Dziwna sprawa: „doktryna”, a „miłość

crosby2

Gościnnie: Aaron Tilbury

Zagadka doktryny

Zostałem ostatnio pobłogosławiony rozszerzeniem relacji z braćmi i siostrami spoza naszej kościelnej rodziny. Jak uczyni to Ewangelia, i jak Jezus uczyni, te linie (graniczne – przyp. tłum.) zostały zamazane, a rodzina staje bardziej rodziną, ciągle kościołem, nadal ciałem, lecz bardziej połączona.

Niemniej, nie trzeba było wiele czasu, aby zdać sobie sprawę z tego, że doktryna może stać się kamieniem potknięcia w relacjach takiej „rozszerzonej” rodziny.

Doświadczyłem również ostatnio łaski otwartych drzwi służby i dotarcia do młodych ludzi w lokalnej szkole średniej. Tu, z kolei, młodzi ludzi kochają siebie nawzajem, co zmusiło nauczycieli do zadania pytania: „Jak?” (to możliwe – przyp. tłum.), a nam dało możliwość udzielenia odpowiedzi: „Jezus”. Ogromna łaska całkowicie niezasłużona z naszej strony.

Być może, jakże znaczące dla mnie w czasie tej ostatniej podróży, jest to, że szedłem i byłem prowadzony przez Chrystusa i Jego Ducha Świętego przez kilka rzeczy: jaki jestem, kim jestem w mojej rodzinie i w większej społeczności. Ten wzrost przysłużył się do uzyskania nowej wolności. Oczywiście, nie odbyło się to bez czkawki, lecz moja rodzina, i ja, lepiej teraz kochamy ludzi i jesteśmy przez nich kochani. To jest wolność. Spoglądając na tytuł tego eseju w perspektywie cudownego czasu, w którym się znaleźliśmy, należało by zapytać: „Co w tym dziwnego? Miłość obfituje! Wydaje mi się, że to całkiem proste. Ciesz się nią!”

“Bóg jest miłością” to doktrynalne twierdzenie
We wszystkich tych ostatnich doświadczeniach przewijał się jeden temat dyskusji, obecny w sercach ludzi, z którym spędzaliśmy czas: doktryna jest zła, a my mamy się po prostu kochać nawzajem. Niemniej, im więcej się o to modlę, tym bardziej widzę, że czasami miłość nie jest taka prosta, ponieważ nie jest czymś przypadkowym.

Na przykład: „Bóg jest miłością”. Skąd wzięliśmy tą formułę? Jak większość z was wie, z pisma – z Biblii. To twierdzenie jest częścią większej deklaracji, która również mówi nam o tym, skąd wiemy, czym jest miłość, gdy dzieje się na tej planecie. Pismo mówi: „…po tym poznajemy czym jest miłość, gdy składamy nasze życie za ludzi”. Musimy przyznać, że oba te oświadczenia zarówno robią wrażenia, jak i mają moc zmienić życie, jeśli tylko je pojmiemy. Bóg jest miłością a miłość to złożenie życia, więc ma sens to, że Jezus będzie naszym Mesjaszem. Rozumiesz więc, że Biblia wskazuje zawsze na Jezusa, lecz istotą jest to, że jest to doktrynalne stwierdzenia, a nie jakieś proste uczucie.

Jednym z wielu teologicznych tematów, które miałem ostatnio okazję przedyskutować było życie po śmierci. Trudno nie zauważyć, że jest to dziedzina, w której mamy do czynienia z szeregiem wierzeń w ramach każdej społeczności kościoła. Znam wiele kościołów, które nauczają doktryny i całkowicie błędnie interpretują pisma i jego kontekst. A jednak jest to w Piśmie, gdy Jezus zwracając się do faryzeuszy zajął się ich błędnym poglądem na sąd, powiedział: „Czy nie dlatego błądzicie, że nie znacie Pism, ani mocy Bożej?” Jezus spierał się o doktryny niejeden raz. Paweł zrobił na tym karierę, a Piotr był w tym niezły. Wydaje się, że Jakub uwielbiał spory doktrynalne. Wygląda na to, że w każdym przypadku, dla wszystkich ludzi, których w naszej wierze szanujemy, doktryna była zarówno ważna, jak i była sposobem poznanie Boga oraz pokuty.

W ostatnią niedzielę pastor rozdarł to
Mówił o tym, w co wierzymy jako chrześcijanie. Że Chrystus jest Synem Bożym, że żył doskonałym życiem, umarł bezgrzesznie, powstał z martwych i dał Swego Ducha wierzącym, dając nam zbawienie. Nigdy nie słyszałem w kościele tylu „amen”. Nigdy. To było wspaniałe.

Miłość . . . nigdy nie jest łatwa/prosta!
Lecz… To były doktrynalne twierdzenia wiary. Nie były o kochającym nas po prostu pastorze, lecz o naszym pastorze, który w Duchu, kocha nas miłosierdziem i prawdą. Pismo mówi nam tak samo, że mamy czcić w Duchu i w Prawdzie. Mogę czcić w Duchu i czuć się jakkolwiek chcę, tylko wtedy, gdy czczę w PRAWDZIE, i modlę się w PRAWDZIE, kiedy pozbywam się domniemania, że to JA mogę decydować swobodnie czym jest miłość i pozwalam Jezusowi mówić mi, KIM ON JEST.

Wtedy jestem rozrywany na kawałki. Złamany. Okazuje się kim jestem: to Bóg definiuje kim jestem. Nie mogę już dłużej legalizować miłości i nazywać jej wolnością wyrazu. Jestem prochem, który ma Jego życie, jedyne życie we mnie. Po prostu prochem. Nie mnie definiować, czym jest miłość – upraszczać ją czy komplikować – ponieważ ON JEST MIŁOŚCIĄ. Miłość jest lwem, miłość jest Mieczem, miłość jest tarczą, miłość jest dzieckiem płaczącym w stajence, miłość jest przymierzem, które Bóg zawarł ze sobą, miłość jest człowiekiem-Bogiem/Bogiem-człowiekiem, którego nigdy nie pojmiemy. Miłość jest buntem, miłość jest łobuzem, miłość …nie jest niczym prostym.

Wiem, lubimy mówić, że jest prosta. Skomplikowaliśmy w chrześcijaństwie już zbyt dużo rzeczy. Czy można nie zgodzić się z tym, patrząc na amerykański kościół i Chrześcijańską Machinę, (o ile nie jesteś żywotną jego częścią)? Rzeczywiście, można odczuwać ją jako prostą, gdy miłość w swej ostatecznej doskonałości jest w nas – gdy trwamy – może wydawać się czymś naturalnym, w końcu jest oferowana nam za darmo Jego drogocenna łaska i jest równie dostępna dla każdego z nas w równej mierze.

A co, jeśli owo uczucie prostoty jest również łaską? To, że możemy odpocząć w Jezusie, że możemy czuć odpocznienie jest wspaniałe, lecz czy uczucie miłości i odpocznienia są synonimami prostoty?

Jezus JEST doktryną!
Czy może tak być, że jesteśmy tak zmęczeni złą doktryną, którą bawiliśmy się do tej pory, żeby odrzucić ją jako pogląd w całości? Straciliśmy z widoku fakt, że JEZUS JEST DOKTRYNĄ, a On nie jest niczym prostym.

Zawsze należy odrzucać myśl, że naszego Pana da się zaszufladkować, lecz nie wolno nam także zapominać, że Krzyż nie jest prosty. To Pan sprawia, że staje się dla nas łatwy do przyjęcia. On sprawia, że łatwo nam jest odnieść się do Niego. To wszystko jest prawdą. Niemniej, miejsca do których On może nas posłać, nie są łatwe. Osoba, którą ON z ciebie uczynił, nie jest prosta. Ostatecznie, potrzebujemy zarówno doktryny jak i miłości, ponieważ one są tym samym. Nie rozwijamy się w miłości tak daleko, że przestajemy potrzebować Pisma, bądź żeby wierzyć, że NIE jest to objawienie Jezusa, i że Słowo nie jest żywe. Nie rozwijamy się w naszej duchowości tak dalece, żebyśmy mogli zapomnieć o doktrynie, która prowadzi innych do Chrystusa. Tak więc, powinniśmy wiedzieć w co wierzymy i dlaczego. Być może jest jedna taka rzecz, za którą powinniśmy stawać zdecydowanie: Chrystus i to Chrystus ukrzyżowany. Ale to jest doktryna.

Tak więc, odrzućmy ludzkie doktryny i przelotne mody – zawsze, nawet wtedy, gdy wydaje się, że dają nam wolność do tworzenia naszych własnych zasad i doktryn. Niech Duch prowadzi niektórych z nas do służby ograniczania zniszczeń, jakie fałszywe doktryny mogą spowodować. Wyrzućmy dzwonki i gwizdki! Idźmy za doktryną naszego Pana Jezusa Chrystusa, który powiedział: „Dziś wypełniło się to pismo w uszach waszych”. Kochajmy ze skomplikowaną prostotą doktryny: Bóg jest miłością.

[Głosów:2    Średnia:3.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.