Author Archives: pzaremba

DS_11.09.09 1Tyt. 2

David Servant

Świat obserwuje, aby zobaczyć czy jest jakaś różnica między nami, a nimi. Obserwują nas z dwóch powodów. Niektórzy robią to, ponieważ szczerze szukają jakiegoś znaczenia życia i zastanawiają się nad tym czy też my posiadamy coś, czego oni nie mają. Ich serca są otwarte. Niemniej, jeśli widzą hipokryzję, przekonuje ich to, że nie różnimy się niczym od wszystkich pozostałych na świecie i ich wniosek jest słuszny.

Inni znowu, obserwują nas w nadziei odkrycia hipokryzji, aby usprawiedliwić swój własny grzech i trwać w nim nadal. Myślą sobie: „jestem lepszy od chrześcijan, bo, co najmniej, nie jestem hipokrytą”. Gdy wyznający chrześcijaństwo robi to, co jest prawe, jest to potępieniem tych, którzy patrzą. Ci więc delektują się, jeśli odkryją słabości u wierzących. Nasze grzechy uspokajają ich poczucie winy, a nawet gorzej: nasze grzechy umacniają ich w grzechu.

Jakże ważne jest to, abyśmy żyli w taki sposób, który odzwierciedla wiarę w Pana Jezusa Chrystusa! Współcześnie największą przeszkodą dla ewangelii na ziemi jest kościół, kościół pełen hipokryzji, taki jakim właśnie jest. Pawła nakazy dotyczące zachowania się wyznających chrześcijaństwo były motywowane, co najmniej częściowo, jego troską o to, aby „Słowu Bożemu nie przynoszono ujmy” (2:5) oraz, aby „przeciwnicy zostali zawstydzeni, nie mając nic złego o nas do powiedzenia” (2:8).

Właśnie dlatego naszym celem powinno być zawstydzanie naszymi uczynkami tych, którzy odrzucają Chrystusa. W tym rozdziale dwukrotnie, a w następnym trzykrotnie (2:7, 14; 3:1, 8, 14) Paweł podkreśla wagę tego, abyśmy byli zaangażowani w „dobre uczynki”. Apostoł twierdzi, że przyczyną tego, że Jezus oddał Siebie było, „aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach” (2:14). Bożym zamiarem co do ewangelii było nie tylko przebaczyć nam, lecz uczynić nas świętymi.

Świętość jest faktycznie tematem głównym naszego dzisiejszego czytania i Paweł zwraca naszą uwagę na specyficzne zachowania, których należy oczekiwać od starszych mężczyzn i niewiast, młodych kobiet i mężczyzn, od samego Tytusa i niewolników (2:1-10). Nie chodzi o to, że Bóg ma różne standardy dla różnych grup, lecz raczej o to, że te grupy są poddawane specyficznym pokuszeniom ze względu na ich kulturowe role. To starsze kobiety, dysponujące czasem, mają największe prawdopodobieństwo popadnięcia w grzech plotkarstwa (2:3). Paweł namawia je, aby wykorzystały swój czas na uczenie młodszych kobiet, które mogą wiele nauczyć się z ich doświadczenia i mądrości.

Jakże niektóry kobiety jeżą się, czytając słowa Pawła z 2:4, gdzie zachęca młodsze, aby „kochały swoich mężów i dzieci, żeby były wstrzemięźliwe, czyste, gospodarne, dobre, mężom swoim uległe„. Takim kobietom zostały wyprane mózgi (choć lepiej byłoby powiedzieć „zabrudzone”) przez świat, aby myślały, że taka oddana żona i matka to coś gorszego. Jest to jednak bardzo czcigodna kariera, wymagająca wspaniałych cnót i umiejętności posługiwania.

Pamiętajmy o tym, że w czasach apostoła Pawła nie było centrów opieki, gdzie matki mogły zostawiać swoje dzieci, pędząc, aby zarobić na kolejną wypłatę. Skutek był taki, że matki miały ogromny wpływ na swoje młode dzieci dzięki wspólnie spędzonemu czasowi, a ich dzieci nie przeżywały negatywnej socjalizacji, której nabawia się w czasie spędzonym z grupami miniaturowych kanibali!

Pamiętaj: „Wers dziennie, trzyma kalwinizm na odległosć” i Paweł nie zawodzi nas w tym dzisiaj. Napisał: „Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi” (2:11). Boża oferta zbawczego miłosierdzia jest przeznaczona dla wszystkich, a nie tylko dla kilku wybranych. Paweł nie był kalwinistą.

Czy więc łaska oferowana przez Boga wszystkim jest łaską, która daje im prawo, aby grzeszyć? Czy jest tak, że można iść wybraną przez siebie drogą, ukrywając się pod krwią Chrystusa. Oczywiście, że nie, Paweł napisał, że Łaska Boża poucza nas, „abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli” (2:12). Może nie jest to ta łaska, która jest oferowana przez wiele kościołów, lecz jest to jedyna łaska, które jest oferowana z niebios!

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

как продвигать сайт в поисковой системе

DS_10.09.09 1Tym. 6

http://www.orphanstear.org/

David Servant

'Podwójne zwiedzenie”, które trapi tak wielu wyznających chrześcijaństwo jest takie: po pierwsze: wierzą, że są zbawieni, podczas gdy tak nie jest; po drugie: wierzą, że nigdy nie mogą stracić tego, czego faktycznie nie posiadają. Ich los jest podwójnie zapieczętowany, często z pomocą uspokajających kazań ich pastorów, a ich jedyna nadzieja jest w tym, że posłuchają wyraźnego nauczania Pisma. W dzisiejszym czytaniu Paweł mówi o tych, którzy w pościgu za bogactwem „zboczyli z drogi wiary” (6:10); a ci, którzy słuchali fałszywej doktryny, „od wiary odpadli” (6:21). Niektórzy starają się przekonać nas, że Paweł mówił o ludziach, którzy pierwotnie byli „uważani” za chrześcijan, lecz faktycznie nigdy nie wierzyli w Chrystusa. Niemniej, jeśli powiedziałem: „Jan Smith, odpadł od wiary w kościół mormonów” to byłoby całkiem rozsądnie zakładać, że kiedyś Joe Smith był praktykującym mormonem.

Jeśli chodzi o fałszywą doktrynę, które potencjalnie może odwodzić prawdziwych chrześcijan od wiary, Paweł treściwie przekazuje dwa kryteria, wskazujące na to, jak ją zidentyfikować. Jeśli nauczanie nie zgadza się z (1) słowami Jezusa oraz (2) nie jest to doktryna „zgodna z prawdziwą pobożnością” (6:3), to można być pewnym, że jest fałszywa. Wszelkie nauczanie, które na przykład, prowadzi cię do przekonania, że możesz dostać się do nieba, bez uświęcenia, jest fałszywym nauczaniem, ponieważ nie jest zgodna ze słowami Jezusa. Wszelkie nauczanie, które przekonuje cię, że niemożliwe jest utracenie swego zbawienia, jest fałszywym nauczaniem, ponieważ nie zgadza się ze słowami Jezusa.

Jak już wspomniałem, Paweł ostrzega również przed miłością do pieniędzy, która potencjalnie ma możliwość doprowadzenia chrześcijan do „pogrążenia w zgubie i zniszczeniu” (6:9-10). Tu nie chodzi o „finansową zgubę” czy „finansowe zniszczenie” lecz o duchowe zniszczenie i wieczną ruinę. Lekarstwem na to jest zadowolenie z tego, co się posiada, nawet jeśli jest to tylko jedzenie i ubranie (6:8).

Wiedząc o tym, nie powinniśmy się zastanawiać się nad tym, jak oddzielić nasze „potrzeby” od naszych „pragnień”. Wszystko czego potrzebujemy to jedzenie i ubranie, a to zgadza się ze słowami Pana Jezusa Chrystusa, który w Swym Kazaniu na Górze określił nasze potrzeby jako właśnie te dwie rzeczy (Mat. 6:25-33), a który również ostrzegał, że służenie Bogu i mamonie równocześnie jest niemożliwe (Mat. 6:19-24). To jedno wskazuje na fakt, że uczniowie Chrystusa mogą zaprzeć się swego zbawienia. Czy jest to możliwe, aby ktoś, kto służy Chrystusowi zaczął służyć mamonie? Jeśli odpowiedź na to pytanie brzmi „tak”, to jest możliwe, aby chrześcijanin stracił zbawienie.

Chciałbym jeszcze dodać, że słowa Pawła skierowane do Tymoteusza: „uchwyć się żywota wiecznego” (6:12), są dodatkowym dowodem tego, że ostateczne zbawienie nie jest zagwarantowanym prawem każdego, kto aktualnie wierzy w Jezusa. Wyraźnie widać, że Tymoteusz, człowiek zbawiony w czasie, gdy Paweł do niego pisał, miał opcję „uchwycić się” lub nie „uchwycić się” żywota wiecznego, do którego został powołany. Jak więc można „uchwycić się” żywota wiecznego, do którego został człowiek powołany? Należy „zabiegać o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność” (6:11). Jak przekazuje Paweł, ci, którzy mają więcej niż im potrzeba niech „trzymają się prawdziwego żywota, czyniąc dobrze, bogacąc się w dobre uczynki, byli hojni i gromadząc sobie skarb” w niebie (6:18-19).

Na zakończenie pozwolę sobie wskazać na słowa Pawła do Tymoteusza, aby „uchwycił się żywota wiecznego, do którego został powołany” (6:12), jako kolejnego gwoździa do trumny kalwinizmu, o czym, jak pewnie macie nadzieję, któregoś dnia nie wspomnę. (Niemniej, moim mottem jest: „A scripture a day keeps Calvinism at bay!” – dosł.: „Werset dziennie, utrzymuje kalwinizm w zatoce”) Kalwiniści twierdzą, że Bóg powołuje tylko tych, którzy zostali wcześniej wybrani do zbawienia, przyciągając ich nieodpartą łaską. Tak więc, każdy kto jest powołany przez Boga ma rzekomo zagwarantowane wieczne zbawienie. Niemniej, Tymoteusz został powołany do życia wiecznego, gdyby jednak nie trzymał się go, nie osiągnąłby go.

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJпродвижение

DS_18.09.09 1Ptr. 3

David Servant

Nie da się tego w żaden sposób ukryć. Nowy Testament naucza, że żony mają być poddane swoim mężom. Czytamy to dziś u Piotra i czytaliśmy to wcześniej w pismach Pawła (1Ptr. 3:1-6; Ef. 5:22-24; Kol 3:18). Oczywiście, zarówno Piotr jak i Paweł przekazywali polecenia mężom, jak mają traktować swoje żony, więc niektóre żony przyjęły postawę, która głosi: „Z przyjemnością poddam się mężowi, który kocha mnie tak, jak Chrystus kościół„, sugerując, że ich odpowiedzialność do poddania się mężom dotyczy tylko sytuacji, gdy mąż odpowiednio je kocha. Niemniej, Piotr rozwiewa takie stanowisko, polecając żonom, aby były poddane swym mężom, nawet jeśli ci mężowie „nie są posłuszni słowu” (3:1), a więc niezbawieni.

Oczywiście, Bóg nie oczekuje od żadnej żony, aby poddawał się mężowi, który wymaga od niej nieposłuszeństwa Panu. Raczej, jest nadzieja, że ich „czyste i bogobojne życie” zdobędzie tych mężów dla Pana. Tak więc, gdy Piotr czy Paweł polecają żonom, aby były poddane swoim mężom, nie chodzi im o ślepe służalstwo; nie dają też mężom zgody na dominowanie nad żonami. Mąż, który wskazuje palcem i wrzeszczy na żonę: „Lepiej rób, co ci mówię, ponieważ Biblia mówi, że to ja jestem głową”, jest rzeczywiście głową, ale od szpilki! W tych prostych poleceniach Piotra i Pawła znajdujemy lekarstwo na większość małżeńskich dysharmonii i stale rosnącą liczbę rozwodów. Jeśli żony będą poddane mężom, mężowie będą szanować swoje żony „jak współuczestniczki łaski żywota” (3:7), małżeństwo stanie się radosnym błogosławieństwem, tak jak zaplanował to Bóg.

Mężowie, zwróćcie uwagę na to, że przez brak okazywania żonie czci, na którą zasługuje, wasze modlitwy mogą doznać przeszkody (3:7). Jest ścisła relacja między naszym posłuszeństwem i błogosławieństwem, którego Bóg nam udziela. Jest to prawdą nie tylko w obrębie małżeństwa, lecz w każdej dziedzinie życia. Jeśli chcemy „być zadowoleni z życia i oglądać dni dobre” to Piotr podaje nam receptę, jak dojść do tego (cytując Psalm 34):

Bo kto chce być zadowolony z życia i oglądać dni dobre, ten niech powstrzyma język swój od złego, a wargi swoje od mowy zdradliwej. Niech się odwróci od złego, a czyni dobre, niech szuka pokoju i dąży do niego. Albowiem oczy Pana zwrócone są na sprawiedliwych, a uszy jego ku prośbie ich, lecz oblicze Pańskie przeciwko tym, którzy czynią zło (3:10-12).

To jest wspaniałe motto na codzień.

Interesujące jest to, że pierwsi chrześcijanie nie otrzymywali w listach Nowego Testamentu poleceń, aby zapraszać niezbawionych przyjaciół do kościoła, aby iść świadczyć od drzwi do drzwi czy głosić ewangelię. Pierwszy kościół uważał, że głoszenie ewangelii należy do odpowiedzialności tych, którzy w nadnaturalny sposób zostali do tego wyposażeni, a mianowicie apostołów i ewangelistów. Nie znaczy to, że zwykli chrześcijanie nie mieli żadnej odpowiedzialności za rozpowszechnianie ewangelii. Mieli oni wspierać tych, którzy zostali powołani do podróżowania i głoszenia. Mieli również przed całym światem żyć świętym życiem i „być gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej” (3:15).

Nasze życie ma być jak światło świecące w ciemności, demonstrujące taki kontrast, że ludzie widzą, że jesteśmy inni. Gdy pytają nas, dlaczego w taki sposób żyjemy, mamy wtedy sposobność, aby powiedzieć im o Jezusie.

Kim są owe „duchy będące w więzieniu„, którym Jezus głosił po Swym ukrzyżowanie, które „kiedyś były nieposłuszne, … za dni Noego” (3:19-20)? Brzmi to tak, jakby były to duchy ludzi, którzy umarli fizycznie w czasie potopu za dni Noego, które teraz są w piekle, oczekując na sąd ostateczny. Niektórzy twierdzą, że Piotr mówił faktycznie o tym, że w czasach Noego Jezus głosił grzesznikom „w duchu”, a ci niepokutujący teraz znajdują się „w więzieniu”. Moim zdaniem to naciąganie tekstu. Niemniej, nie mam pomysłu na to, co Jezus miałby do powiedzenia ludziom w piekle po Swoim ukrzyżowaniu i przed zmartwychwstaniem. Ponownie zaklinowany!

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJпродвижение

DS_17.09.09 1Ptr. 2


David Servant

W tym rozdziale Piotr nadal podkreśla wagę świętości. Oczywiście, wierzący mogą popełnić grzechy takie jak: złośliwość, kłamstwo/oszustwo, hipokryzja, gniew, oszczerstwo, ponieważ gdyby tak nie było Piotr nie namawiałby wierzących, aby ich zaniechali (2:1). Kłamstwo, hipokryzja, zazdrość i gniew są w innym miejscu wymienione jako grzechy potępione (Obj. 21:8, Mat. 24:51; Gal. 5:20-21). Zalecenia Piotra są czymś więcej niż tylko „pomocnymi wskazówkami do samorozwoju”).

Piotr, aby pomóc nam wzrastać w Chrystusie, maluje kilka metaforycznych obrazów. Mamy być „jak nowonarodzone niemowlęta„, które „pragną nie sfałszowanego duchowego mleka, abyśmy przez nie wzrastali ku zbawieniu” (2:2). Wszyscy wiemy, jak bardzo niemowlęta pragną mleka ich matki. Drobną przekąska raz na tydzień nie wystarcza. Niemowlęta potrzebują mleka co kilka godzin. Nigdy nie jest za wiele Bożego Słowa. Pan powiedział Izraelitom:

„Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu. Będziesz je wpajał w twoich synów i będziesz o nich mówił, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając. Przywiążesz je jako znak do swojej ręki i będą jako przepaska między twoimi oczyma. Wypiszesz je też na odrzwiach twojego domu i na twoich bramach” (V Moj. 6:5-9).

Piotr nie tylko chce, abyśmy sami uważali siebie za zgłodniałe dzieci, lecz również za „żywe kamienie„, przeznaczone do budowy świętej świątyni, której Jezus jest kamieniem węgielnym. Razem „składamy duchowe ofiary„, to jest cześć, poprzez nasze dzieła posłuszeństwa (2:5).

Piotr opisuje nas również jako „ród wybrany, królewskie kapłaństwo, naród święty, lud nabyty” (2:9). To nie są metaforyczne opisy, lecz rzeczywistość. Jeśli patrzymy na siebie tak, jak patrzy Bóg, mamy motywację do „powstrzymywania się od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciwko duszy” (2:11). Wszyscy spotykamy się z tymi walkami. Patrzenie na siebie jako na królestwo kapłańskie i lud święty pomaga nam zwyciężać tą bitwę. Gdy jesteśmy kuszeni, powinniśmy przypominać sobie: „Ponieważ jestem tym, kim jestem, nie zniżam się do takich zachowań”.

Chrześcijanie nie są wyłączeni spod niesprawiedliwego cierpienia. Tak naprawdę, Piotr wydaje się sugerować, że takie jest nasze przeznaczenie (2:21). Pamięć o przykładzie zostawionym przez Chrystusa może nam pomóc je znosić. Naprawdę, nie było nigdy większego przykładu niesprawiedliwego cierpienia niż Jezus, który będąc bezgrzeszny i czysty, był prześladowany i został ukrzyżowany. A jednak cierpliwie i w milczeniu zniósł wszystko, „poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi” (2:23). Wiedział, że któregoś dnia wszyscy, którzy Go lżyli, staną przed Jego Ojcem i zdadzą sprawę. Możemy więc odpocząć w pewności, że odbędzie się ostateczny sąd Boży. Nasz spokój i pozbawiona zemsty pewność, będą wywoływać ich zdumienie, podobnie jak milczenie Jezusa zaskoczyło Piłata (Mat. 27:14). Być może doprowadzi ich to do pokuty.

Piotr pięknie podsumowuje ewangelię w ostatnich dwóch wersach. Jezus „poniósł nasze grzechy na krzyż” (2:24). Przyczyna? Abyśmy mogli „umrzeć dla grzechu i żyć dla sprawiedliwości” (2:24). Tak więc piąta zwrotka pieśni amerykańskiego abolicjonisty, Wojenny Hymn Republiki, „Glory, Glory, Hallelujah”, brzmi prawdziwie (niestety nie znalazłem tłumaczenia):

In the beauty of the lilies Christ was born across the sea,With a glory in His bosom that transfigures you and me: As He died to make men holy, let us die to make men free,  While God is marching on.

Konieczna zarówno pokuta jak i przemiana oferowane w ramach ewangelii zakorzenione są w Starym Testamencie, wskazane przez Piotra z 53 rozdziału Izajasza. Izajasz i Piotr napisali obaj: „Wszyscy jak owce zbłądziliśmy” (2:25). To jest pokuta, a „przez rany Jezusa” zarówno Izajasz jak i Piotra napisali „zostaliśmy uzdrowieni” (2:24). To jest przemiana.

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJраскрутка

DS_09.09.09 1Tym. 5

Logo

David Servant

Nie musisz zaprowadzać porządków w kościele, aby skorzystać z mądrości dzisiejszego fragmentu. Zawsze mądrze jest traktować tych, którzy są starsi od siebie z odpowiednim szacunkiem, nawet jeśli została ci nad nimi udzielona jakaś władza. Tak więc, nie jest mądrze „strofować starszego mężczyzny” (5:1), a mądrze jest traktować „starsze kobiety jak matki„. Samotny mężczyzna, jak Tymoteusz, ma traktować „młodsze kobiety jak siostry, z wszelką powściągliwością/czystością” (5:2).

Niektóre wdowy były przez pierwszy kościół wspierane, lecz pamiętajmy o tym, że ogromna większość wdów w czasach Pawła, podobnie jak współcześnie w nierozwiniętych krajach, nie miała żadnych dochodów, czy ubezpieczeń na życie. W porównaniu do nich większość wdów w nowoczesnych krajach zachodniego świata to królowe. W każdym razie, Paweł ustanawia pewne mądre zasady dotyczące tego, które z tych wdów należy wspierać przez dobroczynną działalność kościoła. Powtórzę, że większość wdów na bogatym Zachodzie nie spełnia wymagań Pawła.

Po pierwsze: i jest to naturalne, jeśli wdowa ma dzieci czy wnuki to one powinny troszczyć się o nią, a nie kościół (5:4). Jeśli tego nie robią, dowodzą, że ich wiara jest fałszywa i są „gorsi od niewierzących” (5:8).

Po drugie: tylko te wdowy mogą być wspierane, które są prawdziwymi chrześcijankami, których codzienne życie i stałe modlitwy uwiarygodniają ich wiarę(5:5).

Po trzecie: wyłącznie wdowy powyżej 60 roku życia mogą liczyć na pomoc kościoła, prawdopodobnie dlatego, że te młodsze generalnie są na tyle silne, aby zarobić na swoje utrzymanie (5:9).

Po czwarte: wspierać można tylko te wdowy, które żyły konsekwentnie chrześcijańskim życiem służby swym mężom, dzieciom, obcym i świętym: „oddane wszelkiemu dobremu uczynkowi” (5:9-10). Służyły kościołowi a zatem kościół powinien czuć się zobowiązany do służenia im w zamian.

Po piąte: wydaje się, że wymagano od tych wdów zobowiązania/przysięgi, że pozostaną niezamężne, aby mogły nadal służyć kościołowi (5:11-12). Dlatego, młodszych wdów nie należało wciągać na listę tych, którym udzielano pomocy, ponieważ „namiętności mogą je odwieźć od Chrystusa” i mogą „nie dochować pierwszej wierności” (lub pierwszej przysięgi – przyp. tłum.), gdy wyjdą ponownie za mąż (5:11-12).

Paweł martwi się również młodszymi wdowami, tym że otrzymując wsparcie od kościoła, mogą je wykorzystać i zamiast być produktywne duchowo, staną się podatne na marnowanie czasu na bezbożne postępowanie, co ostatecznie może je doprowadzić do duchowego zniszczeni (5:13-15). Gdyby tylko nasz rząd mógł być na tyle mądry, aby nie pobudzać do braku odpowiedzialności przez jałmużny!

Tak więc, apostoł chce, aby młodsze wdowy były motywowane do zamążpójścia i zajęcia się odpowiedzialnością za dom. Jak mówi porzedkadło: „Próżne ręce do warsztat diabła”. Nawiasem, poważne słowa Pawła na temat młodszych wdów, które kiedyś służyły Chrystusowi, lecz które „odwróciły się i za Szatanem poszły” (5:15), są kolejnym dowodem na to, że nie istnieje coś takiego jak bezwarunkowe wieczne bezpieczeństwo.

Kościół wspierał również starszych, którzy służyli mu i Paweł przypomina Tymoteuszowi, aby ci, którzy służą dobrze, głosząc i nauczając byli odpowiednio honorowani (5:17).

Dlaczego Paweł polecił Tymoteuszowi, aby „używał nico wina ze względu na żołądek i częste niedomagania” (5:23), zamiast polecić mu, aby się modlił o uzdrowienie? Zwróć uwagą na to, że Paweł powiedział najpierw: „Samej wody już nie pij„. Oczywiście, Tymoteusz łamał pierwszą zasadę wszystkich podróżnych misjonarzy: „Nie pij wody!” O ile generalnie ludzie nabywają odporności na bakterie znajdujące się w lokalnej wodzie, przybysze przeważnie przekonują się, że picie tej wody wywołuje różne raczej nieprzyjemne symptomy. Niemniej, wino jest pozbawione lokalnych bakterii i ma również lecznicze działanie na chory żołądek.

Boskie uzdrowienie nie unieważnia utrzymywania higieny i zachowywania zasad zdrowotnych. Jeśli jesteś prawdziwym sługą Chrystusa i okaże się, że jesteś chory, mądrze jest zastanowić się, czy nie łamiesz jakichś naturalny praw. Nauko już to stwierdziła, że większość chorób, które zabijają obecnie Amerykanów to wynik niezdrowych zwyczajów żywieniowych. Są oni samobójcami, którzy zabijają się powoli. Polecam w tym względzie przeczytanie: „Eat to Live” napisanej przez dr Fuhrman.

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

раскрутка