Stan 03.12.2019

Stany Tyra

3 grudnia
„….Komu zaś mało się odpuszcza, mało miłuje” (Lu 7:47).
Często zastanawiam się czemu ludzie, którzy nazywają siebie
„chrześcijanami” i uważają się za „naśladowców Chrystusa” są
bardzo często najbardziej osądzającymi, potępiającymi, niemiłującymi,
niemiłosiernymi i niewspółczującymi ludźmi na tej planecie. Myślę,
że w swej istocie jest to wynik wiary, której brak osobistego doświadczenia.
Fundamentalizm, podobnie jak większość religii, wyznaje, że dużo wie o

Bogu, mnóstwo o sobie, lecz jest to wszystko czymś obiektywnym, a nie
osobistym, jest więc relatywnie bezużyteczne. Na przykład, każdy, kto
nazywa siebie „chrześcijaninem”, powie, że wie o tym, że Bóg
przebacza.
Niemniej, brak przebaczenia innym mówi mi, że ci sami ludzie nie przeżyli
przebaczenia osobiście, a zostali jedynie intelektualnie
przekonani. Powtórzę: gdyby znali przebaczenie jako osobiste
doświadczenie, byliby skandalicznie przebaczający.
Wszyscy chrześcijanie zgadzają się z tym, że Bóg jest miłością,
lecz również i ta wiara nie jest czymś przeżytym osobiście. Aby poznać
miłość naprawdę musimy ją przyjąć w stanie bezbronności, w podatności na zranienie „takiego jaki jestem”.

Jeśli wydaje nam się, że w jakikolwiek sposób „zarobiliśmy” na
Boża miłość czy przebaczenie, nie możemy jej przyjąć w stanie bezbronnym, lecz przyjmujemy jako zapłatę, należność; „zrobiłem coś, a to jest Boże odpowiedź”. Takie podejście nie daje niczego oprócz dalszego
umacniania się w oszustwie wyimaginowanego ja. Prawdziwie przemieniające poznanie jest zawsze osobiste, nigdy zwyczajnie obiektywne.
Obejmuje ono poznanie KOGOŚ/CZEGOŚ, a nie wiedzę O KIMŚ/CZYMŚ, a to
zawsze wiąże się z relacją.
Poznanie obiektywne ma miejsce zawsze, gdy obserwujemy, rozpatrujemy
coś z dystansu. Jest to poznanie, które jest niezależne od nas, w
przeciwieństwie do poznania, które jest wplecione w nas.
Kiedy poznajemy z doświadczenia, jest to głęboko w nas zakorzenione i
to, co znamy, wychodzi poza przekonanie. W przeciwnym wypadku, będziemy zastępować bezpośrednie doświadczenie ideami o Bogu i cenić je bardziej niż miłość. To w jaki sposób odnosisz się do innych i jak ich kochasz bezpośrednio odzwierciedla to, czy znasz miłość Boga, czy też tylko wiesz coś o niej. Człowiek, który tego doświadczył/przeżył, nigdy nie znajdzie miłosierdzia u tego, który dysponuje wiarą i wersem z Biblii.

Jezus powiedział: „tych, którzy mnie kochają poznacie po tym, jak
kochają innych
” (J 13:35). Ten wers jest oczywistym aktem oskarżenia
przeciw chrześcijaństwu, jakie znamy.

< | >

[Głosów: 5   Average: 5/5]

2 comments

  1. Drogi „chrześcijaninie” o ile ta „prawda” jest rzeczywiście prawdą, a nie zewnętrzną oceną/osądem, czyli „z pozorów” przed czym tenże Pan Jezus przestrzegał. Jesteś wtedy najlepszym przykładem tego, o czym Stan w tym poście pisze: człowieka, który sam nigdy w praktyczny/osobisty sposób nie doświadczył przebaczenia i miłości, a są one jedynie teorią/doktryną.
    Jeśli komuś nie poświęciłeś czasu, nie poznałeś jego historii, zmagań i trudów przez które przeszedł itd. itp., to nie różnisz się NICZYM od świata, który robi dokładnie to samo – skasować gościa, bo widać, że śmieć – a z „prawdą” to ma niewiele wspólnego. Możesz najwyżej ogłosić półprawdę, która jest tym samym co całe kłamstwo.
    To, że masz rozdział i wers na każdą sytuację, nie znaczy, że masz rację.
    Jezus mówił prawdę? Komu? Cudzołożnicy przyłapanej na cudzołóstwie? Samarytance? Kalece, którego przynieśli przyjaciele?
    Prawdę wprost mówił ludziom religijnym, którzy uważali siebie za sprawiedliwych i ci też Go zabili.

  2. A ja jestem za chrześcijaństwem , a to że prawda w oczy kole to już od dawna wiemy ., Jezus Chrystus mówił prawdę i za to go zabili ponieważ czynił się Bogiem . . Chrześcijanin ma prawo mówić prawdę i niema żadnego znaczenia że żydom , czy innym poganom się to niepodobna i czuję się oskarżonym . Poznajcie prawdę i ta prawda was wyzwoli i prawdziwie wolni będziecie amen.!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.