Biblię traktujmy poważnie, lecz nie czcijmy jej

Richard Murray

Nie traktujmy Biblii, jakby nie była dobra i nie miała już wartości.
(skoro już doszliśmy do tego, że jest to księga alegorii – przyp. tłum.)

Z pewnością można przyłożyć w BŁĘDNY SPOSÓB czytania Biblii przez cielesnego człowieka, lecz nie rezygnujmy z samej Biblii jak też nie czcijmy jej. Poważajmy i szanujmy nadnaturalne obietnice, które w niej są, krew męczenników, którzy zginęli, abyśmy mogli ją czytać, a przede wszystkim tą cudowną narrację, która jest w nią wbudowana i objawia życie Jezusa Chrystusa poprzez namaszczoną „alegorię”, fantastyczne „typy”, olśniewające „cienie”, cudowne „metafory” i duchowe „symbole”.
A nawet jeszcze lepiej, uratujmy Biblię przed tymi, którzy czytają ją literalnie.  Uczmy się czytać przez Ducha Świętego, w taki sposób jak czynili to ojcowie wczesnego kościoła. Nie zostaniemy zawstydzeni, w Biblii jest znacznie WIĘCEJ, a NIE MNIEJ, niż to, co widać.
Musimy się pilnować, aby nasza teologia nie opierała się na podejrzeniach i frustracji (gniewie, niechęci).
Z tego co nas frustruje, nie będziemy w stanie wyciągnąć prawdy.

Nie miejmy żalu do Pisma, zamiast tego ożywiajmy je.

Biblia czytana razem z Duchem nigdy nie jest nudna, a jeśli tak jest to nie czytamy z Duchem. Zakwestionujmy nasz sposób czytania, lecz nie kwestionujmy Biblii. Jest w niej znacznie więcej, niż widzi naturalne oko.
Zastanówmy się nad tym: BEZ Pisma, nie wiedzielibyśmy niczego, o Jezusie i Królestwie Miłości. Ach, moglibyśmy mieć pewne niewyraźne wrażenia, podobnie jak to było u Greków, którzy coś wiedzieli o „nieznanym Bogu”, lecz prawie nic nie wiedzielibyśmy o Jezusie.
Tak więc, podobnie jak potrzebujemy bezpośredniego intuicyjnego zrozumienia Jezusa jako syna żywego Boga, tak też potrzebujemy bezpośredniego intuicyjnego zrozumienia tego, że Pismo ma na sobie unikalny nadnaturalny element autorytatywnej inspiracji. Ten nadnaturalny składnik oczywiście nie jest widoczny przy dosłownym czytaniu „martwej litery”,. Jednak zawarty tam podtekst ukazuje o wiele pełniejsze i bogatsze znaczenia, które mogą być wyłącznie ożywione przez coś, co Marcin Luter nazwał: „napływy Ducha” (dosł.: “influxes of the Spirit”).

Jeśli chodzi o mnie, mam takie bezpośrednie zrozumienie, i intuicję pochodzące od Ducha Świętego, że Pisma zawierają: „drogie i największe obietnice”, które „dają nam wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności” (2Ptr 1:3-5). Każdy wierzący musi na własny użytek przeżyć takie bezpośrednio zrozumienie, gdy Duch Święty potwierdza w jego sercu to, że Pismo jest unikalne i fundamentalne dla jego wiary.
Po doświadczeniu wstępnego poziomu objawienia , że Duchowe-Pisma są żywotne, można iść dalej i poszerzać naszą drogę przez Pismo, przez to w JAKI sposób ta żywotność ma być gromadzona.

 

[Głosów:4    Średnia:4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.