Współczesna perspektywa

Logo_Wood
Ron Wood

Przez ostatnie pięć bardziej byłem zajęty biznesem niż służbą, lecz odkryłem, że dary i powołanie Boże nie odchodzą. Pociąg do głoszenia słowa Bożego jest we mnie bardzo silny. Jednak moja tożsamość zasadza się w tym, kim jestem w Chrystusie, a nie w tym jak zarabiam na życie. Cieszyłem się bardzo potrzebnym wytchnieniem, gdy rozważałem swoje własne życie i służbę w świetle zmian i wyzwań jakie widzę wszędzie wokół. Gdy po raz pierwszy zostałem powołany do tego, aby głosić jako nastolatek na Florydzie, doświadczyłem bardzo żywego przeżycia. Było potężne. Czterdzieści lat później, ciągle wiem, że mam powołanie i że to namaszczenie Ducha Świętego spoczywa na mnie.


Po pierwsze, pozwólcie, że zaoferuję spojrzenie z perspektywy historycznej na zielonoświątkowe przebudzenie w Ameryce. Religijne dziedzictwo jakie jest udziałem nas wszystkich zostało cudownie ubarwione i w znaczący sposób ukształtowane przez namaszczonych (choć niedoskonałych) zwiastunów Bożych. Niemal wszyscy znamy współczesnych kaznodziejów, którzy są charyzmatycznymi sługami. Chodzi mi o to, że demonstrują oni różne charyzmaty – nowotestamentowe greckie słowo oznaczające dary Ducha Świętego. W telewizji możesz zobaczyć James Robison, Benny Hinn czy Joyce Myeres. Oral Roberts wpłynął na miliony w poprzednich dziesięcioleciach. Napełnieni Duchem chrześcijanie (zielonoświątkowcy, charyzmatycy, trzeciofalowcy) wierzą w dary Ducha Świętego. Dziewięć z tych carów jest wymienionych w 1 kor. 12. Zaliczam się do tych, którzy cieszą się manifestacjami Ducha Świętego, uważając, że owe dary są ciągle aktualne dla wierzących. W moim własnym życiu, w różnych okresach działają dary języków, interpretacji języków, proroctwa, uzdrowień, duchowego rozeznawania i wiary.


Zazwyczaj dary występują w atmosferze wiary i akceptacji, gdzie powszechną praktyką jest modlitwa i oczekiwanie. Jeśli w twoim kościele czy życiu zrobisz miejsce dla darów, będziesz je miał. Jeśli nie, to nie. Tak czasami żartuję: „Charyzmatyk to po prostu baptysta, który za dużo się modli” (czy też metodysta, episkopalny, katolik, prezbiterianin, niezależny, czy ktokolwiek z jakimkolwiek innym szyldem jeszcze może być). O ile posiadam swoje własne charakterystyczne fundamentalne wartości, wiem i doceniam to, że Ciało Chrystusa jest większe niż jakakolwiek denominacja. Boża rodzina jest ogromna.


Na przełomie stuleci w Ameryce zdarzyło się wielkie wylanie Ducha Świętego. Krokami milowymi były przebudzenia w Topteka, Kansas i w Los Angeles na Azusa Street. Te wylania zaznaczone były manifestacjami duchowych darów, szczególnie glosolalii czy języków. Z tego przebudzenia powstało Assemblies of God i inne denominacje pełnej ewangelii. Później, całkowicie niezależnie, baptystyczni i zielonoświątkowi ewangeliści przeszli przez cały kraj głosząc Dobrą Nowinę z wielką mocą i z towarzyszącymi im zdumiewającymi cudami uzdrowień. Wielu z nich używało namiotów, niektórzy z tych pierwszych przebudzeniowców to: Maria Woodworth-Etter, Smith Wigglesworth, F.F. Bosworth oraz William Branham. Inni ponownie rozbudzili ogień przebudzenia po 2 Wojnie Światowej, jak: A.A.Allen, T.L.Osborn, Raymond T. Richey, Richard Vinyard i Oral Roberts. Billy Graham, pojawił się w tym samym czasie, choć nigdy nie został zidentyfikowany jako człowiek pełnej ewangelii. Te służby uwolnienia wydawały się najmocniejsze w latach 1947 – 1956. Po tym czasie większość z nich znikła, a niektóre skończyły się skandalami.


William Branham nie był znany poza zielonoświątkowymi kręgami, lecz był iskrą, która rozpaliła całe mnóstwo innych pączkujących ewangelistów. Branham, prawdopodobnie najbardziej znany z ekscentrycznego podejścia do swoich doktryn w późniejszych latach, był początkowo pokornym mężczyzną, który nie miał wykształcenia czy wyglądu, lecz czynił zdumiewające cuda. Niósł znaczące namaszczenie do rozpoznawania głosu Ducha i do ogłaszania dramatycznych uzdrowień przez słowo wiedzy. Jego głoszenie nie było bardzo dobre, najlepiej mu szło, gdy towarzyszyli mu nauczyciele biblijni, jak: Ern Baxter, Gordon Lindsey czy F. F. Bosworth. Jednym z tych, którzy pochwycili z początkowej służby Branhama ogień był pastor Richard Vinyard, który sprowadził mnie z powrotem do służby. Richard Vinyard miał nadzwyczajny dar wiary. Jednooki kopacz z Missouri, nafaszerowany królewską angielszczyzną, był silną osobowością sceniczną. Pamiętam go, jak radykalnie głosił: „Pokaże wam, co Syn Boży może zrobić!”.


Głosił wiarę odważniej i mocniej niż ktokolwiek inny w całym obozie ruchu wiary jak K.Copeland czy późniejszy K. Hagin. Richard pościł czterdzieści dni każdego roku i spędzał 3-4 godziny dziennie na modlitwie w czasie swych kaznodziejskich kampanii. Wyniki były takie, że widzialne cuda zdarzały się w czasie jego usług. Inaczej niż niektórzy ze współczesnych mu w czasie tego poruszenia uzdrowienia, Richard nigdy nie pozostawiał lokalnym kościołom zadania organizowania krucjat w wielkich audytoriach. Zawsze chciał budować kościoły i zostawiać je napełnione nowo-nawróconymi, więc prowadził spotkania za ich drzwiami. (Widziałem go również jak uzdrowił chorego w czasie małego spotkania w domu, co również jest pełnoprawnym wyrazem kościoła.)

Na jednym z takich przedłużających się spotkań na początku lat sześćdziesiątych siedziałem na ławce First Assembly of God w Lakeland, na Florydzie, słuchając jego usługi. Byłem oczarowany tym mężczyzną i jego odważnym deklaracjami dla Boga. Pomimo jego chełpliwości brzmiało to prawdziwie, ponieważ nie tylko mówił, lecz również wykonywał to, co mówił i to stale i wciąż. Miał czym poprzeć swoje twierdzenia. Jak to mamy w zwyczaju mówić w Teksasie: „To nie przechwałki, jeśli potrafisz to zrobić”. Gdy tak siedziałem, słuchając, nagle poczułem jakby bardzo ciężki płaszcz został mi narzucony na ramiona. Odwróciłemsię i spojrzałem przez ramię na ławkę za mną, aby zobaczyć, kto to zrobił. Siedzenie było puste i nic widocznego nie spoczywało na moich ramionach. A jednak czułem ciężar płaszcza! Co to mogło być?


Odwróciłem się znowu do przodu w stronę głoszącego Richarda. „Jego szata spoczęła na mnie” – powiedziałem do siebie. Później, tego samego wieczoru, jak to było w jego zwyczaju, zaprosił ludzi do wyjścia do przodu i zajęcia miejsc w pierwszej ławce, aby można się było modlić się o ich uzdrowienie. Mówił wtedy zwykle: „Jeśli jeszcze nigdy nie widziałeś cudu, przyjdź, stań za mną, abyś mógł to oglądać”. Wychodziłem codziennie, aby oglądać, zdumiony uzdrowieniami. Widziałem. Wtedy, gdy zszedł modlić się o chorych i kulawych, zwrócił się przez ramię, spojrzał na mnie i rzekł: „Chodź tutaj, módl się o tych. Możesz to zrobić!” Jakiś wewnętrzny głos we mnie powiedział: „Tak, mogę!” i zrobiłem, i zostali uzdrowieni. Tego lata, gdy zacząłem głosić, miałem namaszczenie, szczególny dar wiary, a wyglądało to tak samo jak tego wcześniej doświadczyłem na spotkaniach Richarda. To napędziło mnie do modlitwy o chorych, wypędzania złych duchów, które dręczyły ludzi i do zachęcania ich, aby szukali Boga, ponieważ „Z Bogiem wszystko jest możliwe”.


Teraz, przez te czterdzieści lat wraz z żoną byliśmy pastorami w Assambly of God, Freewill Baptist, Covenant i w różnych kościołach bezdenominacyjnych. Uruchomiłem kościoły domowe, organizowałem nowe kościoły, leczyłem te poranione i miałem służbę podróżną. Mieszkaliśmy w Południowej Afryce przez rok jako misjonarze. Pracowałem przy wydobyciu ropy i gazu, w biurze klienta telefonii bezprzewodowej, jako sprzedawca ubezpieczeń i przy nadawaniu audycji radiowych.


Zazwyczaj angażowałem się w biznes, ponieważ nie mogłem sobie wyobrazić w jaki sposób prorok miałby zarabiać na życie w świecie tradycyjnych kościołów, o ile nie był pastorem. W czasie moich krótkich czterech dekad służby, widziałem takie przebudzeniowe ruchy jak ruch zielonoświątkowy, charyzmatyczne przebudzenie, ruch uczniowski, proroczy i grupy apostolskie. Widziałem początek ruchu domowego kościoła, ruchu powrót do Jerozolimy oraz spełnienie tego, że Chrystus namaszcza mężczyzn i kobiety w miejscach pracy; być może początek dni świętych. Widziałem to, co najlepsze i to, co najgorsze.


Widziałem przywódców kościoła odrzucających duchowe dary i zabraniający ich używania ze strachu czy potrzeby kontrolowania ludzi. Widziałem ludzi, którzy wybierali tradycję nad Słowem Bożym; ludzi koncentrujących się na dziwnych rzeczach i lekceważących główne dzieło zbawienia. Takich, którzy odrzucali solidne doktryny na rzecz głupoty, młodych proroków i niedojrzałych apostołów popełniających straszliwe błędy spowodowane pychą i ignorancją. Widziałem ludzi usiłujących przehandlować swoje dary; stare bukłaki opierające się Bożemu nowemu winu; gorliwych wierzących, którzy pobudzeni powodowali zniszczenia kościołów. Widziałem cielesnych wierzących krzyżujących oddanych pastorów, którzy zasługiwali na lepsze traktowanie; napełnionych Duchem ludzi jak rozpaleni czy rozgniewani niszczyli swym brakiem charakteru to, co było budowanie wielkimi ofiarami i namaszczonymi darami.


W tym wszystkim Jezus ciągle jest Panem i On jest Głową Kościoła, który jest jego ciałem na ziemi. My jesteśmy z łaski przez wiarę, członkami Jego ciała. Modlę się o nas wszystkich. . . Pomimo tego, przyjdź Panie Jezu. Okaż Swoje miłosierdzie i chwałę na ziemi poprzez twoich ludzi. Spraw, aby Kościół wzrastał; zachowuj pokój przyspieszając dojrzewanie zbiorów wśród narodów. Panie, proszę, wzbudź pracowników wśród pogan, szczególnie apostołów, proroków i ewangelistów; wśród Arabów i Żydów. Wzbudź i daj bogactwo namaszczonym biznesmenom, daj im łaskę, aby byli hojni, ponieważ dziesięcina sama w sobie nie wystarcza do ukończenia Wielkiego Nakazu w naszych dniach. Proszę, Panie, pomóż nam wszystkim przejawiać owoce Ducha w świętości i pokorze. Niech Chrystus objawi się w swoim kościele zanim wróci po niego. Niech tak się stanie, Panie Jezus. Amen.

– – – – – – – – –
Present Perspective © 2007 by Ron Wood.  
topod.in

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 1]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *