Author Archives: admin

BC_11.02.08 Temu, który zwycięża

logo

11 lutego 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z::
TEMU, KTÓRY ZWYCIEŻA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/overcomes.html

Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota… Zwycięzca nie
dozna szkody od drugiej śmierci.
(Obj. 2:10b,11b).

Praktycznie mówiąc, Zmartwychwstałe Życie można zobaczyć w działaniach i słowach. Czasami, gdy ktoś otwiera usta, czujesz śmierć. Obecność takiej osoby nie wnosi nic żywego, lecz zamiast tego masz płytkie, puste uczucie, gdy jesteś w pobliżu. Słowa mogą być poprawne, lecz nie ma życia w tym, co mówi. To tak jakbyś trzymał coś martwego. Nie ma Ducha i Życia.

Z drugiej stroną są bracia i siostry, którzy z natury są bardzo pobudzeni, odważni, obdarowani, utalentowani i przekonujący. Wydają się być bardzo „żywi”, lecz to również nie jest Zmartwychwstałe Życie. Jak to? Oni nie przeszli jeszcze przez śmierć, a nie można zostać wzbudzonym z martwych, jeśli się nie umarło. To, co robią nie nosi na sobie znaku Krzyża. Nigdy nie zostali złamani. Mogą być w sposób naturalny obdarowani w tym, co robią dla Pana, lecz jeszcze nie umarli. Zewnętrznie wydaje się, że robią dobre rzeczy, lecz tutaj nie chodzi o stawianie dobra przeciwko złu, lecz o życie przeciwko śmierci.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

раскрутка

Wyjdź! Wyjdź, póki jeszcze możesz!


Logo_VanCronkhite

 VanCronkhite David

Po prostu dlatego, że jeśli tego nie zrobisz, nigdy nie będziesz miał świadectwa innego niż to, że „pomodliłem się modlitwą grzesznika”. Nigdy nie odkryjesz i nie zrozumiesz twojej unikalnej drogi łaski w tej pełnej przygód życiowej podróży.

Dlaczego?
Ponieważ niewiele jest inspiracji w życiowej podróży po nizinach, gdzie, w obawie przed upadkiem, po drodze mamy tendencję do tracenia łaski, która mogłaby być nasza i z całą pewnością stracimy ją!

Dlaczego?
Ponieważ zostaliśmy powołani do podróży. Naszym przeznaczeniem jest tworzyć historię, indywidualną historię ścieżki łaski w unikalny sposób czekającej nas wszystkich.

Nasze świadectwo to komunikowanie tej życiowej podróży; Jego miłosierdzia, miłości i mocy, przebaczenia i łaski, splecione z naszymi życiowymi sukcesami i niepowodzeniami. (W naszych słabościach On jest mocny.)
Nasze świadectwa, nasze najlepsze życiowe historie, choćby okazjonalne przeżycia ze szczytów wzgórz, lepiej kształtują się w głębokich, głębokich dolinach porażek, niepowodzeń i samotności; w tych miejscach, gdzie On zabiera nasze grzechy (bardziej właściwie zdefiniowane jako chybienia życiowego celu) i zamienia je na większą miłość pochodzącą z Niego i miłość do Niego, większą miłość do siebie nawzajem i większe uzależnienie od Niego.

Wydaje się, że przez ostatnie 40 lat wierzyliśmy, że nasze świadectwa mają odzwierciedlać tylko naszą niemoralną naturę. Nasze świadectwa rzadko kiedy odzwierciedlają respekt tego kto i co, i jak.
Nie jest to już miłosny romans Jego niezgłębionego miłosierdzia i łaski czy Jego „daru” pokuty dla naszego chybienia celu w życiowej drodze.

Zastanawiające, w jaki sposób przełamujemy strach przed człowiekiem i stworzonymi przez ludzi systemami, aby tworzyć inspirowane wiarą i zdominowane miłością historie życiowe. Jak wychodzimy z nizin na miejsca, gdzie nasze świadectwa mówią o wielkich krokach wiary wspieranych przez Jego wierność?
Jak przechodzimy poza „wiecie, wyszedłem z seksu, prochów, obciąłem włosy, dostałem dobrze płatną pracę i gdy umrę, pójdę do nieba”. Niekoniecznie złe świadectwo, lecz bardzo płytkie w porównaniu z głębokością życia, jakiego On pragnie dla nas.

Czy pragniemy świadectwa wiary czy tylko świadectwa przebaczenia grzechów?
Czy pragniemy świadectwa typu: ja wierzę, ja wierzę, ja wierzę w życie po śmierci czy też wierzę w życie teraz tu na ziemi takie, jak jest w niebie i jego kontynuację po tym wydarzeniu zwanym śmiercią?

Wydaje się, że nizinne świadectwa stają się jeszcze płytsze dla światowej populacji, która starają się przeżyć codzienną niesprawiedliwość ludzi i systemów przez nich stworzonych wobec człowieka. Powstaje tam pytanie:
„Czy twój Bóg oferuje cokolwiek, aby mnie uwolnić od tych królestw świata, tych stworzonych przez ludzi i czczonych przez ludzi systemów?”

Czy możesz poprowadzić mnie do Boga, który jest w nadnaturalny sposób obecny tera, zbawia mnie, nie gdy umrę, lecz teraz? nie tylko od czegoś, lecz ku czemuś? Jeśli tak, czy ten Bóg może dać mi relacyjny cel w życiu?

To właśnie tutaj zdajemy sobie sprawę z tego, że pomodliliśmy się po prostu modlitwą, które zaspokaja pytanie: „Gdybyś dziś umarł, to dokąd byś poszedł?”, podczas gdy świat szuka odpowiedzi na inne pytanie:
„Gdybyś żył dziś, czy jest nadzieja na Królestwo tak nadnaturalnej miłości i mocy, że to, co nazywa się bezpieczeństwem, sprawiedliwością, pokojem i radością się pojawi?”

My odpowiadamy tak, lecz tylko dzięki Bożemu Darowi danemu po to, aby wejść i uchwycić Królestwo teraz na ziemi takie jak jest w niebie. Królestwo stworzone do nadnaturalnego życia.

Nasze świadectwa muszą po prostu zacząć zabierać innych i nas poza niziny zbawienia do nadnaturalnej przygody Królestwa założonego na fundamencie miłości Bożej do Jego ludzi. Bóg nie wymyślił historii o Synu, posłanym po to, aby zapowiedzieć Królestwo na ziemi, które miało zostać zdegenerowane do formy religii, która po prostu trzyma nas z dala od takich grzechów jak seksualna niemoralność (prawda, bez wątpienia, lecz jakże daleka od całej prawdy).

On ustanowił poprzez Swego Syna długo oczekiwane Królestwo na ziemi, abyśmy mogli pozostawić za sobą królestwa tego świata, będąc przyciągani do totalnej zależności i zaufania do Niego i poszukiwania Go, i uczenia się w jaki sposób przyjmować Jego niezgłębioną miłość, którą możemy kochać Go wszystkim, całym naszym życiem. (Czynnikiem dowodzącym tego, jak bardzo kochamy Go zawsze będzie to, jak bardzo kochamy ludzi, a szczególnie Jego biednych a następnie naszych wrogów.)

Znam pewnego duchowego ojca, który zawsze mówi swoim duchowym synom:
„Możesz mieć mnie całego, ile tylko zechcesz”. To jest odbicie Ojca.
„Możesz mieć Mnie całego, ile tylko zechcesz.
Możesz mieć całe Moje Królestwo, ile chcesz” – mówi i dodaje: „Nadal będą cię pociągał do większego pragnienia Mnie i Mojego Królestwa”.

Tutaj znajdziemy ścieżkę łaski, na której On nas postawił.
Tutaj jest miejsce, aby nasze świadectwa stawały się właściwe, szukając Jego i Jego królestwa najpierw i zawsze. Tutaj znajduje się droga łaski we właściwych biblijnych proporcjach. Nasza podróż zaczyna być doniosła, mieć wpływ i cel, gdy opowiadamy większe historie naszej więzi, miłości do tych, którzy nie mają głosu, nie mają środków do przeżycia dalej jak następnej nocy.
To wtedy zaczynamy rozumieć, że świadectwo Boże w naszym życiu mówi więcej o Nim, niż o nas. Nasze świadectwo staje się objawieniem Tego, który tworzy taki zewnętrzny respekt, że gdy inni słyszą je, nie chcą tylko „być zbawieni”, a raczej, chcą wejść do relacji z Nim, szukać Go, dowiedzieć się wszystkiego, co tylko mogą o tym Bogu, który pragnie i żąda całej naszej miłości.

Nowe początki?

A co z rozpoczęciem życiowej podróży zdefiniowanej przez łaskę Bożą, świadectwo Boga, którego zawsze znajdujemy pełnego miłości, wierności i łaski, i którego imię jest Zazdrosny? To znaczy, że On chce całej naszej miłości, nie po to, aby dzielić się nią z naszą skłonnością do zależności od ludzkich systemów podtrzymywania życia.

Wiara, aby ruszyć w podróż? On nigdy nie odrzuci mnie pośród moich najgorszych koszmarów nocnych.
Nigdy! Lecz On obiecuje to! On jest Wierny! On to zrobi! Zastanawiając się nad zrozumieniem łaski Bożej – życiowej podróży, świadectwa tworzonego przeze mnie, które wzbudzi we mnie zdumienie Bogiem, tym co On zrobił i co jeszcze zrobi!

Dlaczego?
Ponieważ, tylko wtedy, gdy zaczniemy poruszać się wychodząc z tych martwych nizin, zaczniemy doświadczać prawd o miłości i łasce, wielkiej łasce, naszego Boga.

/spanпродвижение

W oczekiwaniu Wyższej Drogi

logo


Ron McGatlin

Porządek upadłego świat zostanie rozwiany.
Będzie on zastąpiony odkupionym światowym porządkiem Bożego królestwa i Jego sprawiedliwości.

To wielkie oczekiwania napędzało pasję Bożych ludzi przez całą historię człowieka. To pasja za tym spowodowała, że Jezus Chrystus poddał się krzyżowi i to oczekiwanie wzmacniało Go, aby zniósł cierpienie. Ta sama pasje jest w obecnym czasie zasiewana w wybranych Bożych ludziach. I jest to, to samo oczekiwania, które uzdolni nas do zniesienia cierpienia rozpuszczania wszelkiej nieczystości z dróg tego upadłego świata, które w nas czy nad nami jeszcze pozostaje.

Czyści święci ludzie są w trakcie szykowania, przygotowywani są prawdziwi synowie Boży, jako kanały przepływu miłości i mocy Bożej na ziemię jak to jest w niebie.

Sposobem jest otwarcie duchowej rzeczywistości. To coś więcej niż otwarcie okna w niebie i wylanie błogosławieństwa. Jest to coś więcej niż otwarcie drzwi na możliwość służby. To więcej niż niebiańskie doświadczenia życia po śmierci. Więcej niż doświadczanie od czasu do czasu obecności Bożej pośród nas. Jest to otwarcie, które jest przed nami, aby nas przenieść z najgorszej i najlepszej przeszłości życia do znacznie wyższej drogi duchowego celu.

Wielki ucisk zbliża się do nas i świat przetrwa dzięki naszemu ogromnemu oczekiwaniu tego oczyszczonego świata, które ma przyjść napełniony chwałą Bożą. Doskonała sprawiedliwość, totalny pokój i pełnia radości staną się regułami w odkupionym świecie. Bóg będzie mieszkał pośród Swoich ludzi będących na wyższej drodze życia w stylu Nowego Jeruzalem. To dla tego cierpimy z powodu naszego osobistego karania Bożego.

Zakończenie dzieł świętych z przeszłości.

Jest takie dzieło, które nie jest jeszcze skończone, w które zaangażowani są wszyscy żyjący pobożnie na Ziemi. To zdumiewające dzieło, które jest przed nami w tym wieku i okresie to praca, która będzie wypełnieniem obietnic danych wszystkim świętym Bożym. Zastanów się przez chwilę nad niezmiernym cierpieniem i bólem ludzi, którzy służyli Bogu i szli jego drogami od Abla zabitego przez Kaina do tych, o których mowa w Liście do Hebrajczyków 11, a w szczególności od Krzyża Jezusa od teraz. Tamci i ci współcześni doświadczają straszliwego czasu ogromnych prześladowań i cierpienia a nie otrzymali jeszcze spełnienia obietnic, których szukali.

Hebr. 11:36-40: Drudzy zaś doznali szyderstw i biczowania, a nadto więzów i więzienia;Byli kamienowani, paleni, przerzynani piłą, zabijani mieczem, błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze wszystkiego, uciskani, poniewierani; Ci, których świat nie był godny, tułali się po pustyniach i górach, po jaskiniach i rozpadlinach ziemi. A wszyscy ci, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie otrzymali tego, co głosiła obietnica, ponieważ Bóg przewidział ze względu na nas coś lepszego, mianowicie, aby oni nie osiągnęli celu bez nas.

To „nas” w powyższym wersecie odnosi się do czasu obecnego a zaczyna w pierwszym wieku. Jeśli apostołowie byli pierwsza częścią wieku, w którym obietnice dane świętym mają zostać wykonane, to jesteśmy blisko części końcowej. Wszyscy ludzie Boży, którzy zapłacili tak wysoką cenę wśród prześladowań i ciężarów życia w oczekiwaniu na przeżycie wyższej drogi życiowej. Wszyscy żyli pobożnie w upadłym świecie z oczekiwaniem na świat, który ma przyjść. Ten świat, który ma przyjść żyli w nim i dawali mu swoją wewnętrzną radość znosząc cierpienia w tym upadłym świecie.

Heb. 12:1-2: Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i usiadł na prawicy tronu Bożego.

To jest ten dzień i ty jesteś pośród tych ludzi, którzy znoszą cierpienia Chrystusowe. Kol. 1:24: Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół.

1Ptr 4:12-13: Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, Ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili

Resztka jest przygotowywana do służby większemu Ciału synów dochodzących do świętości.

Wielkie błogosławieństwo obecności Bożej w nas i pośród nas pochłonęło nas Jego miłością i łaską, aby uczynić z nas ludzi mocno kochających Boga. Tak więc, jesteśmy przygotowywani do zniesienie ogromnego cierpienia okresu prowadzącego do pełni obietnic, oczekiwanego od wieków. Okres wielkiego ucisku, który jest przed nami musi być zniesiony z wiarą i oczekiwaniem chwały wypełnienia się tych obietnic.

Ciało jeszcze nie jest gotowe, a wielkie oczyszczenie zbliża się, aby oczyścić i uświęcić.

Synowie będą oczyszczeni a ciężary zdjęte. Synowie, którzy teraz są gotowi, wytrzymają pracę służby dla Ciała. Nasze cierpienia są na rzecz Ciała i nasze nieszczęścia są nieszczęściami Chrystusa. Ciało musi zostać oczyszczone i doprowadzone do uświęcenia. To jest Boży cel karania. Nie chodzi o zniszczenie Jego ludzi, lecz o ostateczne ich dobro. Karania Pańskie spoczywa na nas wszystkich, prawdziwych synach Bożych obiecanego królestwa Bożego. Czyści, święci, dojrzali synowie będą panować z Nim w sprawiedliwym, całkowicie odkupionym świecie, już więcej nie upadłym. Karanie Pańskie już zaczęło się na całym świecie i będzie trwało aż do chwili, gdy wykona swoje zadanie a oczekiwane królestwo Boże zapanuje w sprawiedliwym świecie.


Heb. 12:3-11: Przeto pomyślcie o tym, który od grzeszników zniósł tak wielkie sprzeciwy wobec siebie, abyście nie upadli na duchu, utrudzeni. Wy nie opieraliście się jeszcze aż do krwi w walce przeciw grzechowi i zapomnieliście o napomnieniu, które się zwraca do was jak do synów: Synu mój, nie lekceważ karania Pańskiego ani nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza; Bo kogo Pan miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje. Jeśli znosicie karanie, to Bóg obchodzi się z wami jak z synami; bo gdzie jest syn, którego by ojciec nie karał? A jeśli jesteście bez karania, które jest udziałem wszystkich, tedy jesteście dziećmi nieprawymi, a nie synami. Ponadto, szanowaliśmy naszych ojców według ciała, chociaż nas karali; czy nie daleko więcej winniśmy poddać się Ojcu duchów, aby żyć? Tamci bowiem karcili nas według swego uznania na krótki czas, ten zaś czyni to dla naszego dobra, abyśmy mogli uczestniczyć w jego świętości. Żadne karanie nie wydaje się chwilowo przyjemne, lecz bolesne, później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie zostali wyćwiczeni.

Jezus wyraźnie mówił w 24 rozdziale Ewangelii wg. Mateusza, o czasie, w który weszliśmy i powiedział nam, że te rzeczy muszą się dziać, aby osiągnąć cel. Słowo tłumaczone jako „koniec” w tym fragmencie pisma to greckie telos, które oznacza poszukiwany punk czy cel bądź bądź zakończenie dzieła. Żadną miarą nie jest tu mowa o zakończeniu egzystencji czy końcu świata. Cel jest ten sam, który inspirował ludzkość do wiernego i ofiarnego służenia Bogu przez całą historię. Jest to królestwo Boże na ziemi, jak jest w niebie.


Mat. 24:5-14: Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą. Potem usłyszycie o wojnach i wieści wojenne. Baczcie, abyście się nie trwożyli, bo musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec. Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu, i będzie głód, i mór, a miejscami trzęsienia ziemi. Ale to wszystko dopiero początek boleści. Wtedy wydawać was będą na udrękę i zabijać was będą, i wszystkie narody pałać będą nienawiścią do was dla imienia mego. I wówczas wielu się zgorszy i nawzajem wydawać się będą, i nawzajem nienawidzić. I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu. A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie. A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec.

Na podstawie opisu Pana, nie mamy żadnego problemu z rozróżnieniem tego, że weszliśmy w okres, o którym mówi tutaj. Nagłe przemiana jaką wykonaliśmy w tym okresie degeneracji przez moje ostatni 75 lat życia jest oszałamiająca. Jako młody człowiek nie uwierzyłbym, że świat może tak wyglądać, jak to jest dzisiaj. Światowa społeczność znajduje się na spirali lecąc w dół i wydaje się, że nabiera przy tym prędkości. Nie jestem pewien, czy ludzie urodzeni w ciągu ostatnich 30 lat byliby w stanie uwierzyć Ameryka, w której ja dorastałem, w ogóle istniała. O ile poczyniono potężne kroki w dziedzinie nauki, technologii, medycyny, komunikacji, transportu oraz wielu innych, przyczyniając się do pomyślnego życia, o tyle moralny kręgosłup i wzmacniająca bojaźń Boża Ameryki i innych krajów gwałtownie spadała do dołu zepsucia.


Istnieje wywołany lud Boży.

Równocześnie ludzie są wywoływanie z tego upadłego porządku świata i religijnych systemów do królestwa Bożego życia rzeczywistej świętości. W miarę jak ciemność narasta, światło ludzi Bożych świeci coraz jaśniej. Istnieje święta resztka, która nie jest w stanie zejść poniżej świętego życia w obecności Bożej. To ci, którzy są oczyszczeni krwią Chrystusa i chodzą w Duchu i muszą myć tylko nogi zabrudzone chodzeniem po tym upadłym świecie. Rosnąca święta resztka dojrzewających synów rozsiana po całym świecie jest ustawiana do służby tłumom wielkich żniw mężczyzn i kobiet, którzy będą zwracać się do Boga z całego serca.


Obj. 21:2-3: I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego.I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.

Dzięki Jezu!
Ron McGatlin

basileia@earthlink.net

раскрутка

BC_09.02.08 Nieskończone zaopatrzenie Pańskie

logo

9 lutego 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
NIESKOŃCZONE ZAOPASTRZENIE PAŃSKIE
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/infinite.html

Ojciec Mój daje wam Prawdziwy Chleb z Nieba (Jn. 6:35a).

Dlaczegotak naprawdę idziemy za Panem? Czy to dla tego, co On może dla nas zrobić? Czy to dlatego, że możemy brać udział w Jego błogosławieństwach? Czy dlatego, że On zaspokaja nasze potrzeby? Czy chcemy darów, czy Dawcy? Jeśli motywują nas błogosławieństwa to szybko zniechęcimy się. Rzeczywiście, od tej chwili wielu z Jego uczniów wycofało się i już z Nim nie chodziło. Jak wielu z pośród nas będzie szło dalej za Panem, gdy Pan nie odpowie nam w taki sposób, jak do tej pory przyzwyczailiśmy się? Pan może zaopatrywać cię w chleb przez pewien czas, lecz jest różnica między spoglądaniem na Pana za chlebem, a patrzeniem na Niego jako na chleb. Oby Bóg pokazał wam różnicę. Dar Boży to nie to, co Chrystus może zrobić dla ciebie, lecz to Kim On Sam jest.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

под поисковики продвижение сайта

BC_08.02.08 Nieskończone zaopatrzenie Pańskie

logo

8 lutego 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
NIESKOŃCZONE ZAOPASTRZENIE PAŃSKIE
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/infinite.html

A Jezus podniósłszy oczy i ujrzawszy, że mnóstwo ludu przychodzi doń, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby mieli co jeść? A mówił to, wystawiając go na próbę; sam bowiem wiedział, co miał czynić. (Jn. 6:5,6).

Pan nie kusi nas z takim zamiarem, abyśmy się potknęli. To jest sposób działania przeciwnika. Nie, Pan rzeczywiście próbuje nas i sprawdza, lecz Jego Sposoby to wzmocnienie nas w czasie prób, podczas gdy działanie diabła jest skierowane na osłabienie nas w czasie prób. Powiedziano, że nasze życiowe okoliczności albo pozostawią nas lepszymi, albo zgorzkniałymi. Ostatecznie, decyzja należy do nas. Powinniśmy zdecydowanie stawiać opór szatanowi, lecz powinniśmy również uczyć się rozróżniać między atakami przeciwnika, a doświadczeniami Pana. Jezus już wie, co ma zamiar zrobić. Z Jego punktu widzenia jest już tak (dobrze), jakby to było wykonane, lecz On czeka i doświadcza nas. Nie dlatego, że nie zna nas, lecz dlatego, że my sami nie znamy siebie.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение

Wolność, aby kochać

logo


Ron McGatlin

Jn. 8:36: Jeśli więc Syn Was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie

Religia sprowadza związanie, Chrystus daje wolność. Więzy, ograniczenia, zmagania i kontrola religii przyciąga ludzi tylko do chwili, gdy spotkają się z prawdziwą miłością Bożą w Chrystusie. Serca i życie zostają napełnione miłością Bożą przez strumień Ducha Świętego wnoszącego do wnętrza charakter i naturę Chrystusa (samo życie Chrystusa).

Gdy Chrystus z wysokości przepływający przez manifestację obecności Bożej spotyka się z Chrystusem wewnętrznym, wybucha wielka radość i obfitość życia. Pokój, który przewyższa wszelkie zrozumienie usadawia sie w duszy i niewypowiedziana radość oraz pełnia chwały ogrania wszelkie życiowe okoliczności i jest wylewana na tych, którzy są wokół nas. Boża obfitość dotyka świata i zły musi ostatecznie zrezygnować.

Świat nie zostanie zdobyty ani zło pokonane przez religię. Wyłącznie czysta miłość Boża przepływająca przez całkowicie oddane naczynia, które  nie miłują swojego życia, aby je raczej wybrać niż śmierć, zwycięży.

Częściowo wolność jest postrzegana jako brak zewnętrznej kontroli wymuszanej przez innych. Religia zawsze ma swoją hierarchię rządzących ludzi, którzy narzucają swoją wolę przy pomocy ograniczeń i żądań zachowania. Generalnie, świat próbując zdobyć stan nieograniczonej autonomii i pozbycia się wszelkiej władzy w każdej postaci, może starać się odciąć wszelkie połączenia i przymierza.

Dla duchowo niedojrzałych konieczne są zewnętrzne ograniczenia, lecz ludzie muszą zostać uwolnieni od nich, gdy dojrzeją. Stała apodyktyczna kontrola uniemożliwi proces wzrostu do dojrzałej wewnętrznej niezależności w miłości i prowadzeniu Bożym. Tak więc, człowiek pozostaje duchowo niedojrzały czy niedorozwinięty i nadal poddaje się tej apodyktycznej religijnej kontroli, może nigdy nie doświadczyć prawdziwej miłości i wynikającej stąd wolności w Bogu.

Działalność taka, jaką budują kulty ewoluuje właśnie od tej potrzeby ludzi duchowo niedojrzałych do bycia kontrolowanym z zewnątrz. Hierarchia ludzkiej władzy zostaje ustanowiona, aby rządzić nad nimi pod przykrywką „duchowego autorytetu”. Ludzie, którzy powinni być dojrzali w miłości Bożej, lecz są upośledzeni w duchowym wzroście będą pozwalać, jeśli nie serdecznie witać taką kontrolę, która często staje się niewłaściwa.


Religijna działalność kultowa obejmuje manipulację ludźmi przez liderów, którzy wiedzą jak stosować presję i na przemian odrzucać czy zastraszać, a potem uznawać, pochwalać i promować, aby promować religijnych naśladowców.

Ten wzór nie tylko przeważa pośród tych dzikich ludzi gdzieś na pustyni czy w górach, czy jakiejś obcej kulturze. Większość instytucjonalnego kościoła w jakimś stopniu jest zaangażowana w tym szeroko rozpowszechnionym religijnym schemacie. Niektóre formy są lepiej ukryte niż inne i mogą nie być rozpoznane przez ludzi, którzy rzeczywiście nie doświadczyli prawdziwej miłości w manifestującej się obecności Bożej.

Nachodzi potężna zmiana i już teraz przepływ nad niektórymi Bożymi ludźmi. W miarę jak ludzie wchodzą w obecność intymnej miłości Bożej, ich duch i serce są łamane. Egoistyczne pragnienia gasną i Duch Święty wlewa miłość Bożą w ich serca. Charakter i natura Chrystusa są kształtowane w ich wnętrzach a ich oczy są otwierane na religijne gadżety, którymi żyli, lecz których wcześniej nie mogli zobaczyć.

Z miłością lecz zdecydowanie odsuwają się od religijnego porządku i aktywnie czczą, wielbią i w intymny sposób odnoszą się do Boga. Staje się dla nich naturalne dzielić się miłością, którą się stali z innymi. Gromadzą się w domach, na rynkach, ulicach, konferencjach, małych kościołach, parkach, gdziekolwiek.

Kluczem jest rzeczywista manifestacja obecności i miłości Bożej. Jeśli miłość Boża nie przepływa to nie ma żadnego znaczenia jak obdarowany może być usługujący, ponieważ prowadzi to tylko do jakiejś formy religii.

Miłość Boża jest kluczem.
Naśladuj Boga – naśladuj Miłość.
Wiele Miłości,


Ron
раскрутка

BC_03.02.08 Czy Jezus wystarcza?

logo

1 lutego 2008
Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
CZY JEZUS WYSTARCZY
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/enough.html

Gdy więc spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymany Piotra: Szymonie, synu Jana, Miłujesz mnie? (Jn. 21:15).

Gdy prości uczniowie męczą się byciem „po prostu” z Jezusem i zacznają tęskni za czymś większym, lepszym, bardziej cudownym, czymś innym niz to, co już mają z Jezusem, to tym samym stwierdzają, że Jezus nie wystarcza. Gdyb Jezus był wszystkim, co masz, czy byłby dla ciebie wystarczający? Czy też potrzebne ci są te wszystkie chrześcijańskie „łapacze” wszstkie dzwonki, gwizdki i wszelkie zabawki i triki?
Nie mylmy się: nie ma życia w tych rzeczach, ktore jakoś dotyczą Jezusa, życie jest tylko w Samym Jezusie. Czy mogę mówic zdecdydowanie? Jeśli jesteś dziś niezadowolony i zniechęcony swoją droga z Chrystusem to jest tak tylko z jednego powodu: Jezus nie wystarcza. Po drodze coś innego stało się ważniejsze od Jezusa. Byc moze skupiłeś się na tym rzeczach, które sa o Jezusie, ale które NIE są Jezusem.
Jest tylko jedno rozwiązenie: Nie potrzebujesz więcej Pana, ponieważ On juz dał ci Siebie całkowocie. Potrzebujesz mniej wszystkiego innego.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение