Przekazanie pałeczki następnemu pokoleniu.

Gdy zaczęło się w Toronto Airport Christian Fellowship świeże wylanie Rzeki na początku 1994 roku fale szoku szybko zaczęły być wyczuwalne na całym świecie. 1992 roku wróciłem z Nowej Zelandii do pracy z Gerald Coates i Pioneer Team w Wielkiej Brytanii, oraz do pomocy w kościele w Sidcup na obrzeżu Londynu. Wkrótce znaleźliśmy się głęboko zalani w Rzece. Wiele ze spotkań naszego Zespołu Pionierskiego (Pioneer Team) zaczęło być przejmowanych przez potężne nawiedzenia Boże, a kościół w całości był wywracany do góry nogami.
Bóg wielokrotnie spotykał się ze mną, lecz jednego szczególnego wieczoru nie zapomnę nigdy. Przez długi czas leżałem na podłodze wykonując, ku zmieszaniu obecnych, ruchy pływaka.
Nie przeszkadzałem sobie tym wcale, ponieważ czułem, że stoję w Rzece Bożej i że Duch Święty stal mówi do mnie:
– Podnieś nogi z dna!

Jako były nauczyciel pływania wiedziałem o tym, jak ważne to jest dla rozruszania się. W tedy nie zdawałem sobie sprawy, co Bóg do mnie mówił, lecz wkrótce miałem się dowiedzieć. Oderwanie stóp od dna jest środkiem radykalnego i koniecznego dostosowania się. Nie możemy już dłużej iść mając ze sobą „swoje codzienne sprawy.”

Chciałbym naświetlić trzy rzeczy, które Duch Święty robi, aby wprowadzić te radykalne zmiany (dostrojenie) do naszego życia i kościołów.

Duch Święty daje wyraźny cel
Gdy już wraz z żoną usadowiliśmy się na przywódczej pozycji w kościele w Sidcup, musieliśmy stanąć na wprost różnych sytuacji zagrażających niepowodzeniem. Kościół miał już 17 lat, lecz członkowie zostali bardzo znacznie pozbawieni złudzeń. Przyłączenie się do Pionierów i przyjęcie nas jako przywódców było dla nich możliwością złapania ostatniego oddechu. Nie mogliśmy nic na to poradzić, zastanawiając się czy nie go zamknąć.

Któregoś wieczoru braliśmy udział we wspólnym z innymi kościołami z miasta uwielbieniu. W czasie trwania uwielbienia dyskutowałem z Duchem Świętym. Spotykaliśmy się z dużym kościele, który miał bardzo utalentowanego lidera uwielbienia i znakomitą muzykę. Powiedziałem:
– Panie, dlaczego nie zamkniemy tego, co usiłujemy teraz robić i nie przyłączymy się do nich, tutaj.
– Dałem ci szczególne miejsce na rynku i ty zdobędziesz młodzież z twojej społeczności. Nikt inny nie jest w stanie tego zrobić – odpowiedź Pana była wyraźna.
Od tej chwili mieliśmy wyraźny cel naszego bytu. Zmieniliśmy nazwę kościoła z „The Acorn Centre” na „New Generation” i zdecydowaliśmy się na wpływanie na młodzież z naszego miasta.
W czerwcu 2000 roku „Charisma Magazine” opublikował alarmujące statystyki:
„Obecnie, 88% z 30 milionów amerykańskich nastolatków nie chodzi do kościoła. Z tych 12%, które chodzą, 80% przestanie zanim skończą szkoły.” Te statystyki są jeszcze gorsze w Wielkiej Brytanii i mają groźne implikacje. Wiadomości BBC ostatnio podały, że 50% przestępstw w londyńskiej metropolii popełnianych jest przez młodzież poniżej 17 roku życia. Zniszczenie siane przez alkohol i narkotyki wśród młodzieży zasila przestępczą falę i policja musi obecnie przesunąć swój personel na stałe do szkół, które zostały najsilniej dotknięte.
Pomimo, że pracujemy zarówno z młodzieżą jak i starszymi ludźmi, teraz naszym pierwszym celem jest młodzież. Jest to, przede wszystkim, przyszłość kościoła i naszego kraju. Nasze różnorodne inicjatywy przyciągnęły nieraz setki młodych ludzi. Mimo, że większość nie nawróciła się, wiedzieliśmy cuda, które zmieniały życia ludzi i mogliśmy wpłynąć na społeczeństwo znacznie ponad nasze ograniczone możliwości i wielkość.

Zmiana kierunku
Gdy zmienił się cel kościół zaczął wychodzić ze spirali śmierci. Zamieniliśmy opuszczony warsztat drukarski na klub młodzieżowy i szybko zebraliśmy w naszej bazie danych setki nastolatków. Niemal nas to zalało i spowodowało, że wypłynęły na powierzchnię pewne motywacje, które wymagały korekty.
Niektórzy czuli, że całe pieniądze i energię inwestujemy w młodzież i pytali:
– Co z tego, jest dla nas?
Punktem zwrotnym dla mnie okazało się prorocze słowo z Pisma dotyczące syna Abrahama Izaaka i jego żony Rebeki. Gen 25, 21-26. Pomimo dwudziestu lat małżeństwa nie mieli dzieci. Przymuszeni przez bezpłodność do modlitwy, otrzymali cudowne poczęcie.  W miarę upływu czasu Rebeka czuła się dziwnie i szukała Pana, aby uzyskać wyjaśnienie, co się w niej dzieje. Boża odpowiedź ukształtowała nadchodzącą przyszłość przez następne stulecia i dramatycznie wpłynęła na nasz kościół.
1 Moj. 25:23
„A Pan rzekł do niej: Dwa narody są w łonie twoim i dwa ludy wywiodą się z żywota twego. Jeden naród będzie miał przewagę nad drugim, STARSZY BĘDZIE SŁUŻYŁ MŁODSZEMU.”
Większość z nas zbyt dobrze jest obeznana z konfliktami kościelnymi. Dla nas kluczem do przetrwania było słowo: „STARSZY SŁUŻYĆ BĘDZIE MŁODSZEMU.” Jak często słyszałeś liderów mówiących:
– Chodźcie służcie mnie.
Czy:
– Chodźcie służcie mojej wizji.
Jednak wzór przywództwa jaki zostawia nam Jezus jest inny: „….Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu.” (Mat 20:28)”
Dramatyczna historia Izaaka i Rebeki przeszła drogę od bezpłodności do obfitości przez modlitwę wstawienniczą i wewnętrzny konflikt. Nie staraliśmy się o wewnętrzny konflikt, lecz był on częścią drogi naszego kościoła do obfitości.

Trzeba było złamać formę
Wierzę, że apostolską zasadą działania jest rozpoznanie i uwolnieni młodszych przywódców. Jeśli będziemy się trzymać naszego modelu przywództwa i naszej wizji, to one nieuchronnie umrą wraz z nami. Musimy mieć „otwartą” mentalność.  Rozwój we wszystkich najważniejszych dziedzinach życia zboru rozpoczął się od rozpoznaniem i uruchomieniem Pawła i Pauli Weston’a. Gdy spotkałem ich po raz pierwszy instynktownie wiedziałem, że są oni darem Bożym dla kościoła. W tym czasie byli członkami innego kościoła lecz najwyraźniej nie dopasowani do reszty przywództwa z powodu konfliktu wizji.
Gdy zaczęliśmy wychodzić do społeczeństwa, a szczególnie do młodzieży, sercem przyłączyli się do nas. Po pewnym czasie zaczęli pracować z nami, a ja zachęcałem ich do tego, aby brali na siebie więcej odpowiedzialności jako liderzy.  Nie była to jednak łatwa droga.
Zacząłem walczyć z pewnymi aspektami charakteru Pawła. Był niezwykle niespokojny, często trudno mu było wytrzymać na jakimkolwiek zgromadzeniu. Gdy rozglądałem się za nim, aby mi wziął w czymś udział , okazywało się, że go nie ma. Nie był zbyt punktualny i nienawidził spotkań liderów.
Często kładł się na podłodze i pod w czasie niekończących się naszych dyskusji pytał:
– No, to co postanowiliśmy tutaj?
– Bardzo niewiele – musiałem przyznać.

Byłem coraz bardziej sfrustrowany nim, lecz w faktycznie prawdopodobnie byliśmy w tamtym czasie po dwóch różnych stronach. Ja miałem za sobą wychowanie w intensywnym uwielbieniu i długich rozmowach, podczas gdy Paweł pracował z młodzieżą, które nie radziła sobie ani z jednym, ani z drugim.
Sprawy osiągnęły punkt krytyczny, gdy zdecydowałem o konieczność zdyscyplinowania Pawła i wykluczenia go na pewien czas z grupy przywódczej. Był to bardzo bolesny proces, szczególnie dla Pawła i Pauli, i patrząc z perspektywy czasu mogłem to rozwiązać inaczej. Byłem winny w tak samo jak jego poprzedni kościół i bliski utraty naszego najcenniejszego nabytku. Dlaczego?
Byliśmy z Lindą przez kilka tygodni za oceanem i po powrocie odkryliśmy, że Paweł, zamiast źle mówić o mnie i podkopywać moje przywództwo, ugruntował się i wiernie służył kościołowi, pomimo rany, którą odczuwał. Ta postawa przekonała mnie, że o jego wartości.
Wkrótce potem brałem udział w spotkaniu „Pioneers Leaders Day,”  gdy Bóg powiedział do mnie, „On nie pasuje do tej formy.” Do tej chwili nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mam formę i gdybym nie było otwarty na głos Boży, zrobilibyśmy krok wstecz i Paweł ciągnąłby dalej w odrzuceniu określony przez „mających dobre intencje chrześcijan” jako buntowniczy. Jakże tragiczna byłaby ta strata.
Dziś Paweł prowadzi „New Generation Leadership Team” (Grupa Przywódcza Nowego Pokolenia) i zaczyna mieć główny wpływ na ten kraj. Ostatnio, Gerald Coates poprosił go aby prowadził konferencję Pionerr Leaders wraz z jeszcze jedną obdarowaną kobietą, Ness Wiolson,  gdy tysiące delegatów zebrało się w Pkefiled w Norfolk.
Te Rzeki żywej wody nadal płyną. Starsze pokolenie nie tamują Rzeki i nie utrudniają w wykonaniu Bożych celów. Uruchom następne pokolenie, a Rzeka będzie płynąć.

 сео продвижение

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.