Wielki grzech uprzyjemniania Ewangelii

http://www.oneplace.com/ministries/in-the-line-of-fire/

Michael Brown

Jednym z największych niepowodzeń współczesnego amerykańskiego kościoła jest to, że próbujemy sprawić, aby ewangelia Jezusa stała się łatwiejsze do przełknięcia dla zgubionych grzeszników; są to nasze starania, aby usunąć wszelkie zgorszenie, usunąć skarcenie, rozwodnić jej zawartość i wyjaśnić jej standardy. Robiąc to, przynosimy hańbę naszemu Panu i przyczyniamy się do potępienia tych zgubionych. Najwyższy czas obudzić się i pokutować z tego światowego, pozbawionego wiary podejścia.

Żeby zilustrować głupotę jaką jest uprzyjemnianie ewangelii, często opowiadam taką historię.

Pewien lekarz dokonał zdumiewającego przełomu naukowego, być może największego przełomu wszech czasów. Odkrył lekarstwo na raka, które było skuteczne w 100% i w działało w każdej sytuacji oraz we wszystkich stadiach raka. Prawdopodobnie, najbardziej zaskakujące było to, że jedna dawka tego leku leczyła z raka raz na całe życie.

Był tylko jeden problem z tym lekiem, ponieważ musiał on być brany w postaci tabletki. Każda tabletka kosztowała 1milion dolarów, była duża i trudna do przełknięcia. Poza tym pozostawiała po sobie bardzo przykry, gorzki smak, który utrzymywał się w ustach przez siedem dni.

Oczywiście, ludzie do spraw rozwoju byli bardzo podekscytowani tym odkryciem, spotkali się z tymże lekarzem, mówiąc mu, że do sukcesu potrzeba, aby wprowadził trzy proste zmiany: musi jakoś zredukować koszt tabletki, tak aby sprzedawała się po 10.000$, musi jej zmniejszyć rozmiary, aby ludzie nie dławili się nią, oraz musi usunąć ten gorzki smak.

Po kolejnych dwóch lata pracy, doktor wezwał ich z powrotem , ogłaszając, że udało mu się wszystko, czego chcieli. Opracował nową formułę i pigułka kosztowała 10.000$, była znacznie mniejsza i w zasadzie po przełknięciu pozostawiała nawet dość przyjemny smak.

Był tylko jeden problem: nie leczyła raka!

Dokładnie to zostało zrobione z ewangelią. Staraliśmy się rozszerzyć wąską bramę, spopularyzować Krzyż Chrystusa, sądząc, że w jakiś sposób więcej ludzi będzie „zbawionych”, lecz nasze przesłanie już nie zbawia!

Usuwając wezwanie do poddania się Jego panowaniu i do życia nowym życiem w Nim, staraliśmy się bardziej o to, aby Jezus był do przyjęcia dla grzeszników, zamiast starać się o to, aby grzesznicy przyjmowali Jego. Zmieniliśmy definicję pokuty, redukując ją do zwykłej zmiany umysłu, zamiast mówić o zmianie kierunku, w szczególności, odwróceniu się od grzechu i zwróceniu się do Pana, i spotkaniu się z łaską Boga i mocą Ducha.

Dziś, mówimy ludziom po prostu: „Zmień swoje myślenie o Jezusie!” – lecz jest to tylko niewielka część przesłania ewangelii.

Obecnie wiara w Jezusa jest przedstawiana jako dobra polityka ubezpieczeniowa i pakiet dobrego interesu: „Po prostu porzuć poczucie winy i depresję, a w zamian przyjmij powodzenie, prosperity i życie wieczne!”

Czy można prosić, abyście mi pokazali przykład takiego przesłania głoszony zgubionym gdzieś w Księdze Dziejów? Czy też wydaje nam się, że wiemy lepiej od apostołów?

Czy nie było jakiejś przyczyny w tym, że gdy Paweł zwracał się do zgubionych grzeszników i mówił o „wierze w Jezusa Chrystusa”, mówił również o „sprawiedliwości, powściągliwości i sądzie, który ma przyjść” (Dz. 24:24-25)? Czy jest to częścią naszej ewangelii?

Oczywiście, że mamy być ludźmi współczucia, zwracającymi się do zgubionych z sercem pełnym szczerej miłości i troski. Oczywiście, powinniśmy korzystać z mądrości i kulturalnej wrażliwości, lecz nie zdobywa się grzeszników stając się bardziej podobnym do nich, lecz zdobywa się ich, stając się podobnym do Jezusa, i przedstawiając Jezusa z Pisma i Ewangelię z Pisma, bez względu na to czy niesie ona zgorszenie, skarcenie czy kpiny.

Paweł napisał, że gdy Jezus wróci: „On osądzi tych, którzy nie znają Boga i tych, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana Jezusa” (2Tes 1:8). Jak często myślimy o ewangelii, jako o czymś, czemu należy być „posłusznym”?

Ponad jedno pokolenie wstecz, A.W. Tozer zauważył: „Problem z postawą „Przyjmij Jezusa”, jest prawdopodobnie zły. Wskazuje on na to, że Chrystus zabiega o nas, a nie my o Niego. To tak, jakby On stał z kapeluszem w ręku oczekując na nasz werdykt w Jego sprawie, a to my powinniśmy klęczeć ze strapionymi sercami, oczekując na Jego wyroku w naszej sprawie. Wtedy przyjęcie Chrystusa może być nawet impulsem umysłu czy emocji, bezbolesne, bez żadnej straty dla ego i bez jakiejkolwiek niewygody dla naszego codziennego życia”.

Najwyższy czas wrócić do nowotestamentowej ewangelii, wynoszącej zarówno świętość Boga jak i miłość, przedstawiającej Jezusa zarówno jak Pana jak i Zbawiciela (w tej kolejności) i głosić przesłanie, które jest głupotą dla tych, którzy giną, lecz jest mocą Bożą dla tych, którzy wierzą (1Kor 1:18).

Głośmy prawdę bezkompromisowo, wzmocnieni przez Ducha, napełnieni współczuciem i niezawstydzeni Jezusem oraz Krzyżem, a Sam Bóg poprze nasze przesłanie o Jego Synu.

_______________

Michael Brown jest autorem „The Real Kosher Jesus” oraz radiostacji uznawanej na skalę międzynarodową: The Line of Fire na Salem Radio Network. Jest również założycielem oraz dyrektorem szkoły biblijnej F.I.R.E., której głównym celem jest szkolenie ludzi w dziedzinie ewangelizacji i przebudzenia.

Follow him at AskDrBrown on Facebook or @drmichaellbrown on Twitter.

aracer.mobi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.