Razem Stoimy
Greg Laurie
„I powiadam wam to: Jeśli dwaj z was, tu na ziemi, zgodnie poproszą o coś, mój Ojciec w niebie spełni to za was. Bo gdzie dwóch albo trzech zbierze się jako moi uczniowie, tam jestem pośród nich” (Mt 18:19–20).
Podczas II wojny światowej grupa pilotów znana jako Latające Tygrysy stała się legendą. Pod dowództwem Claire Lee Chennault udało im się zestrzelić prawie trzysta japońskich samolotów w ciągu sześciu miesięcy, od grudnia 1941 do lipca 1942 roku. Jaki był ich sekret? Chennault powiedział, że to współpraca. Chociaż zazwyczaj mieli przewagę liczebną, zawsze atakowali zespołowo. Wykonywali swoje misje razem.
Rzymscy żołnierze również znali wartość współpracy. Kiedy maszerowali do bitwy i byli ostrzeliwani płonącymi strzałami, podnosili tarcze, łączyli je ze sobą i przykucali, tworząc wokół siebie mur obronny. Rozumieli, że bezpieczeństwo – i sukces – tkwi w liczebności.
To lekcja, której wielu wierzących musi się nauczyć. Kiedy doświadczamy pokus, trudności, rozpaczy lub wątpliwości, czasami naszym pierwszym odruchem jest odizolowanie się. Myślimy: „Nie chcę się tym z nikim dzielić. Mogą pomyśleć, że nie jestem silnym chrześcijaninem. Nie chcę nikomu mówić, że jestem kuszony”.
Lepszym rozwiązaniem jest pójść do naszych chrześcijańskich przyjaciół i szczerze powiedzieć: „Czy pomodlisz się za mnie teraz? Jestem atakowany”.
Jezus powiedział: „A powiadam wam: Jeśli dwaj z was, tu na ziemi, zgodnie poproszą o coś, to mój Ojciec w niebie spełni to za was. Bo gdzie dwóch albo trzech zbierze się jako moi uczniowie, tam jestem pośród nich” (Ewangelia Mateusza 18:19–20). Chce, abyśmy zrozumieli, że w jedności tkwi siła – w tym przypadku we wspólnej modlitwie.
W 12. rozdziale Dziejów Apostolskich czytamy, że Jakub został skazany na śmierć, a Piotr aresztowany. Były to druzgocące ciosy dla wczesnego ruchu chrześcijańskiego. Co zatem zrobili członkowie Kościoła w odpowiedzi? Zebrali się, aby modlić się za Piotra. Werset 5 mówi, że „Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga” (BW). Był to zjednoczony wysiłek. Ludzie Kościoła z pierwszego wieku zgromadzili swoje duchowe tarcze. Bóg odpowiedział na ich modlitwy, cudownie uwalniając Piotra z więzienia.
To, co sprawdziło się w Kościele dwa tysiące lat temu, nadal działa. Siła tkwi w jedności wierzących, we wspólnej pracy i modlitwie. Nikt z nas nie jest sam w tej duchowej walce. Mamy chrześcijańskich braci i siostry, którzy maszerują razem z nami.
Przez cały ten miesiąc mówiliśmy o potrzebie odrodzenia w naszym kraju. I wykorzystaliśmy obraz ognia, aby pokazać moc odrodzenia, która ogarnie szeroki obszar. Ale tego potencjału nie da się zrealizować za pomocą tysięcy, a nawet milionów maleńkich, pojedynczych płomieni płonących niezależnie od siebie.
Odrodzenie wymaga jedności wśród wierzących. Wymaga od chrześcijan koordynacji i współpracy. Wymaga od ludu Bożego, aby wspierał się, zachęcał, rzucał wyzwania, stawiał czoła i inspirował się nawzajem, dążąc do wypełnienia woli Bożej dla naszego narodu.
Pytanie do refleksji: Jak wyglądałaby jedność z innymi wierzącymi w twoim życiu?