Uzdrowienie ducha sierocego_01

Logo_Wood

Mężczyzna i małżeństwo – wydanie specjalne na Dzień Ojca
Ron Wood

Oglądaliśmy wraz z żoną film „An Unfinished Life” z Robertem Redfordem, Jennifer Lopez i Morganem Freemanem. Jest w nim wspaniale sportretowane umieranie mężczyzny, który stracił swojego ukochanego syna, po czym, aby znowu być człowiekiem, który może okazywać swojej rodzinie miłość, musiał pokonać narastający w sercu gniew. Był dobrym człowiekiem, lecz zżartym od wewnątrz. Gniew, jak dziki niedźwiedź, może nas zniszczyć. W wielu rodzinach brakuje dobrego mężczyzny. Dobry mężczyzna żyjący w zgodzie z przekonaniami, wypełniający rolę wiernego męża i miłującego ojca, może dostarczyć stabilnego środowiska. Jego obecność w domu wywołuje coś, co jest zupełnie nie do zastąpienia. Podobnie jak komandosi z Marines, Pan szuka kilku dobrych mężczyzna, aby wcielić ich do Swego królestwa. Wychowywałem się w domu, w którym jedyną emocją jaką okazywał ojciec była złość. Miał gwałtowny charakter i szalał w zupełnie niekontrolowany sposób, gdy był pijany. Był znakomitym przywódcą w pracy i mógł znieść każdy kryzys, lecz w domu był dręczony przez demony.

Po jednej stronie salonu siedział w pozycji półsiedzącej tata z zapalonym papierosem, wypuszczając w stronę sufitu kłęby dymu z papierosów trzymanych w opalonych nikotyną palcach. Wskutek wypadku jego prawy wskazujący palec był krótszy. Obok stała hotelowych rozmiarów popielnica, a na stole pod lampą, otwarty karton Salemów, a dokładnie na wprost, przed nim, zawsze włączony wielki, kolorowy telewizor. Większość posiłków tato kazał przynosić sobie na tacy przed telewizor. Później, gdy byłem młodym żonkosiem i żona przygotowała stół do uroczego wspólnego posiłku, byłem pod wielkim wrażeniem.

Po przeciwnej stronie pokoju siedziała na sofie moja matka z kilkoma bibliami ułożonym w stosie obok wraz kilkoma komentarzami Orala Roberts’a. Mama była głęboko oddaną chrześcijanką, Pan uzdrowił ją kiedyś z gruźlicy. Zaczęła łańcuch modlitwy w swoim kościele, dzięki czemu oglądano tysiące odpowiedzi na modlitwy. Z tyłu sofy rozciągnięty był dwumetrowy transparent z 30 centymetrowymi literami, który głosił: „Dziękuję za nie palenie!” Byli niezłą parą. Przejąłem parę rzeczy od moich rodziców, dobrych i złych, jak większość z nas. Nie zdając sobie z tego prawy, dorastałem z tlącym się gniewem, przeplatanym zakorzenionym wstydem. W dodatku do gwałtownego charakteru zostałem też wyposażony w głęboką miłość do Pana i Jego Słowa. Mój wewnętrzny gniew pochodził z dwóch źródeł. Jednym było zaburzenia skupienia uwagi. Bóg dał mi wielki intelekt, lecz bardzo krótki czas skupienia uwagi. Nieustannie czułem frustrację swoją osobą z powodu niezdolności do skończenia podjętych projektów, ponieważ ciągle byłem rozpraszany. Mogłem mieć najwyższe noty w szkole, kiedy tylko chciałem, gdybym się na tym skupił, lecz miałem zbyt wiele zainteresowań. Później, już jako dorosły mężczyzna, zostałem zdiagnozowany i nauczono mnie radzić sobie z tym i zaakceptowałem medyczna leczenie. Lecz większość mojego gniewu i poważnych depresji pochodziła z wstydu przeżywanego jako dziecko. Musisz zrozumieć, że zawstydzanie dziecka zawsze przynosi mu niską ocenę własnej wartości i nienawiść do samego siebie. Zawstydzanie i oskarżanie nigdy nie są dobrymi narzędziami wychowawczymi, lecz zwykłymi formami ustnego wykorzystania. Mój wstyd nie był wynikiem jego słów skierowanych do mnie, lecz z powodu życia jakie prowadził na moich oczach. To, co widziałem zawstydzało mnie. Wychowywałem się w nieustannym strachu przed jego wybuchowym charakterem i codziennym pytaniem, w jakim stanie zastanę ojca, gdy wrócę ze szkoły. Czy zobaczę zdolnego przywódcę, który potrafi zarządzać setkami mężczyzn jako szef skomplikowanego organizmu kopalni? Samouka, który potrafił inteligentnie dyskutować na każdy aktualny temat? Czy też błyskotliwego mężczyznę, który potrafił w mgnieniu oka pisać umiejętnie poezję? A może będzie to ojciec, któremu będziemy musieli pomóc przykuśtykać z baru, człowieka w nieładzie, leżącego w pijackim zamroczeniu, we własnych wymiocinach? Czy będzie to tato, któremu będziemy musieli pomóc wrócić do domu i zanieść go do jego własnego łóżka? Nigdy nie można było bezpiecznie zaprosić do domu kolegów.

Dopóki nie zostałem uzdrowiony ze wstydu przez Ojcowską miłość Agape, dopóki nie stanąłem twarzą w twarz ze strachem przed gniewem mojego ojca i nie pozbyłem się go, nie byłem zdrowym mężczyzną. Część mnie była zablokowana wewnątrz. Pomimo, że byłem chrześcijaninem i pastorem to ten emocjonalny ból wpływał na wszystkie moje relacje w domu i kościele. Musiałem nauczyć się poprzez doświadczenia, przez Bożą łaskę, tego jak być zdrowym mężczyzną i jak być dobrym ojcem. Bóg cały czas aktywnie działa w dziele przemiany niezbawionych, cielesnych i egoistycznych mężczyzn w mężów chrześcijańskich, godnych Jego królestwa; w Bożych uczniów Chrystusa, wiernych mężów i skutecznych ojców. Bóg kocha mężczyzn i pragnie odnowienia ich przeznaczenia, tak aby mogli zapracować i zasłużyć na szacunek.

Znałem kobietę, która mieszkała w Nowym Orleanie lata temu. Uciekła od agresywnego męża ze swym małym synkiem, a potem rozwiedli się. W swym ucisku, popadła w złe towarzystwo, nie dbała o swoje zachowanie i zaszła w ciążę z innym mężczyzną. Co miała zrobić? Było to wiele lat temu, gdy stygmat nieślubnego dziecka był wielkim skandalem. Gdy młody człowiek dowiedział się, że ona jest w ciąży, wsiadł do samolotu i uciekł do swego domu w Arizonie. Pojechała za nim, skonfrontowała z nim i powiedział do niego: „To dziecko będzie miało ojca i nie będzie bezprawne!” Wzięli ślub, ona wróciła do Nowego Orleanu, gdzie urodziła dziecko, a następnie rozwiedli się. W końcu jej dziecko nie było bękartem. Jej siostra mieszkająca w Mississippi była od dwóch lat zamężna lecz jeszcze nie mieli dzieci, usłyszała o jej ciężkim położeniu. Zgodzili się wraz z mężem wziąć dziecko i zaadoptować je. Nadali dziewczynce nowe imię, Lana, i wychowali ją swoje własne w nowej dla niej rodzinie, w której był ojciec, tak się złożyło, że kaznodzieja, i matka, która była jego zapracowaną partnerką. Boża odkupieńcza miłość uchowała ją przed dorastaniem w domu bez ojca, a zamiast tego dała jej wyjątkowe opanowanie i wiarę w siebie. Ja to wiem … Jestem jej mężem od trzydziestu siedmiu lat! Rzeczywiste ojcostwo ma duchowy związek – świadome relacje – i jest czymś znacznie więcej niż biologicznym wydarzeniem. Szanuję przybranego ojca Lany, wielebnego Douglasa Sone, za wychowanie kochanej kobiety, która kocha Chrystusa i która jest moim partnerem w życiu i pracy Pańskiej. Lana dorastała wiedząc o tym, że została adoptowana. Jej rodzice przygotowywali ją, podając jej informacje, które z biegiem czasu były uzupełniane. Zawsze czuła się szczególna, ponieważ została wybrana w pewnym celu. Nigdy nie czuła potrzeby szukania swego biologicznego ojca. Mówi: „Mam tatę i wiem, kim on jest”.

Podobnie jest z Bogiem. „Sam Duch świadczy wraz z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy” (Rzym 8:16). Dla naszego Niebieskiego Ojca, każde z Jego dzieci jest szczególne! Nie jesteśmy dziełami przypadku, lecz dziećmi wybranymi, upragnionymi, szczerze kochanymi i w szczególny sposób zaadoptowanymi przez naszego Ojca w niebie.продвижение сайта

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.