Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_09.05.2017


Hbr 9:24-28
ALBOWIEM CHRYSTUS NIE WSZEDŁ DO ŚWIĄTYNI ZBUDOWANEJ RĘKAMI, KTÓRA JEST ODBICIEM PRAWDZIWEJ, ALE DO SAMEGO NIEBA, ABY SIĘ WSTAWIAĆ TERAZ ZA NAMI PRZED OBLICZEM BOGA;
I NIE DLATEGO, ŻEBY WIELEKROĆ OFIAROWAĆ SAMEGO SIEBIE, PODOBNIE JAK ARCYKAPŁAN WCHODZI DO ŚWIĄTYNI CO ROKU Z CUDZĄ KRWIĄ, GDYŻ W TAKIM RAZIE MUSIAŁBY CIERPIEĆ WIELE RAZY OD POCZĄTKU ŚWIATA; ALE OBECNIE OBJAWIŁ SIĘ ON JEDEN RAZ U SCHYŁKU WIEKÓW DLA ZGŁADZENIA GRZECHU PRZEZ OFIAROWANIE SAMEGO SIEBIE.
A JAK POSTANOWIONE JEST LUDZIOM RAZ UMRZEĆ, A POTEM SĄD, TAK I CHRYSTUS, RAZ OFIAROWANY, ABY ZGŁADZIĆ GRZECHY WIELU, DRUGI RAZ UKAŻE SIĘ NIE Z POWODU GRZECHU, LECZ KU ZBAWIENIU TYM, KTÓRZY GO OCZEKUJĄ.

Powtarzalność cechowała służbę dawnych kapłanów. Składali ofiary, udawali się za zasłonę, po czym pojawiali się ponownie tylko po to, aby powtarzać co roku cały proces. Chociaż Chrystus znajduje się w niebie, ukryty dla ziemskich oczu w sposób przypominający znikanie arcykapłana za zasłoną w świątyni, to nie pojawi się On ponowne by znowu rozprawić się z grzechem. Przebywa On w niebie na stałe na korzyść swojego ludu i przyjdzie ponownie by ich przyjąć tylko dlatego, że „zgładził grzechy przez ofiarowanie samego siebie”. Jest rzeczą niemożliwą, aby umarł ponownie. Autor przedstawia kilka argumentów, aby zademonstrować jak niedorzecznym jest taki pogląd.
Po pierwsze, śmierci nie da się powtórzyć,bez względu na to, kto jej doświadcza. Odnosi się to do każdej istoty ludzkiej, również Chrystusa. Ludzie nie doświadczają fizycznej śmierci dwukrotnie.
Po drugie, Chrystus musiał „ukazać się” po to, by umrzeć, tzn. urodzić się. Mogło to wydarzyć się tylko raz.
Po trzecie, śmierć którą poniósł, miała miejsce w szczególnej chwili w Bożych planach. Wydarzyła się ona „u schyłku wieków”, czyli pod koniec starej epoki i na początku nowej. Tego momentu historii nie da się powtórzyć.
Po czwarte, nie mógł On złożyć ofiary za grzech, bez doświadczenia męki z jego powodu. Jest po prostu rzeczą niemożliwą złożyć ofiarę za grzech powodując jego zgładzenie, a jednocześnie z jego powodu nie cierpieć, a to oznacza jedną śmierć. Właśnie ten argument zdecydowanie przeczy poglądowi, iż w trakcie mszy Kościół reprezentuje Chrystusa przed Ojcem, będąc ofiarą za nieustanny grzech. Gdyby było to konieczne z powodu naszych grzechów popełnionych po wydarzeniu na krzyżu, Golgota musiałaby mieć miejsce każdego dnia, co oznaczałoby codzienne wcielanie się oraz codzienne,nieustanne powtarzanie historii. Jednokrotne oddanie siebie samego na męki wystarczy raz na zawsze, wystarczy na całą wieczność.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_08.05.2017


Hbr 9:16-18
GDZIE BOWIEM JEST TESTAMENT, TAM MUSI BYĆ STWIERDZONA ŚMIERĆ TEGO, KTÓRY GO SPORZĄDZIŁ;
BO TESTAMENT JEST PRAWOMOCNY Z CHWILĄ ŚMIERCI, A NIE MA NIGDY WAŻNOŚCI, DOPÓKI ŻYJE TEN, KTO GO SPORZĄDZIŁ.
DLATEGO I PIERWSZE PRZYMIERZE NIE ZOSTAŁO ZAPOCZĄTKOWANE BEZ ROZLEWU KRWI.

Gdy o czymś mówimy, że jest konieczne, istnieją ku temu powody. Dotyczy to również ofiary Chrystusa. Była ona niezbędna, by przymierze mogło zacząć funkcjonować oraz ludzie mogli zostać oczyszczeni i w ten sposób dostąpić jego niebiańskich korzyści. Powstaje pytanie, czy w wersetach 16 i 17 należało użyć słowa „testament” zamiast „przymierze” jak w wersetach 15,18 i 20. Wśród teologów istnieje na ten temat różnica zdań jak również w różnych przekładach Biblii. W naszym tłumaczeniu skłaniamy się ku wyrażeniom „testament” lub „ostatnia wola”, ponieważ zawierają w sobie kilka prawnych terminów. Są to: „musi być stwierdzona” w wers. 16, co oznacza „uznana jako dowód”, „prawomocny z chwilą śmierci”, oraz „nie ma nigdy ważności”. Wyraźnie odnosi się to do prawnego stanu czyjejś posiadłości na skutek śmierci. Można by zadać pytanie, czy słowo „testament” nie powinno występować w całym fragmencie. Odpowiedź brzmi „nie”, ponieważ kultura, którą odzwierciedlają wersety 15, 18 i 20, pochodzi ze Starego Testamentu, gdzie rozporządzenie „ostatniej woli i testamentu” dotyczące dziedzictwa były nieznane. Ponadto, uznanie „pierwszego przymierza” za testament pociągałoby za sobą śmierć tego, który go sporządził, tzn. Boga. Dlatego ten fragment wymaga słowa „przymierze” w każdym wypadku, gdy nawiązuje on do sytuacji Starego Testamentu. W świecie Starego Testamentu śmierć jest należną karą za złamanie przymierza; w świecie Nowego Testamentu, nie można testamentu wprowadzić w życie dopóki nie zostanie udowodniony zgon tego, który go sporządził. Każda analogia podkreśla konieczność śmierci Jezusa Chrystusa. Z jednej strony, bez Jego śmierci każdy grzesznik musiałby ponieść przekleństwo wynikające z własnego nieposłuszeństwa, a z drugiej, żaden grzesznik nie odziedziczyłby błogosławieństwa. Zatem śmierć Jezusa Chrystusa następuje w zastępstwie grzeszników, którzy naruszyli przymierze. Autor listu dokonuje połączenia obydwu światów – minionego i obecnego – aby podkreślić jak zasadniczą była ofiara Chrystusa. Wprawdzie czyni on aluzję do testamentu, lecz jego „światopogląd” związany jest z „przymierzem” co jasno stwierdzają wersety 18 i 20. „…To jest krew przymierza, które Bóg dla was ustanowił” (werset 20).
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_07.05.2017


Hbr 9:13-14
BO JEŚLI KREW KOZŁÓW I WOŁÓW ORAZ POPIÓŁ Z JAŁOWICY PRZEZ POKROPIENIE UŚWIĘCAJĄ SKALANYCH I PRZYWRACAJĄ CIELESNĄ CZYSTOŚĆ,
O ILEŻ BARDZIEJ KREW CHRYSTUSA, KTÓRY PRZEZ DUCHA WIECZNEGO OFIAROWAŁ SAMEGO SIEBIE BEZ SKAZY BOGU, OCZYŚCI SUMIENIE NASZE OD MARTWYCH UCZYNKÓW, ABYŚMY MOGLI SŁUŻYĆ BOGU ŻYWEMU.

Każda ofiara według autora ma jakiś skutek, uwypukla ważną prawdę, że żadna ofiara ustanowiona przez Boga nie jest pozbawiona mocy, każda śmierć czegoś dokonuje. Jednak tylko w takim stopniu, w jakim została do tego przysposobiona. Krew wołów i kozłów oczyszcza fizycznie oraz społecznie. Ta druga czyni to w sposób wewnętrzny (w sumieniu) i przemienia ludzi w sługi żyjącego Boga. Dzieje się tak, ponieważ owa inna ofiara to śmierć Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu. Wyrażenie „krew Chrystusa” sugeruje różnicę między zwierzęciem i człowiekiem. Określa ono w sposób konkretny, że tym człowiekiem jest Mesjasz, namaszczony przez Boga Zbawiciel. Chrystus to nie nazwisko, lecz oficjalny tytuł. Jego śmierć musi więc zajmować centralne miejsce w zbawczych planach Boga. „Ofiarował…Bogu…przez Ducha wiecznego„, jest to opis działania. Często zapomina się, że Chrystus na Golgocie był aktywny. Choć cierpiał z rąk ludzi, diabła i Boga oraz pokornie poddał się wszystkim, to nie pozostał bierny jak woły i kozły. Słowa te wyrażają sposób, w jaki wykazywał aktywność i co czynił na krzyżu. Składał On ofiarę Bogu. Jego kapłańskiej posługi nie należy więc wiązać wyłącznie z niebem. Golgota była miejscem na którym Chrystus wykonywał czynności kapłańskie. Wyrażenie „samego siebie” dotyczy Jego człowieczeństwa a „bez skazy”, Jego doskonałego posłuszeństwa. Ofiara nie polegała więc na bezgrzeszności odwiecznego Syna, lecz na sprawiedliwości Syna wcielonego, którą osiągnął dzięki posłuszeństwu. Golgota była miejscem ofiary. Będąc bez grzechu złożył On siebie samego jako ofiarę za grzech w ręce świętego Boga. Uczynił to „przez Ducha wiecznego”. Wszystko czego Jezus dokonał, uczynił dzięki spoczywającemu na Nim Duchowi. Przyjęcie takiego spojrzenia uzmysławia wspaniałą prawdę, że każda osoba Trójcy była obecna i aktywna w chwilach dokonywania się odkupienia, każda z nich na swój własny sposób. Ojciec smagał Syna; Syn poddawał się Ojcu, a Duch pokrzepiał wcielonego Syna. Tylko trójjedyny Bóg może zbawić.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_05.05.2017


Hbr 9:11-12
LECZ CHRYSTUS, KTÓRY SIĘ ZJAWIŁ JAKO ARCYKAPŁAN DÓBR PRZYSZŁYCH, WSZEDŁ PRZEZ WIĘKSZY I DOSKONALSZY PRZYBYTEK, NIE RĘKĄ ZBUDOWANY, TO JEST NIE Z TEGO ŚWIATA POCHODZĄCY,
WSZEDŁ RAZ NA ZAWSZE DO ŚWIĄTYNI NIE Z KRWIĄ KOZŁÓW I CIELCÓW, ALE Z WŁASNĄ KRWIĄ SWOJĄ, DOKONAWSZY WIECZNEGO ODKUPIENIA.

Przybycie Jezusa Mesjasza spowodowało ogromną zmianę, tak wielką, że bardziej przypominała rewolucje niż reformację. Wydawało się tak z pewnością tym, których oczy nie otworzyły się na fakt, że nowy porządek stanowił wypełnienie starego. Dla niewierzących Żydów, którzy myśleli, że przymierze synajskie jest wieczne, chrześcijaństwo musiało wyglądać nowatorsko. Zmiana okazała się tak wielka, że nawet wierzący Żydzi mieli z nią trudności. Ponieważ zmiana starego na nowe wyglądała tak, jakby tworzył się zupełnie nowy świat, musiała powstać nowa świątynia. Ale jaka? Została ona określona jako „prawdziwy przybytek” (8:2), tzn. ten realny, w którym zamieszkuje Bóg, a teraz opisany jako „większy i doskonalszy”. Zwróćmy uwagę, że wersety mówią, że Pan wszedł przez ten przybytek do nieba. Traktując go w sposób dosłowny, podobnie jak różnicę między dziedzińcem zewnętrznym i miejscem najświętszym, wysunięto na jego temat cały szereg poglądów, a mianowicie, że oznacza on ciało Pańskie, Kościół lub fizyczne niebo. Pierwsza interpretacja jest bardziej uzasadniona niż dwie pozostałe. Jest jeszcze inne zrozumienie oparte na założeniu, że wzmianka o przybytku i miejscu najświętszym ma charakter metaforyczny. Hebr 9:24 wskazuje na to, że przybytek jest samym niebem i chociaż przymiotnik „niebieski” nie występuje w powiązaniu z „większą świątynią”, tak należy to zrozumieć, aby stworzyć skuteczny kontrast w stosunku do tego, co zostało powiedziane o „ziemskim” przybytku. „Przyszłe dobra” już nadeszły i jeszcze nadejdą, ponieważ arcykapłan, złożywszy ofiarę ze swojej własnej krwi, dokonał wiecznego odkupienia. Dzięki Niemu niebo zstąpiło na ziemię, a Jego lud składa cześć za Jego pośrednictwem.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_04.05.2017

Hbr 9:1-5
ZA DRUGĄ ZAŚ ZASŁONĄ BYŁ PRZYBYTEK, ZWANY MIEJSCEM NAJŚWIĘTSZYM, MIESZCZĄCYM ZŁOTĄ KADZIELNICĘ I SKRZYNIĘ PRZYMIERZA POKRYTĄ ZEWSZĄD ZŁOTEM, W KTÓREJ BYŁ ZŁOTY DZBAN Z MANNĄ I LASKA AARONA, KTÓRA ZAKWITŁA, I TABLICE PRZYMIERZA; NAD NIĄ ZAŚ CHERUBINI CHWAŁY, ZACIENIAJĄCY WIEKO SKRZYNI, O CZYM TERAZ NIE MA POTRZEBY SZCZEGÓŁOWO MÓWIĆ.

Przybytek opisują powyższe wersety, które wymieniają jego dwie główne części – zewnętrzny namiot i miejsce najświętsze – oraz listę świętego wyposażenia znajdującego się w obydwu częściach. Wskazówki dotyczące ich konstrukcji przekazał Bóg Mojżeszowi (II Mojż. 25:1-31:11), który dokładnie je zrealizował. Powstaje pytanie w związku z wersetem 4, w którym ołtarz zostaje powiązany z arką, a obydwa te elementy autor wspomina po opisaniu dziedzińca zewnętrznego w wersecie 2. Problem polega na tym, że ołtarz powinien być umieszczony przed zasłoną (II Mojż. 27:1), podczas gdy arka miała się znaleźć za nią. Rozwiązanie znajdziemy wtedy, gdy zauważymy, że autor posługuje się słowem „mieszczący” w wersecie 4, zamiast „a w niej” jak podaje werset 2. Pragnie on wykazać związek między tym, co działo się na ołtarzu, a tym, co znajdowało się za zasłoną, zamiast określać ich precyzyjne położenie. Odnośnie wymienionych szczegółów wyposażenia, mówi: „o czy teraz nie ma potrzeby szczegółowo mówić” (w. 5). Dygresja ta jest ciekawa i pouczająca. Wskazuje ona na to, że autor mógł z chrześcijańskiego punktu widzenia powiedzieć coś na temat znaczenia każdego elementu, lecz z jakiejś przyczyny zdecydował się tego nie czynić. Oznacza to, że wszystkie szczegóły wyposażenia miały swoją symbolikę, a to z kolei wskazuje na możliwość istnienia większej ilości typów w Starym Testamencie niż można zidentyfikować w Nowym.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Czym jest świętość?


Roger Sapp

Świętość jest pewną biblijną koncepcją, która dla wielu oznacza przyjęcie jakichś zasad i przykazań, które strzegą zachowań. To nie jest świętość. „Świętość” i „uświęcenie” oznaczają dokładnie to samo. Oba wyrazy pochodzą z tego samego greckiego źródłosłowu: „oddzielić dla Boga do Jego celu”. W zasadzie oznacza to: „duchowo szczególny z powodu Bożego celu/zamiaru”.

Z języka greckiego pochodzi pewna ilość wyrazów, które pokazują to. Na przykład: „sanktuarium” to grecki wyraz znaczący: „miejsce, które zostało oddzielone na Boży użytek”. Innym znanym wyrazem tego samego pochodzenia jest „święty”, co dosłownie znaczy: „osoba oddzielona”, ktoś, kto został „oddzielony” przez Boga do Jego użytku. Jest jeszcze kilka innych podobnych wyrazów wskazujących na faktyczną koncepcję bycia „oddzielonym” przez Boga dla Jego celu.

Przeciwieństwem świętości jest „pospolitość/powszechność”. Albo coś jest „święte”, albo „pospolite”. Niektóre tłumaczenia biblii zamiast „pospolite” używają zamienników typu: „nieświęte” czy „nieczyste”, „świeckie”. Niemniej jednak w języku hebrajskim ten wyraz przetłumaczony dosłownie oznacza: „pospolity”. Oba te wyrazy, „święty” i „pospolity” można znaleźć w jednym wersie użyte jako przeciwieństwo. Na przykład w Księdze Kapłańskiej 10:10:

„abyście umieli rozróżniać między tym, co święte, a tym, co nie święte, między tym, co czyste, a tym, co nieczyste…” (BW),

abyście rozróżniali między tym, co święte, a tym, co świeckie, między tym, co nieczyste, a tym, co czyste…” (BT).

Zilustrujmy znaczenie tych wyrazów w taki sposób. Gdy podchodzę do automatu-lodówki z napojami to wszystkie puszki, które tam się znajdują są „pospolite”. Nie zostały „oddzielone” dla nikogo. Z chwilą nabycia jednej z nich, staje się ona dla mnie „święta” – szczególna dla mnie – i celu jakim jest dla mnie wypicie jej. Oczywiście, jest to bardzo ograniczona ilustracja, ponieważ ludzie mają wolną wolę i mogą odpowiedzieć pozytywnie lub negatywnie na Boże „oddzielenie ich”.

Chrystus nabył nas poprzez krzyż. Należymy do Niego i teraz jesteśmy „oddzieleni dla Jego celu” . Nie tylko jesteśmy obecnie oddzieleni dla Pana, lecz On dalej pracuje w nas nad tym, aby „nas oddzielać” od tych rzeczy, które mogą przynieść nam szkodę lub zakłócić wykonanie Jego celu dla nas. Możemy się zgodzić, lub nie, na to, aby nas dalej „oddzielać”. Mimo wszystko, teraz już jesteśmy świętymi, którzy powinni stale doświadczać przemiany na obraz Jezusa Chrystusa.

Continue reading

Ufaj Mojemy Życiu


Chip Brogden

Stale uczę się coraz bardziej i bardziej tego, że koniecznie trzeba pozwolić Bogu, aby działał we mnie na Swój sposób, a to znaczy, że nie zawsze wtedy, kiedy powinienem, pozwalam Mu żyć przeze mnie.

Obym był tak poddany przez cały czas, bez zawodu. Niemniej, w tych przypadkach, gdy pozwalam Jemu reagować przeze mnie, skutki są tak zdumiewające. Właśnie dzięki temu wiem, że On żyje. Jestem w stanie obserwować jak On pracuje przeze mnie, niemal tak, jakbym stał z boku i obserwował samego siebie.

Pozwólcie, że posłużę się zwykłym zdarzeniem, aby zademonstrować wam, w jaki sposób Jego Życie, jeśli Mu tylko na to pozwolimy, reaguje w nas, zamiast nas. Sprowadźmy to do praktyki. Z natury nie należę do osób cierpliwych, mam skłonności do lenistwa i irytacji. Czasami mogę być najtrudniejszą osobą do zniesienia w życiu, co z pewnością moja żona poświadczy. Pewnego razu byłem szczególnie rozzłoszczony i na samym skraju reakcji takiej jak zwykle się zdarza, wprost z Adamowej zamiast Chrystusowej natury. Jenak, aby sprawdzić wystarczalność Życia Chrystusa we mnie, zwróciłem się wewnętrznie do Pana i otwarcie wyznałem swoją niezdolność do kontrolowania swego gniewu, języka. Po prostu zrzuciłem to wszystko na Pana, mówiąc: „Ponieważ ja nie mogę, Ty musisz. Ponieważ jest to ponad moje możliwości, więc polegam na Tobie w tym, czego sam nie mogę”. Jeśli Ty tego nie zrobisz to ja nie mogę”. Nie było to powiedziane w arogancki sposób, lecz w rzeczowym tonie, którym po prostu przedstawiałem fakty. Dopóki myślimy, że MY możemy, czy nawet myślimy, że Bóg uzdolni nas do czegoś, ciągle zmagamy się. Musimy przestać to robić i pozwolić zrobić Jemu. Już dobrze wiedziałem, jak to się skończy, gdybym próbował poradzić sobie po swojemu. Po wyszeptaniu tej modlitwy, nie zajmowałem się tą myślą więcej, lecz czekałem, aby zobaczyć, co Pan zrobi we mnie. Za każdym razem, gdy umysł podejmował sprawę ponownie, cichy głos mówił: „Ufaj Mojemu Życiu”. W ciągu ostatnich tygodniu te łagodne podpowiedzi stale i wciąż prowadziły mnie przez niemożliwe do opanowania sytuacje i przenosząc mnie znacznie ponad jakiekolwiek krótkoterminowe zwycięstwa, które byłbym w stanie wyprodukować o własnych siłach. Wiemy o tym, że Chrystus był kuszony we wszystkim, podobnie jak my, a jednak grzechu nie popełnił. On jest ponad wszystkim, nie ma takiego pokuszenia, takiej sytuacji, problemu czy okoliczności, których On by nie opanował już. Nie martwimy się to, że Chrystus może potknąć się, zgrzeszyć czy zostać zaskoczony przez przeciwnika. Dlaczego? Ufamy Jego Życiu; znamy Człowieka, wierzymy, że On wystarcza – nie, więcej niż wystarcza, aby odpowiedzieć na każdy test, sprawdzian i pokuszenie. Skoro On żyje we mnie, a ja jestem naczyniem, które zawiera Jego Życie to czemu nie zaufać Chrystusowi na ziemi? Czy to nie jest ten sam Duch? Zdecydowanie tak!

Continue reading