Author Archives: pzaremba

Stan 02.02.2021

Stan Tyra

Ci, którzy czytają moje posty od dłuższego czasu nieraz czytali: „bądź cierpliwy i ufaj swojej podróży”. W ramach naszej kultury i religijnych systemów cierpliwość nie jest stawiana wysoko na liście „tego, co koniecznie trzeba mieć”, pomimo tego, że jest wymieniona na liście owoców Ducha. Bez względu na to czy się to akceptuje, czy nie, przemiana jest procesem. Nie jesteś „zbawiony” nagle – jesteś zbawiany (uzdrawiany) każdego dnia, doświadczenie po doświadczeniu (może przeżycie po przeżyciu?) i dziś jest tylko kolejnym dniem zbawienia, do którego przeżycia jesteś zaproszony.

Przestań szukać właściwej książki, odpowiedniego postu na FB, dobrego kazania, kościoła, spotkania czy guru. Nie ma właściwej „odpowiedzi”, która stworzy taką chwilę, w której wypowiedzenie właściwego zaklęcia wywoła odpowiedni skutek (oryg.: abrakadabra moment).
Bóg nie jest dżinem w butelce. Bóg nie będzie tańcował tak, jak mu zagrasz na flecie.

Jeśli przeżywasz chwilę „acha!” jest to zaproszenie do podróży, w której ten proces jest zarówno twoim przewodnikiem jak i nauczycielem. Nikt nie „widzi” na żądanie, więc przestań tego oczekiwać. Fakt, że oczekujesz, że ktoś zobaczy, skoro ty uważasz, że powinien, oznacza, że sam jesteś ciągle ślepy. Jeśli tacy ludzie pójdą za tobą, będzie to przysłowiowe prowadzenie ślepych przez ślepego.

Nawet Jezus potrzebował 33 lat podróży, w czasie której wzrastał w swojej tożsamości i celu (Łk 2:52). Jezus jest również wzorem cierpliwości dla wszystkich, którzy się do Niego zbliżali. Wydaje się, że nigdy nie poganiał tego procesu, a zawsze umacniał każdego ucznia w marszu w jego własnej podróży, nigdy nie potępiając ich.

< —- | —- >

Stan 27.01.2021

Stan Tyra

27.01
Siłą napędową fałszywego ja jest strach. Doprowadził Adama i Ewę do tego, że natychmiast ukryli się usiłując zakamuflować swoje nowo skonstruowane i niedowartościowane  fałszywe ja. Strach, który   sprawia,że faktycznie zostanie odkryte ich” ja” sprawia,że majstrują przy swoim bogu usiłując go ulepszać wg własnego uznania 

Niektórym wydaje się, że dowiadując się więcej o Bogu sprawią, że będą mieć Boga na własnych warunkach. Inni wędrują od jednego kościoła do drugiego, myśląc, że znajdą lepiej umeblowaną doktrynami i praktykami szufladę (dosł. box ), która ochroni tego bałwana przed zagrożeniami, które mogą podważyć jego autentyczność. Istota jest taka, że naszą największą obawą jest to, że to, co nazywam „Bogiem” może okazać się całkiem inne niż to, do czego ja doszedłem. To dlatego będziemy tracić ogromne porcje energii upiększając tą szufladę warstwami odpowiedzi, teologii i rytuałów. Po cichu boimy się tego, że prawdziwy i żywy Bóg może się zamanifestować, wstrząsnąć naszym bałwanem i zdmuchnąć ściany naszej szufladki. Tylko bałwana trzeba strzec i bronić.

Continue reading

Znasz Słowo, czy Słowo-Osobę – posłowie

The Church Without Walls

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Otrzymałem wiele e-maili po tym, jak ostatni temat dotyczący znajomości Słowa zmienił sposób myślenia ludzi. Tak więc, logicznym wydało mi się dopowiedzenia jeszcze czegoś w temacie: czy znasz Słowo (Pismo) czy  też Słowo (Osobę).

Codzienny chleb – to nie to, co myślisz
Mat. 4:4 mówi: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”.

Wyraz „słowo” tu użyte, to „rhema” – słowo Boga do człowieka. Nie ma tu „logos”, czyli zbioru ksiąg poczynając od Księgi Rodzaju aż do Objawienia (choć jest to dobra rzecz). Żyjemy nie przez logos – żyjemy przez, dla, mamy głód słowa rhema, czyli słowa, które Bóg mówi do nas indywidualnie i osobiście.

Nie żyjemy samym chlebem, co odnosi się do pokarmu dla ciała. Tak, jak nasze ciała fizyczne są karmione chlebem, tak samo nasz duchowy człowiek otrzymuje pokarm duchowy od Boga wtedy, gdy bezpośrednio do niego przemawia. Żyję, aby czuć w sobie Jego Ducha, czuć Jego obecność, Jego prowadzenie i Jego objawienie. Żyję aby tego doświadczać!

Głód rhemy kieruje nami w taki sam sposób, jak głód fizyczny – gdy jesteśmy jak głodny lew, który poluje na gazelę. Nie będziemy zaspokojeni aż ją upolujemy.

Continue reading

Niech ci się nie wydaje, że napominając innych, masz ten sam autorytet co Jezus

Wes MacAdams

18.12. 2020
Wierzymy, że jako uczniowie Jezusa musimy nie tylko postępować zgodnie z Jego poleceniami, lecz również podążać za przykładem, który nam zostawił. Nowy Testament uczy, że mamy być dobrzy, cierpliwi i łagodni. Uczy nas, aby nastawiać drugi policzek, błogosławić tych , którzy prześladują nas. Niemniej, czytamy również, że Jezus powywracał stoły i nazywał ludzi „plemieniem żmijowym”. Jak to pogodzić? Czy twardy krytycyzm Jezusa i gromienie czyniących zło usprawiedliwiają surowość i krytycyzm? Oto kilka rzeczy, nad którymi, jak sądzę, powinniśmy się poważne zastanowić.

Nauczanie, a przykład Jezusa
Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, dlaczego Jezus mówił uczniom, aby nikogo nie nazywali „głupcami”, jednak sam to robił? W Kazaniu na Górze wyraźnie wyjaśnił: „Każdy kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd, a kto by rzekł bratu swemu: Racha, stanie przed Radą Najwyższą” (Mt 5:22). (W grece jest to wyraz „moros”, od którego pochodzi angielskie „moron” – debil, idiota.) Niemniej, następnym razem, gdzie znajdujemy ten wyraz to Ewangelia Mateusza 23:17, gdzie Jezus nazywa faryzeuszy: „ślepymi głupcami”.

Co więcej, w Kazaniu na Górze Jezus naucza: „A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz” (Mt 5:39). Jak to więc pogodzić z tym, że Jezus wywraca stoły wymieniających pieniądze? (Mt 21:12-17). Jak rozróżnić między tym, czego nauczał swoich uczniów, a tym, co robił?

Continue reading

Stan 23.01.2021

Stan Tyra

23,01

Twoja podróż ostatecznie doprowadzi cię do spotkania twarzą w twarz z Bogiem, którego stworzyłeś w swojej wyobraźni, zanim spotkasz Boga, na którego obraz zawsze byłeś stworzony.

Historia Jonasza pokazuje osobę, która trzyma się Boga swojej (ego) produkcji, a która została przedstawiona radykalnie innemu Bogu. Zamiast przyjąć to, że miłosierny Ojciec umiłował wszystkich właśnie tych ludzi, których Jonasz nienawidził, i przebaczył tym, których ten osądził, Jonasz zdecydował, że lepiej umrzeć sprawiedliwym we własnych oczach niż poddać się takiemu Bogu. Nigdy nie zaakceptowałby Niniwijczyków!

Wszyscy sporo zainwestowaliśmy w stworzonego przez nas Boga i konieczne jest utrzymywanie go w ramach naszego systemu przekonań, tam, gdzie on zgadza się z nami a my czujemy się najbardziej bezpiecznie. Przede wszystkim, mamy przecież mnóstwo wersetów, które dowodzą, że Bóg jest taki, jak my twierdzimy, a Biblia jest niezawodnym słowem Boga! Tak więc, my jesteśmy nieomylni. Jesteśmy tak zaślepieni na to, że Pisma objawiają nam miłującego, miłosiernego i współczującego wszystkim Ojca. „Ponieważ tak Bóg umiłował świat…” Niniwijczycy zwracający się do Boga byli ostatnią kroplą, której Jonasz najbardziej się obawiał, a co stało się rzeczywistością. Bóg kochał ludzi, których on nie kochał. Bóg kochał i akceptował wstrętnych grzeszników, to było coś więcej niż Jonasz mógł znieść, ponieważ akceptował tylko takiego Boga, który kochał niektórych, a innych nienawidził, podobnie jak on, boga który przebacza nielicznym a osądza większość. Taki bóg, który faworyzuje był jego bogiem z wyboru; nie Bóg, który kocha i akceptuje wszystkich.

Zwróć uwagę na tego Boga, z którym się nie zgadzasz, a zaczniesz odkrywać TEGO Boga, którego nigdy nie znałeś. Bóg, którego stworzyłeś, głosiłeś, strzegłeś i za którym się opowiadałeś, jest wrogiem i oskarżycielem oraz antychrystem. W rzeczywistości sami staliśmy się tym Bogiem, którego wielbimy. Ktoś, kogo nienawidzisz, często będzie ujawniał Boga, którego nigdy nie zauważyłeś. Radykalna przemiana będzie miała w tobie miejsce, gdy, podobnie jak Saul w Pawła, zostaniesz oślepiony przez to światło. Gdy już raz zobaczysz, nigdy więcej nie będziesz w stanie nie widzieć.

< —- | —- >

Stan 21.10.2021

Tyra Stan
21.01.2021
Końcowy stan mądrości często jest przedstawiany na filmach i w literaturze jako stary czarnoksiężnik, łagodny król, święty czy coś, co lubmy nazywać „dziadkiem” bądź „babcią”. O ile wiek nie gwarantuje życia na tym „dziadkowym” poziomie to jest wielu wiekowych ludzi, którzy nigdy nie zostali starszymi. Nie chodzi o dziadków i babcie, lecz o ludzi, którzy utrzymują, oczyszczają i przemieniają życie w wielki sposób.

Gdy jesteś już w stanie kochać swoich wrogów wzniosłeś się na poziom dojrzałości, do którego niewielu w ogóle aspiruje. Gdy można już powierzyć czyjeś życie i podróż nie żądając nic od niego i nie rozumiejąc go, uwalnia się duchową energię o wspaniałej jakości. Ogromnej dojrzałości wymaga odpuszczenie własnej potrzeby, aby wszystko szło tak, jak się chce, jak uważamy, że jest „właściwe” i zachęcać kogoś innego do podróży, która będzie we wszystkim podobna do naszej własnej.

Ludzie, którzy osiągnęli dojrzałą mądrość mogą potwierdzać i bić brawo temu, jak ktoś inny prowadzi swoje życie, nie domagając się spełniania „swoich” oczekiwań.

Continue reading

Znasz Słowo, czy Słowo-Osobę 3

The Church Without Walls

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Część 1

W późnych latach siedemdziesiątych i latach osiemdziesiątych popularne było nauczanie po hasłem „wyznawaj z wiarą” (name it and claim it). Dzisiaj mamy coś podobnego w postaci coraz popularniejszego „deklaruj to i obwieszaj” (ang. decree and declare). Obie koncepcje opierają się na wypowiadaniu nad czyimś życiem wersetów Biblii lub innych dobrych rzecz w przekonaniu, że wypowiadając je sprawia się, że te rzeczy się zadzieją lub ochronią człowieka przed wrogiem, albo jedno i drugie.

Ostatnio mówiłem o tym, że Jezus jest Słowem mocy Ojca, zaś wydrukowane słowa na kartce taką mocą nie są. Gdyby moc tkwiła w wydrukowanym wersecie, to każdy, po przeczytaniu choćby jednego wersetu, narodziłby się na nowo. Gdyby moc tkwiła w drukowanym słowie, to każda deklaracja spełniłaby się.

Jednak Jezus powiedział, że Duch ożywia Jego słowa (Jan 6:63). Bez Ducha, są to tylko wypowiedziane słowa, które nic nie czynią, ponieważ Duch Św. nie jest nie zaangażowany. Oczywiście, to są dobre rzeczy – nie zrozumcie mnie źle – ponieważ nie ma niczego złego w przypominaniu sobie pobożnych  rzeczy. Jednak niektórzy używają takich ‘deklaracji’, aby coś uzyskać – posługują się tym jak jakimś zaklęciem, zamiast zacząć od sprawdzenia z osobą, która jest Słowem, czy te rzeczy mają zastosowanie do ich sytuacji.

Continue reading