on napisany, gdy Dawid uciekał przed królem Saulem i został pojmany przez Filistynów w Gat. Dawid powiedział, że Bóg zebrał jego łzy i zapisał w księdze wszystkie trudy jego wygnania. W judaizmie naucza się – i widzimy to zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie – że nasze życie jest zapisywane w księgach. Malachiasz* wspomina o „księdze pamiątkowej”, Objawienie mówi, że „otwarto księgi”, istnieje też Księga Żywych, czy też Księga Życia.

Otwarcie ksiąg, osobnej księgi dla każdego człowieka oraz Księgi Życia sugeruje, że zawartość tych ksiąg jest dostępna dla innych, celem zbadania, skorygowania, pojednania i wyjaśnienia. Jezus powiedział w Mt 7:22-23, że tego dnia wielu fałszywych wierzących przyjdzie do Niego twierdząc, że dokonywali cudów i niezwykłych rzeczy w Jego imieniu. Jednak rozpatrując to w kontekście żydowskiego rozumienia I wieku, Jezus spojrzy na ich księgi i powie im: ‘Nigdy was nie znałem i w rzeczywistości żyjecie w bezprawiu (stylu życia opartym na oszustwie i hipokryzji, udając, że Go znacie); odejdźcie ode mnie’. *Ml 3:16; Obj 20:12; zob. także 2 M 32:32-33 itd.

Z tego powodu Piotr pisze w 1 P 2:5: „I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy”, albo moglibyśmy powiedzieć: w dom z duchowego materiału. Następnie w wersecie 6 mówi, że Jezus jest Kamieniem Węgielnym położonym jako fundament tego domu. Jezus powiedział, że w domu Jego Ojca jest wiele miejsc do zamieszkania – po grecku „mieszkań”, miejsc, w których można odpocząć, relaksować się i żyć. W Obj 21:14 apostoł Jan widzi warstwy fundamentów w murach niebiańskiego Jeruzalem i mówi, że na każdej warstwie znajdują się imiona apostołów. Oznacza to, że to, przez co przechodzili w swoim ziemskim życiu, zostało przemienione w niebiański materiał, który stanowi fundamenty murów miasta. Twoje życie, moje życie, nasze zwycięstwa i te drobne rzeczy, w których wzrastamy w Chrystusie, są zapisywane i pamiętane – od łez po przezwyciężanie goryczy i nieprzebaczenia – wszystko to zostaje zapisane.

W Obj 21:2 Jan widzi niebiańskie Jeruzalem „przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego”, a w wersecie 9 miasto zostaje nazwane „oblubienicą, małżonką Baranka”. Stwierdza również, że „PRZYGOTOWAŁA SIĘ” (19:7). Właśnie o tym jest to życie – my, oblubienica, przygotowujemy się dla Chrystusa. Jako oblubienica zachowujemy siebie niesplamionymi przez świat, nie miłujemy nikogo innego, a nasze ofiary są odnotowywane w niebie i służą do przyozdobienia miasta, tego „miejsca, które idę przygotować dla was”.

Fundament i mury miasta noszą imiona apostołów, co oznacza, że ich ziemskie życie zostało przekształcone w budulec niebiańskich murów. Paweł powiedział pełnym sporów i zazdrości Koryntianom (1 Kor 3:1-15), że ich zazdrość, spory i podziały były duchowym drewnem, sianem i słomą, które spłoną, gdy staną przed Panem, choć oni sami nadal będą zbawieni. Zachęcał ich, aby dorośli, chodzili w miłości, co w niebie przemieniłoby to drewno, siano i słomę w złoto, srebro i drogocenne kamienie.

Dzisiaj zapamiętajmy dwie sprawy: po pierwsze, że pamiętamy w niebie rzeczy z naszego ziemskiego życia, a po drugie, że po dotarciu do nieba ludzie jednają się tam. Jezus wyjaśnił uczniom rzeczy, których nie rozumieli a które wydarzyły się tydzień wcześniej. Tak samo krewni i przyjaciele będą mieli czas, aby odnieść się do różnych wydarzeń, przeprosić, naprawić to, co zostało zepsute, i wyprostować sytuacje, które zdarzyły się w czasie naszego ziemskiego życia.

W przyszłym tygodniu: ludzie, których widziałem, jak się jednali, oraz to, jak bardzo różniło się to od rozmów na ziemi.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *