Frank Viola
3 sierpnia 2026
W ostatnich latach ewangelikalna kultura chrześcijańska podniosła się z upadku po odkryciu, że wielu jej cenionych kaznodziejów i artystów muzycznych wyrzekło się Jezusa Chrystusa.
Niedawno jeden z takich liderów wyjaśnił, że odejście od Jezusa było dla niego długim procesem. Dał wgląd w swoje i żony serce mówiąc:
„Nie lubiliśmy chodzić do kościoła. Nie lubiliśmy czytać Biblii. Nie lubiliśmy się modlić. Nie lubiliśmy czcić Boga. Wszystko to wydawało się obowiązkiem, a nasz brak entuzjazmu do tych rzeczy sprawiał, że czuliśmy, że coś z nami jest nie tak”.
Dodał, że zdali sobie sprawę, że po prostu już nie wierzą. I po przyznaniu się do tego poczuli ulgę.
Przytaczał też Stary Testament jako argument za odrzuceniem Jezusa Chrystusa (jak to praktycznie zawsze bywa). Znacie te przesiąknięte krwią historie o „gwałtownym Bogu”, który gubi ciasteczka, gdy ktoś patrzy na Niego w niewłaściwy sposób.
Przywódca wyjaśnił, że „szukał odpowiedzi”, zadając znanemu sobie pastorowi trudne pytania, ale ich odpowiedzi go nie usatysfakcjonowały.
Rzecz w tym, że utożsamiam się ze WSZYSTKIMI uczuciami tej osoby. Ale to nie skłoniło mnie do wyrzeczenia się Chrystusa.
To sprawiło, że GO ZNALAZŁEM
Pozwólcie, że przedstawię Wam krótką listę, aby wyjaśnić, co mam na myśli:
Przestałem czerpać przyjemność z „chodzenia do kościoła” w 1988 roku, kiedy odszedłem z kościoła zorganizowanego. Ale potem odkryłem organiczne życie cielesne – to, co znajdujemy w Nowym Testamencie. I choć obecnie jest to niezwykle rzadkie , nic nie może się z tym równać.
Przestałem czerpać przyjemność z „czytania Biblii”, dopóki nie nauczyłem się odkrywać Chrystusa na jej kartach i znajdować „historię”. Od tamtej pory Biblia jest dla mnie ekscytującą przygodą i niezwykle pożyteczną lekturą.
Modlitwa nie sprawia przyjemności większości śmiertelników. Jeśli przez „modlitwę” rozumiesz sposób, w jaki modli się większość chrześcijan, to społeczność z Panem może być jednak potężna, ekscytująca i zmieniająca życie. Niestety, większość wierzących dzisiaj nie zdaje sobie sprawy z wielu różnych sposobów komunikowania się z Bogiem.
Przestałem czerpać przyjemność z „uwielbienia” lata temu, jeśli przez „uwielbienie” rozumiesz stanie z rękami w górze, podążając za tekstem przegadanej „współczesnej” pieśni uwielbienia, podczas gdy „zespół uwielbienia” występuje na scenie. Wszystko to jest piękne i piękne, ale to bardzo ograniczone spojrzenie na uwielbienie. W rzeczywistości uwielbienie Jezusa Chrystusa jest o wiele głębsze i bardziej zróżnicowane.
Dawno temu przestałem robić COŚ z religijnego obowiązku. Właściwie, zrezygnowałem z prób życia chrześcijańskiego. W zamian odkryłem sekret służenia Bogu z radości i z życia, a nie z obowiązku, co bywa druzgocące.
A do tego byłego przywódcy chrześcijańskiego (jeśli ktokolwiek z was podzieli się z nim tym postem), nic ci nie jest, stary. Problem w tym, że ograniczyłeś swoje „poszukiwania” do innych znanych mówców i pisarzy popkultury. Sam ich nie czytam z powodów, które wymieniłeś. Słyszałem to wszystko już wcześniej i nie ma w tym ani krzty ŻYCIA.
Większość pastorów, których znałem w życiu, nie potrafiła odpowiedzieć na większość „trudnych pytań”, którymi ich zasypywałem. Ale na tym nie poprzestałem. Wyszedłem poza nie.
Jeśli chodzi o Stary Testament i wiarygodność Pisma Świętego, zmagałem się z tym wszystkim, ale znalazłem odpowiedzi, które były całkowicie satysfakcjonujące. Są one jednak w dużej mierze nieznane w głównym nurcie chrześcijańskiego świata, gdzie dominującą rolę odgrywa płacenie za reklamy na Facebooku i wyświetlenia na YouTube. Wszystko inne ginie. To trochę jak wybory prezydenckie w USA. Najbystrzejsi, najbystrzejsi, najzdolniejsi i najbardziej utalentowani przywódcy w kraju nie mogliby kandydować, nawet gdyby chcieli, bo brakuje im pieniędzy. Dlatego są w dużej mierze nieznani światu.
Nie wspomniał o tym, ale mam ukryte w skarpetkach pieniądze, które oznaczają, że się zgodzi. Ale zawsze uważałem ten „chrześcijański uścisk z boku” za dość głupi.
Przywódca, o którym mówiłem, zasługuje na taco. (Zapomnij o tym. Chciałem się tylko upewnić, że nadal słuchasz.)
Rzeczywiście, jeśli będziesz ciągnąć za nici swetra, będzie się on pruł, aż w końcu zniknie.
Ale jeśli masz takie doświadczenie z Jezusem Chrystusem, to znaczy, że założyłeś nie ten sweter, co trzeba.
Prawdziwy sweter można znaleźć, jeśli dobrze się poszuka. I nie da się go spruć.
Tak było ze mną i milionami innych.
Chcę powiedzieć, że ten lider i jemu podobni nigdy nie zwrócili się do nikogo z nas, kto mógłby się utożsamić z tym, co napisał, nawet nie opublikowali na ten temat książek i podcastów, oferując rozwiązania oparte na prawdziwym doświadczeniu.
Na szczęście Bóg wzbudza nowe pokolenie gorących serc dla Jezusa Chrystusa, w których płonie ogień ewangelii o Królestwie. I jestem zaszczycony, że znam wielu z was.
Kiedy nadejdzie dzień, w którym plemię to wyjdzie na ulice, ogień płonący w ich brzuchach nie będzie służył żadnej sprawie – bez względu na to, jak szczytna by ona nie była.
To będzie dla JEZUSA CHRYSTUSA I JEGO WIECZNEGO KRÓLESTWA!
Powstanie już się rozpoczęło… nie przegap go!
Podsumowanie: Jeśli naprawdę nie spotkałeś Pana Jezusa Chrystusa, zawsze będziesz narażony na ryzyko odpadnięcia od „wiary”.
Ale jeśli Jezus Chrystus dostanie się do twoich porów, nie da się Go wypłukać.
Do następnego czwartku,
Łaska, pokój i niedźwiedzie uściski na twarzach,
fv
Psalm 115:1