Author Archives: admin

Cynizm

 Alan Smith

15 listopada 2007

Gal. 6:2-4: Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy. Jeśli bowiem kto mniema, że jest czymś, będąc niczym, ten samego siebie oszukuje. Każdy zaś niech bada własne postępowanie,

         Cynizm, cóż za słowo!
Możesz zapytać, jak to możliwe, aby mógł być problemem?

Myślałeś, że bycie 'cynicznym’ jest słowem, które określa ludzi, którzy nie są tacy jak ty? Przyjrzymy się bliżej temu słowu, ponieważ w moich badaniach odkrywam, że chodzi tutaj o chorobę duchową. Człowiek, który dopuszcza do siebie „cynizm” i staje się on częścią jego/jej „postrzegania” jest osobą, która wkrótce zostanie oddzielona od kościoła, rodziny i przyjaciół. Całkiem mocne stwierdzenie, prawda? Wierzę, że ta duchowa choroba atakuje umysł, aby jej duchowy człowiek zachorował i ostatecznie umarł! Czy wiedziałeś o tym, że gdy „cynizm” zostaje wprowadzony do twoich myśli, twoje postrzeganie zostało najechane przez moce ciemności? Oto definicja słowa „cynizm”:


Cynizm: postawa pogardliwej lub znudzonej negacji, a w szczególności ogólne niedowierzanie w integralność czy wyznawane motywacje innych.

Czy kiedykolwiek twoje myśli oszalały, widząc tylko to wszystko, co jest złe we wszystkim?

Być może było to w twoim przypadku bardziej subtelne. Może zacząłeś po prostu starać się pomóc komuś, kto znalazł się w problemach, lecz nagle zacząłeś postrzegać siebie, jako „wielkiego i mądrego”. Czy też, być może, powiedziałeś sobie, że twój dar rozeznawania jest wielkim wkładem, ponieważ widzisz „ukryte motywy” u innych ludzi? Pamiętaj, że jest bardzo zdecydowana linia podziału między „rozeznaniem”, a byciem „cynicznym”.

Powtórzmy: Wierzę, że bycie cynicznym jest najgorszą rzeczą, jaka może się przytrafić komukolwiek. Niebezpieczeństwo i zniszczenie wywoływane tą duchową chorobą jest zatrważające: a duchowo, jest śmiertelna. Przeważnie nawet nie wiesz o tym, że to robisz. Jednym z problemów tego śmiertelnego „postrzegania” jest to, że wierzysz, iż to Duch Święty daj ci te wewnętrzne, prorocze informacje: podczas gdy faktycznie jest to projekcja z ciemnej strony twojego własnego serca.

Oto krótka lekcja historii na temat pochodzenia tego słowa. W starożytnej Grecji istniała grupa założona przez filozofów zwanych Cynikami. Ich system wierzeń był zbudowany na „percepcji” negowania wszystkiego, co nie wspierało ich doskonałych cnót. Tak więc, uważali siebie za doskonałych w sprawach ludzkich zachowań. Cynicy byli bardzo inteligentni a nawet poszukiwani w sprawach osądzania pewnych szczególnych spraw. Doprowadzili do doskonałości sztukę „krytycyzmu” i używania „sarkazmu” jako części języka w komunikowaniu swoich wierzeń. Jednym z ich znaków charakterystycznych było to, że wyśmiewali zachowania i motywacje innych. W miarę upływu czasu ci Cynicy sprzedawali swoje domy i wszelkie posiadłości. Ich „postrzeganie” było takie, że te wszystkie „rzeczy” sprzeciwiały się „cnocie” i były ostatecznie złe. Wierzyli w swoją filozofię religii, którą był cynizm, aż do zanegowania osobistej higieny, zobowiązań wobec rodzinnych i społeczeństwa. W końcu, wierzyli, że byli „szczęśliwi”, ponieważ wszystko wokół nich było złe, poza ich doskonałym sposobem myślenia. Ich cyniczne „postrzeganie” spowodowało, że odizolowali się od wszystkich innych wokół nich, a zatem wykluczyli się ze społeczeństwa. Termin „Cynizm” jest tak naprawdę zaczerpnięty z greckiego słowa kuon, angielskiego „dog” (pies). To słowo zostało przypisane Cynikom, ponieważ w końcu żyli jak psy na peryferiach Rzymu. Niemal 2000 lat później, pisarze tacy jak Shakespeare i Swift używali ciężkiego sarkazmu i satyry do wyśmiewania ludzkich zachowań, odnawiając w ten sposób cynizm w ludzkiej kulturze. Jestem pewien, że już się zastanawiasz jak można rozpoznać to czy sam nie zostałeś zarażony tą duchową chorobą? (Cynicy mieli takie powiedzenie: „Znajdź wady u innych, zanim oni znajdą je u ciebie” – przyp.tłum.)

Przede wszystkim musisz zrozumieć, że ta choroba czy „duchowy niszczyciel” musi mieć miejsce, do którego się przyczepia i wzrasta. Tym miejscem w tobie jest „pycha” i pycha jest żyznym gruntem dla tej „zgubnej choroby”. Cynizm zapuszcza korzenie i rośnie w szybkim tempie w doskonałym środowisku pychy. Jest to duchowa choroba, która najpierw musi uwieść, a następnie oszukać swego nosiciela. Skąd możesz wiedzieć, że to się stało? Możesz o tym wiedzieć, jeśli przestaniesz „nosić ciężary jedni drugich” i zaczniesz myśleć zbyt wysoko o sobie. Ta choroba to „pycha” na sterydach. Chrystus wezwał nas do pomocy, a nie do potępiania jedni drugich. Zbadamy cynizm dalej, aby zobaczyć w jaki sposób ewoluuje w naszym myśleniu. Wierzę, że istnieją 4 stopnie choroby cynizmu. Poniżej znajduje się lista tych kolejnych stopni rozwoju.


Pierwszy stopień
to „desperacja”. Cynizm zaczyna przejmować inicjatywę, gdy „nadzieja” zaczyna gasnąć. Ubywanie nadziei jest „przynętą” na duchowym haczyku. Atak Szatana ma za zadanie zniechęcić cię, ponieważ wie on, że gdy będziesz zniechęcony, będziesz dobrym kandydatem na jego religię i filozofię „cynizmu”. W tym stanie tracisz nadzieję, co do swoich przyjaciół, rodziny i kościoła Jezusa Chrystusa. Jakkolwiek wszyscy jesteśmy niedoskonali, nadal mamy kochać siebie nawzajem w tych naszych niedoskonałościach, ponieważ wypatrujemy tego dnia, w którym wszyscy będziemy podobni do Niego.

1 Jn 3:2-3: Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest. I każdy, kto tę nadzieję w nim pokłada, oczyszcza się, tak jak On jest czysty.

Nadzieja w Nim, a nie w każdej rzeczy, która jest zła u każdego innego, oczyszcza nasze „myśli” i pomaga tworzyć świeże spostrzeganie, które jest pełne świeżych idei życia, a nie śmierci.

Stopień drugi tej fałszywej religij to „krytycyzm”. Gdy stajesz się lepszy w „krytykowaniu” niż w kochaniu niekochanych, wiesz, że zacząłeś swoją podróż zwodzenia samego siebie. Ta zwodnicza droga jest bardzo samotną drogą. Im dalej w tą ścieżkę idziesz, tym mniej ludzi widzisz podróżujących z tobą i kształtuje się w ten sposób duch strachu i samotności. Z jakiegoś powodu będziesz mówił do siebie: „Czuję się lepiej, niż czułem się kiedykolwiek w całym moim życiu, nigdy nie myślałem wyraźniej”. Niemniej, głęboko w sobie, czujesz się samotny, przestraszony, zmęczony i bardzo nieszczęśliwy. Cóż za zwiedzenie! Ten „krytycyzm” spowoduje, że będziesz nosił w swym sercu fałszywe świadectwo przeciwko tym, których kiedyś kochałeś i szanowałeś. Teraz już nie tylko nadgryzłeś przynętę, lecz zacząłeś przełykać haczyk.

II Moj. 20:16: Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

Stopień trzeci tej śmiertelnej duchowej choroby jest odczuwany jako bardzo „intelektualny”. Im dalej od Ducha Bożego znajdujesz się, tym mądrzejszy wydajesz się samemu sobie, sprawiając tylko to, że coraz trudniej jest prawdzie Bożego Słowa nawiedzić twoje myśli i zmienić sposób postrzegania. Ta zwodnicza, samotna droga została wyłożona kamieniami pychy przez twoją własną inteligencję.


Gal. 6:3:
Jeśli bowiem kto mniema, że jest czymś, będąc niczym, ten samego siebie oszukuje.

Stopień czwarty jest stanem śmierci. Przynęta została wzięta, przełknięta i teraz haczyk wbił się dobrze. Twoje myśli zostały wzięte do niewoli przez przeciwnika. Pełne przyjęcie tej fałszywej religii powoduje, że tracisz „wiarę” w te rzeczy, które kiedyś miały dla ciebie ogromne duchowe znaczenie. Możesz być pewien, że twoja „wiara’ została ci skradziona, gdy to złe postrzeganie zacznie swoje życie w tobie. Jest to narzędzie Szatana, aby zatrzymać duchowe przebudzenie w tobie. Tego rodzaju myślenie wydaje się być dobre, lecz przynosi śmierć dla duszy i ducha. To przechwycenie twoich myśli jest najbardziej zwodniczą bronią w chrześcijańskim kościele. Jest to subtelny duchowy wirus, który atakuje twoje postrzeganie (percepcje), zmieniając twoją rzeczywistość na taką, która oddziela cię od Ciała Jezusa Chrystusa i innych. Uniemożliwia również harmonię twojego życia. Rozważ ponownie ten fragment Pisma.


Gal. 6:2-4:
Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy. Jeśli bowiem kto mniema, że jest czymś, będąc niczym, ten samego siebie oszukuje. Każdy zaś niech bada własne postępowanie,

       Modlę się o to, aby każdy z nas zidentyfikował ten schemat działania ciemnej strony i nie brał udziału w żadnej z jej działalności. Każdy z nas musi badać swoje własne postępowanie, aby zobaczyć czy naprawdę jest w zgodzie z Królestwem Bożym.


Wiele Błogosławieństw,

Alan

оптимизация сайтов seo

FtF_03.01.08 Pan zaś…#Friend to Friend

#

logo

03 stycznia 2008

Bóg zaś...


Sharon Jaynes


Prawda na dziś.

Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam
przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł

(Rzm. 5:8)


Przyjaciółka Przyjaciółce

„Co jest nie tak ze mną?” – zastanawiałam się. „Dlaczego nie
mam tego pokoju w moim życiu, który widzę u innych ludzi. Dlaczego
nie mam wiary, którą odczuwam u innych chrześcijan wokół mnie?
Dlaczego zawsze czuję się tak, jakbym nie była wystarczająco dobra?”
Przez wiele lat byłam w niewoli poczucia niższości, nieodpowiedniości i niepewności.
Wyglądało to tak, że na zewnątrz miałam wszystko , lecz w środku byłam małą
tchórzliwą dziewczynką ukrywającą się w narożniku placu zabaw w nadziei,
że nikt nie zauważy mojej niechęci do przyłączenia się.


Pewnie spodziewasz się już, co chce powiedzieć? „Lecz wtedy spotkałam
Jezusa i cała moja niepewność odeszła”. Och, chciałabym, żeby tak było, lecz
ta mała niepewna dziewczynka, wyrosła na niepewną chrześcijankę. Dorastałam
w domu, w którym moi rodzicie walczyli ze sobą w mojej obecności słownie
i fizycznie. Te walki budziły we mnie strach i zagrożenie, poczucie, że niewiele
znaczę i jakoś tu nie pasuję. Widziałam wiele rzeczy, których małe
dziecko nigdy nie powinno oglądać i słyszałam słowa, których małe dziecko
nigdy nie powinno słyszeć. Pamiętam, jak szłam spać, zakrywając ciasno kołdrą
podbródek i modląc się, abym mogła szybko zasnąć i odciąć ten hałas,
który robili moi rodzicie wrzeszcząc i walcząc ze sobą. Jako
mała dziewczynka, pomimo że byłam całkiem śliczna, nigdy nie czułam się ładna
czy akceptowana. Chciałam być kochana czy ceniona, lecz zawsze czułam, że
jestem kiepskim materiałem na córkę. Doszłam do wniosku, że
nie jestem wystarczająco ładna, wystarczająco mądra, wystarczająco utalentowana
czy na tyle dobra, aby ktokolwiek się mną interesował.


Gdy miałam sześć lat, ruszyłam do szkoły z nowym pudełkiem kredek, sukienką
kropki i nową nadzieją, że będę kochana, lecz pierwsza klasa tylko potwierdziła
moje obawy. Nie byłam „wystarczająco…” Od chwili, gdy moja nauczycielka
wyciągnęła pierwsze tabliczki z literami, wiedziałam, że będą kłopoty. Wtedy,
w sześćdziesiątych latach przedszkole było dobrowolne, a ja chodziłam do przedszkola
sponsorowanego przez kościół, gdzie skupialiśmy się na kolorowaniu
obrazków, zabawach i naklejankach. Lecz pierwsza klasa to była zupełnie
inna zabawa z literami, cyframi i testami.


Pamiętam jedno ćwiczenie z literowania, które sprawiało, że do dziś
pocą mi się ręce. Siadaliśmy na małych krzesełka w jednej linii ułożonych
jakby do zabawy w pociąga. Nauczycielka trzymała karty z wyrazami, abyśmy
rozpoznawali słowa. Jeśli ktoś nie rozpoznał, musiał iść do kozy. Spędziłam
większość pierwszej klasie w kozie. Z jakiegoś powodu miałam szczególne
problemy ze słowem „the”.


Mego brata, który wykazał się wielką inteligencją, uczyła ta sama
nauczycielka pięć lat wcześniej i zdaje się, że uważała jakoś, że ten gen
gdzieś czaił się, przebłyskując nadzieją.
Pomoge jej ? musiała sobie pomyśleć. Zrobiła dla mnie imienną
tabliczkę z napisem „the”, którą musiałam nosić przez dwa tygodnie.
Uczniowie podchodzili do mnie i pytali: „Po co nosisz tą tabliczkę?” „Musisz
być głupia”. „Coś jest z tobą nie tak?” Nauczyłam literować słowo „the” lecz
nauczyłam się też tego, że jestem głupia, nie dość mądra jak wszyscy
inni i znowu tego, że … 'nie wystarczająca…”


Niższość, niepewność i nieodpowiedniość stały się systemem czy filtrem,
który ukształtował mój umysł i każda moja myśl, każda interpretacja
mojego małego świata musiała przejść przez to sito niedoboru, zanim trafiła
do umysłu. Do czasu gdy byłam nastolatką ten filtr zabetonował się zdecydowanie
na miejscu.
Lecz Bóg nie pozostawił mnie w takim stanie. Czy nie
wspaniałe są słowa „Bóg zaś”? To moje dwa ulubione słowa w Biblii.
Bóg zaś nie zostawił mnie w takim stanie.

Zanim opowiem
wam resztę historii, zatrzymajmy się na chwilę refleksji.


Pomódlmy się

Drogi Panie, tak bardzo cieszę się, że Ty nie zostawiasz nas
w dole, lecz wzywasz nas, abyśmy stanęli na twardym gruncie. Ps. 40:1-4):
Cierpliwie wołałam do PANA, a on zwrócił się
do mnie i usłyszał moje wołanie. Wyciągnął mnie z dołu zagłady, z błota grząskiego;
postawił moje stopy na skale, umocnił kroki moje. Włożył w moje usta pieśń
nową, hymn chwały dla Boga.
Dzięki ci, słodki PANIE.
W imieniu Jezusa. Amen.


A teraz twoja kolej

Przepraszam, że zostawiam cię teraz w oczekiwaniu, lecz chcę,
abyśmy się zatrzymali i zastanowili na chwilę. Czy twoje życie znajduje
się teraz w dole? Zwróć się do Ps. 40:2 w Biblii. Jak ja to zrobiłam
w modlitwie, zaoferują ją Bogu, jako twoją własną modlitwę.

Czy Bóg
wyprowadził cię z dołu? Zatem radujmy się razem! Chciałabym o tym usłyszeć.
Zaloguj się na

www.sharonjaynes.com

i podziel się z nami swoją historią.


Księga Objawienia 12:11 mówi:


A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego,


i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć.


Za każdym razem, gdy opowiadasz swoja historię jest to kolejny cios w plan
przeciwnika. Alleluja!

Girlfriends in God
P.O. Box 725
Matthews, NC 28106
info@girlfriendsingod.com
www.girlfriendsingod.com

продвижение сайта

Wchodzenie do Królestwa

www.verticallifeministries.org
destinys_kiss2004 @ yahoo.com


Ostatnio wiele słyszałem, czytałem a nawet pisałem na temat rozpoznania tego,
czym jest prawdziwe Królestwo Boże. Uważajmy na to, co się pisze w
tym temacie, ponieważ Królestwo Boże nie polega na słowie, lecz na
mocy (1 Kor. 4:20).


Skoro więc usłyszeliśmy tą prawdę o naturze Królestwa i usłyszeliśmy
tamtą prawdę o naturze Królestwa; bądźmy ze sobą szczerzy; czy ja
jestem przygotowany, aby uchwycić się PIERWSZEJ PRAWDY o Królestwie,
która daje mi istotę natury Królestwa i prawo do życia tam
jako syna?
Zanim dotkniemy tego, czym ta pierwsza prawda może być, pozwólcie,
że zilustruję coś przy pomocy historii z mojego życia.


Rządzenie

Dorastałem na 'ślepej ulicy’. Na tym końcu był stos drewna, gdzie wraz z
braćmi i kolegami budowaliśmy 'forty’. Kopaliśmy ogromną dziurę w ziemi; przykrywaliśmy
ją gałęziami; po czym stroiliśmy ją według naszego upodobania.


Nigdy nie mieliśmy problemów przy wspólnej budowie (możecie
to sobie wyobrazić, że wymagało sporo wysiłku), lecz gdy budowla była już
gotowa, zaczynała się dyskusja, kto z nas ma być przywódcą (czy królem)
i wtedy zaczynały się problemy. W jednym takim szczególnym zdarzeniu
uczestniczyłem, gdy miałem około 13 lat, a walka zaczęła się między mną i
moim bratem, Barrym.


Barry był silniejszy ode mnie, lecz ja byłem podlejszy. Byłem dwa lata starszy
od niego i tego dnia skończyło się to tak, że zrzuciłem go tego drewna dalej
w górę ulicy. Tuż obok naszego domu przerzuciłem go zza siebie rozłożył
się na chodniku. Teraz był mój.


Mój syn

Pół na trawie, pół na chodniku, Barry leżał na plecach w rynsztoku.
Lałem go, gdy naglę wielką dłoń poderwała mnie w górę i odrzuciła
mnie na trawnik. Jeszcze bardziej wściekły skoczyłem na nogi tylko po to,
aby spojrzeć wprost w oczy równie wściekłej osoby; Mojego Ojca.
„A tobie co się wydaje, ,….., że co robisz?” – syknął na mnie i na
mnie, z rękami na swoich biodrach, jak ja w ogóle mogę tak traktować
kogoś innego!


Bąkałem coś o tym, że Barry pierwszy rzucał pięściami, lecz wtedy stało się
coś, czego nigdy nie zapomnę. Nagle jakieś usprawiedliwienie, choć szalone,
przyszło nie wiadomo skąd: „On jest moim bratem!”


Ojciec zamknął się, lecz zrobił bardzo potężny krok w moją stronę. Wisząc
jak wieża nade mną, z płonącymi oczyma, przyłożył palec do mojej piersi i
powiedział:


„On jest moim synem”.


Sprawiedliwość? Czy po prostu MY?

Ojciec był policjantem. To on sam uczył mnie, jak się bronić. Wierzył w sprawiedliwość,
lecz wierzył również w docieranie do niej przy pomocy właściwych środków.
A to czego uczył mnie, abym umiał się bronić, nigdy nie było po to, abym
umiał wymuszać na kimkolwiek swojego zdania.


I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych,
że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo: Dwóch
ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.
Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił:
Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy
albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę
z całego mego dorobku. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść
ku niebu, lecz bił się w pierś swoją,
mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Powiadam wam: Ten poszedł
usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa,
będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.


Łk. 18:9-14


Dlaczego czułem się usprawiedliwiony tłuc mojego brata, tylko dlatego, że
był moim bratem? Nie wiem tego, lecz widzę dziś bardzo wiele podobnych postaw
w kościele i mam już tego dość. Chciałbym więc być głosem przypomnienia mojego
Ojca, który mówi: „Brat, który sprawia ci problemy może
być twoim bratem, lecz jest on Moim synem. A jeśli ty decydujesz się być
dla niego twardym, uważaj. Znajdziesz się w Mojej ręce a Mój gniew
spadnie na ciebie, więc lepiej zastanów się wcześniej”.


„MY” w Jezusie

Wszelkie relacje zaczynają się od tego, co Oswald Chambers nazywa: „Służbą
wewnętrzną”. „JEDNĄ z pierwszych lekcji nauczanej przez Służbę Wewnętrzną
jest rozmawiać z Bogiem w monologu: Mówić Mu to, co ty wiesz, że On
wie, po to, abyś mógł poznać to tak, jak On zna”.
Jedną rzeczą jest wiedzieć, że Bóg kocha Swoje dzieci i że ja mam robić
to samo, a inną jest wiedzieć, że Bóg chce mnie ukształtować na podobieństwo
Jezusa; a współczesną służbą Jezusa jest wstawiennictwo (Hebr. 7:25).


Jeśli mam znać Królestwo od wewnątrz, muszę znaleźć się na jednej linii
z co najmniej dwoma punktami. Muszę uznać to, że nie jestem w stanie dowiedzieć
się niczego o Królestwie dopóki nie uchwycę tych dwóch
punktów jako „pierwszej prawdy” Królestwa:


Krzyż

To doprowadziło mnie do miejsca, w którym teraz modlę się modlitwą
w pierwszej osobie liczby mnogiej. tj.: per „my”. Zazwyczaj modliłem się
tak: „Ojcze, miej miłosierdzie nad ’takim to a takim’ i pomóż
mu zobaczyć ’to a to’ i daj mu łaskę, aby był bardziej ’taki a
taki
’, lecz już się tak nie modlę.


Byłem szczery, lecz nie uważam już więcej siebie za kogoś mocnego i mogącego
pomóc mojemu bratu z tej perspektywy. Zamiast tego, zacząłem postrzegać
mojego brata i siebie jako jedno w naszej słabości. Tak więc teraz, za każdym
razem, gdy widzę słabość mojego brata, modlę się modlitwą per „my”, widząc
nas jako jedno.


Nadal uczę się tej lekcji, lecz wierzę, że jest to serce Królestwa
i że jego zbawcze namaszczenie jest zasadą zwaną „MY” (ponad mną, moim i
nasze). Wiem również, że ta zasada, nauczanie jej czy głoszenie nic
dobrego nie da, dopóki ja sam nie będą żył według niej. Ponieważ wyłącznie
wtedy, gdy żyję tą zasadą i świat patrzy na to, że z całego serca uchwyciłem
się jej, widzi prawdziwą miłość i moc Bożą (Jn 17:21-23)


Takie życie „MY” może da się osiągnąć tylko w modlitwie. Więc staram się
w moich modlitwa uchwycić pełnię tego, kim jesteśmy jako Ciało, mówiąc:
„Ojcze przebacz NAM,… miej miłosierdzie dla NAS, pomóż NAM zobaczyć,..
daj NAM łaskę do zmiany…”


Skupiam się w moich osobistych modlitwach i wewnętrznej wizji na widzeniu
NAS uzdrowionych i na ZJEDNOCZENIU, modląc się: „Dziękuję ci, Ojcze, że wzrastaMY;
że jesteśMY złączeni i dopasowani razem jako JEDNO w Chrystusie, że skutecznie
zaspokajaMY potrzeby jako połączeni w JEDNO ze sobą razem w JEDNO ciało,
budując siebie na wzajem w miłości JAKO JEDNO”.


Jest to obecnie spersonalizowana wersja tego, jak się modlę i wierzę w Ef.
4:16. Śmierć i życie są w mocy języka i uczę się poddawać dzieło uzdrowienia
i pełni między mną a innymi mądrości i zdolnościom Ducha Świętego. Ponieważ
bez Niego moja naturalna miłość nie wystarczy, aby utrzymać na tyle długo
i dotarł do życia.


Sprawiedliwość w rzeczywistości MY

Pomalutku, mój wzrok oczyszcza się w tej sprawie, gdy Bóg przez
Swoją łaskę wszczepia we mnie służbę pojednania. Gdy modlę się modlitwą per
MY dochodzę do tego, aby widzieć mojego w brata bardziej współczujący
sposób.


Moje niezadowolenie nie znikło, lecz skłoniło się przed miłością. Zostało
zmuszone do uznania krzyża jako sprawiedliwości Bożej: pojednawczą wyrówniarką
wszystkiego. Z tego punktu widzenia wzrósł mój wewnętrzny pokój,
a co bardziej zdumiewające, coś pięknego dzieję się, czego się nigdy nie
spodziewałem:


Okrywam innych w modlitwie;
utożsamiając się z Jezusem w takim wstawiennictwie,



Sam Jezus staje po mojej stronie;
okrywając moją nagość Swoim miłosierdziem.


Najpiękniejszą częścią mojego wzrostu w jedności z innymi jest to, że zacząłem
postrzegać Jezusa i siebie bardziej jako 'NAS’. Oczywiście było to faktem
przez cały czas, który wynikał z miłości krzyża. Nigdy tak naprawdę
nie przeżywałem wolności tej prawdy, dopóki nie zacząłem identyfikować
się z grzechami mojego brata jak z moimi własnymi, w przeciwieństwie do stania
na zewnątrz jego grzechu, usiłując mu pomóc lub chodząc wokół
niego, lub, co najgorsze,….


Nie jestem w stanie powiedzieć, że jest to droga bez kosztów, ponieważ
krzyż zawsze je wnosi, niemniej odkrywam, że jeśli bardziej szukam korzyści
brata niż własnej to otwierają się drzwi do obfitego zaspokojenia moich własnych
potrzeb.


TEN Klucz

Otrzymaliśmy klucze do Królestwa, lecz bez 'pierwszego klucza” –
krzyża – który8 daje nam wejście przez łaskę, pozostałe klucze są
bezużyteczne, ponieważ otwierają tylko wewnętrzne drzwi.


Krzyż jest TYM KLUCZEM do Królestwa. On otwiera drzwi do serca Jezusa,
który modlił się: Ojcze, przebacz im, bo nie
wiedzą, co czynią
.


Otwieranie drzwi i słuchanie o tym, że sprawiedliwość jest tym punktem, w
którym my musimy zdecydować: „Czy uchwyciłem tą sprawiedliwość, czy
też szukam 'innego królestwa’?” Decyzja, oczywiście, należy do całkowicie
ciebie.


Sprawiedliwość Boża nie ustąpi ze swojej doskonałości ku naszej „praw- ości”.
Jest to dzieło zupełnie nie podlegające negocjacjom. Jeśli więc uchwycimy
doskonałe dzieło sprawiedliwości Krzyża, a tym samym doskonałej miłości Bożej,
musimy wejść do objawienia Królestwa następujących rzeczy:


Wyłącznie Jezus ma prawo mówić: „oni”.


Cała reszta nas, będących zbiorową częścią nich, musi modlić się:
„Ojcze, przebacz NAM”.


Życie Królestwa Bożego, ponad samym poznaniem, jest żywą sprawiedliwością,
żywym pokojem i żywą radością, które są doświadczane z wewnątrz Królestwa
w Duchu Świętym.


Czy dostrzeganie krzyża w taki sposób jak to opisałem będzie kluczem
do właściwej sprawiedliwości, co może wprowadzić cię na wewnętrzne dziedzińce
Jego pokoju i radości?


Próbuj modlić się modlitwami per „NAS”, ponieważ, gdy tak będziesz
robił, nagle odkryjesz „JEDNO” z Ojcem i Synem; głęboko wewnątrz Królestwa
Bożego.

зарегистрировать сайт в каталоге яндекс

BC_31.12.07 Ziarno apostazji

logo


31 grudnia 2007


Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
ZIARNO APOSTAZJI

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/apostasy.html

Tylko ze słyszenia wiedziałem o Tobie, a teraz moje oko ujrzało ciebie (Job 42:5).


Sprawdzanie     Joba było ważnym i decydującym
testem, tyglem, w którym każdy chrześcijanin będzie oczyszczony, przesiany i zważony. Jak dalece? Wyrażają to słowa samego Job, gdy zbliżał się do końca swej próby: Tylko     ze słyszenia wiedziałem o Tobie, lecz teraz moje oko ujrzało     ciebie. TERAZ! TERAZ! TERAZ!   Wcześniej     słyszał o Nim, lecz teraz widzi Go i pada na ziemię. Przedtem     czcił Go, słysząc, teraz czci Go, widząc i znając.


Godzę się z tym, że Bóg postawił go wobec tak doświadczalnego poznania, wystawiając go na ataki diabła, okrucieństwo jego środowiska, niezrozumienie przyjaciół, stratę rodziny i materialnych posiadłości oraz jego fizycznego niedołęstwo. Godzę się z tym, że jeśli ktokolwiek chce podnieść krzyż i iść za Chrystusem to takie doświadczenia są jedynym rzeczywistym oczekiwaniem, które Jego uczniowie mogą brać pod uwagę.



Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение сайта

BC_29.12.07 Matrix jako przypowieść

logo


29 grudnia 2007


Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
MATRIX JAKO PRZYPOWIEŚĆ

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/matrix3.html

W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi (Ef. 6:10,11).


Gdybyśmy postrzegali diabła jako pokonanego wroga to nie walczylibyśmy, lecz stali. Jeśli widzimy siebie, jako ludzi ziemskich to będziemy zachowywać się w ziemski sposób: nasze słowa, myśli, modlitwy, uczynki, walki będą odzwierciedlały te ziemskie odpowiedniki. Jeśli widzimy siebie jako posadzonych wraz z Chrystusem w okręgach niebieskich to będziemy zachowywać się w niebiański sposób, jak niebiańscy ludzie, wprowadzający Umysł, Wolę oraz Królestwo Boże do wszystkiego, co sprzeciwia się Chrystusowi na ziemi.

Jak zdobywamy niebiańską wizję? Musimy prosić o to, abyśmy widzieli tak, jak On widzi. Musimy modlić się, aby Bóg oświecał nasze serca.
Nasza wizja wpływa na nasze działania.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

aracer.mobi

BC_30.12.07 Jego to zwiastujemy

logo


30 grudnia 2007



Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
JEGO ZWIASTUJEMY

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/preach.html

Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie (Kol. 1:28).


Paweł zdradza nam tajemnice swego powodzenia i klucz do całego Nowego Testamentu – z dzięki temu, klucz do całej Biblii i Klucz do Wszystkiego. Po przedstawieniu nam wspaniałej odsłony Chrystusa, Paweł nie mówi: „To jest TO, co głosimy”, lecz „To jest TEN, którego głosimy”.

Chrześcijaństwo pozostaje instytucją tak długo dopóki jest zajęte rzeczami: kościołami, klerykami, nauczaniem, doktrynami, religijnymi sprawami. Tak zwany „ruch kościołów domowych” jest w podobny sposób skupiony na dynamice tego, jak spotykać się, gdzie spotykać się i co robić w czasie spotkania. „Ruch charyzmatyczny” ma obsesję na punkcie manifestacji i darów duchowych. „Ruch proroczy” jest zaabsorbowany tym, co im się wydaje, że Bóg mówi, robi czy też ma wkrótce zrobić. Paweł był całkowicie pochłonięty Osobą, a różnica między tym, co my głosimy dziś, a Tym kogo on głosił wyjaśnia właśnie jak i dlaczego on był cząstką małej resztki ludzi, którzy byli w stanie wywrócić świat do góry nogami bez pomocy internetu, telewizyjnych programów czy międzynarodowych konferencji i spotkań.



Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение

Najgłębsza rzeka Niebios

logo

Najgłębsza rzeka niebios
Ron McGatlin (napisane w 2002)

Weszliśmy w czas
przemiany w królestwo Boże. Bóg wysyła Swoich synów uprawomocnionych przez niebo do ustanowienia Jego królestwa tak na ziemi, jak to jest w niebie. Wielu przeżywa dziś nadnaturalne spotkania z Bogiem! – spotkania służące wyposażeniu do budowania królestwa Bożego na ziemi.

DLA TYCH, KTÓRZY MAJĄ USZY DO SŁUCHANIA DZIŚ: TO JEST NAJGŁĘBSZA RZEKA Z NIEBIOS, JAKA MOŻE BYĆ CI WSZCZEPIONA A ZOSTANIESZ PRZEMIENIONY I UPRAWOMOCNIONY. DZIŚ, BÓG CHCE WZIĄĆ CIĘ DO NAJGŁĘBSZEJ RZEKI NIEBIOS.

Nadnaturalne wyposażenie do budowania królestwa Bożego znajduje się w tej rzece: wszelka moc, wszelkie życie, wszelka mądrość, wszystko, co potrzebne. Bóg zabiera teraz Swoich synów do nowego miejsca W NIM.  Gdy to piszę mam prawie 69 lat (rok 2002) a z tego od 48 lat staram się służyć naszemu Panu. Miałem  wiele przeżyć/doświadczeń z Bogiem i kilka ważniejszych zetknięć. To, co przydarzyło mi się kilka tygodni temu przekracza wszelkie moje poprzednie doświadczenia z Bogiem.

Jedno z najbardziejznaczących spotkań z Bogiem miałem niemal 20 lat temu. Aby pomóc zrozumieć, o czym mówię, oto bardzo krótki zapis z tego, co się działo
w tamtym czasie.
Stałem przed trzaskającym ogniem Ojca Boga a Pan wyszedł z tego ognia niosąc ogromny miecz i powiedział: „Przyjmij  namaszczenie”. Dotknął mnie trzy razy tym mieczem i wstąpił z powrotem do ognia Ojca. Dwie wielkie ręce z tego ognia pojawiły się w ogniu. Jedna ręka trzymała duże naczynie jakby kubek czy puchar wypełniony płynnym ogniem. Druga trzymała wysokie puste naczynie przypominające kształtem probówkę. Usłyszałem: „Zamierzam napełnić cię moją miłością”. Ojciec zaczął wlewać ten płynny ogień z kubka do probówki. Gdy poziom w probówce  wzrastał, płynny ogień napełniał mnie samego na tym samym poziomie, zaczynając od stóp w górę ciała. Gdy poziom płynnego ognia osiągnął ramion, wpłynął do moich rąk i tenże strumień płynnego ognia zaczął wypływać z końcówek moich palców na ziemię. Zmartwiło mnie to, że ten płynny ogień Bożej miłości marnuje się. Powiedziano mi, abym się nie martwił o to, ponieważ zapas jest nieograniczony i że nigdy się nie wyczerpie, abym ruszył przed siebie i był tym schlapany. Gdy poziom rósł dalej dosięgając oczu, płynny ogień zaczął wylewać się z nich dwoma małymi strumykami, podobnie jak to się działo na końcach palców. Wkrótce zaczął wyciekać z porów skóry i cały żarzyłem sie tym płynnym ogniem Bożej miłości. Pomimo, że nie byłem doskonałym nosicielem tego ognia, to przeżycie miało na mnie głęboki wpływ i radykalnie zmieniło moje życie.

Poczucie tego, że nic większego nie mogło mi się przydarzyć zostało ostatnio wstrząśnięte, gdy przeżyłem jeszcze potężniejsze spotkanie z Bogiem. Kilka tygodni temu w czasie czwartkowego  spotkania modlitewnego w World Revival Church, leżałem w Duchu na ziemi i Bóg zaczął się zajmować mną. Zacząłem odczuwać ogromne pragnienie, aby znaleźć się w ogniu Bożym, a nie tylko stać przed Nim. Nigdy wcześniej taka myśl mi nie przyszła do głowy, lecz teraz płonęła we mnie. Przyszło do mnie Słowo, że nie mamy, bo nie prosimy. Przypomniałem sobie, że niemal 20 lat wcześniej prosiłem Pana, abym mógł Go zobaczyć i otrzymać namaszczenie. Prosiłem Boga, aby zabrał mnie do Siebie – do ognia w Nim. Natychmiast zostałem  przeniesiony do ognia Bożego i moje życie zmieniło się na zawsze. Wszystko we mnie zostało zrujnowane i została wyłącznie pasja dla Boga. Płakałem wewnętrznie przez wiele tygodni i często na zewnątrz. Byłem pochłonięty.

Heb 12:29: Nasz Bóg jest ogniem trawiący.

Teraz mam pojęcie o tym, o co chodziło Pawłowi, gdy powiedział:
Znam człowieka, czy to w ciele było czy w duchu, nie wiem, lecz Bóg wie – który został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać

(2 Kor 12:3-4). Nigdy nawet nie śniłem, jak to będzie znaleźć się dosłownie w Ojcu – w Jezusie i w Duchu Świętym – literalnie być w rzeczywistym Ogniu Bożym. Przyjść do Jezusa jest cudownie, lecz musimy pamiętać o tym, że głównym celem Jezusa, jest przyprowadzić nas do Ojca i o tym, że On i Ojciec są jedno.

Tym razem zostało mi pokazane na mgnienie oka niefiltrowane, czyste serce Ojca. Nie byłem przygotowany na szok poznania Jego serca – Jego uczuć wobec Jego dzieci – Jego pragnień – Jego reakcji na Jego dzieci – zdumiało mnie i złamało całkowicie samo wzruszenie jakie wywołujemy w sercu Boga Ojca.
To, na co trafiłem w sercu Ojca odebrało mi dech. Spróbuję opowiedzieć wam o tym, co sprawiło, że nie chcę żyć inaczej jak tylko podobając się Jemu – to, co spowodowało u mnie nienawiść do nieposłuszeństwa (grzech) – to, co stworzyło we mnie intensywną  pasję, aby Go błogosławić. Jest to coś, co usunęło wszelką płyciznę i egoizm, zastępując je pełną pasji głębią miłości, posłuszeństwa, pragnienia służenia Mu, pragnienia czczenia Go i wielbienia, i oglądania jak królestwo Jego jest ustanawiane na ziemi.

Pierwsza rzecz, która mnie przygniotła to była nie do opisania intensywność i ogrom miłości Ojca do Jego ludzi. Była to absolutna czystość i absolutna pasja nieskończonego,  niepowstrzymanego, niezmiernego strumienia Bożego. Nie mam słów, aby opisać to przeżycie stania się jedno z miłością Bożą. Jest to niewyrażalna miłość.

Następne przeżycie pokonało mnie. Osobiście wierzę, że jest to jest to jedna z tych rzeczy, o których Paweł powiedział w 2 Kor.12, że słyszał niewypowiedziane rzeczy, których człowiekowi nie godzi się powtarzać. Czy może tak być, że wtedy nie było to czas na opowiadanie, a teraz ten czas nadszedł?

Następna rzecz, której doświadczyłem w sercu Ojca to był niezgłębionej intensywności ból – niezmierzony smutek – głębokie, ponad miarę cierpienie spowodowane przez obojętność tych, których On kocha. Brak reakcji czy niewłaściwa odpowiedź na tą zdumiewająca miłość, wywołuje ogromne rozdarcie w sercu Ojca. Najgłębsza rzeka w niebie to jest rozdarcie serca Boga Ojca. (Dosł.: The deepest river in heaven is the broken heartedness of Father God.)

Nasz Ojciec, źródło wszelkiej miłości – Ten, który jest miłością – ten, który ma miłość ponad wszystko, cokolwiek możemy sobie wyobrazić, ma złamane serce wypełnione bolesną, żarliwą pełną pasji tęsknotą. Nie można zostać zranionym przez tych, których  się nie kocha głęboko. Im głębsza miłość tym większe cierpienie z powodu bólu tej miłości. Miłość Ojca do Jego dzieci i Jego Oblubienicy przekracza wszelką miłość. Zwykłe podejście Bożych ludzi do Jego doskonałej, pełnej pasji miłości wywołuje niezmierzony ból w sercu Boga. Boże serce jest łamane przez Jego nieposłuszną, obojętną Oblubienicę, która woli ignorować Jego wielką miłość i poszukiwać romansów z innymi rzeczami tego świata. Ból Jego niezmierzonej miłości jest wyraźnie odczuwalny i został wypowiedziany w Ogrodzie Getsemane. Przekraczający wszystko ból i głęboki smutek w Bożym sercu jest taki sam, jak ten odczuwany w Ogrodzie Getsemane. Jezus robił tylko to, co widział i słyszał, że Ojciec czyni i mówi. Nasz Bóg jest jeden. Różne cechy charakteru i dzieło Chrystusa oraz Ducha Świętego stają się bardzo widoczne, gdy wychodzą od Ojca, lecz wewnątrz Ojca, oni są jedno. Uczucie smutku DuchaŚwiętego i głęboki smutek Chrystusa są odczuwane w sercu Ojca.

Co się działo w sercu Ojca w Getsemane?

Mat. 26:36-39: Wtedy idzie Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemane, i mówi do uczniów: Siądźcie tu, a Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił. I wziął z sobą Piotra oraz dwóch synów Zebedeuszowych, i począł się smucić i trwożyć. Wtedy mówi do nich: Smętna jest dusza moja aż do śmierci; pozostańcie tu i czuwajcie ze mną. Potem postąpił nieco dalej, upadł na oblicze swoje, modlił się i mówił: Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie; wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty.

Ci z pośród nas, którzy kochali kogoś bardzo głęboko i czuli ból odwrócenia się tej osoby, mogą mieć pojęcie o bolesnej tęsknocie jaką w Bożym sercu sprawiają ci, których On kocha. Ci, którzy znają Jego miłość, po czym pozwolili, aby ich uczucia przeniosły się na coś lub kogoś innego, zadają ogromny ból sercu Boga. Wewnętrzny ból połączony ze szczerym  przebaczeniem staje się (i intensywnie wzrasta) pełnym pasji strumieniem prawdziwej miłości. Jeśli jednak zostanie połączony z urazą może stać się w sercu silnym zgorzknieniem. Bóg ma doskonałe przebaczenie i dlatego nie ma w nim zgorzknienia. Bóg w Swym sercu staje się wzrastającym strumieniem ekstremalnie pełnej pasji miłości dla Jego ludzi. Ta miłość wypływa z głębokiej i potężnej rzeki dla całej ludzkości.

Bóg wylewa Swoją miłość na całą ludzkość jednakowo. Jego miłość dla wszystkich ludzi jest bezwarunkowa. On kocha tych, którzy kochają Go oraz tych, którzy Go nienawidzą. On kocha przyjaciół i przeciwników tak samo. Jednak nie wszyscy  reagują tak samo. Niektórzy przychodzą bliżej, a inni się oddalają. Ci, którzy  przychodzą bliżej, otrzymują więcej, ponieważ oni wybierają przyjście do Boga i są wspaniale błogosławieni. Inni, którzy decydują się odejść, aby żyć w ciemności, są pod przekleństwem tej samej miłości, która błogosławi ludzi przychodzących do Jego światła. Ci, którzy  nie przyjmują i nie reagują na Jego miłość, urażają miłość Bożą. Jedną z definicji zazdrości jest „urażona miłość”. Bóg jest zazdrosny, gdy Jego miłość jest obrażana przez brak właściwej reakcji ze strony tych, których kocha. Bóg sam o sobie mówi, że jest zazdrosny w kilku miejscach Biblii. Zazdrość prowadzi do gniewu spowodowanego przez miłość męża do Swojej żony.

II Moj. 20:3-6:
Nie będziesz miał innych bogów obok mnie. Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą. A okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

V Moj. 4:24:
Gdyż Pan, twój Bóg, jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem zazdrosnym.

Bóg mówi, że jeśli Jego żona ma innych bożków to popełnia duchowe cudzołóstwo. Człowiek sam siebie niszczy jeśli decyduje się nie reagować na Bożą miłość i jego uczucia idą w inną stronę.

Przyp. 6:32-35: Lecz kto cudzołoży z zamężną, jest pozbawiony rozumu, a kto chce samego siebie zgubić, niech tak robi. Ciosów i wstydu się doszuka, nie zmaże swej hańby. Gdyż zazdrość wywołuje gniew męża, który w dniu zemsty nie zna pobłażania; Nie przyjmie żadnego okupu i nie zgodzi się nań, choćbyś dawał dużo darów.

Boża urażona miłość staje się zazdrością. Zazdrość powoduje gniew i jest wyrazem intensywnej, pełnej miłości pasji Boga dla Jego ludu. Boży ból i smutek zaczął się jeszcze zanim stworzył człowieka. Lucyfer i aniołowie, którzy zbuntowali się, ogromnie zhańbili i rozczarowali Boga na terytorium Jego własnego domu, niebios. Być może ma to coś wspólnego ze stworzeniem  człowieka na domowym terytorium Szatana, ziemi. Człowiek został stworzony, częściowo, z zadaniem odnowienia czci dla Boga, co miało się stać przez właściwe reagowanie na Jego miłość. Dopiero teraz zaczynamy rozumieć to, że Bóg ma niesamowitą potrzebę tego, abyśmy reagowali na Jego miłość.

Generalnie współcześni chrześcijanie są przyzwyczajeni do patrzenia na Boga, który zaspokaja ich potrzeby. Przez stulecia ufaliśmy Mu, że On zaspokoi naszą potrzebę zbawiciela, który zbawi nas od kary za grzech a ostatnio wielu ufa Mu, że ich wyratuje z grzesznego stylu życia. Wielu nauczyło się ufać Mu co do potrzeb finansowych; uzdrowienia i innych praktycznych rzeczy. Lecz coraz częściej zaczynamy teraz rozumieć rzeczywistość tego, że istniejemy, aby być obiektem Bożej miłości a zatem, aby zaspokajać potrzebę Bożego serca. Naszym zadaniem jest przyjąć i odpowiedzieć na miłość Bożą. Wielu współczesnych przebudzonych chrześcijan odkryło bezwarunkową miłość Bożą a niektórzy wyciągnęli z tego błędny wniosek, że skoro Bóg Ojciec tak bardzo ich kocha, to nie będzie żadnych reperkusji braku ich reakcji na Jego miłość. Nie poznali oni bólu jaki wywołują w sercu Boga przez to, że figlują z Ojcem, po czym odchodzą i stają się Mu nieposłuszni.

To prawda, że Boże miłosierdzie jest nieskończone i że na krzyżu dług naszych grzechów został całkowicie spłacony. Jest również prawdą, że Krzyż musi ponownie być odwiedzany a krew stosowana z powodu naszego nieposłuszeństwa. Nasze „małe grzeszki” czy nieposłuszeństwa mogą się wydawać nieznaczne dla nas. Wiemy, że przebaczenie i odkupienie są dla nas dostępne w krzyżu, lecz nie znamy bólu pojawiającego się w sercu Boga za każdym razem, gdy krzyż musi być stosowany i gdy krzyżujemy naszego Pana ponownie w sercu Boga. Zadajemy ogromny ból naszemu kochającemu Ojcu naszą beztroską.

Chwała następnego wielkiego przebudzenia Bożego nad zachodnimi stanami USA i resztą świata zależy od ludzi Bożych reagujących na Bożą miłość w taki sposób, że zbliżają się do Niego i wchodzą w pochłaniający wszystko ogień. Bóg ma ogromne upodobanie w tym, gdy miłość podnosi się z ziemi ku Niemu w niebie. Gdy reagujemy  na Bożą miłość i reagujemy naszym poddaniem, posłuszeństwem, chwałą, uwielbieniem i czcią w modlitwie, poświęceniu w poście i ofiarnymi darami – wtedy stajemy się żywą ofiarą dla Niego. Gdy reagujemy na Jego miłość, im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy. Bóg jest tak zadowolony i tak zaspokojony, gdy zostaje napełniony reakcją miłości Swego ludu, że wylewa swoje błogosławieństwo na wszystko czego potrzebujemy a nawet jeszcze więcej. On przychodzi w Swej  obecności w wielkiej chwale i manifestuje się wśród ludzi. Wylewa szczególne namaszczenie do uzdrawiania, uwalniania i cudów wszelkiego rodzaju. Gdy reagujemy na Jego miłość, oddając nasze życie jako żywą ofiarę, mamy pieniądze, dobra i wszystko czegokolwiek potrzebujemy, aby wypełnić Jego plan a nawet znacznie więcej.

Musimy napełniać Jego serce naszą totalną miłością dla Niego. Musimy oddawać mu szczere wyrazy tej miłości. Ci, którzy poświęcą swoje egoistyczne życie, aby żyć wyłącznie dla Niego i wejdą szeroką drogą w Jego pochłaniający ogień miłości, błogosławią go. Musimy napełniać Jego serce radością w taki sposób, że będziemy właściwie reagować na Jego bezwarunkową, niezmierzoną miłość.

Największym efektem tego wszystkiego jest to, że faktycznie stajemy się błogosławieństwem i dawcą dla naszego kochającego Ojca. Następnym wielkim błogosławieństwem jest to, że gdy dajemy, wyzwalamy głęboką rzekę mocy, siły, mądrości, darów, cudów i wszystkiego co jest potrzebne, aby ustanowić Jego królestwo na ziemi. Każdy apostoł i każdy prorok, pastor, ewangelista i nauczyciel Boży, który wejdzie w pełni w ten ogień i poświęci wszystko, jako dar dla Boga będzie miał to uprawomocnienie do budowania królestwa Bożego na ziemi teraz.

Potężna miłość Boża będzie przepływać przez liderów i każdego, kto odrzuci to życie i ruszy w ogień Boży. Wszelkie ciało będzie odsunięte na bok, a pozostaną tylko mocni duchowi synowie i wtedy nic nie będzie dla nas niemożliwego, gdy Chrystus zostanie w nas ukształtowany. Nawet jeśli mamy ogromne objawienie wielu faktów, czasów i rzeczy to ono nie będzie dla nas korzystne dopóki nie zostaniemy uśmierceni przez cudowną miłość Bożą.

Już czas modlić się o to, aby Bóg skończył z nami – aby wyruszył i zabił nas teraz, abyśmy mogli wejść w pełni do samego serca Bożego, przez nasze złamanie. Dziś stoją przed kościołem otwarte drzwi, pozbawione zasłony, abyśmy weszli do miejsca najświętszego – do samego ognia Ojca, a to może stać się wyłącznie przez złamanie. Możemy zapomnieć o osiąganiu czegokolwiek dzięki naszym darom i intelektom.  W ogniu Bożym wyłącznie nasza słabość i złamanie będą dostarczały strumienia mocy, aby nasze objawienia działały na zmianę świata w królestwo naszego Boga.

Wszelkie aspekty życia zostają dotknięte, gdy ludzie są pochłonięci przez miłość Bożą. Ci, którzy usługują będą to robić dzięki nadnaturalnej mocy królestwa Bożego. Ci, którzy pracują w rządzie, zaczną rządzić zgodnie z mocą królestwa  Bożego. Ci, którzy działają na polu biznesu, zaczną pracować zgodnie z zasadami i mocą królestwa Bożego. Ci, którzy robią cokolwiek innego, będą robić to dla królestwa Bożego, przez nadnaturalną moc i zgodnie z zasadami królestwa Bożego. Jest to okres przemian. Życie oparte na egoizmie i chciwości będzie zmieniane w rządzącą całym życiem miłość królestwa Bożego, która służy i daje. Zostaną wzbudzeni synowie na wszelkich możliwych miejscach życia i służby. Przyjmą i zareagują na miłość  Bożą i podporządkują swoje życie oraz wszystko, co posiadają, rzeczy materialne czy wpływy, królestwu Bożemu. Będzie wielu ojców i wielu nauczycieli, którzy będą przynosić prawdę Bożą, będąc żywym przykładem czystego słowa swego świadectwa.

Jest to okres zmiany. Źródłem mocy ku przemianie jest miłość Boża, sposobem przemiany jest nasza pełna reakcja na tą miłość Bożą, która polega na tym, że raczej gotowi jesteśmy podjąć ostateczne kroki, aby wejść w sam ogień Boży, niż po prostu stać z  boku.

Ron

раскрутка