Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_02.05.2017

Hbr 8:10-12
TAKIE ZAŚ JEST PRZYMIERZE, KTÓRE ZAWRĘ Z DOMEM IZRAELA PO UPŁYWIE OWYCH DNI, MÓWI PAN:PRAWA MOJE WŁOŻĘ W ICH UMYSŁY I NA SERCACH ICH WYPISZĘ JE, I BĘDĘ IM BOGIEM, A ONI BĘDĄ MI LUDEM.
I NIKT NIE BĘDZIE UCZYŁ SWEGO ZIOMKA ANI TEŻ SWEGO BRATA, MÓWIĄC: POZNAJ PANA, BO WSZYSCY MNIE ZNAĆ BĘDĄ OD NAJMNIEJSZEGO DO NAJWIĘKSZEGO Z NICH.
GDYŻ ŁASKAWY BĘDĘ NA NIEPRAWOŚCI ICH, A GRZECHÓW ICH NIE WSPOMNĘ WIĘCEJ.

Obietnice Nowego Przymierza są lepsze od obietnic starego Przymierza pod dwoma względami. Mają całkowicie duchowy charakter i nie stawiają warunków. Powyższe wersety wymieniają cztery duchowe błogosławieństwa. Pierwsze dotyczy odrodzenia, które rozprawia się z przyczyną dlaczego ludzie Starego Testamentu nie potrafili przestrzegać zakonu i tym sposobem doświadczać jego błogosławieństw. Nie mieli „serca”, tzn. wewnętrznej dyspozycji i pragnienia by tak czynić. Zapisanie zakonu w ludzkich sercach usuwa tę niemożność. Nowe Przymierze to wewnętrzny przymus by słuchać, podczas gdy Stare często nie było niczym więcej jak tylko zewnętrznym hamulcem w nieposłuszeństwie. Drugie błogosławieństwo, czyli zjednoczenie z Bogiem, łączy ludzi i Boga więzami miłości i wzajemnego oddania. Trzecie to poznanie Boga polegające na bezpośredniej z Nim wspólnocie, które posiada każdy, kto doznał odrodzenia. Po czwarte, podstawą, w oparciu o którą udzielane są wszystkie trzy błogosławieństwa, jest odpuszczenie grzechów. Burzyły one wspólnotę w Starym Przymierzu i ściągały gniew, lecz ich problem został rozwiązany w Nowym, sprawiając, że nie mogą wywierać już tego samego skutku. Lepszy porządek rzeczy istnieje dlatego, ze istnieje lepszy pośrednik. W Hebr 7:22 Jezus określony jest jako poręczyciel i pośrednik, tzn. Ten, który jest nie tylko narzędziem objawienia, podobnie Jak Mojżesz na górze Synaj, lecz również narzędziem odkupienia. Na Golgocie Jezus zapewnił ludziom błogosławieństwo Nowego Przymierza. Dokonał tego, ponieważ przestrzegał Starego Przymierza, a mimo to doświadczył nie tylko jego sądów, lecz również przekleństwa, które owe sądy odzwierciedlały tylko w nikły sposób. Własnie w ten sposób zainaugurował Nowe Przymierze – poprze własną krew.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_30.04.2017

Hbr 8:9 i 13
NIE TAKIE PRZYMIERZE JAKIE ZAWARŁEM Z ICH OJCAMI W DNIU, GDYM UJĄŁ ICH ZA RĘKĘ, ABY ICH WYPROWADZIĆ Z ZIEMI EGIPSKIEJ; PONIEWAŻ ONI NIE WYTRWALI W MOIM PRZYMIERZU, PRZETO JA NIE TROSZCZYŁEM SIĘ O NICH, MÓWI PAN.
GDY MÓWI: NOWE, UZNAŁ ZA PIERWSZE PRZEDAWNIONE; A TO, CO CO SIĘ PRZEDAWNIA I STARZEJE, BLISKIE JEST ZANIKU.

Jeremiasz ujawnia to, czego zakon nie mógł dokonać. Co więcej, takie oświadczenie wstrząsnęło Starym Przymierzem, rozpoczynając jego proces starzenia. Nadejście tego lepszego i obiecanego przyspieszyło ów schyłek. Stare przymierze miało za chwilę zniknąć, aby nigdy więcej nie wrócić do życia. Zburzenie świątyni przez Rzymian w roku 70 n.e. było jego pogrzebem.
Charakter Nowego przymierza się tym, ze zostało „ustanowione w oparciu o lepsze obietnice”. Znaczy to, że Nowe różni się od Starego nie tym, że zostało wprowadzone legalnie, a Stare nie, albo że miało obietnice, a Stare ich nie miało (chociaż często uważa się i naucza, że Stare zawierało tylko prawo i żadnej łaski, a Nowe tylko łaskę i żadnego prawa), lecz tym, że obietnice w Nowym są lepsze. Wskazują na to słowa „nie takie” w wersecie 9 oraz „nowe” w wersecie 13. Po pierwsze jest ono „nie takie” jak Stare Przymierze, które ludzie mogli złamać i dlatego Bóg nie mógł go utrzymać w mocy w stosunku do nich. To co się wydarzyło wyrażają słowa pochodzące z Jeremiasza 31:34:”Nie wytrwali w moim przymierzu, przeto Ja nie troszczyłem się o nich”. Oznaczało to, że zamiast doświadczać obietnic Starego Przymierza, doznawali jego przekleństw, oraz że niewola babilońska stanowiła dla akt sądu Bożego. Po drugie, jest ono trwałe. Takie znaczenie ma słowo „nowe”. W grece występują dwa wyrazy, które tak tłumaczymy. Jedno dotyczy czasu i oznacza „niedawny” albo „nowatorski”. Drugie odnosi się nie do czasu, lecz do tego, co nie podlega przemijaniu i dlatego nie może się zmienić. Przymiotnik użyty w wersecie 13 jest właśnie tym drugim słowem. W przeciwieństwie do pierwszego przymierza, drugie nie zestarzeje się. Nie może się tak stać; jest bowiem wieczne. Zatem Nowe w stosunku do Starego jest w sposób pełniejszy i bardziej wyraźny przymierzem łaski. Nie można go złamać ani zastąpić innym. Dlatego jego obietnice są lepsze.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_29.04.2017

Hbr 8:7-8
GDYBY BOWIEM PIERWSZE PRZYMIERZE BYŁO BEZ BRAKÓW, NIE SZUKANO BY MIEJSCA NA DRUGIE.
ALBOWIEM GANIĄC ICH, MÓWI: OTO IDA DNI, MÓWI PAN, A ZAWRĘ Z DOMEM IZRAELA I Z DOMEM JUDY PRZYMIERZE NOWE.

Choć przymierze stawiało wymagania dotyczące życia Hebrajczyków z Bogiem i ze sobą nawzajem, włącznie z przychodniami to nie było pozbawione łaski. Ono z niej wypływało i niosło ze sobą obietnice. Stare przymierze miało „braki” i było „bliskie zaniku”. Czy coś, co wprowadził Bóg może mieć brak i być bliskie zaniku, jednocześnie nie rzucając cienia na Niego samego? Tylko wtedy, jeśli On sam tak uzna. Tego rodzaju argumentację widzieliśmy w rozdziale 7, gdzie został przytoczony Psalm 110:4, w którym Bóg ogłasza nadejście lepszego kapłaństwa. Tutaj natomiast autor cytuje Jeremiasza 31:31-34, aby wykazać, że czas nowego przymierza jest już bliski. „Znajdowanie wady” oznacza udowadnianie zarzutu. Jaki zarzut można wytoczyć przeciwko i utrzymać przeciwko Staremu Przymierzu? Nie jest to oskarżenie o niesprawiedliwość w jego nauce i zakazach. Źle świadczyłoby to o Bogu. Zarzut polega na tym, że nie było w stanie udzielić błogosławieństwa nieposłusznym. Nie mogło obdarzyć życiem, tzn. „przywieść do doskonałości”.
Wina z tego powodu spoczywa na ludzkiej naturze, a nie na zakonie, jak wyjaśnia List do Rzymian 8:3-4: „Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele, aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas, którzy nie według ciała postępujemy, lecz według Ducha„.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_28.04.2017

Hbr 8:6
TERAZ ZAŚ OBJĄŁ O TYLE ZNAKOMITSZĄ SŁUŻBĘ, O ILE LEPSZEGO PRZYMIERZA JEST POŚREDNIKIEM, KTÓRE USTANOWIONE ZOSTAŁO W OPARCIU O LEPSZE OBIETNICE.

Nie możemy przeoczyć czasownika „objął”. Łączy on w sobie dwa kryteria spełnione przez naszego Pana, by stać się „takim arcykapłanem”. Pierwszy to ten, że zgodnie z zakonem, Jezus został powołany do pełnienia służby przez Boga, a dodatkowym Jego atutem była nieodwołalna przysięga (7:21). Po drugie, gdy dokonał wszystkiego, co Bóg od Niego wymagał, stał się „doskonały”, tzn. nabył niepowtarzalną zdolność i umiejętność zaspokajania wszelkich potrzeb swojego ludu. Urzęduje On na stałe a Jego pomoc jest wystarczająca. Choć pozostaje on nie widoczny dla ludzkiego oka, to ludzie nie są niewidoczni dla Niego. Nigdy nie znajduje się poza zasięgiem ich próśb, a oni poza sferą oddziaływania Jego przemożnej i dobroczynnej modlitwy wstawienniczej. Prawdopodobnie ten ostateczny argument przekonał Hebrajczyków. Nie powinniśmy jednak osądzać ich zbyt surowo. My również powinniśmy wziąć to sobie do serca. Fascynacja rytuałem i kapłańskimi czynnościami przez wieki odwracała uwagę chrześcijan od posługi Jezusa w niebie i wytwarzała w nich poczucie, że jeśli nie będą mieć czegoś podobnego, będą pokrzywdzeni. Pobudzała ich do tego, by wymyślać podobne rzeczy na własną rękę.
W dzisiejszych czasach Kościół jest otoczony, a nawet atakowany prze religijny synkretyzm (połączenie albo związek rozbieżnych wręcz sprzecznych poglądów) i kapłańskie obrządki. Czy można porównywać rzekome korzyści jakiejś religii z prawdziwym chrześcijaństwem? Czy można stawiać obok siebie najbardziej zamożnie ubranego człowieka (nie mówiąc o krzykliwie przystrojonych obrazach i figurkach) i naszego wielkiego arcykapłana posługującego „po prawicy tronu Majestatu w niebie”? Czym jest nawet największy ołtarz w bogato zdobionej katedrze w porównaniu z „przybytkiem, który zbudował Pan”? Czymże jest krucyfiks lub pieta (wyobrażenie Madonny ze zwłokami Chrystusa na kolanach) w porównaniu ze Zbawicielem, który siedzi na tronie, ponieważ Jego ofiara za grzech została przyjęta przez Boga, Sędziego wszechrzeczy? Nie tylko nie da się ich ze sobą porównać, lecz we wszystkich tych elementach kryje się ogromne bluźnierstwo.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Eutanazja to drugoplanowa sprawa paliatywnej opieki

Wiodący amerykański bioetyk, Ezekiel Emanuel, mówi, że eutanazja jest sprawą drugoplanową paliatywnej opieki, a ból nie jest głównym powodem, dla którego ludzie proszą lekarzy o zakończenie ich życia.

Paul Russell
25.04.2017

„The Medical Journal of Australia” właśnie opublikował artykuł naukowy na temat eutanazji i wspomaganego samobójstwa napisanego przez jednego z wiodących amerykańskich bioetyków, dr Ezechiela Emanuela. Emanuel nie jest jakimś zabytkowy konserwatystą. Jest bratem byłego szefa sztabu Obamy, Rahm Emanuela, współpracownikiem „Center for American Progress” i profesorem na Uniwersytecie Pensylwania, a jego tolerancja jest nieskazitelna. Niemniej jednak, uważa, że eutanazja jest ubocznym problemem w ważnej dyskusji na temat opieki nad ludźmi umierającymi.

Emanuel cytuje dane z miejsc, w których eutanazja i samobójstwa, którym towarzyszą lekarze są legalne i zauważa, że przedwczesna śmierć przy pomocy zastosowanych metod należy do rzadkości. O ile „rzadkość” jest sprawą stopnia i interpretacji to prawdą jest, że ogromna większość ludzi nie szuka sposobu na przedwczesną śmierć. Emanuel dochodzi do wniosku:

„Te dane oznaczają, że twierdzenie, jakoby zalegalizowanie eutanazji i samobójstwa wspomaganego (SW) pomoże rozwiązać marną opiekę nad umierającymi ludźmi, jest błędne. Eutanazja oraz SW nie rozwiązują we właściwy sposób problemu niewłaściwego zajmowania się symptomami ani nie rozwijają opieki paliatywnej. Tego rodzaju interwencje są dla 1% umierających pacjentów, a nie dla 99%. Ciągle musimy zmagać się z problemem, z którym spotyka się większość umierających pacjentów: w jaki sposób zoptymalizować uwolnienie od symptomów, i jak unikać szpitala, a pozostać w domu w ostatnich tygodniach życia.
Legalizacja eutanazji oraz SW jest tak naprawdę sprawą drugoplanową w całym systemie troski o pacjenta kończącego życie – za którym orędują nieliczni dla nielicznych, czym w ogromnym stopniu zajmują się media, lecz nie jest nastawiona na polepszenie opieki dla większości umierających pacjentów, którzy nadal cierpią”.

Tu nie chodzi o ból.

Continue reading