Studentka ginekologii rezygnuje ze specjalizacji jako aborcjonistka

Pro-Aborcyjna studentka medycyny ucieka przed praktyką, po „niepokojąco brutalnej” procedurze. Kathleen Gilbert

BALTIMORE, listopada 24, 2008 (LifeSiteNews.com) – pomimo że wykonywała tą procedurę jako studentka medycyny na University of Maryland School of Medicine w ten sposób, że skrobała kawałki owocu ostrym, instrumentem do przeprowadzania aborcji, Lesley Wojcik nauczyła się, że jej szkolenie w ogóle nie przygotowało jej na przeprowadzenie prawdziwego zabiegu. To, co wyprowadziło ją z równowagi, mówi studentka drugiego roku medycyny, to była brutalność procedury, która naraża kobiety na skrajny ból.

W artykule zamieszczonym w Washington Post szczegółowo opisuje swoją drogę do zawodu aborcjonistki. Mówi o tym, podczas pierwsze aborcji, której była świadkiem, odrzuciło ją w przerażeniu, gdy matka zaczęła w mrożący krew sposób krzyczeć. Kobiecie, która przeżywała „oczywisty ból” częściowe znieczulenie, a całe doświadczenie było tak niepokojące, że niemal nie zwymiotowała.

Później rozmawiała o tym ze swoją matką, że brutalizm postępowania aborcyjnego dotknął jej, w szczególności zwracają uwagę na naciąganie pochwy.

„To jest o wiele bardziej inwazyjne niż myślałam. – powiedziała przypominając sobie wcześniejszą ‚praktykę’ aborcyjną, która polegała na usuwaniu wnętrza papai. „Papaja nie krwawi i nie krzyczy”.

Do podjęcia próby podjęcia specjalizacji w tej procedurze popchnęło ją „prawa” do aborcji, którego była zwolenniczką, ponieważ martwił ja wzrastający spadek ilości aborcjonistów. Po pierwsze, była przekonana, że nie będzie miała problemów z wykonywaniem tej procedury. „To było działania, zamiast gadania. Chciałam swoim działaniem okazać spójność z moimi słowami” – powiedziała.

Po osobistym zobaczeniu przebiegu aborcji, Lesley doszła do wniosku, że potrzeba „wyjątkowej” osoby, aby popełniać aborcje codziennie.

Pomimo odejścia do zawodu aborcjonistki, Wojcik pozostaje obrończynią aborcji.

Georgette Forney z Silent No More, kampanii poświęconej ujawnianiu poaborcyjnych cierpień kobiet, powiedziała, że Wojcik opisuje rzeczywistość zazwyczaj przemilczaną przez media.

„Nie możemy mówić o makabrycznej procedurze, lecz możemy mówić o tym, że kobieta ma prawo do niej” – powiedziała.

Forney, która sama przeżyła aborcję w wieku 16 lat, powiedziała, że aborcja jest zazwyczaj bardzo bolesna i kobiety często nie są znieczulane. W każdym przypadku: „jest to traumatyczne przeżycie, gdy nogi są umieszczane w strzemionach (uchwytach na stopy) i, w zasadzie, odkurzacz jest wsadzany między nie. Nie można się do tego przygotować i odczuwasz to jak wewnętrzny gwałt, jakby ktoś opróżnił twoją duszę”. (ang. gra słów: vacuum cleaner – odkurzacz; vacuumed – opróżnić; przyp.tłum.)

Artykuł z Washington Post relacjonuje również spotkanie Wojcik z następną aborcją, gdy obserwowała jak aborcjonista liczy rozdzielone części usuwanego płodu, aby mieć pewność całkowitego usunięcia. Powiedziała, że ta część zabiegu nie przeszkadzała jej, poza tym, że dla niej kończyny wyglądały na „podobne jak u lalki”.

To była zdecydowanie koszmarne” – powiedziała. – Można było zobaczyć jak wyglądał płód, cieniutkie stopy, płuca, lecz nie wyglądało to na osobę”. Wojcik określiła również jako „surrealistyczne” uprzytomnienie sobie, że walczyła o uratowanie wcześniaków, które były równie dojrzałe, jak ten niemal usunięty.

Forney określiła reakcję Wojcik jako taką, jak kogoś, kto został zmuszony do „wejścia w swój własny kształt logiki”.

Wszystkim podoba się teoria, wszystkim chcą mówić o polityce i politykach, lecz aborcja nie zdarza się politykom, nie zdarza się Sądowi Naczelnemu – to dzieje się w klinikach kobietom, a te głos tych kobiet musi zostać usłyszany” – powiedziała Froney.

topodin

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.