Uczniostwo to nie takie złe słowo

 J. Lee Grady

Tłum.: B.M.

Przywrócenie procesu uczniostwa będzie wymagało całkowitego remontu w kościele.

Niektórzy charyzmatyczni chrześcijanie dziwnie mi się przyglądają, gdy mówię, że wierzę, że Bóg wzywa nas do radykalnego naśladowania. Ci po 50-tce, którzy przeżyli charyzmatyczny ruch lat 70-tych, czują nieprzyjemny smak w ustach, gdy chodzi o to przerażające słowo na „u”.

To dlatego, że tak zwany Ruch Uczniostwa (znany również jako Ruchu Pasterstwa) obrócił ważną biblijną zasadę w broń i wykorzystał ją przeciwko ludziom. Kościoły, które przyjęły te powyginane doktryny pasterstwa wymagały od wierzących, aby uzyskiwali pozwolenie od swoich pastorów na kupno samochodu, zajścia w ciążę lub przeniesienia się do innego miasta. Niedojrzali przywódcy stali się dyktatorami, członkowie kościoła ich lojalnymi sługami i ogień Ducha Świętego zgasł z powodu wszechobecnego ducha kontroli.

Odzyskanie uczniostwa będzie wymagało całkowitego remontu, co do sposobu prowadzenia kościoła. Czy naprawdę chcemy mieć dojrzałych uczniów, którzy mają charakter Jezusa i są w stanie wykonać Jego pracę? Czy może jesteśmy zadowoleni z płytkich wierzących i płytkiej wiary?

Ja nie chcę przeżywać tego jeszcze raz. Znam masę ludzi, którzy wciąż liżą rany po duchowym nadużywaniu na skutek wszech panującej kontroli w kościołach lat 70-tych i 80-tych. Niektórzy z nich wciąż nie mogą zaufać pastorowi, inni odeszli od Boga, ponieważ przywódcy nadużywali swojej władzy w imię „uczniostwa”.

Jednak nadal jestem przekonany, że uczniostwo oparte na relacji – model, jaki Jezus i apostoł Paweł przekazali nam – jest wciąż żywe. Jeśli były jakieś wahania w tej sprawie to teraz wszystko zmierza niebezpiecznie w odwrotnym kierunku. W dzisiejszym chrześcijaństwie na pełnym luzie, gdzie mówi się ‘przyjdź takim, jakim jesteś’, ‘bierz, co chcesz’, ‘dokądkolwiek płynie twoja łódź’, nie mamy żadnych wymagań ani nie ustanawiamy standardów. Jesteśmy po prostu szczęśliwi, gdy możemy grzać w ławach swoje kupry. Tak długo, jak ludzie napływają do kościoła i zapełniają nawy w niedziele, tak długo myślimy, że udało nam się coś osiągnąć.

Ale Jezus nie nakazał nam iść i przyciągać tłumy. Wezwał nas do uczniostwa (Mt 28,19), a tego nie da się zrobić wyłącznie na spotkaniach raz w tygodniu, bez względu na to ile razy kaznodzieja może pobudzić ludzi do krzyku lub machania chusteczkami. Jeśli nie wdrożymy niedojrzałych chrześcijan w proces uczniostwa (który jest najefektywniejszy w małych grupach lub jeden na jednego), ludzie pozostaną w stanie wiecznej niedojrzałości.

David Kinnaman, autor znakomitej książki „Niechrześcijanin”, sformułował ten problem w ten sposób: „Większość ludzi w Ameryce, która styka się z wiarą chrześcijańską, nie jest przemieniana. Robią jeden krok w stronę drzwi i na tym cała podróż się kończy. Nie pozwala się im, nie zachęca i nie uczy kochać lub myśleć jak Chrystus. Jednak pod wieloma względami koncentracja na duchowym kształtowaniu idzie w parze z tym, czego nowe pokolenie tak naprawdę szuka. Transformacja jest procesem, podróżą, a nie jednorazową decyzją”.

Odzyskanie uczniostwa będzie wymagało całkowitego remontu, co do sposobu prowadzenia kościoła. Czy naprawdę chcemy mieć dojrzałych uczniów, którzy mają charakter Jezusa i są w stanie wykonać Jego pracę? Czy może jesteśmy zadowoleni z płytkich wierzących i płytkiej wiary?

Mój znajomy musiał stawić czoła tej kwestii, kiedy był pastorem na Florydzie. Jako młody ojciec, aby ukołysać swojego synka do snu miał zwyczaj umieszczania go w foteliku samochodowym i jeżdżenia z nim dookoła sąsiedztwa. Kiedyś podczas tego rytuału Duch Święty przemówił do niego dość dosadnie. Powiedział: „To jest to, co robisz w swoim kościele. Po prostu wozisz dzieci w kółko”.

Mój znajomy znalazł się pod ścianą. Zrozumiał, że wpadł w pułapkę zabawiania swojej kongregacji imprezami i programami a ludzie nie rośli duchowo. Właściwie to był zadowolony z infantylności swoich wiernych. Dopóki zapełniali miejsca siedzące w każdą niedzielę i płacili dziesięcinę, był szczęśliwy. Dopóki nie rośli, dopóty nie wydawali owoców w postaci zdobywania innych dla Chrystusa.

Jak możemy odnieść ten przykład do uczniostwa? Jak możemy z powrotem wpisać słowo na „u” do słownika?

• Kościoły muszą przestać skupiać się wyłącznie na dużych imprezach a zacząć zbierać ludzi w małych grupach, gdzie może mieć miejsce osobista posługa.

• Musimy przestać traktować ludzi jak liczby i powrócić do wartości relacji.

• Liderzy muszą odrzucić model kaznodziei celebryty i zacząć angażować się w życie jednostek.

Kiedy staniemy przed Chrystusem i On oceni naszą służbę, to nie będzie pytał, jak wiele osób zasiadało w naszych ławkach, oglądało nasze programy telewizyjne, przekazywało darowizny. On nie zamierza oceniać nas na podstawie ilu ludzi padło pod mocą Boga lub jak wiele przypadków uzdrowień naliczyliśmy przy każdej usłudze. Zapyta ilu ludzi uczyniliśmy wiernymi uczniami. Modlę się, żeby to właśnie stało się naszym priorytetem.

раскрутка

2 comments

  1. Fajnie Piotrze ,że prowadzisz tą stronę!!Poznawanie Boga jego woli , planów i zamierzeń-to najbardziej potrzebne cele -współczesnym chrześcijanom..zawsze jestem zbudowana..Twoją postawą..,że nie marnujesz roli FB..głosząc Boże Prawdy!!niech Dobry Bóg cię błogosławi!!Tak trzymaj!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.