Author Archives: admin

SB04 – Cień sabatów – wszystkie sabaty były jednakowo ważne

Kelly Russell

ADS uczą, że Bóg uczynił dwa różne rodzaje sabatowych dni. Najważniejszy jest tygodniowy sabat z dziesięciu przykazań, który jest wieczną, moralną i istotną częścią charakteru Boga. Ten tygodniowy sabat siódmego dnia (jak uczą) jest dla wszystkich narodów i ras na ziemi, i na wieki. Jest, zawsze tak było, ważniejszy od innych sabatów w Biblii. Inne, mniej ważne sabatowe dni (jak uczą) to comiesięczne sabatowe dni nowiu księżyca, sezonowe świąteczne dni sabatowe, coroczne sabatowe dni i jubileuszowy co 50-ty rok sabatowy.

Teksty w tym rozdziale są wykorzystane przez niesabatarian po to, aby pokazać, że sabatowy siódmy dzień tygodnia nie obowiązuje chrześcijan. Niemniej ADS odrzucają te teksty. Twierdzą oni, że te „dni”, „zarządzenia” i „cienie” Starego Testamentu, które zostały odrzucone, gdy Chrystus umarł, były tylko „ceremonialnymi” czy „rytualnymi” dniami.

Jeśli tylko nie chodzi o sabatowy siódmy dzień to ADS poprawnie nauczają, że te wszystkie „inne” sabaty były czysto ceremonialnymi ustawami czy zarządzeniami, które były przeznaczone wyłącznie dla Izraela. Były by to chwilowe „cienie” Chrystusa i ewangelii i, jako takie, nie są już więcej ważne. Gdy zatem czytają te teksty, interpretują je tylko jako odniesienia do „ceremonialnych sabatów”.

Niemniej niesabatrianie nauczają, że wszystkie sabaty był równie ważne dla narodu Izraelskiego.

Izajasz 1:13
Nie składajcie już ofiary daremnej, kadzenie, nowie i sabaty mi obrzydły, zwoływanie uroczystych zebrań – nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości.

1:14 Waszych nowiów i świąt nienawidzi moja dusza, stały mi się ciężarem, zmęczyłem się znosząc je.

Kapł. 23:2 Zwróć się do synów Izraela i powiedz im tak: Oto uroczystości Jahwe, na których obchody będziecie zwoływali święte zgromadzenia. Są to moje uroczystości.

23:3 (zgromadzenia cotygodniowego sabatu są wymienione na pierwszym miejscu listy)
23:4-44 (sezonowe sabaty i zgromadzenia)

Po latach odstępstwa Izraela i Judy od wypełniania przez nich tego, czego wymagało Stare Przymieze, Bóg ogłosił, że jest „zmęczony” ich wszystkimi „zgromadzeniami” – wraz z cotygodniowymi sabatami (Iz. 1:13,14). To ostre napomnienie nie byłoby właściwe, gdyby sabat tygodniowy był „moralny”, a pozostałe miesięczne, sezonowe i roczne sabaty rytualne.

(dalej cytaty za B.W-P)

…w każdy szabat, we wszystkie nowie księżyca i w święta,

2 Krn. 2:4 ….we wszystkie szabaty i nowie księżyca oraz w święta,…

2 Krn. 8:13 …we wszystkie szabaty, we wszystkie nowie księżyca i w trzy doroczne święta:…

2 Krn. 31:3 …. z okazji szabatów, świąt Nowiu Księżyca, a także innych świąt,..

Nej. 10:34 …..na ofiary szabatowe, na ofiary w dni nowiu księżycowego i we wszystkie święta,…

45:17  którzy, ze swej strony, są zobowiązani składać całopalenia, ofiary z pokarmów oraz ofiary płynne we wszystkie święta pielgrzymkowe, w dni nowiu księżyca i w szabaty oraz z okazji wszystkich zgromadzeń Domu Izraela. Oni mają się zatroszczyć o wszystko co potrzebne do ofiar przebłagalnych, ofiar z pokarmów oraz ofiar biesiadnych, aby się dokonało oczyszczenie Domu Izraela.

Oz 2:13 I kres położę wszystkim jej rozkoszom i świętom, i nowiom księżyca, i szabatom i uroczystościom wszelkim.

Tygodniowo: sabaty
Miesięcznie: nowie księżyca

Sezonowo: ustalone święta, święta Pańskie; zgromadzenia.

Powyższe teksty z ksiąg Kapłańskiej, Nahemisza, Izajasza, Ozeasza i Kronik wyraźnie umieszczają wszystkie sabaty na tym samym poziomie ważności. Wszystkie sabaty były w centrum izraelskiej czci tygodniowo, miesięcznie, sezonowo i rocznie. Jest niemożliwe zerwać łączność (jak to robią ADS) między tygodniowym sabatem a jego „towarzystwem” sabatów obchodzonych w innym niż tygodniowy cyklu. Przestępstwo wobec każdego sabatu było grzechem! Wszystkie sabaty były równie ważne i jednakowe potępienie spotykało Izrael, gdy zgrzeszył w tej dziedzinie. Powtórzmy, nie jest możliwe zerwanie połączenia (jak to robią ADS) między cotygodniowym sabatem, a jego „towarzystwem” sabatów o innym cyklu.

Bóg nakazał Izraelowi, aby przestali przynosić daremne ofiary podczas wszystkich trzech Sabatów (tygodniowych, miesięcznych i sezonowych).

Izaj.

Przestańcie mi już przynosić te niepotrzebne dary, gdyż ich dym napełnia Mnie odrazą. Święto nowiu
księżyca, szabaty, zgromadzenia: nie znoszę już więcej tych świąt i uroczystości.

Karą za grzech Izraela było to, że radość w Izraelu miała zaniknąć, a nawet w siódmy sabatowy dzień.

Ozeasz  2:13
I kres położę wszystkim jej rozkoszom i świętom, i nowiom księżyca, i szabatom i uroczystościom wszelkim.

Musiało to zawierać również sabatowy siódmy dzień tygodnia.

Kol 2:14 i zniszczył zapis naszych długów, zaciągniętych wskutek przekraczania różnych nakazów, i to, co
było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi przybiwszy do krzyża.

2:15 A wszystkie Zwierzchności i Władze, po uprzednim obezwładnieniu ich, wystawił na publiczne widowisko, powiódłszy je [jak pokonane wojsko] w triumfalnym pochodzie Chrystusa.

2:16 Nie pozwalajcie więc, by ludzie wyrokowali o tym, co jecie i pijecie lub jakie zachowujecie święta, czy przestrzegacie nowiu [księżycowego] albo szabatu.

2:17 Wszystko to jest zaledwie cieniem [a nie rzeczywistością] spraw przyszłych, rzeczywistością zaś jest sam Chrystus.

Hebr 10:1 (BW): Albowiem zakon, zawierając w sobie tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, nie może w żadnym razie przez te same ofiary, nieprzerwanie składane rok w rok, przywieść do doskonałości tych, którzy z nimi przychodzą.

Gal4:9 (BW)  teraz jednak, kiedy poznaliście Boga, a raczej, kiedy zostaliście przez Boga poznani, czemuż znowu zawracacie do słabych i nędznych żywiołów, którym ponownie, jak dawniej służyć chcecie?

4:10 Zachowujecie dni i miesiące, i pory roku, i lata!

4:11 Boję się, że może nadaremnie mozoliłem się nad wami.

Tygodniowy, Miesięczny,  Sezonowy, Roczny

Kol 2:16   Sabatowe dni,  Nowie księżyca,  Święta

Gal 4:9, 10 dni,  miesiące, Pory roku,  lata

Kapł 23, 25;   23:1,2


23, 1, 4 – 44

25:2-17

Jeśli porównamy Kol 2:16 oraz Gal 4:9, 10 z zestawem dziewięciu tekstów Starego Testamentu, które już
przedyskutowaliśmy to jasne jest, że (1) Paweł odnosił się do jedności tych tekstów i (2) sabatowy, siódmy dzień tygodnia był włączony do tych świętych dni, które zostały odrzucone wraz ze wszystkimi innymi świętymi dniami Mojżeszowego Prawa.

Hebr. (BW)
4:3 Albowiem do odpocznienia wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy, zgodnie z tym, jak powiedział: Jak
przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpocznienia, chociaż dzieła jego od założenia świata były dokonane.
4:4 O siódmym dniu bowiem powiedział gdzieś tak: I odpoczął Bóg dnia siódmego od wszystkich dzieł swoich.
4:5 A na tym miejscu znowu: Nie wejdą do odpocznienia mego.
4:6 Skoro więc jest tak, że niektórzy do niego wejdą, a ci, którym najpierw była zwiastowana dobra nowina, z powodu nieposłuszeństwa nie weszli,russell-kelly-earl
…..
4:11 Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem
nieposłuszeństwa.

Trzeci i czwarty rozdział Listu do Hebrajczyków nie pozostawiają żadnego cienia wątpliwości co do przyszłego odpocznienia, które jest w ewangelii. „Odpocznienie” występuje tutaj jedenaście razy w Hebr. 3: 11,18; 4:1, 3,4,5,8,9, 10 i 11. Sabatowe „odpocznienie” dnia siódmego nie było ostatecznym odpoczynkiem jaki Bóg dla swojego ludu przewidział. Po długiej liście niepowodzeń wejścia Izraela do prawdziwego odpoczynku Bożego, którego nigdy nie osiągnęli, teraz Nowe Przymierze krzyczy: „my którzy uwierzyliśmy, wchodzimy do jego odpocznienia”, zaznaczając, że prawdziwy Boży odpoczynek jest osiągany przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Wszyscy wierzący, zarówno Żydzi jak i poganie, obecnie odpoczywają w Chrystusie 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu!

W czwartym rozdziale Listu do Hebrajczyków jest takie subtelne umniejszenie wartości sabatowego dnia siódmego. Dwa zwroty „dzieła jego od założenia świata były dokonane” (4:3) oraz „odpoczął Bóg dnia siódmego od wszystkich dzieł swoich” bezwzględnie odnoszą się do sabatu stworzenia. .

Jednak stworzenie zostaje umiejszone przez stwierdzenie: „o siódmym dniu bowiem powiedział gdzieś tak..” Co takiego? Wydaje się niegrzeczne mówienie o sabacie, w ten sposób, że „gdzieś powiedziano”, gdy każdy
Żyd wiedział dokładnie, gdzie takie stwierdzenia można było znaleźć w Słowie Bożym.

Pomimo, że Izrael zachowywał na pustyni sabat przez prawie 40 lat, Bóg wyraźnie stwierdził, że sabatowy odpoczynek jest sprawą wejścia do odpoczynku w Kanaanie: ‘

Powt 12:9 gdyż dotychczas nie doszliśmy jeszcze do miejsca spoczynku i do posiadłości, które Pan, Bóg twój, tobie daje.

Autor Listu do Hebrajczyków idzie nawet dalej wskazując, że odpoczynek w Kanaanie ciągle nie był tym ostatecznym odpoczynkiem, jaki Bóg pragnął dla swego ludu. Porównaj Powt 24:19 i Joz 21:44; 22:4. Zwroty: „Nie weszli do odpocznienia mego” prawdopodobnie odnoszą się do takich tekstów jak Powt. 28:65, które znajdują się w liście przekleństw za nieposłuszeństwo. Prawdziwe Boże odpocznienie nie da się znaleźć na warunkach Mojżeszowego Zakonu.

Zwrot: „pozostaje jeszcze odpocznienie” i „usilnie starajmy się wejść do odpocznienia” są kolejnym przypomnieniem tego, że prawdziwe Boże odpocznienie nadchodzi, nie dla ludzi zachowujących starotestamentowy sabat, lecz dla każdego nowotestamentowego wierzącego – „ponieważ do odpocznienia Jego wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy”.

Łuk. 4:18 Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność,

4:19 abym zwiastował miłościwy rok Pana.

4:20 I zamknąwszy księgę, oddał ją słudze i usiadł. A oczy wszystkich w synagodze były w niego wpatrzone.

4:21 Zaczął tedy mówić do nich: Dziś wypełniło się to Pismo w uszach waszych.

Jezus przedstawił siebie samego w Nazarecie porównując swoją służbę do odpocznienia 50-tego roku jubileuszowego, a nie do siódmego dnia sabatowego. Sabatowe cykle odpoczynku tygodniowego, miesięcznego, sezonowego i rocznego skumulowały się w największym sabatowym odpoczynku ze wszystkich – Jubileuszowym sabacie 50 roku. Księga Kapłańska 25:8-17 opisuje Rok Jubileuszowy na takich warunkach, które są czymś znacznie większym niż połączenie wszystkich sabatów razem! Ziemia, Izraelici, ich słudzy a nawet obcy przybysze w Izraelu mieli odpoczywać. Ci, którzy zaprzedali się w niewolę mieli być uwolnieni. Stracona ziemi miała być zwrócona. Rozbite rodzinne więzi miały być odnawiane, wszelkie długi darowane, stracone ziemie odzyskane. wszelki ucisk zakończony. Izajasz używa obrazu Jubileuszowego Roku do opisania Mesjaszowego błogosławieństwa, jakie zstąpi na naród izraelski, gdy Duch Święty zstąpi na Mesjasza (Iz 61:1,2).

To jest właśnie ten sabatowy odpoczynek,który zapowiedział Jezus, gdy zaczynał swoją służbę w ew. Łk 4:16-18 – odpoczynek Jubileuszowego Roku Sabatowego, a nie odpoczynek siódmego dnia sabatowego. W rzeczywistości, „wydarzenie Chrystusa”, Jego narodziny, życie, śmieć i zmartwychwstanie „wypełniły” „odpocznienie” siódmego dnia sabatowego, „odpocznienia” sezonowych dni sabatowych, „odpocznienia” ziemi siódmego roku sabatowego a w szczególności wypełniły Jubileuszowy 50-ty rok Sabatowego odpocznienia dla ziemi i ubogich. Biedni, niewolnicy, obciążeni długami nie oczekiwali w szczególny sposób tygodniowego, miesięcznego, rocznego sabatu, lecz Jubileuszowego Roku Sabatowego, ponieważ znaczył on dla nich nowy star życiowy. Rok Jubileuszowy był „miłościwym ROKIEM Pana”. W Chrystusie cały dług grzechu został przebaczony a wierzący staje się nowym stworzeniem. W rzeczywistości Jubileuszowy Sabat jest szczytem wszystkich sabatów z tygodniowym sabatem na samym dole tego sabatowego crescendo..

Nic dziwnego, że pierwsze słowa wypowiedziane przez Jezus na opisanie Jego służby w ew.Łukasza 4:16-21 porównują ją z największym ze wszystkich sabatów, Jubileuszowym Rokiem Sabatowym! Powtórzmy, jest oczywiste, że każdy kolejny święty dzień sabatowy był organizowany w porządku wzrastającym, budowany na poprzednim sabacie, aby objawić Izraelowi Bożą prawdę.

Sabat siódmego dnia tygodnia miał zarówno przypominać Izraelowi o Bogu Stwórcy jak też być świętem wybrania ich przez Boga na Jego naród, po uwolnieniu z egipskiej niewoli (Wyj. 20:1, 31:13, 17; Powt. 5:6,15).

Sabaty nowiu księżyca, pierwszego dnia miesiąca uczyły Izraela, że każdy miesiąc należy zacząć od odpocznienia w Bożym

Sabat Paschalny uczył, że Bóg zapewnił zastępczą ofiarę za pierworodnych Izraela.

Sabat(święto) zbiorów przypominało o wszystkich błogosławieństwach Bożych

Sabat trąb nów księżyca dziesiątego miesiąca pobudzał Izraela do przygotowania się na Dzień Sądu.

Sabatowy dzień pojednania uczył tego, że Bóg ostatecznie wykorzeni grzech.

Święto Świątyni podobnie jak tygodniowy sabat wskazywało wstecz i w przyszłość. Wskazywało wstecz, aby przypomnieć Izraelowi o ich wędrówce po pustyni i wskazywało na przyszłość, aby przypomnieć Izraelowi o błogosławieństwach Mesjańskich. Oprócz siódmego sabatowego dnia tygodnia, żaden z tych sabatów nie wpadał w siódmym dniu tygodnia.

Poniżej znajduje się skrót biblijnych powodów do odrzucenia twierdzeń ADS, jakoby sabat siódmego dnia
tygodnia obowiązywał wszystkich wierzących, podczas gdy inne sabaty nie:

JEDEN:
Jak to już przedyskutowaliśmy w poprzednim rozdziale, sabat stworzenia NIE był pamiątką stworzenia, lecz
„odpocznienia” od stworzenia! Zatem, jako pamiątka odpocznienia stworzenia, gdy bezgrzeszny Adam chodził doskonałej harmonii z Bogiem, jest też „cieniem” „odpocznienia” i odnowienia przez nowe narodzenie, gdy wierzący chodzą w harmonii przez krew Jezusa Chrystusa. Podobnie jak Adam żył w codziennym odpocznieniu z Bogiem, zanim grzech wkroczył, tak i wierzący żyją teraz w codziennie w wypełnieniu sabatowego odpocznienia (Hebr. 4:3).

Zarzut ADS jakoby sabat siódmego dnia tygodnia był przede wszystkim pamiątką stworzenia jest błędny i ignoruje ważniejsze sformułowanie dziesięciu przykazań z Księgi Powtórzonego Prawa. O ile dokładne słownictwo sabatu siódmego dnia z K. Wyjścia 20:8-11 wskazuje wstecz na „odpocznienie” z czasu stworzenia w Rdz. 2:3 to ważniejsze ostateczne sformułowanie tego przykazania z Powt. 5:14, 15 wskazuje tylko na „odpocznienie” od egipskiej niewoli. Sabaty świąt sezonowych, sabat siedmioletni i Jubileuszowy Rok Sabatowy wskazują wstecz na „odpoczynek” od niewoli egipskiej oraz w przyszłość na wiek Mesjański. Jest to szczególnie dobrze widoczne w przypadku Święta Świątyni, które wskazuje zarówno wstecz na niewolę egipską jaki i w przyszłość na wiek Mesjański (Kapł 23:39:43).

DWA:
nie ma biblijnych wskazówek, aby sabat dnia siódmego był kiedykolwiek przestrzegany w okresie między wydarzeniami z Rodz.4 a Wyj 16 (co najmniej 2500 lat). Gdy sabat został ponownie wprowadzony w Wyj 16:23,
był przekazany wyłącznie narodowi izraelskiemu jako znak Starego Przymierza między Bogiem a nimi (Wyj. 31:13-17; 20:2 Powt. 5:6). Argument ADS, jakoby Bóg zamierzał, aby cała ludzkość zachowywała sabat jest nielogiczny, ponieważ Bóg nie dał sabatu nikomu innemu: ani nie przykazał Izraelowi, aby przekazywał go komukolwiek innemu. W rzeczywistości Izrael miał obowiązek NIE dzielić się niczym z ich przymierza z innym narodami – włącznie z sabatem. Wyj 23;32 „ Nie zawieraj przymierza ani z nimi, ani z ich bogami”. Patrz również Wyj 34:12, 15; Powt 7:2.

TRZY:
Sabat dnia siódmego nie był wynoszony bardziej niż pozostałe sabaty. Warto zwrócić uwagę na to, że pierwsze dni sabatowe to NIE był siódmy dzień tygodnia. Były to pierwszy i siódmy dzień pierwszego nowiu księżyca przeznaczone na Paschę.

Wj. 12:16 pierwszego dnia i siódmego dnia będzie u was święte zgromadzenie, w tych dniach nie wolno wykonywać żadnej pracy. Tylko to, co każdy potrzebuje do jedzenia, wolno wam przygotować.

(0raz Kapł 23:7,8).
Skoro złamanie Sabatu Paschy również powodowało „usunięcie” spośród Izraela to jest oczywiste, że te Sabatowe dni były co najmniej równie ważne jak siódmy dzień tygodnia (p. Lb 9:13)

CZTERY:
ADS błędnie ograniczają „moralne prawo” do dziesięciu przykazań działając tak, jakby wszystko inne było prawem nie-moralnym. Nie tylko wieczne „moralne” prawo jest wplecione w dziesięć przykazań, lecz również jest wplecione w ustawy, kary i proroków. Przestępstwo wobec jakiegokolwiek z praw było grzechem!

Na przykład, gdy Jezus zapytał: „Które przykazanie jest najważniejsze?” (Mt 22:36) cytował Powt. 10:12 (lub 30:6) oraz Kapł 19:18, a nie dziesięć przykazań. Zatem Jezus nie ograniczał grzechu do nie przestrzegania dziesięciu przykazań.

PIĘĆ:
Dziesięć Przykazań nie jest całkowicie „moralne”, ponieważ są tam specyficzne elementy przeznaczone tylko dla Izraela. Sabatowy dzień jest najbardziej oczywistym elementem tych kultowych składników. Na przykład Wyj 20:12 i Powt 5:14 wspominają o „tej ziemi” (Hebr. ‘eretz) Izraela. Oba te fragmenty – Wyj 20:12 i Powt 5:14 – sugerują przy opisie sposobu obchodzenia sabatu posiadanie niewolników. Jest nie do pomyślenia, aby wieczny moralny zapis Bożego charaktery istniejący przed stworzeniem człowieka i wejściem grzechu mógł brzmieć tak jak te dziesięć przykazań. Nawet ADS nie mają odwagi cytować „niewolniczej” części przykazania sabatowego na dowód, że „moralne” jest posiadanie dziś niewolników. Najlepszy opis charakteru czy „chwały” Bożej jaki istnieje nie znajduje się w dziesięciu przykazaniach lecz w Wyj 34:7!

SZEŚĆ:
Ci pierwsi chrześcijanie, którzy interpretowali Sabat jako obowiązujący, robili tak dlatego, że interpretowali CAŁY Zakon Mojżeszowy w ten sposób. Widzimy to w Księdze Dziejów Apostolskich wśród żydowskich chrześcijan i ich „bojących się Boga” pogańskich wiernych. Gdy faryzejscy chrześcijanie w Jerozolimie usiłowali wymusić swoją moralność na chrześcijanach z pogan (włączając w to obrzezanie i zachowywanie sabatu) po usłyszeniu świadectw Pawła i Piotr, Jakub ogłosił:

Dzieje (15:19-20) Dlatego sądzę, że nie należy czynić trudności tym spośród pogan, którzy nawracają się do Boga, ale
polecić im, żeby się wstrzymywali od rzeczy splugawionych przez bałwany, od nierządu, od tego, co zadławione, i od krwi.

Gdyby więc sabat był moralnym imperatywem to z pewnością znalazłby się w poleceniach Pawła i Jakuba przekazanych wierzącym poganom. Niemniej po wyjeździe Pawła w Dz. 15 widać wyraźnie z 21 rozdziału i Listu do Hebrajczyków, że kościół w Jerozolimie poddał się niewoli legalistycznych wpływów chrześcijan z faryzeuszy. Trwali oni również w oddawaniu czci w Świątyni Jerozolimskiej w sabaty wraz z
dziesięcinami i ofiarami.

Z drugiej strony Księga Dziejów Apostolskich pokazuje, że Paweł oddawał cześć „co dziennie” po wyrzuceniu z synagogi. Jego stwierdzenie z 1 Kor 9:19-22 pokazuje jego sposób odłożenia na bok żydowskich osobliwości, gdy świadczył wyłącznie poganom. Jeśli sabat miał by być wiecznym moralnym prawem to historia
pokazała by nam konsekwentne zachowywani sabatu w Rzymskim Imperium.

SIEDEM:
Paweł umieścił sabat dnia siódmego na swojej liście tych rzeczy, które zostały odrzucone jako „cienie rzeczy przyszłych”. W Liście do Kolosan pisze:

Kol 2:16 Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta (sezonowy sabat) lub nowiu księżyca (sabat miesięczny) bądź sabatu (sabat tygodniowy).

W Liście do Galacjan 4:19 odwrócił kolejność „słabych i nędznych żywiołów” :

Gal 4:10 Zachowujecie dni (siódmy dzień sabatowy) i miesiące (sabatowe dni), i pory roku (sezonowe sabaty), i
lata (sabaty)!

Ta czterostopniowa sekwencja „tygodniowe”, „miesięczne”, „sezonowe” i „roczne” najwyraźniej zawiera „tygodniowe”. Siódmy sabatowy dzień nie ma żadnych preferencji, czy wyjątkowej pozycji wśród świętych dni, które już nie mają dłużej zastosowania.

OSIEM:
Celem poprzedniego rozdziału na temat Kapł 23 oraz 25 było pokazanie wszystkich sabatów razem w celu porównania. WSZYSTKIE były jednakowo ważnymi przykazanymi (wymaganymi) dniami odpoczynku, świętami i zgromadzeniami istotnymi dla tożsamości narodu izraelskiego. Wszystkie miały te same wymagania co do odpoczynku i świętości.

Gdy porównujemy wymagane ofiary różnych sabatowych dni, tygodniowy siódmy dzień sabatowy wymagał NAJMNIEJSZYCH ofiar. Każdy kolejny sezonowy sabat był budowany na znaczeniu poprzedniego, aż crescendo osiągało szczyt w 50-tym Jubileuszowym Roku Sabatowym. Trudno zatem zrozumieć dlaczego Bóg miałby odrzucić ważniejsze Sabaty a zatrzymać (zgodnie z doktryną ADS) ten, który wymagał najmniej wysiłku, aby go zachować.

SB05 – Jezus, a sabat

aracer.mobi

SB03 Wszystkie dzienne i roczne dni sabatowe

Sezonowe dni sabatowe były określane nie przez zwykły cykl tygodniowy, lecz według księżyca. Dodatkowo do pierwszego dnia każdego miesiąca, który był sabatem, wszystkie hebrajskie sezonowe święta i sabatowe dni były określone przez naliczanie od pierwszego dnia miesiąca.

Choć ADS nie zgadzają się z tym, miesięczne i sezonowe sabaty były jednakowo nakazane przez Boga i, jeśli chodzi o ilość wymaganych ofiar, były nawet ważniejsze od tygodniowego dnia sabatu. Hebrajczyk miał zostać „usunięty” z pośród Izraela, za nieobecność na wielu z tych dni.

Wyj. 12:16 pierwszego dnia i siódmego dnia będzie u was święte zgromadzenie, w tych dniach nie wolno wykonywać żadnej pracy. Tylko to, co każdy potrzebuje do jedzenia, wolno wam przygotować.

Aby nie przykładano nadmiernego znaczenia do sabatu siódmego dnia tygodnia, pierwsze dwa sabaty dane Izraelowi były związane z Paschą, a nie z końcem tygodnia! Nie przestrzeganie Paschy przede wszystkim oznaczało „usunięcie” z Izraela (12:15, 19)

Poprzedni siódmy sabatowy dzień, podobnie jak siódmy sabatowy dzień, Pascha była „znakiem” i „pamiątką”:

„Wyj. 13:9 I będzie ci to jako znak na ręce twojej i jako pamiątka między oczyma twoimi, aby zakon Pański był w ustach twoich, gdyż ręką przemożną wyprowadził cię Pan z Egiptu.

Kapł. 23:2 Mów do synów izraelskich i powiedz im tak: Te są uroczystości świąteczne Pana, w które będziecie zwoływać święte zgromadzenia. Te są moje święta: …

23 rozdział K. Kapłańskiej jest omówieniem wszystkich sabatów z wyjątkiem nowiów księżyca. W porównaniu okazuje się, że są to nawet większe sabatowe dni niż siódmy dzień tygodnia, zatem wymagają większych ofiar. Zwróć uwagę na crescendo, które jest tutaj budowane zaczynając od siódmego sabatowego dnia tygodnia na samym dole aż do największego Jubileuszowego Sabatu na szczycie.

DZIENNE OFIARY ZE ZWIERSZĄT LB 28:3
Lb.
28:3 To jest ofiara ogniowa, którą będziecie składać dla Pana: Dwoje rocznych jagniąt bez skazy codziennie jako stałą ofiarę całopalną.

Pomimo, że to nie jest sabatowy tekst to jest fundamentalny dla wszystkich wymaganych sabtowych ofiar ze zwierząt. Jest również kontekstem do „stałych” czy „porannych i wieczornych” ofiar tak ważnych w dyskusji nad Dn 8:14.

SIÓDMY SABATOWY DZIEŃ TYGODNIA
Kapł. 23:3 Sześć dni będziesz wykonywał pracę, ale dnia siódmego będzie sabat, dzień całkowitego odpoczynku, uroczyście ogłoszone święto. Żadnej pracy nie będziecie wykonywać. Jest to sabat Pana we wszystkich waszych siedzibach.

………
Lb 28:9 W dzień sabatu zaś dwoje jagniąt rocznych bez skazy oraz dwie dziesiąte efy przedniej mąki na ofiarę z pokarmów, zaczynionej oliwą, wraz z jej ofiarą z płynów.

28:10 Jest to ofiara całopalna sabatu składana w każdy sabat oprócz całopalenia stałego wraz z jego ofiarą z płynów.

O ile teksty z Lb. 28 i 29 wydają się dla większości nieważne to twierdzenie ADS, że siódmy sabatowy dzień tygodnia był ważniejszy niż pozostałe sabaty staje się bardzo wątpliwe, ponieważ wymagał mniej ofiar zwierzęcych niż inne dni sabatowe. Powtórzmy, tylko codziennych dwóch baranków wymagano z całego hebrajskiego roku świątecznego, co było mniejszą ofiarą niż w tamte dni sabatowe!

DZIEŃ SABATOWU NOWI KSIĘŻYCA
Lb. 28:11 W każdy pierwszy dzień każdego waszego miesiąca złożycie Panu na ofiarę całopalną dwa cielce, jednego barana i siedem rocznych jagniąt bez skazy
…….
Lb28:15 Jednego kozła przyrządzisz na
ofiarę za grzech dla Pana oprócz stałej ofiary całopalnej oraz jej
ofiary z płynów. (p. również 10:10)

OFIARA DZIENNA: „stała” – 2 jagnięta całopalne – Lb. 28:3

SABAT: TYGODNIOWA: dodatkowe dwa jagnięta całopalne – Lb 28:9, 10

SABAT: MIESIĘCZNA:
Dodatkowe dwa cielce, 1 kozioł i 7 jagnią całopalnych plus 1 kozioł na ofiarę zagrzeszną – Lb. 28:11-15

Sabatowe dni nowiu księżyca były określane na podstawie pierwszego potwierdzonego widoku nowiu księżyca nad Jerozolimą. Dodatkowo do zwykłych codziennych ofiar całopalnych dodawano dwa woły, jednego kozła i siedem jagniąt całopalnych, plus jednego kozła na ofiarę zagrzeszną. Jeśli nów wypadł w tygodniowy siódmy dzień sabatowy to wymagane były wszystkie trzy zestawy ofiar. Jeśli ofiary zagrzeszne za zgromadzenie były składane w czasie sabatów miesięcznych i sezonowych to nie składano ich w siódmy dzień sabatowy! Zauważ, że w miarę jak waga sabatowego dnia wzrastała ponad siódmy dzień tygodnia to tak samo dzieje się z ofiarami.

SEZONOWE DNI SABATOWE

SABAT: PASCHA:
dzień 14: dodatkowy baranek paschalny Lb 28:16; Kapł. 23:5

SABAT:PASCHA:
dzień 15: Lb. 28:18; Kapł 23:7 dodatkowe ofiary dziennie 2 woły, 2 barany, 7 jagniąt;

od 15-21 dnia.
W SUMIE: 14 wołów, 7 barany, 49 jagniąt, 7 kozłów – Lb. 28:17-22

SABAT: PASCHA:
dzień 21: Lb. 28:15; Kapł 23:8 dzień 22: Kapł 23:11-14
ofiara potrząsania; 1 baranek

SABAT:TYGODNIOWY: 2 woły, baran, 7 jagniąt, kozioł: Lb 28:26-21;
Kapł 23:15-21

SABAT: POJEDNANIA:
siódmy nów księżyca: Lb. 29:1-38; Kapł. 23:25-36
dodatkowo 1 wół, 1 baran, 7 jagniąt; kozioł; Lb. 29:1-6; Kapł. 23:25-27

SABAT: POJEDNANIA: dzień 10; JOMKIPPUR; SĄD

dodatkowo 2 kozły: odkupienie i kozioł ofiarny
Kapł 16 dodatkowo: 1 wół, 1 baran, 7 jagniąt; kozioł;

Lb. 29:7-11; Kapł. 23:28-32

SABAT: NAMIOTÓW: DZIEŃ PIĘTNASTY
dzień 15 (1) dodatkowo: 13 wołów, 2 baranów,
14 jagniąt;kozioł;

Lb. 29:12-38; Kapł. 23

dzień 16 (2)dodatkowo: 12 wołów, 2 baranów, 14 jagniąt; kozioł
dzień 17 (3)dodatkowo: 11 wołów, 2 baranów, 14 jagniąt; kozioł
dzień 18 (4)dodatkowo: 10 wołów, 2 baranów, 14 jagniąt; kozioł
dzień 19 (5) dodatkowo: 9 wołów, 2 baranów, 14 jagniąt; kozioł
dzień 20 (6) dodatkowo: 8 wołów, 2 baranów, 14 jagniąt; kozioł
dzień 21 (7) dodatkowo: 7 wołów, 2 barany, 14 jagniąt; kozioł

SABAT NAMIOTÓW:
22 DZIEŃ MIESIĄCA Dzień 22 (8) dodatkowo 1 wół, 1 baran, 7
jagniąt; kozioł Sabat Paschalny był w pełnię księżyca czternaście dni od nowiu księżyca trzeciego miesiąca. Zazwyczaj nie nakładał się na siódmy sabatowy dzień tygodnia. Dwa dodatkowe Sabaty Paschalne w pierwszy i siódmy dzień świąteczny również były zachowywane jako „ustawa wieczna dla wszystkich pokoleń”. Sabatowe Święto Zbiorów lub Zielone Święta zaczynały się sabatem, który niekoniecznie był siódmym dniem tygodnia. Jego występowanie pięćdziesiątego dnia po potrząsani snopem pierwocin jęczmiennych było określane na podstawie tego, czy nów wypadał na Paschę. Siedem „sabatów” następujących po nim było „tygodniami”, a nie sabatowymi dniami chyba, że się nakładały się. Podobnie jak sabat siódmego dnia tygodnia, była to „ustawa na zawsze dla wszystkich domostw przez wszystkie wasze pokolenia”.
Sabat nowiu księżyca siódmego miesiąca zaczynał odliczanie do Dnia Pojednania czy Sabatu Jom Kippur. Dzień Pojednania był najważniejszym sabatowym dniem w ciągu całego hebrajskiego roku!

Święto Namiotów obejmowało dwa sabatowe dni: 15-tego i 22-go dnia siódmego miesiąca. Podobnie jak wszystkie pozostałe nietygodniowe sabaty kończący rok sabatowy dzień był również określany na podstawie nowiu książyca i również zazwyczaj nie pokrywał się z siódmym dniem tygodnia. Wskazywał wstecz na wędrówkę po pustyni i wskazywał również w przyszłość na Mesjański pokój w Ziemi Obiecanej. Trwał osiem dni i wymagał w sumie 71 wołów, 15 baranów, 105 jagniąt i 8 kozłów. Wniosek: mogliśmy tutaj zobaczyć, że sabat siódmego dnia tygodnia wymagał najmniejszej ilości ofiar, najmniejszych zgromadzeń i był tylko początkowym sabatem dla wszystkich bardziej ważnych sabatów w roku.

SABATOWE LATA
Kapł. 25:4 Lecz w roku siódmym będzie mieć ziemia sabat całkowity, odpoczynek, sabat dla Pana. Nie będziesz obsiewał swego pola ani obcinał swojej winnicy.
(p. Kapł. 25:1-7; Powt. 15:1-11; 31:10-13.)

Co siedem lat, w czasie Święta Świątyni, zaczynał się rok sabatowy. Podczas gdy tygodniowe, miesięczne i roczne sabaty były okazją do odpoczynku dla ludzi, co siedem lat ziemia odpoczywała przez okres całego roku wraz z ludźmi, który ją uprawiali. Obowiązywał zakaz siana, zbierania i przycinania, a wszyscy żywili się tym, co urosło spontanicznie. Co ważniejsze, rok sabatowy był rokiem „uwolnienia” dla Izraelitów. Długi były albo zapominane, albo (jak niektórzy to rozumieją) nie ściągane w czasie tego roku. Wszyscy w ziemi mogli jeść za darmo tyle ile potrzebowali na co dzień. Szczególną uwagę zwracano na biednych i potrzebujących w ziemi. Zatem ROK sabatowy dawał więcej odpoczynku i nadziei niż sabatowy DZIEŃ.

JUBILEUSZ: CO 50 LAT

Kapł.
25:10 Poświęcicie pięćdziesiąty rok i obwołacie w ziemi wolność dla wszystkich jej mieszkańców. Będzie to dla was rok jubileuszowy. Wrócicie każdy do dawanej swej własności i wrócicie każdy do swojej rodziny.

25:11 Rokiem jubileuszowym będzie dla was ten pięćdziesiąty rok. Nie będziecie obsiewać i nie będziecie żąć tego, co w ciągu niego samo wyrosło, i nie będziecie zbierać winogron z nie obciętych w ciągu niego pędów. 25:12 Gdyż jest to rok jubileuszowy. Będzie on dla was święty; lecz wprost z pola będziecie jedli jego plon. (P. Kapł. 25:8-16, 23-55.)
………………………

Izaj.
61:1 Duch Wszechmocnego, Pana nade mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, Niemal wszystko co jest w jakiś sposób związane z liczbą „siedem” ma w Biblii znaczenie tj., siódmy dzień, siódmy miesiąc, siódmy rok. Siedem razy siedem tygodni (49) prowadziło do Święta Tygodni, gdy zaczynały się końcowe żniwa, gdy wspominano przekazanie Zakonu na Górze Synaj i gdy Duch Święty zstąpił na kościół w Dzień Zielonych Świąt. Biblia używa również liczb 70 i 7×70, czy 490.
Niemniej koroną wszystkich sabatów był Jubilesz, 50-ty rok następujący po siedmiu sabatowych latach. Podobnie jak w rok sabatowy, ziemia i rolnicy mieli wtedy całkowicie odpoczywać i żyć z tego, co urosło bez pracy. Bez względu na debatę nad tym czy rok sabatowy wymagał całkowitego uwolnienia od długów czy tylko nie ściągania ich w tym roku, nie ma żadnych wątpliwości co do roku jubileuszowego. Wszystkie izraelskie długi miały być z ksiąg wymazane, cała ziemia miała wrócić do swych pierwszych właścicieli; wszyscy Izraelici zaprzedani w niewolę mieli odzyskać wolność. TO był rok WOLNOŚCI, całkowitej odnowy. Jako taki, Jubileuszowy Rok Sabatowy dawał więcej fizycznego ODPOCZNIENIA niż wszystkie pozostały sabaty razem wzięta. Ten sabatowy rok wszystkich sabatowych lat było również Sabatem wszystkich Sabatów.

SB04 – Cień sabatów – wszystkie sabaty były jednakowo ważne

раскрутка

SB02 – Siódmy sabatowy dzień tygodnia

PRZEGLĄD STAREGO TESTAMENTU

K. Wyjścia (BW)

16:23 A on rzekł do nich: Tak powiedział Pan: Jutro będzie wypoczynek, poświęcony Panu, dzień sabatu. Upieczcie, co macie upiec, ugotujcie, co macie ugotować. Lecz wszystko, co zbędzie, przechowajcie do następnego rana.

16:24 I przechowali to do następnego rana, jak rozkazał Mojżesz, i nie zacuchnęło to ani też nie było w tym robactwa.

16:25 I rzekł Mojżesz: Zjedzcie to dzisiaj, gdyż dzisiaj jest sabat Pana; dzisiaj nie znajdziecie tego na polu.

16:26 Przez sześć dni będziecie to zbierać, ale dnia siódmego jest sabat. W tym dniu tego nie będzie.

16:27 A dnia siódmego wyszli niektórzy z ludu, aby zbierać, lecz nic nie znaleźli.

16:28 I rzekł Pan do Mojżesza: Jak długo będziecie się wzbraniali przestrzegać moich przykazań i moich praw?

16:29 Patrzcie! Pan dał wam sabat. Dlatego daje wam też dnia szóstego chleb na dwa dni. Zostańcie każdy na swoim miejscu, niechaj nikt w siódmy dzień nie opuszcza swego miejsca.

16:30 Odpoczywał więc lud dnia siódmego.

K. Wyjścia 16:23-30 jest pierwszym miejscem, gdzie wspomina się w Biblii sabat. Jest to również pierwszy raz od chwili, gdy grzech wszedł na świat, kiedy jakiejkolwiek grupie ludzi, narodowi powiedziano, aby „odpoczywał” w jakiś szczególny dzień tygodnia. Jest to co najmniej 2500 lat od wydarzeń trzeciego rozdziały K. Rodzaju i jest to wyraźnie nowe objawienie od Boga. „Jutro będzie wypoczynek, poświęcony Panu (JAHWE), dzień sabatu”, nie został dany żadnej innej rasie ludzkiej, ani nikogo innego nie dotyczył. Faraon powiedział najpierw (Wyj. 5:2): „A któż to jest PAN, aby miał słuchać jego głosu i wypuścić Izraela? PANA nie znam i Izraela nie wypuszczę”. Nie tylko odpoczynek sabatowy nie był znany, lecz Bóg jako PAN, Jahwe, nie był nawet znany uniwersalnie. Sabat teraz został przedstawiony tylko potomkom Jakuba przez boskie objawienie.

Izraelici nie wiedzieli jak się właściwie zachowywać w ten pierwszy nowo objawiony dzień Sabatu i natychmiast zignorowali go. „Pan dał ci Izraelu Sabat” znaczy tylko Izraelowi. Gdy Izrael przekroczył Boże przykazania dotyczące zbierania, gotowania i pieczenia manny, Bóg zapytał: „Jak długo będziecie się wzbraniali przestrzegać moich ustaw i moich praw?” Zatem sabatowe przykazania stało się nie tylko pierwszym przykazaniem zakonu jakie zostało dane, lecz również pierwszym, które zostało przekroczone! „Zostańcie każdy na swoim miejscu, niechaj nikt w siódmy dzień nie opuszcza swego miejsca. Odpoczywał więc lud dnia siódmego”. Zauważ, że dzień Sabatu początkowo nie był dniem zbiorowego oddawania czci czy dniem oddawania czci w ogóle! Był to dzień całkowitego odpoczynku wewnątrz swoich domów czy namiotów! Skoro żydowska i adwentystyczna koncepcja zbiorowego oddawania czci w Świątyni, w synagodze czy kaplicy ogromnie się przekształciła wobec Wyj. 16 to powinno być samo w sobie oczywiste, że aktualna idea sobotniego oddawania czci prawdopodobnie nie może odzwierciedlać wiecznej moralnej zasady charakteru Boga.

Wyj.
19:3 A Mojżesz wstąpił na górę do Boga, Pan zaś zawołał nań z góry, mówiąc: Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz synom izraelskim:

19:4 Wy widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom, jak nosiłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do siebie.

19:5 A teraz, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu mojego i przestrzegać mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia.

19:6 A wy będziecie mi królestwem kapłańskim i narodem świętym. Takie są słowa, które powiesz synom izraelskim.

Od dzieła stworzenia w K. Rodzaju do szesnastego rozdziału K. Wyjścia sabat nie grał żadnej roli w Przymierzu Abrahamowym ani w miejscach, gdzie było ono potwierdzane jak rozdziały: 12, 13, 15, 17 i 22. Sabat w ogóle nie jest wspominany w okresie działania Boga z ojcami Izraela, Abrahamem, Izaakiem i Jakubem. Choć złamanie każdego z dziewięciu przykazań jest szczegółowo opisane i ukarane, łamanie sabatu nigdy nie znalazło się na liście przestępstw.

Tuż przed przekazaniem Swego Zakonu w dwudziestym rozdziale K. Wyjścia i dalej, Bóg wyjaśnił, że Stare Przymierze czy Mojżeszowe Przymierze w piśmie jest skierowane wyłącznie do narodu Izraelskiego! Żadnemu innemu narodowi nie nakazano przestrzegania warunków Starego Przymierza (19:3-6). Szczególnie wyraźnie identyfikującym ich punktem jest „uwolnienie narodu z Egiptu”. Ten temat jest powtarzany bardzo często w Piśmie. Tylko naród Izraelski wychodzi naprzeciw tego kryterium (19:4). Zwrot „Synowie Izraela” jest powtarzany z naciskiem setki razy niemal przy każdej mowie dotyczącej Prawa Mojżeszowego czy Starego Przymierza.

Zupełni inaczej niż w przypadku bezwarunkowego Przymierza Abrahamowego Przymierze Mojżeszowe jest warunkowe i uzależnione od posłuszeństwa narodu Izraelskiego (19:5). Każde przykazanie, każda ustawa, każde zarządzenie i wszystkie Sabaty tego przymierza miały się zakończyć (jako przymierze) w przypadku nie wypełnienia ich przez literalnego Izraela (i nie zostały wypełnione). Ten fragment K. Wyjścia 19:4-6 jest niezwykle ważny! Izrael miał być zbawiony albo nie pod tym przymierzem (i nie został) lub przez Nowe Przymierze (którego warunki zostały wypełnione przez Chrystusa i jest ono bezwarunkowe dla prawdziwych wierzących z narodu Izraelskiego).

DWA RÓŻNE PRZYKAZANIA SABATOWE:

Wyj.
20:1 A Pan mówił wszystkie te słowa i rzekł:

20:2 Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli.

Powt.
5:1 Mojżesz zwołał wszystkich Izraelitów i rzekł do nich: Słuchaj, Izraelu, ustaw i praw, które wam dziś ogłaszam, abyście się ich nauczyli i przestrzegali ich wykonywania.

5:2 Pan, nasz Bóg, zawarł z nami przymierze na Horebie.

5:3 Nie z ojcami naszymi zawarł Pan to przymierze, lecz z nami, z nami, którzyśmy tu wszyscy dziś przy życiu.

5:4 Twarzą w twarz Pan w wami mówił na górze z ognia.

5:5 Ja zaś stałem wówczas pomiędzy Panem a wami, aby wam obwieszczać słowo Pana, gdyż baliście się ognia i nie wstąpiliście na górę. I rzekł:
5:6 Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli.

W Słowie Bożym istnieją dwie różne wersje dziesięciu przykazań. O ile większość chrześcijan przyjmuje jako standard wersję z dwudziestego rozdziału K. Wyjścia, Żydzi większą wagę przywiązują do drugiej i ostatecznej wersji jaka znajduje się w piątym rozdziale K. Powtórzonego Prawa.

O ile wstępy z Wyj 20:1 i Pwt. 5:1-6 są porównywalne to jasne jest, że PAN (Jahwe) daje cały Zakon wyłącznie narodowi Izraelskiemu (Powt. 5:1), który właśnie uwolnił z niewoli egipskiej (Wyj. 20:2, Powt 5:6). Zakon to jest to samo co Mojżeszowe czy Stare Przymierze. (Powt. 5:3).

Gdy K. Powt. 5:3 mówi: „Nie z ojcami naszymi zawarł Pan to przymierze,…”, znaczy to, że odnosi się do Abrahama, Izaaka, Jakuba i ich potomków aż do uwolnienia z Egiptu. Powtórzmy, nie ma żadnego powodu przypuszczać, że sabat siódmego dnia kluczowa część Prawa Mojżeszowego został dany lub był przestrzegany przez wcześniejsze pokolenia, przed wydarzeniami z szesnastego rozdziału K. Wyjścia. W K. Powtórzonego Prawa Mojżesz wyraźnie przekazuje, że Dziesięć Przykazań, które właśnie ma przeczytać, było częścią całego Zakonu. Te prawa były przeznaczone wyłącznie dla narodu Izraelskiego i nie były dane Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, ich przodkom „jako zestaw przepisów”.

JEDEN: Wyj 20:3/ Powt. 5:7 Nie będziesz miał innych bogów obok mnie….

DWA: Wyj.20:4/Powt 5:8 Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek,.

TRZY: Wyj. 20:7/ Pow 5:11 Nie nadużywaj imienia Pana, Boga twojego,

……………………..

CZTERY: Wyj 20:8 Pamiętaj o dniu sabatu, aby go święcić….

CZTERY Powt. 5:12 Przestrzegaj dnia sabatu, aby go święcić, ..

……………………..

PIĘĆ Wyj. 20:12/Powt 5:16 Czcij ojca swego i matkę swoją,…

SZEŚĆ: Wyj 20:13/ Powt. 5:17. 5:17 Nie zabijaj.

SIEDEM: Wyj 20:14/ Powt 5:18 Nie cudzołóż.

OSIEM: Wyj 20:15/ Powt 5:19 Nie kradnij

DZIEWIĘĆ: Wyj. 20:16/ Powt 5:20 Nie pożądaj domu bliźniego swego, ani….

Te Dziesięć Przykazań pokazanych wyżej to skrócona wersja, która pojawia się w większości „oficjalnych” wydań. Z wyjątkiem punktów 7-9, które dodają jedną spółgłoskę zmieniającą „nie” na „ani” są one niemal identyczne z Hebrajskimi. Niemniej jednak czwarte przykazania, Sabatowe, zmienia „pamiętaj” (zaakor) na „zachowuj” (Shaamor).

Ku zaskoczeniu wielu, ta krótka wersja jest najbardziej bliska oryginałowi danemu przez Boga Mojżeszowi. Uważne czytanie i porównanie oraz wewnętrzny dowód sugerują, że dodatkowe słowa, które są zazwyczaj pomijane mają za zadanie tylko „objaśnienie”.

Wyj.
20:10 ale siódmego dnia jest sabat Pana, Boga twego: Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach.

Powt.
5:14 ale siódmego dnia jest sabat Pana, twojego Boga. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój wół, ani twój osioł, ani twoje bydlę, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach, aby odpoczął twój sługa i twoja służebnica tak jak ty.

Zwróć uwagę na słowa zaznaczone kursywą. Albo jest to komentarz Mojżesza do Słowa Bożego, albo Mojżesz miał niewyobrażalną wolność zmienić dokładny Boży zapis. To przykazanie pośrednio akceptuje niewolnictwo, które było przyjętą częścią Starego Przymierza. Już samo to powinno zdefiniować Sabat jako czasowe, kultowe „zarządzenie”.

Wyj.
20:11 Gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest, a siódmego dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień sabatu i poświęcił go.

Powt.
5:15 Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i że Pan, twój Bóg, wyprowadził cię stamtąd ręką możną i ramieniem wyciągniętym. Dlatego rozkazał ci Pan, twój Bóg, abyś obchodził dzień sabatu.

WAŻNE!
Dwa wyjaśnienia Sabatu są całkowicie inne w dwóch zestawach przykazań! Dlaczego?

Jeśli stworzenie było tak ważną częścią przykazania sabatowego, jak twierdzą ADŚ to dlaczego nie zostało to włączone do ostatecznej, ważniejszej wersji dziesięciu przykazań, jaką znajdujemy w K. Powtórzonego Prawa? O ile Mojżesz nie wiedział, że Bożym zamiarem „pamiętania” było „zachowanie” to nie mamy żadnego wyjaśnienia zmiany dokonanej w podstawowym przykazaniu. Niemniej Powt. 5:15 musi być widziane jako pewien postęp, którego przyczyną było to, aby cały naród Izraelski zachowywał sabat. Zatem część stworzenia z Wyj. 20:11 nie mogła być faktycznym Bożym rękopisem na kamieniach – inaczej Mojżesz byłby winny nadzwyczaj poważnej zmianie Bożego Prawa!

Niemal 40 lat minęło między Wyj. 20 a Powt. 5. Z wyjątkiem Mojżesza, Jozuego i Kaleba wszyscy dorośli, którzy byli obecni w zdarzeniach z Wyj. 20 pomarli. Nowe pokolenie miało wejść i zdobyć Kanaan mając taką samą ilościową siłę przy której poprzednie pokolenie odmówiło walki.

Księga Powtórzonego Prawa ma w Judaizmie znacznie większe znaczenie niż Księga Wyjścia. W rzeczywistości jest to najważniejsza księga Biblii! Umieszczona w niej lista dziesięciu przykazań jest ważniejsza niż lista znajdująca się w Wyj. 20. I z tego powodu różnica między sabatowymi przykazaniami pojawiająca się między tymi księgami jest ważna. Po owych dziesięciu przykazaniach następowała prezentacja oraz powtórzenie warunków przymierza w K. Wyjścia i Powtórzonego Prawa. Nie powinny być one oddzielane od ich starotestamentowego kontekstu. To przymierze było niepodzielną całością a dziesięć przykazań było całkowicie zanurzone w kontekście Zakonu Mojżeszowego. Jako takie, dziesięć przykazań było skierowanych tylko do narodu izraelskiego, który został wyprowadzony z egipskiej niewoli. Jest to trudna do przyjęcia prawda, lecz żaden pisarz Starego czy Nowego Przymierza nie był stanie wyobrazić sobie oddzielenia ich od całej reszty Zakonu.

Sabat z Wyj. 20 odzwierciedla Boży odpoczynek po stworzeniu, a jednak sabat z Powt. 5 ignoruje całkowicie stworzenie i kładzie nacisk na uwolnienie z egipskiej niewoli. Decydujące dla właściwej perspektywy i zrozumienia tych przymierz jest fakt, że nie jest to takie samo przymierze jakie Bóg zawarł z Abrahamem, Izaakiem, Jakubem… ojcami (Powt. 5:3). Przymierze Abrahamowe było bezwarunkowe jeśli chodzi o egzystencję narodu na ziemi, jeśli chodzi o potomków Abrahama i Nasienie, którym był Chrystus (Gal 3:16).

To Mojżeszowe (Stare) Przymierze było warunkowe i czasowe, aż do chwili, gdy przyszła „wiara”, czyli Chrystus. Nieposłuszeństwo opóźniało bezwarunkowe obietnice Boże, lecz ich nie anulowało (Gal. 3:19-25).

Wyj.
23:9 Przychodnia nie uciskaj, sami bowiem wiecie, jak się czuje przychodzeń; wszak byliście przychodniami w ziemi egipskiej.

23:10 Przez sześć lat obsiewać będziesz ziemię swoją i zbierać jej plony,

23:11 w siódmym zaś zostawisz ją odłogiem i nie uprawisz jej, niech pożywią się z niej ubodzy twego ludu, a tym, co pozostanie po nich, niech pożywią się zwierzęta polne; tak też postąpisz z twoją winnicą i z twoim ogrodem oliwnym.

23:12 Sześć dni wykonywać będziesz swoje prace, ale dnia siódmego będziesz świętował, aby wypoczął twój wół i twój osioł i aby wytchnął syn twojej niewolnicy i przychodzeń.

W Wyj 23:12 siódmy sabatowy dzień znajduje się w głównym kontekście dostarczenia odpoczynku „obcemu”, ponieważ „sami bowiem wiecie, jak się czuje przychodzeń; wszak byliście przychodniami w ziemi egipskiej. (23:9), Najbliższe wersety są przykładami ustaw i kar, które przypominały Izraelowi o niepodzielnej jedności Zakonu. Na przykład, jednakowym przestępstwem byłoby zignorowanie odpoczynku ziemi mającego miejsce co siedem lat (23:10, 11) jak ignorowanie odpoczynku siódmego dnia człowieka i zwierząt (23:12). Nauczyciele sabatu, którzy upierają się przy jednym, a ignorują drugie są niekonsekwentni w swej interpretacji.

Wyj.
23:32 Nie zawieraj przymierza ani z nimi, ani z ich bogami.
23:33 Nie będą mieszkać w twojej ziemi, by cię nie zwiedli do grzechu przeciwko mnie; bo jeśli będziesz służył bogom ich, będzie to dla ciebie sidłem.

….

Powt 7:2 i wyda je Pan, Bóg twój, tobie, i ty je wytracisz:
Obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z nimi przymierza ani się nad nimi nie zlitujesz.

7:3 Nie będziesz z nimi zawierał małżeństw ….

7:6 Gdyż ty jesteś świętym ludem Pana, Boga twego. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój, spośród wszystkich ludów na ziemi, abyś był jego wyłączną własnością.

Trzy rozdziały po przekazaniu dziesięciu przykazań w Wyj. 20 i zaledwie dwa po Powt. 5, naród Izraelski otrzymał polecenie, aby nie dzielić się tym szczególnym przymierzem z innymi narodami. Bóg nakazał Izraelowi, aby nie żyli z nimi, nie zawierali związków małżeńskich i nie oddawali czci wraz z innymi narodami. Dotyczyło to również zawierania sojuszy militarnych z nimi. Gdy Izrael zignorował te ograniczenia tamte narody stały się dla nich sidłem. Sam zakon stał się „żywopłotem” czy „murem oddzielającym” między Izraelem, a innymi narodami. W szczególny sposób dotyczyło to przykazań Sabatowych (Mk. 12:1, Ef. 2:14).

Zatem nic z Mojżeszowego Prawa Starego Przymierza (z jego przykazaniami, karami, ustawami/zarządzeniami) w tym Sabat, nie było obowiązkowe dla innych, dopóki nie znaleźli się oni wewnątrz miast izraelskich (kontrola polityczna) lub wewnątrz izraelskiego domostwa! Jakkolwiek może się to wydawać dziwne, Izrael nie szedł na zewnątrz, aby dobrowolnie ewangelizować innych i nawracać innych na swoje przymierze i styl życia (p. Mat 10:5,6). Tak więc trudno stwierdzić, że dzień „sabatowy” tak, jak jest rozumiany w dziesięciu przykazaniach, miał być dla wszystkich narodów.

Wyj 31:13 Powiedz synom izraelskim: Zaiste, przestrzegać będziecie sabatów moich, gdyż to jest znakiem między mną a wami po wszystkie pokolenia wasze, abyście wiedzieli, żem Ja Pan, który was poświęcam.
31:14 Przestrzegajcie więc sabatu, bo jest dla was święty. Kto go znieważy, poniesie śmierć, gdyż każdy, kto wykonuje weń jakąkolwiek pracę, będzie wytracony spośród swego ludu.

31:15 Sześć dni będzie się pracować, ale w dniu siódmym będzie sabat, dzień całkowitego odpoczynku, poświęcony Panu. Każdy, kto w dniu sabatu wykona jakąkolwiek pracę, poniesie śmierć.

31:16 Synowie izraelscy będą przestrzegać sabatu, zachowując sabat w pokoleniach swoich jako przymierze wieczne.

31:17 Między mną a synami izraelskimi będzie on znakiem na wieki, bo w sześciu dniach stworzył Pan niebo i ziemię, a dnia siódmego odpoczął i wytchnął.

31:18 A gdy dokończył rozmowy z Mojżeszem na górze Synaj, dał mu dwie tablice Świadectwa, tablice kamienne, zapisane palcem Bożym.

Ulubiony przez ADS fragment Wyj. 31:13-18 jest skierowany w szczególności do „synów Izraela” i tylko do Izraela. Wersy 13 i 17 wskazują na to, że siódmy, sabatowy dzień był znakiem Starego Przymierza tylko miedzy Jahwe a synami Izraela! Sabat nigdy nie był dany kościołowi jako znak Nowego Przymierza. Gdyby Izrael uczył inne narody zachowywać sabat to nie byłby on unikalnym znakiem między Jahwe a nimi. Zatem Bóg nigdy nie zamierzał tego, aby inne narody zachowywały sabat w czasie Starego Przymierza.

Inaczej niż w przypadku pozostałych dziewięciu przykazań, które zostały powtórzone w warunkach łaski po Kalwarii, nie ma żadnego świętego dnia wspominanego w warunkach Nowego Przymierza. „Dzień” został zastąpiony „Osobą” Jezusa Chrystusa, który daje codzienny odpoczynek wierzącym (Hebr. 4:3). Obecnie tak zwani „sabatarianie” niemal zawsze grzeszą przeciwko oryginalnej deklaracji sabatu, przez to, że nie zachowują „całkowitego odpoczynku” (31:15), ponieważ wiele z ich rutynowych działań sabatowych powoduje, że inni muszą pracować (jak elektrycy, straż, wojsko, obsługa gazu ziemnego, policja, telefony, woda – a nawet stacje radiowe i telewizyjne przekazujące kazania i muzykę).

Łamanie sabatu w Starym Przymierzu obciążone było karą śmierci (31:15). Dlaczego ci surowi sabatarianie (sobotni i niedzielni) nie pragną, aby przestępcy byli uśmiercani? Kara śmieci również była w szczególny sposób związana z przestępstwami wobec wszystkich dziesięciu przykazań. Czy mamy prawo uważać siebie za „zachowujących przykazania” jeśli nie oskarżamy przestępców tak, jak wymagają tego również warunki przykazań. Czy zasady zachowywania sabatu zostały obalone, gdy Stary Tesament został rozwiązany, czy stało się z nimi coś innego to kara śmierci powinna być wykonywana. Powtórzmy, co daje komuś prawo do upierania się przy tym, aby „zakon” był zachowywany, lecz nie poszczególne kary za łamanie „zakonu”?

„Kamienne tablice” z wersu 18 powinny być porównane z 2 Kor. 3:7 i 10.

2 Kor 3:7 Jeśli tedy służba śmierci, wyryta literami na tablicach kamiennych taką miała chwałę, że synowie izraelscy nie mogli patrzeć na oblicze Mojżesza z powodu przemijającej wszak jasności oblicza jego,

3:10 Albowiem to, co niegdyś miało chwałę, teraz nie ma chwały z powodu chwały, która tamtą przewyższa.

Przeczytaj cały rozdział. Przymierze symbolizowane przez dziesięć przykazań „nie ma chwały” w porównaniu z przekraczającą wszystko chwałą Nowego Przymierza Ducha Świętego (por. też Rzym 8:1-3).

Wyj 34:21 Przez sześć dni pracować będziesz, ale dnia siódmego odpoczniesz; w czasie orki i w czasie żniwa odpoczniesz;

Podobnie jak w Wyj. 23:9-12 przykazanie sabatu jest otoczone przez różne kary i ustawy/zarządzenia, takie jak sprawa pierworodnych czy corocznych świąt. Wszystkie one miały taką samą wartość jako część niepodzielnego Zakonu!

Wyj
35:2 Przez sześć dni wykonywać się będzie pracę, a w dniu siódmym będziecie mieli święty sabat całkowitego odpoczynku dla Pana; każdy, kto w nim będzie wykonywał pracę, poniesie śmierć.

35:3 Nie będziecie rozpalać ognia w żadnej z waszych siedzib w dzień sabatu.

Ten sabatowy tekst znajduje się w kontekście budowy świątyni. Nawet tak ważne wydarzenie nie miało powstrzymać ludzi od zachowywania sabatowego dnia. Nawet pocieranie patyków czy uderzenie krzemieni o siebie, aby zapalić ogień nie było dozwolone. Przestępstwo było karane śmiercią! Pamiętaj o tym, że sabat dotyczył również obcych znajdujących się pod izraelską kontrolą oraz tych znajdujących się w ich domach. Współczesne zastosowania powodują, że inni ludzie jak elektrycy czy stacje gazowe muszą pracować, aby w sabat dostarczyć ciepła. Ten fakt zdecydowanie ogranicza przestrzeganie sabatu w tych rejonach Ziemi, gdzie temperatury są zbyt niskie!

Kapł 23:2 Mów do synów izraelskich i powiedz im tak: Te są uroczystości świąteczne Pana, w które będziecie zwoływać święte zgromadzenia. Te są moje święta:

23:3 Sześć dni będziesz wykonywał pracę, ale dnia siódmego będzie sabat, dzień całkowitego odpoczynku, uroczyście ogłoszone święto. Żadnej pracy nie będziecie wykonywać. Jest to sabat Pana we wszystkich waszych siedzibach.

23:4 Te są uroczystości świąteczne Pana, święte zgromadzenia, które będziecie ogłaszać w ich oznaczonych czasach: …

W 23 rozdziale K. Kapłańskiej sabat dnia siódmego jest tylko jednym z jednakowo ważnych świąt i świętych zgromadzeń Pańskich (Jahwe), które zostały przekazane wyłącznie Izraelowi. Zaczynając od cotygodniowego sabatu rozdział ten idzie dalej ku wymaganiom sezonowych świąt i ich dni sabatowych. Sabatowe dni świąteczne były określone na podstawie nowi księżyca, a nie w cyklu tygodniowym.

Powt 6:20 A gdy twój syn zapyta cię kiedyś: Co to za nakazy, ustawy i prawa, które nakazał wam Pan, Bóg wasz,

6:21 to odpowiesz twojemu synowi: Byliśmy niewolnikami faraona w Egipcie i Pan wyprowadził nas z Egiptu możną ręką.

Jakie jest „znaczenie” Zakonu Mojżeszowego, świadectw czy dziesięciu przykazań, ustaw i kar? Gdy Hebrajskie dziecko zada to pytanie, odpowiedź jest taka sama jak najważniejsza przyczyna powołania Sabatu dana w Powt. 6,21 „to odpowiesz twojemu synowi: Byliśmy niewolnikami faraona w Egipcie i Pan wyprowadził nas z Egiptu możną ręką.”. Ponieważ przymierze i jego prawa dane były tylko narodowi Izraelskie, więc prawidłowa odpowiedź może być udzielona tylko przez nich. Odkupienie jest podstawowym znaczeniem CAŁEGO Mojżeszowego Zakonu, wraz z dziesięcioma przykazaniami (świadectwami) – szczególnie odkupienie z egipskiej niewoli (6:21).

Liczb
15:32 A gdy synowie izraelscy przebywali na pustyni, napotkali człowieka, zbierającego drwa w dzień sabatu.

15:33 Ci, którzy go napotkali zbierającego drwa, przyprowadzili go do Mojżesza i Aarona oraz do całego zboru.

15:34 I osadzili go pod strażą, gdyż jeszcze nie było rozstrzygnięte, co ma się z nim uczynić.

15:35 I rzekł Pan do Mojżesza: Mąż ten poniesie śmierć. Niech cały zbór go ukamienuje poza obozem.

15:36 I wyprowadził go cały zbór poza obóz, i ukamienowali go, i umarł, jak Pan nakazał Mojżeszowi.

ADS raczej woleliby nie dyskutować takich tekstów. Wolą rozmawiać o tym jak cudowny jest sabat, jak Bóg chce, aby wszyscy go zachowywali. W rzeczywistości był on w samym centrum bardzo surowego przymierza – relacji między Jahwe a narodem Izraelskim. Kara śmieci była przewidziana za przestępstwo wobec większości z dziesięciu przykazań. Izrael był bardzo nieposłuszny pod panowaniem teokracji, bezpośredniego panowania Boga. Jako Boży wybrany naród Izraelici mieli wspaniałe objawienie, cudowne możliwości, ogromną odpowiedzialność i ogromne kary. To była prawdziwa natura Starego Przymierza, na które zgodzili się w Pięcioksięgu. Z drugiej strony chrześcijanom Nowego Przymierza nigdy nie był oferowany taki wybór jak relacja starego przymierza wraz z sabatem. Pomimo, że „zapłatą za grzech” nadal jest „śmierć” to fizyczna śmierć została przedłużona tylko poza teokracją.

Ezechiela 20:10-14 (liczne powtórzenia dla podkreślenia)

Ez 20:3 Synu człowieczy! Przemów do starszych izraelskich i powiedz im: …..

20:5 …W dniu, gdy wybrałem Izraela, przysiągłem potomstwu domu Jakuba i objawiłem im się w ziemi egipskiej, ….

20:10 I wyprowadziłem ich z ziemi egipskiej, i powiodłem ich na pustynię.

20:11 I dałem im moje przykazania, i objawiłem im moje prawa, które jeżeli człowiek wykonuje, żyje dzięki nim,

20:12 nadałem im również moje sabaty, aby były znakami między mną a nimi, aby wiedzieli, że Ja, Pan, jestem tym, który ich uświęca.

20:13 Lecz dom izraelski był przekorny wobec mnie na pustyni, nie postępował według moich przykazań, wzgardził moimi prawami, które jeżeli człowiek wykonuje, żyje dzięki nim; i bezcześcili bardzo moje sabaty.

Starotestamentowa relacja z narodem izraelskim nie zaczęła się przed odkupienie z Egiptu. Bóg dał następnie Izraelowi spisany kod prawny. Dał im Swoje ustawy i zarządzenia, Swoje sabaty wszystkie razem, a nie po prostu sabat siódmego dnia, były „znakami” unikalnego przymierza zawartego tylko z Izraelem!

Podczas gdy wszystkie sabatowe dni w Kapł 23 były „znakiem” obietnic Bożego Starego Przymierza dal narodu izraelskiego, Duch Święty jest „znakiem” czy „pieczęcią” Bożych, pewnych obietnic dla Kościoła. Starotestamentowy Izrael nie miał Ducha zamieszkującego wnętrza ludzkie. Dla kościoła, Bóg obiecał: „

Ef. 1:13 W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym,

O ile Izrael otrzymał swoje „sabaty”, aby przypominały im o odkupieniu z Egiptu (Powt. 5:12-15) kościół otrzymał pieczęć Ducha Świętego, aby przypominał o jego przeszłym, obecnym i przyszłym odkupieniu:

Ef 4:30 A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia.

Neh 9:2 A rodowici
Izraelici odłączyli się od wszystkich obcoplemieńców. Potem powstali i wyznali swoje grzechy oraz przewinienia swoich ojców.

9:13 Potem zstąpiłeś na górę Synaj i rozmawiałeś z nimi z niebios, i dałeś im prawe ustawy, nauki prawdziwe, dobre przepisy i przykazania.

9:14 Ogłosiłeś im swój święty sabat, nadałeś im przykazania, przepisy i naukę przez Mojżesza, swego sługę.

Nehemiasz oddzielił prawdziwych Izraelitów od fałszywych, po czym, odnowił obowiązki kapłanów i lewitów. Ponownie około 444 roku przed Chrystusem, Zakon i Sabat zostały zarezerwowane wyłącznie dla prawdziwych Izraelitów. Ostatecznie w tym czasie, skierowano wszystkie wysiłki ku temu, aby wyłączyć nie żydów z udziału w świętach i wszelkiej służby czci w sabat.

Neh 10:32 A jeśli poganie tej ziemi będą wystawiali na sprzedaż towary, i różnorodne zboże w dzień sabatu, nie będziemy go od nich kupować w sabat lub w dzień święta; zrzekniemy się także plonów w każdym siódmym roku oraz długu od każdego dłużnika.

Ponownie widzimy, że siódmy, sabatowy dzień jest równie ważny jak sabatowy siódmy rok. ADS powinni równie gorliwie przestrzegać nie uprawiania ziemi i nie domagania się zwrotu długów w siódmym, sabatowym roku.

Neh 13:19 Wydałem więc zarządzenie, że gdy w przeddzień sabatu będzie się ściemniać wokół bram jeruzalemskich, ma się zamknąć wrota. Nakazałem też, żeby ich nie otwierano, aż dopiero po sabacie. Postawiłem też przy bramach niektórych z moich sług z poleceniem: W dzień sabatu nie przejdzie tędy żaden ciężar.

(Patrz jako kontekst wersy 15-22.)

Nehemiasz nie pozwolił na jakikolwiek ruch w społeczności żydowskiej w dniu sabatu, a jednak społeczności ADS mają wiele ruchu w sabaty, gdy przychodzą do swoich kościołów czy pracy misyjnej. Pomimo tego, że „dobrze czynią” w sabat to powodują, że „obcy” tacy jak kontrolerzy ruchu i personel komunalny muszą pracować w sabat – a to jest przestępstwem wobec zapisu dziesięciu przykazań. Czy „czynienie dobrze” w sabat anuluje wyraźne przykazania Boże dla Izraela Starego Przymierza?

SB03 Wszystkie dzienne i roczne dni sabatowe

продвижение сайта

SB01 – Sabat stworzenie w Księdze Rodzaju#Sabat – Russell Kelly Earl

Adwentyści Dnia Siódmego uczą, że sabat Stworzenia miał 24 godziny i nigdy w historii nie zaginął. Ponieważ Bóg odpoczął z Adamem i Ewą pierwszego stworzonego sabatu, to więc musiał on być oddzielony dla wszystkich potomków Adama i Ewy. Sabat siódmego dnia, pierwszy przestrzegany przez Boga i Adama przed upadkiem, musiał być w centrum moralnych oczekiwań Boga.#

1:5 … wieczór i poranek … dzień pierwszy.

1:8 … wieczór i poranek … dzień drugi.

1:13 … wieczór i poranek … dzień trzeci.

1:19 … wieczór i poranek … dzień czwarty.

1:23 … wieczór i poranek … dzień piąty.

1:31 … wieczór i poranek … dzień szósty.

Rodz.

2:1 Tak zostały
ukończone niebo i ziemia oraz cały ich zastęp.

2:2 I ukończył Bóg w
siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od
wszelkiego dzieła, które uczynił.

2:3 I pobłogosławił
Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego
dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu.

2:4 Takie były
dzieje nieba i ziemi podczas ich stworzenia. W dniu, kiedy Pan Bóg
uczynił ziemię i niebo,

Adwentyści Dnia Siódmego uczą, że sabat
Stworzenia miał 24 godziny i nigdy w historii nie zaginął. Ponieważ Bóg
odpoczął z Adamem i Ewą pierwszego stworzonego sabatu, to więc musiał
on być oddzielony dla wszystkich potomków Adama i Ewy. Sabat siódmego
dnia, pierwszy przestrzegany przez Boga i Adama przed upadkiem, musiał
być w centrum moralnych oczekiwań Boga. Ponieważ został on ustanowiony
zanim zaistniał naród Izraelski czy Prawo Mojżeszowe to nie może on być
ograniczony tylko do Izraela i jego starotestamentowego zestawu praw.

INNY PUNKT WIDZENIE SABATU STWORZENIA

Po pierwsze ADS
bezpodstawnie powołują się na Rdz. 2:3 oraz Wyj. 2:11 twierdząc, że
Sabat jest „pamiątką stworzenia”. Choć wydaje się to jakby
„oddzielającą kreską” nad czymś bardzo ważnym to jednak tekst nie mówi,
że Sabat jest czy był „pamiątką stworzenia”. Zamiast tego, jest
„pamiątką odpoczynku po stworzeniu”. Czytamy w Rodz. 2:3, że „
Bóg dzień siódmy, i
poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg
dokonał w stworzeniu”.

Bóg odpoczął od stwórczej aktywności i
pozwolił człowiekowi dzielić Swój odpoczynek – dopóki człowiek nie
zgrzeszył. Nacisk jest tutaj na „stworzenie”, a nie na „odpoczynek”. O
ile „stworzenie” jest ponownie wymienione w przykazaniu o
przestrzeganiu Sabatu w Wyj. 20:11 to brakuje go, i jest to ważne, w
ostatecznej wersji przykazania, jaką znajdujemy w Pwt. 5:15.

Po drugie, Biblia nie
stwierdza, że doskonały odpoczynek, który zaczął się w oryginalnym dniu
Sabatu stworzenia skończył się po 24 godzinach. O ile Księga Rodzaju w
pierwszym rozdziale stwierdza, że każdy z sześciu dni stworzenia był
ograniczony przez „wieczór i poranek” to nie mówi tego samego o dniu
Sabatu. Dlaczego? Oczywiście, Bóg chciał powiedzieć nam, że pierwszy
Sabat był w jakiś sposób inny od pozostałych sześciu dni stworzenia.

Po trzecie, mamy
wewnętrzny tekstowy dowód na to, że oryginalny odpoczynek Sabatowy mógł
trwać wiele lat, czy nawet eonów, dopóki człowiek nie zgrzeszył. Bóg
nawodnił ziemię (2:6) i umieścił Adama w ogrodzie, aby go „strzegł i
uprawiał” (2:15). „Uprawianie i strzeżenie” ogrodu nie stanowiło
pogwałcenia pierwotnego Sabatu, ponieważ Bóg i Adam utrzymywali stałą,
codzienną społeczność, aż do wejścia grzechu (3:8). Dopiero po grzechu
i oddzielenia się od Boga, współdzielenie przez Adama sabatowego
odpoczynku z Bogiem zmieniło się w życie pracy i potu (3:17-19). Gdy
skończył się oryginalny Sabat, oddzielenie i śmierć weszły na świat
(3:21-24). Nie wiemy jak długo ten pierwszy okres trwał.

Po czwarte, odliczanie
dni do śmierci Adama nie zaczęło się od chwili, gdy został stworzony.
Dziwne, ale nie zawiera ono również roku czy lat, gdy narodzili się
Kain i Abel. Rdz. 5:3 mówi (BT):
Gdy Adam miał sto trzydzieści lat, urodził mu się
syn, podobny do niego jako jego obraz, i dał mu na imię Set..

Rdz.
5:4 mówi, że żył następne osiemset lat (800) i zrodził synów dzieci po
narodzeniu Seta. Dalej czytamy, Rodz. 5:5: Ogólna liczba lat, które
Adam przeżył, była dziewięćset trzydzieści. I umarł.
Skoro „ogólna
liczba lat” nie wymienia tych lat, gdy narodzili się Kain i Abel w Rdz.
4:1 i 2 to prawdopodobnie nie jest w nich zawarty również okres
spędzony w ogrodzie przed upadkiem. Dziewięćset trzydzieści lat Adama
zaczyna swoje naliczanie po grzechu!

Po piąte, pamiątka może wskazywać na obie strony. Po odpadnięciu od
współdzielenia doskonałego Bożego odpoczynku i społeczności
spowodowanym grzechem, skończył się doskonały bezgrzeszny odpoczynek w
ogrodzie. Siódmy dzień Sabatowy dany narodowi Izraelskiemu w Wyj
20:8-11 przypomina Izraelowi o odpoczynku Adama w ogrodzie przed
grzechem. Siódmy Sabatowy dzień w Powt. 5:13-15 przypomina Izraelowi o
odpoczynku od egipskiej niewoli. Dwa dni sabatowe ze Święta Szałasów z
Księgi Kapł 23:39-43 również przypominają Izraelowi o odpoczynku od
egipskiej niewoli. W Nowym Przymierzu, wierzący są odnawiani w tego
samego rodzaju odpocznienie, które miał Adam w ogrodzie przed grzechem;
odpoczynek wierzących jest obecności Bożej każdego dnia tygodnia (Hebr.
4:3, Rzym 5:1; 8:1; Hebr. 4:16).

Po szóste, nigdzie w Bożym słowie nie wspomina się o dniu odpoczynku czy Sabatu od drugiego rodzaju Księgi Rodzaju, aż do szesnastego Księgi Wyjścia, czyli ponad 2000 lat.
Ludzkość grzeszyła i trudziła się bez odpoczynku, zarówno fizycznego
jak i duchowego. Brak odpoczynku i mnogość grzechu doprowadziła do
potopu, „
Kiedy
zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że
usposobienie
ich jest wciąż złe” . Boży gniew spadł w Rodz.
11 przy wieży Babel. Od dwunastego rozdziału Księgi Rodzaju do
szesnastego K.Wyjścia (od Abrahama do Mojżesza) Biblia mówi o trudzie i
jeszcze większym trudzie, lecz nic nie mówi o odpoczynku.

Po siódme: nie ma żadnego dowodu na to, że siódmy dzień tygodnia został dany innym
narodom i był przez nich przestrzegany gdziekolwiek na kuli ziemskiej
przed nadaniem go w K. Wyjścia 16. Twierdzenie ADS, że Sabat był dany
całej ludzkości przed Zakonem Mojżeszowym jest fałszywe.

Gdyby Bóg chciał, aby cała ludzkość przestrzegała Sabatowego dnia pod koniec każdego tygodnia
to spowodowałby, że taki dzień byłby wrodzony w świadomość człowieka.
Tak się jednak nie stało. Pomimo, że starożytni Sumerowie i
Babilończycy mieli siedmiodniowy (7) tydzień to najprawdopodobniej
pochodził on z podziału faz księżyca. Ich dni były przypisane imionom
siedmiu astronomicznych „ciał niebieskich” okrążających Ziemię jak
Słońce, Księżyc, Wenus, Mars, Jupiter, Uran i Saturn. Mieli raczej
szóstkowy (6) system liczenia niż dziesiętny (10) jako podstawę
liczenia. Sześć, sześćdziesiąt i wielokrotności szóstki wyraźnie
zdominowały hebrajskie myślenia (por. Rdz. 7:6; Lb 7:88; 1 Krl 10:14;
Dn 3:1).

Starożytne cywilizacje
wyznaczały ilość dni „tygodnia” przez częstotliwość dni targowych, a
nie jakieś wrodzone wezwanie do oddawania czci w siódmy, sabatowy
dzień. Niektóre plemiona z Zachodniej Afryki przyjęły czterodniowy (4)
odstęp między dniami targowymi, Asyryjczycy uznali pięciodniowy (5)
odstęp, a starożytni Rzymianie ośmiodniowy (8), podczas gdy starożytni
egipcjanie dziesięciodniowy cykl (10). Dopiero około 100 lat przed
Chrystusem Rzymianie przyjęli żydowski, siedmiodniowy cykl tygodniowy.
Takie informacje można znaleźć w większości dużych encyklopedii pod
hasłem „kalendarz”.

Istotą jest tutaj to, że o ile niektóre
moralne atrybuty Boga pojawiają się jako znane całej ludzkości to sabat
siódmego dnia kończący siedmiodniowy tydzień – nie. Zatem, Sabat siódmego
dnia nie jest wewnętrznym, wrodzonym prawem dla całej ludzkości.

раскрутка сайта

Charakter Chrystusa 03

 

Część Pierwsza

Pan  Jezus Chrystus nigdy nie osądzał nikogo na podstawie stosunku tej osoby do Niego. W sposób naturalny osądzamy innych zgodnie z tym, jak nas traktują a miarą ich charakteru i wartości czynimy nasze zainteresowanie nimi. Lecz Pan taki nie był. Bóg jest Bogiem wiedzy i działania są ważone przez Niego. On rozumie każde działanie w pełni. We wszystkich moralnych aspektach On rozumie to i zgodnie z tym rozważa. Jako obraz Boga wiedzy widzimy naszego Pana Jezusa Chrystusa w dniach Jego służby tutaj. Mogę zwrócić się do 11 rozdziału Ewangelii Łukasza.

Kurtuazja i chęć wywarcia dobrego wrażenia spowodowały, że został zaproszony do domu faryzeusza na obiad, lecz Pan jest Bogiem wiedzy i On rozważył tą sprawę w pełnym moralnymcharakterze tej sytuacji.

Miód kurtuazji, który jest najważniejszym składnikiem życia społecznego tego świata, nie powinien zakłócać Jego smaku czy osądu. On aprobował rzeczy, które są doskonałe. Człowiek, który zaprosił Go na obiad, nie miał oceniać sądów Tego, który miał wszelkie miary i wagi świątyni Bożej. To z Bogiem wiedzy miał okazję skonfrontować się ten człowiek inie dał rady, nie mógł.

Jeżeli dokładnie prześledzimy tę sytuację zauważymy jak bardzo jest ona dla nas pouczająca. W zaproszeniu ukryty był cel. Jak tylko Pan wszedł do domu, gospodarz zadziałał jak faryzeusz, a nie jak gospodarz. Dziwił się, że jego goście nie umyli rąk przed jedzeniem, a charakter, który tutaj na początku ukazuje, w pełni wychodzi na jaw na końcu. Pan zaś podejmuje całą scenę zgodnie z tym co się dzieje, ponieważ On rozważają jako Bóg wiedzy.

Ktoś mógłby powiedzieć, że kurtuazja z jaką został przyjęty powinna sprawić, aby milczał. Lecz Pan nie mógł patrzeć na tego człowieka, tylko z punktu widzenia jego relacji do Pana. Pan nie mógł zostać odwiedziony od sprawiedliwego osądu. On obnaża i gromi, a zakończenie tej sceny ukazuje, że Jego działanie było w pełni sprawiedliwe.

Agdy stamtąd odchodził, „zaczęli uczeni w Piśmie i faryzeusze gwałtownie nań napierać i wypytywać go o wiele rzeczy, czyhając nań, by go przychwycić na jakim słowie”.

Zupełnie inaczej zachowywał się w domu innego faryzeusza, który również zaprosił Go na obiad (Łukasza 7), ponieważ Szymon nic nie ukrywał pod zaproszeniem, wręcz przeciwnie. Również działał jako faryzeusz, w cichości oskarżając biedną grzesznicę i swego gościa za przyjęcie jej. Lecz okoliczności nie są dobrym gruntem do wydawania sprawiedliwego sądu. Często te same słowa, w różnych ustach mają różne znaczenie. Tak więc Pan, doskonały Mistrz ważący sprawiedliwie i według Bożej myśli, pomimo, że mógł zgromić Szymona i obnażyć go, zwraca się do niego po imieniu i opuszcza jego dom, tak jak zazwyczaj opuszcza go gość. Rozróżnia tych dwóch faryzeuszy, choć spożywał obiad z nimi obydwoma.

Możemy teraz spojrzeć na Pana i Piotra w 16 rozdziale Mateusza. Piotr wyrażaswoje przywiązanie do swego Mistrza mówiąc: „Miej litość nad sobąPanie, nie przyjedzie to na Ciebie”. Lecz Pan osądził słowa Piotra wyłącznie w ich moralnym kontekście. Widzimy tutaj jak powinniśmy postępować w przypadku, gdy jesteśmy w jakąś sytuację osobiście zaangażowani.

Idź precz, Szatanie”; nie była to odpowiedź, którą określilibyśmy jako zwykłą, naturalną uprzejmą, do jakiej mogłyby zachęcać wcześniejsze słowa Piotra. Lecz ponownie mówię, Pan nie słuchał słów Piotra tak jak zostały one wyrażone z osobistej dobroci i dobrej woli względem Niego. On osądził je. Zważył jak należało w obecności Bożej i natychmiast odkrył, że to wróg je poddał, ponieważ ten, który zamienia się w anioła światłości bardzo często czai się pod słowami kurtuazji i dobroci.

W ten sam sposób poradził sobie Pan Jezus z Tomaszem w 20 rozdzialeEwangelii Jana. Tomasz właśnie uwielbił Go: „Pan mój i Bóg mój”. Lecz Jezusa nie pociągało moralne wywyższenie jakie czuł ani z tego co słyszał, ani z tego co widział, ani przez słowa takie jak te. To była prawda, słowa umysłu, które były pokutą wobec zmartwychwstałego Zbawiciela, zamiast wątpliwości, uwielbiły Go. Lecz Tomasz nie poddawał się tak długo jak mógł. Wszyscy uczniowie nie wierzyli w zmartwychwstanie, lecz on upierał się przy tym, że nie uwierzy, dopóki jego zmysł i oczy nie uwolnią go. To był jego moralny stan, a Jezus miał to przed sobą i ustawił Tomasza na właściwym dla niego miejscu,podobnie jak wcześniej zrobił to z Piotrem. „Tomaszu, ponieważ mnie zobaczyłeś uwierzyłeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”.

W takich przypadkach jak te, nasze serca byłyby zaskoczone, mogłyby nie wytrzymać wobec takiego ataku, gdy dobra wola Piotra czy chwała Tomasza, zostałaby im z powrotem zwrócona. Lecz nasz doskonały Mistrz  stał za Bogiem i Jego prawdą, a nie za sobą samym. Stara arka przymierza nie miała być celem pochlebstw. Izrael mógł czcić ją i przynosić na pole bitwy, mówiąc, że teraz, w jej obecności, już wszystko będzie dobrze. Lecz nie tak się mają sprawy z Bogiem Izraela. Izrael uciekł przez Filistynami pomimo, że arka była na polu bitwy. Piotr i Tomasz zostali zgromieni pomimo, że Jezus, ciągle Bóg Izraela, był przez nich czczony.

Aniołowie radują się, gdy nawracają się grzesznicy. Taka jest radość aniołów wniebie, gdy nawraca się jeden grzesznik. Posiadanie takiego sekretu jest wielkim szczęściem dla nas, jak i możliwość przeczytania ilustracji tego w 15 rozdziale Ewangelii Łukasza.

Lecz jest coś więcej poza tym. Ta radość, choć w niebie, jest publiczna, brzmi sama z siebie i ma towarzystwo. Tak bardzo prawdziwa jak powinna być, tak bardzo właściwa, że cały dom powinien się nią dzielić i znaleźć w niej wspólną radość. Lecz jest jeszcze coś ponad tym. Jest to zarówno radość Boskiego łona, jak i radość niebios. Ewangelia Jana 4:27-32 oraz Łukasza 15 pokazuje to. A muszę powiedzieć, że owa radość Boskiego łona jest czym znacznie głębszym, jest pełna, cicha i osobista. Nie stara się o to, aby być wzbudzana i podtrzymywana przez innych, “Ja mam pokarm do jedzenia,o którym wy nie wiecie”, to jest język serca Chrystusa i On zakosztował tej radości. Chwała wypełniała dom tak, że usługujący musieli stanąć z boku na chwilę. Pasterz właśnie przyniósł do domu zagubioną owcę, trzymając ją na ramionach i radując się a ta radość była całkowicie Jego. Domownicy nie byli zaproszeni do tej radości z Nim, gdy kobieta zostawiła Mu zbawionego i szczęśliwego grzesznika. Uczniowie odczuli znaczenie tej chwili, nie przeszkodzili. Tłuszcz był zarezerwowany dla ołtarza, najbogatsza część święta. Pokarm Boży był rozdawany i uczniowie milczeli stojąc z boku. To była wspaniała chwila niewiele jest takich. Możemy tutaj poznać głęboką, niewypowiedzianą radość Boskiego, podobnie jak publiczną, ekstatyczną, radość niebios w 15 rozdziale Ewangelii Łukasza.

Lecz Ten, który mógł tak ucztować był czasami zmęczony, głodny i spragniony. Widzimy to w 4 rozdziale Ewangelii Jana i ponownie w 4 rozdziale Ewangelii Marka. Lecz te dwa przypadki są różne. W Ewangelii Marka 4 Jezus zasnął, aby odpocząć i zregenerować siły. Jest to coś całkowicie niezależnego od przypadku w Ewangelii Jana 4. Dlaczego? W Ewangelii Marka 4 znajdujmy Go po całym dniu trudu i wieczorem był zmęczony, jakto jest naturalne po całym dniu pracy. Wtedy (rano) człowiekwychodzi do codziennej pracy, by trudzić się, aż do wieczora (Psalm 104:23). Tak więc sen został Mu zapewniony w celu odnowienia siły do usługiwania, gdy nadejdzie poranek. Jezus to wykonał całkowicie, spał w łodzi. W Ewangelii Jana 4 znów jest zmęczony, głodny i spragniony, siedzi na brzegu studni jak zmęczony podróżnik, czekając na uczniów, aż przyjdą z sąsiedniej wioski z jedzeniem. Lecz gdy przychodzą, okazuje się, że On jest nakarmiony i wypoczęty i to bez jedzenia, picia czy spania. Jego zmęczenie znalazło inny sposób odświeżenia, niż mógłby Mu dać sen. Został uszczęśliwiony owocem w postaci dzieła dokonanego w grzesznicy. Kobieta została odesłana w wolności zbawienia Bożego. Lecz nie było samarytańskiej kobiety w Ewangelii Marka 4 i dlatego w swym zmęczeniu musiał skorzystać ze snu.

Lecz jak prawdziwe jest to wszystko dla naszego wspólnego odczuwania człowieczeństwa. Wszyscy to rozumiemy. Serce Pana było szczęśliwe w 4 rozdziale Ewangelii Jana, lecz nie było nic, co by Go uszczęśliwiło w 4 rozdziale Ewangelii Marka, a jesteśmy nauczeni tego, że (i naszedoświadczenie zgadza się z tymi słowami): „Gdy serce jestszczęśliwe, ciału również dobrze, a duch przygnębiony wysusza kości”.(Przypowieści 17:22). Tak więc, Mistrz mógł raz powiedzieć: „Ja mampokarm, którego wy nie znacie”; podczas gdy innym razem, skorzystał ze snu, który „ugasił” Jego zmęczenie.

Jak doskonale to zgadza się z człowieczeństwem, które odwieczny Syn Boży przyjął na siebie! Z pewnością, było to pełnowartościowe człowieczeństwo, z wyjątkiem grzechu. On zna nasze słabe ciała i współczuje z naszymi słabościami, lecz nie współczuje z naszymi grzechami.

Obecnie, w czasie zamieszania i tak wielkiego odstępstwa przychodzi pokuszenie, aby to wszystko rzucić jako beznadziejne i odejść od precyzyjnego trzymania się Słowa Bożego. I być może ktoś pod wpływem takich myśli powie, że to rozróżnianie jest niepotrzebne i nigdy się nie kończy. Wszystko jest i tak w nieporządku i odstępstwie, po cóż więc w ogóle próbować rozróżniać.

Lecz Pan nie był taki. On był wśród zamieszania, lecz nie pochodził z niego; był na świecie, lecz nie ze świata, jak już wcześniej o Nim powiedzieliśmy. Spotykał ludzi wszelkiego rodzaju, w każdym stanie, lecz On stale trwał przy swej równej, wąskiej i nie zakłóconej drodze przez to wszystko. Pretensje faryzeuszy, światowość herodianów, filozofia saduceuszy, kaprysy tłumów, ataki przeciwników, ignorancja i niedołęstwo uczniów, były tym moralnym materiałem, z którym się nieustannie musiał spotykać i reagować każdego dnia.

A to wszystko, stan rzeczy, jak i ludzkie charaktery, doświadczały Go: moneta Cezara, krążąca w ziemi Immanuela, rozwalenie murów w ruiny, Żydzi i Poganie, czyści i nieczyści, zakłopotani lecz bezpieczni w swej religijnej arogancji, mogli nadal zatrzymać ją na swój własny sposób. Lecz złota zasada Pana Jezusa Chrystusa, wyrażona w doskonałości Jegodrogi przez to wszystko brzmi: „oddawajcie co cesarskie, cesarzowi, a co Boskiego Bogu”.

Resztka w dniach niewoli, podobnie jak w dniach zamieszania, zachowała się wspaniale, rozróżniając rzeczy, które się różnią od siebie, a nie porzucając wszystkiego w beznadziei. Daniel mógł doradzać królowi, lecz nie korzystać z jego pokarmu. Nehemiasz mógł służyć w pałacu, lecz nie cierpiał Moabitów czy Amonitów w domu Pańskim. Mordochaj mógł strzec życia króla, lecz nie kłaniał się przed Amalekitą. Ezdrasz i Zorobabel przyjmowali przychylność od Persów, lecz nie pomoc od Samarytan. Uprowadzeni do niewoli mieli modlić się o powodzenie Babilonu, lecz nie śpiewali tam pieni Syjonu. To wszystko było wspaniałe i Pan Jezus  Chrystus w Swoim czasie był doskonały w tym charakterystycznym dla resztki działaniu.

A to wszystko przemawia do nas, ponieważ do nas należy dzień dzisiejszy, ze swym utrapieniem, nie gorszym od tych dni w jakich żyli uprowadzeni do Babilonu, czy od czasu w jakim żył Pan Jezus. I my, podobnie jak oni, nie mamy działać na beznadziejnej scenie, lecz zawsze wiedzieć jak oddawać co cesarskie cesarzowi, a co Boskie Bogu.

Całe Jego moralne piękno jest dla nas przykładem, lecz widzimy Go również stojącego w Bożym stosunku do zła i jest to miejsce, którego oczywiście my nigdy nie będziemy mogli wypełnić. Mógł dotykać trędowatego czy martwego i pozostać nie zanieczyszczonym. On miał Boży stosunek do grzechu. Znał dobro i zło, lecz był w Boskiej supremacji nad nim, wiedząc takie rzeczy, o których wie Bóg. Gdyby był inny niż był, dotknięcie zmarłego czy trędowatego zanieczyściłoby Go. Musiałby wtedy być odsunięty poza obóz i przejść przez cały proces oczyszczania jaki przewidywało prawo. Lecz nic z tego nie widzimy u Niego. Nie był nieczystym Żydem, nie był też tak po prostu czysty, bo nie było możliwe zanieczyszczenie Go, a jednak taka była tajemnica Jego Osoby, taka doskonałość Jego człowieczeństwa w połączeniu z Boskością w Nim, że pokuszenia w Nim były równie realne jak niemożność zanieczyszczenia Go.

Zastanówmy się nad tym przez chwilę. Naszą powinnością wobec tego wszystkiego, pomimo tajemnic i głębokich, drogocennych prawd, jest raczej przyjęcie ich i uwielbianie, niż dyskusja nad nimi i analiza. Śmierć Pana Jezusa Chrystusa – mam tuokazję, aby to powiedzieć – była doskonałym wyrazem Jego moralnejchwały, o której mówię (uczy o tym Filipian 2 rozdział). Oczywiście  wiem, że miała ona o wiele większe znaczenie, ale między innymi świadczyła ona o moralnej chwale Pana Jezusa Chrystusa.

Dla każdej duszy jest największym szczęściem, aby zwrócić uwagę na Pana Jezusa Chrystusa, który jest centrum pragnień każdej duszy ludzkiej. Czasami jako ludzie tak bardzo mieszamy prawdy w mądrości, że w końcu pozostajemy z przekonaniem, że nie sięgnęliśmy do Niego Samego, do Pana Jezusa Chrystusa, choć tak bardzo byliśmy zajęci tematem o Nim. Okazuje się, że wałęsaliśmy się niejako „dookoła”.

Pan był ubogim, a jednak ubogacającym; nie  mający niczego, a jednak wszystko posiadający. Ten cudowny i wysoki stan objawiał się w Nim w sposób który był i musiał być osobliwy, generalnie Jego własny. Pan Jezus mógł przyjmować usługiwanie pobożnych kobiet z ich własnego stanu posiadania, a jednak usługiwać wszystkim potrzebom wokół, bez korzystania ze skarbów ziemi. Mógł nakarmić tysiące na pustynnych miejscach, a jednak być głodnym Samemu,  oczekującym na powrót z sąsiedniej wioski uczniów z jedzeniem.

To właśnie oznacza nie mieć niczego, a jednak posiadać wszystko.

Nigdy nikogo o nic nie błagał, choć nie miał ani grosza, ponieważ gdy chciał zobaczyć pieniądz (nie dla własnego użytku) musiał o niego poprosić, aby mu pokazano. Nigdy nie uciekał, choć Jego życie było narażone na szwank tam gdzie był. Wycofywał sięlub przechodził nie zauważony. Wielkość i moralna chwała Jego Osoby była łatwa do zauważenia każdego dnia.

Błogosławiony i wspaniały! Któż uchowałby się przed naszym wzrokiem tak doskonały, wyśmienicie niesplamiony, delikatnie czysty w każdej minucie i we wszelkich szczegółach codziennego ludzkiego życia! Paweł nie jest taki, nikt taki nie jest, oprócz Jezusa, Boga-Człowieka. Cechy szczególne Jego cnót, pośród powszechności Jego otoczenia mówią nam wiele o Jego Osobie. To musi być szczególna Osoba, to musi być Boski Człowiek, jeśli mogę to tak wyrazić; Osoba, która mogła nam dać i pokazać w swym działaniu tak wiele szczególnych i nadzwyczajnie wspaniałych cech w tak zwyczajnym otoczeniu. Paweł nic takiego nam nie daje, mówię to po raz wtóry. Była w nim wielka pobożność i moralna wielkość, wiem. Gdyby ktokolwiek miał być pokazywany jako taki to z pewnością, zgadzam się, byłby to on, Paweł. Lecz jego drogi nie są takie jak drogi Jezusa Chrystusa. Gdy Paweł był w niebezpieczeństwie, posłużył się siostrzeńcem do ochronienia się. Przyjaciele spuścili go w koszu przez mury, nie twierdzę, że prosił lub żebrał o pieniądz, lecz potwierdzał, że zostały do niego wysłane. Nie zarzucam tu, jakoby Paweł ogłosił się faryzeuszem w mieszanym towarzystwie, aby się uchronić, czy też jakoby mówił źle o arcykapłanie, który go sądził. Takie zachowania byłyby moralnie złe i nie ma świadectwa w Piśmie na to, aby miały miejsce. Mówię tutaj tylko o takich przypadkach jakie były, nawet jeśli moralnie nie były złe, były poniżej pełnej osobistej i moralnej chwały jaką może nieść tylko Boskość, którą były naznaczone tylko drogi Chrystusa. Nie była ucieczka do Egiptu, jak mówimy, wyjątkiem w tym charakterze Pana, ponieważ była to podróż w celu wypełnienia proroctwa i pod autorytetem Bożego nakazu.

Lecz to wszystko jest w rzeczywistości nietylko moralną chwałą, lecz jest i moralnym cudem, czymś wspaniałym, wspanialszym niż to co pióro trzymane ludzką ręką mogłoby w ogóle nakreślić. Jest to o wiele bardziej piękne. Możemy to wyjaśnić tylko wtedy gdy, jak to już było wcześniej przez innych zaobserwowane, jeśli uznamy to za prawdę i żywą rzeczywistość. Musimy zamilknąć wobectej błogosławionej potrzeby. Więcej jeszcze:gdy będziemy podążać za tą błogosławioną prawdą, jak jest napisane: „Niech mowa wasza, zawsze będzie zaprawiona solą, abyście wiedzieli jak komuś odpowiadać”. Nasze słowa powinny być właśnie takie – zawsze z łaską, usługując drugim dobrem, łaską dla słuchaczy. To również często będzie w ostrych słowach napomnienia, czy zgromienia, a czasami zdecydowanie czy surowo, z oburzeniem czy zapałem; dzięki czemu będą zaprawione solą, jak mówi Pismo. A mając te ostateczne cechy, będące łaską i osolone, będą niosły świadectwo, że wiemy jak odpowiadać każdemu. Pośród wszystkich innych form doskonałości moralnej, Pan Jezus Chrystus charakteryzował się tą cnotą. Wiedział jak odpowiadać każdemu tak, aby było to zawsze z korzyścią dla duszy słuchającego, bez względu na to, czy ów człowiek tego wysłuchał, czy też wstrzymywał się od posłuszeństwa, lecz zawsze odpowiadał na czasie i każda Jego wypowiedź była dobrze zaprawiona solą. Dlatego, odpowiadając na pytania ludzi, Pan nie był tak bardzo zainteresowany usatysfakcjonowaniem ich, jak dotknięciem ich sumienia czy stanu.

Również w Jego milczeniu, czy też odmowie odpowiedzi, gdy stał przed Żydami czy poganami, przed kapłanami, Piłatem czy Herodem, możemy prześledzić dokładnie takie samo doskonałe dopasowanie Jego słów i odpowiedzi. Jest  to wspaniałe, że co najmniej Jeden pośród synów ludzkich wiedział kiedy jest czas milczenia, a kiedy czas mówienia.

Olbrzymia różnorodność Jego tonu i sposobu mówienia również widoczna jest w tym wszystkim. Cała ta różnorodność, jak to miało miejsce i było wielkie, była częścią jego „wonności” przed Bogiem. Czasem Jego słowa były uprzejme, czasem nie znoszące sprzeciwu; czasem wnioskował na głos, a czasami gromił; czasami wyciągał wnioski po cichu, aż do chwili, gdy decydował się na to, aby kogo ostro potępić. Było tak ponieważ zawsze moralność była tym najważniejszym czynnikiem, który decydował w działaniu.

15 rozdział Ewangelii Mateusza jest rozdziałem, który uderzył mnie jako ten, w którym ta doskonałość, w różnorodności piękna i wspaniałości, może być dostrzeżona. W trakcie wydarzeń opisywanych przez ten rozdział, Pan Jezus był wzywany do udzielenia odpowiedzi faryzeuszom, tłumom, obcej kobiecie z okolic Tyru dotkniętej nieszczęściem i Swoim uczniom, stale i wciąż objawiającym swą głupotę i egoizm. Możemy tu zauważyć jak różny jest styl Jego napominania, wyciągania wniosków,  uciszania, cierpliwego nauczania i wiernego, mądrego, łaskawego ćwiczenia duszy i nie możemy na to inaczej zareagować, jak tylko odczuwać doskonałość dopasowania tej różnorodności do miejsca i sytuacji jaka tego wymagała.

Podobne było dopasowanie i piękno całej sytuacji, gdy ani nie nauczał ani nie uczył w 2 rozdziale Ewangelii Łukasza, gdy tylko słuchał pytań i udzielał odpowiedzi. Nauczanie w tej chwili nie byłoby we właściwym czasie, gdyż był dzieckiem pośród starszych. Uczenie się nie byłoby zgodne z pełnią wierności światłu, które świeciło jasnym blaskiem, a które, jak wiedział, niósł Sam w Sobie. Z pewnością moglibyśmy o Nim powiedzieć, że był mądrzejszy niż wiekowi, i więcej rozumiał niż nauczyciele. Nie mam na myśli Jego jako Boga, lecz tego, który był napełniony wszelką mądrością, jak o Nim powiedziano.

Lecz On w doskonałości łaski wiedział w jaki sposób korzystać z tej pełni mądrości, tak więc nie jest nam przez ewangelistę przedstawiany w świątyni, w otoczeniu doktorów, w wieku dwunastu lat jako nauczającylub uczący się, lecz po prostu jest o Nim napisane, że słuchał izadawał pytania. Mocny w duchu, pełen mądrości, a łaska Boża była nad Nim jest to Jego opis, gdy wzrastał w latach. Gdy jako Człowiek rozmawiał ze światem, Jego mowa zawsze była pełna łaski, zaprawiona solą, jako kogoś, kto wie jak odpowiadać każdemu. Jakież piękno i doskonałość dopasowana do tych różnych okresów zarówno dziecięctwa jak i męskości.

Idźmy dalej. Widzimy Go, oprócz tego co powyżej już zaznaczyliśmy, w różnorodnych innych okolicznościach. Czasami niewiele znaczy, znieważany, śledzony i nienawidzony przez przeciwników, ustępuje, aby zachować swe życie przed ich atakami i zamiarami. Bywa słaby. Idą za nim tylko najbiedniejsi ludzie. Zmęczony, również głodny i spragniony, jest „dłużnikiem” miłujących Go kobiet, które Mu usługują, które czują, że zawdzięczają Mu wszystko. Czasem współczuje tłumom w pełni łagodności, czy też towarzyszy uczniom w ich posiłkach czy w drodze, rozmawiając z nimi tak, jak człowiek rozmawiałby z przyjaciółmi. Bywa też wobec nas w mocy i czci, czyniąc cuda, pozwalając wydobyć się odrobinie promieni chwały, ciągle pozostając w Swej osobie i okolicznościach nikim i niczym w oczach świata, synem stolarza, bez wykształcenia czy majątku, a jednak czyniący więcej ruchu między ludźmi, a także czasami, w umysłach rządzących, niż jakikolwiek człowiek, kiedykolwiek uczynił.

Dzieciństwo, dorosłość, ludzkie życie we wszelkiej różnorodności, takiego nam Go przedstawia. I takim powinno Go widzieć nasze serce! Jest to doskonałość, która pokazuje nam niezbicie na to, że cokolwiek On czynił było działaniem Boga. Nigdy nie było widać w działaniu Pana Jezusa jakiegokolwiek najmniejszego kroku, o którym nie byłoby pewności, że całkowicie było kierowane przez Ducha Bożego. Bardzo wiele okazji pokazało nam to w Ewangeliach.

Gdy Pan Jezus chciał przy odpowiedzi posłużyć się współczesnym na danym obszarze pieniądzem, poprosił, aby mu pokazano go, bo nie miał przy sobie. Rzeczywiście możemy być pewni, że nie nosił przy sobie żadnych  pieniędzy. Moralne piękno tego dzieła, płynęło z moralnej doskonałości Jego wewnętrznego stanu.

W godzinie Gestemane poprosił swych uczniów, aby czuwali z Nim, lecz nie prosił, aby się modlili o Niego. Mógł domagać się współczucia. Ceniłby sobie wysoko w godzinie słabości i ucisku to, aby serca uczniów były związane wokół Niego. Takiepragnienie wywodziło się z moralnej chwały jaka była uformowana w Jego ludzkiej doskonałości. Lecz jeśli tak czuł i czynił, to nie mógł, jako Boska osoba, prosić ich, aby stanęli wraz z Nim w Jego sprawie. Mógł więc chcieć tego, aby się oddali Jemu, lecz nie mógł starać się, aby się oddali Bogu za Niego. Tak więc, prosił ich ponownie o to, aby z Nim czuwali, lecz nie prosił ich, aby się modlili o Niego. Toteż wkrótce czy też zaraz po tym, gdy przyłączył się do nich wmodlitwie, powiedział za nich i o nich: „módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie”.

Pawełmógł powiedzieć do swych przyjaciół – świętych: „wspierajcie nas w modlitwach zanoszonych do Boga za nas, ponieważ ufamy, że mamy czyste sumienie”.

Lecz nie taki był język Jezusa. Nie muszę mówić o tym, że nie mógł być taki, lecz pióro, które opisuje dla nas takie życie i oddaje nam taki charakter, jest wiedzione przez Ducha Bożego. Nikt inny prócz Ducha nie mógł tego napisać.

On czynił dobrze i pożyczał nie licząc na odpłatę. Dał, a Jego lewa ręka nie wiedziała, co robi prawa. Nigdy w żadnym, nawet pojedynczym stwierdzeniu, jak wierzę, nie domagał się od jakiejkolwiek osoby, którą  odnowił czy uwolnił, rekompensaty lub jakiejkolwiek usługi.

Jezus nie po to kochał, uzdrawiał, zbawiał, aby mieć z tego jakiś zysk.

Nie  pozwolił na to, aby ten, w którym był legion demonów pozostał z Nim. Dziecko uzdrowione u podnóża góry zwrócił ojcu. Córkę Jaira zostawił na łonie rodziny, a syna wdowy z Nain oddał matce. Od nikogo z nich nie żądał rekompensaty. Czy Chrystus dawał po to, aby otrzymać coś zpowrotem? Czy On (doskonały Mistrz) nie ilustruje swej własnej zasady: czyńciedobrze, pożyczajcie nie spodziewając się zwrotu? Natura łaski jest ważna dla innych, a nie po to, aby ubogacić siebie: a Pan przyszedł, aby w Nim i w Jego drogach, łaska mogła błyszczeć we wszystkim w bogactwie obfitości i chwały, które do niej należy. Znalazł w tym świecie sługi: lecz nie uzdrowił ich najpierw, aby następnie wymagać od nich. Powołał ich i następnie wspierał. Byli owocami działania energii Ducha Świętego i uczuć rozpalonych w ich sercach przez Jego miłość. Wysyłając ich powiedział do nich: „Darmo wzięliście darmo dawajcie”.

Z pewnością w opisie takiego charakteru jest  coś więcej ponad ludzkie zrozumienie i powtarza się to stale i wciąż.  Szczęśliwie można dodać, że takie formy, w najbardziej prostej nawet postaci, ta moralna chwała Pana, świecąca czasami: są zupełnie nie do przyswojenia dla wszelkich dążeń i pojęć serca.

Pan  Jezus Chrystus nigdy nie odmawiał najsłabszej wierze, chociaż  akceptował i odpowiadał, i to również z rozwagą, gdy zwracali się do Niego z żądaniami najodważniejsi.

Mocna  wiara, która zbliżała się do Niego bez ceremonii i przeprosin, z  bezpośrednim przekonaniem, była przez Niego chętnie witana, podczas gdy  cicha dusza, która przystępowała do Niego, jako zawstydzona i przepraszająca, że żyje, była zachęcana i błogosławiona.

реклама продвижение раскрутка

Charakter Chrystusa 02

Nikt z nas nie myśli o Janie, Piotrze i pozostałych jako o ludziach, którzy mieli zatwardziałe lub złe serca. Raczej nie. Bylibyśmy gotowi powierzyć im nasze troski i potrzeby. Lecz ta krótka narracja w Ewangelii Marka 6, do której się odnoszę pokazuje, że oni wszyscy zawiedli, wszyscy byli dalecy. Gdy olbrzymi tłum ludzi zbliżał się do Niego, zagrażając ich spokojowi to dla Jezusa była to okazja, do której właśnie lgnął. To wszystko mówi nam o Nim i o Jego charakterze. Nigdy nie znałem nikogo takiego, tak dobrego, kto by zstąpił do godnych jedynie potępienia grzeszników. Tylko Pan Jezus Chrystus jest godny tego, aby ufać Jego miłości. Nie można ufać Marii, czy innemu świętemu, zawsze zaś można ufać nie tylko zwykłej mocy Jego jako Boga, lecz również łagodności Jego serca jako człowieka. Nikt nigdy nie pokazał, nie miał, czy nie wykazał jej tak dobrze – nikt nie inspirował jej z takim przekonaniem. Niech inni zwrócą się do świętych czy aniołów, jeśli chcą, ja ufam bardziej dobroci Jezusa. Z pewnością tak jest, a szczególnie w zdarzeniu z Marka 6, gdy pomijając ciasnotę serca najlepszych z pośród nas, jak Jan i Piotr, okazał pełną, nieukrywaną, zbawiającą łaskę i potwierdził to. Lecz co więcej, jest w Nim zarówno wzajemna obecność charakterów jak i cnót i łask. Jego stosunek do świata, gdy tutaj był, pokazuje to. Był zarówno Zwycięzcą,Cierpiącym jak i Dobroczyńcą. Jakaż molarna chwała jaśnieje z takiego połączenia! On przezwyciężył świat, odmawiając sobie wszystkich jego atrakcji i ofert. Cierpiał przez niego świadcząc o Bogu przeciw wszelkiemu jego (świata) przekleństwu i duchom; błogosławił go, rozdzielając stale miłość i moc, odpłacając dobrem za złe. Pokuszenia świata dawały mu tylko okazję do zwycięstwa, zepsucie i wrogowie do cierpienia, a troski do wyświadczania dobra. Cóż za połączenie!

Jakaż moralna chwała jaśnieje z  każdego Jego zestawu cech!

Pan Jezus zobrazował Słowo, które jest między nami, na świecie, lecz nie ze świata. Zrobił to w formie, której odbiciem jest Jego wypowiedźz J 17:15: „nie proszę Cię, abyś ich zabrał z tego świata, lecz abyśich zachował od złego”. Przez całe swoje życie pokazywał taki stan, ponieważ, choć był na świecie, działał wśród ignorancji i nieszczęścia, lecz nigdy jako jeden z upadłych ludzi; nigdy jako ten, który dzieli  światowe nadzieje i plany czy dotknięty przez jego ducha świata. Lecz wierzę, że w siódmym rozdziale Ewangelii Jana, widzimy Go wybitnie w Jego charakterze. Był to czas święta namiotów, czas radości w Izraelu, oczekiwania na przyjście królestwa, okres zbiorów, gdy ludzie mieli pamiętać tylko o tym, że były dni, gdy wędrowali po pustyni i mieszkali w namiotach. Bracia zaproponowali Mu, aby wykorzystał taką chwilę jako okazję, a “cały świat”, jak mówimy, była to wówczas Jerozolima. Chcieli, aby sam sobie zapewnił ważność i zrobił coś, co zrobiło by z Niego, jak to dziś nazwalibyśmy, człowiekiem świata. Odmówił. Jego czas jeszcze nie nadszedł, aby obchodzić święto namiotów. On będzie miał Swe Królestwo na świecie i będzie potężny, aż po krańce ziemi, gdy przyjdzie Jego dzień, lecz teraz był w drodze do Swego ołtarza, a nie do Tronu. Nie pójdzie na to święto, aby cieszyć się z tego święta, chociaż na nim będzie i dlatego, gdy tym razem dotrze do miasta, widzimy go w służbie, a nie w czci; nie czyniącego cuda, jak chcieli go widzieć Jego bracia, aby zyskał więcej uwagi ludzkiej, lecznauczającego innych, a następnie ukrywającego się pod słowem: Naukamoja nie jest moją lecz tego, który mnie posłał. Bardzo osobliwe iszczególne jest to wszystko. Była w tym część moralnej chwały Człowieka, doskonałego Człowieka, Jezusa, w Jego stosunku do świata. Był zwycięzcą, cierpiącym i dobroczyńcą; na świecie lecz nie ze świata. Lecz z taką samą doskonałością widzimy Go w każdej z tych przedstawionych cech.

Tak więc w zetknięciu z żalem, który jest, jak to mogę wyrazić, na  zewnątrz, widzimy czułość, moc, która przynosi ulgę, lecz w zetknięciu  z uczniami, widzimy zarówno wierność jak i czułość. Trędowaty w Mateusza 8, jest obcym. Przynosi swój problem do Jezusa i zostaje natychmiast uzdrowiony. W tym samym rozdziale uczniowie przychodzą ze swymi troskami, (strach przed sztormem ) lecz zostają upomnieni, mówido nich: Czemu jesteście bojaźliwi, małowierni. A przecieżtrędowaty miał małą wiarę, tak jak uczniowie. Oni powiedzieli Mu: „Panie,ratuj bo giniemy”, a trędowaty: „Panie, jeśli chcesz możesz mnieoczyścić”. Lecz oni zostali zgromieni, a on nie. Ponieważ dla Pana były to różne sytuacje i słusznie. W jednym przypadku był to zwykły problem, a w drugim chodziło zarówno o duszę jak i problem. Tak więc, w jednym przypadku była w to zaangażowana czuła wrażliwość, a wierność była pobudką do działania w drugiej sytuacji.

Różne Jego relacje w stosunku do uczniów i do obcych, w jednym zestawieniu, pokazują nam w jak doskonale Pan rozróżnia sprawy, które występują tak blisko, ale wcale nie pozostają takie same. Co więcej, aż do tego stopnia doskonałości. Pomimo, że Sam gromi, nie pozwala, aby inni to robili zbyt lekko. Mojżesz mógł być upokarzany przez Pana, lecz Pan równocześnie nie pozwolił na to, aby Miriam i Arron robili mu wyrzuty (Ks. Liczb 11:12). Izrael na pustyni był stale i wciąż karcony ręką Boga, lecz w obliczu Balaama, czy innego przeciwnika, staje jako Ten, który nie widzi żadnych braków u Swych ludzi i nie ścierpi żadnego czarowania w celu pokonania ich.

Tak  więc Pan, w piękny sposób, zdecydowanie wchodzi między dwóch uczniów i napomina dziesięciu (Mateusza 20). Pomimo, że przekazał Janowi Chrzcicielowi słowo ostrzeżenia i upomnienia, jakby w sekrecie (takie słowo jakie tylko sumienie Jana mogło zrozumieć), to do ludzi zwraca się, aby wyrażali się o Janie tylko z pochwałą i zachwytem, i ciągle towarzyszy temu ta Łaska umiejętnego rozeznawania różnic podobnych zdarzeń.

Nawet w pracy z własnymi uczniami przychodzi taki moment, w którym nie widać już wierności, lecz wyczuwana jest sama czułość. Mam na myśli godzinę odejścia (Jana 14:16), było już za późno, aby być wiernym. Ta chwila nie dopuszczała tego. To był czas, który całkowicie należał do serca. Nie było tu miejsca na uczenie duszy. Otwierał przed nimi nowe Tajemnice, sekrety o najdroższej i najbardziej intymnej społeczności między nimi a Ojcem, lecz nie ma tutaj niczego, co moglibyśmy nazwaćnapomnieniem lub zgromieniem. Nie ma takich słów jak: „małowierni”czy „jakże to jeszcze nie rozumiecie?”. Każe słowo, które zabrzmiało by podobnie, było by tylko rozrywaniem rany, która bolała w sercu, która nie pozwoliłaby im poznać miłości, jaką do nich żywił. Była to święta chwila smutku rozstania, w doskonałej myśli i uczuciu Jezusa. I w pewien bardzo prosty sposób doświadczamy jej my sami tak, abyśmy mogli conajmniej radować się i czcić ją w Nim. Jest czas przytulania, jak powiada kaznodzieja, i jest czas powstrzymywania się od przytulania (uścisku). Jest to prawo księgi miłości i Jezus przestrzegał go.

Lecz nie pozwalał sobie na rozczulanie, gdy sytuacja wymagała wierności, a więc omijał wiele sytuacji, w których ludzka wrażliwość poczułaby się oburzona i w których ludzkie poczucie moralności osądziłoby je jako  oburzające. Nie zdobywał swych uczniów dzięki uprzejmej (miłej) naturze. Miód został wyłączony spośród prawdziwych ogniowych ofiar składanych z pokarmów, podobnie jak kwas. Ofiary z pokarmów nie mogły ich zawierać (Kapłańska 2:11) i nie było ich w Jezusie, prawdziwej „ofierze ogniowej”.

Nie spełniał ich życzeń, a jednak przywiązał ich do Siebie bardzo blisko i w tym jest moc. Zawsze jest moralna moc w tym, że zawierzenie komuś jest zdobywane bez starania się o nie, ponieważ wtedy serce jest przekonane o rzeczywistości miłości. Wszyscy to wiemy.

Uwaga poświęcana komuś, jeśli jest tylko zwykłą uwagą, jest miodem, a jak wiele tego „nędznego” materiału można  w nas znaleźć! Wszyscy jesteśmy narażeni na to, aby sądzić, że wszystko jest w porządku i nie sięgamy wyżej niż tylko do oczyszczenia z kwasu i napełnienia lampy miodem. Niech tylko uda nam się zagrać naszą rolę na dobrze zorganizowanej, uprzejmej scenie przed ludźmi, podobając się innym i robiąc wszystko co możemy, aby utrzymać dobre stosunki z innymi, a już jesteśmy zadowoleni z siebie i również z innych. Ale czy to jest służba Bogu? Czy jest to ofiara ogniowa? Czy można to rozumiećjako część doskonałej moralnej chwały doskonałego człowieka? W rzeczywiści nie. Możemy w naturalny sposób osądzać i jestem pewien, że nikt nie może tego zrobić lepiej czy bardziej skutecznie, lecz ciągle pozostaje jedną z tajemnic świątyni, że miodu nie używano, aby dawał słodki zapach ofiary.

Tak więc widzimy w rozwoju, w rozsądku, w połączeniu i w rozróżnianiu, jak doskonały w moralnej chwale i pięknie był na wszystkich tych ścieżkach Syn Człowieczy!

Życie Pana Jezusa było jasno świecącą lampą. To była taka lampa w domu Bożym, która nie potrzebowała złotych szczypiec, ani popielnic. Zawsze była oporządzona przed Panem i świeciła ogniem z czystej, wygniecionej oliwy. Zawsze manifestowała się tym, którzy byli wokół, obnażając i prostując, lecz zawsze zachowując swoje miejsce niewzruszone. Bez względu na to czy był prowokowany przez uczniów, czy przez przeciwników, a działo się to nieustannie, nigdy nie znajdujemy, aby Pan wymawiał siebie samego.

Raz
uczniowie narzekali: Panie, czy nic cię to nie obchodzi, że giniemy, lecz On nie dochodził prawa do snu, z którego został wyrwany.

Innymrazem zwrócili się do Niego: Widzisz, że lud napiera na Ciebie, apytasz: Kto się mnie dotknął, lecz Pan nie potrzebował pytać, chciał działać w kierunku zaspokojenia zaistniałej potrzeby.

Kiedyindziej znowu Marta powiedziała Mu: Panie, gdybyś tu był nie byłbyumarł brat mój. Lecz Pan nie usprawiedliwiał swej nieobecności, ani powodów zatrzymania się przez dwa dni w miejscu gdzie był, lecz pouczyłMartę jaki skutek przyniesie to Jego opóźnienie: „zmartwychwstaniebrat twój„. Jakże wspaniałe uzasadnienie Jego opóźnienia! Tak było za każdym razem. Czy Pan Jezus był wyzywany czy gromiony, nigdy nie znajdujemy w Jego ustach ani jednego słowa odwołania, czy kroku wstecz. Każdy język, który powstawał przeciwko Niemu z osądem, Pan potępiał.

W 2
rozdziale Ewangelii Łukasza jego matka gromi Go, lecz zamiast przyznać jej słuszność, to ona musi wysłuchać Jego, gdy przekonuje ją o jejbłędnym myśleniu.

Piotr

bierze Go na stronę, aby upomnieć: Panie miej litość nad Sobą, nie przyjdzie to na Ciebie. Lecz Piotr musiał się nauczyć tego, że to samszatan poddał mu takie napomnienie.

Urzędnik w pałacu arcykapłana posunął się nawet dalej, poprawiając Go i uderzając w policzek, lecz został przekonany o tym, że złamał zasady sądzenia, wobec sądu i w miejscu sądu.

To wszystko mówi nam o doskonałym Mistrzu. Okoliczności mogły nieraz być przeciwko Niemu. Czemu śpi w łodzi, gdy wiatry i fale atakują? Dlaczego zatrzymuje się w drodze, gdy córka Jaira umiera? Czy też dlaczego pozostaje na miejscu gdzie był, podczas gdy Jego przyjaciel Łazarz w dalekiej wiosce w Betanii choruje? Lecz to wszystko są tylko okoliczności i to chwilowe. Słyszeliśmy o tych wszystkich sytuacjach jak sen, opóźnienie, zatrzymanie, lecz widzieliśmy też zakończenie jakie zgotował Pan Jezus i to wszystko razem jest doskonałe.

W dniach patriarchów okoliczności były przeciwko Bogu Joba. Posłaniec za posłańcem przynosili zdawałoby się zbyt wiele, bezlitośnie, nieuchronnie, lecz Bóg Joba nie musiał się tłumaczyć. Podobnie nie musiał tłumaczyć się Jezus, którego działanie mamy opisane w Ewangeliach.

Gdy więc spoglądamy na Pana Jezusa jako na lampę w świątyni, światło w domu Bożym, odkrywamy, że ani szczypce, ani popielnice nie mogą być używane. Nie mają żadnego zastosowania do Niego. Wobec czego, konsekwentnie ci, którzy Go prowokowali lub napominali, sami musieli wrócić napomnieni i przyjąć na siebie wstyd. Używali szczypiec i popielnic do lampy, która ich nie wymagała, zdradzali przez to tylko swoją głupotę, a lampa świeciła jeszcze większym blaskiem, nie dzięki szczypcom i popielnicom lecz dlatego, że mogła przekazać więcej nowego świadectwa (które dawała przy każdej okazji), że tego nie potrzebuje.

Z tego wszystkiego uczymy się tej lekcji, że we wszystkich przypadkach powinniśmy stanąć z boku i pozwolić Jezusowi wykonywać swoje dzieło. Możemy patrzyć i uwielbiać, lecz nie mieszać się i nie przeszkadzać, jak wszyscy ludzie w tamtych czasach, przeciwnicy, krewni, a nawet uczniowie. Nie byli w stanie pomnożyć światłości, która świeciła; mogli cieszyć się nią, chodzić w niej, lecz nie wolno im było próbować jej poprawić czy regulować.

Pozwólmy naszym oczom patrzeć tylko na Pana Jezusa Chrystusa i na Jego doskonały charakter a będziemy mogli być pewni, że lampa Pana, ustawiona na świeczniku, oświetli w pełni całe ciało.

Lecz  idźmy dalej. Możemy dalej obserwować, że jak Pan nigdy nie tłumaczy się pod ludzkim osądem w czasie całej swej służby, jak to widzieliśmy, tak też jest i w godzinie Swej słabości, gdy moce ciemności powstały przeciwko Niemu. Nie poddał się ludzkiemu użalaniu. Gdy został uwięziony przez Żydów i Greków nie błagał ich, ani nie zaskarżał ich. Nie odwoływał się do współczucia, nie słyszymy błagania o życie. Modlił się do Ojca w Getsemane, lecz nie była to próba usunięcia żydowskiego arcykapłana czy rzymskiego namiestnika. Wszystko co w tej godzinie mówi, nie ma na celu obnażenia grzechu na jaki ludzie, czy to Żydzi czy Grecy, cierpieli w tej godzinie.

Jakiż obraz! Któż mógłby wymyślić taką  rzecz! Musiał być pokazany lub opisany, tak jak był widziany przezinnych. To był doskonały Człowiek, który wędrował tu w pełni moralnejchwały, a promienie i odblaski Jego doskonałej chwały pozostawione zostały przez Ducha świętego na stronach Ewangelii. Proste, szczęśliwe i szczere przekonanie o Jego osobistej miłości do nas (Panie, rozwiń to w naszych sercach!), najbardziej wspomaga nasze pragnienia, aby być z Nim i odkrywać Jego samego.

Słyszałem  o kimś kto obserwując Jego światło i błogosławione drogi w czterech Ewangeliach, wybuchnął łzami i nie mógł powstrzymać wyrażania swoichuczuć i wołał: O, i ja tam byłem z Nim! Jeśli jeden może mówić za wszystkich, kochani, to jest to czego chcemy, czego pragniemy. Znamy swoje potrzeby, lecz można także powiedzieć, że Pan zna nasze pragnienia.

Ten sam kaznodzieja, którego już cytowaliśmy, mówi: Jest czas zatrzymywania i czas odrzucania (Kaznodziei 3:6). Pan zarówno zatrzymywał jak i odrzucał, we właściwym czasie. Nie ma strat w służbie serca czy ręki, która wielbi Boga, niech będą tak hojne, jak tylko mogą.

Wszak  od Ciebie pochodzi to wszystko, a my daliśmy tylko to, co z Twojej ręki mamy” jak powiada Dawid.

Bydło tysięcy wzgórz należy do Niego i wszystko co napełnia ziemię. Lecz faraon traktował chęć Izraelitów do uwielbienia Boga jako próżniactwo i zajmowanie się bredniami, a uczniowie poczytywali wylanie na ciało Jezusa olejku za trzysta denarów jak stratę. Lecz oddanie Panu Jego własności, czy to honoru i czci, czy miłości serca, czy pracy rąk, czy materialnego domu, nie jest ani próżniactwem ani stratą. Jest to najważniejsza praca, którą przedkładać można Bogu.

Lecz tu chciałbym się zatrzymać na chwilkę lub dwie.

Wyrzeczenie się Egiptu nie jest próżniactwem, ani nie jest stratą namaszczenie głowy Chrystusa; chociaż tak to widzimy, że pewne szczególne rachunki prowadzone między synami ludzkimi a nawet często (zbyt często) między świętymi Boga, mogą spowodować taki pogląd.

Życiowe okazje są pomijane, światowe możliwości światowych obietnic nie wykorzystywane, ponieważ serce zrozumiało ciężar wspólnoty z odrzuconym Panem.

Lecz niektóre osoby mogą powiedzieć, że istnieje próżniactwo i strata, okazje mogły być zatrzymane przez „właściciela”, a możliwości mogą być wyszukiwane i zdobywane, a następnie wykorzystane dla Pana. Lecz takie osoby tego nie dostrzegają. Twierdzą, że te ludzkie, ziemskie wpływy, które są związane z „okazjami” to dar od Pana, który może być użyty dla korzyści, budowania i błogosławienia wierzących, ale Odrzucony Chrystus, Chrystus wyrzucony przez ludzi poza obóz, jeżeli jest znany poprzez duchową społeczność, przez daną duszę, będzie ją uczył innej lekcji.

Te życiowe profity, światowe okazje, tak zalecane, są dokładnie tym samym Egiptem, którego Mojżesz się wyrzekł. Wyrzekł się nazywania go „synem córki faraona”. Bogactwa Egiptu nie były w jego oczach wartościowe, ponieważ nie mógł ich wykorzystać dla Pana i odwrócił się od nich i Pan wyszedł naprzeciw niego i w końcu wykorzystał go, nie po to bybłogosławić Egipt, lecz aby wyprowadzić swój lud z niego.

Pójdę  nieco tym tropem dalej, ponieważ, jak czuję, jest to dla nas ważne. To wyrzekanie musi być wykonane na gruncie zrozumienia i wiary w odrzuconego Pana, ponieważ będzie wymagało całego pięknego, szczerego i właściwego charakteru. Jeśli zostanie podjęte z powodu zwykłych religijnych zasad, jak wypracowanie świętości, czy tytułu dla siebie, to można spokojnie powiedzieć, że będzie to coś gorszego niż próżniactwo i marnotrawstwo. Będzie to „wpadnięcie” w pułapkę szatana, który wtedy nas przezwycięży. Nie będziemy wtedy mieli możliwości zwyciężyć nad światem. Lecz jeśli rzeczywiście decyzja zostanie podjęta w wierze i miłości dla odrzuconego Pana, i w zrozumieniu Jego stosunku do obecnego złego świata, to jest to właściwy krok uwielbiający Pana.

Służenie  ludziom na koszt Bożej prawdy nie jest chrześcijaństwem, pomimo, że ludzie, którzy to robią mogą być postrzegani jako dobroczyńcy. Chrześcijaństwo bierze pod uwagę chwałę Bożą, jak również błogosławienie ludzi, lecz jak tylko stracimy to z oczu, będziemy kuszeni do uważania za próżniactwo i stratę czasu tego, co w rzeczywistości jest świętą, konsekwentną i oddaną służbą dla Jezusa. Rzeczywiście tak jest. Przyznanie słuszności kobiecie, która wylała olejek na Jego głowę mówi mi właśnie o tym (Mateusza 26). Mamy oddawać chwałę Bogu we wszystkim co robimy, pomimo, że ludzie odmówią uznania tego, co nie jest wykorzystuje światowego porządku czy nie zaspokaja potrzeb naszych sąsiadów. Możemy się uczyć od Jezusa, który znał Boże wymagania i sposoby działania w tym egoistycznym wiecie. Pan Jezus znał (z pewnością możemy to powiedzieć) prawdziwą i rzeczywistą konieczność działania we właściwym i jedynym porządku. Pan wiedział kiedy odrzucać,a kiedy zatrzymywać. „Zostawcie ją – powiedział o kobiecie,która rozbiła buteleczkę z drogocennym olejkiem – dobry uczynekspełniła względem Mnie”. Lecz po nakarmieniu tłumów powiedział: ”pozbierajcie resztki, aby nic nie przepadło”.

Obserwujemy to działanie według Bożej zasady: jest czas zbierania i czas rozrzucania. Jeśli hojna służba serca czy ręki w uwielbieniu nie ma iść na straty, to każdy okruch ludzkiego jedzenia jest święty i nie wolno

go wyrzucić. Ten, który przyznał, że słuszne było wydanie 300 denarów przy jednej okazji, przy innej nie pozwolił, aby jakikolwiek kawałeczek chleba zmarnował się na ziemi. W Jego oczach takie kawałki były święte. Były one żywnością konieczną do życia, którą Bóg dał człowiekowi do tego by żył, a życie jest rzeczą świętą.

Bógjest Bogiem żywych. „Będziesz z tego jadł”; powiedział o tym Bóg i dlatego Jezus uświęcił to. W Księdze Powtórzonego Prawa 20:19 drzewa pól są życiem człowieka, mówiło prawo, taki przepis był przeznaczonydla tych, którzy byli pod zakonem „jeśli wypadnie wam oblegać jakieś miasto przez wiele dni, by je w końcu zająć, nie będziecie niszczyć rosnących tam drzew, przykładając do nich siekierę, bo będziecie przecież spożywać z nich owoce. Nie będziecie przeto ich niszczyć. Zresztą, czy drzewa rosnące na polu są ludźmi, żebyście musieli jeoblegać?” To byłoby marnotrawstwem, profanacją, aby w ten sposób znęcać się nad żywnością, która jest Bożym darem. Jezus w tej czystości  i doskonałym Bożym porządku nie pozwolił, aby kawałki życia zmarnowały się na ziemi, „zbierzcie je, aby nic przepadło”.

Są to zaledwie drobne przypadki; lecz we  wszystkich okolicznościach ludzkiego życia, przez jakie Pan Jezus  Chrystus przechodził, widzimy jak one zmieniały się całkowicie pod wpływem Jego moralnej chwały; pod wpływem jaki wywierał na nie  Jego doskonały charakter; na wszystkich ścieżkach, po których stąpały Jego święte stopy.

Dla  ludzkiego oka nie było możliwie śledzenie tego, lecz dla Boga było to  stałą, świętą wonią słodyczy, poświęceniem, doskonałą ofiarą całopalną w świątyni.

 Część Trzecia

aracer

Charakter Chrystusa 01

Autor nieznany

Na tych stronach chcemy zajmować sięOsobą Pana Jezusa Chrystusa. Zacznę od rozważenia Moralnej Chwały Pana Jezusa Chrystusa lub jak mówimy, charakteru Pana Jezusa Chrystusa. Wszystkie myśli jakie będziemy rozważać niech wzniosą się ku Bogu jako słodka i miła woń. Każde Jego przedstawienie Siebie Samego w jakiejkolwiek najmniejszej nawet mierze i w jakiejkolwiek relacji przedłożone było zawsze z kadzidłem. W Osobie Pana Jezusa Chrystusa (i wyłącznie tam) człowiek został pojednany z Bogiem. W Nim Bóg odnowił Swoją radość z człowieka, ponieważ w Panu Jezusie Chrystusie, człowiek jest bardziej bliski Bogu niż miało by to miejsce w wieczności z Adamową czystością.

W naszych rozważaniach Moralnej Chwały Pana Jezusa, zawarta jest z pewnością bardzo mała część tego wspaniałego tematu, którym staram się tu zająć. Mogę dać okazję duszom innych do owocnych myśli i to będzie dobre.

Osoba Pana Jezusa, jak zakładam, to Bóg i człowiek w jednym Chrystusie. Jego Dzieło, jak również przypuszczam, to dzieło cierpienia, lub przelania krwi, wykonane na Krzyżu, dzięki czemu pojednanie jest doskonałe i wszędzie jest głoszone w celu przyjęcia i wzbudzenia radości i wiary.

KRÓTKIE ROZWAŻANIE nad MORALNĄ CHWAŁĄ PANA JEZUSA CHRYSTUSA

Kapł 1:1-2: Jeżeli kto chce złożyć Panu ofiarę z pokarmów, to niechaj ofiarą jego będzie przednia mąka; niechaj poleje ją oliwą i nałoży na nią kadzidła. Potem przyniesie ją do synów Aarona, kapłanów. Kapłan weźmie z tego pełną swoją garść mąki z oliwą wraz z całym jej kadzidłem i spali ją na ołtarzu jako pamiątkę, jako ofiarę ogniową, woń przyjemną dla Pana.

Chwała Pana Jezusa Chrystusa jest trojakiego rodzaju osobista, oficjalna i moralna. Jego chwała osobista, w którą Był otoczony, zbawia tam gdzie wiara ją odkryje, a w niektórych przypadkach Bóg wymaga jej odkrycia. Podobnie było zJego chwałą oficjalną (chwała z tytułu urzędu Chrystusa). Nie chodził po ziemi ani jako Boży Syn z łona Ojca, ani jako władny Syn Dawida. Taka chwała była zazwyczaj ukryta, gdy przechodził przezwszystkie codzienne trudności życiowe. Lecz Jego moralna chwała nie mogła się ukryć. On nie mógł nie być doskonały we wszystkim, to jest w tym, co do Niego należało, było Nim samym. Z powodu swej intensywnej doskonałości chwała ta była zbyt jaskrawa dla ludzkich oczu; i człowiek był stale wystawiany na porównanie z nią i gromiony przez nią. Lecz ona świeciła bez względu na to czy człowiek mógł to znieść, czy nie. Teraz również świeci z każdej strony czterech Ewangelii, podobnie jak błyszczała każda ścieżka, którą Sam Pan stąpał.

Powiedziano o Panu Jezusie Chrystusie: Jego człowieczeństwo było doskonale naturalne w swym rozwoju. Jest to piękna prawda. Łukasza 2:52 potwierdza to. Nie było żadnego nienaturalnego postępu w Nim: wszystko wzrastało w porządku. Jego mądrość dotrzymywała kroku jego posturze, czy wiekowi. Był najpierw dzieckiem, później mężczyzną. Stale i wciąż jako człowiek (Boży Człowiek w świecie) wykazywał światu, że jego uczynki są złe. Pokazywał też, że On Sam będzie przez świat znienawidzony; lecz jako dziecko (dziecko według Bożego serca, jakbym powiedział) Pan Jezus był uległy rodzicom, podległy zakonowi i jedyny doskonały. W takim stanie dojrzewał jako przyjemna wonność dla Boga i człowieka.

Lecz następował w Nim postęp i jak widzimy, nie było cienia, odchylenia czy błędu w odróżnieniu Go od wszystkich pozostałych. Jego matka zachowywała te rzeczy w swym sercu lecz mgła, zaciemnienie, ba, sama ciemność dręczyła jej umysł i Pan musiał do niej rzec: Dlaczego Mnie szukaliście?

Lecz jeśli chodzi o Niego, rozwój był kolejny i właściwy z wyjątkiem moralnej piękności i mogę dodać, że Jego człowieczeństwo było doskonale naturalne w swym rozwoju, tak więc jego charakter był całkowicie ludzki w swym wyrazie: możemy powiedzieć, że wszystko co było widać było wspólne dla ludzi.

On był drzewem zasadzonym nad wodami rzek, przynoszącym owoce we właściwym czasie (Psalm 1), a wszystkie rzeczy są piękne tylko we właściwym czasie. Moralna chwała Pana Jezusa Chrystusa jako dziecka świeciła w swoim czasie i pokoleniu; a gdy stał się mężczyzną ta sama chwała otrzymała tylko inny wyraz. Wiedział kiedy odezwać się na zawołanie matki, gdy Go wołała, a kiedy się oprzeć, choć to ona wołała, kiedy uznać jej wołanie za nieistotne (Łukasza 2:51; Łukasza 8:21; Jana 19:27 ). Gdy pójdziemy dalej Jego śladami zauważymy, że On poznawał Getsemane we właściwej porze lub zgodnie ze swym charakterem, świętą Górę w jej czasie, zimą i wiosną, zgodnie z Jego Duchem. Znał studnię w Sychar i drogę, która wiodła do Jerozolimy na ostatnią chwilę. Stąpał po każdej ścieżce czy może wypełnił każdą kropkę w tym umyśle, który był zgodny z charakterem, który był pod pilnym okiem Boga. I tak było przy różnych okazjach wymagających stale więcej energii. Jeśli była nieczystość w Domu Ojca, On pozwalał, aby żarliwość pochłaniała Go. Jeśli to byli jego ludzie sprzeciwiający Mu się w samarytańskich wioskach, znosił to i szedł dalej.

Wszystko było doskonałe zarówno w różnych kombinacjach jak i porach. Płakał gdy zbliżał się do grobu Łazarza,choć wiedział, że przyniósł zmarłemu życie. Ten, który rzekł: Jajestem zmartwychwstanie i żywot, płakał. Boska moc pozwoliła na uwolnienie ludzkiego współczucia w pełnym wymiarze. Jest to pewne połączenie, kombinacja cnót, które składają się na moralną chwałę. Wiedział, jak napisał apostoł: jak obfitować i jak znosić biedę; jak korzystać z chwil obfitości i okresów depresji, ponieważ w swej drodze przez życie był w to wszystko wprowadzony.

Tak  więc był przygotowany na chwilę Swej chwały, a była to chwila niezwykle jasna. Mam tu na myśli przemienienie, kiedy to był wysoko wyniesiony i uhonorowany, świecił jak słońce, źródło jasności. I tak promieniejący byli Mojżesz i Eliasz, biorąc chwałę z Niego, naoczni świadkowie Jego niewyobrażalnego majestatu. A gdy ludzie zbiegli się, aby Go przywitać na dole góry, (Marka 9:15) nadal, wierzę, promieniał tą chwałą, którą miał uprzednio, choć „ukrywającą się” – przebywał z nimi nie po to, aby odebrać cześć lecz dlatego, że raz oddał Siebie Samego na wspólną służbę; ponieważ wiedział w jaki sposób obfitować. Nie był wynoszony przez Swoje powodzenie, Pan nie szukał miejsca wśród ludzi, lecz opróżnił Siebie Samego, bo pozbawił się reputacji, szybko ukrył Swą chwałę, aby być sługą, tym który służy, a nie tym któremu usługują.

Tak samo było również za drugim razem. Po Swym zmartwychwstaniu, jak to widzimy w Ewangelii Jana 20. Znajduje się wśród uczniów, pokazując tak chwalebny charakter jaki nie może być osiągnięty przez żadnego człowieka i nigdy nie będzie. Oto jest On Zwycięzcą nad śmiercią, „Niszczycielem” grobu. Lecz nie przyszedł tu pomimo takiej chwały, aby przyjąć, jak to się mówi, od Swych uczniów gratulacje, jak by to miało miejsce w przypadku zwykłego człowieka, który powrócił na łono przyjaciół i krewnych po trudach, niebezpieczeństwach i zwycięstwie.  Nie! On był obojętny na współczucie; potrzebował go we właściwym czasie  i odczuwał jego potrzebę, wtedy gdy tego nie dostał. Lecz oto teraz jest, wzbudzony z martwych, wśród Swych uczniów, raczej jako chwilowy gość niż Zwycięzca. Raczej uczy ich czego im potrzeba, a nie podkreśla Siebie i wielkie rzeczy które, właśnie osiągnął. To jest właściwe wykorzystanie zwycięstwa. Podobnie jak Abraham wiedział w jaki sposób wykorzystać Jego zwycięstwo nad zjednoczonymi siłami króli ku czemuś większemu niż własny zysk. Jest to znajomość rzeczy jak obfitować i jak być napełnionym.

Lecz Pan wiedział również jak się upokorzyć. Spójrzmy na Niego pośród mieszkańców samarytańskiej wioski w Ewangelii Łukasza 9. Cała akcja zaczyna się od tego, że w sensie osobistej chwały oczekiwał tego, że zostanie wzięty w górę, tak jakby już był po tym fakcie (Marka16:19 oraz 1 Tymoteusza 3:16 użyte jest to samo greckie słowo); w powszechny i stosowany sposób kogoś kto wie, że przyjeżdża osoba wybitna, wysłał przed sobą posłańców. Lecz niewiara Samarytan zmieniła sytuację, nie chcieli Go przyjąć. Odmówili drogi stopom Pełnego Chwały i zmusili Go, aby znalazł dla siebie inną drogę, odrzucili Go. Lecz On przyjął zaistniałą sytuację bez jakiegokolwiek narzekania w sercu. Widząc, że jako Betelejmita został odrzucony, znów stał się (zapożyczając słowo z Mateusza 2) Nazarejczykiem i po tej stronie samarytańskiej wioski okazuje tą nową cechę w tak doskonały sposób, jak to zrobił po drugiej stronie wsi z inną stroną swego doskonałego charakteru.

Tak więc, Pan wiedział w jaki sposób obfitować, co znów możemy ponownie zobaczyć w Ewangelii Mateusza 21.  Wchodzi do miasta Dawida. Wszystko, co mogło podkreślić Jego Boskość otaczało Go i towarzyszyło Mu. Jest teraz w swej ziemskiej chwale, wtaki sposób w jaki był w niebiańskiej chwale na świętej górze. Niebiańska chwała była Jego i w każdej chwili, która by tego wymagała mógł ją znowu „przyoblec”. Lecz niewiara Jerozolimy, podobnie jak  poprzednio Samarii, powoduje zmianę sceny i Ten, który wkroczył do miasta jako król, musi opuścić je, aby szukać schronienia na noc. Lecz oto jest tutaj poza Jerozolimą, tak jak był poza Samarytańską wioską i wie w jaki sposób „obfitować”.

Cóż za doskonałość! O ile niemożliwe jest porównanie ciemności ze światłem Jego osobistej, oficjalnej chwały, to Jego moralna chwała nie mogła znaleźć lepszej okazji, aby jaśniej błyszczeć. Ponieważ nie ma w moralności czy charakterze człowieka nic bardziej czystego niż to połączenie pragnienia uniżenia się wśród ludzi i świadomości nieodłącznej chwały przed Bogiem. Widzimy to u niektórych świętych.

Abraham był obcym przychodniem wśród Kananejczyków przez wszystkie swoje dni (nie mając swej ziemi na własność i nie szukając jej); lecz gdy nadarzyła się okazja, przekonany o swej godności w oczach Bożych i zgodnie z radą Boga, mógł rządzić królami.

Jakub mógł mówić o swej pielgrzymce, o tym, niewiele było dni jego życia i do tego były złe, nie robiąc sobie nic ze światowych obliczeń, lecz równocześnie mógł błogosławić, tego który był na ziemi największym mężem swych czasów, przekonany o tym, że przed Bogiem jest, z nich dwóch, lepszym i większym.

Dawid mógł prosić o chleb i prosić oń bez wstydu, lecz w tym wszystkim przyjmował cześć należną królowi, odbierając wyrazy uznania godne tegostanowiska, jak np. w przypadku Abigail.

Paweł związany łańcuchami, więzień w pałacu, mógł mówić o swych więzach, lecz w tym samym czasie, dawał poznać całemu sądowi i wysokim rzymskim urzędnikom, że wie o sobie, że jest błogosławionym człowiekiem i to jedynym spośród nich.

W tym połączeniu dobrowolnej degradacji przed ludźmi i przekonania o chwale przed Bogiem, otrzymujemy najlepszą, najjaśniejszą, ba (gdy biorę pod uwagę Kim On był) nieskończoną ilustrację naszego Pana.

A przecież jest jeszcze ciągle dużo więcej moralnego piękna w poznawaniu tego jak „być obfitym”, jak się upokorzyć, jak „obfitować” i jak cierpieć niedostatek, ponieważ mówi nam to, że serce człowieka, który nauczył się tych lekcji jest raczej bliżej końca podróży niż w samej podróży. Gdyby serce było w podróży, nie lubilibyśmy takich wypadków, trudności, niewygodnych, twardych i pagórkowatych miejsc; lecz jeśli jest się u kresu, po prostu takie rzeczy ulatują. Z pewnością dla wielu z nas śledzenie tego wszystkiego jest napomnieniem.

Lecz są jeszcze inne cechy charakteru Pana, na które musimy spojrzeć. Ktoś powiedział o Nim: był to najbardziej wielkoduszny i dostępny człowiek. Widzimy w Nim łagodność i dobroć nigdy u człowieka nie obserwowaną, a jednak ciągle odczuwamy to, że On był obcym. Jakże prawdziwe to jest! Był tutaj tak dalece obcym, ponieważ zbuntowany człowiek wypełniał miejsce, lecz równocześnie tak blisko jak tajemnica lub konieczność tego wymagała od Niego. Rezerwa jaką zachowywał i bliskość jaką wyrażał były doskonałe.

Pan nie tylko rozglądał się wokół przypatrując się otaczającemu Go nieszczęściu, lecz wszedł w sam „środek” ze współczuciem, które pochodziło z Niego samego; zrobił znacznie więcej niż tylko odmowa udziału w powszechnym zepsuciu: zachował dystans świętości od każdego jego tknięcia czy plamki. Widzimy Go ukazującego to połączenie odległości i intymności w Ewangelii Marka 6. Jest to wzruszająca scena. Uczniowie wrócili do Niego po całym dniu służby. On zatroszczył się o nich. Jest ich stanem bardzo zainteresowany, zajmuje się zmęczonymi, gdy mówi: Wy sami idźcie na osobność, na miejsce ustronne i odpocznijcie nieco (w.31) . Lecz tłumy podążają za Nim, a On zwraca się do nich z tą samą gotowością, rozpoznając ich stan, jako owiec nie posiadających pasterza, zaczyna ich uczyć. W tym wszystkim widzimy Go jako osobę, która jakże szybko zajmuje się, reaguje na pojawiające się różnorodne problemy; czy to będzie zmęczenie uczniów, czy też głód lub ignorancja tłumów. Jednak to wszystko w żaden sposób nie działa dla Niego. Pojawia się natychmiastowa separacja między Nim a uczniami, która wyraża się tym, że mówi uczniom, aby weszli do łodzi, a On odprawi tłumy. To oddzielenie od Niego powoduje dla nich tylko problemy. Powstaje wiatr i burza uderzająca na nich. I oto w samym środku ich rozpaczy pojawia się Pan, jest blisko, aby im pomóc i wzmocnić ich.

Jak konsekwentne jest to połączenie świętości i łaski we wszystkim. Jest blisko nas wśród naszych zmartwień, w głodzie i niebezpieczeństwie, a trzyma się z dala od naszego gniewu i egoizmu.

Jego świętość powoduje, że jest całkowicie obcy w tym zepsutym świecie. Jego łaska pobudza Go do działania w tym pełnym potrzeb świecie. To wszystko oddziela jego życie, powiedziałbymw moralnej chwale tak, że choć zmuszony przez otaczające warunki do samotności, Pan Jezus Chrystus był stale pociągany przez potrzeby i troski do aktywności. Ta aktywność realizowała się na rzecz wielu różnych osób i w ten sposób, była również niezwykle różnorodna.

Przeciwnicy, grupa uczniów idących za Nim i pojedynczy ludzie, wymuszali na Nim nieustanną różnorodność działań; zawsze musiał wiedzieć i z pewnością robił to doskonale, jak odpowiedzieć każdemu człowiekowi. A poza tym wszystkim widzimy Go przy różnych okazjach, przy stołach innych ludzi, lecz jest to tylko jeszcze jedna okazja do tego, by zwrócić uwagę na różnorodną Jego doskonałość. Przy stole faryzeuszy, gdzie widzimy go czasami, nie sankcjonuje i nie uznaje typowej sceny. Został tam zaproszony w charakterze tego, który jest rozpoznawany i uznawany na zewnątrz; tak więc działa tutaj w tym charakterze. Nie znajduje się tutaj jako prosty gość, którym opiekuje się i troszczy o niego gospodarz, może więc nauczać i gromić. Ciągle jest światłem i działa jako światło, a więc ujawnia ciemność wewnątrz domu, tak jak to robił na zewnątrz (Łukasza 7:11).

Lecz  jeśli wchodził do domu faryzeusza wielokrotnie w charakterze nauczyciela to wtedy działa w ten sposób, gromiąc moralny stan rzeczy, które tu zastał. Wchodzi również do domu urzędnika publicznego jako Zbawiciel. Lewi przygotował dla niego uroczysty obiad w swym domu i posadził grzeszników i celników razem z nim, co oczywiście się nie spodobało się religijnym przywódcom. Wtedy Pan objawia siebie jakoZbawiciela mówiąc im: Ci, którzy się dobrze mają nie potrzebująlekarza, lecz chorzy. Lecz idźcie i nauczcie się co to znaczy: miłosierdzia chcę a nie ofiary. Nie przyszedłem wzywać do upamiętniasprawiedliwych lecz grzeszników. Bardzo proste, lecz uderzające i niosące ogromne znaczenie. Faryzeusz Szymon miał zastrzeżenia, czy grzesznicy powinni wchodzić do jego domu i przystąpić do Pana Jezusa: Lewi urzędnik państwowy sprawił taką możliwość, że byli oni miłymi gośćmi Pana Jezusa. Tak więc, znowu widzimy, że w jednym domu Pan działa udzielając nagany, podczas gdy w innym, ujawnia Siebie w bogactwie łaski Zbawiciela.

Lecz widzimy Go również przy innych stołach. Możemy spotkać Go w Jerycho i w Emaus (Łukasza 19 oraz 24). Za każdym razem czyjeś pragnienie powodowało, że był przyjmowany, lecz za każdym razem wynikało ono z innej inspiracji. Zacheusz był tylko grzesznikiem, dzieckiem natury, która jak wiemy jest zepsuta w swych źródłach i działaniach, lecz był w tej chwili pod prowadzeniem Ojca i jego dusza kierowała się w stronę Jezusa. Chciał Go widzieć i pragnął usłyszeć od Niego polecenia. Przepchał się przez tłumy i wszedł na drzewo, aby Go zobaczyć, gdy przechodził. Pan spojrzał w górę i natychmiast zaprosił się do jego domu. Jest to dosyć osobliwe – nie zaproszony Jezus sam się zaprosił do domu urzędnika w Jerycho!

Wcześniejsze zmagania w życiu biednego grzesznika, pragnienie, które zostało wzbudzone przez pociągnięcie Ojca, spowodowały, że był tutaj, w domu, gotowy do przyjęcia Go, lecz Pan znacząco i słodko wyprzedził zaproszenie wszedł do domu, wszedł z pełnym objawieniem swego wspaniałego charakteru, a to działanie wydało wspaniały i słodki owocku chwale Ojca: Panie, oto połowę mojego majątku rozdaję ubogim, a jeśli co na kim wymusiłem zwrócę w czwórnasób.

Dalej, w Emmaus, czyjeś pragnienie zostało ponownie ożywione, lecz w innych warunkach. Nie było to pragnienie świeżo pociągniętej duszy, lecz konieczność odnowienia świętych. Tych dwóch uczniów nie wierzyło, wracali do domu z wielkim smutkiem, bo myśleli że Jezus ich zawiódł. Gdy Pan przyłączył się do nich, krótko ich zgromił, lecz w taki sposób ułożył rozmowę, że Jego słowa rozpaliły ich serca. Gdy zbliżyli się do wsi, Pan okazywał jakoby miał iść dalej. Nie chciał zapraszać się Sam, jak to miało miejsce w Jerycho. Nie byli w takim stanie moralnym, który by takie postępowanie sugerował – tak było z Zacheuszem lecz zaproszony, wszedł po to, aby dalej rozpalić pragnienie, przez które został tu zaproszony, aby go wynagrodzić w pełni. I tak się stało, przynaglani przez radość wrócili do miasta nocą, pomimo późnej pory, aby powiadomić swych przyjaciół.

Jak pełne piękna są te wszystkie przypadki! Gość w domu faryzeusza, gość w domu urzędnika publicznego czy wśród uczniów, zaproszony czy nie, gość w osobie Jezusa, znajduje się zawsze na właściwym miejscu w swym pięknie i doskonałości. Mógłbym podawać inne przypadki goszczenia Go przy innych stołach, lecz teraz chcę spojrzeć jeszcze tylko na jeden przykład. Widzimy Go w Betanii w rodzinnej atmosferze. Gdyby Jezus odrzucał ideę chrześcijańskiej rodziny, nie znalazłby się w Betanii, tak jak Go tam widzimy, a gdy tylko spotkamy tam Pana, jest to jeszcze jedna sposobność do prześledzenia w Nim następnej molarnej cnoty. Jest przyjacielem rodziny, znajdującym, podobnie jak do dziś pośród nas, dom wśród nich. A Jezus kochał Martę, Marię i Łazarza, to jest opis tej sytuacji. Jego miłość do nich nie była tego rodzaju jakiego możemy się spodziewać po Zbawicielu, Pasterzu, choć wiemy, że On jest tym wszystkim. Była to miłość przyjaciela rodziny. Lecz pomimo przyjaźni i bliskiej znajomości, która pozwalała na to, że w każdej chwili może wejść i być przyjętym, Pan nie przeszkadza w codziennych zajęciach domowych. Marta była gospodynią, osobą zajętą rodziną, użyteczną, ważną w tym miejscu i Jezus z pewnością pozostawia ją na tym miejscu, gdzie ją znajduje. Nie do Niego należało wprowadzanie takich zmian. Łazarz mógł siedzieć obok gościa przy rodzinnym stole, Maria mogła oddzielić się i wycofać się do swego własnego królestwa, czy Królestwa Bożego w niej, Marta mogła być zajęta i usługiwać. Niechby tak było. Jezus opuszcza je tak jak je zastał. Ten, który nie wszedłby do domu innej osoby, postronnej, gdy zaszedł do tych dwóch sióstr i brata nie będzie mieszał się do istniejącego tu porządku i nie będzie podejmował inicjatywy wprowadzania zmian. Lecz jeśli kto z członków rodziny, zamiast zabiegania wokół spraw związanych ze swym miejscem w rodzinie, odłączy się, aby uczyć się w Jego obecności, Pan Jezus musi i okaże Swój wspaniały charakter i poukłada wszystko na właściwym z Bożego punktu widzenia miejscu (Łukasza 10:38-42).

Jakże różnorodne i wyśmienite piękno! Któż prześledzi wszystkie Jego ścieżki?  Sokół stwierdziłby, że jest to poza zasięgiem jego wzroku. Więc nie ma człowieka, który może zobaczyć pełny obraz.

Część Druga

topod