Prawdziwa miłość czeka#Różne artykuły

Młodzi baptyści z Południa pragną rewolucji seksualnej, a pragnienie to zamanifestowali w pewną środę na płycie stadionu, gdzie 100 tysięcy z nich umieściło podpisane kartki z uroczystą, formalną obietnicą życia w dziewictwie i powstrzymania się od stosunków seksualnych aż do zawarcia małżeństwa.#

"Młodzi
baptyści z Południa pragną rewolucji seksualnej, a pragnienie to
zamanifestowali w pewną środę na płycie stadionu, gdzie 100 tysięcy z
nich umieściło podpisane kartki z uroczystą, formalną obietnicą życia
w dziewictwie i powstrzymania się od stosunków seksualnych aż
do zawarcia małżeństwa". Tymi słowami rozpoczynał się artykuł na
temat "nowej rewolucji seksualnej lat dziewięćdziesiątych",
zamieszczony kilka lat temu na łamach Los Angeles Times. Kilka
miesięcy temu widziałem program telewizji amerykańskiej, w którym
przedstawiano materiał z Waszyngtonu, z narodowego spotkania ruchu
"True Love Waits" (Prawdziwa Miłość Czeka). Tysiące młodych
ludzi różnych wyznań religijnych publicznie podpisywało swoje
zobowiązania, by żyć w czystości i iść pod prąd" obecnej swobody
seksualnej; 250 tysięcy kartek z ich podpisami zajęło ogromny trawnik
niedaleko Białego Domu.

Według
wielu obserwatorów jest to zjawisko bardzo interesujące, co
najmniej ze względu na swoją masowość w społeczeństwie, "w
którym panuje chaos w sferze seksu" – jak mówi
Lisa Sowie Cahill, profesor Uniwersytetu Bostońskiego i autorka
książki Sex, Gender and Christian Ethics. Ten chaos, według pani
Cahill, jest wynikiem "indywidualizmu kulturalnego, który
uniemożliwia poszukiwanie i ochronę wspólnych wartości. Nawet
w życiu rodzinnym trudno jest uczyć pozytywnej etyki seksualnej. W
konsekwencji nowe pokolenia wzrastają bez korzeni, pochłonięte przez
powszechny seksualizm kultury obrazkowej, nie utożsamiając się już w
większości z neopurytańskimi propozycjami najbardziej konserwatywnych
grup społeczeństwa". Statystyki mówią, że ponad 65%
młodzieży szkół ponadpodstawowych przeżyło już inicjację
seksualną i że istnieje mocna "presja" ze strony
rówieśników, skłaniająca do tego.

Zainteresowany
programami telewizyjnymi i doniesieniami prasowymi, kilka tygodni
temu udałem się w niedzielę do pewnego kościoła w Denver, w Colorado,
gdzie 45 młodych osób składało formalną obietnicę
przestrzegania zasad "True Love Waits". Byli obecni ich
rodzice krewni, wielu rejestrowało tę uroczystość na wideo.
Uczestniczyło w niej również młodsze rodzeństwo, niektórzy
stawali na palcach, żeby lepiej widzieć. Po zakończeniu uroczystości
w kościele wybuchają gromkie oklaski. To uroczyste zobowiązanie
ratyfikuje, jeśli tak można powiedzieć, przystąpienie tych młodych do
"True Love Waits", ruchu zapoczątkowanego kilka lat temu w
Nashville w Tennessee przez 50-osobową grupę młodzieży, teraz
rozprzestrzenionego we wszystkich stanach i w innych krajach,
liczącego setki tysięcy członków.

Program,
zainicjowany przez pastora baptystę Richarda Rossa z Nashville,
spotkał się z natychmiastowym odzewem. W przeciągu kilku miesięcy
"True Love Waits" stał się ruchem międzywyznaniowym. Został
również przyjęty przez wiele parafii katolickich, z pewnymi
modyfikacjami, uwzględniającymi mentalność lokalną oraz po
uzupełnieniu o pewne punkty, które lepiej oddają katolicką
myśl na temat ciała i płciowości. Większość młodych dowiaduje się o
tym ruchu z rozmów lub z mediów. Istnieją też strony
internetowe na jego temat. Szczególną uwagę zwraca home-page
grupy "True Love Waits" przy znanym uniwersytecie Stanford
niedaleko San Francisco.

Tak
naprawdę tym, co potem "zdobywa", jest świadectwo osób
uczestniczących w tym doświadczeniu. Sam byłem poruszony postawą
pewnego chłopca, Który odważnie, jasno i z przekonaniem
przedstawił swoje idee i swoje życie "pod prąd" w trakcie
dyskusji w grupie uniwersyteckiej, z którą prowadziłem
zajęcia. Od tamtej chwili koledzy wyraźnie okazywali mu swój
szacunek.

Rozmawiam
z kilkoma rodzicami po uroczystości podpisania w Denver deklaracji
przez ich dzieci. Jeden z ojców zwierza się:" Jestem z
pokolenia lat 60-tych; ten ruch i idee tych młodych sprawiają, że
jeszcze raz patrzę na swoje życie, na swoje nieco liberalne
przekonania w sferze seksu. Po trzydziestu latach widzę także
szkodliwe konsekwencje, jakie przyniosły one w relacjach miedzy
płciami. Dlatego budujące jest widzieć tych młodych, którzy
podejmują takie poważne zobowiązanie. Myślę, że będą w stanie –
oczywiście z pomocą dorosłych – przeciwstawiać się dominującej
kulturze i wprowadzać przemianę również innych dziedzin życia.

Komentując
to zjawisko Miami Herald pisze: "Podobnie jak głosiciele wolnej
miłości z lat sześćdziesiątych (przedstawiciele poprzedniego
pokolenia) zmienili obyczaje seksualne Amerykanów, tak ci
młodzi mówią dziś dobitnie dorosłym, że dziewictwo należy
uznać za wartościowy wybór".

Ten
sam dziennik, przytaczając wypowiedzi wyraża przekonanie, że
przyczyną sukcesu tej kampanii jest to, że jest ona całkowicie różna
od tej z mass mediów, w której mówi się tylko o
"bezpiecznym seksie", to znaczy propaguje się stosowanie
prezerwatyw, by zapobiegać zarażeniom i niepożądanej ciąży. "Ale
młodzi mówią: «nie, możemy poczekać». Mówią
oni, że najbezpieczniejszym stylem seksu jest abstynencja.


jednak i tacy, którzy wypowiadają się ostrożniej: "Musimy
być realistami – twierdzi mój kolega, wychowawca. Jeśli
młodzi nie nauczyli się odrzucać pokus konsumpcyjnego,
hiperseksualnego społeczeństwa, jeśli dzięki wysiłkom nie nabrali
tego przyzwyczajenia, obietnica złożona w chwili uniesienia niedługo
będzie dotrzymywana. Tym niemniej "True Love Waits"
naprawdę jest wyzwaniem i przynajmniej poważną próbą
ukonkretnienia czegoś, co czuje się w powietrzu, co wszyscy odczuwamy
jako konieczność: znaleźć nowy sposób kontaktów między
chłopcami i dziewczętami, mężczyznami i kobietami. Problem leży w
tym, aby wychowywać do nowych wartości tak młodzież jak i dorosłych".

Kilka
miesięcy temu odbył się wielki zjazd ruchu w Atlancie, w stanie
Georgia. Ponad 350 tysięcy kartek podpisanych przez młodzież z 50
stanów i z 76 innych krajów zostało wystawionych
publicznie. Wszystkie przymocowano do liny, która spływała na
ulicę ze szczytu jednego z wieżowców w Atlancie. Jeden z
organizatorów mówił:,,Naszym najbliższym celem jest
masowe wejście w społeczności uniwersyteckie".

Aby
wyciągnąć wnioski z opisanych zjawisk, można by zacytować Lance’a
Morrowa, znanego publicystę Time. Oceniając wartość zjawiska, jakim
jest ruch "True Love Waits" i podobne mu impulsy (chociażby
publiczne wypowiedzi sławnych sportowców na temat czystości),
Morrów pisze na łamach Time: "Zapewne idea indywidualnego
wyrzeczenia i prawie heroicznej samokontroli nie jest popularna wśród
dzisiejszej młodzieży; wiele wartości zostało wyrzuconych za burtę,
poczynając od lat sześćdziesiątych. Ale rozwijanie samokontroli jest
społeczną koniecznością. Tym, czego dzisiaj potrzebowalibyśmy, byłby
całościowy kontekst społeczny wspierający wstrzemięźliwość, ale
musiałaby to być wstrzemięźliwość oświecona, dobrze rozumiana…

Idea
abstynencji wymaga posiadania ideałów, także w dziedzinie
moralności. Im zachłanniej ktoś gromadzi doświadczenia negatywne –
narkotyki, seks bez zobowiązań, ogłupiająca muzyka, prowadzenie
samochodu z szybkością 1 mil na godzinę dla przeżycia mocnych wrażeń,
agresja, itd. – tym bardziej się zatraca; im bardziej się
«powstrzymuje», tym więcej zyskuje.

To
nie jest zwykły paradoks, ale pewna prawda, do której z trudem
dochodziliśmy przez wieki: prawda, którą poprzednie pokolenie
pokryło górą śmieci. Abstynencja (proponowana jako przesłanie
społeczne) prowadzi do osiągnięcia jasności, staje się oknem, poprzez
które łatwiej jest dostrzec swoje miejsce w świecie, a także
przyszłego towarzysza życia".

———————————————————

Program
"True Love Waits" działa w ten sposób: organizowane
są kursy wspólne dla rodziców i młodzieży, inne tylko
dla młodych. Uczestnictwo rodziców jest bardzo ważne, dlatego
że cała rodzina musi akceptować taki wybór. Każde spotkanie
opiera się na tematach z Pisma Świętego, teologii i psychologii,
które podkreślają czystość, trwałość więzi i inne wartości
związane z rodziną. Każda grupa dołącza elementy związane ze swoją
tradycja, teologią i kulturą. Kurs kończy się uroczystością w
kościele, w czasie której młodzi składają obietnicę,
przypieczętowaną rozdaniem im pierścieni. Tekst obietnicy jest
następujący: "Zrozumiałem/am, że prawdziwa miłość czeka, dlatego
zobowiązuję się wobec Boga, wobec samego siebie, wobec mojej rodziny,
przyjaciół i przyjaciółek, wobec mojego przyszłego
współmałżonka i wobec moich przyszłych dzieci, nie mieć
stosunków przedmałżeńskich aż do dnia ślubu". Istnieje
też program ustawicznej formacji; po zakończeniu kursu i po
uroczystości członkowie ruchu podejmują również różnorodne
działania społeczne. Zdaniem wielu z nich jest to najważniejszy z
elementów, który gwarantuje sukces na dłuższą metę.

Przedruk
za: http://www.emaus.waw.pl


поисковое продвижение сайтов

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.