Author Archives: pzaremba

Największe dzieło do wykonania

Hall Duddley

28 listopada 2011

Rzekli więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im: To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał” (Jn. 6:28-29).

 Błędnym myśleniem o naszej relacji z Bogiem jest to, że musimy coś robić, aby On odpowiadał. „Jeśli będziemy,… to On,..” Radykalna natura ewangelii całkowicie to zmienia. Teraz brzmi ono: “…Dzięki temu co On zrobł, ja mogę…”

Codziennie spotykamy się ze skłonnością do myślenia, że powinniśmy coś robić, aby podobać się Bogu i otrzymywać nagrody za posłuszeństwo. Pierwsi uczniowie Jezusa zadali to pytanie i otrzymali zaskakującą odpowiedź. Wydaje się to zbyt proste, zbyt łatwe, lecz odkryli, że to przemienia życia. Wydaje się, że często mylimy diagnozę z prognozą. Gdy patrzymy na swoje niedopuszczalne zachowania i diagnozujemy je jako złe, dochodzimy do wniosku, że rozwiązaniem jest zmiana zachowania. Zmiana zachowania nigdy nie zmienia serca, lecz wierzenie ewangelii, tak.

Po pierwsze: musimy wierzyć, że Bóg posłał Jezusa. Chodzi mi o to, że wierzyć nie tylko w to, że Bóg Wszechświata posłał Jezusa, Swego syna, aby zająć się i rozwiązać problemy ludzkiego wyobcowania od Boga. Jezus nie jest jednym z wielu mesjaszy, którzy przyszyli zaoferować swój plan. On posłał tego Jednego. On wiernie reprezentuje Boga i pełnia Boskości mieszka w Nim. On nie jest jakąś opcją – On jest jedynym wyborem.

Po drugie: mamy wierzyć, że Jezus jest ostatecznym i pełnym rozwiązaniem naszych problemów oraz całkowitą odpowiedzią na wszystkie uzasadnione pytania. Nie potrzebujemy żadnych innych dodatków ani substytutów. On nie jest biletem do nieba – On jest wydarzeniem. On nie umożliwia miłości – On jest miłością. On nie pokazuje mi, jak być radosnym – On jest moją radością. Kiedy stale czytam i słucham historii ewangelii, widzę to, jakim jest skarbem i okazuje się, że kocham Go coraz bardziej. Im bardziej On zaspokaja tym mniej biegam ku substytutom, które oferują mi tanią i płytką satysfakcję.

Po trzecie: mamy działać zgodnie z naszą wiarą. W grę wchodzi zadziwiająca moc ewangelii, gdy odkrywamy, że słuchanie tego przesłania uzdalnia nas do działania. Jezus powiedział do człowieka z uschłą ręką: „Wyciągnij rękę przed siebie”. Mógł to zrobić, gdy zdecydował zadziałać na podstawie przesłania Jezusa. Wszystkie Jezusa polecenia, jeśli tylko zgodnie z nimi działamy, dają nam możliwość oglądania Bożej interwencji. Te znaki i cuda towarzyszą tym, którzy „wierzą”.

Możemy powstrzymać wszystkie dyskusje o tym jakiego wielkiego dzieła chce Bóg: społecznej sprawiedliwości, ewangelizacji, ekologii, pomagania ubogim itd. Jezus powiedział nam: „Wierzcie w tego, którego Bóg posłała”, wszystkie inne służby idą za tym. Możemy skupić się na wejściu głębiej z Nim, gdy uczymy się Jego wiarygodności.

раскрутка сайта

Codzienne rozważania_15.12.11

Chip Brogden

Wtedy [Jezus] rzekł do nich: Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie tak i na ziemi” (Łk. 11:2).

Jest to rewolucyjny akt. Jest to modlenie się o ustanowienie Królestwa i Woli, w których Chrystus ma pierwszeństwo jako Ten, który jest Wszystko we Wszystkim. W tym Królestwie nie ma miejsca dla żadnej ziemskiej władzy, władcy czy króla. W tej Woli nie ma miejsca dla żadnych ludzkich planów. Wiemy, że Jezus jest Panem, choć nie widzimy jeszcze, że wszystko jest Mu poddane (Hebr. 2:8b).

Co więc robimy w międzyczasie? Zwycięzcy nie czekają biernie na ponowne przyjście Jezusa. Modlą się o to, aby Jego Królestwo zostało ustanowione i aby Jego Wola była wykonywana. W ten sposób doświadczają władzy nad narodami, że przygotowują drogę Pańską. Jak? Podnosząc doliny, obniżając góry, prostując ścieżki i wygładzając kamieniste drogi (Łk. 3:5,6). Tak więc, ta modlitwa w naturalnym sensie jest destrukcyjna, lecz w duchowym jest konstrukcyjna, ponieważ gdy narody stają się mniejsze, Chrystus
wzrasta (p. Jn 3:30).

—–

Source: "The Irresistible Kingdom" by Chip Brogden
http://theschoolofchrist.org/books/the-irresistible-kingdom.html

Share your comments:
http://theschoolofchrist.org/daily/december15.html

aracer

Dotykanie Żywego Chrystusa

Brogden Chip

A całą rzesza pragnęła się Go dotknąć, dlatego, że moc wychodziła z Niego i uzdrawiała wszystkich” (Łk.  6:19).

A teraz, małe dzieci, mieszkajcie/trwajcie w Nim” (I John 2:28a).

W jaki sposób dotykamy żywego Chrystusa? Odpowiedź na to pytanie zależy całkowicie od naszej relacji z Jezusem. Jeśli jesteśmy częścią tłumu to musimy próbować i dotykać Go; lecz jeśli jesteśmy jednym z Jego dzieci to po prostu możemy przebywać w Nim.

Różnica, drodzy przyjaciele, jest różnicą między religią, a relacją. Tłumy nie mają relacji z Jezusem, muszą więc udawać się tam, gdzie On jest i przepychać się do Jego obecności w nadziei na to, że uda im się go dotknąć.

W taki sposób funkcjonuje wiele kościelnych nabożeństw. Idziemy tam i tam mamy nadzieję na dotknięcie czegoś z mocy Bożej czy obecności Bożej. Często rzeczywiście dotykamy czegoś, lub otrzymujemy coś od Pana, nie ze względu na spotkanie, lecz pomimo tego spotkania. Pomimo wszystko, ten dotyk nie trwa zbyt długo. Jest to dotyk, a nie Żywy Chrystus. Wkrótce zaczynamy sprawdzamy kalendarz w poszukiwaniu terminu następnego spotkania, zebrania, konferencji czy nabożeństwa, abyśmy mogli wrócić i otrzymać jeszcze jedno dotknięcie. Oznacza to, że czegoś nam w tym marszu brakuje.

Byłem na wielu takich spotkaniach, na których prowadzący  uwielbienie poświęcali dużo czasu i energii usiłując „wprowadzić” ludzi w uwielbienie czy „wprowadzić” do obecności Bożej. W ten sam sposób prowadziłem kiedyś uwielbienia, i potrafi to być bardzo frustrujące. Być może wejdą; być może nie. Tak czy inaczej walka o to, aby „wejść” dowodzi tylko jednego: ani prowadzący uwielbienie, ani czciciele nie mieszkają w Chrystusie.

Mieszkać w Nim to trwać w Nim. Jeśli trwamy w Nim nie musimy wchodzić do Niego stale i wciąż. Byłoby to podobne do podejmowania próby wchodzenia do pokoju, w którym już siedzimy. Gdy już raz weszliśmy i usiedliśmy to nie musimy próbować i wchodzić.

Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Mojego Boga i już stamtąd nie wyjdzie” (Obj. 3:12a). Zwycięzcy nie chodzą do kościoła po to, aby wejść do Boga; nie wymagają od prowadzących uwielbienie, aby ich wprowadzali w nastrój; nie chodzą z tłumami w nadziei dotknięcia od Pana. Zwycięzcy są filarami w Kościele, który Jezus buduje. Należą do trwałego wyposażenia tej świątyni i nigdy z niej nie wychodzą. Po prostu mieszkają/trwają w Nim.

W zeszłym tygodniu miałem przywilej zjedzenia obiadu z dwoma filarami. Młodszy brat jest z Australii a starszy z Anglii. Mówiąc „starszy” mam na myśli pana w wieku około 94 lat. Zanim zaczęliśmy posiłek poprosiłem go o modlitwę. W samym środku restauracji wykrzyknął „Niebieski Ojcze!”. Powiedział to tak wolno, rozważnie i głośno, że myślałem, że ta modlitwa będzie trwać pół godziny lub dłużej. Po krótkiej przerwie powiedział cicho: „Dziękuję ci” i zaczęliśmy jeść.

Pozwolę sobie powiedzieć, że ten brat nie spędzał czasu na ‘wchodzenie’, ponieważ już przebywał. Przy pomocy dwóch, trzech słów wprowadził nas przed tron Boży i sama obecność Jezusa natychmiast zamanifestowała się. Właśnie to znaczy: dotknąć Żywego Chrystusa – natychmiast, bez wysiłku.

W jaki sposób mieszkamy w Chrystusie? „Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w nim chodźcie” (Kol. 2:6). Przyjęcie Pana Chrystusa Jezusa jest bramą, a chodzenie w Nim jest Drogą. To pierwsze zdarza się w jednej chwili, a to drugie jest codziennym procesem. Jak przyjmujemy Pana Jezusa Chrystusa?  Przychodzimy do niego ze wszystkimi naszymi grzechami, słabościami, potrzebami i oddajemy się Jemu. Ufamy Jego Życiu, Jego Miłości, Jego Łasce, Jego Miłosierdziu, że nas zbawi. I tak też robi.

Jaki jest kolejny krok? Taki: chodzić w Nim tak, jak został przyjęty: „Jak przyjęliście, .. tak chodźcie”. Nie zostajemy zbawieni z łaski po to, aby potem żyć chrześcijańskim życiem o własnych siłach, lecz chodzimy Nim w taki sam sposób, jak przyjęliśmy go – przez Łaskę, przez Wiarę, a nie z siebie samych. Od początku do końca jest to Dar Boży.

Potrzebuję Go dziś tak samo jak zawsze. A co z tobą? Bez Niego nic nie mogę zrobić. Czy takie jest również twoje doświadczenie, czy też ciągle myślisz, że jest dużo jest takich rzeczy, które możesz bez Niego zrobić? Ciągle potrzebuję Jego Życia, Miłości, Łaski i  Miłosierdzia po to, aby żyć. Czy bardzo różnisz się ode mnie? Myślę, że nie. Wszyscy przychodzimy do Niego w taki sam sposób.

Takie rozumienie w naturalny sposób sprawia, że uniżamy się jak małe dzieci. Nie wiem, nie mogę powiedzieć. Wiem tylko to, co Tatuś mówi i widzę tylko to, co Tatuś robi, i to wszystko co wiem. Skąd to wiem? Gdy się modlę, gdy czytam Pismo, gdy spędzam czas z braćmi i siostrami, zwyczajnie żyję, otwieram oczy, zamykam usta i zaczynam przeżywać bliskość Boga, a to jest początkiem dotykania żywego Chrystusa, choć wiem o tym, że te czynności same w sobie nie są Chrystusem. One mogą mnie do Niego poprowadzić, pomóc mi mieszkać w Nim. Niemniej celem nie są jakieś czynności, lecz bliskość.

Aby dotknąć żywego Chrystusa  najpierw musimy wierzyć, że On jest rzeczywiście żywym Chrystusem. Nie jest martwy. Nie jest jakąś historyczną postacią sprzed 2000 lat. Nie jest mistyczną obecnością zamieszkującą gdzieś w odległym Wszechświecie. Nie jest systemem teologicznym czy doktrynalnym twierdzeniem. Nie jest czymś do czego wchodzę, gdy udaję się na religijne spotkanie i czymś co opuszczam, gdy idę do domu. On jest Żywym Panem, Który żyje we mnie teraz, Który żyje przeze mnie, Który jest we mnie wszędzie, dokądkolwiek idę.

Nie jest to trudne do zrozumienia, lecz nasza głowa lubi iść drogą serca. Zachęta do mieszkania jest  dobra dla małych dzieci, nie dorosłych. Małe dzieci! W Chrystusie jest prostota, której tłumy nie są w stanie pojąć. Nie jesteśmy w stanie opanować tego umysłem, lecz musimy zanurzyć w tym nasze serca.

оптимизация сайта для поисковиков

Codzienne rozważania_14.12.11

Chip Brogden

Potem postąpił nieco dalej, padł na ziemię i modlił się, . . . Abba, Ojcze! Ty wszystko możesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie co Ja chcę, ale co Ty” (Mk. 14:35,36).

Prawdziwa modlitwa daje nam możliwość głębszego wyrzeczenia siebie. Kiedy ostatni raz temu oferowałeś modlitwę, nie jakieś agendy czy plany, lecz o to, aby Królestwo Boże przyszło i Boża Wola się spełniła? Kiedy ostatni raz przyszedłeś przed Pana, nie po to, aby jakaś potrzeba twoja została zaspokojona, lecz Jego? Kiedy ostatnio ujarzmiłeś swoje własne potrzeby i pragnienia i całkowicie oddałeś się modlitwie o to, aby Boży Cel został osiągnięty? Kiedy ostatnio oddzieliłeś się od rodziny, przyjaciół, biznesów i szukałeś Pana, nie po to aby otrzymać błogosławieństwo, lecz po to, aby być błogosławieństwem DLA Niego?

– – –

Source: „The Remnant Principle” by Chip Brogden: http://theschoolofchrist.org/articles/the-remnant-principle-part-5.html

 Share your comments: http://theschoolofchrist.org/daily/december14.html

aracer

Adopcja dzieci przez jednopłciowe pary to nie zabawa

Rick Fitzgibbons

Dopuszczanie do tego, aby jednopłciowe pary adoptowały dzieci pozbawia je matki lub ojca i naraża je na niebezpieczeństwa społecznego eksperymentu.

Działania legislatorów i homoseksualnych aktywistów, aby doprowadzić do zgody na adopcję dzieci przez jednopłciowe pary prowadzi na manowce. Może ich intencje są dobre, lecz ignorują prawa dzieci oraz ważne społeczne i psychologiczne badania dotyczące homoseksualnego sposobu życia.

Ostatnia decyzja Catholic Social Services of Southern Illinois , aby oddzielić się od Kościoła i umieszczać dzieci w jednopłciowych związkach pojawiła się po tym, gdy stan Illinois poszedł za innymi stanami i uchwalił prawodawstwo chroniące tzw. prawa homoseksualnych związków. W ramach legislacji, zw.: Illinois Religious Freedom Protection and Civil Union Act, zabroniono finansowania agencji służb społecznych, które nie zgadzają się na adopcję dzieci przez jednopłciowe związki.

Takie eksperymentowanie na dzieciach wywołuje poważne problemy. Dzieci mają prawo i potrzebują rodzicielstwa zarówno ojca jak i matki. To powinno być uznane przez państwo oraz profesjonalne grupy jako coś znacznie ważniejszego niż domniemane prawa dorosłych do adopcji.

Punkty widzenie zaprezentowane tutaj opierają się na obszernych społecznych badaniach naukowych i wiedzy, na moich klinicznych doświadczeniach jako psychiatry, które obejmują kilkanaście lat konsultacji w dziedzinie adopcji i wychowania dzieci, leczenia dzieci pochodzących z adopcji przez ponad 35 lat, tekstu napisanego na temat ich leczenia w podręczniku dla American Psychologial Association (1), oraz jako ojca trzech zaadoptowanych córek.

 

Ryzyko istniejące w ramach jednopłciowych związków

Jednopłciowe relacje nie dają idealnego środowiska do wychowanie dziecka z kilku przyczyn.

Po pierwsze: pary jednopłciowe są zazwyczaj rozwiązłe. Jedno z największych badań dotyczących par jednopłciowych pokazało, że tylko 7 z 156 par żyło w całkowicie monogamicznej relacji seksualnej. Większość tych relacji trwa krócej niż pięć lat. Pary, których relacje trwały dłużej korzystały z pewnych seksualnych świadczeń z zewnątrz: „Jednym z najważniejszych czynników, które utrzymują te pary razem przez okres dłuższy niż 10 lat to brak zaborczości”, jak zaobserwowali dwaj naukowcy, którzy również są partnerami, David McWhirter oraz Andrew Mattison. „Wiele par uczy się bardzo szybko tego, że seksualne posiadanie na wyłączność siebie nawzajem może być wielkim zagrożeniem dla utrzymania się razem” (2).

Po drugie: te związki są bardzo kruche. Prawdopodobieństwo rozpadu jest wyższe w przypadku par lesbijskich. Z raportu sporządzonego z 2010 roku, pn.: US National Longitudinal Lesbian Family Study, wynika, że 40% par, w których nastąpiło poczęcie dziecka przez sztuczne zapłodnienie, rozpadło się (3). Lisa Diamond napisała w książce „Sexual Fluidity”, że „ponad jedna trzecia kobiet z próbkowanej grupy zmieniała swoją tożsamość co najmniej raz od czasu pierwszego wywiadu. Kobiety, które ją zachowały przez całe 10 lat okazały się być najmniejszą i najbardziej nietypową grupą”. Jeśli kobiety w jednopłciowych relacjach zmieniają swoją tożsamość to związek rozpada się.

Po trzecie: taka para może nie być fizycznie zdrowa. Holenderski naukowiec odkrył, że większość infekcji HIV w Amsterdamie ma miejsce pośród homoseksualistów (mężczyzn), którzy mają stałe relacje. Badacz doszedł do wniosku: „Sprawy zabezpieczenia powinny dotyczyć ryzykownych zachowań, w szczególności mężczyzn mających stałych partnerów, oraz promowania badań HIV” (4). Naukowiec wykazuje, że związki jednopłciowe cierpią na znacznie bardziej rozpowszechnione przypadki przemocy domowej, depresji, narkotykowych zaburzeń oraz chorób przenoszonych drogą płciową (5). Czy adoptowane dzieci powinny być umieszczane u par kosztem ryzyka poważnych i emocjonalnie wyczerpujących chorób?

Dzieci potrzebują matki i ojca

Najważniejszą sprawą jest dobro dziecka. Naukowe badania społeczne wielokrotnie pokazały ważną rolę ojca i matki dla zdrowego rozwoju dziecka i poważne ryzyko, na które one napotykają w przypadku wychowania bez ojca lub matki. Matki i ojcowie wnoszą ze sobą unikalne dary, które są żywotnie ważne dla zdrowia dziecka.

Wśród licznych różnych talentów, która matki wnoszą do rodzicielskiego zadania trzy są wyjątkowe: ich zdolność do karmienia piersią, umiejętność rozumienia niemowląt i dzieci oraz ich umiejętność do wychowywania i pocieszania.

Naukowe badania społeczne potwierdzają to. Liczne opracowania badań wskazują na to, że niemowlęta i maluchy, gdy są głodne, boją się lub są chore wolą zwracać się do matki niż ojca. Matki zazwyczaj działają bardziej uspakajająco, są też bardziej wrażliwe na różne rodzaje płaczu noworodków. Na przykład, lepiej od ojców, rozróżniają płacz spowodowany głodem, od wywołanego bólem. Patrząc na twarz, posturę i gesty swoich dzieci również lepiej od ojców rozpoznają ich emocje.

Dzieciom, które zostały pozbawione matczynej troski na dłuższe okresy w początkowym stadium życia “brakuje wyczucia, mają powierzchowne relacje i okazują wrogie, aspołeczne skłonności” w dorosłym wieku (6).

Kliniczne doświadczenia wskazują, że celowe pozbawienie dziecka jego matki powoduje poważne szkody, ponieważ matki mają krytycznie ważne znacznie dla budowania u dziecka umiejętności ufania oraz poczucia bezpieczeństwa w relacjach. Wszystkie kultury uznają istotną rolę matki.

Również ojcowie mają charakterystyczne uzdolnienia (7).  Ojcowie przewyższają matki jeśli chodzi o wprowadzanie dyscypliny, podejście zabawy oraz prowokowanie dzieci do podejmowania swoich życiowych wyzwań. Stanowią oni również istotną rolę wzorca dla chłopców. Ich obecność w domu chroni dzieci przed strachem i wzmacnia dziecięce poczucie bezpieczeństwa. Obszerne badania prowadzone wśród młodzieży z rodziny bez ojców na temat poważnych psychologicznych, akademickich i socjalnych problemów demonstrują wagę obecności ojca w domu dla zdrowego rozwoju dziecka.

Te prawa i potrzeby dzieci, aby posiadać matkę i ojca, powinny być chronione przez państwo. Dorośli nie mają prawa pozbawiać dzieci ojca czy matki.

 

Dzieci rzeczywiście cierpią

Mamy poważne wskazania na to, że dzieci wychowane przez jednopłciowe pary mają się znacznie gorzej niż wychowane w stabilnych domach z matką i ojcem.

W 1996 roku przeprowadzono i dobrze opisano w Australii badania 174 dzieci w wieku szkoły podstawowej. Wśród nich znalazło się 58 dzieci małżeństw, 58 z rodziny stworzonych przez heteroseksualny konkubinat, oraz 48 z domów homoseksualnych związków, które wskazują na to, że małżeńskie pary oferują dziecku najlepsze społeczne i edukacyjne środowisko. Na drugim miejscu były pary żyjące w konkubinacie, na trzecim homoseksualne (8).

Wyniki badań kobiet przeprowadzone w 2009 roku w Nowym Jorku, Bostonie i San Francisco są podobne. Badacze przeprowadzili badania ankietowe wśród 68 kobiet, które miały ojców gejów lub biseksualnych, oraz 68 kobietami, których ojcowie byli heteroseksualni. Kobiety (średnia wieku 29 lat w obu grupach) z pierwszej grupy miały trudności w dorosłym życiu w trzech dziedzinach: odczuwały mniejszą wygodę w bliskich kontaktach i intymności; w mniejszym stopniu potrafiły ufać innym i i zależeć od innych; przeżywały większe niepokoje w relacjach w porównaniu do kobiet z grupy mającej heteroseksualnych ojców (9).

 

Wadliwe badania dające pozytywne wyniki

Nie jest dziwne to, że są naukowcy sprzeciwiający się wadze tych dowodów. Dwa główne badania opublikowane w 2010 roku często są cytowane przez homoseksualnych aktywistów i media. Nanette Gartrell i Henry Bos (10) oraz Timothy Biblarz i Judith Stacey (11) twierdzą, że dzieci, które zostały celowo pozbawione korzyści płynących z uzupełniania się płci w domu zamieszkiwanym przez ojca i matkę, nie cierpią z powodu żadnych psychologicznych szkód.

Niemniej wszystkie dane, które zostały zebrane przez Gartell i Boss są własnymi sprawozdaniami, składanymi przez matki i dzieci. Matki miały świadomość politycznej agendy tych badań i to musiało wykrzywić wyniki. Ta metodologiczna słabość poważnie osłabia wartość danych z badania.

Meta analiza przeprowadzona przez Biblarz i Stacey, na 31 z 33 badaniach rodzin o dwóch rodzicach, polegała na tym, że to rodzice dostarczyli danych, które podlegały subiektywnej ocenie. Powtórnie widzimy, że wywołuje to socjalne pożądane skrzywienie, ponieważ homoseksualni rodzice wiedzieli o politycznsej agendzie stojącej za tym badaniem. Co więcej z tych 33 badań w dwuosobowych rodzinach, tylko dwa dotyczyły mężczyzn, choć tyuł: „Jak ważna jest płeć rodziców” ( “How does the gender of parents matter?”) sugeruje, że zarówno mężczyźni jak i kobiety są w pełni reprezentowani.

Spora część badań przeprowadzonych wśród par jednopłciowych miewa poważne metodologiczne słabości. Utrzymuje się to więc argumentem, że nie ma dowodów na to, że dzieciom szkodzi wychowywanie przez homoseksualnych mężczyzn. Jest to prawda, lecz brak dowodów nie dowodzi tezy. Znaczy to tylko tyle, że brak jest dowodów. Badania dzieci wychowywanych przez homoseksualnych mężczyzn są bardzo nieliczne, a żadne jak dotąd nie podejmuje tematu długoterminowych skutków u dorosłych mężczyzn, wychowanych przez homoseksualistów.

 

Poważna niesprawiedliwość dla adoptowanych dzieci

Adoptowane dziecko zostaje oddzielone od swoich biologicznych rodziców. Dziecko odczuwa taką stratę. Dlatego właśnie agencje adopcyjne poszukiwały najlepszego możliwego miejsca umieszczenia – wrażliwego i stabilnego ojca i matki. Jednopłciowe pary z samej swojej definicji są miejscem drugorzędnym, ponieważ brakuje rodzica przeciwnej płci.

Poważna niesprawiedliwość dzieje się dzieciom przeznaczonym do adopcji w miarę jak rosnąca ilość katolickich społecznych agenicji adopcyjnych, które przez całe dziesięciolecia udzielały znakomitej pomocy dzieciom, rodzicom i rodzinom odmawia się prawa do dalszego działania. Legislatura stawia prawa homoseksualnych związków wyżej niż potrzeby i prawa dzieci do matki i ojca.

Umyślne pozbawianie dziecka ojca bądź matki szkodzi dzieciom (12). Społeczne badania naukowe popierają taki punkt widzenia. Adoptowane dzieci przeżywają traumę odrzucenia we wczesnym wieku i powinny być chronione przed traumą adopcji narażającej je na okrutny społeczny eksperyment. Czy nikt nie wystąpi, aby chronić je?

Rick Fitzgibbons jest dyrektorem Comprehensive Counseling Services w West Conshohocken PA. Jest psychiatra praktykiem z 35 letnim doświadczeniem, specjalizującym się w leczeniu nadmiernego gniewu.

–       – – – – – –

Notes

(1) Enright, R. & Fitzgibbons, R. (2000). Helping Clients Forgive: An Empirical Guide for Resolving Anger and Restoring Hope. Washington, DC: American Psychological Association Books ,p. 187-89.

(2) McWhirter, D. and Mattison, A. 1985. The Male Couple: How Relationships Develop. Prentice Hall.

(3) Gartrell, N. & Bos, H. (2010) US national Longitudinal Lesbian Family Study: Psychological Adjustment of 17-year-old Adolescents, Pediatrics, Volume 126, Number 1, July 2010, 28-36.

(4) Xiridou, M. et al. (2003). The contribution of steady and casual partnerships to the incidence of HIV infection among homosexual men in Amsterdam. AIDS 17: 1029-38.

(5) D. O’Leary. (2007) One Man, One Woman: A Catholic’s Guide to Defending Marriage Manchester, NH: Sophia Institute Press, 149-68.

(6) Kobak, R. (1999). „The emotional dynamics of disruptions in attachment relationships: Implications for theory, research, and clinical intervention”. In J. Cassidy & P. R. Shaver. (Eds.), Handbook of Attachment (pp. 21-43). New York: The Guilford Press.

(7) http://www.pbs.org/newshour/gergen/july-dec99/fisher_8-16.html.

(8) Sarantakos, S. (1996) Children in three contexts. Children Australia, 21(3), 23-31.

(9) Sirota, T, (2009) Adult Attachment Style Dimensions in Women with Gay or Bisexual Fathers. Arch. Psych Nursing, 23, 289-297.

(10) Gartrell, N. & Bos, H. (2010) US national Longitudinal Lesbian Family Study: Psychological Adjustment of 17-year-old Adolescents, Pediatrics, Volume 126, Number 1, July 2010 p. 28-36.

(11) Biblarz, T. J. & Stacey, J. (2010). How does the gender of parents matter? Journal of Marriage and Family. 72, 3-22.

(12) Kobak, R. (1999). „The emotional dynamics of disruptions in attachment relationships: Implications for theory, research, and clinical intervention”. In J. Cassidy & P. R. Shaver. (Eds.), Handbook of Attachment (pp. 21-43). New York: The Guilford Press.; Popenoe,D. (1996) Life Without Father, New York: Free Press, P. 176; Golombok, S. et al (1997) Children raised in fatherless families from infancy: Family relationships and the socioeconomic development of children of lesbian and single heterosexual mothers. J. Child Psychology and Psychiatry 38: 783-791; Gallagher M. & Baker, J.K. (2004) Do Mom and Dads Matter: Evidence from the social sciences on family structure and at the best interests of the child. Margins 161(4):161-180.

продвижение

Codzienne rozważania_13.12.11

Chip Brogden

Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je” (Mat. 10:39).

Za każdym razem, gdy tracisz jakąś część swego życie, odkrywasz, że Jego Życie jest tuż, aby napełnić tą pustkę. Za każdym razem. Jest to duchowa prawda i nie ma wyjątków od tej zasady. Pomyśl, co to znaczy. Im więcej sam dajesz Panu, tym więcej Pan daje tobie. Wymieniasz swoje życie na Jego Życie. Które wolałbyś raczej mieć? Czy chcesz swoje życie, swoje upadki, swoje błędy, frustracje, grzechy? Czy też raczej wolałbyś zrezygnować z tego wszystkiego w zamian za Jego Życie? Możesz mieć albo jedno, albo drugie, lecz nie możesz mieć obu naraz.

————-

Source: "It's A Wonderful Life!" by Chip Brogden
http://theschoolofchrist.org/articles/its-a-wonderful-life.html

Share your comments: http://theschoolofchrist.org/daily/december13.html

продвижение сайтов в москве