Tak się nie módlcie

Kevin T. Bauder

W Biblii nie było nikogo, kto byłyby tak zainteresowany modlitwą jak Jezus. Modlitwa była naturalną i regularną częścią Jego życia. Potrafił rozmawiać ze Swym Ojcem spontanicznie i niemal prowadził konwersacje. Mógł też poświęcać długie okresu czasu na zaplanowaną modlitwę, nic więc dziwnego, że modlitwa była jedną najważniejszych rzeczy, co do których udzielił poleceń Swoim uczniom.

Ważna część Kazania na Górze (Mt. 6:5-16) była skupiona na modlitwie. Pojawia się w samym środku dyskusji o duchowych doświadczeniach, która jest częścią większej dyskusji na temat bałwochwalstwa, co z kolei jest częścią większej dyskusji o znaczeniu Bożego prawa. Pozytywna strona poleceń Jezusa przyjmuje postać Modlitwy Pańskiej, która ma być wzorem dla Jego uczniów do stosowania w ich życiu modlitewnym. Niemniej, tuż przed samą Modlitwą Pańską Jezus oferuje słowo ostrzeżenia. Zanim uczy Swoich uczniów tego, jak się modlić, opisuje dwa sposoby, jak nie powinni się modlić.

Po pierwsze: Jezus mówi uczniom, aby nie modlili się jak hipokryci. Po tym ostrzeżeniu następuje przykład dotyczący dawania i postu. Te wszystkie duchowe doświadczenia mogą być wykonywane fałszywie/ dwulicowo. W jaki sposób ktoś modli się, daje i pości fałszywie? Zgodnie ze słowami Jezusa, duchowe działania stają się dwulicowe, gdy są wykonywane po to, aby zrobić wrażenie na ludziach: „aby ludzie widzieli” (Mt. 6:1, 5, 16). Ta przyczyny jest prosta.

Nikt nie może dwóm Panom służyć (Mt. 6:24). Każdy musi wybrać między Bogiem, a pieniędzmi. W ten sam sposób, należy wybrać między Bogiem, a ludzką chwałą. Jeśli pieniądze i ludzka chwała stają się ostatecznym celem, stają się bałwanami. Duchowe zadania wykonywane w dążeniu do zaspokojenia bałwana, są bałwochwalcze.

Pan jest Bogiem zazdrosnym. On nie dzieli się Swoją chwałą z fałszywymi bożkami ani są czcią z bałwanami (Iz. 42:8). Nie zgadza się na to, aby być traktowanym jako jeden z bogów pośród wielu innych. Konsekwencje są takie, że każdy akt wykonywany w dążeniu do innego boga jest nie do przyjęcia przez Pana Boga i jest dla niego obraźliwy.

Religijni kramarze mogą manipulować oddaniem ludzi dla zyskania pieniędzy, mogą wykrzywiać duchowe obrzędy dla budowania swojej własnej reputacji, są w stanie dokonać bezdennej głupoty sabotażu nie tylko fałszywych systemów wiary, lecz również prawdziwej biblijnej religii. Nawet najbardziej święte zadania mogą być wykonywane po to, aby zrobić wrażenie na ludziach, a nie dla Boga i zawsze znajdzie się ktoś gotowy do zaangażowania się w taki sabotaż.

Nie ma żadnej innej bardziej naturalnej dla człowiek tendencji jak kierowanie chwały z Boga na siebie. Jest to pragnienie dokładnie przeciwne temu, przed czym Jezus ostrzega. Ci, którzy angażują się w duchowe dążenia po to by być widzianymi przez ludzi otrzymują swoją zapłatę – otrzymują chwałę, jakkolwiek na krótko. Jezus ostrzega jednak, że ci ludzie otrzymali już pełną zapłatę, mają już wszystko, co mieli dostać. Nie powinni spodziewać się chwały od Boga.

Tak więc, Jezus poleca, mówiąc, aby duchowe zadania były wykonywane w tajemnicy. Osoba, która daje nie powinna dawać znać prawicy, co robi lewica. Kto pości, powinien myć się i ubierać normalnie. Ten, kto się modli powinien zwracać się do Boga prywatnie w swoim własnym odosobnionym miejscu. Te uczynki wykonywane prywatnie i wyłącznie dla przyjemności Boga ostatecznie pozyskają publiczną chwałę dla Niego.

Oczywiście, Jezus nigdy nie zabrania publicznych modlitw ani nie sugeruje, że one są nieduchowne. Starotestamentowi przywódcy tacy jak Mojżesz, Salomon modlili się publicznie w ramach swoich obowiązków. Wiele z psalmów są spisanymi modlitwami do użytku publicznego. Paweł spisuje swoje modlitw w listach, aby mogli je przeczytać wszyscy chrześcijanie (np. Flp 1:9-11) a Sam Jezus zaraz po tym ostrzeżeniu przechodzi do publicznej modlitwy – Modlitwy Pańskiej.

Publiczne modlitwy nie są złe. W rzeczywistości są one normalną częścią zbiorowego uwielbienia. Nawet wtedy, gdy są wypowiadane publicznie, nigdy nie mogą być środkiem do upiększania mówiącego. Jednostka, która modli się publicznie ma szczególny obowiązek tak kształtować modlitwę, aby mogło pojawić się w tej wypowiedzi oddane serce, będąc wnoszone do obecności Boga i dotknięte wrażeniem, jakie On wywiera, a nie porywać zachwytem dla elokwencji mówiącego.

Tak wiec modlitwy publiczne wyrastają ze zwyczaju modlitwy osobistej. Nie chodzi o to, że publiczne modlitwy powinny być modlitwami prywatnymi oferowanymi wobec wszystkich, nic podobnego! Mimo wszystko serce, które regularnie otwiera się na Boga w ukryciu, będzie świadczyć o zazdrości o Jego chwałę i reputację. Modlitwa, która wypływa z takiego serca będzie krzyczeć: „Spójrzcie na Niego!”, zamiast mówić: „Spójrzcie na mnie!”.

Trudno o coś bardziej dla człowieka bezczelnego czy poniżającego Boga niż traktowanie Go jako narzędzie do przynoszenia chwały bałwanom. Gdy ludzie modlą się, aby uzyskać chwałę, właśnie to robią, próbują manipulować Bogiem, aby stał się narzędziem chwały dla ich bałwanów. Prawdziwy i żywy Bóg nigdy się na to nie zgodzi.

Nie wolno modlić się nam jak hipokryci, ani nie powinniśmy się modlić jak poganie. A co to znaczy, będzie tematem następnego, osobnego omówienia.

deeo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.