Author Archives: pzaremba

Stan_22.10.2018

Stan Tyra

Szczęśliwego Dnia Dziękczynienia!

W Psalmie 42:7 czytamy: „Głębina przyzywa głębinę”. Prawdziwe Duchowe życie uznaje istnienie obustronnego związku między szukającym i szukanym, szukającym z znalezionym. Możesz szukać wyłącznie tego, co już zostało częściowo odkryte i dostrzeżone w tobie samym.

Potężny przełom staje się z chwilą, gdy ty szanujesz i akceptujesz boski obraz w sobie samym. Gdy już raz zobaczysz Boga w sobie, nie możesz już nie dostrzegać Go również w każdym innym i wiesz, że jest to po prostu równie bezpodstawne i niezasłużone, jak jest dla ciebie. Tak przestajesz osądzać i kwestionować to czy ktoś inny jest godny, czy nie. O ile wydaje się, że taki przełom następuje nagle, świadomość tego pogłębia się z biegiem czasu.

Ludzie, którzy osądzają innych w równym stopniu osądzają siebie. Ci, którzy już nie określają siebie miarą dobra i zła, funkcjonują w tej integralności i wzbudzając tą jedność u innych po prostu będąc sobą. To dlatego dobrze jest być w pobliżu takich osób.

Ludzie, którzy nie akceptują, bądź nie potrafią przebaczyć, pewnych części siebie, nie mają przebaczenia dla innych i żyją wewnątrz dręczącego ich umysłu, z zamkniętym serce i niezdolni do funkcjonowania w swoim własnym odprężonym wnętrzu, co przenoszą na innych.

Podzielony umysł widzi części, a nie całość, a zatem tworzy antagonizmy, reakcje, strach i opór. To, co dostrzegasz u innych jest pełną reprezentacja twojego wnętrza, bez względu na to, jak to sobie nazwiesz, aby czuć się niewinnym.

Dlatego właśnie dlatego ci, których religijni ludzie nazywali najgorszą częścią ludzkości tak dobrze czuli się z Jezusem i byli przemieniani przez Jego obecność, a nie kazania.

„Karma” jest terminem używanym przez wiele wschodnich religii, niemniej Jezus mówił o tym samym (Łu 6:36-38 BT); „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone…. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”

Nie twierdzę, że tworzysz rzeczywistość wokół siebie, niemniej twoja reakcja tworzy tą rzeczywistość w tobie, a to buduje sposób w jaki widzisz świat wokół siebie. Jak myślisz, czy reagujesz, taki jesteś (Przyp 23:7).

Jeśli chcesz, aby inni byli bardziej miłujący, sam kochaj bardziej. Jeśli chcesz pokoju wokół siebie, twórz pokój w sobie. Jeśli gardzisz drażliwością kogoś innego, porzuć własną. Jeśli obrażają cię czyjeś upadki, przestań mieć pretensje o własne. Jeśli chcesz zobaczyć Boga poza sobą, zobacz Go najpierw w sobie. Nie jesteś w stanie Go znaleźć, jeśli On pierwej nie znalazł ciebie. Wybierasz Go tylko dlatego, że On najpierw i na zawsze wybrał ciebie.

Musimy oczyścić nasz obraz Boga z dualizmu


Richard Murray

Przy literalnym podejściu do Starego Testamentu, wydaje się, że malowany jest obraz Boga, który ZARÓWNO przynosi zło jak i dobro, jest RÓWNOCZEŚNIE tym, który uderza w gniewie, jak i tym, który łaskawie uzdrawia ludzi.

O ile istnieje mnóstwo alegorycznych/ chrystologicznych sposobów przeinterpretowania tych fragmentów, musimy zająć się również tym literalnym podejściem przy pomocy nowotestamentowej mądrości, ponieważ w przeciwnym razie zostaniemy z dwubiegunowym, kapryśnym, dwulicowym bożkiem podobnym do greckiego Janusa (boga wszelkich początków, opiekuna drzwi, bram, przejść i mostów, patrona umów i układów sojuszniczych), który ostatecznie okazuje się być antypatyczny, nieustępliwy i niepoznawalny.

Wierzę, że gdy Jezus „zobaczył Szatana spadającego z nieba jak błyskawica” to jeden z aspektów tego zdumiewającego stwierdzenia mówił o teologicznym „oczyszczeniu” szatańskich cech Starego Testamentu, które były błędnie przypisywane Bogu, a co najmniej na poziomie jego literalnego traktowania. Innymi słowy: Jezus przyszedł, aby rozróżnić, rozwinąć, odnowić i oczyścić „literę” Starego Testamentu w coś lepszego Nowego Testamentu. Widział, jak wszystkie sataniczne cechy „spadają” z niebiańskiego obrazu Boga.

W czasie Swego wcielenia Jezus objawił, że Bóg nie ma natury dualistycznej. Po usunięciu przez Jezusa wszystkich szatańskich cech, Bóg jest pokazany jako:

– ten, który który usuwa udręki, a nie przynosi ich,
– ten, który zatrzymuje burze, a nie wywołuje ich,
– ten, który wzbudza umarłych, a nie zadaje śmierci,
– zawsze jest obecny, aby pomóc w chwili potrzeby, a nie zawsze nieobecny w czasie ucisku,
– jest bezdenną krynicą miłosierdzia i odnowy, a nie wulkanem gniewu i zemsty.

Na górze przemienia, uczniowie, zobaczywszy Mojżesza i Eliasza wraz z przemienionym Jezusem, zapytali czy mają wszystkim trzem zbudować teologiczne świątynie – Jezusowi, dawcy Prawa, Mojżeszowi i prorokowi Eliaszowi. Ojciec odpowiedział z nieba: „Ten jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” Oto Abba daje wyraźnie do zrozumienia, że Jezus stanowi JEDYNE okulary, JEDYNY głos, JEDYNE serce i JEDYNY umysł, których mamy słuchać we wszystkich sprawach dotyczących tego, co boskie.

Jezus poprzez to jak usługiwał, nauczał i prezentował kompletnie rozdzielił, odseparował i odrzucił wszystkie szatańskie cechy z nowotestamentowego obrazu Boga. „Pokój na ziemi i dobra wola dla człowieka!” ogłoszono nowe i lepsze zrozumienie boskiej natury.
Jego słuchajmy!

________________
Przyp. tłum.:
1J 5:20
Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym„.

Stan_20/21.11.2018

Stan Tyra

20.11

Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was” (J 14:20).
Poświęć dziś chwilę na przeczytanie całego 14 rozdziału Ewangelii Jana. Powoli, jakby to był pierwszy raz.

Naucza się tak, jakby „owego dnia” było czymś dotyczącym przyszłości, czymś po śmierci, równocześnie niewiele przywiązując wagę do tego, że choćby prawdopodobnie jest też prawdą na teraz. Jezus zaczyna 14 rozdział, mówiąc o tym, że przygotuje miejsce dla nas. Ponieważ perspektywa jest dualistyczna, więc z tego powodu czytamy ten rozdział i wszystko inne jako coś przyszłościowego, jako coś co się ma zdarzyć jakiegoś „tego dnia”, lecz nie teraz.
Dla większości Jedność z Bogiem jest to sprawa przyszłościowa i głównie dotyczy moralności, dla bardzo nielicznych wyglądało to tak, jak pierwsze zaloty: Bóg udawał, że się tak bardzo nimi nie interesuje, po to, aby oni bardziej zainteresowali się Nim.

Niemniej jednak, boska, a więc uniwersalna, Jedność dalej jest istotą przesłania i obietnicy, celem wszelkiej religii.

Oto wielka przeszkoda: Nie wiesz o tym, że to ty jesteś tym, czego szukasz i dlatego tego szukasz. To czego szukasz już jest uznane w tobie, ponieważ inaczej nie szukałbyś, bądź nie mógł szukać. Wszelkie poszukiwanie rodzi się wewnątrz ciebie i ukrywa się w czymś, co wydaje się być ostatnim miejscem, w którym chcesz szukać: w tobie i twoim życiu. Faktem jest, że „już masz” to, co umożliwia ci, abyś „otrzymał więcej” (Mt 13:12). Szukasz z miejsca obfitości, a nie braku. Kłamstwo z Ogrodu Eden zawsze mówi zdobywaniu czegoś, czego mi brakuje. Grzech pierwotny jest po prostu pierwotną iluzją, jakoby mi czegokolwiek brakowało.

Dualistyczna religia, czego mamy najwięcej, uczy przesłania boskiego oddzielenia na podstawie niedopasowania i różnic nie do pogodzenia. Zła religia, zamiast głosić dobrą nowinę o tym, że „przed założeniem świata wybrałem was” (Ef 1:4), dzięki czemu owa postrzegana przepaść przestałaby się liczyć, sprawiła ten rozwód, zwiększając w efekcie dystans między Bogiem, a ludzkością. Tak więc, „owego dnia” jest dniem, w którym zdasz sobie sprawę z tego, że nie ma żadnej przepaści, a „dziś jest dzień twojego zbawienia” (Hbr 3:15).

Continue reading

Stan_18/19.11.2018

Stan Tyra

Istnieją tylko dwie ścieżki przemiany: wielka miłość i wielkie cierpienie. Jest to oferta dla każdego, która wyrównuje pole zmagań wszystkich światowych religii. Wyłącznie miłość i cierpienie są na tyle silne, aby złamać nasze zwykłe sposoby obrony swego ego, skruszyć dualistyczne myślenie i otworzyć nas na tajemnicę, miłosierdzie i współczucie.

Miłość i cierpienie są jedynymi sposobami na przejście od życia opartego na strachu do życia budowanego na miłości. Nie jest więc dziwnym, że chrześcijańską ikoną zbawienia jest człowiek pokazujący miłość z pozycji ukrzyżowanego.

Miłość i cierpienie są częścią całego ludzkiego życia. Niewątpliwie stanowią najbardziej wpływowych i przemieniających nauczycieli, skuteczniejszych niż jakakolwiek Biblia, usługujący czy sakrament. Pozwalają nam zmienić podstawę naszego opowiadania o Bogu z wiary na doświadczenie.

To z kolei ucisza wszelką religijną retorykę, która nie ma żadnego znaczenia ani mocy przemiany. Redukuje nasze rozwlekłe, skupione na sobie i pełne religijnych wyjaśnień świadectwa do: „Nie mam pojęcia, co i jak, ale wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę. Nie pytaj mnie o nic więcej – to wszystko, co wiem”.

Wszyscy zostaliśmy stworzeni do miłości i tęsknimy do niej, lecz sprzecznością jest to, że to cierpienie zdaje się być najbardziej oczywistym wejściem do tajemnicy. Pozwala nam podróżować ku temu, co wydaje się być drogą bez wyjścia, do miejsca, gdzie wyczerpują się nam wszelkie opcje, więc ostatecznie rezygnujemy. Wyłącznie wtedy jesteśmy w stanie zrezygnować z obrony stanu naszego ego. Pomimo tego, że przechodzimy przez różne okresy zaprzeczenia, gniewu, targowania się, rezygnacji, aby dojść ostatecznie i z nadzieją do akceptacji, musimy przyznać się, że ego jest tym, czym jest.
Cierpienie może zabrać nas na drogę w dół dwoma ścieżkami: ku zgorzknieniu lub wielkiej mądrości. Pamiętaj, jeśli ty nie przekształcisz swego cierpienia, przekażesz go dalej. Osobiście uważam, że „uwolnij nas od złego” nie jest prośbą o uniknięcie cierpienia, lecz prośbą o to, abym, gdy pojawi się cierpienie, nie zgorzkniał i nie oskarżał, co jest złem, które jest rozsadnikiem wszelkiego zła.

_____________

Jezus powiedział, że „lampą ciała jest jego oko” (Łu 11:34). Duchowa dojrzałość to coraz lepsze widzenie. Wydaje się, że dla większości z nas dojście do pełnego widzenia zajmuje całe życie. Dla tych, którzy są szczerzy wobec siebie ta poprawa widzenia jest stałym wzrostem postrzegania, a dla tych, którzy odrzucają poniżającą wiedzę o sobie, jest sprawą zamkniętą.

Każdy cień jest tworzony przez mieszaninę światła i ciemności, co stanowi jedyny obszar ludzkiej zdolności widzenia. Nie da się niczego zobaczyć w pełnym świetle i w całkowitej ciemności. Gdy rozumiesz to, że twój cień jest mieszaniną światła i ciemności, nie będziesz go już więcej otaczał czcią jako samego światła.
Jak powiedział Jezus: „wyłącznie Bóg jest dobry” (Mk 10:18). Wszystko, co zostało stworzone, jest mieszaniną światła i ciemności. Gdy masz tego świadomość, będziesz w stanie akceptować zarówno swoje dary jak i słabości, i będziesz rozumiał, że nie anulują siebie nawzajem.
Tylko wtedy też będziesz mógł tak patrzeć na kogoś innego. Nie dopuścisz do tego, aby jeden czyjś upadek zniszczył waszą relację ani ta słabość nie będzie wszystkim, co w nim będziesz widział.

Zrozumienie tego otwiera człowieka na miłość, cierpliwość i przebaczenie. Bez tego, zostaje złapani w pułapkę własnych osądów, zostaje doprowadzony do tego, że precedens jest wszystkim, co widzi.

„Abba” nie znaczy „tata”

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.

Niedawno dzieliłem się na ten temat podczas mojego cotygodniowego wideo nauczania na Facebook / YouTube, ale większość osób, które otrzymują mój cotygodniowy biuletyn, nie ogląda tych filmów. Więc dla osób, które tak robią, poniższy tekst, który jest bardziej szczegółowy niż 9-minutowe wideo.

Wiele lat temu byłem w pewnym mieście, aby usłużyć w jednym audytoryjnym kościele. Kiedy rozmawialiśmy z pastorem, on ciągle odnosił się do Ojca jako „tata” mówiąc: „Zobaczymy, co tata o tym myśli” lub „tata był dla nas łaskawy” i tak dalej.
Muszę być szczery – nie czułem się z tym dobrze w swoim środku. Prawdę mówiąc Duch Święty w moim duchu był straszliwie zasmucony, a ja nie wiedziałem dlaczego tak jest. Wszakże nauczanie było takie, że „abba” znaczyło „tato” w języku hebrajskim. Dlaczego więc nie zwracać się do Ojca Boga jako do taty? Przecież Jezus tak robił, czyż nie?

Zdecydowałem zbadać ten temat i przemyśleć dlaczego Duch i mój duch byli zasmuceni, gdy ten pastor jak też wielu innych przez lata używali słowa „tata” odnosząc się do niebiańskiego Ojca.

W języku angielskim słowo „tata” używane jest przez małe dzieci, które nie mają intelektualnego zrozumienia, co to znaczy być ojcem. Mój tata może zrobić wszystko. Mój tata jest najsilniejszym mężczyzną na świecie. Mój tata jest doskonały. Tylko ja i mój tata.

To jest typowe zastosowanie słowa „tata” w języku angielskim, ale ponownie –  mówi tak dziecko, które nie wie, co to znaczy być ojcem. Tata jest po części bohaterem, po części kimś doskonałym, po części towarzyszem zabaw, po części absolutnym autorytetem, ale zawsze tym, który może sprawić, że poczujesz się jakbyś w jego oczach był jedyną osobą na świecie. Tata.

Jednak słowo „ojciec” niesie w sobie intelektualne postrzeganie ojca przez człowieka. Ojciec jest mężem. Ojciec ciężko pracuje, aby zapewnić dach nad głową i jedzenie na stole. Ojciec jest absolutnym autorytetem. Ojciec to ktoś, kogo nie chcę przeciwko sobie. Ojciec dźwiga ciężar świata na ramionach. Słowo ojciec niesie w sobie co to znaczy być facetem, zaopatrzeniem dla rodziny, istotą tego czym jest bycie odpowiedzialnym.

Gdzieś w moich młodzieńczych latach zacząłem odróżniać „tatę” od „ojca”; zacząłem wiedzieć co te słowa oznaczają. „Dobrze tato” oznaczało, że wstawałem aby wyrzucić śmieci, gdy mnie o to poprosił. „Tak, Ojcze” było w odpowiedzi na to, jak nakazał mi opróżnić śmietnik, lub gdy mnie dyscyplinował.

 

Jezus nie nazywał swojego Ojca „tatą”

Podczas nauczania Jezus nigdy nie odnosił się do swego Ojca jako „Abba Ojca”. On nie powiedział nam, abyśmy modlili się: „Nasz Abba Ojcze, który jesteś w niebie …” On nigdy nie powiedział, że Abba Ojciec chce, abyśmy przynosili obfity owoc, tylko że Ojciec chce, abyśmy przynieśli obfity owoc.

Żadna z modlitw Pawła nie jest kierowana do Abba Ojca. W Liście do Efezjan 1: 17,3: 14-20 modli się do Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa. Nie do Abba Ojca naszego Pana Jezusa Chrystusa. Mówiąc o akcie zbawienia, jaki przyniósł Ojciec, Paweł nigdy nie mówi o Ojcu jako o „Abba Ojcu”, który przyniósł zbawienie. Nawet w Jan 3:16 nie czytamy: „Abba Ojciec tak umiłował świat, że dał Swego jednorodzonego Syna …”
Jeśli „abba” oznacza „tata”, dlaczego nie używać go w modlitwie? Dlaczego, gdy naucza się o zbawieniu nie mówić o Ojcu jako o „Abba Ojcu”? Continue reading

Jak Pan pokazuje wizje indywidualnej przyszłości_5

John Fenn

Tłum.: Tomasz S.

Część 1:  TUTAJ

Kilka razy zwiedzałem rzymskie katakumby. Spędziłem tam wiele godzin rozmyślając nad życiem ludzi, nad których kośćmi teraz przechadzałem jako turysta. Za każdym razem byłem tam głęboko poruszony. Rzymskie katakumby to ciąg korytarzy i półek pogrzebowych wykopanych w miękkiej wulkanicznej skale głęboko pod ziemią (6-20 metrów).

Chrześcijaństwo zostało zalegalizowane w roku 312, a religią państwową stało się w roku 380. Rzymskie prześladowania trwały 250 lat. W odkrytych do tej pory 40 katakumbach znajdujemy szczątki milionów wierzących. Odkryte obiekty zajmują pod Rzymem w sumie około 600 akrów (2,4 km2), a w samym tylko Katakumbach San Callisto spoczywa ponad 500 000 naszych pierwszych braci i sióstr w Panu. W St. Domitilla spoczywa ich około 150 000, a są to dopiero 2 z 40 odkrytych miejsc.

Malowidła w podziemnych pomieszczeniach są niesamowite, nie tylko z powodu przedstawienia życia ludzi tam pochowanych czy też pokazanych historii biblijnych, ale głównie z powodu wspólnego, łączącego ich tematu: Śmierć nie ma mocy, a niebo jest pewne.

 

Czegoś brakuje w tych malowidłach

To, co mnie uderzyło i cały czas mnie dotyka, to to, że nie ma tam scen z krzyżem. Istnieją sceny biblijne, takie jak Noe z arką, „3 dzieci” w ognistym piecu, ale nie ma tam ukazanych krzyży. Wszystko, a mam na myśli naprawdę wszystko, ma tam związek ze zmartwychwstaniem. Ich ewangelia nie skupiała się na krzyżu, lecz na zmartwychwstaniu.

To, co wyrazili w swojej sztuce, jest zgodne z pismami Nowego Testamentu: Chrystus jest w was! Zmartwychwstały Chrystus, moc Jego zmartwychwstania jest w was!

 

Czy zdajesz sobie sprawę…

… że „krzyż” jest wymieniany tylko 12 razy w listach i do tego tylko w 6 z nich? W I Koryntian, Galacjan, Efezjan, Filipian, Kolosan i do Hebrajczyków. To wszystko! A słowo „ukrzyżowany” wspomniane jest tylko 12 razy w 5 tylko listach.

W przeciwieństwie do tego, o czym wspomniałem wcześniej oraz wysłałem pocztą e-mail w załączniku do osób, które o to poprosiły (mogę to jeszcze zrobić, jeśli poprosisz o to w mejlu na adres cwowi@aol.com), istnieje co najmniej 108 wzmianek mówiących o nas w Nim lub o Nim w nas.

Jeśli studiujesz listy apostoła Pawła, zauważysz, że wspominał o krzyżu tylko po to, aby pokazać go jako sposób, dzięki któremu Ojciec przyniósł zbawienie – nie zaś na celu na którym należy się skupić. Zawsze przenosił punkt patrzenia z krzyża na zmartwychwstanie i Chrystusa w nas. „Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe„. ( 2 Kor 5:17)

W tym wersecie nie ma krzyża – skupia się on na mocy zmartwychwstałego Chrystusa w nas, na nowym stworzeniu w Chrystusie.

Dobrym przykładem jest List do Efezjan 1: 3-14, który mówi, że to Ojciec pobłogosławił nas wszystkimi duchowymi błogosławieństwami niebios (werset 3), że Ojciec zaadoptował nas, posługując się Jezusem, aby było to możliwe (werset 5) i że to Ojciec nabył nasze przebaczenie przez krew Swojego Syna (werset 7).

Paweł przedstawia Jezusa jako środek, dzięki któremu Ojciec dokonał naszego zbawienia, a następnie przechodzi do tego, co znaczy bycie częścią Królewskiej Rodziny. Oczywiście Jezus jest godzien uwielbienia i czci dla Swej roli, ale to Ojciec użył swojego Syna do spełnienia swojej woli – wspaniała praca zespołowa, jednak krzyż jest jedynie środkiem przez który przenieśli Oni nam zbawienie i to, co teraz mamy w Nim.

W Liście do Efezjan 2: 7 Paweł mówi, że jesteśmy zbawieni w tym wieku aby Ojciec „okazał w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie„.
Paweł nie skupia się na krzyżu ponad pokazanie go jako narzędzia, które posłużyło do naszego zbawienia i zaraz potem przechodzi do Chrystusa w nas. Continue reading

Stan_16/17.11.2018

Stany Tyra

16.11

Jak radzimy sobie ze sprzecznościami? Czy nie w ten sposób, żeby ich nie znosić czy uwolnić siebie od nich szybko je rozwiązując bądź udając, że nie istnieją? Czas, w którym spotykamy się z naszymi sprzecznościami to często punkt zwrotny, możliwość wejścia w głębszą tajemnicę Bożą, bądź ewentualnie okazja, aby je obejść. Innym wyrazem określającym tajemnicę jest „głębia”, „otwarta przyszłość”, „nieograniczona wolność”, piękno i prawda nie dadzą się w pełni wypowiedzieć czy zdefiniować.

Wielu mistyków mówi o doświadczeniu Bożym jako o czymś co dzieje się równolegle z wpadaniem do otchłani, byciem uziemionym. Czyż nie brzmi to jak sprzeczność? Czy jest nią? Gdy pozwolisz sobie na to by wpaść do otchłani, oznaczającej ukrycie, bezgraniczność, to, co niepoznane, pustka bez granic, odkrywasz bogatą przestrzeń, w której już nie musisz zadawać tego pytania: „Mam rację czy się mylę?” To ty jesteś podtrzymywany, więc nie musisz już więcej trzymać się czegokolwiek czy trzymać się razem.
Może to być ten największy paradoks Boży! „Wpaść w ręce Boga żywego” (Hbr 10:31). Gdy się temu poddasz nie walcząc o wyjaśnienie, wydaje się, że jest to równoczesne ugruntowanie w niczym i we wszystkim. Twój dualistyczny i logiczny umysł nigdy cię tam nie doprowadzi, można to poznać wyłącznie doświadczalnie. To dlatego tak często używamy takiej terminologii, jak: „podobne do, … jak gdyby,…, wygląda jak…”.

Tajemnica to nie coś czego nie można poznać, lecz coś co jest jak nieskończona poznawalność. To prawda bez granic, ego bez ograniczeń, życie bez próżnych wniosków. Być może to właśnie Jezus nazwał „obfitym życiem”.

 

17.10
Poznałem wielu szczerych „chrześcijan”, którzy robili wiele „dobrych” rzeczy, lecz nie wynikało to z bezwarunkowej miłości, lecz wypływało z ich umysłów. Tacy ludzie opierają swoje życie na fałszywym ego, które ma potrzebę wygrywania, posiadania racji i dobrego wyglądu, i są zdecydowanie przywiązani do nadrzędnego, religijnie poprawnego obrazu siebie.

Mogą mieć odpowiedź, lecz sami nie są odpowiedzią. W rzeczywistości, często są częścią problemu. O ile uznają to, że „byłem zgubiony, teraz jestem zbawiony”, szybko stają się jeszcze bardziej kontrolujący i idealistyczni, lecz tym razem jest to „w imieniu Jezusa”, co jest zwodniczo urojeniowe i wywołuje podziały.

Kłamstwo zawsze pojawia się w nowej formie, tak, aby wyglądać na oświecenie. Z łatwością dajemy się zwabić przez kolejne nowe nauczanie, następne duchowo poprawne agendy głoszone przez ludzi, którzy nie kochają Boga, lecz samych siebie. Nie kochają prawdy, lecz kontrolę. Muszą mieć rację, a kontrola nie jest oświeceniem. Tacy przywódcy nie kształtują wolności dla wszystkich, lecz pragną wolności i posłuszeństwa dla swoich nowych idei. Nic dziwnego, że Jezus modlił się nie tyle o same owoce, co o owoce, które będą trwałe (J 15:16).

Jak powiedział Einstein: „nie da się rozwiązać żadnego problemu korzystając z tej samej zdolności postrzegania, która go wywołała”. Dopóki interpretujemy życie z punktu widzenia małego ego, nie jesteśmy w stanie zobaczyć rzeczy w nowy i leczniczy sposób, a świat dalej będzie pozbawiony trwałej przemieniającej mądrości. Taka udawana mądrość uprawnia nas do robienia pewnych rzeczy po to, aby osiągnąć pożądany skutek i utrzymać siebie przy dowodzeniu. W jaki sposób staram się pozyskać Boga i innych do tego, aby zrobili to, co ja chcę i wierzyli w to, co ja mówię?

Wtedy wypowiada się modlitwy, które pozwalają mi pozostawać nieprzemienioną egocentryczną osobą, która po prostu tak usiłuje manipulować Bogiem i innym, aby wybrali moją drogę i taką prawdę, jaką ja ogłaszam.