Tłum świadków
Greg Laurie
„Skoro zatem otacza nas tak wielka rzesza świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas spowalnia, a zwłaszcza grzech, który tak łatwo nas podcina. I biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył. Czynimy to, wpatrując się w Jezusa, mistrza, który zapoczątkowuje i doskonali naszą wiarę. Ze względu na radość, która Go czekała, zniósł krzyż, nie zważając na hańbę. Teraz zasiada na zaszczytnym miejscu przy tronie Boga” (Hbr 12:1–2).
W ciągu ostatnich dwóch tygodni przyjrzeliśmy się kilku postaciom ze Starego Testamentu. W Liście do Hebrajczyków 12:1–2 wyraźnie ukazuje się nam znaczenie ich życia, doświadczeń, zmagań, zwycięstw i świadectw. Rozdział wcześniej autor Listu do Hebrajczyków podsumował wiele ich historii w miejscu, które często nazywa się „Galerią Sław Wiary”.
Umiejscowienie napomnienia w Liście do Hebrajczyków 12:1–2 zdaje się sugerować, że ci „członkowie galerii sław”, ci bohaterowie wiary – Abraham, Józef, Mojżesz, Rachab, Gedeon, Dawid, Daniel i inni – głęboko interesują się naszym duchowym biegiem. „Skoro więc otacza nas tak wielka rzesza świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas hamuje, a zwłaszcza grzech, który nas łatwo podcina, i biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył. Czyńmy to, patrząc na Jezusa, mistrza, który zapoczątkowuje i doskonali naszą wiarę. On z radości, która Go czekała, przecierpiał krzyż, nie zważając na hańbę, a teraz zasiada na chwalebnym miejscu przy tronie Boga” (NLT).
Ci ludzie wiary, którzy żyli przed nami, dali nam wzory do naśladowania, abyśmy mogli żyć i praktykować naszą wiarę tak jak oni. Czytanie o życiu tych mężczyzn i kobiet, którzy chodzili z Bogiem, zaufali Chrystusowi i wytrwali w obliczu prób i prześladowań, może dodać stali naszym duszom.
Ale nie tylko dali nam wzorce do naśladowania. Oni również nas obserwują i odnotowują nasze postępy w wierze. Ten „tłum świadków” patrzy na nas i, że tak powiem, dopinguje nas.
To oczywiście tylko jedna z interpretacji tego fragmentu. Nie wiemy na pewno, czy istnieją niebiańskie trybuny, gdzie ludzie monitorują postępy bliskich, którzy dożywają swoich dni na ziemi. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby to była prawda. Wiem jednak tyle: uczestniczymy w wyścigu naszego życia na ziemi i nikt z nas nie wie, jak długo on potrwa. Musimy więc wykorzystać go jak najlepiej. Musimy żyć tak, by zadowolić nie biernych obserwatorów, ale samego Pana. Musimy podejmować decyzje i wchodzić w interakcje z innymi w sposób, który oddaje Mu cześć i wzbudza Jego ciekawość. Musimy pozostawić po sobie dziedzictwo, które zainspiruje innych wierzących – tych, którym będziemy kibicować, dołączając do grona świadków.
Pytanie do refleksji: Jak świadomość obecności rzeszy świadków wpływa na twoją chrześcijańską drogę?