Słowo od Pana 01.12.2019 – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Dzieliłem się z Wami odnośnie wizytacji Pana z 1 grudnia i rzeczy, które dotyczyły ciała Chrystusa, które to powinno osądzić samo siebie i zakończyć romans z tym światem. Tysiące osób zapoznało się z tym poprzez Facebook, YouTube i GodTube, i wszystkim Wam za to dziękuję. Mam nadzieję, że to, co udostępniam, będzie dla Was błogosławieństwem.

Pan odniósł się do fragmentu z Ewangelii Jana 6, gdzie ujawnił się podział na tych, którzy szli za Nim z czystego serca oraz na tych, którzy mieli ukryte powody i polecił mi, abym to przestudiował.

Sytuacja opisana w Jan. 6

Widzimy Jezusa, który nakarmił 5000 mężczyzn oraz kobiety i dzieci. W wersecie 15 widzimy, że ludzie byli tak zachwyceni, że chcieli siłą obwołać Jezusa swoim królem. W odpowiedzi na to Jezus odesłał uczniów łodzią, każąc im przeprawić się na drugi brzeg. Sam w tym czasie poszedł na górę.

Wcześnie rano Jezus szedł po wodzie. W pewnej chwili zbliżył się do łodzi która, jak czytamy, pokonała dopiero połowę drogi. W 48 wersecie czytamy, że chciał ich ominąć i pójść dalej, ale zatrzymał się widząc uczniów, którzy przestraszyli się na Jego widok. W Mat. 14:29 widzimy opis Piotra chodzącego po wodzie. Jan 6:21 dodaje szczegół, które inne ewangelie pomijają:

„Chętnie więc zabrali go do łodzi, a łódź od razu przybiła do brzegu, do którego płynęli”. Tak właśnie było – Jezus, ludzie, łódź zostali w jednej chwili „przetransportowani” na drugą stronę jeziora w nadprzyrodzony sposób, około 3 mil / 5 km.

Jednak pozostali ludzie, którzy musieli obejść jezioro Galilejskie, gdy znaleźli Jezusa, spytali (6: 25-26): „kiedy to przybyłeś”. Jezus odpowiedział, że nie szukali Go z powodu cudów, ale dlatego, że ich nakarmił. To objawiło ich prawdziwe motywacje i skłoniło do zadania pytania, co w takim razie muszą zrobić? W wersecie 29 odpowiedział, że mają po prostu w Niego wierzyć – z czystego serca, bez żadnych ukrytych motywacji.

Dlaczego jesteś chrześcijaninem?

Musicie to zrozumieć-  ludzie chodzili za Jezusem z wielu różnych powodów. Na przykład matka Jakuba i Jana myślała, że zaraz nadejdzie nowe królestwo i chciała, aby jej synowie mieli jakąś władzę siedząc po prawej i lewej ręce Jezusa. Ludzie, których widzimy w Jan. 6 np. chcieli mieć pełne brzuchy i sądzili, że Jezus przyniesie im łatwe życie.

Także dzisiaj jest wielu ludzi, którzy zostali chrześcijanami  z wielu różnych pobudek sądząc, że Jezus zaspokoi ich cielesne potrzeby. Pieniądze, majątek, status – nasz chrześcijański świat pełen jest ludzi jak w Jan. 6, którzy uwierzyli nie z powodu cudu, którego Jezus dokonał z ich życiem, w wyniku czego uczynili Go Panem swojego życia i którzy pokochali Go tylko dlatego, że jest ich Panem, ale są z Nim tylko dlatego, że zaspokaja ich potrzeby. Odpowiedz Jezusa na to jest cały czas taka sama – powinni uwierzyć w Niego z czystego serca.

W Jan. 6 widzimy, że natychmiast po tym Jezus mówi trudną do zrozumienia przypowieść, jak to Mojżesz dał im chleb z nieba, ale że to On jest prawdziwym chlebem z nieba, i że jeśli chcą życia wiecznego, będą musieli jeść Jego ciało i pić Jego krew.

Gdyby wierzyli w Niego  powodu osobistych pobudek, to w ich uszach brzmiało by to jak kanibalizm. Gdyby szli za Nim z czystych pobudek, to nawet jeśli by nie rozumieli, to czystość serca sprawiła by, że by z Nim zostali.

To właśnie dzieje się obecnie w ciele Chrystusa – sprawdzenie wewnętrznych motywacji. W tym czasie Pan wykonuje pracę, prosząc chrześcijan, aby osądzili siebie samych, czy kochają ten świat i dlaczego właściwie są chrześcijanami. To praca w sercu, niewidzialna, jednak Bóg wykonuje ją, chcąc doprowadzić ludzi do podjęcia decyzji.

Sytuacje w świecie będą coraz trudniejsze, jednak ci, którzy słuchają, co Duch mówi i którzy korygują swe serca, przetrwają wszystko. Ci zaś, którzy ignorują to, co Duch mówi, którzy odsuwają w czasie poddanie się sercu Panu, będą zdezorientowani i poniosą szkodę, gdy  nadejdzie trudny czas.

W Jan. 6:66 napisano: „Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z Nim nie chodziło.” Stało się tak, ponieważ Go nie rozumieli. Postrzegali samych siebie za wierzący, gdy wszystko było proste i zrozumiałe, kiedy wyglądało, że wszystko zmierza do zwycięskiego koronowania Jezusa na króla.

Kiedy jednak On zaczął nauczać rzeczy, których nie rozumieli, a co więcej, wydawało się to fałszywą doktryną w zestawieniu z tym, czego zostali nauczeni, opuścili Go. Kiedy poczuli się zdezorientowani, kiedy poczuli, że Jezus nie będzie już ich utrzymywał, jak oto uczynił za pomocą chleba i ryb – odeszli, czym udowodnili, że byli z nim tylko z powodu tego, co dla nich robił.

Następnie Jezus spytał także dwunastu, czy też chcą odejść? Piotr przemówił w ich imieniu: „Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego… Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego”. (v68-69)

Cała dwunastka niekoniecznie rozumiała więcej nich pozostali ludzie, którzy ich opuścili. Byli jednak w stanie ustawić priorytety w swoim sercu. Piotr sprowadził to do samego sedna – „Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego.”

Żadna okoliczność, żadne zamieszanie w życiu, żadne trudne do zrozumienia nauczanie, bez względu na to, ile różnych głosów wyrażało swoje opinie, nie miało wpływu – najważniejsza w ich sercach była sprawa życia wiecznego. W swym sercu wiedzieli, że Jezus jest Panem i wszystko inne bladło przy tym fakcie a trudności życia nie miały na to wpływu. Chcieli przede wszystkim Go poznać, moc Jego zmartwychwstania oraz mieć społeczność w Jego cierpieniach. Najważniejsze dla nich było to, żeby Pan przyznał się do nich przed Ojcem i Jego aniołami – ‘Tak znam ich’ (Obj. 3: 5).

To właśnie ma się stać w USA i na zachodzie. W krajach, gdzie są prześladowania, wielu ludzi wybrało już stronę; pokazali swą miłość nawet w obliczu śmierci. Patrząc na historię, to presja gospodarcza i społeczna (prześladowania) sprawia, że rządy zaczynają za to obwiniać grupy ludzi, i często są to Żydzi oraz chrześcijanie.

Następnym razem zakończę temat.

Część 3

John Fenn

[Głosów:2    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.