Cuda i bojaźń Boża.

Pamiętam pierwsze cuda uzdrowienia jakie w ogóle widziałam. Siedziałam na podwyższeniu w czasie nabożeństwa, gdzie usługiwało dobrze znane małżeństwo.
Aż do tej nocy miałam wiele poważnych wątpliwości, co do wartości przypuszczalnych „cudów,” które były „wrzucane” w kolorowych reklamach chrześcijańskich magazynów, gdy o nich pisano. Kobieta wezwała wszystkich, którzy cierpieli na jakieś bóle do wyjścia do modlitwy.
Jako pierwsza wyskoczyła przeziębiona dziewczyna, lecz usługująca powiedział do niej:
– Nie ty – tonem, który wydawał mi się bardzo ostry – mam na myśli prawdziwy ból.

Wkrótce zapełnili przód sali ludzie, po których widać było rezygnację i zmęczenie trwaniem w bólu. Jeden mężczyzna, którego twarz była szara z osłabiającego bólu pleców z szedł trudnością.
– Schyl się i dotknij dużych palców u stóp – nakazała kobieta.
Nie jestem zwolenniczką tego typu posługiwania. Dlaczego nie zachowywała się bardziej po chrześcijańsku? Mężczyzna, gdy ból ustąpił, schylił się i zaczął dotykać swoich stóp. W chwilę później biegał wokół sali.

Gdy jeszcze zastanawiałam się nad wątpliwościami, co do jego biegania, podeszła kobieta, której żołądek był wyraźnie spuchnięty i rozdęty przez raka.
– W imieniu Jezusa gromię cię Szatanie, i nakazuję uwolnić jej ciało od tego raka!

W mgnieniu oka brzuch tej kobiety zaczął maleć, jak gdyby niewidzialna ręka wypychała raka z jej ciała. Cud wydawał się dziać tak szybko i bez jakichkolwiek fanfar. Nie wiem czy oczekiwałam dźwięku werbla, lecz nagle na jej twarz powrócił kolor, a ból opuścił ciało.

Poczułam olbrzymi respekt. Tylko Jezus mógł zrobić coś takiego i wtedy zdecydowałam, że w chcę, aby Bóg dał mi łaskę oglądania tego często. Pismo wskazuje, że jest bezpośredni związek między zachowywaniem respektu, bojaźni Bożej a stałym występowaniem znaków i cudów. Dzieje 2:43 opisują atmosferę panującą w pierwszym kościele: „A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków.”

Wierzę, że kluczem do nieustannego działania przez Ducha Świętego znaków i cudów i nieprzerwanego przebudzenie jest trwanie w bojaźni wobec wszystkiego co On czyni. Tylko wtedy, gdy zaczynamy być zmęczeni tym, co Pan robi i traktujemy to lekko, zasmucamy Ducha Świętego i czujemy to, że znów zostaliśmy pozostawieni własnym, nędznym wysiłkom i staraniom w prowadzeniu swojego życia.

To wydanie powinno pomóc wam zachować bojaźń wobec Bożej obecności, która nieustannie wylewa się i trwa w Toronto i w różnych miejscach na świecie już ósmy rok. Trzej pastorzy lokalnych zborów opisują świeże namaszczenie ku uzdrawianiu, znakom i cudom, które pojawiło się w ich kościołach. Poczujecie respekt czytając historie dwóch kobiet, które zostały stale uzdrowione z nieuleczalnych chorób. Jeśli macie przyjaciół, którzy nie wierzą w Jezusa Chrystusa, czemu by nie dać im do czytania tego wydania? Może pobudzi cię to do wkładania rąk na chorych wokół ciebie, aby cudowny namaszczenie ku uzdrawianiu rozszerzało się wraz z bojaźnią wobec Bożej obecności.
Przychodź Duchu Święty, kochamy wszystko co robisz.

 deeo

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.