Strach, a głupie decyzje_2

Logo_FennC_2

John Fenn

Poprzednio pisałem o tym, jak strach doprowadza nas do tego, aby najpierw myśleć o ucieczce z niewygodnej sytuacji w pracy, zamiast szukać Pana, aby sprawdzić czy nie chce pracować w nas. Stwierdziłem również, że podane przykłady są ogólne i zebrane w czasie wieloletniej służby.

Wzrastający zewnętrzny krąg

Kiedy Pan pracuje z kimś w jakiejś sprawie, zachowuje to prywatnie w tajemnicy między Sobą a tą osobą, w ich sercach, jako że jest to pierwsza próba dotarcia do niej. Może to być krótki okres, może trwać latami czy nawet dziesięcioleciami, ponieważ Pan czeka, aby ta osoba zajęła się grzechem, do którego powraca. Tylko po wyczerpujących wszystko staraniach osobistej pacy z takim człowiekiem, Pan podejmuje działanie wprowadzając jakąś bliską osobę, aby ta dowiedziała się o tym grzechu – na przykład współmałżonek (ka) czy przyjaciel. Przyjrzyjmy się tej sytuacji w małżeństwie.

Powiedzmy, że współmałżonek dowiaduje się o tym grzechu; zamiarem Pana jest to, aby taka osoba uniżyła się do drugiej strony i zajęli się tym i rozprawili razem a najczęściej dotyczy to spraw związanych z ich małżeństwem. Tam właśnie znajdziesz Ducha Świętego – wprost u męża i żony, zachowujących ciągle grzech w obszarze prywatnym, gdy razem zmagają się ze sprawą.

Nawet jeśli grzech został wniesiony do małżeństwa, Pan ujawnia ten grzech drugiej stronie po to, aby On sam mógł uzdrawiać i budować charakter Chrystusa, dzięki czemu więzi między małżonkami stają się silniejsze.

O tym samym procesie mówi Pan – dwóch bliskich przyjaciół. Jest to rozszerzenie kręgu dyskrecji o dodatkową osobę, aby pomogła rozprawić się z problemem, równocześnie dając poczucie komfortu i świadomości, że Pan zaufał dobremu przyjacielowi.

Pewnie nigdy nie myślałeś o tym wersie w taki sposób

W Ewangelii Mateusza 18:15-20 widzimy ten proces, który pojawia się po przypowieści o zgubionej owcy. Po wersie 11 Jezus dalej naucza o tym, jak pomóc osobie, która upadła (w. 15.). Zgubiona owca zna swój grzech, więc jest to etap, na którym Pan prywatnie zajmuje się tą osobą. Następnie Jezus mówi, że jeszcze jedna osoba, która wie o grzechu, udaje się do niej próbując ją pojednać, a jeśli zostanie odrzucona, wtedy jeszcze 1 lub 2 dodatkowe osoby dowiadują się o tym. Jeśli również te osoby zostaną odrzucone, należy powiedzieć przywództwu.

Jezus mówi, że jeśli taki człowiek odrzuca pomoc lidera, to należy go traktować z miłością tak, jakbyś traktował osobę niezbawioną – nie wykluczać, jak wielu pastorów błędnie naucza, lecz kochać tak, jak powiedział Jezus; traktować tak samo, z tą samą miłością co każdego grzesznika (Mt 5:43-45; 18:17).

W dalszym procesie, aby odbudować życie grzeszącego ci pierwsi dwaj czy trzej zbierają się, aby uzgodnić modlitwę za zgubioną owcą/przyjacielem, a Pan jest pośród ich modlitwy, aby wywołać pokutę, uzdrowienie i odnowienie. (Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej to jest kilka cyklów mojego nauczania na temat przebaczenia ze szczegółami na ten temat. Częściowo zajmuję się tym również w sesji pn.: „Sermon on the Mount 2”.)

Wracając do Pana i serca

Początkowo sprawa jest załatwiana w sercu człowieka, prywatnie między nim i Panem. Jeśli odmówi zajęcia się problemem, Pan dopuszcza do tego, że współmałżonek bądź bliski przyjaciel dowiaduje się o tym. Jeśli nadal nie chce się zająć sprawą, Pan rozszerza krąg zewnętrzny o trzecią osobę, którą może być pastor, duszpasterz. Zamiarem Pana jest rozwiązać sprawę w ramach trzeciej strony, ciągle zachowując prywatność, lecz przy pomocy trzeciej osoby po to, aby pomóc tej osobie czy to w małżeństwie, czy tej parze, aby doprowadzić do uzdrowienia.

Jeśli taki człowiek nie chce zająć się sprawą, odmowa może spowodować, że Pan ujawni ją publicznie. W Piśmie widzimy tego typu wydarzenia w życiu króla Saula i Dawida, Ananiasza i Safiry, mężczyzny, który współżył z macochą (1Kor 5) i inne.

W ostatnich czasach mamy do czynienia z upadkami dobrze znanych pastorów, o których informacje pojawiły się na pierwszych stronach gazet, a w każdym przypadku Pan, zajmując się grzechem, działał w ten sam sposób: najpierw prywatnie, potem przez współmałżonka(ę), następnie innych usługujących, a w końcu publicznie dawał poznać, ostatecznie zmuszając do zajęcia się tą sprawą.

Ojciec jest znacznie większy niż postrzega Go większość chrześcijan, ponieważ działa według tego schemat zarówno ze zbawionymi, jak i niezbawionymi tak, aby czynić im dobro, w nadziei uzdrowienia ich: Małżeństwo z tej samej ulicy, które rozwiodło się, gdy okazało się, że kobieta miała romans ze swoim szefem w pracy jest po prostu wynikiem tego, że nie zajęła się ukrytymi żądzami, które latami utrzymywała, lecz nie zajęła się nimi – w Bogu bądź nie.

W przypadku innego małżeństwa, które znasz, jedno z nich zabrało oszczędności, aby nasycić nawyk hazardowego grania, więc tracą swój dom i tak dalej. Ci wszyscy, zbawieni czy nie, mieli najpierw okazję zająć się grzechem razem z Panem, prywatnie, jeśli nie to ze współmałżonkiem (ą), jeśli nadal nie podejmowali to z osobą trzecią, a w końcu publicznie,…

On powiedział, ona powiedziała, komuś zabrakło odwagi

Powiedzmy, że jedno z małżonków znajduje pornografię na komputerze drugiego. Do tej pory Pan pracował w sercu tej osoby, aby powstrzymać ją przed oglądaniem pornograficznych stron, lecz ona nie poddała się temu. Prawdopodobnie ta pożądliwość została wniesiona do małżeństwa, lecz Pan teraz, aby pomóc w poradzeniu sobie z tym, wprowadził drugą osobę tego małżeństwa. Tak więc, do tej pory praca była prowadzona prywatnie, lecz teraz Pan dopuszcza do tego, że małżonek (małżonka) odkrywa to.

Strach pojawiający się u osoby, która odkryła tajemnice spowoduje najgorsze myśli o konfrontacji z bliskim. Czy mnie zostawi? Czy mnie uderzy? Czy nasi przyjaciele odkryją to? Jak mogę mu znowu ufać? Pojawia się również strach u osoby, którą odkryto. Czy wybuchnie gniewem, czy zareaguje z pokorą? Pokutować czy usprawiedliwiać siebie? Czy zostanie ze mną, gdy już poznała mój grzech? Jeśli chodzi o przyjaciół to często oznacza to zerwanie przyjaźni, tylko dlatego, że to jest łatwiejsze dla człowieka żyjącego w grzechu, niż zajęcie się raną i bólem razem z przyjacielem.

Zazwyczaj jest tak, że najtrudniejsza rzecz do zrobienia jest od Boga, a łatwa droga przeważnie od diabła. Tam, gdzie jest wygodnie rzadko kiedy następuje wzrost, a tam gdzie jest wzrost – rzadko kiedy jest wygodna droga. Być uczniem i wzrastać w podobieństwo Chrystusa to szereg trudnych decyzji, które sprzeciwiają się strachowi, mówiącemu: uciekaj stąd i zacznij od nowa. Tak naprawdę to człowiek, który decyduje się nie zająć sprawą, uprawia bałwochwalstwo: stawia bałwana swego Ego ponad wzrost w Chrystusie.

Strach przedstawia małżonkom najgorsze możliwe scenariusze. W przypadku przyjaciela strach powoduj urazę, gniew, niechęć do odsłonięcia się (ponownie) przed nim, umieszczania kolejnego zranienia na starszym, na jeszcze starszym.

Co mówi strach

Strach pokazuje najstraszniejsze rzeczy, które nie pozwalają spać. Często wywołuje brak decyzji, ponieważ, jak pisze Jakub, człowiek o rozdwojonym umyśle nie może nic od Pana otrzymać. Często doprowadza do podejmowania decyzji, które tylko wyglądają na duchowe, typu: Pan posuwa nas dalej. Pan wyprowadza nas z tego kościoła. Pan otwiera przed nami kolejną możliwość pracy w innym województwie.

Takie przykłady nagłych zmian w rodzinie czy małżeństwie często są przykrywką, służącą parze, która przez szereg lat nie zajęła się grzechem. Niemniej, decyzje oparte na strachu mało kiedy stanowią doskonałą wolę Pana. Najczęściej jest to tylko odwleczenie na później nieodwołalnego dnia, w którym para stanie twarzą w twarz z decyzją czy rozprawić się z tym, czy nie, czy pozostać małżeństwem, czy nie, szukać pomocy czy nie. Pan nie zrezygnuje, pójdą ponownie tą samą drogą może 1, 5 czy 10 lat dalej, lecz Pan sprowadzi to na nich ponownie.

Strach nie przypomni ci wszystkich dzieł Pana, całej ścieżki Bożego zaopatrzenia i łaski w całym dotychczasowym życiu. Nie przypomni ci też o wielkiej miłości Pana, miłosierdziu, oraz o Jego działaniu zawsze we właściwym czasie, które okazywał w przeszłości.

Obietnic Pańskich bynajmniej nie pobudza się strachem, ani tym, co może nas zaskoczyć. Musimy dyscyplinować naszą wyobraźnie tak, aby myśleć o sprawdzonej liście Jego działania w naszym życiu, a nie to strasznych rzeczach z przyszłości, czy o tym, jak to ponownie możemy zostać zranieni. Jak głosi słynne powiedzenie Corrie ten Boom: „Nigdy nie bój się powierzyć nieznanej przyszłości znanemu Bogu”.

Nie wolno nam zapominać o tym, że celem tego, że Pan dopuścił, aby grzech został ujawniony jest to, aby ta osoba oraz bliscy mogli zająć się nim razem, dojść do pokuty i odbudowania relacji, odkrywając większe wzmocnienie w Nim.

Tutaj zaledwie skrobnęliśmy po powierzchni,.. następnym razem więcej,

Strach, a głupie decyzje 3

Wiele błogosławieństw

    John Fenn

cwowi.org and email me at cwowi   @    aol.com

aracer.mobi

2 comments

  1. jestem w innej wspólnocie niż ta opisana przez ,, sewen ,, i nie zgadzam się z nim. to jest uogólnianie. to co pisze autor artykułu jest jak najbardziej realne i aktualne tu i teraz. nie podobało mi się w jednym miejscu to życzyłem im jak najlepiej i odszedłem w pokoju. co inni robią to ich prywatna i indywidualna sprawa. skupiam się na tym co ja mogę i chcę zrobić .
    życzę wszystkim czytającym dużo cierpliwości i …. i pokoju który nam zostawił pan….

  2. Pierwsza część o strachu nie skomentowałem oczekując drugiej z nadzieją, że autor „sprowadzi temat na Ziemię”
    Lecz okazuje się, że swoją wypowiedź tak bardzo uduchowił, że całkowicie odszedł od rzeczywistości chrześcijańskiego życia.
    Podane przykłady sposobu rozwiązywania problemów będących powodem strachu wśród chrześcijan nijak mają się do codziennej rzeczywistości .
    Po pierwsze :
    Stan duchowy dzisiejszego „Kościoła”, daleki jest od tego opisanego w Dziejach Apostolskich !!!

    A teraz, Panie, spójrz na pogróżki ich i dozwól sługom twoim, aby głosili z całą odwagą Słowo twoje, (30) gdy Ty wyciągasz rękę, aby uzdrawiać i aby się działy znaki i cuda przez imię świętego Syna twego, Jezusa. (31) A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani, i napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże. (32) A u tych wszystkich wierzących było jedno serce i jedna dusza i nikt z nich nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. (33) Apostołowie zaś składali z wielką mocą świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich. (34) Nie było też między nimi nikogo, który by cierpiał niedostatek, ci bowiem, którzy posiadali ziemię albo domy, sprzedając je, przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży (35) i kładli u stóp apostołów; i wydzielano każdemu, ile komu było potrzeba.

    Czy zatem myślicie, że jakakolwiek osoba przyjdzie do”pasterza” by powiedzieć o problemie nurtującym ją ???
    Czy owi „pasterze ” mają świadomość swojej roli w „kościele” i są gotowi nieść pomoc?
    Najczęściej są zajęci swoimi sprawami i problemami swoich rodzin.
    Nie są osobami, którym można zaufać !!!
    Przekazana przez osobę potrzebującą pomocy informacja, wychodzi szybciej z pomieszczenia w którym została przekazana niż sam „pasterz”
    Kto im zaufa?
    Komu zależy na jednostce?
    Liczy się wielkość a nie jakość „kościoła”
    To wszystko są tylko pobożne życzenia autora, który przypatrując się ideałowi jakim jest Słowo Boże snuje swoje pragnienia.
    A rzeczywistość jest niestety zaprzeczeniem ideału.
    Po drugie :
    Spójrzmy wokół siebie i powiedzmy z ręką na sercu :
    „Co tak naprawdę łączy mnie w kościele z osobą siedzącą obok mnie w oprócz połączonych ławek???
    Kogo obchodzi los drugiego człowieka, po wyjściu z kaplicy ???
    A, są wyjątki, gdy dwie osoby z tego samego kościoła łączy biznes!!!
    Ale o tym Biblia nic nie mówi!!!
    Przez ponad 30 lat widzę degradację chrześcijaństwa, skutecznie oddzielonych od Ducha Świętego ludzi.
    Miłość, braterstwo, wspólny cel?
    Więcej ich jest w partiach politycznych niż w t.z.w. „KOŚCIELE”
    Tu nie ma czasu dla jednostek.
    Nie ma czasu na wspólnotę.
    Nie ma czasu na przyjaźń.
    Jeśli zatem ktoś zna autora osobiście, to warto go sprowadzić na Ziemię.
    Tego rodzaju artykuły wywołują ból serca.

    Czy Jezus mówił o dzisiejszym Kościele?
    Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.